Zagorzały wielbiciel muzyki elektronicznej, poruszających zdjęć, ciekawostek kulturowych i ciepłych obiadków w domu.

  •  

    #historiajednejfotografii #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

    Francuscy żołnierze wywieszają białą flagę w geście poddania się - linia Maginota/Francja 1940

    Niemieckie uderzenie na Francję rozpoczęło się 10 maja 1940 roku o godz. 4.00 nad ranem. Dowództwo Wehrmachtu w porę dostrzegło furtkę belgijską i dostosowało swój plan agresji do tego rejonu. Pokusa była wielka, ryzyko nieco mniejsze. Francuzi spodziewali się uderzenia poza głównymi umocnieniami Linii Maginota, jednak nie wierzyli w możliwość wykorzystania przez wroga masywu górskiego Arden. Tymczasem to właśnie belgijskie góry (o ile można nazwać to górami, gdyż szczyt ma ok. 650m) stać się miały przepustką do pola walki dla niemieckich dywizji pancernych i piechoty

    Niemcy nie zawracali sobie głowy problemem neutralności państw europejskich i bez wahania wkroczyli na terytorium Belgii, Holandii i Luksemburga. Słabiutkie armie tych krajów rozbite zostały bardzo szybko. Chaos związany z rozpoczęciem walk pogłębiały desanty niemieckich spadochroniarzy, którzy swoimi akcjami dezorientowali a w niektórych miejscach rozbijali siły sojusznicze. Na szczególną uwagę zasługuje zajęcie fortu Eben Emael znajdującego się w Liége przez grupę 78 ludzi pod dowództwem por. Witziga. Jak więc widzimy, Niemcy nie zaprzątali swoich myśli przebijaniem się przez Linię Maginota

    14 czerwca zwycięscy Niemcy wkroczyli do Paryża. W następnych dniach wojnę toczono przede wszystkim na froncie politycznym. Kapitulacja armii nie objęła jednak części obrońców Linii Maginota, którzy nie wierzyli w audycje radiowe i nie ufali Niemcom. Dopiero po otrzymaniu relacji swoich współpracowników dowódca frontu północno-wschodniego otrzymał rozeznanie w sytuacji. Rokowania francusko-niemieckie, jakie prowadzono w drugiej dekadzie czerwca, doprowadziły do wydania rozkazu zaprzestania obrony fortec. Dowódcy francuscy nie zdawali sobie nawet sprawy, jak wielu żołnierzy wciąż trwało na pozycjach i ile sektorów było w stanie nadal walczyć. Dla przykładu - forteca Fermont obsadzona była do 26 czerwca, 30 czerwca poddała się forteca Immerhof (po wyczerpującej walce), 30 czerwca kapitulację podpisali dowódcy sektorów Thionville, Boulay i Faulquemont. Tego samego dnia poddała się forteca Schönenbourg. Znaleźć można więcej przykładów dowodzących, iż kapitulacja Francji była przedwczesna. Mimo powszechnego przekonania, Linia Maginota również uczestniczyła w walce. Szkoda tylko, iż dowódcy nie potrafili jej odpowiednio wykorzystać.

    + w komentarzu dwa kolejne zdjęcia, z tego samego miejsca tuż po otwarciu drzwi przez francuzów
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    #historiajednejfotografii #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

    uwolniony więzień bije strażnika obozu koncentracyjnego z Dachau, tuż po oswobodzeniu obozu przez aliantów (w tle, w hełmie amerykański żołnierz) 1945 rok

    "Obóz z 33 tysiącami więźniów (w tym 15 tys. Polaków) został wyzwolony przez Amerykanów 29 kwietnia 1945 r. Po dotarciu na miejsce, ich oczom ukazał się makabryczny widok – stosy trupów leżały przed barakami (na spalenie w krematoriach czekało ogółem 7,5 tys. ciał). Aby unaocznić skalę nazistowskich zbrodni, Amerykanie pokazywali zamordowanych więźniów mieszkańcom Dachau.

    Ci, którym udało się doczekać wyzwolenia, straszyli swoim wyglądem zewnętrznym – byli wychudzeni do granic wytrzymałości, zarośnięci, brudni. "Ponad kilkunastotysięcznym tłumem więźniów odzianych w pasiaki unosiły się opary z oddechów, przykra woń chorych ciał i bez przerwy stłumiony kaszel cierpiących płuc (…). I tak ludzie stali w milczeniu posępni, owrzodziali na ciele"

    Jak się później okazało, dzień, w którym doszło do oswobodzenia obozu miał być datą jego likwidacji. Decyzję w tej sprawie podjął 14 kwietnia 1945 r. Himmler. „Żaden więzień nie może dostać się żywy w ręce nieprzyjaciela” – rozkazywał nazista.

    Wyzwolenie Dachau na tyle zaskoczyło personel obozu, że nie zdążył on uciec przed nadejściem wojsk amerykańskich. W związku z tym część esesmanów przebrała się w obozowe drelichy, licząc na to, że nie zostaną rozpoznani.

    Szacunki mówią, że w dniu oswobodzenia obozu życie straciło nawet 560 nazistowskich strażników i żołnierzy Waffen SS. Część z nich padło ofiarą samosądów ze strony więźniów, jednak zdecydowaną większość zastrzelili amerykańscy żołnierze. Wydarzenie to przeszło do historii jako tzw. masakra załogi w Dachau.

    Śmierci nie uniknęło także 36 wysokich rangą esesmanów (w tym komendant obozu Martin Weiss), sądzonych od 15 listopada tego roku przez Amerykański Trybunał Wojskowy w Dachau. 13 grudnia usłyszeli oni wyroki śmierci przez powieszenie; wykonano je w maju następnego roku."

    + w komentarzu bonus
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    #historiajednejfotografii #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

    Defeated German soldier in front of burning Reichstag, Berlin, 1945 - Mark Redkin

    "Sowieci przypisywali Reichstagowi olbrzymie znaczenie (Od czasu pożaru gmachu w 1933 r. w budynku nie obradował nawet marionetkowy parlament Rzeszy, dla hitlerowców gmach Reichstagu nie miał żadnego symbolicznego znaczenia: podczas wojny zamurowano w nim okna, a wnętrze wykorzystywano do produkcji radioodbiorników. Urządzono tu też lazaret, a nawet prowizoryczny oddział ginekologiczny pobliskiego szpitala).

    Po ponad tygodniu walk o Berlin generałowie obiecali Stalinowi, że to "legowisko faszystowskiej bestii" wpadnie w radzieckie ręce jeszcze przed Świętem Pracy – tak aby wódz mógł to ogłosić na pierwszomajowym pochodzie w Moskwie. Radzieccy żołnierze 3. Armii Uderzeniowej – nieustannie lekko pijani dla podtrzymania ducha bojowego – spierali się o to, który oddział umieści flagę na dachu Reichstagu. Sowieci ruszyli do szturmu rankiem 30 kwietnia. Ponosili ciężkie straty, bo ostrzeliwano ich nie tylko z opery Krolla, ale i z wielkiej wieży przeciwlotniczej w Tiergarten. Dopiero pod osłoną zapadającego zmroku i gęstego dymu do ostatecznego ataku ruszyły trzy pułki piechoty pod osłoną czołgów.

    Berlin skapitulował nocą z 1 na 2 maja. Jewgienij Chałdej, porucznik Armii Czerwonej, pojawił się w gmachu Reichstagu trzy godziny po zawieszeniu broni. W mieście tu i ówdzie słychać było jeszcze strzały, ale Chałdej zamierzał już tylko naciskać na spust migawki swojej nieodłącznej leiki.

    Miał przy sobie czerwony sztandar z sierpem i młotem. Spotkał jakiegoś żołnierza i poprosił go o zapozowanie z flagą na dachu budynku. Dołączyło do nich dwóch innych czerwonoarmistów. Na dachu Reichstagu Chałdej zużył całą rolkę – 36 zdjęć.

    Jeszcze tego samego dnia Chałdej wrócił samolotem do Moskwy. 13 maja jego zdjęcia ukazały się w tygodniku "Ogoniok". Jedno z nich obiegło cały świat". - zdjęcie w komentarzu niżej
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      @zakowskijan72: 3 zegarki z czego dwa na prawej ręcę ( ͡º ͜ʖ͡º) wklejam ciekawy tekst dotyczący retuszu

      Kiedy już zdjęcie Chałdeja trafiło do redakcji, okazało się, że nie można go opublikować bez retuszu. Jeden ze sfotografowanych żołnierzy miał na obu nadgarstkach zegarki – bez wątpienia trofiejne, tj. zagrabione żywym i martwym żołnierzom i cywilom podczas marszu na Berlin i w samym mieście.

      Oficjalnie temat nie istniał. Armia Czerwona niosła Europie wyzwolenie, a jej żołnierze nie kradli i nie gwałcili. Tymczasem grabież wojenna była codziennością – dowódcy wysyłali do ZSRR całe wagony kolejowe mebli, fortepianów, radioodbiorników, dywanów. Szeregowcy mogli wysłać do domu tylko niewielką paczkę z trofiejnymi dobrami, więc "nagrodą pocieszenia" były dla nich gwałty na niemieckich kobietach oraz drobne kradzieże – najczęściej właśnie zegarków.

      Nosili po kilka na jednym przedramieniu, nastawione na czas już to berliński, już to moskiewski. Szturchano cywilów, często grożąc im bronią i powtarzano: Uri, Uri (od Uhr – zegarek). Roztropniejsi oddawali od razu. Za to od kul rozpasanych sołdatów ginęli czasem ci cywile, którzy zegarka nie mieli, bo już zdążył im go ukraść inny czerwonoarmista. Nawet komunista Markus Wolf (późniejszy szef enerdowskiej Stasi, w 1945 r. przywieziony do Berlina "w radzieckiej walizce") odnotował po powrocie do kraju: "Wszystkie kobiety zgwałcone. Żaden berlińczyk nie ma już zegarka".

      Jeden z takich trofiejnych zegarków Jewgienij Chałdej usunął ze swoich negatywów osobiście przy pomocy szpilki. Pytany po latach o to i inne upiększenia słynnej fotografii, odpowiadał: "Zrobiłem dobre i bardzo ważne zdjęcie. Następne pytania poproszę".
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika DecibelHS

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)