•  

    Było dziś znalezisko o tym, że kody dodawane do CD-Action niby tracą ważność, ale nie tracą. Te znalezisko poleciało czy jak? Pytam, bo nie mogę znaleźć.
    #cdaction

  •  

    #studbaza
    Jak ja nienawidzę jak promotor się nie umie zdecydować! Sam mam to już za sobą. Chyba, że się na doktorat zdecyduję, ale spotkałem się z tym kilka lat temu osobiście, a teraz ma z tym do czynienia mój kumpel.
    Napisał pierwszy rozdział pracy. Dostał poprawki, naniósł je. Pisze kolejny rozdział. Dostarcza drugi rozdział. Dostaje poprawki do drugiego rozdziału i kutwa poprawki do pierwszego. Żeby to jeszcze były poprawki literówek czy podobnych błahostek. Nie! Gość zażyczył sobie nowy podrozdział. I to taki, który tematycznie jest bardzo zbliżony do już istniejącego. Ba, nawet sam wziął kawałek z tego istniejącego i przekleił do nowego tylko kazał jeszcze dopisać.
    Już wiem jak się kumpel będzie użerał, bo sam miałem tak samo na moim licencjacie. Non stop popraweczki, ale początkowo tylko jakieś literówki, później po wyeliminowaniu literówek promotorka zaczęła się czepiać, że:

    to zdanie źle tu brzmi... Może lepiej byłoby wstawić "oraz" zamiast "i"?
    Apogeum nastąpiło tydzień przed terminem oddania pracy do dziekanatu. Wprowadziłem ostatnie poprawki, a babka mówi "tu by się przydał jeszcze jeden podrozdział". W rozdziale, który zaakceptowała 3 miesiące wcześniej, a później czytała go kilka razy.
    pokaż całość

    +: IGABOI
    •  

      @Poldek0000: To miałeś szczęście. Mój późniejszy promotor był już spoko. Rzetelnie sprawdzał i jak zatwierdził dany fragment to był przyklepany i nie ruszany (chyba, że nagle stałoby się coś, co mocno namieszałoby w temacie).
      Teraz jeszcze kumpel zadzwonił i powiedział, że ta jego promotorka (teraz się dowiedziałem, że to babka, wcześniej jakoś myślałem, że facet) przed każdym cytatem daje [...] nawet jak jest zacytowana definicja ze słownika albo początek jakiegoś rozdziału z książki. Przykładowo:

      słownik języka polskiego PWN definiuje motor jako "silnik do przetwarzania energii elektrycznej w energię mechaniczną"
      a ta mu poprawia na:

      słownik języka polskiego PWN definiuje motor jako [...] "silnik do przetwarzania energii elektrycznej w energię mechaniczną"
      pokaż całość

    •  

      @MarMac trochę tak. Ale z drugiej strony brakowało mi "prawdziwej oceny". W końcu ciężko się na to pracowało 5 lat...

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #sluzbazdrowia #nfz #wssdolsztyn #zdrowie
    Ostatnio z córką byliśmy u neurologa w WSSD w Olsztynie i wizyta opóźniła nam się o niemal dwie godziny. Myślicie pewnie, że chcę się pożalić, ale nie! Wręcz przeciwnie - ja chcę tu pochwalić Panią Dr (nie wiem czy chciałaby żeby podać jej nazwisko więc będę tylko pisał Pani Dr).
    Dlaczego chciałbym pochwalić Panią Doktor? Otóż było widać, że do pacjentów podchodziła rzetelnie, a nie z zegarkiem w ręku. Co prawda wizyty były ustawione co 10 minut, ale jeśli ktoś tego wymagał to spędzał w gabinecie dużo więcej czasu. Gdy siedliśmy w kolejce, jakieś 20 minut przed terminem wizyty w środku już ktoś był (i już wiedzieliśmy od innych, że jest opóźnienie niemal pół godzinne).
    Jak się później okazało w środku był chłopak, lat na oko 8, może 10. Na wózku pchanym przez matkę, może to głupio i brzydko zabrzmi, ale widać było po nim, że nie jest zdrowy - był wykręcony, twarz o nietypowym wyglądzie, nie mówił, sam raczej nie dałby rady wprawić wózka w ruch. Był w gabinecie przynajmniej godzinę. Później weszła dwójka dzieci, które na pierwszy rzut oka były zdrowe i one były krótko - 10, 15 minut. Następnie weszła dziewczynka. Niby też zdrowa, bardzo ciekawska - wielokrotnie do nas podchodziła obejrzeć naszą córkę - chyba rzadko może zobaczyć niemowlę. Tylko, że przez te prawie 1,5 godziny jakie spędziliśmy wspólnie na korytarzu nie odezwała się ani razu. Nawet do rodziców. I ona też spędziła w gabinecie sporo dłużej niż przypisane dla pacjenta 10 minut.
    Pani Doktor teoretycznie przyjmowała do 18, ale nas (a nie byliśmy ostatni) przyjęła sporo po 18. Na szczęście byliśmy w tej grupie, która dość szybko opuściła gabinet.
    Jedyne co boli to to, że (zapewne z powodu jakiś odgórnie narzuconych standardów) kolejni pacjenci są umawiani co 10 minut więc jak trafi się ktoś, kto potrzebuje dłuższych badań to trzeba czekać. No, ale chyba lepiej tak niż żeby dla każdego było tylko te 10 minut.
    A po co to piszę? Żeby pokazać, że w tym kraju, nawet na NFZ, są na prawdę fajni lekarze.
    pokaż całość

  •  

    Siema. Szukam nowej gierki do kolekcji (posiadamy: Scythe, Pandemic, Pan tu nie stał, Munchkin, Wiedźmin), ale rzadko zdarza nam się spotkać w gronie większym niż 3 osoby. Dlatego proszę o poradę - jaką grę dla 3 osób (ważne żeby była też grywalna w więcej "ludziów") warto kupić?
    Myślałem o Sabotażyście, ale obawiam się, że będzie słabo grywalna we trójkę. Z góry dzięki za porady.

    #grybezpradu #planszowki #karcianki
    pokaż całość

  •  

    Witajcie.
    Teść mnie poprosił o pomoc. Mianowicie mieszka za granicą i chciałby sobie sprawić dekoder IPTV. I tu pytanie - czy na takim dekoderze wziętym z Allegro można odebrać cokolwiek (np. kanały dostępne przez telewizję naziemną?) czy trzeba mieć umowę z jakimś operatorem (co osobiście podejrzewam, ale Teść słyszał, że nie trzeba)?
    Pomożecie?
    #iptv

  •  

    Minęło trochę czasu od sprawy jaką opisze.
    Zima, polskie góry. Z kolegami jedziemy busem. Zbliżamy się do skrzyżowania, na którym mamy skręcić w lewo wyjeżdżając na drogę krajową. Kumpel siedzący na miejscu pasażera obserwuje prawą stronę i zwraca uwagę na tira.
    Tir z podniesioną kabiną stoi na przydrożnym parkingu. Spod kabiny widać dym, kierowca stoi obok. Mimo, że nam nie po drodze, bo w sumie to jechaliśmy służbowo i nie bardzo nawet czas mieliśmy na odbijanie z trasy to stwierdzamy, że ciśniemy z pomocą.
    Przejezdzamy obok tira jeszcze krajówką, gość macha do nas, a pod kabiną właśnie pojawia się ogień. Jeszcze zanim się zatrzymaliśmy na parkongu gaśnica odbezpieczona i wstrząśnięta. Wyskakujemy z wozu i w kilka sekund opróżniamy gaśnicę. Kierowca tira wyciąga swoją i też gasi. Płomienie nikną.
    Ale nie dym. Próbujemy dodzwonić się na straż pożarną/112. Ja na 112 się dodzwoniłem jako pierwszy, ale zanim pani wypytała o wszystko to już 998 przyjęło zgłoszenie od kumpla.
    No dobra, przyjadą, ale co robić zanim przyjadą? Podział ról - ja i jeszcze jeden kumpel próbujemy zatrzymywać auta, dwóch pozostałych wraz z kierowcą rzucają śniegiem w miejsce skąd pojawia się dym i kijem próbują ściągnąć jakiś plastik, pod którym pewnie jest zarzewie ognia.
    Na parking zjeżdża autobus. Pełen ludzi. Nie będę robił przypału, ale wiem z jakiej instytucji ten autobus. Kumple do kierowcy krzyczą by dał gaśnice, a ten, że nie, bo on tu na dłużej w tej okolicy (autobus z drugiego końca kraju) i nir będzie mógł jeździć... Mam nadzieję, że twoj szef się o tym dowiedział - jak nie od moich przełożonych to od ludzi, których wiozłeś
    Ludzie przejeżdżając obok patrzą jak na debili, bo i tak zapewne wyglądali moi kumple, którzy śniegiem schładzali tira. Zatrzymały się jeszcze 3 pojazdy.
    1. Chłopak chciał dać gaśnice, ale jak sie okazało nie miał.
    2. Starsze małżeństwo - facet bez wysiadania otworzył bagażnik, krzyknął by wziąć gaśnice, wziąłem, a oni pojechali.
    3. Też nie miał gaśnicy, ale dzwonił do kumpla z pobliskiego osp i "chłopaki już jadą".
    Po chwili rzeczywiście byli (2 wozy niemal równocześnie i po chwili trzeci), przejęli akcje, a my odjechaliśmy. Wracając zajechaliśmy jeszcze zapytać kierowcy (wciąż tam stał obok tira i czekał na holowanie) czy ma co jeść.
    W ciągu tych kilku minut od zgłoszenia do przyjazdu strażaków drogą przejechało - nie liczyłem więc tylko na oko oceniam - pewnie z setka czy nawet dwie pojazdów. Zatrzymały się 4 z czego kierowca autobusu poskąpił gaśnicy. Niemal wszyscy zwalniali i się gapili.
    Wstydziliby się, szczególnie ten kierowca autobusu. Kilkudziesięciu złotych żałować...
    Chciałbym tu napisać jakąś puentę, którą będą ludzie cytować, ale poza tym, że ludzie to skąpe kurwy chyba nic mądrego nie wymyślę.
    #pozar #osp #strazpozarna i trochę #chwalesie i #zalesie
    pokaż całość

    •  

      @starypijany123: i niech się broni, bo (choc jestem fanem cpr jako rozwiązania łączącego powiadamianie wszystkich służb) ja pierwszy się w powyższej sytuacji dodzwoniłem na cpr. Kumpel na straż dodzwonił się w czasie, gdy ja byłem w trakcie rozmowy.
      Mnie jeszcze pytano o jakieś szczegóły, a tam już przyjeto zgłoszenie i dysponowano wozy. Samo to, że ja musiałem podać kilometr drogi (więc musiałem podbiec do najbliższego słupka), a kumpel powiedział "parking przy zjeździe na..." przyspieszyło procedurę. To może akurat kwestia doświadczenia przyjmującego zgłoszenie, ale mam wrażenie, że procedura w cpr jest zbyt skomplikowana. Może inaczej - powinno być tak, że mówię pożar w miejscu x i już jest wysłany pierwszy wóz. Wtedy padają pytania pomocnicze - czy są ranni (tak - wysyłamy karetkę) itd., a nie, że ja odpowiadam na kilkanaście pytań i dopiero wysyłają ekipy. pokaż całość

    •  

      @MarMac: problem z cpr (oprócz zbyt złożonego wywiadu) jest to, że dyspozytor jest w mieście wojewódzkim i zapewne nie zna okolicy miejsca zdarzenia jak dyżurny stanowiska kierowania w straży, który odbiera telefon w najbliższym mieście powiatowym. Ma to ogromne znaczenie, gdy zgłaszający nie zna okolicy i może tylko opisać miejsce, bez podania adresu. Co do samego zbierania wywiadu, krótki przykład: dziewczyna zemdlała na przystanku (kilka omdleń jedno po drugim, ograniczony kontakt logiczny), rozmowa z cpr ok 5 minut. Pożar ścioły w lesie, dzwonie na 998, zgłoszenie przyjęte w 20, może 30 sekund.. pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #notredame #terroryzm #europa
    Taka mała rozkmina. Załóżmy, że pożar w Notre Dame był podpaleniem. Celowym działaniem, a w dodatku wykonanym przez muzułmanina. Załóżmy, że wyszłoby to na jaw - społeczeństwo dowiedziałoby się o tym.
    Jak myślicie, czy spowodowałoby to jakiekolwiek zmiany w podejściu Francuzów do polityki migracyjnej ich państwa, do muzułmanów itd? Czy to by sprawiło, że - jak to się mówi - "Francja się obudzi"? pokaż całość

  •  

    #wojsko #cyberbezpieczenstwo #bezpieczenstwo #polskazbrojna

    W najnowszym numerze Polski Zbrojnej na stronie 10 jest notka "Zadania armii". Opisuje program rozwoju SZ RP na lata 2017-2026. Jest w niej wspomniane, że MON chce utworzyć nowy rodzaj sił zbrojnych - wojska cyberobrony.
    Moje krótkie przemyślenia na ten temat:
    W takich wojskach będą służyli głównie informatycy. Szeregowy w wojsku ma na rękę 2650 (podwyżki jeszcze nie było) + mieszkaniówka. W ciągu roku daje to więc jakieś 35 tysięcy podstawy (wraz z trzynastką), do tego dojdzie kasa za służby, wyjazdy służbowe (w tym poligony), mundurówka i dodatek urlopowy. Powiedzmy, że 45 tysięcy rocznie można wyciągnąć. Podobno skoczkowie spadochronowi w stopniu szeregowego potrafią dobić do 50 tysięcy.
    Czy jakikolwiek zdolny informatyk pójdzie na etat szeregowego jeżeli pensje w informatyce raczej są wyższe? Nie mówię tu, że na start ktokolwiek w informatyce będzie #programista15k, ale jednak chyba na start dostaje się więcej.
    Więc żeby przyciągnąć informatyków do wojska trzeba byłoby im dać na start stopień oficerski albo przyjmować miernotki, które na rynku cywilnym nie znalazłyby sobie miejsca w wyuczonym zawodzie.
    Mogłoby się więc wydawać, że taka praca to fajnie miejsce dla informatyka - stopień oficerski, szybsza emerytura (choć już nie po 15 latach). Jednak z drugiej strony mamy problem - utrudniony rozwój zawodowy, a co za tym idzie wzrost pensji. Znalazłem informacje, że maksymalna pensja brutto jaką może mieć generał to 15 tysięcy. Brutto więc na rękę pewnie jakieś 10 tysięcy. I mówimy tu o najwyższym stopniu. No i jeszcze trzeba być sprawnym fizycznie przez całą służbę.
    Dlatego więc uważam, że jeżeli nie będzie jakiejś drastycznej zmiany wynagrodzeń to wojskowi informatycy będą co najwyżej średniej jakości.
    I tu pojawia się pytanie - czy w tak ważnej dziedzinie jak cyberbezpieczeństwo, a już w szczególności cyberbezpieczeństwo wojskowe powinniśmy zatrudniać miernoty i średniaków?
    A Wy co myślicie?
    pokaż całość

  •  

    #planszowki #grybezpradu
    Witajcie! Różowa na gwiazdkę dostała Pandemic. Gra fajna, ale zazwyczaj gramy w przynajmniej 4 osoby (no, w Pandemic w cztery, bo więcej nie można) i może to sprawia, że gra jest dość łatwa. Zaczęliśmy od poziomu średniego i po dwóch grach przeszliśmy na najtrudniejszy. Stosunek wygranych do przegranych na najwyższym to jakieś 4:1 gdzie tylko przy jednej wygranej mieliśmy problem. Czy nam się jakoś fartownie karty trafiały czy po prostu takie z nas kozaki - nie wiem.
    Znacie jakieś gry kooperacyjne trudniejsze niż Pandemic?
    pokaż całość

    •  

      @klpt12: To akurat robimy dobrze. Jedynie przy pierwszej rozgrywce w której trafiła nam się postać, która może przekazywać karty w dowolnym mieście (aby tylko inny gracz był w tym samym) robiliśmy źle, bo przekazywaliśmy też karty dla tej postaci, a ona może jedynie dowolnie dawać, a nie przyjmować (tu był śmiech, bo akurat mojej Różowej się ta karta trafiła i mój komentarz "możesz dawać każdemu" był dość zabawny dla towarzystwa). Apkę wypróbuje jak będzie chwila. pokaż całość

    •  

      @MarMac: Jak za łatwo to Horror w Arkham z dołączonym heroldem. Martwa zima z motywem zdrajcy. This War of Mine. Te gry maja duży poziom trudności. Więcej w nie przegrywałem niż wygrywałem ( ͡º ͜ʖ͡º)

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Obaczcie drogie Mirki i Mirabelki obrazek i powiedzcie co Wam się nie zgadza.
    #google #czarownica #zolnierzewykleci i trochę #historia

    źródło: Wypok.jpg

  •  

    #euroweek #euroweekgate i zapewne #niepopularnaopinia
    Troszkę obserwuję aferę Euroweek i jako osoba, która ma od czasu do czasu do czynienia z młodzieżą i dziećmi się wypowiem. Uważam, że niektórzy trochę za bardzo popłynęli z paranoją dot. zdjęć. Najpierw jednak zaznaczę, że uważam, że było tam coś nieodpowiedniego (chociażby wspomniane w jakimś wpisie nudeski, filmiki z masturbacją itp.) i takie zachowania potępiam. Tak, wiem, że młodzież w wieku 13-18 lat już często uprawia seks, jara zielsko, pali fajki, chleje wódę i wysyła między sobą zdjęcia intymnych części ciała. Takie zachowania były od zawsze (no może poza zdjęciami, ale to tylko efekt rozwoju technologii) i póki młodzież robiła to między sobą to nie było to nic bardzo złego czy niemoralnego. Jednak opiekunowie czy nauczyciele nie powinni się tak zachowywać.
    Ale wróćmy do tego, o czym miałem pisać.
    W ramach mojej pracy zawodowej w wojsku biorę co jakiś czas udział w promocji wojska na różnego rodzaju festynach (np. w 2016 roku byłem na lotnisku pod Kętrzynem skąd startowały samoloty na AirShow), świętach (11 listopada czy ostatnio choinka dla dzieci żołnierzy) czy akcjach rekrutacyjnych (w zeszłym tygodniu 3 dni, w tym weekend). W ramach tych promocji mi najczęściej przypada rola albo maskotki mojej JW (chodzę wtedy przebrany w wielki i gorący strój (najfajniej było pod Kętrzynem - upał, a ja w tym futrzasto-piankowym stroju kilka godzin, zdjęcie poglądowe innej maskotki) albo św. Mikołaja.
    Ludzie robią sobie ze mną zdjęcia, przytulają się (a starsze panie łapią za tyłek...) czy obejmują. Czasem małe dzieci z zaskoczenia podbiegają i przytulają się - są na tyle małe, że głowy mają na wysokości mojego krocza. Niektóre chcą żeby je wziąć na ręce. Wczoraj chodziłem w takim stroju, wyszedłem zza rogu, a tam siedziały 3 nastolatki i jedna bez słowa mnie przytuliła, a w środę byłem w jednym z miejscowych liceów i gdy z jedną klasą robiliśmy zdjęcie przed budynkiem jedna z dziewczyn tak się przytulała, że kładła swoją głowę na mojej klacie - bo jej zimno było, a futro ze stroju niby ją ogrzewało. Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że mam strój więc to co innego. Jednakże w trakcie tych kilkunastu już chyba akcji w których brałem udział widziałem też ludzi w różnym wieku, którzy pozowali do zdjęć z żołnierzami. Widziałem nastolatki i małe dzieci, które się przytulały do żołnierzy. Buziaków nie widziałem (bo i w stroju mało widzę w ogóle więc może były).
    Chodzi mi jednak o to że nie każde zdjęcie na którym dziecko czy nastolatka przytula się do kogoś starszego (i obcego) ma podtekst seksualny. Dziewczyny często po prostu takie są, że lubią się przytulać i to robią. Dlatego apeluję o nie popadanie w paranoję i nie traktowanie każdego zdjęcia nastolatki z jakimś typem jako złego zachowania.
    pokaż całość

  •  

    #uniaeuropejska #polska #biznes #drogi #gospodarka
    Ciekawą rozmowę wczoraj odbyłem. Jeden Pan opowiadał, że od 1995 czy 96 roku miał firmę, która produkowała różne pierdoły potrzebne przy produkcji dróg. Dostarczał materiały dla polskich firm robiących drogi w Polsce, ale od pewnego momentu z roku na rok, a właściwie z miesiąca na miesiąc robiono mniej dróg. Polskie firmy stopniowo upadały aż przyszło wstąpienie do UE. Otwarcie rynku i fundusze europejskie sprawiły, że od 2005 roku ruszyły budowy. Tylko, że nie było już polskich firm, a weszły zagraniczne - Skanska, Strabag itd.
    Nie mi oceniać, ale Pan uważa, że to było celowe działanie. W końcu przez kilka lat działalności nie miał problemu z klientami - w końcu drogi były budowane. Im bliżej do wstąpienia tym budów mniej, kontrahentów mniej i w końcu upadli...
    pokaż całość

  •  

    #wiedzmin #prezent #kiciochpyta
    Mirki i Mirabelki! Potrzebuję pomocy w doborze prezentu dla kolegi. Sporo mi ostatnio pomógł za darmo - nawet przysłowiowego piwka czy flaszki nie chciał. Wiem, że lubi Wiedźmina. Książki i gry (w tym ta zebana planszówka) odpadają, bo zapewne ma. Może znacie coś fajnego wiedźmińskiego, co mógłbym mu dać w podziękowaniu? pokaż całość

  •  

    Czy nasze rządy dążą do wojny? Przecież mamy gospodarkę opartą na węglu, a jak powszechnie wiadomo jak węgiel jest we wiosce to "wojna będzie, przed wojną tyz był".
    #heheszki #bareja i trochę #polityka

  •  

    #informatyka #msaccess #office
    Witajcie. Sprawę mam. Próbuję sobie zrobić pewną bazę danych w Accesie. Jako, że za młodych lat na informatyce w ogóle tego tematu nie ruszaliśmy to jestem zielony jak szczypior na wiosnę. Zna ktoś jakiś fajny samouczek internetowy? Z góry dziękować.

    +: lwonly
  •  

    #historia #historiaalternatywna #iirp #przewrotmajowy #pilsudski
    Tak mnie naszło na małe gdybania. Jak myślicie? Co by było gdyby przewrót majowy się nie odbył?
    Czy chociaż udałoby się utworzyć stabilny rząd? Do przewrotu majowego było 10 rządów (w latach 1918-1926), a od przewrotu do klęski wrześniowej 20. Jaki byłby ten rząd?
    Może znacie jakieś wartościowe gdybania na ten temat (oczywiście zakładając, że takie political fiction byłoby może być wartościowe).
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    W drodze do pracy podwiozłem dziś jedną panią, która zatrzymała mnie "na stopa". Okazało się, że pracuje w piekarni i zarabia 5zł/h. Ja pierdziele - przy pełnym etacie to 800zł miesięcznie.
    #praca #zarobki #januszebiznesu

  •  

    Mirki i Mirabelki potrzebuję porady.
    Co można zrobić w następującej sytuacji? Różowa zakłada salon kosmetyczny. Żeby dostosować pomieszczenia do wymogów sanepidu i prawa budowlanego był zrobiony projekt technologiczny na zmianę sposobu użytkowania pomieszczeń. Projekt ten wstępnie został odrzucony przez sanepid, a następnie - po wprowadzeniu poprawek - został przyjęty zarówno przez sanepid jak i nadzór budowlany.
    Jesteśmy już na końcu realizacji projektu (zostały nam do położenia panele i skręcenie mebli) i dziś Różowa poszła do sanepidu dowiedzieć się czy ma wszystkie kwity, które są potrzebne do odbioru pomieszczeń. Okazało się, że projekt jest jednak nie taki - nie spełnia wymogów sanepidu (tego samego, który wcześniej podbił ten projekt, że jest zgodny z wymogami).
    Obecnie Różowa poszła pogadać z projektantem, a ja chciałbym się dowiedzieć co i jak w takiej sytuacji. Mamy przecież projekt zaakceptowany i wszystko zgodnie z nim zrobione - czy to się nie liczy? Czy można gdzieś pisać jakieś zażalenia, odwołania? Da to coś czy jesteśmy skazani na porażkę i musimy robić instalacje od zera?
    Nie bardzo wiem jakie tagi dać...
    #sanepid #dzialalnoscgospodarcza
    Daję też #prawo bo może ktoś coś podpowie
    pokaż całość

  •  

    #kurierzy #geis
    Pierwszy raz mam do czynienia z firmą kurierską Geis i już minus. Ba. To pierwszy raz, kiedy kurier odwalił mi jakiś numer.
    8.30 wydanie przesyłki do doręczenia
    8.35 nieudana próba doręczenia
    8.36 powrót przesyłki na magazyn.
    Ładnie. W 5 minut udało mu się pokonać 70km, tak zapukać do drzwi, że nawet pies nie szczeknął i w minutę pokonać 70km z powrotem na magazyn. pokaż całość

    •  

      @MarMac: nie żebym usprawiedliwiał ale byłem ostatnio w sortowni dhla i zwykle koło 8:30-9 jest koniec pakowania, twoja paczka musiała być na samym końcu a kurier mógł mieć już pełny samochód dlatego odwolal albo przełożył na następny dzień. Co nie zwalnia firmy z obowiązku dostarczenia ci paczki, niech organizują transport zastępczy

    •  

      @justnormalguy: Chyba jest tak jak piszesz, bo już jest ponownie w transporcie. Nie ukrywam jednak, że się trochę przestraszyłem, bo to dość ciężka paczka (niemalże 100kg) i pomyślałem "o cwaniaczki, dźwigać im się nie chce. Dwa razy dadzą nieudaną próbę dostarczenia i sam jedź i odbieraj z magazynu".

  •  

    Różowa założyła firmę.
    Na początek Różowa zapytała się w PUP czy mają jakieś szkolenia czy cokolwiek dla osób, które chcą założyć firmę - w końcu PUP daję kasę na rozpoczęcie działalności więc może i mówią o tym, na co młody przedsiębiorca powinien się przygotować, ale nie - nie ma takich szkoleń, ulotek czy nawet zwykłych pogadanek w stylu "wie pani, pan X też zakładał firmę, ale okazało się, że przepisy są takie i siakie więc dodatkowo musiał to i to, a to dodatkowe koszty".
    No, ale jak nie ma to nie ma - sami poszukamy. Zaczęliśmy od tego, co wg Sanepidu powinien posiadać lokal. No i niby wszystko spoko. Dostaliśmy nawet listę fachowców, którzy znają się na przepisach i zrobią projekt remontu tak żeby sanepid i inni przyklepali - taki projekt, że nie będzie sytuacji, że pan urzędnik powie "a zlew jest 2cm za nisko".
    No i przyjechał Pan Fachowiec, obejrzał, pomierzył i pojechał. Po paru dniach dzwoni i mówi, że jest problem. Bo wcześniej tu był sklep, a ma być lokal usługowy. Trzeba zrobić projekt technologiczny na zmianę sposobu użytkowania lokalu.
    I tu się pojawia pierwsza chujnia z przepisami. Jeżeli robilibyśmy tam sklep z ciuchami to nic byśmy nie musieli robić. Nawet grzyb na ścianach mógłby zostać i nikomu by to pewnie nie przeszkadzało, ale robimy zmianę sposobu użytkowania lokalu czyli musimy zrobić np. podjazd dla niepełnosprawnych. Czaicie ten absurd? W lokalu może być co miesiąc inny właściciel, co miesiąc inny sklep odzieżowy i przez milion lat nie trzeba będzie robić podjazdu. Zrób lokal o innym profilu i podjazd musi być. Fachowiec powiedział, że u jednej pani też podobny problem występował (ale ona nie miała możliwości zrobienia podjazdu) więc załatwiono to w ten sposób, że niepełnosprawnych będzie przyjmowała w domu (nie wiem czy własnym czy klienta).
    Z innych powodów (podjazd był do załatwienia) zmieniliśmy lokal, który mieliśmy na oku. Fachowiec znów przyjechał i ocenił - jest cacy, ale on podejrzewa jeden problem. Mianowicie wydaje mu się, że lokal jest na terenach, które w MPZP wpisane są jako tereny produkcji, a my chcemy tam usługi zrobić więc może być problem. Popytał w gminie i wyszło, że rzeczywiście - MPZP nie pozwala.
    Większą niespodziankę miał jednak właściciel tego budynku. Adaptuje budynek na chyba 6 pomieszczeń biurowych, a podobno jakiś urzędnik mu mówił, że mogą być biura i teraz został z ręką w nocniku. No chyba, że ktoś będzie otwierał produkcję w lokalach o wielkości 25-30m2. Nawet myślałem żeby przycwaniakować - Różowa zmieniłaby profil działalności - produkcja obrączek z drutu miedzianego w izolacji. Gratis do tego byłaby usługa, którą de facto chce wykonywać :D Niestety Różowa nie chciała tak kombinować (a znając życie taki absurd by przeszedł...)
    Co ciekawe Różowa obejrzała ten plan zagospodarowania i zobaczyła, że usługi są dostępne tylko w kilku lokalach, które już od lat są pozajmowane (+ ten jeden, który odpadł, a opisałem jako pierwszy) oraz w mieszkaniach (tu ciekawostka: jeśli założy lokal w mieszkaniu w bloku to nie będzie potrzebny podjazd). Taki mały lokalny absurd - gmina, gdzie jest spore bezrobocie stosunkowo wielki teren przeznaczyła na przemysł (którego właściwie u nas nie ma i nie słychać by miał być) i zamiast przeznaczyć go na przemysł/usługi (a można) zrobiła tylko przemysł.
    Dzwoniliśmy do weterynarza, który ma lokal zaraz obok naszego mieszkania - wiemy, że korzysta z niego tylko dwa razy do roku jak szczepi psy (a to chyba z obowiązku, bo przez cały dzień przyjdzie do niego może 5 psów), a tak to jest typowym wioskowym weterynarzem, który jeździ po wioskach i krowy leczy. On jednak nie może zrezygnować z lokalu, bo musi mieć lokal żeby wykonywać ten zawód. Nawet jeśli jest weterynarzem, który tylko odbiera porody od krów to musi mieć lokal z wyposażeniem. Dodał, że nawet weterynarz zatrudniony na etacie w rzeźni, który cały dzień jedynie bada mięso ubitych krówek czy innych świnek musi mieć oddzielny lokal pod działalność - tak przynajmniej go zrozumiałem.
    Ja wiem, że nieznajomość prawa szkodzi itd., ale to mi się wszystko wydaje tak absurdalne, że postanowiłem napisać - może komuś się przyda i ominie problemy jakie my napotkaliśmy.
    #biznes #przepisy #wlasnafirma
    pokaż całość

    +: zolwixx, sillygiraffe +6 innych
  •  

    W środę poszedłem do kumpla, którego dawno nie widziałem, bo na robotach na zachodzie był. Wbijam do niego, a on mówi "weź tu zerknij, bo internet nie działa". No rzeczywiście nie działa. Restart routera i modemu nic nie daje. Odpięcie i podpięcie kabli też nie. Kumpel mówi, że i telefon nie działa. Patrzę więc jak to jest wszystko zrobione - połączone jedno z drugim.
    Architektura prosta jak budowa cepa - ze ściany wychodzi kabelek, który wchodzi w kostkę, a z kostki wychodzą dwa kabelki - do telefonu i do modemu. Odpinam i przypinam, ale nie działa. Kumpel mówi, że niedawno jego rodzice remont robili więc może coś gdzieś przerwali. Radzę mu żeby rano załatwił nową kostkę to może zadziała, a jak nie to niech dzwoni po technika.
    Wczoraj kumpel do mnie dzwoni, że internet nie działa, on dzwonił na infolinie, "ale cały czas automat mówi "nie ma takiego numeru". Próbowałem dzwonić do salonów w trzech miejscowościach, ale nie odbierają". Pyta się mógłbym osobiście podjechać do salonu, bo jest w miejscowości, gdzie pracuję.
    Jadę, ale po salonie ani śladu - kurde, może firma się likwiduje? Wieczorem zajechałem do kumpla. Osobiście dzwonię na nr infolinii znaleziony w na oficjalnej stronie firmy. Normalnie jest sygnał, szybko odbiera automat, który dodatkowo informuje, że z komórek taniej zadzwonić na inny numer.
    Rozłączyłem się.
    Pytam się na jaki numer dzwonił. Okazuje się, że dzwonił na ten sam co ja. Próbujemy z jego telefonu jeszcze raz. "Połączenie nie może zostać zrealizowane".
    - Ty, a masz ty coś na koncie?
    - pewnie jakieś grosze, ale do wszystkich mam darmowe telefony.
    - a na płatne numery też masz darmowe?
    Oczy jak 5 złotych
    - To ten numer jest płatny?
    - No przecież tu na ich stronie masz napisane.
    - A to ja nie wiedział...

    Nie bardzo wiem jakie tagi dobrać więc nie bijcie jak się wbije w jakieś specjalistyczne.
    #heheszki trochę #helpdesk i choć kumpel młody to już #janusze
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Witajcie.
    Różowa ma problem z laptopem. Win 10 zabezpieczony przez Malwarebytes (premium) i Avast (darmowy). Wczoraj normalnie wyłączyła komputer, a dziś nie może się zalogować. Na ekranie logowania brak jej konta (w ogóle brak jakiegokolwiek konta). W necie radzą uruchomić w trybie awaryjnym, ale żeby to zrobić trzeba użyć przycisku zasilania na ekranie logowania - tego również brak (wcześniej był). W ogóle na ekranie logowania nic nie ma oprócz tapety. Dopiero po wciśnięciu "home" lub "page up" pojawia się godzina, data, stan wi-fi i baterii. Jak wcisnę jakikolwiek inny klawisz na klawiaturze to znów widać jedynie tapetę.
    Zna ktoś rozwiązanie inne niż tworzenie bootowalnego pendriva i stamtąd próba naprawy?
    #win10 #windows10 #it #informatyka #microsoft
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    #ciekawostki #wojsko #wojskopolskie #jezykpolski

    Znajomy ostatnio zapytał dlaczego o pewnej kobiecie powiedziałem "pani plutonowy" zamiast "pani plutonowa". Wyjaśnię dlaczego na kobiety w wojsku mówi się tak, jak na mężczyzn.
    Wywodzi się to z dawna i dziś stosunkowo rzadko się to spotyka. Otóż powiedzmy sobie, że jest kowal. Jego córka to (panna) kowalówna, a żona to (pani) kowalowa. Analogicznie dyrektor, dyrektorówna, dyrektorowa. Więc jeżeli powiedzielibyśmy "pani plutonowa" zrozumiane byłoby to jako żona plutonowego, a nie jako kobieta w takim stopniu.
    Takie wytłumaczenie sam kiedyś dostałem.
    pokaż całość

  •  

    Witajcie.
    Chcemy się jutro z Różowym wybrać do Olsztyna. Co tam można ciekawego zrobić? Nie interesują mnie kina, kluby czy baseny. Może jakieś fajne muzeum albo mało znana atrakcja (na Arboretum chyba jeszcze za wcześnie) - chodzi mi o coś, co przetestowaliście i wiecie, że warto, a nie, że wiecie, że jest jakieś muzeum (bo takie pierdy jak lokalizację to sobie w Google znajdę). Pomożecie?
    #olsztyn

    +: Cronox
  •  

    Witajcie.
    Mam problem (a właściwie mój Różowy ma) z telefonem LG K8. Od paru dni telefon sam się wyłącza i nie włączy się do momentu aż wyjmie się i ponownie włoży baterie. Bateria sama w sobie dobrze trzyma prąd i nie rozładowuje się szybko (na pewno winne temu nie jest samo rozładowanie się baterii - po ponownym jej włożeniu telefon działa nawet przez dobę). Styki baterii przeczyściłem. Odkryłem, że telefon zawiesza się (ale nie wyłącza), gdy próbuje wejść w aplikację "wiadomości sieciowe" - nie wiem czy to powiązane.
    Pamięci wolnej dużo - zarówno tej trwałej (ponad 1,5GB) jak i RAM (średnio zajęte było jakieś 350MB, ale może skokowo wzrastało i brakowało?)
    Spotkał się ktoś z takim problemem?
    #lg #android #telefony
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Sytuacja sprzed kilku miesięcy, jakoś jesień zeszłego roku.
    Jadę w piątkowy lub sobotni wieczór do kolegi. W jednej z wiosek stoi na poboczu auto. Kierunek włączony, ale stoi mimo, że jestem daleko. Mijam to auto, ono dalej stoi. Dopiero jak byłem jakieś 200 metrów dalej gość wyjeżdża na drogę. Kawałek dalej gość mnie dogania, nie zwracam szczególnej uwagi na niego - niech sobie jedzie. Zaczyna mnie wyprzedzać i gdy kończy manewr niemalże zahacza mnie tyłem swojego auta. Rozpędza się, a ja widzę jak go nosi - do pobocza, do środka jezdni, chwile środkiem znów pobocze - może radio stroi, smsa pisze? Po chwili zniknął za zakrętem, a ja mogłem obserwować ślady jakie zostawił na mokrej nawierzchni. Wężyk cały czas, przez jakiś kilometr. Dobra, tego już za wiele. Dzwonie na policje, podaje kierunek jazdy, markę auta i kolor. Pani dyżurna dziękuje za zgłoszenie. Jadę dalej i nadal obserwuje ślad węża. Przejeżdżam może dwa kilometry i na ostrym zakręcie widzę, że gość już leży na barierkach w kolejnej wiosce, ale ktoś tam przy nim łazi więc nawet się nie zatrzymuje. Zgłaszam tylko dla policji gdzie typ się znajduje.
    Po weekendzie na stronie lokalnej gazety przeczytałem, że gość miał prawie 1,5 promila, ale do czego zmierzam?
    A no do tego jak opowiedziałem to w pracy. Akurat był przy tym jeden taki, co to go "ulica wychowała" (jak sam określa). Jego reakcja:
    - gościa skonfidenciłeś?!
    - no, ale miał prawie półtora promila więc chyba nie powinien jeździć. A jakby kogoś zabił?
    - no... niby tak... ale jednak skonfidenciłeś.
    Serio podpierdolenie pijanego kierowcy to w niektórych środowiskach zła rzecz?
    #drogi #kierowcy
    pokaż całość

  •  

    Przed chwilą PoLuck zapytał z jakich stron zamawiamy książki. To ja z takim powiadomieniem dla ludzi, którzy bywają w Olsztynie. Między ratuszem, a Wysoką Bramą jest mała księgarnia (nazywa się chyba Tak Czytam) w której można dorwać przeróżne książki w niskich cenach. Ja tam kupuje książki historyczne po 10-20zł. Czasem mają jakieś uszkodzenia (są to chyba książki powystawowe) typu zagięty rożek czy troszkę naderwana okładka. Różowa kupiła mi tam tą pozycję za 19.90zł, a cena wydrukowana na okładce to 59.90.
    #ksiazka #ksiazki #czytajzwykopem #olsztyn
    pokaż całość

  •  

    Jaką schizę miałem niedawno.
    Wróciłem z wyjazdu służbowego, gdzie spałem w namiocie pod lasem. Już w domku leżę sobie w łóżeczku i śni mi się, że dalej jestem w tym namiocie. W pewnym momencie słyszę jakiś dziwny dźwięk. Otwieram oczy - nadal mózg sądzi, że jestem w namiocie - i widzę jakieś stworzenie, a właściwie tylko kształt i błyszczące ślepia. Pies? Wilk?! Kuffa, wilk! No to drę na niego mordę "sio! Sio!", a ten ucieka. Z drugiego pokoju słyszę głos Różowego "czemu Ty tego biednego psa wyganiasz?". Zdziwienie over nine thousand - skąd w namiocie mój Różowy? Dopiero wtedy do mnie dotarło.
    Że mi się ten namiot śnił to rozumiem, ale żebym pomylił Yorka z wilkiem...
    #sny #wyznanie
    pokaż całość

  •  

    Znacie jakiś bank, gdzie na dobrych warunkach można dostać kredyt na otwarcie działalności gospodarczej?
    Różowy chce założyć działalność gospodarczą. Udała się więc do PUP w celu otrzymania informacji o dofinansowaniu. Wczoraj to poczytałem. Warunki są jakieś takie, że chyba na jej działalność nie dostanie, a jak dostanie to śmiesznie małą. Piszę z pamięci więc dane mogą dane się trochę różnić.
    Kasę można wydać tylko na określone rzeczy (chyba, że dyrektor PUP w drodze wyjątku się zgodzi na inne wydatki) i to w określonej części dotacji. I tak na maszyny czy środki trwałe można wydać 100% dotacji, ale na lokal (najem, dzierżawę czy remont) tylko 20%. Oprócz jednego urządzenia za około 5 tysięcy i remontu lokalu jej wydatki to masa drobnych (ale nietanich) rzeczy, które nie podpadają pod żadną z kategorii (bo środki trwałe to raczej nie są, a na pewno nie są to maszyny itp.) na które na pewno można dostać dofinansowanie (oprócz wyżej wymienionych pamiętam wydatki na reklamę i promocję, na które można wydać mniej niż 10%, jest jeszcze doradztwo - mniej niż 10% i jeszcze jakaś kategoria, ale nie pamiętam jaka). W związku z tym pewnej dotacji może otrzymać 6250zł (5000 na maszynę - 80% dotacji - i 1250 na lokal). Śmiesznie mała kwota skoro maksymalnie można dostać 25 tysięcy, a na resztę sprzętu będzie potrzebowała jeszcze przynajmniej kilka tysięcy.
    Ale! Potrzebne jest jeszcze zabezpieczenie. Dwóch poręczycieli, gdzie za każde 1700zł netto zarobków można poręczyć 9 tysięcy dotacji. Osobiście teoretycznie mógłbym poręczyć tylko 9 tysięcy, bo moje zarobki są trochę niższe niż 3400 (jednak odpadam jako poręczyciel, bo niedługo kończy mi się kontrakt, a muszę mieć gwarancje zatrudnienia na czas trwania dotacji czyli rok). Inne opcje też odpadają - np. żeby skorzystać z gwarancji bankowej trzeba mieć na koncie kwotę dotacji plus 10%.
    Stąd pytanie jak we wstępie.
    #kredyt #banki #dotacje #dzialalnoscgospodarcza #pup
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Ostatniej nocy pierwszy raz musiałem użyć resuscytacji na człowieku, a nie na manekinie. I to nie jakimś randomie, a na osobie mi bliskiej. Nie gdzieś na ulicy, a we własnym mieszkaniu.
    Wpadł do mnie kumpel na wódeczkę. Mój różowy był w tym czasie u sąsiadki. Pijemy sobie kulturalnie połóweczkę i dostajemy informację, że u sąsiadki robi się większa impreza i żebyśmy wpadli. No to poszliśmy. Tam jeszcze więcej alkoholu. W końcu czas się zbierać. Idziemy we trójkę (ja, różowy i kumpel) do mnie, ale u kumpla jest słabo z koordynacją ruchów. Gdy już dotarliśmy do mnie kolega od razu udał się do łazienki (w czym musiałem mu pomóc). Znam go od lat i tak wymiotującego jeszcze nie widziałem.
    Kolega nie ma siły utrzymać się na kiblu, osuwa się na podłogę. Obracam go na bok, wymiotuje na podłogę. Przyszła sąsiadka, razem z różowym próbują wezwać pogotowie, bo widać, że to już poważna sprawa. Dyspozytor odmawia wysłania zespołu, telefon przejmuję ja i drę się na dyspozytora (lub dyspozytorkę, za cholerę nie mogę sobie przypomnieć z kim rozmawiałem). Potem drę się na sąsiadkę, bo się wkurzyłem na brak karetki.
    Kolega przestaje wymiotować, zaczyna szybko i głośno oddychać, ale można jeszcze z nim pogadać - nie jest to jakaś inteligentna dyskusja, ale jakoś odpowiada na pytania. Trwa to chwile, może kilka minut i nagle cisza. Nic nie mówi i nie słychać żeby oddychał. "Piotrek, nie śpij", uderzam go lekko z liścia w twarz żeby go ocucić, ale nic to nie daje. Przykładam ucho do jego ust i cisza. Robię dwa wdechy i nic... No to zaczynam uciskać klatkę. Ucisnąłem może 10 razy i jest! Zaczął się krztusić, obróciłem jego głowę w bok tuż przed tym jak zwymiotował. Potem już był przytomny tylko oddychał nietypowo przez jakiś czas. Na szczęście tym razem karetka została wysłana. Ratownicy przyjechali, zbadali kolegę, ten odmówił udania się na SOR i chłopaki pojechali. O dziwo jak już ratownicy przyjechali to kolega czuł się dobrze, dał radę nawet siedzieć i próbował podać fałszywe dane dla ZRM.
    Ktoś kiedyś pisał, że jak się odzyska człowieka po resuscytacji to jest to wspaniały uczuć. Dla mnie to była najstraszniejsza noc życia i jak mi kolega wrócił to w ogóle nie zrobiła się mniej straszna.
    Jakoś tak odeszła mi ochota na wódkę na jakiś (pewnie dłuższy) czas.
    Przepraszam dyspozytora (dyspozytorkę) z CPR Olsztyn na którego nakrzyczałem.
    #alkohol #wodka #ratownikmedyczny (daję ten tag, bo mocno obserwowany) #ratownictwo #pierwszapomoc
    pokaż całość

  •  

    No i znowu przyszła zima na drogach. I znowu widzę jak większość kierowców nie umie jeździć bezpiecznie.
    Chciałem o tym napisać już rok temu, ale jakoś tak wyszło, że nie napisałem.
    Do pracy mam jakieś 25 km. Pierwsze pięć jadę dobrą drogą - krajówka, odśnieżana, posypywana - fajnie. Kolejne 20 to inna bajka - droga wojewódzka, dziurawa, odśnieżana w drugiej czy trzeciej kolejności i rzadko posypywana. Wiadomo, że na rozjeżdżonym czy ubitym śniegu jeździ się wolniej. Za każdym razem jak jadę do roboty z rana trafi się przynajmniej jeden kierowca debil. Dogoni mnie, bo jedzie szybciej i nie wyprzedzi. Choćbym nie wiem jak zjechał do pobocza, ile razy mu dawał znak prawym kierunkiem, że może wyprzedzać on będzie jechał za mną. Tuż za mną.
    Między nasze auta nie zmieściłbyś kombiaka, może jakiś mały miejski samochodzik by się zmieścił. To cholernie niebezpieczne i stresujące, że ktoś tak blisko jedzie. Niech mi jakieś zwierze wyskoczy (w koło lasy, saren i dzików sporo) i nawet jak uda mi się uniknąć zwierzaka to ten z tyłu na bank nie zdąży nawet przyhamować przed uderzeniem. Latem też się tacy idioci zdarzają, ale wtedy jakoś rzadziej, a i droga mniej śliska więc bezpieczniej.
    Delikatnie mówiąc, wkurza mnie to. Może ktoś mi to wytłumaczy - co ludziom daje, że jadą kilka metrów za mną?
    #zima #drogi #kierowcy #debile
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Zadzwoniła dziś do mnie Pani z pewnej firmy energetycznej.
    - Dzień dobry tu (tu wstawia standardowa formułkę, następuje sprawdzenie danych na zasadzie "czy pan to MarMac?", "tak, to ja", "no to super - możemy rozmawiać" - bezpieczeństwo w chuj), mam dla pana informacje związane z pana licznikiem (tu już mi się pojawia myśl - coś mega ważnego, może jakieś opłaty zaległe, może licznik wskazuje jakieś dziwne zużycia, zepsuł się czy coś). Mamy dla pana super ofertę, bo obecnie...
    Tu przerywam i mówię:
    - przepraszam, ale czy Pani ma jakąś ważną informacje do przekazania czy tylko ofertę, bo nie mam czasu teraz czasu na długie rozmowy.
    - Ja rozumiem, tak mam informacje w związku z licznikiem. Zajmę jedynie dwie minutki. Obecnie ma pan taryfę X12, w której w pierwszej strefie płaci pan za kWh 0,3640 (liczby z dupy, bo już nawet karteczkę z notatką wywaliłem), a w strefie drugiej 0,2512. Mamy dla pana ofertę, że przez dwa lata będzie pan miał za kWh 0,3640 w pierwszej, a w strefie drugiej 0,2512.
    Pani nawija dalej - jakieś ubezpieczenia, serwisy, jakaś jeszcze opłata w międzyczasie przemknęła. Oczywiście cały monolog wypluwany z prędkością karabinu maszynowego. Ponownie przerywam:
    - proszę Pani, chciałbym to najpierw zobaczyć na piśmie.
    - oczywiście może pan, ale musi się pan najpierw zgodzić na tą ofertę.
    - to ja się nie zgadzam.
    - Ale to super oferta. Miałby pan...
    - dziękuje, nie jestem zainteresowany.
    Pani się pożegnała i rozłączyła.
    Ja rozumiem, że firma chce ciąć koszty papieru, że Pani chciała mi już sprzedać produkt żeby mieć większą wypłatę. Wiem też, że mam 7 czy tam 14 dni na rozwiązanie umowy zawartej poza punktem sprzedaży. Nie rozumiem tylko jednego. Skoro jestem zainteresowany (inaczej od razu bym powiedział, że nie chcę nowej oferty) i chce obejrzeć całe warunki umowy to czemu nie mogę gdzieś tego przeczytać - na papierze, na ich stronie - bez zadeklarowania się, że podpiszę? To połączone z takim tempem mówienia przez Panią, że ledwo nadążałem zapisywać dane (i tak nie wiem czy nie z błędami) pozwala mi podejrzewać, że chciano mnie naciągnąć na zasadzie "jak już dostanie papiery to podpisze, bo i tak ich nie przeczyta".
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika MarMac

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)