•  

    #kurierzy #geis
    Pierwszy raz mam do czynienia z firmą kurierską Geis i już minus. Ba. To pierwszy raz, kiedy kurier odwalił mi jakiś numer.
    8.30 wydanie przesyłki do doręczenia
    8.35 nieudana próba doręczenia
    8.36 powrót przesyłki na magazyn.
    Ładnie. W 5 minut udało mu się pokonać 70km, tak zapukać do drzwi, że nawet pies nie szczeknął i w minutę pokonać 70km z powrotem na magazyn. pokaż całość

    +: PepeXD
    •  

      @MarMac: nie żebym usprawiedliwiał ale byłem ostatnio w sortowni dhla i zwykle koło 8:30-9 jest koniec pakowania, twoja paczka musiała być na samym końcu a kurier mógł mieć już pełny samochód dlatego odwolal albo przełożył na następny dzień. Co nie zwalnia firmy z obowiązku dostarczenia ci paczki, niech organizują transport zastępczy

    •  

      @justnormalguy: Chyba jest tak jak piszesz, bo już jest ponownie w transporcie. Nie ukrywam jednak, że się trochę przestraszyłem, bo to dość ciężka paczka (niemalże 100kg) i pomyślałem "o cwaniaczki, dźwigać im się nie chce. Dwa razy dadzą nieudaną próbę dostarczenia i sam jedź i odbieraj z magazynu".

  •  

    Różowa założyła firmę.
    Na początek Różowa zapytała się w PUP czy mają jakieś szkolenia czy cokolwiek dla osób, które chcą założyć firmę - w końcu PUP daję kasę na rozpoczęcie działalności więc może i mówią o tym, na co młody przedsiębiorca powinien się przygotować, ale nie - nie ma takich szkoleń, ulotek czy nawet zwykłych pogadanek w stylu "wie pani, pan X też zakładał firmę, ale okazało się, że przepisy są takie i siakie więc dodatkowo musiał to i to, a to dodatkowe koszty".
    No, ale jak nie ma to nie ma - sami poszukamy. Zaczęliśmy od tego, co wg Sanepidu powinien posiadać lokal. No i niby wszystko spoko. Dostaliśmy nawet listę fachowców, którzy znają się na przepisach i zrobią projekt remontu tak żeby sanepid i inni przyklepali - taki projekt, że nie będzie sytuacji, że pan urzędnik powie "a zlew jest 2cm za nisko".
    No i przyjechał Pan Fachowiec, obejrzał, pomierzył i pojechał. Po paru dniach dzwoni i mówi, że jest problem. Bo wcześniej tu był sklep, a ma być lokal usługowy. Trzeba zrobić projekt technologiczny na zmianę sposobu użytkowania lokalu.
    I tu się pojawia pierwsza chujnia z przepisami. Jeżeli robilibyśmy tam sklep z ciuchami to nic byśmy nie musieli robić. Nawet grzyb na ścianach mógłby zostać i nikomu by to pewnie nie przeszkadzało, ale robimy zmianę sposobu użytkowania lokalu czyli musimy zrobić np. podjazd dla niepełnosprawnych. Czaicie ten absurd? W lokalu może być co miesiąc inny właściciel, co miesiąc inny sklep odzieżowy i przez milion lat nie trzeba będzie robić podjazdu. Zrób lokal o innym profilu i podjazd musi być. Fachowiec powiedział, że u jednej pani też podobny problem występował (ale ona nie miała możliwości zrobienia podjazdu) więc załatwiono to w ten sposób, że niepełnosprawnych będzie przyjmowała w domu (nie wiem czy własnym czy klienta).
    Z innych powodów (podjazd był do załatwienia) zmieniliśmy lokal, który mieliśmy na oku. Fachowiec znów przyjechał i ocenił - jest cacy, ale on podejrzewa jeden problem. Mianowicie wydaje mu się, że lokal jest na terenach, które w MPZP wpisane są jako tereny produkcji, a my chcemy tam usługi zrobić więc może być problem. Popytał w gminie i wyszło, że rzeczywiście - MPZP nie pozwala.
    Większą niespodziankę miał jednak właściciel tego budynku. Adaptuje budynek na chyba 6 pomieszczeń biurowych, a podobno jakiś urzędnik mu mówił, że mogą być biura i teraz został z ręką w nocniku. No chyba, że ktoś będzie otwierał produkcję w lokalach o wielkości 25-30m2. Nawet myślałem żeby przycwaniakować - Różowa zmieniłaby profil działalności - produkcja obrączek z drutu miedzianego w izolacji. Gratis do tego byłaby usługa, którą de facto chce wykonywać :D Niestety Różowa nie chciała tak kombinować (a znając życie taki absurd by przeszedł...)
    Co ciekawe Różowa obejrzała ten plan zagospodarowania i zobaczyła, że usługi są dostępne tylko w kilku lokalach, które już od lat są pozajmowane (+ ten jeden, który odpadł, a opisałem jako pierwszy) oraz w mieszkaniach (tu ciekawostka: jeśli założy lokal w mieszkaniu w bloku to nie będzie potrzebny podjazd). Taki mały lokalny absurd - gmina, gdzie jest spore bezrobocie stosunkowo wielki teren przeznaczyła na przemysł (którego właściwie u nas nie ma i nie słychać by miał być) i zamiast przeznaczyć go na przemysł/usługi (a można) zrobiła tylko przemysł.
    Dzwoniliśmy do weterynarza, który ma lokal zaraz obok naszego mieszkania - wiemy, że korzysta z niego tylko dwa razy do roku jak szczepi psy (a to chyba z obowiązku, bo przez cały dzień przyjdzie do niego może 5 psów), a tak to jest typowym wioskowym weterynarzem, który jeździ po wioskach i krowy leczy. On jednak nie może zrezygnować z lokalu, bo musi mieć lokal żeby wykonywać ten zawód. Nawet jeśli jest weterynarzem, który tylko odbiera porody od krów to musi mieć lokal z wyposażeniem. Dodał, że nawet weterynarz zatrudniony na etacie w rzeźni, który cały dzień jedynie bada mięso ubitych krówek czy innych świnek musi mieć oddzielny lokal pod działalność - tak przynajmniej go zrozumiałem.
    Ja wiem, że nieznajomość prawa szkodzi itd., ale to mi się wszystko wydaje tak absurdalne, że postanowiłem napisać - może komuś się przyda i ominie problemy jakie my napotkaliśmy.
    #biznes #przepisy #wlasnafirma
    pokaż całość

  •  

    W środę poszedłem do kumpla, którego dawno nie widziałem, bo na robotach na zachodzie był. Wbijam do niego, a on mówi "weź tu zerknij, bo internet nie działa". No rzeczywiście nie działa. Restart routera i modemu nic nie daje. Odpięcie i podpięcie kabli też nie. Kumpel mówi, że i telefon nie działa. Patrzę więc jak to jest wszystko zrobione - połączone jedno z drugim.
    Architektura prosta jak budowa cepa - ze ściany wychodzi kabelek, który wchodzi w kostkę, a z kostki wychodzą dwa kabelki - do telefonu i do modemu. Odpinam i przypinam, ale nie działa. Kumpel mówi, że niedawno jego rodzice remont robili więc może coś gdzieś przerwali. Radzę mu żeby rano załatwił nową kostkę to może zadziała, a jak nie to niech dzwoni po technika.
    Wczoraj kumpel do mnie dzwoni, że internet nie działa, on dzwonił na infolinie, "ale cały czas automat mówi "nie ma takiego numeru". Próbowałem dzwonić do salonów w trzech miejscowościach, ale nie odbierają". Pyta się mógłbym osobiście podjechać do salonu, bo jest w miejscowości, gdzie pracuję.
    Jadę, ale po salonie ani śladu - kurde, może firma się likwiduje? Wieczorem zajechałem do kumpla. Osobiście dzwonię na nr infolinii znaleziony w na oficjalnej stronie firmy. Normalnie jest sygnał, szybko odbiera automat, który dodatkowo informuje, że z komórek taniej zadzwonić na inny numer.
    Rozłączyłem się.
    Pytam się na jaki numer dzwonił. Okazuje się, że dzwonił na ten sam co ja. Próbujemy z jego telefonu jeszcze raz. "Połączenie nie może zostać zrealizowane".
    - Ty, a masz ty coś na koncie?
    - pewnie jakieś grosze, ale do wszystkich mam darmowe telefony.
    - a na płatne numery też masz darmowe?
    Oczy jak 5 złotych
    - To ten numer jest płatny?
    - No przecież tu na ich stronie masz napisane.
    - A to ja nie wiedział...

    Nie bardzo wiem jakie tagi dobrać więc nie bijcie jak się wbije w jakieś specjalistyczne.
    #heheszki trochę #helpdesk i choć kumpel młody to już #janusze
    pokaż całość

  •  

    Witajcie.
    Różowa ma problem z laptopem. Win 10 zabezpieczony przez Malwarebytes (premium) i Avast (darmowy). Wczoraj normalnie wyłączyła komputer, a dziś nie może się zalogować. Na ekranie logowania brak jej konta (w ogóle brak jakiegokolwiek konta). W necie radzą uruchomić w trybie awaryjnym, ale żeby to zrobić trzeba użyć przycisku zasilania na ekranie logowania - tego również brak (wcześniej był). W ogóle na ekranie logowania nic nie ma oprócz tapety. Dopiero po wciśnięciu "home" lub "page up" pojawia się godzina, data, stan wi-fi i baterii. Jak wcisnę jakikolwiek inny klawisz na klawiaturze to znów widać jedynie tapetę.
    Zna ktoś rozwiązanie inne niż tworzenie bootowalnego pendriva i stamtąd próba naprawy?
    #win10 #windows10 #it #informatyka #microsoft
    pokaż całość

  •  

    #ciekawostki #wojsko #wojskopolskie #jezykpolski

    Znajomy ostatnio zapytał dlaczego o pewnej kobiecie powiedziałem "pani plutonowy" zamiast "pani plutonowa". Wyjaśnię dlaczego na kobiety w wojsku mówi się tak, jak na mężczyzn.
    Wywodzi się to z dawna i dziś stosunkowo rzadko się to spotyka. Otóż powiedzmy sobie, że jest kowal. Jego córka to (panna) kowalówna, a żona to (pani) kowalowa. Analogicznie dyrektor, dyrektorówna, dyrektorowa. Więc jeżeli powiedzielibyśmy "pani plutonowa" zrozumiane byłoby to jako żona plutonowego, a nie jako kobieta w takim stopniu.
    Takie wytłumaczenie sam kiedyś dostałem.
    pokaż całość

  •  

    Witajcie.
    Chcemy się jutro z Różowym wybrać do Olsztyna. Co tam można ciekawego zrobić? Nie interesują mnie kina, kluby czy baseny. Może jakieś fajne muzeum albo mało znana atrakcja (na Arboretum chyba jeszcze za wcześnie) - chodzi mi o coś, co przetestowaliście i wiecie, że warto, a nie, że wiecie, że jest jakieś muzeum (bo takie pierdy jak lokalizację to sobie w Google znajdę). Pomożecie?
    #olsztyn

  •  

    Witajcie.
    Mam problem (a właściwie mój Różowy ma) z telefonem LG K8. Od paru dni telefon sam się wyłącza i nie włączy się do momentu aż wyjmie się i ponownie włoży baterie. Bateria sama w sobie dobrze trzyma prąd i nie rozładowuje się szybko (na pewno winne temu nie jest samo rozładowanie się baterii - po ponownym jej włożeniu telefon działa nawet przez dobę). Styki baterii przeczyściłem. Odkryłem, że telefon zawiesza się (ale nie wyłącza), gdy próbuje wejść w aplikację "wiadomości sieciowe" - nie wiem czy to powiązane.
    Pamięci wolnej dużo - zarówno tej trwałej (ponad 1,5GB) jak i RAM (średnio zajęte było jakieś 350MB, ale może skokowo wzrastało i brakowało?)
    Spotkał się ktoś z takim problemem?
    #lg #android #telefony
    pokaż całość

  •  

    Sytuacja sprzed kilku miesięcy, jakoś jesień zeszłego roku.
    Jadę w piątkowy lub sobotni wieczór do kolegi. W jednej z wiosek stoi na poboczu auto. Kierunek włączony, ale stoi mimo, że jestem daleko. Mijam to auto, ono dalej stoi. Dopiero jak byłem jakieś 200 metrów dalej gość wyjeżdża na drogę. Kawałek dalej gość mnie dogania, nie zwracam szczególnej uwagi na niego - niech sobie jedzie. Zaczyna mnie wyprzedzać i gdy kończy manewr niemalże zahacza mnie tyłem swojego auta. Rozpędza się, a ja widzę jak go nosi - do pobocza, do środka jezdni, chwile środkiem znów pobocze - może radio stroi, smsa pisze? Po chwili zniknął za zakrętem, a ja mogłem obserwować ślady jakie zostawił na mokrej nawierzchni. Wężyk cały czas, przez jakiś kilometr. Dobra, tego już za wiele. Dzwonie na policje, podaje kierunek jazdy, markę auta i kolor. Pani dyżurna dziękuje za zgłoszenie. Jadę dalej i nadal obserwuje ślad węża. Przejeżdżam może dwa kilometry i na ostrym zakręcie widzę, że gość już leży na barierkach w kolejnej wiosce, ale ktoś tam przy nim łazi więc nawet się nie zatrzymuje. Zgłaszam tylko dla policji gdzie typ się znajduje.
    Po weekendzie na stronie lokalnej gazety przeczytałem, że gość miał prawie 1,5 promila, ale do czego zmierzam?
    A no do tego jak opowiedziałem to w pracy. Akurat był przy tym jeden taki, co to go "ulica wychowała" (jak sam określa). Jego reakcja:
    - gościa skonfidenciłeś?!
    - no, ale miał prawie półtora promila więc chyba nie powinien jeździć. A jakby kogoś zabił?
    - no... niby tak... ale jednak skonfidenciłeś.
    Serio podpierdolenie pijanego kierowcy to w niektórych środowiskach zła rzecz?
    #drogi #kierowcy
    pokaż całość

  •  

    Przed chwilą PoLuck zapytał z jakich stron zamawiamy książki. To ja z takim powiadomieniem dla ludzi, którzy bywają w Olsztynie. Między ratuszem, a Wysoką Bramą jest mała księgarnia (nazywa się chyba Tak Czytam) w której można dorwać przeróżne książki w niskich cenach. Ja tam kupuje książki historyczne po 10-20zł. Czasem mają jakieś uszkodzenia (są to chyba książki powystawowe) typu zagięty rożek czy troszkę naderwana okładka. Różowa kupiła mi tam tą pozycję za 19.90zł, a cena wydrukowana na okładce to 59.90.
    #ksiazka #ksiazki #czytajzwykopem #olsztyn
    pokaż całość

  •  

    Jaką schizę miałem niedawno.
    Wróciłem z wyjazdu służbowego, gdzie spałem w namiocie pod lasem. Już w domku leżę sobie w łóżeczku i śni mi się, że dalej jestem w tym namiocie. W pewnym momencie słyszę jakiś dziwny dźwięk. Otwieram oczy - nadal mózg sądzi, że jestem w namiocie - i widzę jakieś stworzenie, a właściwie tylko kształt i błyszczące ślepia. Pies? Wilk?! Kuffa, wilk! No to drę na niego mordę "sio! Sio!", a ten ucieka. Z drugiego pokoju słyszę głos Różowego "czemu Ty tego biednego psa wyganiasz?". Zdziwienie over nine thousand - skąd w namiocie mój Różowy? Dopiero wtedy do mnie dotarło.
    Że mi się ten namiot śnił to rozumiem, ale żebym pomylił Yorka z wilkiem...
    #sny #wyznanie
    pokaż całość

  •  

    Znacie jakiś bank, gdzie na dobrych warunkach można dostać kredyt na otwarcie działalności gospodarczej?
    Różowy chce założyć działalność gospodarczą. Udała się więc do PUP w celu otrzymania informacji o dofinansowaniu. Wczoraj to poczytałem. Warunki są jakieś takie, że chyba na jej działalność nie dostanie, a jak dostanie to śmiesznie małą. Piszę z pamięci więc dane mogą dane się trochę różnić.
    Kasę można wydać tylko na określone rzeczy (chyba, że dyrektor PUP w drodze wyjątku się zgodzi na inne wydatki) i to w określonej części dotacji. I tak na maszyny czy środki trwałe można wydać 100% dotacji, ale na lokal (najem, dzierżawę czy remont) tylko 20%. Oprócz jednego urządzenia za około 5 tysięcy i remontu lokalu jej wydatki to masa drobnych (ale nietanich) rzeczy, które nie podpadają pod żadną z kategorii (bo środki trwałe to raczej nie są, a na pewno nie są to maszyny itp.) na które na pewno można dostać dofinansowanie (oprócz wyżej wymienionych pamiętam wydatki na reklamę i promocję, na które można wydać mniej niż 10%, jest jeszcze doradztwo - mniej niż 10% i jeszcze jakaś kategoria, ale nie pamiętam jaka). W związku z tym pewnej dotacji może otrzymać 6250zł (5000 na maszynę - 80% dotacji - i 1250 na lokal). Śmiesznie mała kwota skoro maksymalnie można dostać 25 tysięcy, a na resztę sprzętu będzie potrzebowała jeszcze przynajmniej kilka tysięcy.
    Ale! Potrzebne jest jeszcze zabezpieczenie. Dwóch poręczycieli, gdzie za każde 1700zł netto zarobków można poręczyć 9 tysięcy dotacji. Osobiście teoretycznie mógłbym poręczyć tylko 9 tysięcy, bo moje zarobki są trochę niższe niż 3400 (jednak odpadam jako poręczyciel, bo niedługo kończy mi się kontrakt, a muszę mieć gwarancje zatrudnienia na czas trwania dotacji czyli rok). Inne opcje też odpadają - np. żeby skorzystać z gwarancji bankowej trzeba mieć na koncie kwotę dotacji plus 10%.
    Stąd pytanie jak we wstępie.
    #kredyt #banki #dotacje #dzialalnoscgospodarcza #pup
    pokaż całość

  •  

    Ostatniej nocy pierwszy raz musiałem użyć resuscytacji na człowieku, a nie na manekinie. I to nie jakimś randomie, a na osobie mi bliskiej. Nie gdzieś na ulicy, a we własnym mieszkaniu.
    Wpadł do mnie kumpel na wódeczkę. Mój różowy był w tym czasie u sąsiadki. Pijemy sobie kulturalnie połóweczkę i dostajemy informację, że u sąsiadki robi się większa impreza i żebyśmy wpadli. No to poszliśmy. Tam jeszcze więcej alkoholu. W końcu czas się zbierać. Idziemy we trójkę (ja, różowy i kumpel) do mnie, ale u kumpla jest słabo z koordynacją ruchów. Gdy już dotarliśmy do mnie kolega od razu udał się do łazienki (w czym musiałem mu pomóc). Znam go od lat i tak wymiotującego jeszcze nie widziałem.
    Kolega nie ma siły utrzymać się na kiblu, osuwa się na podłogę. Obracam go na bok, wymiotuje na podłogę. Przyszła sąsiadka, razem z różowym próbują wezwać pogotowie, bo widać, że to już poważna sprawa. Dyspozytor odmawia wysłania zespołu, telefon przejmuję ja i drę się na dyspozytora (lub dyspozytorkę, za cholerę nie mogę sobie przypomnieć z kim rozmawiałem). Potem drę się na sąsiadkę, bo się wkurzyłem na brak karetki.
    Kolega przestaje wymiotować, zaczyna szybko i głośno oddychać, ale można jeszcze z nim pogadać - nie jest to jakaś inteligentna dyskusja, ale jakoś odpowiada na pytania. Trwa to chwile, może kilka minut i nagle cisza. Nic nie mówi i nie słychać żeby oddychał. "Piotrek, nie śpij", uderzam go lekko z liścia w twarz żeby go ocucić, ale nic to nie daje. Przykładam ucho do jego ust i cisza. Robię dwa wdechy i nic... No to zaczynam uciskać klatkę. Ucisnąłem może 10 razy i jest! Zaczął się krztusić, obróciłem jego głowę w bok tuż przed tym jak zwymiotował. Potem już był przytomny tylko oddychał nietypowo przez jakiś czas. Na szczęście tym razem karetka została wysłana. Ratownicy przyjechali, zbadali kolegę, ten odmówił udania się na SOR i chłopaki pojechali. O dziwo jak już ratownicy przyjechali to kolega czuł się dobrze, dał radę nawet siedzieć i próbował podać fałszywe dane dla ZRM.
    Ktoś kiedyś pisał, że jak się odzyska człowieka po resuscytacji to jest to wspaniały uczuć. Dla mnie to była najstraszniejsza noc życia i jak mi kolega wrócił to w ogóle nie zrobiła się mniej straszna.
    Jakoś tak odeszła mi ochota na wódkę na jakiś (pewnie dłuższy) czas.
    Przepraszam dyspozytora (dyspozytorkę) z CPR Olsztyn na którego nakrzyczałem.
    #alkohol #wodka #ratownikmedyczny (daję ten tag, bo mocno obserwowany) #ratownictwo #pierwszapomoc
    pokaż całość

  •  

    No i znowu przyszła zima na drogach. I znowu widzę jak większość kierowców nie umie jeździć bezpiecznie.
    Chciałem o tym napisać już rok temu, ale jakoś tak wyszło, że nie napisałem.
    Do pracy mam jakieś 25 km. Pierwsze pięć jadę dobrą drogą - krajówka, odśnieżana, posypywana - fajnie. Kolejne 20 to inna bajka - droga wojewódzka, dziurawa, odśnieżana w drugiej czy trzeciej kolejności i rzadko posypywana. Wiadomo, że na rozjeżdżonym czy ubitym śniegu jeździ się wolniej. Za każdym razem jak jadę do roboty z rana trafi się przynajmniej jeden kierowca debil. Dogoni mnie, bo jedzie szybciej i nie wyprzedzi. Choćbym nie wiem jak zjechał do pobocza, ile razy mu dawał znak prawym kierunkiem, że może wyprzedzać on będzie jechał za mną. Tuż za mną.
    Między nasze auta nie zmieściłbyś kombiaka, może jakiś mały miejski samochodzik by się zmieścił. To cholernie niebezpieczne i stresujące, że ktoś tak blisko jedzie. Niech mi jakieś zwierze wyskoczy (w koło lasy, saren i dzików sporo) i nawet jak uda mi się uniknąć zwierzaka to ten z tyłu na bank nie zdąży nawet przyhamować przed uderzeniem. Latem też się tacy idioci zdarzają, ale wtedy jakoś rzadziej, a i droga mniej śliska więc bezpieczniej.
    Delikatnie mówiąc, wkurza mnie to. Może ktoś mi to wytłumaczy - co ludziom daje, że jadą kilka metrów za mną?
    #zima #drogi #kierowcy #debile
    pokaż całość

  •  

    Zadzwoniła dziś do mnie Pani z pewnej firmy energetycznej.
    - Dzień dobry tu (tu wstawia standardowa formułkę, następuje sprawdzenie danych na zasadzie "czy pan to MarMac?", "tak, to ja", "no to super - możemy rozmawiać" - bezpieczeństwo w chuj), mam dla pana informacje związane z pana licznikiem (tu już mi się pojawia myśl - coś mega ważnego, może jakieś opłaty zaległe, może licznik wskazuje jakieś dziwne zużycia, zepsuł się czy coś). Mamy dla pana super ofertę, bo obecnie...
    Tu przerywam i mówię:
    - przepraszam, ale czy Pani ma jakąś ważną informacje do przekazania czy tylko ofertę, bo nie mam czasu teraz czasu na długie rozmowy.
    - Ja rozumiem, tak mam informacje w związku z licznikiem. Zajmę jedynie dwie minutki. Obecnie ma pan taryfę X12, w której w pierwszej strefie płaci pan za kWh 0,3640 (liczby z dupy, bo już nawet karteczkę z notatką wywaliłem), a w strefie drugiej 0,2512. Mamy dla pana ofertę, że przez dwa lata będzie pan miał za kWh 0,3640 w pierwszej, a w strefie drugiej 0,2512.
    Pani nawija dalej - jakieś ubezpieczenia, serwisy, jakaś jeszcze opłata w międzyczasie przemknęła. Oczywiście cały monolog wypluwany z prędkością karabinu maszynowego. Ponownie przerywam:
    - proszę Pani, chciałbym to najpierw zobaczyć na piśmie.
    - oczywiście może pan, ale musi się pan najpierw zgodzić na tą ofertę.
    - to ja się nie zgadzam.
    - Ale to super oferta. Miałby pan...
    - dziękuje, nie jestem zainteresowany.
    Pani się pożegnała i rozłączyła.
    Ja rozumiem, że firma chce ciąć koszty papieru, że Pani chciała mi już sprzedać produkt żeby mieć większą wypłatę. Wiem też, że mam 7 czy tam 14 dni na rozwiązanie umowy zawartej poza punktem sprzedaży. Nie rozumiem tylko jednego. Skoro jestem zainteresowany (inaczej od razu bym powiedział, że nie chcę nowej oferty) i chce obejrzeć całe warunki umowy to czemu nie mogę gdzieś tego przeczytać - na papierze, na ich stronie - bez zadeklarowania się, że podpiszę? To połączone z takim tempem mówienia przez Panią, że ledwo nadążałem zapisywać dane (i tak nie wiem czy nie z błędami) pozwala mi podejrzewać, że chciano mnie naciągnąć na zasadzie "jak już dostanie papiery to podpisze, bo i tak ich nie przeczyta".
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika MarMac

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)