#wiadomo

  •  

    #muremzawalentym

    Jestem tu by wyjaśnić w waszym imieniu zwykłemu, szaremu człowiekowi, czym całemu światu zawinił pozornie normalny przedsiębiorca zajmujący się importowaniem chińskich peryferiów komputerowych i czemu zwykły, normalny człowiek ma go nienawidzić i życzyć mu jak najgorzej. Wyjaśniam też, czemu większość widzów Kononowicza lekceważy i gardzi wręcz państwowymi instytucjami w Polsce, niezależnie od partii politycznej która sprawuje nad nimi pieczę. Robię to dlatego, bo nikt inny - nawet przedstawiciele systemów eksperckich w postaci redakcji serwisów internetowych - tego nie zrobi tak dobrze jak ja. Jest to objaw patologii systemu paternalistycznego o którym pisałem ponad rok temu tutaj: https://www.wykop.pl/wpis/54383501/

    Jak mawiał Adam Stanisław Czeczetkowicz, Krzysztof Kononowicz ma swoje plusy i minusy. Jest cwany, bezwzględny, wyrachowany i skrajnie, obrzydliwie wręcz oportunistyczny. Jest to typ człowieka, który sprzedałby własnego ojca Rosjanom gdyby po 1945 roku Związek Radziecki oferował za niego garść szekli. Nie posiada żadnej zdolności do krytycznego, samodzielnego postrzegania świata, żadnych wyższych morałów, żadnych ideałów. Jedyny symulakr takowych występuje w nim tylko dlatego, bo w sposób nieumiejętny i wybrakowany próbował mu je wpoić jego ojciec, Bronisław Iwanowicz Kananowicz, niech mu ziemia lekką będzie - Bóg jeden wie, że ten człowiek, pomimo swoich wad, wiódł barwne, nobliwe życie i zasłużył na spokój, choć ojcem niewątpliwie był chujowym, a człowiekiem - pierdolniętym. Tak niestety działa wojna i życie w rzeczywistości, w której z każdej strony ktoś - nomen omen - próbuje cię zniewolić i dyktować ci, jak żyć - wielu z nas skończyłoby przez nią o wiele gorzej.

    Syn Bronisława - Krzysztof - od 1994 roku wiódł sobie żywot przeciętnego, mało szkodliwego pasożyta społecznego i konfidenta. Robił to, bo nie znał niczego innego - metodą prób i błędów odnalazł styl życia, który pozwolił mu zawisnąć na włosku rzeczywistości, która prawdopodobnie przerosłaby wielu z nas, gdybyśmy żyli w tamtych czasach. Podkreślam jeszcze raz: stwierdzam, że wielu z nas mogłoby skończyć podobnie, jeśli nie gorzej, niż Krzysztof Kononowicz, gdyby było nam dane przeżyć to, co przeżył on. Mentalnością "po co zmieniać coś, co działa?" doszedł do wniosku, że nie musi już nad sobą pracować - żyje, istnieje, funkcjonuje, więc nie ma takiej potrzeby. Nie widział potrzeby przejmowania się tym, co inni o nim myślą - prawdopodobnie identyczną wartość wyznawał właśnie jego ojciec, Bronisław. Rodzina Kononowiczów już w Wilkowie, zanim Krzysztof skończył 12 lat, uchodziła za ekscentryków.

    W 2012 roku Krzysztofowi przytrafiła się - niewątpliwie - ogromna osobista tragedia. W różnych proporcjach otrzymał kilka dotkliwych ciosów - pod względem poczucia wspólnoty (utrata członka rodziny - brata, Bogumiła); pod względem poczucia stabilności finansowej (utrata zasiłków, jakie otrzymywał Bogumił) oraz pod względem wygodnictwa (Krzysztof musiał przejąć część obowiązków Bogumiła, by móc utrzymać gospodarstwo domowe na dotychczasowym standardzie funkcjonowania - czego prawdopodobnie nie zrobił, co odbiło się na obniżeniu tych standardów). Rok później gwóźdź do trumny dobiła jego matka, Leonarda, która również upuściła łyżkę.

    Krzysztof pozostał osobą bez stałych dochodów, niemającą osób które umożliwiałyby mu stałe utrzymywanie kontaktów towarzyskich, nieposiadającą w życiu już nikogo, kto byłby w stanie dogłębnie i trafnie skomentować albo skrytykować jego mentalność i umiejętność odnajdywania się w zastanej rzeczywistości jednocześnie posiadając tak dogłębny wgląd w rzeczywistość, w jakiej dotychczas funkcjonował. W swoim mniemaniu pozostał ostatnim bastionem normalności mieszkającym samotnie na bezludnej wyspie otoczonej oceanem wrogiego, niedającego się okiełznać jego rozumem świata - zdominowanego przez młodzież bandycką, morderczą, która tylko chce napadać na starszych ludzi, do których wspólnoty powoli, ale metodycznie dołączał też Krzysztof. Jedynym sposobem na to, by móc jakoś funkcjonować w tym wrogim środowisku była konieczność jego zmiany - Krzysztof podjął więc agresywną kampanię ekspansywną. Zaczął donosić na wszystkich za wszystko, próbował powiększać powierzchnię swojej bezludnej wyspy odprowadzając wodę, jaka go otacza poprzez odpychanie od siebie ludzi z zewnątrz. Jednocześnie dawała mu się we znaki samotność i podświadomie zdawał sobie sprawę ze swojej nieporadności życiowej - zdecydował się nawiązać współpracę z Krzysztofem Niewińskim, właścicielem zakładu kamieniarskiego i jednocześnie jego starym znajomym z czasów Podlasia XXI wieku - który nagrywał z nim i statystami (będącymi nieszkodliwymi żulikami, którzy dorywczo dorabiali sobie u niego w zakładzie) filmy mające w zamyśle być rodzajem absurdalnej komedii sytuacyjnej.

    W tym czasie poznał też za pośrednictwem ojca Edwarda Konkola dwie inne ważne postacie - magistra Tomasza Baranowskiego, niegdyś pracującego jako nauczyciel wychowania fizycznego w szkole podstawowej, ówcześnie pijącego alkoholika, obecnie podopiecznego anonimowego DPS-u - oraz Wojciecha Suchodolskiego, bezdomnego narkomana, alkoholika, analfabetę i recydywistę, który dwukrotnie odbywał karę za rozboje, pobicia i włamania. Kononowicz też - ku własnej zgubie - zdecydował się zaufać obcym ludziom, którzy - nie mogąc zaakceptować sposobu, w jaki z nimi się obchodził - w ramach próby korektywy go pobili. Zostali za to skazani wyrokiem sądowym.

    Krzysztof, jako osoba przesądna i synkretycznie wyznająca specyficzną mieszaninę zmutowanych wierzeń chrześcijańskich niepokrywających się w pełni z żadnymi odłamami religii abrahamicznych wraz ze współczesnym spirytyzmem i szczątkowym poganizmem, zaczął obawiać się zagrożeń nie tylko ze świata spoza jego domu, ale także ze świata znad sufitu, w którym - co złośliwsi twierdzą - przechowuje zwłoki swojej rodziny. Dlaczego ludzie tak twierdzą? Odpowiedź jest prosta: Krzysztof najzwyczajniej w świecie przeżarł i przechlał zasiłki pogrzebowe. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy - i w jakim stopniu - odczuwa z tego powodu jakieś ciążenie na sumieniu, ale niewątpliwie jest przekonany o realności życia po śmierci oraz o tym, że jego zmarli rodzice potrafią go usłyszeć kiedy on się do nich zwraca.

    W związku z tym, Krzysztof pilnie potrzebował stałego towarzysza życiowego, kogoś, kto miałby bardzo dogłębny wgląd w otaczającą go rzeczywistość. Rozwiązanie znalazł w osobie Wojciecha Suchodolskiego, który również znalazł rozwiązanie swojego problemu bezdomności w postaci samotnie mieszkającego w opustoszałym domu Krzysztofa Kononowicza. Obydwaj mężczyźni stworzyli specyficzną, dysfunkcjonalną, ale wzajemnie korzystną relację opartą na wspólnym prowadzeniu gospodarstwa domowego i tworzeniu absurdalnych produkcji filmowych według scenariusza Krzysztofa Niewińskiego (dzięki którym Wojciech, wygłaszający nieumiejętnie "orędzia" w mundurze radzieckiego majora, zyskał nowy pseudonim), za które otrzymywali nagrody rzeczowe i pieniężne oraz mieli możliwość poznawania nowych osób z którymi byliby w stanie się identyfikować lub znaleźć wspólny temat do rozmów. W tym czasie Kononowicz też adoptował psa ze schroniska - Nero. Efektywnie rzecz ujmując, rozpoczął się proces demarginalizacji Krzysztofa Kononowicza i Wojciecha Suchodolskiego.
    Warto przy tym podkreślić jedną, bardzo istotną rzecz: wszyscy uczestnicy tego procederu posiadali pełną autonomię i zdolność podejmowania własnych decyzji, zarówno na temat samego procesu produkcyjnego filmów jak i całego ich życia.
    Była to sytuacja niewątpliwie dalej ciężka i nieprzystająca do standardów życia, do jakich jest przyzwyczajony przeciętny czytelnik tego tekstu, ale obiektywnie doszło tu do stworzenia wartości dla wszystkich: sąsiedzi Kononowicza zaczęli mieć nadzieję, że Krzysztof skupi się na sobie i swoim nowym współlokatorze, a nie na nich; sam Kononowicz miał nareszcie partnera życiowego i nowo nabyte poczucie stabilności, a także dodatkowe źródło dochodów; Wojciech miał dach nad głową i wersalkę, na której mógł przykryć się kocem; Niewiński zaś mógł po pracy realizować się jako reżyser-amator.

    Wraz z początkiem roku 2017 Krzysztof Niewiński z nieustalonych przyczyn zaprzestał regularnego przychodzenia do Kononowicza - prawdopodobnie złożyło się na to kilka czynników - i w ten sposób ustąpił pola Jarosławowi Andrzejewskiemu, ps. Czarny albo Mexicano, sąsiadowi Kononowicza z równoległej ulicy mieszkającemu z matką jakieś 400 metrów od niego. Mężczyzna również nie posiadał stałego zatrudnienia i był alkoholikiem. Za aprobatą Niewińskiego Mexicano nawiązał współpracę z Kononowiczem i Suchodolskim. Andrzejewski początkowo wykazywał się dynamiką i inwencją twórczą podczas nagrywania filmów, choć w przeciwieństwie do Niewińskiego, za swój przewodni styl obrał formułę reality show i reportaży - pokazywał codzienne życie Kononowicza i Suchodolskiego i zachęcał ich do opowiadania różnych historii - mniej lub bardziej prawdopodobnych.

    Mexicano też był łącznikiem - umożliwiał i zachęcał do wzajemnej komunikacji widzów i mieszkańców gospodarstwa domowego. Nie ma powodów by przypuszczać, że intencje nowego redaktora były nieczyste, ale miało to głęboko idące konsekwencje: dało to zaproszenie dla widzów, by ingerowali w życie i świat Kononowicza, a jednocześnie pozwalało im to zachować anonimowość. W tym czasie też, za sprawą Pawła, Beaty i Natalii z Lublina przeprowadzono pierwsze eksperymentalne livestreamy - ochrzczone potem mianem "lajtów" z powodu braków intelektualnych Kononowicza i Suchodolskiego. Dało to kolejny precedens do dalszej patologizacji Uniwersum, gdyż przez to tematem Kononowicza zaczęli interesować się napływowi widzowie, którzy do niedawna oglądali Tigera Bonzo, a także stali widzowie Daniela Magicala. Tak rozpoczęła się epoka paczek z gównem i listów od trolli i prowokatorów. W wiele z tych akcji było zaangażowanych użytkowników portalu Karachan, co potwierdza jedna z przesyłek - rzekomo nadana przez Tomasza Terkę, który w środowisku internetowym jest znany jako ulubiony kozioł ofiarny Karachanu. Intrygi użytkowników strony były tak wymyślne i perfidne, że Tomaszowi Terce - innym razem, w innej sytuacji - niesłusznie przypisano dokonanie morderstwa - był w związku z tym przesłuchiwany przez policję jako podejrzany, a jego mieszkanie było doszczętnie przeszukiwane przez antyterrorystów. Był to więc drugi - po wystawieniu Kononowicza na wybory przez Czeczetkowicza - precedens, który dzisiaj nazywa się "lateksiarstwem" - mała grupa anonimowych osób, szarych eminencji, które próbują w sposób szkodliwy ingerować w życie Kononowicza (i innych osób), jednocześnie patologizując go i umieszczając w skrajnie niekorzystnych sytuacjach. Raz zasiane ziarno zaś, niestety, zaczęło kiełkować - nieświadomi procederów Karachanu naśladowcy próbowali iść jeszcze dalej, stopniowo coraz bardziej przekraczając granice dobrego smaku.

    Sytuacja ta wyeskalowała do tak bardzo, że pod koniec roku 2017 do Kononowicza przykleił się kleszcz - Łukasz Sędziński, który prowadził audycję "Całe Te - Talkshow" pod pseudonimem Paweł Kowalewski; były stażysta w Rock Radiu i pyta.pl, według Mikołaja Janusza wyjebany na zbity pysk za bycie beznadziejnym alkoholikiem (który o szóstej rano siadał do pracy i podczas włączania komputera zerował piwo) i wykorzystywanie zaplecza technicznego swoich miejsc pracy do stalkowania osób, które mu w jakiś sposób podpadły - który również może zostać określony protoplastą lateksów. Wydzwaniał do Kononowicza, Suchodolskiego, Andrzejewskiego; strofował, oszukiwał widzów, montował nagrania żeby rozmowy były bardziej spektakularne niż w rzeczywistości. Najgorszym skurwysyństwem było jednak takie sterowanie tymi ludźmi, że wysyłali mu swoje poufne dokumenty i inne kwitki - w ten sposób pozyskiwał numery PESEL oraz serii dowodów osobistych. Brzmi znajomo? Brzmi znajomo. W sposób pośredni przyczynił się do tego, że Andrzejewski później upadł - zarówno jako redaktor, jak i człowiek. Sędziński planował też aranżację pierwszej w historii Uniwersum afery końskiej - chciał po kryjomu nagrać Suchodolskiego, gdy ten zaspokaja swoje potrzeby seksualne z prostytutką. O zbiórce pieniędzy, z której się ostatecznie nie rozliczył już nie wspomnę. Kilku użytkowników - naprawdę starych, znanych i uchodzących za poważanych - do samego końca zlizywało mu śmietanę (pozdro, @Docent_nauk i @sw-walenty). Na szczęście kilku użytkowników tagu #kononowicz było na tyle przytomnych, że bardzo głośno zaczęli krytykować Sędzińskiego za przekroczenie granic dobrego smaku (m.in. @TimmiTimmi, @pan-ferdynand-magellan). Śmieciński ostatecznie został spierdolony ze stanowiska przez Jaoka.
    https://www.wykop.pl/wpis/34148765/ryklem-jak-to-przeczytalem-a-jest-szosta-rano-najp/
    https://www.wykop.pl/wpis/34174925/cale-te-talkshow-witam-dopiero-dzisiaj-rano-poczyt/
    https://www.wykop.pl/wpis/34275759/cale-te-talkshow-przygladalem-sie-patrzylem-czytal/

    Wkraczamy w rok 2018. Minął Czarny Grudzień, o którym nie będę pisać, bo tekst byłby cztery razy dłuższy - repozytorium wiedzy na ten temat jest łatwe do odnalezienia w popularnej wyszukiwarce internetowej. Mexicano popada w cug alkoholowy, widzowie bardzo szybko tracą do niego szacunek, a most między nim i Kononowiczem oraz Suchodolskim jest doszczętnie spalony. Następuje krótki okres bezredaktorowia, ale niszę zapełnia Marcin Topczewski. Ten tworzy reportaże podobnie jak Mexicano, ale w sposób bardzo umiejętny i metodyczny obala wiele mitów na temat Krzysztofa i Suchodolskiego poprzez umiejętne prowadzenie rozmów z nimi, w trakcie których sami się kompromitują. Jednocześnie rozlicza się z nimi z przychodów w dość uczciwy sposób. Topczewski organizuje też - w mojej ocenie, niestety - lajty, na których widownia coraz bardziej się rozzuchwala i nadaje coraz bardziej kontrowersyjny ton Uniwersum, a także tworzy popyt na patostreamy. Do Uniwersum przyciągani są nowi widzowie - żądni silnych wrażeń, dymów, coraz to dalszego przekraczania granic dobrego smaku, niepamiętający względnej sielanki i absurdu produkcji Niewińskiego. Topczewski jednak nie chce całkowicie patologizować Kononowicza i doprowadza go to do sytuacji, z której ostatecznie wyjdzie na tarczy. Do uniwersum wkraczają protoplaści współczesnych lateksów, którzy zaczęli kreować Suchodolskiego na czołową postać Uniwersum i bardzo mocno cenzurować Uniwersum, uniemożliwiając widzom swobodne wyrażanie swoich poglądów, jednocześnie wykorzystując nieporadność życiową Kononowicza i Suchodolskiego w celu manipulowania nimi, wyzyskiwania z zarobionych pieniędzy i karmienia ich przecenionymi suplementami diety (o tym potem).

    Od jednego z nich zresztą wziął się ten eponim: Rafał Jakubowski, ps. Rademon, był jednym z udziałowców przedsięwzięcia patostreamów z Uniwersum. Miał specyficzne poczucie estetyki: nosił makijaż, ubierał się w skórzane i lateksowe ubrania i przejawiał zachowania homoerotyczne. Wiadomo też, że nadużywał leków psychotropowych i zajmował się handlem nielegalną amigdaliną z Meksyku oraz reklamowaniem jej jako "leku" na najróżniejsze choroby i dolegliwości, z rakiem włącznie.
    https://www.wykop.pl/wpis/40619181/moze-byc-z-tego-mala-afera-metroseksualny-rafal-j-/

    Jakubowski jako osoba z marginesu społecznego, o niehetornormatywnej seksualności, ogromnym parciu na szkło, skłonnościach do przestępczości i zajmująca się lewymi przedsiębiorstwami utrzymywała kontakt z jeszcze innym człowiekiem o powyższych charakterystykach.

    Jest to Sławomir Michał Nowak ze wsi Krzyżowa pod Bielskiem-Białą, obecnie właściciel firmy importującej chińskie peryferia komputerowe do Polski, SORFAY SŁAWOMIR NOWAK.

    Osoba ta jest głównym obiektem zainteresowania społeczności śledzącej dzieje Krzysztofa Kononowicza, a także jest obwiniana o całkowitą patologizację i de facto ubezwłasnowolnienie Krzysztofa i Wojciecha, a także próby zastraszenia wielu osób, które mogłyby zaszkodzić jego procederowi albo dać łatwy zarobek.

    Przypomnijmy kontekst zaistniałej sytuacji: Marcin Topczewski, osoba posiadająca stałe zatrudnienie, okazyjnie przychodzi do Krzysztofa Kononowicza by nagrać z jego udziałem filmy i zrobić transmisję na żywo. Nie jest w stanie być obecny u niego tak często i długo, jak Mexicano, który pozostawał bezrobotny. Kononowicz, jako osoba skrajnie roszczeniowa i bezwzględna, próbował wymusić na Topczewskim coraz to bardziej niedorzeczne przysługi, czemu ten twardo się opierał. Doprowadziło to do silnego napięcia między nimi, które wykorzystał właśnie Rafał Jakubowski, wkupując się w łaski mieszkańców gospodarstwa domowego. Kiedy w końcu na Uniwersum swój wzrok skierował Sławomir Nowak, Rafał mu ustąpił - Sławomir, jako osoba starsza od Rafała o 10 lat, posiadał więcej doświadczenia życiowego i umiał sobie lepiej poradzić w trudniejszych sytuacjach niż młody, ćpający leki Jakubowski, który bał się odbierać w pewnym momencie telefonów od osób zainteresowanych zakupem amigdaliny. Do tego Rafał dał się już widzom poznać jako szkodnik, a Sławomir - o którym wtedy nie wiedziano zbyt wiele - był nadzieją na poprawę sytuacji i jakości dostarczanych widzom filmów, zatem wielu z nich przywitało go z otwartymi rękami. Topczewski jednak od razu się nie poddał - próbował współfunkcjonować ze Sławomirem, z którym utrzymywał bardzo napięte relacje. W tym czasie doszło do wycieku informacji, że Suchodolski miał przyczepioną pluskwę, która pozwalała na namierzenie go gdy szedł do lasu w celu inhalowania się rozpuszczalnikiem, a także Sławomir próbował podżegać przeciwko sobie powoli godzących się ze sobą Kononowicza i Mexicano. W ten sposób stało się jasne, że zamierza on przejąć całe Uniwersum dla siebie w celu jego maksymalnej komercjalizacji i nie dopuści do tego, by wtrącała się w nie jakakolwiek niedopuszczona przez niego osoba.

    By ułatwić sobie odstraszanie potencjalnej konkurencji jednocześnie samemu się nie narażając i móc przebywać na drugim końcu Polski, Nowak wykorzystał fakt posiadania sprzętu komputerowego we własnym sklepie - zamontował na podwórku i wewnątrz domu (z sypialnią i łazienką włącznie) kamery w celu nieustannego inwigilowania sytuacji, mieszkańców oraz osób które ich odwiedzają. W Białymstoku znalazł sobie klakiera, który znał się pobieżnie z Adamem Czeczetkowiczem - Jarosława Zalewskiego, drobnego pijaczka i pracownika ochrony w Biedronce. Ten ostatni, skuszony perspektywą łatwego zwiększenia ilości napojów alkoholowych jakie może spożyć, z wywalonym jęzorem zaczął przyłazić na Szkolną w celu nagrywania gniotów. Filmy zaczęły robić się coraz bardziej tendencyjne - Sławomir wiedział, że widownia oczekuje patocontentu, i dokładnie tego jej dostarczył - zrobił z dwóch upośledzonych mężczyzn marionetki, których życie zmieniło się w Truman Show. Wszelkie afery, akcje, rozróby, akty wandalizmu, działania wymierzone bezpośrednio przeciwko Kononowiczowi były skrupulatnie reżyserowane i aranżowane przez niego i pod jego nadzorem - wszystko to w celu stworzenia taniej sensacji, która napędziłaby oglądalność.

    W marcu 2019 roku widzowie Kononowicza odnieśli małe zwycięstwo - po 3 latach zgłaszania fatalnych warunków, w jakich przetrzymywany był pies Nero, zwierzę zostało zabrane Krzysztofowi do schroniska. Sprawą zainteresowały się media.

    Niestety, sprawą znęcania się nad Kononowiczem przez Nowaka też trzeba było zajmować się przez podobny okres czasu zanim jakieś instytucje państwowe zaczęły się nią interesować. Ostatecznie zainterweniował Rzecznik Praw Obywatelskich i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

    Wpis ten - w głupiej, złudnej, naiwnej nadziei - dedykuję też tym funkcjonariuszom publicznym oraz redaktorom i dziennikarzom, którzy być może nie mają jeszcze głowy w dupie, albo chcą naprawdę coś zmienić w tym byle jakim państwie, w którym byle jak funkcjonują byle jakie instytucje, i w sposób byle jaki przyglądają się im byle jacy obywatele, prowadzący codziennie byle jakie życie wierząc, że te byle jakie instytucje wszystko porozwiązują za nich - i to nie byle jak, a porządnie. Mam nadzieję, że osoby, które mogą coś zrobić znalazły w nim jakieś nowe informacje, które pozwolą im mieć lepszy ogląd na sytuację. W istocie jest to jedyne, co mogę zrobić bez łamania prawa - i też zdaję sobie sprawę, że zrobiłem to byle jak. Do tego niestety doprowadzamy my wszyscy - że legalnie można zrobić coś wyłącznie byle jak, ale za zrobienie czegoś porządnie można solidnie beknąć.

    Stan ten trwa do dzisiaj, czyli 30 listopada 2022 roku. Sławomir Michał Nowak pozostaje szarą eminencją Uniwersum Szkolnej 17. Niedługo to się skończy, ale zostanie tylko wyeliminowany objaw problemu, a nie jego przyczyna.

    Kolejnym objawem, który bardzo sprytnie maskuje się jako przyczyna jest wadliwie działające państwo, przy czym państwo to my - ja, ty, oni. W urzędach pracują normalni ludzie, którzy po pracy chodzą tymi samymi ulicami, co my i żyją w tym samym świecie, co my. I my - nie prawem, nie ustawami, nie zasadami spisanymi na papierach - nadajemy kształt temu światu, decydujemy jaki jest. Robimy to za pomocą codziennych czynności, jakie wykonujemy. Niektórzy z nas przestrzegają prawa, inni nie. Jeśli jest jedna rzecz, jakiej można się nauczyć od Kononowicza, to jest to fakt, że można w majestacie prawa robić podłe, okropne rzeczy, jak i bezprawnie działać w słusznym, szlachetnym celu.

    Według "normalnych ludzi", to czyni mnie pariasem, odpadem społecznym, elementem marginesu - mają opinię na temat mnie, ciebie, innych widzów, Kononowicza i Majora, ale na temat Sławomira Michała Nowaka już nie mają. To, że jestem inny, myślę inaczej. Nikogo nie obchodzi, czemu tak myślę, nie mówiąc już o posiadaniu jakiejkolwiek tolerancji i szacunku dla mojego sposobu myślenia. Stali widzowie Kononowicza dobrze wiedzą, o czym mówię. Nie ma możliwości dyskusji z kimś innym niż my sami - nie dość, że jesteśmy wpychani do bańki przez osoby z zewnątrz, które nas w prostacki sposób sprowadzają do patologii, to jeszcze wewnąrz samej bańki tworzą się nowe podziały. I to jest właśnie przyczyną tego problemu. Wielu użytkowników tagu #kononowicz też uważałem i do dzisiaj uważam za niereformowalnych idiotów - ale nigdy nie chciałem pozbawiać ich prawa głosu i zawsze próbowałem zrozumieć, czemu myślą tak, jak myślą, tak samo jak próbuję zrozumieć czemu Kononowicz jest Kononowiczem.

    #kononowicz #zalesie #bekaznormictwa #gruparatowaniapoziomu #muremzawalentym #patostreamy
    pokaż całość

  •  

    Lol, Mireczki w związkach, serio nie pozwolilibyście wstawić swojej dziewczynie takiego zdjęcia na ig?
    Pomijając już to, że zdjęcie nie jest jakieś super estetyczne, to i tak nie pokazuje nic wulgarnego ( ಠ_ಠ)

    #niebieskiepaski #kiciochpyta #gownowpis

    źródło: embed.jpg

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika szlugiikalafiory

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)