•  

    Jaram się jak burger na grillu xD
    $15 xD raz się żyje xD mega ciekawostka.

    #beyondmeat #billgates #weganizm #singapur #jedzzwykopem #foodturystyka

    +: ataeB, pathfinder0 +8 innych
  •  

    #jemprzeciez <- mój tag z ciekawym jedzeniem

    Stoisko z tzn mieszanym ryżem (mixed rice) lub ryżem ekonomicznym (economy rice). Takich miejsc w Malezji, Singapurze czy Tajlandii jest pełno. To jedno z najtańszych opcji na zjedzenie w miarę normalnego pełnoprawnego posiłku - czy to na lunch czy obiadokolacje (choć bardziej popularne w porze lunchu). Nawet w Singapurze, które jest uważane za jedno z drożych krajów na świecie takie danie można zjeść nawet za (przeliczają już na złotówki) poniżej 6 zł. Oczywiście zależy od lokalizacji i jakości. To na fotce to akurat dość znane miejsce, słynące z ryb i owoców morza, więc cena jest ciut wyższa.
    Standardowo dostaje się porcję ryżu, do którego dobiera się dania. Różne mięsa, warzywa, tofu i potrawy z jajek. Cena oczywiście zależy od ilości i typu dodatków. Można jeść na miejscu, ale popularną opcją jest też na wynos, jak np przy stolikach nie ma miejsc.
    Na tym stoisku jedzenie jest dość dobre, ale w wielu innych miejscach jest dużo mniej apetyczne.

    W komentarzu przykładowe danie - dziś wziąłem rybę, fasolkę i tofu w takim zielonym warzywie - to ostatnie średnio mi podeszło.

    #ciekawostki #azja #malezja #singapur #jedzenie
    pokaż całość

  •  

    #jemprzeciez <- obserwuj mój tag z pysznym jedzeniem

    Dzisiaj proponuję danie kuchni Hakka, czyli Yong Tau Foo. Hakka to ludność zamieszkująca południowowschodnich prowincje Chin - głównie Guangdong i Fujian. Mają swój język, kulturę i kuchnię.

    Danie to oryginalnie składa się z tofu w różnej postaci (w tym smażonym, z dodatkiem mięsa lub pasty rybnej) oraz warzyw i grzybów podanych w bulionie.

    Na zdjęciu typowe stoisko serwujące tą potrawę w Singapurze. Składniki samemu wybiera się do miski, a następnie podaje się obsłudze w celu przyrzadzenia potrawy. Do wyboru jest prosty bulion lub laksa (zupa na bazie mleczka kokosowego) lub pikatna tajska zupa tom yam. Wybiera się także makaron - jest kilka róznych wersji makaronów zarówno z mąki pszennej i ryżowej.

    Zupe można doprawić cebulką i różnymi sosami.

    W komentarzu zdjęcie dania po przygotowaniu.

    #jedzenie #foodporn #azja #chiny #singapur
    pokaż całość

  •  

    #jemprzeciez <- polecam mój tag o jedzeniu (także starsze wpisy)

    Nyonya laska - w jednym z najstarszych, jeśli nie najstarszym stoisku z tym daniem w Singapurze. Bez luksusów, samoobsługa, trzeba czekać w kolejce a potem znaleźć sobie stoik - a to czasem ciężko bo jest tam masa ludzi.

    Sama zupa jest pyszna - pikantna, z owocami morza i mleczkiem kokosowym. Jedno z tradycyjnych dań Singapuru. Choć trzeba pamiętać, że nazwa laksa w różnych krajach oznacza inną zupę.

    O ludności i kulturze baba-nyona/peranakan napisałem trochę tutaj https://www.wykop.pl/wpis/34235417/jako-ze-bylem-w-zeszly-weekend-w-malace-to-dzisiaj/
    a o jedzeniu tutaj
    https://www.wykop.pl/wpis/34258225/jedzenie-kuchni-peranakan-malakka-obiad-dla-8-osob/

    #ciekawostki #jedzenie #foodporn #singapur #azja
    pokaż całość

  •  

    Dzień jak co dzień w tropikach podczas pory monsunowej.

    #mojezdjecie #singapur #azja #cityporn

    +: Mirek_Cebula, Alicjas45 +89 innych
  •  

    #jemprzeciez <- mój tag z pysznym jedzeniem

    Dzisiaj typowa singapurska kolacja. W popularnym hawker center - czyli otwartym miejscu z wieloma różnymi stoiskami z jedzeniem.

    Tego typu miejsca są bardzo popularne w Singapurze i Malezji. Sporo z nich oferuję naprawdę tanie jedzenie. Zwykle tańsze są te stoiska otwarte w porze lunchowej. Jakoś ludzie w tych krajach nie mają zwyczaju płacić dużo za lunch. W Malezji można zjeść za nawet 5 ringitów (niecałe 5 zł), w Singapurze nawet za 3-4 dolary (8-10 zł).

    Niemniej hawker center otwarte w porze kolacyjnej zazwyczaj oferują już droższe dania. Popularne są stoiska ze smażonymi makaronami, skrzydełkami z kurczaka, z satayem (mięsnymi szaszłykami), omletami z ostrygami, owocami morza (w tym krabami w różnych sosach), smażonym tzw. marchewkowym ciastem (kostki takiego ciasta ze zmielonej rzepy) oraz jeszcze pare innych stoisk.

    Do picia zwykle woda, sok z trzciny cukrowej albo lekki lokalny lager.

    Na zdjęciu właśnie omlet z ostrygami, 10 szaszłyków, podsmażany młody kailan (czyli chiński brokuł) z czosnkiem oraz grilowana płaszczka w sosie sambal. Do tego butelka tigera.

    #jedzenie #jemprzeciez #kolacja #singapur #azja
    pokaż całość

  •  

    Czasem nie kumam Azjatów. Idą święta i we wszystkich centrach handlowych ozdobny świąteczne. Spoko, chrześcijan jest 15%, ale wiadomo, że to dobra okazja podkręcić zakupy - co ciekawe promocje są tutaj przed świętami, a nie po.
    Ale nigdy nie zrozumiem, czemu sklepy pełne są czapek i kurtek. Rozumiem, że w Singapurze jest pora monsunowa i jest chłodniej, ale to oznacza, że w dzień jest 29, a w nocy 26 stopni ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Jasne, ktoś powie, że część osób może się wybierze na północ: do Europy, Chin, Japonii czy Korei, ale chyba trochę przesadzają.

    #ciekawostki #azja #singapur #zimonapierdalaj
    pokaż całość

  •  

    TL;DR dziś długi wpis o bardzo ciekawej moim zdaniem odmianie języka angielskiego, używanej w Singapurze i Malezji - czyli o języku Singlish (z przykładami!).

    Na wstępie mówię, że nie mam żadnego wykształcenia lingwistycznego, więc to co piszę to takie zwykłe ciekawostki.

    Singlish to język kreolski - czyli taki, który powstał poprzez mieszankę języków - w tym wypadku języka angielskiego, który obowiązywał w tej części świata za czasów kolonii brytyjskich, oraz języków ludności lokalnej. Dopóki rządzili Brytyjczycy to język angielski był używany taki jak w Wielkiej Brytanii. Po II Wojnie Światowej, a dokładnie około lat 60, kiedy władzę przejęła ludność lokalna i powstały państwa Malezja i Singapur język angielski zaczął ulegać zmianom. Powoli zaczął zapożyczać elementy z obecnych w tym rejonie języków chińskich (mandaryńskim, kantońskim, hokkien, teochew), tamilskim (jeden z języków indyjskich) i malajskim. Po latach powstała bardzo ciekawa mieszanka.

    Władze Singapuru jednak szybko się zorientowały, że rozwijanie takiej mieszanki językowej może nie wyjść na dobre. Lee Kuan Yew, pierwszy premier Singapuru, twórca potęgi tego państwa, a po nim także wszyscy inni przywódcy wyraźnie podkreślają, że Singlish jest czymś złym, należy go wyeliminować i zastąpić poprawnym angielskim. Spory nacisk jest kładziony na to, żeby Singlish był uważany za nieprofesjonalny, który nie przystoi dobrze wykształconym ludziom. W szkole zakazuje się jego używania, tak samo w urzędach. W biznesie oficjalnie też nie jest akceptowany.

    Jednak w codziennych sytuacjach Singapurczycy jak najbardziej wciąż go używają. Ludzie mniej wykształceni znają tylko Singlish - oczywiście jeśli w ogóle mówią po angielsku, bo wciąż pewna cześć społeczeństwa, zwłaszcza starsi ludzie, mówią tylko w swoich pierwotnych językach.

    I tak właściwie wszyscy Singapurczycy których znam potrafią perfekcyjnie zarówno poprawny angielski jak i Singlish. Co więcej - potrafią dowolnie się przełączać między tymi językami. W momencie jak rozmawiają między sobą znajomi używają Singlish, ale do obcokrajowców czy w pracy na spotkaniach, czy w obecności szefostwa mówią idealnym angielskim. To naprawdę potrafi zaskoczyć jak nagle osoby, z którymi do tej pory normalnie się rozmawiało przełączają się na język dużo trudniejszy do zrozumienia.

    Oczywiście mogą być różne poziomy tego języka - tzn jedni, i jest ich zdecydowana większość, będą mówić bardziej zrozumiale dla przeciętnej osoby znający angielski. Niektórzy jednak potrafią używać na tyle zmodyfikowanej wersji, że w pierwszym momencie trudno cokolwiek zrozumieć. Singlish to de facto osobny język - ma swoje zasady, gramatykę, fonetykę słownictwo, ale w większości przypadków ogranicza się to do używania dziwnej kolejności wyrazów, upraszczania reguł, używania różnych dziwnych końcówek a także trochę specyficznych słów. Wszystkie te anomalie pochodzą ze wspomnianych wcześniej języków lokalnych. Parę słów do tej pory znalazło się w Słowniku Oxford.

    Tu ważna informacja, żeby nie mylić Singlish z akcentem Singapurskim. Jak mówię, ze Singapurczy mówią poprawnym angielskim to mam na myśli, że używają poprawnych angielskich słów i właściwych zasad gramatycznych, a nie, że mówią z akcentem brytyjskim czy amerykańskim. Tzn niektórzy podłapali akcent podczas studiów za granicą. Jednak większość ma lokalny akcent - każda grupa etniczna inny. Można posłuchać jak mówi premier Singapuru Lee Hsien Loong - ma wyraźny akcent, które nie próbuje ukrywać, ale mówi poprawnym angielskim.

    Prawdopodobnie najbardziej charakterystycznym elementem Singlish jest dodawanie słówka "lah" (h jest nieme, czyli brzmi jak "la") na końcu zdań wykrzyknikowych czy trybu rozkazującego.

    - Go, lah! - Idźże!
    - Cannot, lah! - Naprawdę się nie da/nie mogę!
    - OK, lah! - No OK!

    Są też inne popularne końcówki jak lor, meh, ale nie do końca jeszcze wiem jak ich używać.

    Inna charakterystyczna rzecz to upraszczanie czasów i zdań praz pomijanie podawania podmiotu - czyli mniej więcej tak jak jest to w j. polskim.

    Np na pytanie?
    - Can go there by bus? - Da się tam dojechać autobusem?
    Odpowiedź to:
    - Can. - Tak/Da się
    albo
    - Can ah. - to ah nie ma żadnego znaczenia, tylko służy do podkreślenia tego, że się da
    albo
    - Cannot. - Nie/Nie da się.

    A np takie pytanie
    - You pass me chopsticks, can?
    znaczy "Czy możesz mi podać pałeczki?"

    Zamiast jakichś trudnych pytań potrafią powiedzieć:
    - You go where? - Gdzie idziesz?
    albo
    - You go first. - Ty (idź) pierwszy

    Pomijają często czasowniki posiłkowe i zmieniają szyk zdania.
    - You want which one ah? - Który chcesz?

    Akurat większość z tych powyższych rzeczy pochodzi z języków chińskich, gdzie właśnie taka jest konstrukcja zdań.

    Często upraszczają wymowę, np
    oso zamiast also
    den zamiast then
    dat zamiast that
    dis zamiast this
    sori zamiast sorry, ale najlepiej to "sori ah"

    Często zdarzają się powtórzenia wyrazu, żeby wzmocnić jego moc lub trochę zmienić znaczenie (też z chińskiego):
    - You go go and check. - Idź to lepiej sprawdź.
    - Come see see first. - Chodź, rzuć najpierw na to okiem.

    Jest też oczywiście masa zapożyczonych wyrazów:
    - Wah lau eh, too expensive. - O matko! Za drogie.
    - Ayio, didn't know. - Ojej, nie wiedziałem tego.
    - Makan oredy? - Jadłeś już?
    - Dat food so shiok! - To jedzenie jest niesamowite!
    - You know that ang moh*? - Znasz tego białego/obcokrajowca?
    - Hey, why you bojio me? - Czemu mnie nie zabraliście ze sobą?

    - You help me with that, can? - Możesz mi pomóc?
    - Sori ah, where got time. Wybacz, nie mam czasu. (to dopiero niedawno poznałem, też wprost z chińskiego tłumaczenie)

    *Ang moh to dosłownie znaczy rudowłosy. Tak, z tego co wiem nazywali Brytyjczyków, a teraz ogólnie odnoszą się do białych ludzi. Wg. niektórych jest to trochę obraźliwe określenie, ale mnie jakoś nie rusza - mi się wydaje śmieszne

    Kawa i herbata mają specjalne nazewnictwo - kiedyś opisałem je w tym wpisie
    https://www.wykop.pl/wpis/27384387/kopitiam-albo-kopi-tiam-to-rodzaj-kawiarni-z-drobn/

    W odniesieniu do starszych (tak powiedzmy o 20 lat od ciebie), nieznajomych osób (np kierowca taksówki, sprzedawca w sklepie) używa się określeń "auntie" (ciotka, w przypadku kobiet) lub "uncle" (wujek, w przypadku mężczycn)

    Niektóre przykłady są trochę ekstremalne, ale serio jak dla mnie Singlish jest dość śmieszny i jak się go trochę człowiek osłucha to, o ile używają go w takiej łagodnej wersji, to wszystko się rozumie. Zwłaszcza, że Polacy często też upraszczają język angielski. Mam czasem wrażenie, że mi łatwiej jest zrozumieć Azjatów, niż np takiemu Australijczykowi czy Amerykaninowi.

    W Malezji stosuję się nazwę Manglish, ale jest ona jak dla mnie przynajmniej bardzo podobna do Singlish, choć pewnie Malezyjczycy i Singapurczycy widzą sporo różnic.

    Ostatnio, trochę w przeciwieństwie do tego co promuje władza i szkoły, pojawiła się też inicjatywa, żeby jakoś zachować Singlish jako element kultury i dziedzictwa, tak żeby nigdy nie zaginął. Przyznam, że podzielam ten punkt widzenia. Mimo, że ma sens uczyć się poprawnego języka angielskiego, ale szkoda by było, żeby tak ciekawy twór kiedyś zaniknął. Chociaż przyznam, że szczerze wątpię, żeby mógł zaniknąć przez następne kilkadziesiąt lat.

    Przyznam, że chciałem znaleźć jakieś ciekawe filmiki na temat Singlish na youtube, ale moim zdaniem nic ciekawego nie ma. Większość jest strasznie denna. Jest niby masa filmików z niby śmiesznymi rozmowami czy niby lekcjami jak mówić w tym języku, ale większość jest na żenująco niskim poziomie.

    Załączam więc tylko śmieszną rozmowę z jedną 'autnie' :)

    #ciekawostki #jezyki #jezykiobce #singapur #azja #heheszki
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #jemprzeciez <- mój tag z pysznym jedzeniem

    TL;DR Dziś napiszę coś więcej o hot pocie - jednym z bardziej popularnych dań w Chinach i okolicach.

    W ostatnią sobotę po raz kolejny wybrałem się na kolację na chińskiego hot pota. Restauracja, w której byłem z koleżanką, uważana jest za jedną z lepszych serwujących to danie w Singapurze. O samej hot pocie możecie poczytać trochę w moim starym wpisie: https://www.wykop.pl/wpis/2890199

    Z racji tego, że parę razy ktoś mi napisał komentarz, że nie wiedziałby jak jeść tego typu dania dziś napiszę czego się spodziewać po wizycie w takim miejscu (skupiam się na wersji chińskiej, w Japonii, Korei itd będzie trochę inaczej). Właściwie identyczne jest w innym popularnej restauracji Hai Di Lao, która posiada oddziały zarówno w Chinach jak i jeszcze w kilku azjatyckich krajach. A podobnie będzie w wielu przyzwoitych lokalach z hot potem.

    Zacznijmy od stolika. To miejsce jest bardzo popularne. Mimo, że lokal jest bardzo duży (myślę, że z ok 30 stolików na 2-10 osób) to w porze kolacji nie ma szans właściwie, żeby tak z ulicy wejść i od razu usiąść - zwłaszcza w weekend. Spora część stolików (zwykle te większe) jest dostępna poprzez rezerwację , która trzeba dokonać kilka dni do przodu. Reszta dostępna jest bez rezerwacji w systemie kto pierwszy ten lepszy. Oczywiście istnieje kolejka. Po przyjściu pobiera się numerek i zostawia się numer telefonu. Kto stolik jest gotowy obsługa dzwoni na nasz numer. W Hai Di Lao jest za to spora poczekalnia, w której serwują przystawki. Lokal jest w centrum handlowym, więc po zapisaniu się na listę można iść sobie na zakupy. Mi powiedziano, że aktualnie jest 17 osób (tzn stolików) w kolejce. Ale chyba część osób zrezygnowała bo zadzwoniono do mnie po jakichś 45 minutach, więc jak na sobotni wieczór całkiem szybko. W Chinach raz czekałem ponad 2 godziny.
    Dostaliśmy też informację, że mamy 90 minut na zjedzenie :) Myślę, że trochę przekroczyliśmy ten czas, zwłaszcza, że czekałem trochę na znajomą. Podejrzewam, że to ogólne zabezpieczenie, żeby jedna osoba nie siedziała przy małym hot pocie w nieskończoność jak za drzwiami ludzie gniją w kolejce.

    Na środku stoliku jest pora dziura a w niej grzałka elektryczna. Do tego standardowa zastawa typu talerzyk, miska i pałeczki (jeden do jedzenia normalnej wielkości, drugie mega duże do wkładania/wyjmowania jedzenia). Do tego chochelka, taka jakby chochelka ale z dziurkami (do wyławiania rzeczy z zupy) i takie naczynko z siatki metalowej z rączką, w którym wygodnie można gotować niektóre rzeczy tak, żeby się nie zgubiły w hot pocie.

    Do tego jest tablet w którym składamy zamówienie. Nie wiem niestety czy w Chinach jest wersja angielska - podejrzewam, że w Hai Di Lao może być. W innych miejscach będą pewnie zwykłe papierowe kartki do zamówień - podejrzewam, że w Chinach wszystko będzie po chińsku - warto iść z kimś kto umie ten język.
    Na początek wybieramy bazę - czyli zupę lub płyn w którym będziemy gotować nasze składniki. Można wybrać jeden lub więcej smaków - w takim wypadku naczynie będzie odpowiednio podzielone. Akurat w tej restauracji o ile się nie mylę były tylko opcje 1, 2 lub 4 smaki. Do wyboru było kilka baz - na mięsie lub grzybach, większość łagodna, ale jedna pikaną. My wzięliśmy popularną w tym lokalu bazę z kości rekina z kolagenem oraz ostrą na bulionie wołowym. Ta pierwsza nadawała się normalnie do jedzenia jako zupa. Ta ostra, ze względu na to, że dość tłusta - nie bardzo. Niemniej taki model, że jedna baza ostra a druga łagodna dobrze się sprawdza - zwłaszcza jak ostra okaże się mega ostra - ale to bardziej w Chinach. W bazach często pływają różne przyprawy, żeń-szeń, grzyby, tofu, jagody goji czy chińskie daktyle.

    Następnie wybieramy samo jedzenie. Zwykle można zamówić całą lub pół porcji - która tutaj kosztuje dokładnie połowę ceny całej porcji. Jest kilka kategorii:
    - mięsa i podroby - kurczaki, wołowina, wieprzowina, nerki, wątróbka, móżdżki (mięsa są różnej jakości i ceny)
    - ryby i owoce morza
    - kulki mięsne, rybne i grzybowe
    - tofu w różnej postaci
    - pierożki
    - grzyby
    - warzywa: m.in. korzeń lotosu, ziemniaki i masa warzyw liściastych jak szpinak, kapusty itd.
    - makarony

    Do picia są różne herbaty na ciepło lub zimno (zwykle po zapłaceniu w wersji nielimitowanej), napoje typu cola, spirte czy alkohole typu piwo

    Po zaakceptowaniu zamówienia trzeba trochę poczekać. To dobry czas, żeby się wybrać po sosy, które są dostępne na osobnym stoliku. Jest co najmniej kilkanaście rzeczy do wyboru - typu różnego rodzaju oleje czy pasy z orzeszków, chilli, sosy sojowe itp. Ja za zaleceniem koleżanki biorę na oko kilka rzeczy do miseczki i mieszam. Do posypania są orzeszki (akurat chyba to były orzeszki piniowe), sezam, zielona cebulka świeża kolendra itd. Przy stoliku dostępne są także pomidory koktajlowe oraz różne owoce - te już zwykle biorę na deser.

    Po jakimś czasie przychodzi jedzenie. Akurat tutaj mi się podobało, bo całe jedzenie przychodzi na raz. W Hai Di Lao przynoszą po trochu. Oczywiście najpierw wchodzi duże naczynie z bazami. Kładą je na środku stolika w specjalnej wnęce, w której znajduje się grzałka i ustawiają wysoką temperaturę.

    Jak buliony zaczną się gotować można zmniejszyć moc grzałki (często robi to obsługa) i wrzucać produkty. Przy zamówieniu każdy produkt ma informację jak długo zalecają go gotować. Naturalnie grzyby i warzywa korzenne potrzebują więcej czasu. A np mięsa typu wołowina dosłownie potrzebują 30 sekund (bo są podane w postaci cienkich plasterków). Wrzuca się generalnie wiele rzeczy na raz, ale lepiej nie za dużo. Trzeba tylko pamiętać, żeby je sukcesywnie wyławiać, żeby się zbytnio nie rozgotowały. Niby oczywiste, ale warto przypomnieć, że po wyłowieniu rzeczy są bardzo gorące i trzeba położyć ja na chwilę do miseczki lub na talerzyk, żeby przestygły. Przed jedzeniem macza się lekko w przygotowanym wcześniej sosie.
    Przy wyławianiu przydają się chochelki z dziurkami. Metalowa siatka dobra jest np do gotowania wątróbki, bo inaczej ciężko ją potem znaleźć. Do bulionu wrzuca się też makaron (bardzo dobry la mian zamówiliśmy). Trzeba pamiętać, żeby go mieszać i po 90 sekundach jest gotowy.

    Po zjedzeniu wszystkiego dostaliśmy jeszcze prosty deser wliczony w cenę - taki sok cytrynowy z lodami podawany w małych kieliszkach.

    Potem już tylko rachunek i można wracać do domu. Z tego co wiem w Chinach ceny nie są takie wysokie. Nawet w Hai Di Lao myślę, że za 2 osoby zapłaci się około 100 zł. W Singapurze spokojnie 3 razy tyle. Wydaje się, że im więcej ludzi tym bardziej się opłaca, bo można spróbować większej ilości rzeczy.

    Niemniej jest to świetna atrakcja i, jak dla mnie, bardzo dobre jedzenie. W przypadku wizyty w Chinach moimi zdaniem obowiązkowy punkt wycieczki. Zwłaszcza jeśli jesteście w Syczuanie - ale uwaga tam hot pot jest naprawdę ostry.

    #chiny #azja #singapur #jedzenie #jedzzwykopem
    pokaż całość

  •  

    #jemprzeciez <- mój tag z pysznym jedzeniem

    Panie i panowie - oto sztandarowe danie Singapuru. Krab w sosie chilli, czyli po prostu chilli crab.

    Ogólnie kraby są w tej części świata dość popularne. Nie należą niestety do najtańszych potraw, chociaż podjerzewam, że w takim Singapurze cena jest pompowana tym, że to takie trochę prestiżowe danie, więc nie może być zbyt tanie.

    Jest kilka typowych sosów w jakim podaje się kraby. Do najpopularniejszych należą sos z czarnego pieprzu (black pepper crab), sos ze słonego żółtka (salted egg crab) i właśnie sos chilli. Ten ostani jest uważany za wymyślony w Singapurze, przez co stanowi jedno z ważniejszych dań narodowych.

    Do takiego kraba (jak i do innych owoców morza) nie zamawia się ryżu. Bierze się smażone bułeczki (mantou), widoczne w tle. Są one przydne do maczania w sosie, sosu chilli zawsze jest sporo, pozostałych sosy są głównie na samym krabie.
    My tam mieliśmy jeszcze inne potrawy, ale krab wjechał dość późno więc nie robiłem zdjęcia napoczętym daniom.

    Przyznam, że zawsze sos chilli lubiałem najmniej z tych 3 wymienionych. Ale wyszło, że po prostu nie trafiłem nigdy na naprawę dobrego. Ten dzisiaj to rewelacja po prostu. I jak na standard restauracji i rozmiar kraba wcale nie taki drogi

    Serdecznie polecam, jak będziecie w Singapurze, ale nie bądźcie zbyt skąpi i znajdźcie dobrą restaurację.

    #jedzenie #jedzzwykopem #foodporn #singapur #azja
    pokaż całość

  •  

    #jemprzeciez <- mój tag z ciekawym jedzeniem

    Zawsze uważałem Azjatów, co czekają w kolejce na jakieś specjalne jedzenie za niespełna rozumu. Po co czekać tyle czasu jak w około tyle jedzenia.
    Dziś zachowałem się jak oni. Wybrałem się stoisko z wanton mee czyli makaronem z pierożkami wanton plus dodatkowo pieczoną wieprzowiną char siew. Jak na jedzenie w singapurskim coffee shopie dość drogie, bo az 5S$ za zestaw (13.7 zł), zwłaszcza poza centrum. Spokojnie da się zjeść za 4.
    Poszedłem z koleżanką o 11 żeby ominąć największą kolejkę koło południa. Niby było góra 15 osób w kolejce, więc myślałem, że w góra 20 minut dostanę jedzenie.
    Ostatecznie czekaliśmy równo godzinę. Makaron, wieprzowina i pierożki bardzo dobre, ale oczywiście moimi zdaniem nie warto tyle czekać.
    W komentarzu zdjęcie stoiska i kolejki w południe.

    #jedzenie #azja #makaron #singapur
    pokaż całość

  •  

    Dziś napiszę parę słów o Gurkhach, czyli o nepalskich wojownikach służących kiedyś w armii Imperium Brytyjskiego, a dziś m.in. w Singapurze.

    Historycznie Gurkhowie to lud zamieszkujący tereny obecnego Nepalu. Podczas wojny z Imperium Brytyjskim w latach 1814-16 roku ich waleczność została zauważona przez dowódców armii Kompanii Wschodnioindyjskiej, którzy zdecydowali się wcielić walecznych Gurkhów w swoje szeregi.
    Służyli po stronie Wielkiej Brytanii w wielu wojnach i konfliktach XIX i XX wieku, początkowo głównie w Azji, ale podczas obu wojen światowych na także na innych frontach. Wykazywali się odwagą i męstwem i dużym poświęceniem.
    Po powstaniu Indii Gurkhowie zostali podzieleni pomiędzy armię indyjską i brytyjską. Większość wolała jednak służyć w armii indyjskiej z racji bliskości ojczystych terenów oraz bliskości kulturowej.

    Obecnie Gurkhowie wciąż służą w wielu jednostkach armii Indii i Wielkiej Brytanii oraz w specjalnej jednostce policji singapurskiej.

    Ta singapurska jednostka, zwana Kontyngent Gurkha liczy około 2000 osób. Są bardzo dobrze wyszkoleni i uzbrojeni. Bezwzględnie słuchają się rozkazów. Przed zamachami 11 września rzadko byli widywani publicznie. Głownie zajmowali się ochranianiem rządowych budynków i ważnych osobistości w państwie. Po 2001 roku zaczęli więcej pojawiać się na ulicach, m.in. zabezpieczając różnego rodzaju imprezy.
    Ochraniali np. nie tak dawny szczyt Trump-Kim Jong Un, który odbywał się na singapurskiej wyspie Sentosa.

    Głośne było też zdarzenie do jakiego doszło ponad 3 lata temu przed ekskluzywnym hotelem Shangri-La w pobliżu jednej z głównych ulic miasta, gdzie odbywała się jakaś międzynarodowa impreza. Kierowca jednego auta (jak się potem okazało dość przypadkowo) próbował przedrzeć się przez blokadę, w odpowiedzi na co oficer Gurkha oddał w kierunku auta 5 strzałów, w tym jeden trafiając kierowcę w głowę i zabijając go na miejscu.

    Gurkhowie stacjonujący w Singapurze zaczynają służbę w wieku 17,5-21 lat. Wszyscy mieszkają na jednym osiedlu. Mają prawo po jakimś czasie sprowadzić żonę i dzieci z Nepalu. Wszyscy muszą opuścić kraj po skończonej służbie.

    Jeden ze strojów Gurkhowie składa się z bardzo charakterystycznego kapelusza, dzięki czemu łatwiej ich poznać. Znajomy policjant w Singapurze powiedział, że to jednymi policjanci w Singapurze, co najpierw strzelają, a potem zadają pytania :)

    Linki:
    - informacja o strzelaninie pod hotelem Shangri-La
    - informacja o ochronie szczyty Trump-Kim
    - źródło zdjęcia

    #ciekawostki #policja #indie #singapur trochę #wojsko
    pokaż całość

  •  

    Singapur – jedno z najmniejszych i najzamożniejszych państw na świecie. Założone w 1819 jako brytyjska kolonia, a od 1965 roku jest niepodległym państwem.

    Singapur posiada bardzo surowe prawo, pod które również podlegają obcokrajowcy przebywający na terenie tego kraju. Za śmiecenie lub palenie w miejscu publicznych grozi wysoki mandat pieniężny. Kara chłosty grozi za wandalizm czy przekroczenie terminu wygaśnięcia wizy. Posiadanie narkotyków i korupcja zagrożone są karą śmierci. Do niedawna nawet żucie gumy było w Singapurze zabronione. Co prawda, teraz już można to robić, ale nie jest łatwo takową dostać w sklepie.

    Pręzentuję przykładowy plan zwiedzania, wg którego sam zobaczyłem główne punkty Singapuru w ciągu jednego weekendu

    https://codeandtravels.com/pl/adventure/weekend-in-singapore/

    #podroze #podrozujzwykopem #singapur #pokazmorde #codeandtravels
    pokaż całość

  •  

    Mirki, wczoraj sniadanie w Atenach, dziś wschód słońca i kawka w Singapurze, a za 7 godzin w końcu Australia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Trzymajcie kciuki, żeby nie zjadł mnie żaden pająk-gigant ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #podroze #podrozujzwykopem #singapur #australia

    #zwtravel

    źródło: embed.jpg

    +: D.....j, lyst99 +771 innych
  •  

    Szczęśliwego Święta środka jesieni!

    Dziś jest 15 dzień ósmego miesiąca kalendarza księżycowego (czyli pełnia). Cały chiński świat obchodzi święto środka jesieni. Odpowiednik naszych dożynek, czyli święta poświęconego żniwom.
    Standardowo je się wtedy ciastka księżycowe, a miasta udekorowane są różnymi oświetlonymi figurami i lampionami. W Chinach to dzień wolny od pracy.

    Na zdjęciu jedna z instalacji w Ogrodach przy Zatoce w Singapurze. Przedstawia ona Smoczą Bramę - lóngmén 龍門. Wg wierzeń taoistycznych to mityczna brama, po przejściu której ryba (karp, na zdjęciu po prawej) staje się smokiem (po lewej). Symbolizuje osiągnięcia jakiegoś ważnego celu w życiu. Np. zdobycie dużych pieniędzy - tak mi to znajoma Chinka wyjaśniła.

    #ciekawostki #azja #chiny #singapur
    pokaż całość

  •  

    Mireczki pojechałem dzisiaj rano na rowerze się przejechać pod #malezja.
    Dotarłem aż do przejścia granicznego co widać ładnie na zdjęciu (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Polecam takie wyprawy z rana!

    #mtb #trail #enduro #singapur #azja #krajobraz #widoki

    źródło: embed.jpg

  •  

    Lotnisko w #singapur nigdy nie przestaje mnie zadziwiać. Tak wygląda poczekalnia na lot tanimi liniami.

    #lotnictwo #ciekawostki

  •  
    3....0

    +18

    Raj podatkowy na skrzyżowaniu dróg handlowych, mikropaństwo w którym realia życia daleko odbiegają od liberalnych (przykłady). Nie pozbawiony sektora publicznego (np. firma Creative). Ale niektórzy nadal będą starać się przedstawiać #singapur jako dowód na cokolwiek.
    #antykapitalizm - obserwujcie
    #neuropa #socdem #socjalizm #bekazlibertarian #bekazprawakow
    pokaż całość

  •  

    No dobrze mireczki, ponieważ wejściówki dotarły i już za nieco ponad dwa tygodnie będę na torze, robię akcję. Jeżeli ten wpis osiągnie odpowiednią ilość plósów, z nicków plusujących zrobię mozajkę Pana kierowcy i wydrukuję ją na koszulcę. Następnie przez trzy dni będę polować na autografy kierowców. Na koniec koszulka trafi do szczęśliwego mireczka wylosowanego z grona wszystkich plusujących. Nie zawiedzcie mnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #f1 #kubica #wruci #singapur

    P.S. Oczywiście zdjęcie Roberta z największą ilością plusów trafi na koszulkę.
    pokaż całość

    źródło: tickets.png

  •  

    Praktycznie bezobsługowa restauracja z sushi w Singapurze.

    Genki Sushi to popularna japońska sieć z sushi, obecna, poza oczywiście Japonią, w kilku azjatyckich krajach. Poprzedni raz jadałem w tej sieci kilka lat temu podczas pobytu w Tokio. Znajomy polecił jej oddział w dzielnicy Shibuya, bardzo blisko słynnego prześcia dla pieszych, jako miejsce z dość tanim jedzeniem.

    Podobnie trochę do opisanego przeze mnie kiedyś w tym wpisie sposobu serwowania sushi, w Genki nie trzeba praktycznie w ogóle się do nikogo odzywać. Jedyny kontakt z obsługą jest w momecie wejścia do lokalu, kiedy obsługa prowadzi was do "stolika", a następnie przy płaceniu.
    Napisałem w cudzysłowie, bo w japońskim odpowiedniku właściwie nie było stolików. Siedziało się przy podłużynych stołach. W knajpie, gdzie byłem dzisiaj było pół na pół. Było trochę stolików ale też były też ciągi siedzień przy podłużynej ladzie.

    Znaczącą różnicą tego miejsca od innych knajp z sushi na taśmie jest to, że tutaj zamawia się jedzenie przez leżącego na stole przed wami tableta. Następnie jedzenie to (możnabyłoby się spodziewać, że świeżo przygotowane) przyjeżdża z kuchni na talerzykach po specjalnych torach znajdujących się wzłuż stołu. Dziś pojazd co przywozi talerzyki miał formę bolidu wyścigowego.
    Bolid ten przyjeżdża, zatryzmuje się dokładnie przed wami i sygnalizuje dźwiękowo, że talerzyk należy zabrać. Po zabraniu należy, jako potwierdzenie, nacisnąć migający nad stolikiem przycisk, po czym bolid odjeźdża i znika z powrotem w kuchni.

    Za pierwszym razem w Tokio zrobiło to na mnie pewne wrażenie :) Pamiętam też że jedzenie, jak na Japonię było naprawdę tanie. Sushi nie było wyjątkowe (a wręcz można powiedzieć, że to najtańśzy fast food), ale stosunek jakości i lokalizacji do ceny wtedy oceniłem dość wysoko.
    Niestety dziś już tego samego nie mogę powiedzieć. W sumie jak wszedłem to się zorientowałem, że chyba jestem najstarszy w lokalu. To chyba bardziej bajer dla młodych ludzi. Sushi było bardzo kiepskie. A cena ... no cóź za kolację wyszło mnie na polskie coś 77 zł. Jak na Singapur to oczywiście nie jest bardzo duża kwota, ale bez problemu da się znaleźć dużo smaczniejsze dania za jakieś 60% tej ceny - nawet w japońskich knajpach. Nie mówiąc już o super tanim, a także dobrym, jedzeniu w "food couurtach", gdzie za 25 zł już można zjeść coś naprwdę smacznego.

    Tak więc tym razem nie polecam samego jedzenia, ale przedstwiam ciekawy bajer.

    #ciekawostki #azja #sushi #japonia #singapur #jedzzwykopem #jemprzeciez <- tu znajdziesz moje opisy smacznego jedzenia
    pokaż całość

    +: jugo12, defvckto +11 innych
  •  

    Dzisiaj zaczął się miesiąc duchów w kulturze Chińskiej. Siódmy miesiąc księżycowego kalendarza. Jest to miesiąc, którym wg wierzeń buddyjskich i taoistycznych duchy odwiedzają żyjących. Jak każdy miesiąc w tym kalendarzu zaczyna się, gdy księżyc jest w nowiu. Za 2 tyg, podczas pełni (wypada 25 sierpnia) wypada szyczyt obchodów - Święto Duchów.

    Jest wiele przesądów związanych z tym miesiącem. I tak nie wolno w tym czasie m.in.:
    - brać ślubu, bo przyniesie to pecha i związek nie będzie udany (ponoć jest to naprawdę przestrzegane przez Chińczyków)
    - przenosić się (zmieniać, kupować mieszkania)
    - robić remontu
    - zbliżać się do cmentarzy i opuszczonych budynków
    - opierać się o ściany
    - spacerować samemu po północy
    - ubierać się na czarno
    - odwracać się w nocy przez ramię jak ktoś cię woła albo łapie
    - robić zakupów, zdjęć ani nie pracować w nocy, po północy

    W ciągu całego miesiąca dla duchów przygotowuje i ofiaruje się posiłki. Ludzie zostawiają jedzenie przed domem lub miejscami pracy. Oprócz tego palą kadzidła oraz pieniądze (specjalne symbolizujące pieniądze papierowe czy tam bibułowe arkusze).

    Na zdjęciu dziewczyny przed zakładem pracy (salonem masażu akurat) przygotowały w ofierze posiłek i palą sztuczne pieniądze.

    #ciekawostki #azja #chiny #singapur #taoizm #buddyzm
    pokaż całość

    •  

      robić zakupów, zdjęć ani nie pracować w nocy, po północy

      @xVolR: w nocy po północy
      w dzień można ;)

    •  

      niby chiny kraj ateistyczny

      @xVolR: Chiny jako kraj są "oficjalnie" państwem ateistycznym bo ateizm został im siłą narzucony przez komunizm, ale mniej oficjalnie wśród Chińczyków kwitnie Chrześcijaństwo i Buddyzm wymieszane z lokalnymi wierzeniami.

      Wystarczy pojechać do Singapuru, Malezji lub Indonezji gdzie jest dużo Chińczyków i gdzie nie ma komunizmu to można się zdziwić jak uduchowieni są to ludzie. W Indonezji często można można spotkać Chińczyków który wieszają krzyżyki na szyji, w samochodzie, przed domem, w domu i w miejscach pracy, a co niedziela wiele ulic w Dżakarcie jest zablokowanych, bo tylu Chińczyków przyjeżdża na mszę, że się nie mieszczą w środku kościoła.

      Często w Chińskich domach w Indonezji można zobaczyć krzyże i obrazki Marii Panny postawione obok figurek Buddy, nie mają też problemu żeby obchodzić Wigilię i Vesak (urodziny Buddy) jednocześnie, bo ludzie który przeszli na chrześcijaństwo nadal zachowują swoje dawne, chińskie tradycje. Bawi mnie jak ktoś mówi, że Chińczycy są ateistami. Są ateistami tylko tam gdzie państwo ich zmusza ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Sztuczne ognie na tle dzielnicy biznesowej. Z okazji 53. okrągłej rocznicy utworzenia państwa Singapur

    #ciekawostki #singapur

  •  

    Przelot myśliwców F-15 nad zatoką Marina Bay w związku z uroczystościami 53. rocznicy powstania Singapuru.

    #ciekawostki #singapur #lotnictwo

  •  

    Jako, że byłem w zeszły weekend w Malace to dzisiaj napiszę parę słów o ludności i kulturze Peranakan, bo moim zdaniem jest to bardzo ciekawy temat i warto się nim zainteresować podróżując do południowej Azji.

    Nazwa Peranakan znaczy 'potomkowie'. Są to właśnie potomkowie Chińczyków, którzy dotarli i osiedlili się na Półwyspie Malajskim i w Indonezji. Inna nazwa - jaką sama ludność Peranakan często używa - to Baba Nyonya. Baba to grzecznościowe określenie mężczyzny, Nyonya (czyt. nionia) - kobiety.

    Taka migracja z Chin (głównie południowych - z prowincji Guantong i Fujian) trwała właściwie od od X wieku, ale jej szczyt przypada na XV-XVII wiek. Wśród migrantów byli często kupcy i inni przedsiebiorcy robiący interesy w tych rejonach. Ale przenosili się także mniej zamożni ludzie. W większości byli to mężczyźni, którzy na miejscu brali śluby z miejscowymi kobietami - Malajkami. Jeszcze innym określeniem jest Chińczycy znad Cieśnin - Straits (born) Chinese. Powodem jest to, że ludzie ci osiedlali się głównie od strony cieśnin, czyli na zachodnimi południowym brzegu półwyspu Malajskiego, czyli w dzisiejszej zachodniej Malezji, w okolicach Singapuru oraz w północnej Sumatrze i Jawie.

    Takie chińsko-malajsko związki sprawiały, że te 2 ciekawe kultury mieszały się. I tak - mimo, że na miejscu panował islam to religią Peranakan były zwykle wierzenia chińskie - taoizm, konfucjanim i buddyzm, a poźniej także, w czasach obecności Portugalczyków, także religia katolicka. Język był albo malajski albo był mieszanką Hokkien (jednego z dialektów południowych Chin) i malajskiego. Zgaduję, że wynikało to z tego, że mężczyznom, którzy i tak tam często robili interesy, łatwiej było się nauczyć stosunkowo łatwego malajskiego, niż kobietom stosunkowo trudnego chińskiego.

    Jeśli chodzi o jedzenie to nastąpiło połączenie. Typowa tzw Kuchnia Nyonya to często chińskie potrawy przyrządzane z malajskimi przyprawami i sosami, zwykle bez wieprzowiny. Kuchnia ta wydaje się trochę zdrowsza od dość tłustej kuchni malajskiej. Popularnym daniem tej kuchni jest np laksa - zupa w kilku wariantach dostępna w Malezji i Singapurze.

    Peranakan mają swoją architekturę i stroje. Mieszkania były urządzane na wzór chiński (feng shui), jednak dostosowane do tropikalnego klimatu panującego na południu Azji. Oczywiście wielkość i wygląd domy bardzo zależał od zamożności rodziny.

    Stroje, zwłaszcza kobiet, są bardzo ładne i kolorowe. Dominują motywy kwiatów. Buty też są dość specyficzne - tradycyjnie są to klapki ozdabiana kolorowymi koralikami, ułożonymi w motywy kwiatowe. Nyonya mają też swoją wersję kebaji - eleganckiego ubioru pochodzącego z Indonezji, często kojarzonego z Islamem.

    W końcu Peranakan mają wiele różnych tradycji i zwyczajów, związanych np. z zaślubinami, narodzinami i śmiercią.

    Obecnie ludność tego pochodzenia szacuje się na 8 milionów ludzi, zamieszkujących głównie Malezję, Singapur, Indonezję i w mniejszym stopniu Tajlandię. Sam poznałem kilka takich osób. Często są wśród nich ludzie wyglądem przypominający Chińczyków, jednak nie znają żadnego z chińskich języków - tak przynajmniej jednak koleżanka-Nyonya mi wyjaśniła jak łatwo da się poznać, że ktoś jest Peranakan.

    Gorąco zachęcam to odwiedzenia muzeów, gdzie możecie zobaczyć jak wyglądały domy i poznać lepiej tę kulturę. Najciekawszym miejscem jakie widziałem był niewątpliwie Pinang Peranakan Mansion w Georgetown na wyspie Penang. Ciekawe muzea są także w Malacce oraz w Singapurze. Zwykle są to miejsca gdzie jest przewodnik, który opowie wam masę ciekawostek na temat życia i zwyczajów Peranakan.

    Wybaczcie, ale do tego wpisu użyję zdjęć z internetu bo moim zdaniem ciekawy temat, a sam nie zrobiłem żadnych fajnych zdjęć. Opcjonalnie wrzucę może jutro zdjęcia jedzenia jakie zrobiłem ostatnio podczas wizyty w tradycyjnej restauracji Peranakan w Malace.

    Zdjęcie główne pochodzi z Wikipedii. Polecam sam artykuł.

    https://en.wikipedia.org/wiki/File:Wedding_portrait_of_a_Peranakan_couple.jpg

    #ciekawostki #azja #malezja #singapur #indonezja #chiny #podroze #podrozujzwykopem
    pokaż całość

    •  

      @kotbehemoth: Z tymi mieszanymi ślubami w Malakcce to ciekawa sprawa.

      Na Jawie śluby mieszane z Chińczykami są bardzo rzadkie, dla wielu rodzin wydanie córki za Chińczyka to plama na honorze, porównywalna ze ślubem córki - Polki z Arabem lub posiadaniem syna geja ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Mimo, że Chińczycy mieszkają na Jawie od setek lat to zachowali swoją odrębności kulturową. Do dziś do Indonezyjskich kobiet na Jawie każdy zwraca się per "Ibu" ale już do Chińskich kobiet per "ci-ci". Miejscowi bez problemu, po samej twarzy potrafią rozróżnić prawdziwą Indonezyjkę od Chinki Indonezyjskiego pochodzenia, co dla przeciętnego Europejczyka to jest nie do odróżnienia. pokaż całość

    •  

      @wyindywidualizowanyentuzjasta: Chińczycy w Indonezji to osobna grupa, to nie są Peranakan. Z tego co wiem w Indonezji, w przeciwieństwie do Malezji, Chińczycy przechodzili jednak na Islam żeby się ożenić z lokalnymi kobietami.
      W Malezji teraz też się Malajki nie wychodzą za Chińczków, ale kilkaset lat temu było inaczej.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Troszkę Półwyspu Malajskiego. ʕ•ᴥ•ʔ

    Z góry na dół i od lewej do prawej:

    1, 2, 5 i 10 ringgitów malajskich (seria 1996-2007)
    1, 5, 10 i 20 ringgitów malajskich (seria 2007-2018)
    1 dolar singapurski (seria 1976-1980; "Ptaki")
    1 dolar singapurski (seria 1984-1995; "Statki")
    2 (wydanie 1990) i 2 (wydanie 1992) dolary singapurskie (miniseria 1990-1992; "Dżonki"; pełna)

    #hajsymethelina #pieniadze #banknoty #malezja #singapur
    pokaż całość

  •  

    Środa, dzień vloga ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dzisiejszym filmem oficjalnie otwieram nową serię na vlogu - podróż (przeprowadzkę?) do Australii!

    Rozpoczynamy od dwudziestogodzinnej przesiadki w Singapurze, podczas której... spałem na ulicy.

    Serdecznie dziękuję raz jeszcze @kotbehemoth za oprowadzenie mnie po mieście i dotrzymanie mi towarzystwa wieczorem, kiedy byłem już w stanie agonalnym.

    Miłego oglądania!

    Klasycznie - będę wdzięczny za zostawienie pod filmem/wpisem jakiegoś śladu po sobie :)

    #singapur #azja #podrozecasha #vlogcasha #cashwusa #podrozujzwykopem #podroze
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Dzisiaj parę słów o tradycyjnej medycynie chińskiej (po angielsku w skrócie TCM).

    W końcu wybrałem się do przychodni (chyba tak to można nazwać) TCM. Wybierałem się dość długo, ale jakoś nigdy wcześniej nie dotarłem. Tym razem znajoma szła więc pomyślałem, że będzie raźniej no i też pomoże jakby były problemy z językiem. Chciałem spróbować akupunktury i stawiania baniek.

    Wizyta zaczyna się od konsultacji z "doktorem" (znajoma użyła słowa sensei), który pyta co mi dolega. Powiedziałem, że miałem nie tak dawno skręconą kostkę i od tej pory mi coś w niej przeskakuje, co w sumie było prawda. Sensei (akurat babka) poradziła parę zabiegów. Koleżanka sie przydała bo angielski tej babki był dość kiepski, co jest dość dziwne jak na Singapur.

    Wylądowałem na kozetce. Pierwszy był dokładny masaż koski i podudzia. Dość mocny, ale jak byłem kiedyś na rehabilitacji kostki po skręceniu to mnie mocniej masowali. Następnie było obijanie takimi bambusowymi pałeczkami, co niby miało poprawić przepływ krwi, nie bolało, nawet przyjemne. Następnie była akupunktura, ale tylko na kostce. Niestety nic nie widziałem bo leżałem na brzuchu. Praktycznie nic nie czułem żadnych ukłuć, nie wiem do konca ile ich było - podejrzewam że z 8. Mając doświadczenie po obejrzeniu Dnia Świra leżałem bez ruchu (jakieś 10 minut). Po czym babka równie bezboleśnie igły wyciągnęła.

    Na koniec zostały bańki. Kiedyś ojciec mi opowiadał jak jego babcia stawiała bańki przy przeziębieniu. Ja miałem stawiane bańki metodą tradycyjną, czyli szklane naczynia, do których na chwilę wklada się płonący patyk, żeby podgrzać powietrze w środku, następnie przykładane do ciała, a ochładzające powietrze się kurczy i powoduje zassanie skóry. Babka postawila z 8-10 baniek i po jakichś 10 minutach przesunęła w inne miejsce, znów na 10 minut.
    Ani nic nie bolało, ani te naczynia nawet gorące nie były. Po tym wszystkim zostało mi kilka ogromnych, okrągłych malinek, ale po ich ilości i intensywności zgaduję, że to była bardzo lagodna wersja.
    A wiem to bo widuję takie malinki u innych osób zarówno na ulicy (zwłaszcza kobietom wystają czasem zza sukienek), albo u wspomnianej koleżanki, która regularnie korzysta z tradycyjnej medycyny chińskiej.

    Cała impreza kosztowała mnie 75 S$, czyli ponad 200 zł, za w sumie ponadgodzinną wizytę. Dość drogo (a to i tak po małej zniżce), ale to była jakaś lepsza przychodnia. W mniejszych, ulicznych jest ponoć sporo taniej.
    Nie sądzę, że mi to cokolwiek pomogło. Ciężko mi uwierzyć, że to działa. Ewentualnie te bańki może, jak czytałem, zwiększą odrobinę odporność. Ale Chinczycy widać wierzą, chodzą i korzystają regularnie. Raczej traktuję to jak wizytę w spa czy na saunie czy na masażu. Nie wyleczy, ale też nie zaszkodzi, a poprawi samopoczucie.

    Na zdjęciu moje plecy z bańkami. Daję +18, bo może kogoś to obrzydzi.

    #ciekawostki #singapur #chiny #medycynaalternatywna
    Nie taguję ani # ziemba ani # medycyna ;)
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #rozdajo
    Co? Książka From Third World to First : Singapore and Asian economic boom
    Autorstwa Lew Kuan Yew, czyli premiera Singapuru w latach 1959–1990 książka wydana w 2001 roku i z punktu widvenia pierwszej osoby opowiada o tym jak takie małe państwo miasto przeszło drogę od bieda ex kolonii brytyjskiej do takiego bogatszego Hongkongu. Singapur okupuję też pierwsze miejsce w Easy of Doing Buissness, raz na jakiś czas spadając na pozycję vice lidera. Ma bardzo dobra pozycje w HDI (human development index) czyli w dwóch najważniejszych moim zdaniem wskaźnikach. (w przereklamowanym PKB per capita też dobrze)

    Jak wygrać? Zaplusuj i napisz komentarz w którym znajdzie się choć jedno pełne zdanie z słowem Singapur w środku.

    Jak wybiorę zwycięzcę? Przez mirkorandom wylosuje kogoś z komentujących, jeżeli nie napisał słowa Singapur w jakimkolwiek zdaniu komentarza to powtarzam losowanie.

    Czas do 23

    pokaż spoiler #singapur #azja #ekonomia #polityka #ksiazki #biografie #literatura #kapitalizm #wolnyrynek
    pokaż całość

    źródło: Untitled12.jpg

  •  

    Grilowane kraby, Singapur, cena prawie 220 zł za 2 sztuki, czyli dla 2 osób

    Kraby w różnych sosach to bardzo popularne dania w Singapurze. Krab w sosie chilli uważany jest za sztandarowe, tradycyjne danie Singapuru. Równie popularne są sosy z czarnego pieprzu i ze słonego jajka.
    Niestety ceny krabów są bardzo wysokie. Sporo zależy od miejsca gdzie się je, ale za średniej wielkości kraba trzeba liczyć od 30 to nawet 100 (albo i więcej) dolarów za sztukę (odpowiednio ok 80 i 270 zł). Mimo tego najbardziej popularne miejsca wieczorami pękają w szwach i czasem trzeba czekać kilkadziesiąt minut na stolik.
    Kraby w sosach jadłem już kilka razy. Tym razem jednak wybrałem się na odrobinę inną wersję - mianowicie po prostu na girlowanego kraba. W tej wersji nie ma żadnego wyraźnego sosu, a sam skorupiak przyprawiony jest tylko delikatnie solą i pieprzem. Dzięki temu można lepiej smakować ich delikatne mięso.
    Jedzenie kraba potrafi być bardzo męczące. Skorupa zwykle jest bardzo twarda i zwykle mało wprawione osoby dostają specjalne szczypce do łamania skorupy i specjalny widelczyk do wudłubywania mięsa. W tym krabie (ponoć jakaś odmiana se Sri-Lanki, ale kto tam ich wie) skorupa w wielu miejscach była dość miękka i większość dało się rozłupać palcami.
    Samo mięso dość dobre. Niemniej cena sprawia, że nie jest to coś co jadłbym na codzień.

    #ciekawostki #jedzzwykopem #singapur #jemprzeciez <- moj tag o jedzeniu, głównie w Azji
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Rozpoczął się historyczny szczyt USA-Korea Północna w Singapurze,jest to pierwsze spotkanie przywódców USA i Korei Północnej w historii.

    pokaż spoiler #koreapolnocna #neuropa #4konserwy #singapur #trump #usa #uspolitics #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Oczy dużej części świata kierują się na Singapur, gdzie jutro ma dojść do historycznego spotkania prezydenta USA oraz przywódcy Korei Północnej.

    Obaj politycy już wczoraj (10 czerwca) przylecieli do Singapuru. Około 14:30 na głównym lotnisku Changi, w samolocie AirChina wylądował Kim Dżong Un. Około 19 spotkał się z premierem Singapuru Lee Hsien Longiem.

    Po godzinie 20, z kolei, w bazie wojskowej Paya Lebar wylądował Air Force One z Donaldem Trumpem. Z premierem Singapuru ma się spotkać dzisiaj.
    Początek szczytu Kim-Trump zaplanowany jest w ekskluzywnym hotelu na turystycznej wyspie Sentosa jutro o 9 rano lokalnego czasu (3 rano w Polsce).

    Pytałem się Singapurczyków co o tym szczycie sądzą. Zdania są podzielone, co do tego czy powinno się wydawać na to pieniądze, bo w końcu to nie jest absolutnie sprawa Singapuru. Jednak wiele osób, słusznie moim zdaniem, zauważa, że to po prostu może być świetna promocja dla tego małego państwa-miasta, jako ładnej, czystej tropikalnej i bardzo bezpiecznej wyspy. A do tego pokazanie otwartej i przyjaznej polityki. Zwłaszcza, że są ludzie na świecie, którzy myślą, że Singapur to miasto w Chinach.
    Innym poruszanym problemem są po prostu ograniczenia ruchu i spodziewane z tej okazji korki, które utrudnia poruszanie się i dotarcie do i z pracy.

    Na zdjęciu śmieszna przeróbka krążąca w Singapurze jakiś czas temu :)

    #usa #trump #korea #koreapolnocna #swiat #singapur
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Czipsy z rybiej skóry w sosie z żółtka ze słonego jaja, Singapur cena około 20 zł za opakowanie 125g

    Nazwa trochę zawiła więc już tłumaczę.
    Słone jaja oryginalnie pochodzą z Chin. Są to kacze jajka, długo moczone w słonej wodzie, które można jeść jako przekąskę albo dodawać do potraw. Np dość popularne są jako nadzienie tzw. ciasteczek księżycowych (mooncake), dawanych w prezecie w czasie Święta Środka Jesieni (Mid-Autumn Festival).
    W Malezji i Singapurze często z zółtek takich jaj (z dodatkiem masła, mleka i liści curry) robi się popularny sos do kurczaka i owoców morza. Polecam kraba albo krewetki w takim sosie.

    Z drugiej strony smażona rybia skóra to też przekąska w południowo-wschodniej Azji. Nie wiem do końca jak się ją przyrządza. Zgaduje, że rybią skórę smaży się na głębokim tłuszczu.

    Ostatnio w Singapurze, popularne (np. na prezent) stały się przekąski z sosem ze słonego jajka - głównie 2: czipsy ziemniaczane i właśnie taka smażona rybia skóra. Jest już kilka firm co to produkuje. Ponoć (nie miałem okazji sprawdzić) w tej najbardziej popularnej ludzie potrafią czekać w kolejce z godzinę żeby zakupić taką rybią skórę i cały zapas rozchodzi się w pierwsze godziny od otwarcia sklepu.

    Ta firma ze zdjęcia nie jest aż tak popularna, ale dostępne były w jednym z marketów to kupiłem. Cena dość zabójcza jak na tą ilość. Ale muszę przyznać, że bardzo dobre :) Bałem się, że skóra będzie twarda (kiedyś jak kupiłem w tajskiej knajpie na przekąskę to myślałem, że zęby połamię), ale nie, jest chrupiąca i smaczna. Tak samo ten sos na niej nie jest ani za mocny ani za słony.

    #ciekawostki #jedzzwykopem #azja #singapur #jemprzeciez <- mój tag o głównie azjatyckim jedzeniu
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #singapur z 33 piętra, pół litra piwa za 54 zł (ale kraftowe)

    #earthporn #azja

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Duża porcja la mian z wołowiną, Singapur, cena 35 zł

    La mian (albo lamian) to typowy chiński makaron. Jest on wytwarzany ręcznie poprzez rozciąganie i rolowanie ciasta - la (拉) znaczy ciągnąć, naciągać, mian (面) znaczy makaron. Ale taki zrobiony z mąki pszennej, w przeciwieństwie do fen albo fun (粉), które są robione z mąki ryżowej. Te na zdjęciu to tradycyjna wersja pochodząca z miasta Lan Zhou.

    Jak widać danie wygląda bardziej na zupę. Taki własnie jest zwykły sposób serwowania makaronu w Chinach. I to właśnie makaron jest najważniejszy w daniu. W Chinach jada się takie dania właśnie ze względu na jego smak i jakość, zupa to często bulion o mało intensywnym smaku. W przeciwieństwie do Polski, gdzie zwykle makaron jest dodatkiem do smacznej zupy i to smak samej zupy jest najważniejszy, a makaron może być zastąpiony przez ryż czy lane ciasto/kluski.

    Ogólnie słowo "makaron" w naszym języku jest dość ogólne i nie do końca oddaje różnice w daniach. Bo np. włoska "pasta" to zupełnie inne danie niż chińskie "noodle". Powoduje to, że zamawiając "noodle" w Chinach można się zdziwić, bo zamawiając dostaniemy zwykle właśnie zupę z makaronem w środku. Oczywiście są też opcje smażone, ale wtedy są zazwyczaj są wyraźnie opisane. Czasami też po prostu można poprosić o wersję suchą dania, tzn bez bulionu.

    W Singapurze takie gorące zupy z makaron są bardzo popularne wśród ludności pochodzenia chińskiego. Co dziwne jedzą je w popularnych hawker centrach, gdzie nie ma klimatyzacji a temperatura jest bliska 30 stopni przez cały rok. Większość mi jednak zupełnie nie podchodzi. Własnie przez ten słaby bulion, który moim zdaniem smakuje jak woda z solą, bez żadnego wyraźnego smaku.

    Ten na zdjęciu były ciut lepszy, ale też nie powalał. Wołowina była gotowana więc też nie miała wyraźnego smaku. Wbrew temu co by się mogło wydawać danie nie było ostre. U góry na talerzykach są paski tofu z przyprawami, całkiem dobra przekąska.

    #ciekawostki #jedzenie #makaron #azja #singapur #chiny #jemprzeciez <- mój tag o jedzeniu, głównie azjatyckim
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

    +: paaszczaktaxi, r......7 +13 innych
  •  

    Japońskie jedzenie i mała buteleczka ciepłego sake, Singapur, cena ok. 160 zł.

    Zestaw różnych małych dań kuchni japońskiej. Nie wiedziałem dokładnie na co się zdecydować, nie było zdjęć w menu, a nie chciało mi się o wszystko wypytywać, więc wziąłem taką deskę rozmaitości. Do końca nie wiedziałem co będzie podane, bo o tym decyduje szef kuchni, ale zerkając na inne stoliki, mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać.

    Cena wyższa niż normalnie wydaje na kolację, ale jak na ładną i oryginalną restaurację w Singapurze to naprawdę nie jest jakoś bardzo dużo.
    Singapur to miejsce gdzie można zjeść właściwie za każdą cenę. W popularnych hawker centerach można się najeść za parę dolarów. Ale jest też masa ładnych restauracji z dużo wyższymi cenami.
    To miejsce poleciła mi jedna znajoma, więc postanowiłem spróbować. Dość mała restauracja w jednym z centrów handlowych, serwujące kuchnię japońską, ale w dość nietypowym, oryginalnym wydaniu.

    Jedzenie bardzo smaczne - sashimi przepyszne, rozpływające się w ustach, tempura i kurczak nie za tłuste, pieczony łosoś naprawdę smaczny.

    #ciekawostki #jedzenie #foodporn #azja #singapur #japonia #jemprzeciez
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Już niedługo #kubica będzie brał te zakręty w #f1 #singapur ( ͡º ͜ʖ͡º)

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Stoisko z daktylami, figami i rodzynkami w typowo muzułmańskim centrum handlowym w Singapurze

    Dużymi krokami zbliża się tegoroczny ramadan - święty misiąc dla muzułmanów. Początek w tym roku wypada 15 maja. W Singapurze pojawiają się już typowe dla tego okresu przekąski. Jedną z nich są daktyle. Owoce pochodzą z Bliskiego Wschodu i są bardzo poularne w krajach Arabskich, a przez to także ogólnie wśród wszystkich muzułmańskich. Ponoć jedzenie daktyli pomaga przetrzymać post w ciągu dnia.

    Daktyle w Singapurze pewnie nie aż tak dobre jak na Bliskim Wschodzie (np. w Tunezji kiedyś jadłem chyba lepsze), ale są o niebo lepsze niż to co można dostać w polskich supermarketach, czyli suszone daktyle ułożone w jodełkę na takiej styropianowej tacce. Te w Polsce bardziej się chyba nadają jako bakalie do ciast, niż jako przekąska.

    Te w SIngapurze przede wszystkim nie są drylowane, czyli mają pestki. Są wciąż dość wilgotne, miękkie, słodkie i rozpływające się w ustach. Właściwie chyba są wciąż świeże, choć wydają się lekko przesuszone. Dostępnych jest wiele gatunków. Ja kupuje najzwyklejsze za 8-10 zł za opakowanie (40-60 dkg).

    Dla osób przejmujących się indeksem glikemicznym warto przypomnieć, że takie daltyle mają jeden z wyższych IG wśród wszystkich produktów - powyżej 100.

    W komentarzu zdjęcie mojego zakupu.

    #ciekawostki #islam #azja #singapur
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Widok na Cieśninę Singapurską podczas podejścia do lądowania na lotnisku Changi

    Kto kiedykolwiek lądował w Singapurze (i siedział w pobliżu okna) miał okazję zobaczyć dziesiątki, jak nie setki różnej wielkości statków. Część wpływa/wypływa do/z portu, część przepływa (w stronę Chin lub Europy) ale większość po prostu czeka na załadunek lub rozładunek w drugim, co do ilości przeładowywanych towarów, porcie na świecie.

    Mimo, że z góry statki te wydają się małe to jednak większość z nich to ogromne kontenerowce.

    Zdjęcie oczywiście mogłoby być lepsze ale tylko taki kąt dziś uchwyciłem. Naturalne dużo lepiej wygląda to przy ładowaniu po ciemku, kiedy statki sa tylko oświetlonymi punktami na czarnej wodzie.

    #ciekawostki #lotnictwo #azja #singapur #transport
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Tydzień temu mój wpis z różnymi rzeczami, które zdziwiły podczas podróży do innych krajów cieszył się dość sporym zainteresowaniem.

    Dziś, idąc za ciosem, oraz także z okazji tego, że mija mi dokładnie 10 lat na Wykopie prezentuję 100 ciekawostek z państwa-miasta w południowo-wschodniej Azji, czyli z Singapuru.
    Kiedyś sporo z nich wrzuciłem jako znalezisko, ale nie przebiło się na główną. Teraz tą listę poprawiłem, zaktualizowałem i jeszcze dodałem parę ciekawostek. Zapraszam do lektury.

    1. Singapur ma powierzchnię 100 tysięcy boisk piłkarskich, czyli jakieś 40% więcej niż Warszawa.
    2. Mieszkańców ma jednak prawie 3 razy więcej bo aż 5,6 miliona, z czego tylko ok 60% to obywatele Singapuru.
    3. Singapur leży rzut beretem (taki 137 kilometrowy rzut) od równika.
    4. Istotna historia tego miasta zaczyna się w latach 20 XIX wieku, kiedy to wydzierżawili go Brytyjczycy, a następnie założyli tu kolonię i zbudowali port.
    5. Podczas II Wojny Światowej Singapur był okupowany przez Japończyków, którzy zamiast od morza, gdzie miasto miało fortyfikacje, zaatakowali od strony lądu. Do dziś starsi mieszkańcy ich nie lubią.
    6. Singapur jako państwo w sierpniu tego roku będzie obchodzić swoje 53 urodziny - w 1965 roku został wyrzucony z Malezji i utworzył odrębny kraj.
    7. Od tego czasu, poprzez proces zwany jako ‘odzyskiwanie lądu’ powiększył swoje terytorium o 23%. Na terenach pozyskanych z wody znajdują się m.in. Marina Bay, słynny hotel Marina Bay Sands, ogrody Gardens by the Bay oraz część lotniska Changi.
    8. 3 największe grupy etniczne Singapuru to: Chińczycy (74%), Malajowie (13%), Indyjczycy (9%). Po angielsku używa się słowa race (rasa).
    9. Ponad 2 miliony ludzi w Singapurze to obcokrajowcy. Są to głównie Chińczycy, Malezyjczycy, Filipińczycy, Indyjczycy, Indonezyjczycy, Tajlandczycy, Anglosasi, Niemcy i Francuzi. 1/3 z nich ma status rezydenta, reszta różnego rodzaju wizy pracownicze.
    10. Nikt chyba nie wie do końca ilu Polaków mieszka na stałe w Singapurze, ale szacuje się, że jest to około 800-1000 osób.
    11. Polskie akcenty w Singapurze to m.in. posąg Chopina w Ogrodach Botanicznych, pochodzący z Daru Pomorza Dzwon Szczęścia na górze Faber oraz tablica pamiątkowa upamiętniająca Josepha Conrada. Ponadto Polak (Krystyn Olszewski) na przełomie lat 60/70 był jednym z architektów projektujących miasto.
    12. Nazwa Singapur oznacza miasto lwa, mimo że na tych terenach lwy nigdy nie żyły.
    13. Symbolem Singapuru jest Merlion - pół lew, pół ryba.
    14. Singapur jest republiką i z pozoru demokracją, ale nie posiada typowych dla demokracji wolności. Zabronione są m.in. demonstracje i krytykowanie władzy, a media są ściśle kontrolowane. Odbywają się wybory, ale od powstania państwa rządzi tylko jedna partia, aktualny premier Singapuru jest dopiero trzecim w historii i w dodatku synem pierwszego premiera.
    15. Aktualnym prezydentem Singapuru jest kobieta, z pochodzenia Malajka. To, że prezydentem będzie osoba tej rasy zadecydował premier i zmienił odpowiednio konstytucję. Nie odbyły się wybory, ponieważ pomimo zgłoszenia się 3 kandydatów, tylko jedna osoba spełniała wymagania do ubiegania się o urząd (odpowiednie doświadczenie w zarządzaniu dużą organizacją)
    16. 14% ludności Singapuru to muzułmanie, głównie Malajowie, Indyjczycy oraz Indonezyjczycy.
    17. Walutą w Singapurze jest dolar singapurski (SGD, S$). Obecnie 1 dolar to ok 2.60 zł.
    18. W Singapurze podatek dochodowy jest progresywny, np. dla przeciętnie zarabiającego programisty wynosi 7%, odpowiednik VATu to też 7%
    19. Osoby nieposiadające obywatelstwa lub prawa stałego pobytu (statusu permanent resident) nie mają zapewnionego żadnego socjalu (służba zdrowia, emerytura), nie są im więc potrącane żadne składki z pensji.
    20. Podatek dochodowy płaci pracownik samodzielnie (około maja za poprzedni rok kalendarzowy), co w związku z punktem wyżej, oznacza, że dla obcokrajowca bez PR, zatrudnionego na etacie, kwota brutto z umowy jest równa kwocie netto przelewanej na konto.
    21. Standardowo umowy o pracę w Singapurze zakładają wypłacanie 'trzynastki' na koniec roku. Zwykle jest też bonus roczny.
    22. Singapur praktycznie całe jedzenie importuje, głównie z Malezji i Tajlandii. W większych sklepach można jednak znaleźć produkty z Australii, Wlk. Brytanii, Indii, Pakistanu Korei i Japonii.
    23. Dużo miejsc z jedzeniem (nawet te niezwiązane z kuchnią malajska, indonezyjska lub arabską) serwuje tylko dania halal. Dotyczy to większości sieciówek typu McDonald, Burger King, KFC, etc.
    24. W sklepach można kupić glutaminian sodu pakowany w torebkach jak sól. Jednak wiele miejsc z jedzeniem reklamuje się tym, że nie dodają glutaminianu do potraw.
    25. W Singapurze popularne są tzw. hawker center. Są to otwarte, ale zadaszone miejsca z kilkudziesięcioma stoiskami z różnym jedzeniem i napojami. Zwykle jedno stoisko to typ jedzenia. Miejsca do siedzenia są wspólne, nie ma klimatyzacji. Ceny są sporo niższe od tych w restauracji. Podobne miejsca, ale z klimatycacją, w centrach handlowych, nazywane są food court.
    26. Jada się także w coffee shopach - to też otwarte, zadaszone miejsca, ze zwykle 2-4 stoiskami z jedzeniem i jednym z napojami.
    27. W hawker centrach w dzielnicy biznesowej (CBD) stoliki w godzinach lunchu rezerwuje się kładąc na krześle lub stole paczkę chusteczek, wizytówkę lub parasol.
    28. We wszystkich tańszych miejscach z jedzeniem nie ma dostępnych chusteczek/serwetek - trzeba przynieść swoje. Często są one jednak sprzedawane przez kręcących się w pobliżu starszych, ubogich ludzi, którzy w ten sposób zarabiają.
    29. W Singapurze w niektórych miejscach jedzenie przed podaniem tnie się nożyczkami.
    30. Do jedzenia nie podaje się noża. Do zup i makaronów podaje się małą wygiętą łyżkę i pałeczki. Do potraw z ryżem zwykle standardową łyżkę i widelec.
    31. Podobnie jak w całej Azji nie ma zwyczaju zostawiania napiwków. Jednak większość restauracji dolicza 10% za obsługę.
    32. W ulicznym wózku z lodami można kupić loda podanego w kromce chleba tostowego.
    33. Kawa i herbata podawana jest do wyboru albo na ciepło albo na zimno (tj. w większym kubku, wcześniej wypełnionym kostkami lodu). Koszt lokalnej kawy/herbaty w coffee shopie to ok 1-1.2$
    34. Alkohol w Singapurze jest stosunkowo drogi. Przykładowe ceny: mała puszka (0.33l) najtańszego piwa w sklepie: ok 2$, duże, lepsze piwo w sklepie 5-8$, pół litra piwa w dobrym pubie ok. 17 S$, 0,7 wódki w sklepie: ok. 65 S$.
    35. Za to ceny alkoholi w sklepach bezcłowych na lotnisku (tylko znane marki są dostępne) są bardzo niskie - niższe niż w polskich supermarketach. Jedna osoba może wwieźć jednorazowo 1 litr wysokoprocentowego alkoholu (nie licząc przyjazdu z Malezji, wtedy nie można wwozić żadnego alokoholu).
    36. Ceny jedzenia mogą być natomiast bardzo zróżnicowane - w food courcie da się zjeść bardzo prosty posiłek nawet za 2$, w dobrej restauracji może to być spokojnie 100$. Zwykle jednak ludzie wydają 4-15$ za lunch i ze 2 razy tyle za kolację.
    37. Alkohol można pić na ulicy i w parkach (o ile nie jest wyraźnie zaznaczone inaczej), ale tylko do godziny 22:30.
    38. W godzinach 22:30-7:00 zabroniona jest sprzedaż alkoholu w sklepach, oczywiście w barach, klubach i restauracjach dalej można kupować.
    39. Kuchnia w Singapurze jest bardzo zróżnicowana. Oprócz tej pochodzenia chińskiego, malajskiego i indyjskiego (które różnią się od swoich oryginalnych wersji) można znaleźć dużo restauracji koreańskich, japońskich, tajskich, indonezyjskich, a także np. włoskich, meksykańskich i ogólnoeuropejskich.
    40. Tradycyjną, typową dla Singapuru potrawą jest krab w sosie chilli.
    41. Inne sztandarowe dania to m.in. (pozwolę sobie nie tłumaczyć nazw): chicken rice, curry fish head, laksa, kaya butter toast (większość dostępna też w Malezji).
    42. Bardzo popularnym owocem jest durian, przez swój specyficzny, intensywny zapach i nietypowy smak przez wiele osób nielubiany. Średniej wielkości (do zjedzenia ‘na raz’ przez jedną osobę) i przyzwoitej jakości kosztuje około 10-15 S$. Szczyt sezonu zwykle wypada około lipca.
    43. Inne ciekawe owoce (znów w oryginalnej nazwie) to jack fruit, dragon fruit, chiku, mangosteen, rambutan, longan, lychee, passion fruit. Dużo jest też arbuzów, melonów, ananasów i mango.
    44. Prawo do posiadania i korzystania z samochodu (COE) w Singapurze wydawane jest na 10 lat i przypisane jest do pojazdu. Nie można go przepisać na inny pojazd, nawet przy sprzedaży auta. Zakupu dokonuje się poprzez aukcję 2 razy w miesiącu, więc cena może się bardzo różnić, np dla pojazdów z silnikiem większych niż 1.6 litra obecnie kosztuje ok 38 tys. S$ ale pół roku temu było to prawie 60 tys.
    45. Utrzymanie auta jest ogólnie drogie. Oprócz COE płaci się jeszcze spory podatek, za parkowanie (dosłownie wszędzie) za przejazd niektórymi drogami, tunelami i mostami (tylko w godzinach szczytu). Cena litra benzyny 98 to ponad 2.5 S$.
    46. W Singapurze jeździ ponad 28 tys. taksówek. Nie licząc przewozów typu UBERa i GRAB.
    47. Ceny w taksówkach są odgórnie ustalana i nie zdarzają się oszustwa ze strony taksówkarzy. Taksówka zwykle jest tańsza od Ubera i GRABa, ale czasem często ją złapać.
    48. Aktualnie działa 5 linii metra (119 stacji, 200 km tras), wszystkie całkowicie zautomatyzowane. Wszystkie stacje są typu zamkniętego, tj. posiadają ekrany oddzielające peron od torów. Codziennie z metra korzysta ponad 3 miliona ludzi.
    49. Żeby zachęcić ludzi by unikali podróżowania w godzinach szczytu w metrze stosowane są różne obniżki, roku temu część linii w kierunku centrum była darmowa przed 7:45. Obecnie przed tą godziną na wszystkich liniach jest 50 centów obniżki.
    50. Na przystankach autobusowych nie ma rozkładów jazdy. Można jednak pobrać aplikację na telefon, która podaje za ile przyjedzie autobus danej linii. Pokazuje także, w którym miejscu aktualnie znajduje się następny autobus i orientacyjnie jak bardzo jest zapełniony.
    51. Opłata za przejazd autobusem lub metrem zależy od odległości jaką pokonujemy. Bilet odbija się przy wejściu i przy wyjściu do/z metra autobusu. Przejazd kosztuje 0.77 - 2.02S$, za przejazd 10 km zapłacimy około 1.33S$ (czyli jakieś 3.45zł)
    52. Przy przesiadce nie jest naliczana nowa opłata, a jedynie dodawana jest różnica, praktycznie tak jakby podróż odbywała się bezpośrednio.
    53. Singapur nie jest miastem przyjaznym rowerom. Oprócz kilku typowo rekreacyjnych tras, pełnych w weekend rodzin z dziećmi, poruszanie się rowerem jest mało bezpieczne (szybkie wielopasmowe drogi) lub uciążliwe (dużo ludzi na chodnikach).
    54. Jest za to bardzo przyjazne pieszym. Jest wiele chodników, kładek, mostów, ułatwiających poruszanie się.
    55. Prostytucja w Singapurze jest w zasadzie legalna. Dotyczy to jednak tylko legalnie zatrudnionych w domach publicznych dziewczyn, które przechodzą okresowe badania zdrowotne. Kolega mi mówił, że w takich miejscach ceny zaczynają się od 50S$. Istnieje też sporo nielegalnej prostytucji.
    56. Około 100 stron internetowych, głównie o tematyce pornograficznej, jest w Singapurze niedostępnych. U niektórych providerów przy próbie dostępu zostanie wyświetlona stosowna informacja o niezgodności z prawem Singapuru.
    57. Seks pomiędzy dwoma mężczyznami jest zabroniony. Co ciekawe nie ma przepisu, który zabrania seksu między dwoma kobietami.
    58. Wwożenie, sprzedaż i używanie gum do żucia jest zabronione.
    59. Wwożenie i sprzedaż maku bez zezwolenie jest zabroniona. Ogólnie nie ma kompletnie maku w Singapurze i sporo Singapurczyków nawet nie wie co to jest.
    60. Rząd walczy z tytoniem i są pogłoski, że celem jest jego całkowite wyeliminowanie w przyszłości. Obecnie cena paczki papierosów to ok 14 S$
    61. Wwożenie jakiegokolwiek wyrobów tytoniowych (nawet jednego papierosa) jest surowo zabronione. Wwożenie, posiadanie oraz używanie e-papierosów, shishy i tabaki jest także zabronione.
    62. 82% osób w Singapurze mieszka w mieszkaniach, które są własnością państwa (tzw. HDB). Budynki są dzierżawione na 99 lat, po czym wracają do państwa. Koszt 3-pokojowego mieszkania w takim budynku to około 300-500 tys. S$.
    63. Wśród ludzi bardziej zamożnych popularne są tzw. kondominia. Prywatne apartamentowce, zwykle wyposażone w basen, siłownię, ochronę, miejsce do grilla. Zwykle całkowicie własnościowe, tj. nie podlegające dzierżawie. Ceny jednak są dużo wyższe i bardziej zróżnicowane, zależą bardzo od lokalizacji standardu itd. Za 1-1.5 mln S$ można kupić 3-pokojowe mieszkanie na obrzeżach wyspy albo kawalerkę 20 min metrem od centrum.
    64. Za korzystanie z telefonu podczas jazdy grozi mandat 1000 S$ i/lub do pół roku więzienia. Za kolejne takie wykroczenie kara może być 2 razy wyższa.
    65. W Singapurze dopuszczalna jest kara śmierci. Jednak od roku 2000 liczba egzekucji nie przekracza kilku rocznie (w niektórych latach wcale).
    66. Obowiązkowa kara śmieci (tzn nie ma innej kary) jest m.in za morderstwo oraz przemyt i posiadanie narkotyków powyżej pewnych ilości, np. od 15 gramów heroiny albo 0.5 kg marihuany. Może też być wydana za posiadanie nielegalnej broni, nawoływanie do buntu, piractwo (nie komputerowe), zdradę stanu, porwanie i krzywoprzysięstwo (jeśli wynikiem jest kara śmierci).
    67. W Singapurze dopuszczalna jest kara chłosty. Jest to dodatkowa kara, oprócz więzienia lub grzywny. Nie jest wykonywana publiczne, ale w więzieniu.
    68. Służba Państwowa (np. wojsko, policja itd.) jest obowiązkowa dla wszystkich mężczyzn (obywateli Singapuru oraz dzieci osób z prawem stałego pobytu). Służba trwa 2 lata. Po zakończeniu rezerwista przez okres ok. 7 lat musi co roku stawiać na 2-3 tygodniową służbę lub szkolenie.
    69. Siły zbrojne Singapuru posiadają więcej myśliwców niż Polska, w sumie 100 sztuk (F-15 i F-16).
    70. Różnica pomiędzy najkrótszym, a najdłuższym dniem w roku to tylko 9 minut (w Polsce to 9h 40min).
    71. Wschód słońca przez cały rok jest pomiędzy 6:46, a 7:06, a zachód pomiędzy 18:50, a 19:21.
    72. Temperatura przez cały rok jest praktycznie taka sama: 31-34 stopnie w dzień, 24-27 stopni w nocy. Wilgotność praktycznie nie spada poniżej 70%.
    73. Najniższą zanotowaną kiedykolwiek temperaturą było +19 stopni celsjusza .
    74. Średnia roczna ilość opadów w roku jest 6 razy wyższa niż w Polsce.
    75. Co jednak nie jest aż takim problemem, gdyż zwykle opady to tropikalne ulewy trwające do pół godziny, zwykle w takich porach jak ludzie albo śpią albo są w pracy. Singapur jest przygotowany na duże opady. Woda z ulic jest dobrze odprowadzana. Dużo jest też zadaszeń i arkad ułatwiających poruszanie się pieszo w trakcie deszczu.
    76. W Singapurze są 2 kasyna. Wstęp dla obcokrajowców jest bezpłatny. Obywatele i rezydenci Singapuru za wejście muszą zapłacić 100S$.
    77. Bardzo popularne i tanie w Singapurze są baseny. Pojedyncze wejście na basen (np. taki o wymiarach olimpijskich) bez limitu czasu dla osoby dorosłej w weekend kosztuje trochę ponad 2 S$ (dla obcokrajowców 3 S$).
    78. W Singapurze są 4 języki urzędowe: angielski, mandaryński, malajski (bahasa Malaysia), tamilski (jeden z języków Indyjskich). Wszelkie oficjalne informacje podawane są we wszystkich 4 językach. Mniej znaczące informacje lub podpisy pod znakami tylko po angielsku.
    79. O ile dla starszych ludzi językiem podstawowym jest odpowiednio mandaryński, malajski lub tamilski (w zależności od pochodzenia) to młodzi ludzie mówią głównie po angielsku. Dobra znajomość angielskiego postrzegana jest jako wyznacznik dobrego wykształcenia.
    80. W Singapurze dużo osób używa odmiany j. angielskiego zwanej Singlish. Oprócz innej intonacji, zapożyczeń z języków chińskiego, malajskiego i tamilskiego posiada też swoje własne słowa. Bardzo charakterystyczne w Singlish jest dodawanie słowa ‘lah’ na końcu zdań.
    81. Biali ludzie są określani jako ‘ang mo’, co dosłownie oznacza: czerwonowłosy/rudy.
    82. Popularnym sposobem spędzania czasu (zwłaszcza przez ludzi pochodzenia chińskiego) jest odwiedzanie centrów handlowych (jest ich ponad 200).
    83. Od 2008 roku w Singapurze około września odbywa się Grand Prix Formuły 1. Wyścig odbywa się po ciemku, przy sztucznym świetle, na torze ulicznym.
    84. W latach 2014-2018 w Singapurze odbywają się finały kobiecego tenisa - WTA. W 2015 roku wygrała w nich Agnieszka Radwańska.
    85. Popularnym sportem w Singapurze są wyścigi smoczych łodzi.
    86. Do starszy osób często zwraca się w Singapurze per wujek, ciotka.
    87. Klimatyzacja w kinach często jest tak ustawiona, że ludzie przychodzą w bluzach lub kurtkach.
    88. Na ulicach można czasem zobaczyć policyjne tablice z ostrzeżeniem o dokonanej w pobliżu kradzieży, napadzie lub wypadku wraz z prośbą o kontakt świadków.
    89. Kod pocztowy Singapuru jest sześciocyfrowy. Oznacza to, że praktycznie każdy budynek ma swój własny kod. Numery telefonów komórkowych są ośmiocyfrowe.
    90. Widok kobiet w hidżabie jest zupełnie powszechny, oczywiście przede wszystkich w dzielnicach typowo muzułmańskich. Praktycznie nie widuje się kobiet w nikabie a tym bardziej burce.
    91. W Singapurze jest kilkanaście meczetów, mimo tego na ulicach nie słychać islamskich wezwań do modlitwy (chyba, że akurat jesteśmy przy samym meczecie)
    92. Na awersie wszystkich banknotów dolara Singapurskiego widnieje podobizna pierwszego prezydenta kraju - Yusofa bin Ishaka.
    93. Singapur jest bardzo czystym państwem, a za śmiecenie przewidziane są duże kary - pierwszy mandat to 300 S$, jeśli sprawa trafi do sądu może to być jednak nawet 2000 $S.
    94. Po Grand Prix Formuły 1 w 2016 roku pojawiła się informacja, że szef Ferrari został ukarany grzywną za rzucenie na ziemię niedopałka papierosa. Informacja ta została jednak zdementowana.
    95. Czysta niestety nie jest woda z racji ogromnego ruchu morskiego, więc mimo, że Singapur jest wyspą to (oprócz 1-2 wyjątków) właściwie nie ma plaż, gdzie można się kąpać.
    96. W niektórych latach problemem jest dym przywiewany z nad Indonezji, gdzie celowo wypala się lasy pod uprawy. Zanieczyszczenie potrafi czasem sięgnąć poziomu Krakowa w zimę.
    97. Lotnisku Singapuru - Changi - należy do czołówki najlepszych lotnisk świata. Od 6 lat z rzędu zajmuje pierwsze miejsce w World Airport Award.
    98. W Singapurze jest 11 dni świątecznych (wolnych od pracy): Nowy Rok, Chiński Nowy Rok (2 dni), Święto Pracy, Dzień Niepodległości, Wielkanoc, Boże Narodzenie, oraz 2 dni świąt muzułmańskich i po jednym hinduskim i buddyjskim.
    99. Jak w każdym miejscu między zwrotnikami 2 razy do roku Słońce znajduje się praktycznie dokładnie nad Singapurem przez co pionowo ustawione przedmioty nie rzucają cienia.
    100. Księżyc w Singapurze widać pod innym kątem. Zamiast litery C przypomina literę U

    #ciekawostki #podrozuj #podroze #podrozujzwykopem #azja #singapur
    pokaż całość

  •  

    Dania kuchni tajskiej, Singapur, cena 82 zł (za 2 osoby)

    Od dłuższego czasu chodziło za mna tajskie jedzenie. Problem w tym, że nie umiem znaleźć dobrego. Co śmiesznejsze nawet będąc w Phuket czy w Bangkoku nie umiałem znaleźć takiego dobrego tajskiego jedzenia. Wszędzie trafiałem na turystyczne restauracje, gdzie podają wszystko od carbonary, przez przez steka, aż do ryby z frytkami. Zwykle w takich miejscach na ostatniej stronie grubego jak książka telefoniczna menu są dania tajskie. Niestety zwykle paskudne.
    Oczywiście będąc w Tajlandii da się trafić na pyszne jedzenie, ale czasem trzeba kawał jechać z dala od atrakcji turystycznych, a na to często nie miałem siły czy czasu.
    O dziwo bardzo dobre tajskie jedzenie jadałem w Australii. Jest tam spora emigracja z Tajlandii a jedzenie jednak trochę jest zmienione pod lokalne gusta.
    W Singapurze nic ciekawego wcześniej nie znalazłem. Ale dzisiaj, dość przypadkowo trafiłem na to jedzenie i było bardzo dobre. U góry po lewej jest zielone curry z krewetkami, po prawej kurczak pieczony w liściach pandanu, poniżej smażony ryż z ananasem, w końcu po lewej sałatka z papai.
    Na deser był kleisty ryż z mleczkiem kokosowym i tym razem z durianem (zwykle jest z mango). Też całkiem okej.

    #ciekawostki #jedzenie #jedzzwykopem #azja #tajlandia #singapur #jemprzeciez
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @Tryggvason: Ja ze znajomymi w takim miejscu mieliśmy spory problem znaleźć coś dobrego. Obok miejscówki gdzie mieszkaliśmy w Bangkoku byl taki spory bazar - sami lokalsi, przez 3 dni pobytu nie widzielismy tam żadnego bialego czlowieka. Niestety coś co wyglądalo smacznie niekoniecznie takie bylo. Ciężko bylo trafić na coś dobrego co nie bylo rybą ( ͡° ͜ʖ ͡°) Co innego jedzenie na ulicy, które wydawalo się już bardziej wyselekcjonowane. pokaż całość

    •  

      @iwannagethigh racja, też trzeba dobrze trafić, ale zazwyczaj wśród tych wózków, skutero-straganow i innych stoisk mozna znaleźć coś dla siebie. Dania z kaczki, kurczaka, pad thai, ryby, grillowane cuda na patyku (dosłownie),kończąc na dziwnych kulkach mięsnych,które akurat nie przypadły mi do gustu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (1)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów