•  

    Nadchodzi wrzesień, czyli miesiąc mieszania się puli wirusowej sumiennie aktualizowanej przez wracające do szkół i przedszkoli dzieci. Zaraz po wrześniu październik, kiedy dołożą się to tego wszystkiego stłoczeni w autobusach i salach seminaryjnych studenci.

    Z tej okazji, w sposób szczególny troszcząc się o zdrowie Mirków i Mirabelek, postanowiłem popełnić krótki tekst dotyczący tak zwanych przeziębień, czyli sezonowych wirusowych infekcji górnych dróg oddechowych.

    Korzystając ze wstępu rzucę jeszcze jedną małą dygresję. Czym jest tak zwane przeziębienie? Koń, jaki jest, każdy widzi, pisał swego czasu klasyk. Jednakże chciałbym w tym miejscu wtrącić, iż tzw. przeziębienie to nie jest to samo co grypa. Grypa to ciężka, nokautująca na przynajmniej tydzień, zagrażająca życiu choroba, która pojawia się zazwyczaj dopiero zimą. Każdy kto nie posiada przeciwwskazań i jest starszy niż 6 miesięcy powinien zaszczepić się przeciwko grypie już we wrześniu (koszt około 30 złotych). Ale do rzeczy.

    Niniejszy wpis dla ułatwienia podzieliłem na cztery części:
    1. Jak uniknąć tak zwanego przeziębienia?
    2. Jak nikogo nie zarazić?
    3. Jak leczyć wirusowe infekcje górnych dróg oddechowych.

    1. Jak uniknąć wirusa?

    Jeśli zacząłeś się już właśnie zaopatrywać w przeróżne "suple na odporność", to znaczy przeróżne witaminki, rutinoscorbiny, trany, jeżówki, chrząstki rekina i inne cuda, rada z mojej strony to w porę zapoznać się z polityką zwrotów w aptece. A jeżeli ważysz już sobie syrop z cebuli to wyjmij ją dopóki da się jeszcze coś na niej usmażyć.

    Wszystkie powyższe niby-cudowne ludowe techniki nie działają. Dowody:
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=23440782 - witamina C (warto jednak zaznaczyć, iż nie wiedzieć czemu przynosi ona pożądany efekt u sportowców trenujących w ekstremalnych warunkach, np. długodystansowych biegaczy na Antarktydzie)
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=24014734
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=15315997 - Te dwa to odpowiednio witaminy D i E, które mają niby znajdować się w tranie (ale pamiętajcie, że substancji tych próżno szukać w większości suplementów diety dostępnych bez recepty).
    Artykułów naukowych obalających tezy o różnych innych suplach też jest mnóstwo i nie ma sensu robić z tego wpisu listy linków.

    Również i utkany na drutach przez babcię ciepły szalik na niewiele Ci sie przyda w obronie przed wirusami, bo ryzyko infekcji będziesz miał takie same jak ten, kto będzie hasał w jesiennym wietrze w samym podkoszulku. Czy to wychłodzenie skóry, jamy ustnej i nosa (aby wejść w hipotermię trzeba pół godziny wisieć w lodowatej wodzie), czy to przeciągi, wietrzyki, lub inne klimatyzacje nie osłabiają odporności.

    Skąd więc utarte od stuleci ludowe połączenie nieprzyjemnej aury i wzrostu zachorowań? Po części wytłumaczyłem już na wstępie, aczkolwiek opisane przeze mnie zjawisko społeczne nie występowało jeszcze sto lat temu. Otóż kiedy na dworze jest zimno, ludzie siedzą w pomieszczeniach, a jak jest ciepło, lubią przebywać na otwartych przestrzeniach. Pisałem już, że dużo ludzi w jednym miejscu bez przewiewów to idealna okazja dla wirusa aby się rozprzestrzeniać.

    Pospolite, bądź co bądź łagodne wirusy atakujące górne drogi oddechowe mają to do siebie, że dokonują inwazji u ludzi z prawidłowo funkcjonującym układem odpornościowym, prawdopodobnie dzięki temu towarzyszą ludzkości od zawsze, co roku powodując miliardy zakażeń.

    Czy zatem nie da się uniknąć wirusa? Oczywiście, że się da!

    Po pierwsze, wirusem zarażasz się od kogoś. Dlatego przede wszystkim warto unikać przebywania z innymi ludźmi w skupieniu, to znaczy omijać autobusy, stłoczone pomieszczenia, etc. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, iż w dzisiejszym świecie jest to niemożliwe do osiągnięcia (na czym korzystają wirusy). Całe szczęście droga kropelkowa to tylko jedna z możliwych dróg zakażenia. Przede wszystkim najbardziej liczy się higiena, czyli:
    - Najważniejsze jest częste mycie rąk, nawet wtedy kiedy wydaje się to być bez sensu. Warto zakupić sobie specjalny żel lub inny preparat i nauczyć się prawidłowo dokonywać dezynfekcji rąk. W Ameryce o tym wiedzą, dlatego prawie w każdym budynku użyteczności publicznej na czas sezonów infekcji stawiają automatyczne dozowniki płynu do dezynfekcji. Pamietajcie, że jak umyjecie ręce i wytrzecie wspólnym ręcznikiem lub dotkniecie ręką kranu/klamki, prawie wszystko na nic. Ja osobiście robię to zawsze przez ręczniczek papierowy.
    - Druga najważniejsza rzecz to za wszelką cenę unikać dotykania twarzy rękoma bez wyraźnej potrzeby, w szczególności okolic nosa i oczu. Zawsze można się podrapać przez chusteczkę. Bardzo trudno wyrobić sobie odruchy niezbliżania rąk do twarzy, ale jest to do wypracowania.
    - Unikanie obmacywania przedmiotów, których mogli dotykać innych. Chyba oczywiste, ale najtrudniejsze do osiągnięcia, co jest całkowicie zrozumiałe.

    Warto zaznaczyć, iż zarażać może również ktoś, kto nie ma objawów (albo jeszcze ich nie rozwinął, albo przechodzi infekcję bezobjawowo). W sezonie zakażeń nikt nie jest "czysty" (choć wiadomo, że ktoś, komu leje się z nosa, jest pierdyliard razy bardziej zakaźny, niż ktoś, kto jeszcze nie rozwinął objawów).

    I tutaj czas na sekcję numer dwa, czyli
    2. Zakaźność

    Uznać tak zwane przeziębienie za zakaźne to zbyt mało powiedziane. Jest ekstremalnie zakaźne. Zdaję sobie sprawę, że przy podejściu wybitnie egoistycznym mamy gdzieś to, czy zarazimy innych, czy też nie, ale dla dobra wspólnego warto pamiętać o pewnych ścisłych zasadach.

    Po pierwsze, jak jesteśmy chorzy, to siedzimy w domu. Zdaję sobie sprawę, że często po prostu nie można nie pójść do pracy lub nie wybrać się czegoś nie załatwić i dopóki nie zmieni się społeczne podejście do problemu to pracodawca nadal będzie opieprzał "obiboków", którzy "nie mają siły z katariem przyjść do roboty". Dlatego jak już musimy wyjść z domu do ludzi, stosujemy się do pewnych reguł:
    - Niczego nie dotykamy, chyba że przez rękawiczki, co do których mamy pewność, że są nie muśnięte wirusem. Każde zostawienie nawet zdawałoby się wytartego z ręki śladu gluta z przemokniętej chusteczki może być wyrokiem na kilka osób.
    - Chusteczki do nosa używamy raz i od razu ją wywalamy. Używana wielokrotnie i chowana do kieszeni rozmazuje wszystko po spodniach i telefonie i za chwilę znajduje się to wszędzie dokoła.
    - Uprzedzamy innych ludzi, że jesteśmy chorzy. Zanim podamy im rękę, zanim damy buziaka, zanim przyjdziemy w odwiedziny. Większą urazę będę żywił do kogoś, kto poda mi rękę, którą wcześniej miętosił mokrą chusteczkę, niż ktoś, kto powie, że ręki nie podaje, bo jest chory.
    - Jak ktoś się nie wstydzi to niech zakłada maseczkę, można takową kupić za grosze w każdej aptece. Warto kupić kilka, bo prędko przesiąkają. Wiem, że ludzie patrzyliby na takiego człowieka jak na idiotę, ale kiedyś trzeba ten społeczny opór przełamać. Wystarczy pojechać do Ameryki aby zobaczyć na ulicy lub w autobusie zarażonych ludzi z maseczkami. (Aczkolwiek dowiedzione jest, że zakładanie maseczki nie jest skuteczne jako prewencja zakażenia).

    3. Leczenie

    I tutaj znowu na wstępie - witaminki, czosnki, cebule, roztwory z chilli, ciepłe koce, soki malinowe, i co tam jeszcze można sobie wymyślić, nie działają. Nie ma żadnej substancji co do której stwierdzono by skuteczne działanie przeciw wirusom tzw. przeziębienia lub też wzmacnianie odporności względem tych drobnoustrojów. Nic takiego nie ma, choćby nie wiem co mówili w reklamie, choćby nie wiem jak do kupna nowego "lekarstewka" zachęcała pani magister w aptece. Nie da się też uniknąć choroby jak już się zaczęły pierwsze objawy.

    Leczenie tak zwanego przeziębienia jest wyłącznie objawowe. I tak:
    - Ból gardła. Skutecznie sprawdza się nawilżanie, na przykład przy użyciu landrynek (od razu zaznaczę, że owocowe cuksy firmy Mieszko lub Goplana są tu tak samo skuteczne jak kilka razy droższe Strepsilsy, a fakt dodania kilku substancji o wątpliwej skuteczności do składu nie czyni ich działającymi lekami). Ponadto niektórzy zgłaszają ulgę po wypiciu ciepłych płynów, lub też zimnych, w zależności od upodobań (ja osobiście wolę zimne). Jedzenie lodów na chore gardło nie jest szkodliwe, a wręcz przeciwnie - często również przyniesie ulgę.

    - Katar. I tutaj problem. Nie ma nic skutecznego na zwiększoną wydzielinę z nosa. Jedyne co może przynieść ulgę to udrożnienie nosa sprejem (np. Otrivin), co ułatwi oddychanie, ale lać się będzie nadal. Otrivin przyda się szczególnie w fazie zejściowej choroby, kiedy lać się już z nosa tak nie będzie, a w zapchanej jamie nosowej gromadzić się będą gęste gluty, chętnie przytykające ujścia zatok i mogące prowadzić do powikłań (całe szczęście rzadkich). Kiedy gluty są już gęste, warto dużo się nawadniać, udrażniać jamę nosową i często wysmarkiwać jak najwięcej na zewnątrz.

    - Kichanie. Nic, przykro mi. Trzeba swoje przejść. Można spróbować nafaszerować się dużymi dawkami leków przeciwzapalnych, ale pomaga to w bardzo niewielkim stopniu.

    - Kaszel. Tu z pomocą przychodzą preparaty przeciwkaszlowe, na przykład dekstrametorfan lub kodeina.

    - Podwyższona temperatura ciała. Najlepszy jest paracetamol, a także ibuprom (można łączyć jedno z drugim). Leki przeciwgorączkowe potrafią również poprzez mediację całej ogólnoustrojowej odpowiedzi zapalnej poprawić znacznie samopoczucie. Pamiętajcie, że zasada "poniżej 37,5 nie wolno zbijać temperatury" jest z dupy wzięta i niepotrzebnie powtarzana na osiedlowych ławkach. Można zbijać nawet i 37,0, jeżeli ktoś czuje taką potrzebę, bo się źle czuje. Paracetamol i ibuprofen przyjmowane w zalecanych dawkach są całkowicie bezpieczne i jeśli nie istnieją przeciwwskazania, można je w sporym zakresie łykać trochę jak cukierki. Jeszcze jedna mała dygresja - te tabletki funkcjonują w dawkach przeciwgorączkowych i przeciwbólowych, nawet jeśli na reklamie w telewizorze piszą, że lek celuje w stan zapalny. Żeby taka np. aspiryna miała efekt przeciwzapalny, trzeba by jej łyknąć 8 sztuk (pozdrowienia dla żołądka).

    - Antybiotyki. Temat na osobną dyskusję. Póki co mam nadzieję, że każdy zdaje sobie sprawę, iż w tak zwanym przeziębieniu antybiotyków generalnie nie podajemy. Nie robimy tego nawet jeśli są zielone gluty, nawet jeśli jestwysoka gorączka lub nawet jeśli chorujemy już ponad tydzień.

    - Nawadnianie. W chorobie tracimy dużo płynów - czy to w postaci glutów, czy to z racji na zwiększoną utratę przez drogi oddechowe podczas oddychania przez usta, czy to z racji na podwyższoną temperaturę ciała. Wiem, że przy bolącym gardle często współistnieje niechęć do przyjmowania płynów, ale trzeba to robić.

    To tyle. Miałem pół godziny wolnego to postanowiłem zgodnie z zawodową misją przysłużyć się dla dobra publicznego. W razie pytań zachęcam do dyskusji w komentarzach.

    #medycyna #oswiadczenie #zdrowie #jesienkurwa

    •  

      @zawodowiec: Dołożyłabym jeszcze ostrzeżenie, żeby nie faszerować się mukolitykami.

    •  

      @Miniaa: Na pewno nie robić tego bez wskazania lekarza.

      Dodam jeszcze jedną rzecz, bo mi to spokoju nie daje. Bardzo pesymistycznie wypowiedziałem się w kwestii kichania, aczkolwiek w sumie jest jeden lek, który faktycznie troszkę na nie pomaga. Jest to ipratropium w spreju do nosa (ten sam lek, którym inhalują się chorzy z POChP). Było kiedyś całkiem wiarygodne badanie, które wykazało, że ipratropium zapobiega jednemu na pięć kichnięć i trochę zmniejsza ilość zużytych chusteczek. Zawsze coś. Jest to preparat Otrivin Ipra MAX, bez recepty.

    •  

      @zawodowiec: Szczeklik podaje, że w chorobie przeziębieniowej można rozważyć zastosowanie preparatów jeżówki, bo skracają czas trwania objawów średnio o 1,5 dnia.

    •  

      @Nieczesany:
      Szczeklik nie jest źródłem naukowym. Domyślam się, że jesteś studentem, więc póki możesz korzystaj z darmowego dostępu do UpToDate, który oferuje większość polskich szkół medycznych. Potem będzie dość sporo płatny.
      Ta informacja o jeżówce wzięła się z jakiegoś małego badania zrobionego gdzieś bodajże przez studentów. Potem prędko to obalono.
      Artykuły wg indeksu PubMed: 24554461 (zapobieganie), 21173411 (leczenie)

      +: RoacH
    •  

      @zawodowiec: świetny wpis. Propsuje, że ci się chciało.

      Dwie uwagi:
      - kodeina nie tłumi kaszlu w przeziębieniu ( http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2921574/ )
      - brak informacji, że otrivin trzeba brać ostrożnie, bo może uzależnić

    •  

      Każdy kto nie posiada przeciwwskazań i jest starszy niż 6 miesięcy powinien zaszczepić się przeciwko grypie już we wrześniu

      @zawodowiec: Już na samym początku się nie zgodzę. Szczepienia p-grypie są dla ludzi z grup ryzyka - starszych, z niedoborami immunogicznymi, chorych, itp.
      Zdrowy, dobrze odżywiony człowiek poradzi sobie z grypą bez problemów.

    •  

      @zawodowiec Korzystam z baz danych. Nie zmienia to faktu, ze Szczeklik jest oparty na EBM. Podejrzewam, że stwierdzenie "można rozważyć " wynika właśnie z niskiej siły tego stwierdzenia.

    •  

      czy to przeciągi, wietrzyki, lub inne klimatyzacje nie osłabiają odporności.

      @zawodowiec: Widzę, że będę pojedynczo komentował, bo już nie mogę edytować poprzedniego wpisu.
      Jak żeś taki mądry, to wytłumacz, skąd u mnie i wielu moich znajomych nagły wysyp infekcji gardła po wyjechaniu do ciepłych krajów i męczenia gardła na zmianę gorącym powietrzem na zewnątrz i lodowatą klimą w środku?

    •  

      @PasozytZawiadaka:
      Kodeina to sprawa kontrowersyjna. Są opracowania twierdzące, że działa, inne mówią, że nie. Aktualny konsensus jest taki, że konsensusu nie ma. Jedni zalecają i zaczynają od 30 mg i jak nie działa to wchodzą na 60 mg, inni poprzestają tylko na DXM.

      @Nieczesany:
      Z całym szacunkiem, ale Szczeklik jest mało precyzyjnie zrobiony, szczególnie jeśli chodzi o "pomniejsze" twierdzenia. Bardzo łatwo zweryfikować to na UpToDate, które na poparcie każdej tezy odsyła do konkretnych artykułów. Zajrzałeś już tam? Serio, polecam.

      @GregPelka:
      Nie toleruję pojedynczego komentowania, więc odpowiem tylko teraz. Dla grup ryzyka szczepienia są darmowe, zalecane są dla wszystkich. Po prostu nie na każdego stać NFZ. Twierdzenie, że zdrowy młody człowiek poradzi sobie z grypą jest ekstremalnym idiotyzmem, przez który co roku umierają z powodu grypy zdrowi młodzi ludzie.
      Wyjazdy na wycieczki często wiążą się ze wspólnym przebywaniem w pokojach i autokarach i wymianą wirusów. Ponadto nowy kraj to nowa baza wirusów do zaktualizowania.

    •  

      Można zbijać nawet i 37,0, jeżeli ktoś czuje taką potrzebę, bo się źle czuje.

      I znów się czepiam. Gorączka jest metodą walki organizmu z infekcją! Zbijając gorączkę bo tak Ci wygodniej współpracujesz z wirusami przeciwko własnemu układowi odpornościowemu. Dopóki gorączka nie jest wyjątkowo męcząca, lub nie musisz być na wysokich obrotach warto się przemęczyć te kilka dni.

      Paracetamol i ibuprofen przyjmowane w zalecanych dawkach są całkowicie bezpieczne i jeśli nie istnieją przeciwwskazania, można je w sporym zakresie łykać trochę jak cukierki.
      No za takie coś to powinieneś bana zgarnąć. KAŻDY lek, szczególnie NLPZ-ty, nawet przy zalecanych dawkach dość często może powodować reakcje niepożądane. Nawet przy braku istniejących/znanych p-wskazań.

      Syrop z cebuli, czosnek - naturalne antybiotyki, nie zwalczą wirusów, ale na koinfekcje bakteryjne są w sam raz.

      @zawodowiec: Z resztą wpisu generalnie się zgadzam. Siedzieć w domu, pić ciepły kompot, siedzieć na mirko i się wygrzewać, ot cała filozofia.

      Jeszcze dodam taką dygresję - publiczne toalety to prawdziwa wylęgarnia drobnoustrojów - ciepło i wilgotno. Do tego, mało kto wie, jak dużym zagrożeniem są suszarki do rąk. Owszem, mają filtry, ale przy takim obciążeniu, jakie mają, trzeba by je było zmieniać codziennie, a oczywiście nikt tego nie robi. Więc, de facto używając takiej suszarki, nadmuchujesz sobie na ręce aerozol z bakteriami, wirusami i czym tam jeszcze sobie wyobrazisz. Wszystko prosto z toalety :) Tylko ręczniki papierowe!

    •  

      Twierdzenie, że zdrowy młody człowiek poradzi sobie z grypą jest ekstremalnym idiotyzmem, przez który co roku umierają z powodu grypy zdrowi młodzi ludzie.
      "Analiza struktury wieku zgonów z powodu grypy, obejmująca lata 1997–2001, wykazała, że 87% zgonów w Polsce nastąpiło wśród osób powyżej 65 roku życia."
      Pierwszy link z brzegu (http://www.nazdrowie.pl/artykul/grypa-w-polsce-sytuacja-epidemiologiczna-szczepienia ).

      Wyjazdy na wycieczki często wiążą się ze wspólnym przebywaniem w pokojach i autokarach i wymianą wirusów. Ponadto nowy kraj to nowa baza wirusów do zaktualizowania.

      @zawodowiec: Więc jaki jest sens szczepić się na kilka 'popularnych' w jednej okolicy szczepów? Jak się zarazimy nowym szczepem na wycieczce?

      +: t.....n
    •  

      @GregPelka:
      Weź gościu nie trolluj, bo widać, że się nie znasz.

    •  

      @zawodowiec: ja nie widzę, wskaż gdzie to widać, że nie nie zna.

    •  

      @zawodowiec: Co uważasz nt. stosowania NLPZów o silniejszym efekcie p/zapalnym, np. naproksenu przy silnym przeziębieniu? Ciężko dobić do dawki p/zapalnej ibuprofenu :P

    •  

      Każdy kto nie posiada przeciwwskazań i jest starszy niż 6 miesięcy powinien zaszczepić się przeciwko grypie już we wrześniu

      @zawodowiec: Już na samym początku się nie zgodzę. Szczepienia p-grypie są dla ludzi z grup ryzyka - starszych, z niedoborami immunogicznymi, chorych, itp.
      Zdrowy, dobrze odżywiony człowiek poradzi sobie z grypą bez problemów.


      @GregPelka: Nie zgadzam się, grypa (a nie jak ktoś mówi, że ma grypę bo trochę kicha) ma poważne powikłania - też u zdrowych, młodych ludzi, np. pogrypowe zapalenie mięśnia sercowego

    •  

      jak jesteśmy chorzy, to siedzimy w domu
      "obiboków", którzy "nie mają siły z katarem przyjść do roboty"


      @zawodowiec: Co powiesz na to, że u mnie każą przychodzić do pracy nawet jak masz 39 stopni, wymiotujesz, masz biegunkę itd.?

      pokaż spoiler A miejsce pracy to... żłobek. A potem się dziwią, że połowa dzieci chora.

    •  

      Jak żeś taki mądry, to wytłumacz, skąd u mnie i wielu moich znajomych nagły wysyp infekcji gardła po wyjechaniu do ciepłych krajów i męczenia gardła na zmianę gorącym powietrzem na zewnątrz i lodowatą klimą w środku?

      @GregPelka: Wydaje mi się, że w niektórych warunkach mogą zacząć namnażać się bakterie, które normalnie bytują w drogach oddechowych (gronkowce, paciorkowce) i gdy się namnożą zbytnio - powodują anginę. Dlatego z tego, co wiem - jednak jedzenie dużej ilości lodów w upalny dzień - może jednak skończyć chorobą, ale bakteryjną.
      @zawodowiec:

    •  

      @GregPelka: Klima może sama rozsiewać syf, powinna być regularnie czyszczona. Jeśli nie jest to masz pleśnie, grzyby oraz najgorsze czyli legionellę.

    •  

      Czy to wychłodzenie skóry, jamy ustnej i nosa (aby wejść w hipotermię trzeba pół godziny wisieć w lodowatej wodzie), czy to przeciągi, wietrzyki, lub inne klimatyzacje nie osłabiają odporności.

      @zawodowiec: Żeby jeszcze to wiedzieli ci wszyscy ludzie, którzy wieszczą mi śmierć od zapalenia płuc, bo jeżdżę w zimie na rowerze w krótkich spodenkach i koszulce. Mi jest zwyczajnie gorąco, a wszyscy gadają, że zachoruję śmiertelnie. 3 rok tak jeżdżę i dalej żyję, i dobrze.

    •  

      Nie zgadzam się, grypa (a nie jak ktoś mówi, że ma grypę bo trochę kicha) ma poważne powikłania - też u zdrowych, młodych ludzi, np. pogrypowe zapalenie mięśnia sercowego

      @Miniaa: Jasne, ma bardzo poważne powikłania, ale jak się ją zlekceważy. Dwoje moich znajomych przeszło zapalenie mięśnia sercowego po grypie, oboje na swoje własne życzenie.

      Wydaje mi się, że w niektórych warunkach mogą zacząć namnażać się bakterie, które normalnie bytują w drogach oddechowych (gronkowce, paciorkowce) i gdy się namnożą zbytnio - powodują anginę. Dlatego z tego, co wiem - jednak jedzenie dużej ilości lodów w upalny dzień - może jednak skończyć chorobą, ale bakteryjną.

      @gardan: Z tego co ja wiem; duża różnica temperatury w krótkim czasie - spada miejscowa odporność w gardle - otwarte wrota dla infekcji.
      Pod równikiem powietrze jest bardzo ciepłe, wyobraź sobie sytuację; siedzisz w bardzo wychłodzonym wagoniku metra, tylko po aby za chwilę, jak drzwi się otworzą mieć wrażenie, że ktoś Ci suszarką w twarz dmucha. I tak kilka razy dziennie -> spada odporność -> częstsze infekcje.

      Klima może sama rozsiewać syf, powinna być regularnie czyszczona.

      @houk: Podpisuję się rękami i nogami! Jednak tam na południu to były różne klimy w różnych miejscach; w wagonikach metra, w centrum handlowym, w mieszkaniu, w restauracji, itp. Ciężko twierdzić, że wszystkie były zawalone.

      Weź gościu nie trolluj, bo widać, że się nie znasz.

      @zawodowiec: Konkretnie co Ci się nie podoba Cumplu ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      @Miniaa:
      Niesteroidowe leki przeciwzapalne stosowane w celu walki z procesem zapalnym przynoszą bardzo niewielką ulgę w tzw. przeziębieniu. Oczywiście, trochę pomogą, ale moim zdaniem nie jest to gra warta ryzyka powikłań, takich jak zapalenie błony śluzowej żołądka lub nawet krwawienia z przewodu pokarmowego. Dlatego warto stosować je tylko do celów przeciwgorączkowych, najlepiej ibuprofen.

      @jnscarlet:
      Amerykańskie towarzystwo pediatryczne wydało jakiś czas temu wytyczne według których nie ma konieczności pozostawiania chorych dzieci w domu, z racji na to, że dziecko prawie na 100% wirusa złapało w przedszkolu, co oznacza, że zarazek i tak już jest tam rozprzestrzeniony. Wydaje mi się, że w tym kontekście mogłoby to również dotyczyć opiekunów. Aczkolwiek fakt, że Twoje przyjście do pracy w takim stanie prawdopodobnie nijak nie zwiększa ryzyka epidemiologicznego pośród wychowanków nie przemawia za tym, aby pracodawca traktował Cię w sposób humanitarny. Gorączka i sraczka nie są stanem, w którym pracuje się przyjemnie.

      @gardan:
      Wychładzanie błon śluzowych gardła nie ma wpływu na odporność lokalną, tym bardziej, że podczas jedzenia lodów zimno jest co najwyżej w jamie ustnej. Owszem wychłodzenie organizmu może obniżyć odporność, ale już pisałem, że aby doszło do hipotermii trzeba powisieć pół godziny w lodowatej wodzie. Ekspozycja na różne temperatury jest czymś całkowicie normalnym i nijak nie ma wpływu na zdrowie (za wyjątkiem gwałtownych reakcji naczynioruchowych np. po wejściu do zimnej wody po opalaniu się lub po wejściu do sauny po lodowatej kąpieli, ale to ma wpływ tylko na dynamikę krążenia krótkoterminową).

      @houk:
      Jedyne co niesie ze sobą klima ("rozsiewanie syfu") to możliwość wystąpienia reakcji alergicznych u osób uczulonych na pleśnie (co jest dość często spotykane, stąd bóle gardła po klimatyzacji, aczkolwiek ustępują maks. w kilka godzin po ustaniu ekspozycji). Jak ktoś nie ma HIV, niekontrolowanej cukrzycy, nie łyka tabsów przeciw odrzucaniu przeszczepów ani w żaden inny sposób nie ma w znaczący sposób upośledzonej odporności, te pleśnie ani inne grzyby nie mają prawa wywołać żadnej infekcji.

      @Migfirefox:
      Nie jest to nic wyjątkowego. Ubranie jest po to, aby było komfortowo. Jak Ci jest ciepło, to dobrze. Jak jest Ci zimno, to jedyny minus jest taki, że jest Ci zimno. Większość osób tego nie lubi. Dodam jeszcze, że absurdem jest popularne przekonanie, że jak ktoś się spoci to musi się cieplej ubrać. Organizm właśnie dlatego się poci, że się przegrzewa i trzeba mu pozwolić się trochę ochłodzić.

      +: gardan
    •  

      Wychładzanie błon śluzowych gardła nie ma wpływu na odporność lokalną, tym bardziej, że podczas jedzenia lodów zimno jest co najwyżej w jamie ustnej.

      @zawodowiec: Dziękuję za odpowiedź. Powiem Ci, że to dla mnie ważne i interesujące. Czyli rozumiem, że anginy biorą się z zakażeń od innych ludzi? Bo zakładałem (a nawet często czytałem), że jednak gwałtowne zmiany temperatur w obrębie gardła powodują nadmierne namnażanie bytujących tam paciorkowców, co prowadzi do anginy. Rozumiem, że to nieprawda, i że mogę bez obaw jeść lody w upały?

    •  

      @gardan:
      W badaniach wykazano, że w okresie zimowo-wiosennym w klimacie umiarkowanym około 20% ludzi jest bezjobjawowym nosicielem winowajcy tego schorzenia, czyli paciorkowca grupy A. Całe szczęście zakaźność jest niewielka - okazuje się, że tylko 25% domowników osób będących nosicielami również posiada tę bakterię w swoim gardle (czyli jedynie 5% więcej niż średnia populacyjna). Aczkolwiek czasem można się zakazić np. poprzez brak higieny oralnej, jedzenie lub picie z tego samego naczynia, używanie czyjejś szczoteczki, a także za pośrednictwem nieprawidłowo obrobionego termicznie jedzenia, przygotowywanego przez nosicieli. Nie ma żadnej ustanowionej profilaktyki przeciwko zakażeniom (poza oczywiście higieną, tak jak w przypadku przeziębienia), nie uważa się również ażeby nosiciele podlegali eradykacji bakterii, gdyż jest to bardzo trudne do osiągnięcia.
      Trudno powiedzieć co sprawia, że ktoś jest bardziej lub mniej podatny na rozwinięcie choroby w razie ekspozycji na paciorkowca (nosiciele zazwyczaj nie chorują, choruje głównie ten, dla kogo bakteria jest nowa i uda jej się dokonać inwazji). Na pewno istotna jest ilość bakterii jaka przedostanie się do gardła (im większa tym gorzej). Nie ma żadnych podstaw naukowych aby twierdzić, że lody mogą przyczynić się do rozwinięcia infekcji - no chyba, że wcześniej lizał je nosiciel ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: gardan
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @zawodowiec: Bardzo ciekawy post, natomiast zastanawiają mnie dwie rzeczy:
      1. Rzekoma nieskuteczność czosnku - oczywiście wiadomo, że główne działanie to przeciwbakteryjne, ale przecież ma również przeciwwirusowe.

      Allicin has antiviral activity both in vitro and in vivo. Among the viruses susceptible to allicin are Herpes simplex type 1 and 2, Parainfluenza virus type 3, human Cytomegalovirus, Influenza B, Vaccinia virus, Vesicular stomatitis virus and Human rhinovirus type 2.[31]

      A small[32] (146 healthy adults) double-blind, placebo-controlled study found that a daily supplement containing purified allicin, had dramatic results[33] by reducing the risk of catching a cold by 64%, the symptom duration was reduced by 70% and those in the treatment group were much less likely to develop more than one cold.[34][35]
      https://en.wikipedia.org/wiki/Allicin#Antiviral_activity

      Czy mógłbyś jakoś się do tego odnieść? Dokonałeś skrótu myślowego, czy masz coś na zaprzeczenie powyższemu?

      2. Choć nie zdefiniowałeś temperatury "lodowatej wody", twierdzisz że dopiero pół godziny siedzenia w takowej powoduje hipotermię(!)...

      Dość odważne stwierdzenie, jako że hipotermia zaczyna się od temperatury ciała <35.0C.
      Czy masz konkretne źródła oraz temperaturę, o którą Ci chodziło? Dla mnie "lodowata" to 2-4 stopnie, a z tego co pamiętam i teraz posprawdzałem w różnych źródłach - natomiast nie znalazłem odnośników do badań - poniżej 10 stopni przewidywany czas wyczerpania/stracenia przytomności to 30-60 min. Przy 5 stopniach to 15 minut.

      Nie do hipotermii tylko do utraty przytomności, który to objaw występuje przy głębokiej hipotermii, poniżej 30 stopni temperatury ciała.

      Będę wdzięczny za wyjaśnienie.
      Pozdrawiam.

    •  

      @BeSmarter:
      1. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25386977
      Tylko w jednym na 8 uwzględnionych w metaanalizie badań udało się wykazać jakiś związek pomiędzy czosnkiem a zmniejszeniem ryzyka. Nie ma podstaw naukowych aby uznać, że czosnek zapobiega wirusom. Bakterii w ogóle nie zwalcza in vivo, bo nawet nie penetruje do nich. Czosnek działa dobrze jak się do przetworów doda, żeby dłużej poleżały.

      2. Z oczywistych przyczyn nikt nie robi badań na ten temat, więc danych naukowych nie ma.
      http://beyondcoldwaterbootcamp.com/4-phases-of-cold-water-immersion - tu poczytaj.

    •  

      Nie ma podstaw naukowych aby uznać, że czosnek zapobiega wirusom.

      @zawodowiec: Rozumiem, ale zwłaszcza że istnieją jednak przesłanki ku temu, nie ma tym samym również podstaw, żeby twierdzić, że to w ogóle nie działa, czyż nie?
      Pytanie brzmi dlaczego stwierdzasz z taką pewnością, że to nie działa, skoro istnieje parę źródeł, które zdają się to potwierdzać? Nie są oczywiście ostateczne, można je nazwać deprecjonująco przesłankami, ale jednak istnieją.

      Jeśli nie działa antybakteryjnie, to o czym mówią uźródłowione akapity poniżej?
      https://en.wikipedia.org/wiki/Allicin#Antibacterial_activity
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Czosnek_pospolity#Ro.C5.9Blina_lecznicza

      Z hipotermią lekko się czepiałem, bo nie podałeś konkretnej temperatury, który zmienia bardzo dużo, poniżej 10 stopni woda odczuwana jest jako bardzo zimna, może zaczynać szczypać. Natomiast między 5 a 10 stopni jest duża różnica szansy przetrwania.
      Ta strona też mówi głównie o przetrwaniu, nie samym wystąpieniu (<35.0C) hipotermii.