Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (16)

  • avatar

    MAŁGOFAFA XDDD
    #mjakmilosc

    odpowiedzi (6)

  • avatar

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć wykopki. #zwiazki #feels #kiciochpyta #pytanie

    Krótka piłka. 2015 Rok. Poznałem kobietę z dzieckiem. Zaraz miną 2 lata jak jesteśmy razem. Układa nam się dobrze. Dziecko mnie akceptuje, ja akceptuje je.
    Ojciec dziecka utrzymuje z nim normalny kontakt. zabiera je w wolnym czasie na judo, kino itp. Łoży 500 złotych alimentów na jego utrzymanie.
    Dziecko ma problemy z uzębieniem. w tej chwili za wizyty u dentysty płacą po połowie ojciec i matka dziecka.

    Ostatni rozmawialiśmy o przeprowadzce do innego miasta. Ona z dzieckiem mieliby zamieszkać u mnie. Rozmawialiśmy coś o finansach, o przyszłych kontaktach dziecka z ojcem ( w tej chwili częste, po przeprowadzce byłyby ograniczone do dwa razy w tygodniu), o ewentualnych naszych dzieciach i zapytałem trochę żartem "kto będzie teraz płacił za jego judo i zęby".

    Kurwa, jaka histeria. Zostałem nazwany dupkiem bez serca, najgorszym chamem. Że jestem "bez klasy". Z tonu jej wypowiedzi wywnioskowałem jakby to było "normalne" że po przeprowadzce powinienem zapłacić ja albo się co najmniej dołożyć. W toku awantury, powiedziałem też , że chciałbym rozdzielność majątkową, [To co przed małżeństwem -wyłącznie nasze, co w toku małżeństwa - w połowie na nasze dzieci (w tym na pasierba) ]

    O co właściwie chciałem się zapytać/wyżalić : Czy to naprawdę takie "bez klasy", że w przyszłości nie chciałbym płacić za "zęby" laptopy, zajęcia judo, wycieczki i inne zachcianki tego dziecka? Nie mam problemu żeby z nami mieszkał, nie robiłem problemu z kupowaniem mu prezentów na urodziny, sprawia mi przyjemność uczenie go różnych rzeczy, ale uważam, że za jego problemy medyczne i zachcianki typu plomby w zębach , laptop, wycieczki itp, powinni płacić jego rodzice. I nie wyobrażam sobie że to ja miałbym pokrywać takie wydatki w całości bo teraz mieszkamy razem.

    Po wstępnym ochłonięciu i poważnej rozmowie, powiedziałem że ok, jeżeli decydujemy się na dalsze kroki w naszym związku, to nie godzę się wyłącznie na fakt że to ja będę nagle magicznie pokrywał większość wydatków na to dziecko. I nie wyobrażam sobie też sytuacji, że ojciec dziecka rzuca 500 złotych i "jebie go to ".

    Trochę dziwnie pytać o takie sprawy , ale dajcie znać w komentarzu albo w ankiecie. Może warto zakończyć to teraz i nie marnować sobie, a tym bardziej jej szansy na szczęśliwy związek, a dziecku szansy na chociaż cząstkę normalnej rodziny.

    Dzięki.
    P.S jeśli zaznaczysz opcję "wypracujcie kompromis" - podziel się swoją ideą w komentarzu.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: mZakupy.com
    pokaż całość

    odpowiedzi (55)