Osiem godzin i do domu? Zdaniem niektórych to roszczeniowość

Osiem godzin i do domu? Zdaniem niektórych to roszczeniowość

Internet zawrzał po tym, jak podczas debaty na Europejskim Kongresie Gospodarczym Jolanta Czernicka-Siwecka określiła młodych pracowników, wchodzących na rynek, mianem roszczeniowych narcyzów. W sieci natychmiast zaroiło się od prześmiewczych komentarzy. Bo jak inaczej można zareagować,...

  •  

    pokaż komentarz

    Słowa o roszczeniowym pokoleniu padły w kontekście dyskusji o angażowaniu pracowników w działania dobroczynne po godzinach pracy. Jest to piękna i słuszna inicjatywa, a wspólne czynienie dobra rzeczywiście może zacieśnić poczucie więzi pracownika z firmą, dla której pracuje. Tyle tylko, że ideą wolontariatu jest dobrowolność. Proponowanie ludziom dodatkowej pracy za darmo, nawet w najbardziej szczytnym celu, nie może wynikać z chęci posiadania nad nimi kontroli czy zatrzymania w miejscu pracy.

  •  

    pokaż komentarz

    Krew mnie zalewa jak słyszę takie gadanie. Skończyłem ciężkie studia, na których się nie opierniczałem, zacząłem pracować jeszcze w ich trakcie. W pracy staram się wszystko robić najlepiej jak tylko potrafię a potem jeszcze w moim prywatnym czasie dokształcam się samodzielnie. Czy to, że za to wszystko chciałbym godnie zarabiać tak żeby stać mnie było na takie podstawowe dobra jak jedzenie, dach nad głową, samochód czy wakacje jest roszczeniowe. Chyba kogoś k!%@a tutaj pogięło...

    •  

      pokaż komentarz

      @mustafmst: Tu nikogo nie pogięło, bo w takich czasach żyjemy. Najważniejsza jest praca, najlepiej od świtu do nocy a w nocy jeszcze w domu. Tylko ja zadaje pytanie, w imię czego ma tak być? Po to, żeby wielcy dyrektorzy i ich włażodupy mogli sobie furki zmieniać co miesiąc i latać ch%# wie gdzie na wakacje po kilka raz w roku?

    •  
      z.......2 via iOS

      +144

      pokaż komentarz

      @mustafmst:
      @yorkfield: myślicie tylko o sobie a nie biednych udziałowcach!!!1111one

      źródło: embed.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @mustafmst: Masz w 100% rację.

      Praca "równe" 8 godzin jest źle widziana przez ludzi z poprzedniego pokolenia (35/40+) w zależności od branży.
      Ostatnio usłyszałem od kolegi z działu (lat 38) że właśnie wychodzę po 8 godzinach i nie robię nadgodzin.

      Uważam że moja praca powyżej 8 godzin jest nieefektywna, czasem zdarzy mi się zostać godzinę jak wiem że ma to sens. Jak siedzisz przy problemie 3h to następna godzina go nie rozwiąże, trzeba się przespać i rano rozwalisz temat w 15 min.
      Zdarzają awarie przy ktorych zawsze zostaję do rozwiązania.

      W tej samej firmie szef ciągle opowiadał że jest duzo pracy i trzeba robić nadgodziny - "Klijesta, bedziesz dziś do 20?". Jako jedyny pytałem co konkretnie jest do roboty bo siedzieć i pilnować biurka nie zamierza.

      Ps. Kolega siedzi w miejscu od x lat, ja jestem na wyższym stanowisku a wynikowa to większą kasa :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pihdit: Praca z ludźmi z poprzedniego pokolenia bywa naprawdę okropna. Większość przyjmuje nadgodziny z nastawieniem, że tak powinno być i nie mają z tym najmniejszego problemu, przy okazji krzywo patrząc na młodszych, którzy wymyślili sobie, że praca jest dla nich, nie oni dla pracy. I to już nieważne czy to korpo, sklep, fabryka, odzieżówka, wszędzie jest tak samo.

      Uważam że moja praca powyżej 8 godzin jest nieefektywna

      @Pihdit: Imo efektywność kończy się nawet szybciej. W siódmej godzinie człowiek już w połowie stoi i czeka, aby wystartować do wyjścia, co dopiero powyżej ośmiu. Zazwyczaj olewka, nie tyle co zamierzona, ale ze zmęczenia i sfrustrowania. Do dzisiaj pamiętam, gdy szukałam pracy i jednej Grażynie odmówiłam, bo absolutnie nie podobała mi się praca 10-12h dziennie. Wk!%$iona była na maksa, bo cytuję "jakie mam wymagania i czego szukam, bo pracy na pewno nie " ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Pihdit: dokładnej. Przyznaje że pierwszy artykul na ten temat przeczytałam bardzo szybko i pominęłam słowo "roszczeniowy", za co słusznie oberwałam minusami:) prawda jest taka, że czasem rzeczywiście pracownicy robią coś poza godzinami, ale robia to bardziej dlatego, że ogólnie mieli na coś ochotę (np na szlachetna paczkę) i korzystają z tego, że w pracy mają znajomych którzy też są na to chętni.

      Ale uważam że to oczekiwanie pracy powyżej 8h jest po części winą samych pracowników, którzy do tego przyzwyczaili. Miałam w poprzedniej robocie sytuację że rzeczywiście oczekiwało się siedzenia dłużej i ludzie zostawali w nadgodzinach bo inni też siedzą. Przyszłam do roboty i od pierwszego dnia zaczęłam wychodzić punkt 17. Miałam wywalone:) co było po kilku miesiącach? Nagle okazało się że nie jestem już jedną a jest nas ponad połowa. Szef słowa nie powiedział, bo gdyby tylko spróbował dostałby ode mnie odpowiedz co o tym myślę oraz poszło by info do HR. Tylko kurde trzeba walczyć o swoje.

    •  

      pokaż komentarz

      @mustafmst: Masz rację. Niestety ale w głowach polskich pracodawców musi się jeszcze wiele zmienić. No ale też właśnie pracownicy czasami muszą tupnąć bo właśnie przez takich wolontariuszy janusze biznesu myślą, że wszystko im wolno.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pihdit: Bo te 8 godzin i wyrabianie nadgodzin to najgorszy i nieefektywny system, dodatkowo promujący miernoty tam gdzie szef każdego z zegarkiem wita i żegna bo "czas to pieniądz". Właśnie, to myślenie takich szefów (żeby po wtóry nie nazwać ich Januszami biznesu) że "czas to pieniądz" a nie "efekt pracy to pieniądz".

      Historia prosto z jednej z moich poprzednich prac lata temu. Każdy miał swoje zadania do zrobienia na dzień. Był gość co umiał i potrafił dużo i gość co niewiele umiał. Ten co umiał uwijał się średnio w 6 godzin, swoje zrobił, nikt nigdy nie miał zastrzeżeń i uwag. Ten co nie umiał wyrabiał nadgodziny, choć do zrobienia było spokojnie w 8. I który dostawał awans? Oczywiście ten drugi, bo widać było po nim zaangażowanie. Co z tego że wynikało ono nie ze szczerej chęci, a z kompletnej niewiedzy. Dalej też się nie naumiał, więc zaliczał kolejne awanse za swoje "poświęcenie".

      Jak widac więc, sytuacja jak rozumiem zgoła odwrotna od Twojej. Najgorsze to właśnie trafić w takie miejsce, gdzie nikt nie rozlicza za efekty pracy, a za czas siedzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @mustafmst: Jedna osoba chce wyjść do domu po 8 godzinach i nie myśleć o pracy do kolejnego dnia. A ktoś inny pracuje po 10-12 godzin po czym pracuje (myśli, planuje itp.) o pracy jeszcze w domu - i dodam że robi to bo chce/lubi itp.

      No i teraz tak uczciwie i szczerze - czy ta pierwsza osoba ma zarabiać tak samo jak ta druga?

    •  

      pokaż komentarz

      @mustafmst: Ale kogo to ma obchodzić, że twoje studia były ciężkie i że potem edukowałeś się jeszcze samodzielnie? Serio.
      Rynek weryfikuje i mogłeś studiować na najlepszej uczelni na świecie, albo brać milion zajęć pozalekcyjnych, ale jeśli twoje umiejętności nie są wybitnie potrzebne pracodawcy, lub nie jesteś jednym z wybitnych ekspertów w swojej dziedzinie, to nie licz na wspaniałe warunki. Nie rozumiem skąd przeświadczenie, że jak studia były ciężkie, to należą się lepsze warunki pracy i lepsza kasa?
      Dla mnie zarówno ten artykuł, jak i wypowiedź pani prezes to są jakieś farmazony.
      Masz umiejętności cenione na rynku pracy, to na pewno będziesz zarabiać godnie i pracować w dobrych warunkach. Nie masz? To faktycznie żądając dobrej kasy na dzień dobry i warunków cieplarnianych, jesteś osobą roszczeniową.

    •  

      pokaż komentarz

      @mustafmst: Spojrzyj na pracę jak na towar, który masz do sprzedania. Jeżeli nie satysfakcjonuje Cię wynagrodzenie za ten towar to idź w poniedziałek do szefa i powiedz ile chcesz aby Ci za niego płacił. Jak Cię wyśmieje to poszukaj nowego. Jak nie znajdziesz, to zacznij działać na własną rękę i załóż działalność i rynek zweryfikuje czy twoja praca jest więcej warta. Nikogo nie obchodzi jak ciężko miałeś w życiu lub jak godnie chcesz żyć. Jeżeli ktoś na twoim towarze (pracy) nie zarobi to nikt po prostu tego od Ciebie nie kupi.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: jesli efekt jest taki sam, to osoba poswiecaja wiecej czasu na to, jest nie efektywna i swoimi nadgodzinami obciaza firme

    •  

      pokaż komentarz

      @mustafmst: "W pracy staram się wszystko robić najlepiej jak tylko potrafię a potem jeszcze w moim prywatnym czasie dokształcam się samodzielnie." - brawo. Myślę, ze takiego pracownika każdy chciałby mieć i nie było by problemem, że pracuje po 6-7h dziennie, a jak jest zapierdziel jest gotów posiedzieć dłużej. Nie wiem który jesteś rocznik, ale wśród ludzi urodzonych po 90. roku taka postawa jest bardzo rzadka.

    •  

      pokaż komentarz

      @mustafmst

      stać mnie było na takie podstawowe dobra jak (...) dach nad głową
      Na to akurat niemal nikogo nie stać w sensie aby zrobić normalnie i kupić, a nie j@#$ć przez 30 lat na żyda w banku ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @max1983: @max1983: Czytanie ze zrozumieniem się kłania...

    •  

      pokaż komentarz

      @mapixxx: Faktycznie, bo nie zrozumiałeś tego co napisałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: jeśli jest roboty tyle, że trzeba zostawać po pracy to znaczy, że jest to wszystko źle zaplanowane i za mało ludzi

    •  

      pokaż komentarz

      No i teraz tak uczciwie i szczerze - czy ta pierwsza osoba ma zarabiać tak samo jak ta druga?

      @piwotomojepaliwo: Tak uczciwie i szczerze, to zakres prac i obowiązków reguluje umowa o pracę. Reguluje to zarobek za 8 godzin i reguluje płatność za nadgodziny. Jak ktoś wybiera pracę po nadgodzinach za określone stawki, to mu się to należy, ale z zapisów umowy, a nie jakiegoś moralnego obowiązku za "zaangażowanie". A jak pracuje w domu dobrowolnie, bez określonego zakresu prac domowych czy poza biurem i godzinach pracy, to tylko i wyłącznie jego wybór, za który nikt inny mniejszym wynagrodzeniem nie może być obciążany.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: podstawę powinni mieć tę samą. Jak ktoś chce robić dłużej, proszę bardzo, będzie miał za to płatne nadgodziny. Ale nie powinno być to wymogiem.
      Odpowiadając na Twoje pytanie: w normalnej firmie zarabia więcej, bo ma płatne nadgodziny.

    •  

      pokaż komentarz

      Uważam że moja praca powyżej 8 godzin jest nieefektywna

      @Pihdit: uważać to sobie możewsz, lepiej powiedz ile godzin miesięcznie masz wpisane w umowę?

    •  

      pokaż komentarz

      @piastun: hmm, pełen etat czyli 8h x 5.
      Co z tego wywróżysz?

    •  

      pokaż komentarz

      @Pihdit: no to skoro masz umowę na 8h to trzeba się z niej wywiązać i tyle :)

    •  

      pokaż komentarz

      @piastun: no wiesz, pracodawca może od Ciebie oczekiwać nadgodzin. To jest normalna sprawa zgodna i opisana w KP.
      Kwestia tego czy rzeczywiście jest taka potrzeba i jak czesto to wykorzystuje.

      Mój zawód wiąże się z planowymi pracami w nocy/weekendy, awariami i dyżurami pod telefonem.

    •  

      pokaż komentarz

      @piastun: także trzeba być człowiekiem i dla pracodawcy też coś poświęcić.
      Natomiast z doświadczenia polecam zadawać pytania i być stanowczym bo następnym razem zanim przyjdą spytać się czy zostaniesz to dwa razy to przemyślą :)

    •  

      pokaż komentarz

      pracodawca może od Ciebie oczekiwać nadgodzin.

      @Pihdit: pewnie, że może ale niech to robi wg. regulaminu i płaci a nie się wykręca

    •  

      pokaż komentarz

      @Nidor: dokładnie, Ja już o 12 odlatuje myślami do domu a pracuje od 9 do 14...

    •  

      pokaż komentarz

      @mustafmst: @przemomemoo: @ciri: W porzadku jest umowa i przewiduje 8 godzin a nadgodziny powinny być płatne. Praca powinna być zorganizowana dobrze a jak ludzie muszą pracować "po pracy" to jest niedobrze. Zgadza się,

      Ale nie zawsze tak się da. Jeżeli mówimy o relatywnie prostej powtarzalnej pracy to zgoda - można to zorganizować jak wyżej - ale przecież jeżeli praca jest prosta i powtarzalna - to z reguły wynika z tego że nie wymaga specjalnych umiejętności, nie wymaga elastyczności, błyskotliwości - po prostu jest to jakaś relatywnie "monotonna" robota i relatywnie nisko płatna.

      Ale jeżeli firma potrzebuje człowieka do pracy która wymaga właśnie niestandardowego podejścia to dlaczego ten pracownik musi być związany sztywnymi przepisami skoro zarówno on i jego pracodawca chcą inaczej ułożyć współpracę? Jeżeli tak jak napisałem jest stanowisko wymagające niestandardowych godzin, przedsiębiorczości i łamania schematów i nietypowej wiedzy i jest człowiek który potrafi i chce tak pracować to przecież oczywiste że ktoś taki będzie zarabiał znacznie więcej od tego wychodzącego "po 8 godzinach". Dlaczego miałby nie zarabiać więcej i dlaczego miałby nie pracować więcej - jeżeli tylko chce?

      I powiem Wam że z tym jest problem właśnie. Czasami jest potrzebny taki człowiek i po prostu takich ludzi jest mało. A do tego właśnie prawo pracy nie pomaga tylko jeszcze przeszkadza i jeżeli już się znajdzie taki pracownik to musi umawiać się z pracodawcą "na lewo" poza prawem pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: Dlatego już wielokrotnie pisałem jakim skostniałym tworem jest kodeks pracy i wymuszanie takiego zatrudnienia. Obchodzi się to choćby, zakładając własną działalność i konstruując indywidualne umowy z pracodawcą bez narzuconych skostniałych ram kodeksu pracy. Wtedy ile ktoś taki zarabia i na jakie warunki zgodził się pracodawca nic mi do tego. Jak wynegocjuje sobie lepszą pensję za dostępność 24/7 to jego, ale nadal, w żaden sposób nie stanowi to podstawy do umniejszania czy porównywania pracy tym którzy chcą po pracy iść do domu i zapomnieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @piwotomojepaliwo: ale na wszystko są rozwiązania. Po pierwsze jeśli nie może pracować od do to możesz mieć zadaniowy czas pracy. I tam też zadania powinny być powierzone takie, które można zrobić w 8h, jeśli jest ich więcej można wypłacić nadgodziny mimo zadaniowego czasu pracy.
      Po drugie, i chyba to by bardziej pasowało w twoim przykładnie, możesz wprowadzić bonusy miesięczne uzależnione od wyników i tyle. Jak ktoś chce pracować 10hi potem dzięki temu ma lepsze wyniki, to dostanie większy bonus. Ja w jednej pracy miałam bonusy w wysokości blisko 100 procent podstawy. Były osoby które miały parcie na kasę, zostawały dłużej i dzięki temu miały np 150 procent. Ale nie zmuszaj wszystkich pracowników do tego.

      Plus jeszcze zostaje np b3b jeśli to takie niestandardowe:)

  •  

    pokaż komentarz

    "Róbmy darmowe nadgodziny by nasza korporacja mogła się rozwijać". Jakby zamienić słowo korporacja ze słowem państwo to dostajemy komunistyczny bełkot.

    •  

      pokaż komentarz

      @rav2: Bo to jest komunistyczny bełkot, tyle że w wersji udoskonalonej.

    •  

      pokaż komentarz

      @rav2: zamień korporacja na GUŁAG będzie jeszcze trafniej. Oni tam też mieli po godzinach szturmy pracy i tym podobne.

    •  

      pokaż komentarz

      @rav2: @yorkfield: A tak bez zamiany słów wychodzi kapitalistyczny bełkot

    •  

      pokaż komentarz

      zamień korporacja na GUŁAG będzie jeszcze trafniej. Oni tam też mieli po godzinach szturmy pracy i tym podobne.

      @europa: Nie chodzi mi o szturmy pracy tylko o pranie mózgu że robi się to dla poczucia wspólnego dobra. I tak jak w komunizmie robiło się w czynie społecznym by państwo było silne, tak w korporacjonizmie robi się dokładnie to samo tylko że dla korporacji. Zasada ta sama tylko "dobro wspólne" zmieniło definicję. A każdego kto nie zamierza się dostosować nazywa się roszczeniowym milenialsem i robi z niego wroga korporacji.

      A tak bez zamiany słów wychodzi kapitalistyczny bełkot
      @piotr-zbies: Coraz bardziej składam się ku teorii że nie istnieje podział komunizm - kapitalizm, tylko komunizm - kapitalizm - korporacjonizm gdzie kapitalizm jest stanem równowagi, a obie skrajności go zwalczają. I tak w komunizmie mamy siłowe przejęcia prywatnych podmiotów, natomiast w korporacjonizmie lobbowanie za wprowadzaniem ograniczeń które mogą być spełnione tylko przez duże koncerny. Dodatkowo obie te skrajności próbują nam wmówić że pracuje się nie dla siebie, a dla wspólnego dobra z którego tak naprawdę zyski czerpie garstka osób.

    •  

      pokaż komentarz

      @yorkfield:
      Komunizm, tylko już nie w wykonaniu państwa, a korporacyjno - rządowo - finansowej symbiozie.
      Wielki kapitał w USA wspierał marksizm już na początku XX w.

      Korporacje mogą sobie pozwolić na nierynkowe decyzje i zatrudniać nieefektywne mniejszości ze względu na wsparcie od panstwa i symbioze z systemem finansowym. Na wolnym rynku szybko by przegrały. Sam ustrój gospodarczo-prawny preferuje korporacje np. poprzez strefy ekonomiczne.
      Banki udzielają tym molochom preferencyjnych kredytów - co jest ważne dla prowadzenia przedsiębiorstwa w systemie finansowym rezerwy cząstkowej gdzie oszczędzanie nie ma sensu.
      Całe szambo biurokratyczno - legislacyjne nie zaszkodzi korporacji zatrudniającej kilkudziesięciu prawników, ale średniemu, małemu przedsiębiorstwu już tak. Generalnie jest to droga do koncentracji środków produkcji wśród dosłownie kilku - kilkudziesięciu podmiotów na świecie. To prosta droga do komunizmu - już nie tylko w wykonaniu państwa.

  •  

    pokaż komentarz

    Hahaha... śmieszne chcesz żeby pracować to płać, po godzinach? Płać więcej.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedy byłem młodszy chętnie pracowałem po godzinach bo wierzyłem, że firma to doceni. Kiedy nabrałem doświadczenia zrozumiałem, że firma ma to gdzieś. Tylko głupiec będzie pracował więcej niż wymaga tego umowa. Wstydem jest oczekiwanie, żeby pracownik pracował za darmo po godzinach kiedy nie działa to w druga stronę. Czy pracodawca daje coś za darmo? Czy ktos oczekuje, ze będzie dawał? Nie. Ale panie z HR oczekują, że pracownik będzie dawał. Porażka. Piszę to jako właściciel firmy.

1 2 3 4 5 6 7 ... 15 16 następna