•  

    pokaż komentarz

    Ej, no bądźmy realistami - ile jest przypadków otyłości spowodowanych konkretnie chorobą? Tysiąc na cały kraj?
    Cała reszta to po prostu niedbanie o siebie: brak ruchu i zła dieta.
    Co gorsze, praca ciała włożona w przemieszczanie masy tłuszczu jest znacznie większa, przez co takie osoby niesamowicie się pocą. Często w parze idzie rezygnacja z codziennego prysznica - bo trudno dostać do tyłka czy stóp.

    We mnie coś pękło, gdy leciałem raptem półtorej godziny z obu stron ściśnięty dwoma spoconymi, śliskimi pulpetami o przedwczorajszej świeżości. Po prostu jakiś dramat!

    A do tego dochodzi leczenie zwyrodnienia stawów, chorób serca na koszt podatnika.
    Wiem, wiem, od osób "przy kości" dostanę teraz masę minusów. Ale co mi tam...
    Niech wiedzą, że zamiast terroryzować otoczenie, powinni zmienić coś u siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Zgadzam sie calkowicie z Twoja wypowiedzią.

    •  

      pokaż komentarz

      Zgadzam sie calkowicie z Twoja wypowiedzią.

      @szatanEK666:

      Ja też się zgadzam ze swoją wypowiedzią. :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: ,, A do tego dochodzi leczenie zwyrodnienia stawów, chorób serca na koszt podatnika. "
      Na tej samej podstawie powinno się krytykować ludzi uprawiających sport - częstsze kontuzje, oraz palaczy i osoby spożywające alkohol.

    •  

      pokaż komentarz

      @MedGeek:

      uprawiających sport - częstsze kontuzje,

      Coś w tym jest... Krytykować może nie, ale objąć stawkami dla zwiększonego ryzyka.
      To jak ubezpieczenie na auto do jazd wyścigowych, terenowych (offroad), testowych itd.

      oraz palaczy i osoby spożywające alkohol.

      O tak! Definitywnie! Swoją drogą to ileś z tej akcyzy podobno tam idzie do NFZ. Podobno - bo tego nie ma jak sprawdzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Wiem, że chyba najgorszy możliwy przykład, ale w obozach pracy jakoś się nikomu woda nie odkładała w organizmie.

    •  

      pokaż komentarz

      @sogen:
      Chodzi Ci, że w komórkach tłuszczowych woda? No tak... tylko spróbuj to wdrożyć...
      Kurcze, zaraz dostaniemy bana.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: @MedGeek: @werfogd: Co jak co, ale z tym "A do tego dochodzi leczenie zwyrodnienia stawów, chorób serca na koszt podatnika...." to poleciałeś. Jak mnie denerwuje takie gadanie. A gruby to leczy się na koszt podatnika - po co. A jak ktoś pali to niech sam się leczy. Jak ktoś pije, ćpa - to niech sam się leczy bo to z pieniędzy podatnika idzie.

      Kur.. póki się wszyscy zrzucamy na służbę zdrowia - to wszyscy mamy takie samo prawo do korzystania z niej. Czy mi się to podoba czy nie. I nie powinniśmy segregować ludzi czy wytykać tego czy tamtego komuś. Bo kiedyś przyjdzie, ktoś kto wrzuci Ciebie do jakieś szufladki.. z całkiem innego powodu. Dzisiaj Ty wytykasz komuś, że jest gruby to trzeba go leczyć. A kiedyś ktoś przyjdzie i stwierdzi, że za dużo siedziałeś przed komputerem i na koszt podatnika leczysz sobie kręgosłup albo wzrok.

    •  

      pokaż komentarz

      A jak ktoś pali to niech sam się leczy. Jak ktoś pije, ćpa - to niech sam się leczy bo to z pieniędzy podatnika idzie.

      @haosek:

      Jak już powyżej pisałem, po części tak właśnie (teoretycznie) jest. Nazywa się to akcyza i ta właśnie z wyrobów tytoniowych (ok 1/3 ceny) oraz alkoholowych jest przekazywana do NFZ na leczenie celowe uzależnień i leczenie skutków będących efektem długotrwałych uzależnień.

      W związku z Twoją dość "socjalistyczną" wypowiedzią:

      póki się wszyscy zrzucamy na służbę zdrowia - to wszyscy mamy takie samo prawo do korzystania z niej

      stawiam pytanie o działanie tej przez Ciebie ukochanej równości: dlaczego nałogowy palacz ma de facto płacić więcej, niż nałogowy "przejadacz-się". No? Wytłumacz mi ten fenomen!

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Nie wiem, kto Ci powiedział że ja jestem za równością. Po prostu stwierdzam, że jeżeli się wszyscy zrzucamy na służbę zdrowia i jest publiczna - to powinniśmy mieć równy dostęp, a nie ograniczony z jakiś powodów typu palenie czy otyłość. Co nie znaczy wcale, że jestem za obecnym rozwiązaniem służby zdrowia. Bo nie jestem i mi się on nie podoba, ale generalnie jak widzę służbę zdrowia to bajka na inny temat.

    •  

      pokaż komentarz

      oraz palaczy

      @MedGeek: Puknij się w łeb. Wiesz, jakie są dochody z akcyzy za fajki? To teraz porównaj sobie z całym budżetem NFZ-u i kosztami reperowania zdrowia palaczy. Myślisz, że Ty płacisz za ich leczenie? To oni płacą za Twoje.

      pokaż spoiler Nie palę papierosów.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek:

      Nie wiem, kto Ci powiedział że ja jestem za równością.
      Po prostu stwierdzam, że jeżeli się wszyscy zrzucamy na służbę zdrowia i jest publiczna - to powinniśmy mieć równy dostęp


      Bosz... przeczysz sam sobie w jednym zdaniu.

      a nie ograniczony z jakiś powodów typu palenie czy otyłość.

      Właśnie w paleniu jest ograniczony - akcyzą. W otyłości nie.
      Jak prościej to napisać???

    •  

      pokaż komentarz

      @szatanEK666
      @werfogd
      Zgadzam się z Waszymi wypowiedziami i ze swoją również.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: ja tam jestem gruby i... zgadzam się z twoją wypowiedzią
      @haosek: ograniczać nie musimy ale np. możemy podnieść składkę zdrowotną jak z fajkami
      Dla mnie całkiem logiczne że jeśli ktoś musi korzystać z usług państwa częściej może być zmuszony do pokrywania jakiś kosztów ekstra - tym bardziej że nie ukrywajmy - zdecydowana większość grubasów jest gruba ze swojej winy.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: @szatanEK666: ja się zgadzam z twoją wypowiedzią i wypowiedzią kolegów na górze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Ale to jest poważny problem, w autobusach też powinni poszerzyć te rurki żeby można było się wygodnie obrzeć

      źródło: xdpedia.com

    •  

      pokaż komentarz

      Wiem, że chyba najgorszy możliwy przykład, ale w obozach pracy jakoś się nikomu woda nie odkładała w organizmie.

      @sogen: "Dieta zero" jest dość niebezpieczna dla zdrowia i życia "odchudzanego". Jak grubas jest ogólnie zdrowy (rzadkość...), i jest pod (aktywną) kontrolą lekarza, to może próbować - ale większość tych super-otyłych ludzi zwyczajnie umrze od powikłań głodówki, zanim schudnie.

      Ogólnie mit o "obozach dobrych dla zdrowia" to zwykły efekt selekcji obserwacyjnej - widzisz tylko tych byłych więźniów, którzy dożyli 90+. To tak jak z wnioskowaniem, że kamery powodują wypadki, bo 100% wypadków pokazanych na YT miało miejsce kiedy była tam kamera ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

      Poza tym, nie bardzo wiem skąd wziąłeś swój argument, ale nie wiesz, że wodobrzusze jest dość częste w przypadku zagłodzenia?

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      GIF

      źródło: Comment_YljX7wZz3sSLyQbluknqcBtVUBuKL9k6.gif (1.7MB)

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Zwróć uwagę na inny aspekt problemu otyłości. Najczęściej otyłość jest spowodowana problemami nie natury somatycznej, ale psychologicznej. Często osoby otyłe cierpią na depresje, zajadają emocje a to powoduje jeszcze większy problem.

    •  

      pokaż komentarz

      Coś w tym jest... Krytykować może nie, ale objąć stawkami dla zwiększonego ryzyka.
      To jak ubezpieczenie na auto do jazd wyścigowych, terenowych (offroad), testowych itd.


      @werfogd: serio hejtujesz grubasów a dwa wpisy później postulujesz opodatkowanie aktywnych fizycznie? xD to kto według ciebie nie powinien mieć zwiększonych stawek? chuderlak który siedzie przed kompem 24/7? okaz zdrowia xD

      po za tym leczenie kontuzji w NFZ wygląda mniej-wiecej tak:
      - doktorze, boli jak tak robię
      - to proszę tak nie robić
      więc koszt znikomy, a ludzie aktywni mają mniejsze szanse na choroby przewlekłe.
      Chyba że masz na myśli ludzi uprawiających sport zawodowo lub ekstremalnie, ale tacy raczej się w NFZ nie leczą

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Jako walczący z brzuchem grubas, który podejrzewał u siebie już wszystkie możliwe choroby powodujące tycie powiem tak...masz rację :-) U mnie powoli, dopiero -10, ale walczę dietą i ćwiczeniami, a nie pastylkami od lekarza :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Te osoby też są podatnikami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Ja tam się jeszcze mieszczę gdzie trzeba i własnej dupy też sięgnę... ale tak, zgadzam się!

    •  

      pokaż komentarz

      Chyba że masz na myśli ludzi uprawiających sport zawodowo lub ekstremalnie, ale tacy raczej się w NFZ nie leczą

      @inplaz:

      Tak, tak, jasne, że byłoby to głupotą zaliczać poranny jogging w parku.
      Zawodowców? A jakże! Skoro zarabiają na tym krocie, gdy im wychodzi,
      to czemu nie mieliby płacić na SORze czy rehabilitacji, gdy im nie wyszło?
      Choć masz rację, że oni mają swoich własnych, drogich lekarzy...

      Co do sportów ekstremalnych to może jakiś downhilling? Nie znam statystyk, gdzie jest najwięcej wypadków,
      ale słyszałem, że pozornie niewinna siatkówka do tej grupy się zalicza.

    •  

      pokaż komentarz

      @torquemadek: Chodzi mi o to, że nie da się tyć na ujemnym bilansie kalorycznym i kropka.

    •  

      pokaż komentarz

      Często osoby otyłe cierpią na depresje, zajadają emocje a to powoduje jeszcze większy problem.

      @RegulaminowyUzytkownik:

      Co powiedzieć? Zmień pracę, weź kredyt, wyjdź do ludzi?
      To jest takie błędne kółko, ale nikt nas z niego nie wyrwie, jeśli nie zgodzimy się na pewnego rodzaju... wyrzeczenia. Jeden rzeczywiście przestanie się obżerać, gdy wyjdzie do ludzi, drugi musi zrobić rachunek sumienia. Niektórym pomoże wizyta u psychologa.
      Ale dokonać czynu heroicznego i bolesnego by dojść do tego, co jest powodem problemów musi w zasadzie sam chory. To jest to wyrzeczenie, to jest ta praca nad samym sobą. Nie ma uproś.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: No to powiem Wam tak, Ja jestem otyły mam sporą nadwagę mimo że ćwiczę regularnie. Od dziecka byłem duży, od kiedy miałem 17 lat ani razu nie zszedłem poniżej 100kg (mimo ,,małego wzrostu 183-4). jak kilka lat temu przez kontuzję (+ choroba przewodu pokarmowego) przestałem ćwiczyć po 5-6 latach ćwiczeń na siłce (4-5 razy w tygodniu, w tym worek i orbitrek zawsze przed siłką na rozgrzewkę) to dodatkowo przyj$?#łem 30kg, siedząca praca i brak ruchu robią swoje. Teraz ćwiczę od ponad roku, (z przerwą 5 miesięcy po wypadku komunikacyjnym) już nie siłownia a boks, na chwilę obecną -15 kg, dzisiaj się dowiedziałem że mam anemię... a zastanawiałem się dlaczego taka słaba forma i dlaczego tak wolno schodzi waga... hb poniżej 10...

      Mimo tak dużej nadwagi nigdy nie miałem problemu żeby zmieścić się w siedzeniu, wejść w ciasne drzwi czy (jak to ktoś niżej wspomniał) myć się codziennie, PS. mieszczę się w siedzeniach tanich linii lotniczych nie przeszkadzając innym. mimo to że mam taką nadwagę, jestem w stanie kopnąć kogoś w głowę czego często nie potrafią moi chudsi koledzy, sparingi z chudszymi o 30-40 kg zaliczam i daję radę mimo większej masy. I szczerze bawi mnie to jak ludzie mnie nie doceniają tylko dlatego że wyglądam na grubaska, takich najłatwiej uwalić bo się tego nie spodziewają.

      No ale przegrywy z wykopu i siedzące w piwnicach prawiczki mi będą mówić że ja jestem spaślak i nie dbam o siebie :D

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: dokładnie tak, jeden problem napędza drugi i tak jak nazwałeś tworzy się błędne koło. Nikt tego nie zmieni tylko sam chory.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd ojtam zaraz nadwaga, to tylko grube kości (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      nie zszedłem poniżej 100kg (mimo ,,małego wzrostu 183-4). jak kilka lat temu przez kontuzję (+ choroba przewodu pokarmowego) przestałem ćwiczyć po 5-6 latach ćwiczeń na siłce (4-5 razy w tygodniu, w tym worek i orbitrek zawsze przed siłką na rozgrzewkę) to dodatkowo przyj%??łem 30kg, siedząca praca i brak ruchu robią swoje. Teraz ćwiczę od ponad roku, (z przerwą 5 miesięcy po wypadku komunikacyjnym) już nie siłownia a boks, na chwilę obecną -15 kg,

      @sayanek:

      Po pierwsze:
      Jeśli dobrze czytam to: 100+30-15 to jest 115kg. Dużo, ale nie spaślak - biorąc pod uwagę wzrost.

      Drugie: wróć do artykułu, dowiesz się, że triggerem sprawy jest 150kg przy 160cm wzrostu.
      Trzecie - "siedząca praca i brak ruchu robią swoje.".
      Nie chcesz powiedzieć, że pracujesz 16 godzin dziennie! Ruch, a dokładniej zamienienie czasu spędzonego przed telewizorem w domu po pracy, na godzinę spaceru to jest właśnie to wyrzeczenie. Odstaw TV, smartfon, będzie dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: mam sporo kg (ale tez duzo miesni; taki mix); wiem jak to wplynie na moje zdrowie; jednakze robie takze masekasy i wplacam do budzetu o 1-2 rzedy wiekosci niz ty.dlatego rowniez zadam, aby pastuch twojego pokroju mial mniejsze przywileje w naszym wspolnym czyms

      mam nadzieje, ze wytlumaczylem w miare prosto.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Wiem, że chyba najgorszy możliwy przykład, ale w obozach pracy jakoś się nikomu woda nie odkładała w organizmie.

      @sogen: W obozach pracy przeżywali tylko ci, którzy dzisiaj byliby otyli, bardzo otyli, lub bardzo dbający o sylwetkę, by nie być otyłym.

      Reszta umierała.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne:
      Logiczne - obie (oby-trzy) grupy miały coś na kościach. Swoją drogą to białko jest lepsze w tym wypadku niż tłuszcz.
      Ale z dwoja dobrego wybieram białko.

    •  

      pokaż komentarz

      Ej, no bądźmy realistami - ile jest przypadków otyłości spowodowanych konkretnie chorobą? Tysiąc na cały kraj?

      @werfogd: Prawda jest taka, żę ludzie dzielą się na tych, którzy są patologicznie chudzi i na tych, którzy są grubi.

      Jeden żul pijący to samo waży 150 kg, gdy inny żul o tej samej diecie to wysuszony na maxa dziad.

      Dobre 90% ludzi i grubych i chudych żrą podobnie, ruszają się podobnie, tylko genetykę mają różną, nie raz zauważyłem, gdy chudzielec, który wp%$#%#?a syf naśmiewa się z grubego, który w sumie nie je jakoś źle tylko po prostu nieregularnie. Geny przodków, którzy mieli okropne życie nas zabijają, zalewają nas tłuszczem. Niektórzy mają szczęście i mają słabszy gen, inni nie mają szczęścia i przy zwykłym dzisiejszym życiu po prostu robią się grubi, nie trzeba się obżerać, tylko po prostu jeść to co je średnio całe społeczeństwo, bez extremów.

      Myślę, że jesteś takim nieświadomym chudzielcem. Sam mam szczęście i pecha, bo jestem naturalnie mocno umięśnionym, bardzo rzadko spotykanym typem budowy, który trudniej nabiera tłuszcz, ale jak się człowiek uzależni od słodyczy to nabierze. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Przesrane mają te naturalne grubasy, całe życie są otyli, mają otłuszczone całe ciało wraz z twarzą i tworzą dzieci, które również będą mieć ten gen otyłości, co widziałem u kilku znajomych, jak wyszedł podobny do nich pulpet.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: w USA otylosc jest ponoc uznana za chorobe i nawet pieniazki z socjalu dostaja. W sumie nie wiem na co - chyba zeby sie zajesc na smierc i umrzec, a nie na lepsza zywnosc (droga!) i wyjscie z choroby.

    •  

      pokaż komentarz

      e i nawet pieniazki z socjalu dostaja. W sumie nie wiem na co - chyba zeby sie zajesc na smierc i umrzec, a nie na lepsza zywnosc (droga!) i wyjscie z choroby.

      @kotimwbuta:

      U nas (EU) też powinna tak być klasyfikowana. Tylko my nie mamy jeszcze tylu spaśluchów.
      Ej, ale na poważnie. Byłem w USA w '96 i tylu nadwagowców nie widziałem w życiu.
      Nie to, żebym przygotowywał się do postowania na wykopku w 2019, ale wtedy aż robiłem foty, bo wydawało mi się, że widzę jakieś indywidua po prostu.
      Coś jak w 19. wieku furorę robili ludzie-monstra: bez ręki, bez nogi, karły, wielkoludy, dwugłowe cuda, itd...

      Po dziesiątym monsterze (i to w ciągu pierwszego dnia) przestałem. Bo nudne.

    •  

      pokaż komentarz

      @RegulaminowyUzytkownik:
      No i co mamy z tym zrobić?
      Niech zdepresjonowani zaczną walczyć z depresją. Może zejdzie otyłość.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: a pot ci nie przeszkadzal ? No sorry, ale ja tych co spotykalem to walili potem/moczem, bo przeciez nie kazdy potrafi sie domyc wszedzie.

    •  

      pokaż komentarz

      Myślę, że jesteś takim nieświadomym chudzielcem.

      @kupkesobieciagne:

      Chudzielcem byłem w wieku 6 lat, ale potem już normalnie.
      W zasadzie to jestem ex-bąblem. Bąblem po liceum.
      W trzeciej klasie miałem 190cm/80kg. Po szkole pracowałem z ojcem na budowie, w weekendy jeździłem z kumplami ostro na desce. Po ogólniaku pojechałem "na wymianę" do USA na kwartał. Tam tylko auto, akademik i sega (tak, ta gra komputerna).
      Wróciłem i moja rodzina mnie prawie nie poznała - setka na wadze, nalany ryj.
      Nie, że nic na mnie nie leciało w knajpie (oprócz tynku ze ścian, hihi), ale czułem się megachujowo!
      Przeskoczenie metrowego płotka to było igranie ze śmiercią!

      Wtedy po prostu zabrałem się za siebie. Właściwe żarcie, ruch...
      Ale to wymagało naprawdę cholernego poświęcenia!
      Dziś wiem, że było warto. Po prostu dla siebie samego.

      Kurcze, każdemu życzę zwykłego samozaparcia... To czyni cuda!

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Seta kg na 1.90 chłopa to niska waga. U mnie bez jakiegokolwiek treningu masowego, + 10 kg od wzrostu to waga minimalna, ale to kwestia budowy ciała.

    •  

      pokaż komentarz

      Seta kg na 1.90 chłopa to niska waga.

      @kupkesobieciagne:

      Ej, ale mówimy o 17-letnim szczylku, a nie o dorosłym facecie!
      Jak miałem 30 lat to już zamiast sadła miałem mięśnie i przy 120kg wyglądałem tak, że... leciałbym na siebie samego :-)
      Niemniej przełom dekad był krytyczny.

    •  

      pokaż komentarz

      Ej, ale mówimy o 17-letnim szczylku, a nie o facecie w kwiecie wieku!

      @werfogd: Jak miałem 16 lat to stówka pękła, a facet na wfie pytał się czy biorę sterydy. (a siłowni na oczy nie widziałem xD)

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne:

      No dobra kupkosobieciągu,
      my tu o adonisowej przeszłości... ale przyszłość populacji kształtuje się w pochmurnych barwach.
      Co z nimi?
      Proponuję temat na PWSZ w klimacie: "Otyłość: jawne zaniedbanie, czy efekt doła?"

      BTW. mówimy o latach '90. Jakie sterydy, jakie siłownie? Przecież w latach 1990-2000 temat zwykłej sztangi dopiero raczkował.
      U mnie w "wyp!@%%iewiu - 100k luda" to była jedna siłownia otwarta 09-17.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd
      Szanuję cię niezmiernie. Taka konsekwencja nie zdarza się co dzień. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      Ej, no bądźmy realistami - ile jest przypadków otyłości spowodowanych konkretnie chorobą? Tysiąc na cały kraj?

      @werfogd: Powiem więcej. Otyłość sama w sobie jest chorobą, a z chorobą teoretycznie się walczy. Jasne, przykra rzecz chorować na cokolwiek, zwłaszcza przewlekłego, ale są ludzie którzy trafili dużo gorzej. Serio, są ludzie którzy muszą poświęcać codziennie w walce z chorobą więcej niż odstawienie hamburgera czy butelki słodzonego napoju albo skąpanego w tłuszczu żarcia.

      I tutaj pojawia się otyłość, gloryfikującą "poddanie się" chorobie. Jesteś gruby - nie walcz z tym. Masz prawo żreć dalej co lubisz w każdej ilości. To twoje życie, twoja choroba, i jesteś z nią wspaniały i piękny. A teraz brutalnie, powiedzmy np. chorym na raka że rak jest fajny, fajnie z nim żyć, jest się pięknym z rakiem więc nie walcz z nim, bo rak jest fajny, tak samo jak otyłość...

    •  

      pokaż komentarz

      @MedGeek: Sport to samo zdrowie ale nie sport uprawiany zawodowo.

    •  

      pokaż komentarz

      Ej, no bądźmy realistami - ile jest przypadków otyłości spowodowanych konkretnie chorobą? Tysiąc na cały kraj?
      Cała reszta to po prostu niedbanie o siebie: brak ruchu i zła dieta.


      @werfogd: problem jest głębszy - jedni są grubi od urodzenia i nie mogą schudnać, drudzy mają podatność na tycie choć za młodu byli szczupli a trzeci są szczupli całe życie. Tych drugich jest najwięcej, w dodatku w różnym stopniu jest ta podatność stąd nie da się wymyślić uniwersalnej diety dla wszystkich. To skomplikowany temat, myślę że dałem ci tylko ogólny zarys. Jak jesteś szczupły całe życie(jak ja) to raczej mało sobie zdajesz na ile to poważny problem.

    •  

      pokaż komentarz

      Ej, no bądźmy realistami - ile jest przypadków otyłości spowodowanych konkretnie chorobą?

      @werfogd:
      Zero. Dokładnie zero. Nie da się spowodować otyłości żadną chorobą. Źródło otyłości jest jedno - wp#%??$?anie w nadmiarze. Nie ma żadnego innego. Jednym się łatwiej upaść, innym trudniej, ale tłumaczenie się genami to nieporozumienie.

    •  

      pokaż komentarz

      a pot ci nie przeszkadzal ? No sorry, ale ja tych co spotykalem to walili potem/moczem, bo przeciez nie kazdy potrafi sie domyc wszedzie.

      @kotimwbuta:

      Matko, kto kogo walił moczem? Bo się pogubiłem...
      Tak, pot i mocz przeszkadza.
      W sumie to prawie to samo.

    •  

      pokaż komentarz

      Jednym się łatwiej upaść, innym trudniej, ale tłumaczenie się genami to nieporozumienie

      @Flypho: Ponieważ?

      Przecież to właśnie genetyka gra tutaj pierwsze skrzypce. Wp@$#@$!ają w nadmiarze wszyscy. 99% ludzi ma złą dietę.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne:
      Ponieważ każdy może żreć mniej. Niejedzenie jest nawet prostsze niż jedzenie, bo nie wymaga żadnej inicjatywy xD.

    •  

      pokaż komentarz

      @Flypho: W sumie dobry pomysł na biedę. Każdy może zarabiać więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne:
      Jakbyś chciał zastosować analogię to musiałbyś poprzeć twierdzenie, że żeby być bogatym, wystarczy przestać pracować. To chciałeś powiedzieć? xD Ja ci nie zabronię robić z siebie durnia przecież.

    •  

      pokaż komentarz

      To chciałeś powiedzieć?

      @Flypho: Nie. Chciałem powiedzieć, że wystarczy w bólach fizycznych i psychicznych tyrać więcej = więcej kasy = mniej biedy.

      Tak samo można w bólach fizycznych i psychicznych jeść mniej. Taka jest analogia twojego gadania, że wystarczy żreć mniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne:
      To musi być niesamowity ból fizyczny, kiedy jesz wystarczająco mało, żeby być zdrowym i sprawnym, zamiast robić z siebie ulanego knura. Gorsze tortury niż Rambo w Wietnamie.

    •  

      pokaż komentarz

      Gorsze tortury niż Rambo w Wietnamie.

      @Flypho: Spytaj się alkoholika jak to jest nie pić alkoholu. Spytaj się ćpuna jak to jest odstawić.

      Od jedzenia jesteśmy uzależnieni automatycznie, jedni mogą je jeść, by łaknienie zaspokoić zachowując sylwetkę, inni by nie tyć, będą mieli non stop ssanie, takie jak palacz, który od dwóch dni nie pali. Przeciętne łaknienie oznacza nadwyżkę kaloryczną na "cięższe czasy".

      Czyli ogólnie tortury i ogromny ból fizyczny i psychiczny.

      Dlatego ludzie tyją i nie ma na to takiego prostego sposobu, jak mniej żryj.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Nie zapominaj o jednej grupie chorób - choroby psychiczne, które często prowadzą do otyłości. Aczkolwiek zgadzam się, że najczęściej jest to wynik zaniedbania, tylko że to zaniedbanie może być spowodowane poważnymi czynnikami.

    •  

      pokaż komentarz

      Spytaj się alkoholika jak to jest nie pić alkoholu. Spytaj się ćpuna jak to jest odstawić.
      A kto w pierwszej kolejności wp%@$?##ił się w uzależnienie? Ja czy on? Kogo tu winić jak nie jego?

      Od jedzenia jesteśmy uzależnieni automatycznie, jedni mogą go jeść, by łaknienie zaspokoić, inni by nie tyć, będą mieli non stop ssanie, takie jak palacz, który od dwóch dni nie pali.
      Ojej, jak nasza księżniczka przeżyje odczuwając głód? Musimy mieć przecież komfort za wszelką cenę, musi być wygodnie w tyłek, musi być jedzonko, bo jak jest głód to już przej!$$ne, już nie da rady wytrzymać 1 dnia. Ch$% z tym, że nasi przodkowie potrafili nie jeść nic tydzień, jak była zima Tysiące lat ewolucji i przystosowania ludzkiego ciała do głodowania, a przychodzi ci człowiek XXI wieku i on mówi, że na głód to on jest zbyt dumny xD.

      Czyli ogólnie tortury i ogromny ból fizyczny i psychiczny.
      W sumie to nie moja sprawa. Bycie ulanym to spora kara, ale fajnie by było jakby pojawił się jakiś ostracyzm społeczny - np. zakaz wstępu grubym ludziom do restauracji albo samolotów. Grubasy mają w obecnym świecie za mało przejebane.
      @kupkesobieciagne:

    •  

      pokaż komentarz

      fajnie by było jakby pojawił się jakiś ostracyzm społeczny - np. zakaz wstępu grubym ludziom do restauracji albo samolotów.

      @Flypho:

      Jest jedna firma odzieżowa, nawet dość znana, tylko akurat mi nazwa wyleciała, która nie robi rozmiaru XXL. Co więcej, ekspedient może być tylko białym, przystojnym mężczyzną. Inni niż biali mogą pracować, ale w magazynie lub na zapleczu; na sklep nie mają wejścia.
      Aż dziwne, że jeszcze taki konstrukt funcjonuje, ale póki co dają radę.
      Kiedyś ich hasłem reklamowym było coś w stylu "tylko ładni ludzie".

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd:
      Abercrombie & Fitch ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: jestem gruby i też się zgadzam ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @ostatni_lantianin: ograniczać nie musimy ale np. możemy podnieść składkę zdrowotną jak z fajkami
      Dla mnie całkiem logiczne że jeśli ktoś musi korzystać z usług państwa częściej może być zmuszony do pokrywania jakiś kosztów ekstra - tym bardziej że nie ukrywajmy - zdecydowana większość grubasów jest gruba ze swojej winy.


      To ja chcę niższych składek, bo bardzo rzadko korzystam z opieki medycznej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      A kto w pierwszej kolejności wp?#@@@%ił się w uzależnienie? Ja czy on? Kogo tu winić jak nie jego?

      @Flypho: KAŻDY jest uzależniony od jedzenia, tak jak od tlenu. Ty wp?!$!%$asz i nie tyjesz, on wp?!$!%$a i tyje.

      Ojej, jak nasza księżniczka przeżyje odczuwając głód? Musimy mieć przecież komfort za wszelką cenę, musi być wygodnie w tyłek, musi być jedzonko, bo jak jest głód to już przej?$!ne, już nie da rady wytrzymać 1 dnia. Ch$$ z tym, że nasi przodkowie potrafili nie jeść nic tydzień, jak była zima Tysiące lat ewolucji i przystosowania ludzkiego ciała do głodowania, a przychodzi ci człowiek XXI wieku i on mówi, że na głód to on jest zbyt dumny xD.

      Tak, statystycznie przez odczuwanie głodu miliard ludzi ma nadwagę, bo przodkowie nie jedli nic przez tydzień, cierpiąc wtedy katusze lub zjadając się na wzajem. Łaknienie to pierwsza potrzeba tego świata u zwierząt.

    •  

      pokaż komentarz

      KAŻDY jest uzależniony od jedzenia, tak jak od tlenu.
      Uzależnienie od energii pochodzącej z jedzenia to coś zgoła odmiennego od samego aktu napychania bebzola.

      Tak, statystycznie przez odczuwanie głodu miliard ludzi ma nadwagę, bo przodkowie nie jedli nic przez tydzień.
      A może po prostu lubią wp$#%%@@ać? Myślałeś o tym, że niektórzy ludzie wp$#%%@@ają, bo po prostu sprawia im to przyjemność?
      @kupkesobieciagne:

    •  

      pokaż komentarz

      A może po prostu lubią wp%?@?%%ać? Myślałeś o tym, że niektórzy ludzie wp%?@?%%ają, bo po prostu sprawia im to przyjemność?

      @Flypho: Na tym polega istnienie wszystkiego. Ludzie jebią się, bo sprawia im to przyjemność, jedzą bo sprawia im to przyjemność, żyją bo sprawia im to przyjemność. Taka jest natura i pierwsze najbardziej prymitywne i podstawowe instynkty przetrwania.

      Z jakiegoś powodu organizmy nie nadążają za zmianami i mamy dzisiaj ogromny wybór bardzo smacznych przekąsek, jedzenia, potraw, gdy same organizmy u niektórych są przejęte wprost od całe życie głodujących prehistorycznych ludzi, których marzeniem i celem życia było właśnie się nażreć i rozmnożyć.

      Uzależnienie od energii pochodzącej z jedzenia to coś zgoła odmiennego od samego aktu napychania bebzola.

      KAŻDY, mniej lub bardziej jest psychicznie nastawiony na robienie sobie zapasów tłuszczu. Dzisiejsze chuderlaki bez łaknienia i takich potrzeb to po prostu słabe geny, które dzisiaj jednak tworzą im komfort życia. Miliardy ludzi niestety to normalne geny, u których jest non stop potrzeba robienia sobie zapasów tłuszczu. Jedni to zwalczą, żyjąc w dyskomforcie łaknienia, ale komforcie fizycznym, inni nie, tak jak jedni pracują po 20 godzin, inni nie wytrzymają.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne:
      Gdyby, jak to ująłeś, grubasy mieli najsilniejsze geny to kobiety nie czulyby instynktownie pociągu do mężczyzn o niskim otłuszczeniu z rozbudowana tkanka mięśniowa. Preferencja do ludzi o określonym wyglądzie to nie kwestia mody tylko dziesiątek tysięcy lat ewolucji, to nie jest coś co można zmienić po pstryknięciu palcami. Natura ewidentne w przeszłości eliminowała ludzi niesprawnych, grubych i niemobilnych. Jeśli w dawnych czasach nie mogłeś biegać to umierałeś. Dzisiaj grubasy wskakują do windy albo na wózek w Walmarcie. Silne geny xD, dowolny atleta by takiego silnego genetycznie tucznika ubił gołymi rękami. Jak chcesz zobaczyć jak wyglądają silne geny to puść sobie olimpiadę w lekkiej atletyce.

    •  

      pokaż komentarz

      @Flypho: Kobiety czują pociąg do dobrze zbudowanych facetów. Dobrze zbudowani łatwo też się otłuszczają, rzadko bo rzadko, ale są też bardzo dobrze zbudowani, którzy otłuszczają się mało, ale więcej niż typowy oktomorfik. Patologiczny endomorfik nie jest atrakcyjny, bo pomimo otłuszczania się, jest też słaby, nieporadny, nieporęczny, ma słabe mięśnie i jest powolny, taka baryłka jakich dzisiaj też pełno = kiedyś by ginął w walkach o pożywienie, gdy mezomorficzne alfy te pożywienie zdobywały i ruchały wszystkie samice.

      Z tym tłuszczem też tak nie do końca, w Afryce w plemionach siksy mają mokro od bardzo grubych, rubensowskie kształty też miały swoje 5 minut, ogólnie to też kwestia mody no i dzisiaj widzimy, że też zdrowia.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Zawsze byłam gruba i mała, mam taką genetykę i nic nie poradzę - gruby krasnal - oczywiście mogłabym siedzieć całymi dnami na siłowni i jeść jabłka, ale to nie jest coś, co lubię robić i na co mam czas. Ze względu na moją pracę odżywiałam się różnie, czasem zdarzało się, że jadłam tylko makaron z Picolo bo to była knajpa blisko mojego miejsca pracy) albo to co rzucili ze szpitalnej kuchni lub kupiony, w pośpiechu, batonik. Nigdy jednak, nie zbliżyłam się nawet do wyglądu tych ludzi czy wagi przekraczającej ponad dwukrotnie prawidłową wagę dla mojego wzrostu. Nie da się tak zapuścić jedząc normalne posiłki w normalnej ilości, choćby miało się geny eskimosów. Prawda jest taka, że to są ludzie, którzy nie jedzą tylko żrą. Można się zapuścić, można mieć 30 czy nawet w ekstremalnych warunkach, 40 kg nadwagi, ale to są ludzie, którzy mają po 60, 80 i więcej, byłam w USA na stażu i to jest otyłość, której na naszych ulicach się nie widuje, ci ludzie często wielokrotnie przekraczają swoją prawidłową wagę, osoby ważące po 200 kg lub więcej to żadne zjawisko. Nie da się tak zapuścić nawet zjadając 3 zwykłe porcje obiadowe dziennie, oni jedzą po 5 tysięcy kalorii, po 7 tysięcy...co ciekawe - gdy byłam w USA to schudłam, bo nieraz nie byłam w stanie jeść w publicznych jadłodajniach bo miałam odruch wymiotny widząc tych ludzi, jak pochłaniają tony jedzenia, na jednym posiedzeniu. Byłam świadkiem jak kobieta, na tym elektrycznym wózku, z którego się wylewała, zjadła dużą pizzę i 4 hamburgery i popiła to połową BigGulpa. Kiedy wyobraziłam sobie jej pięciolitrowy żołądek zrobiło mi się niedobrze, a przecież wykonuję zawód, w którym na co dzień spotykam się z rzeczami uznawanymi za ohydne.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: a wystarczy aby głodni zjedli grubych i problem głodu i otyłych rozwiązany!

    •  

      pokaż komentarz

      @useYbrain:
      Oraz bezrobotnych! Wówczas kolejne problemy budżetu zaczną się bilansować...

    •  

      pokaż komentarz

      Jak miałem 16 lat to stówka pękła, a facet na wfie pytał się czy biorę sterydy. (a siłowni na oczy nie widziałem xD)

      @kupkesobieciagne: moze masz taka budowe ciala ze wieksza waga jest...powiedzmy normalna dla ciebie ? Ja mialem to samo - pytali sie lekarze co trenuje....no kuzwa siedzenie na czas. Zdziwko na gebie mieli, jak powiedzialem im ze jem...wszystko w normalnych proporcjach i regularnie, oraz ze nie uprawialem w tamtym czasie sportu. Nie wiem, moze mam taka budowe "rolnika", ktory w spoleczenstwie ma jedna role - dostarczyc pozywienie i zeby przetrwal gatunek :) Mowie serio.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne: moze masz taka budowe ciala ze wieksza waga jest...powiedzmy normalna dla ciebie ?

      @kotimwbuta: Tia. Mam naturalnie bardzo dużą ilość mięśni przez co jestem ciężki.(zwykle też najsilniejszy w szkole od momentu bycia w przedostatniej klasie, w liceum od samego początku liceum, nawet wśród trenujących siłowo, mając około 110 kg wagi przy 185 wzrostu, potrafiłem skakać najdalej z klasy na wf)

      Cóż, jestem mezomorfikiem, mam szczęście, zalewam się powoli ale zalewam gdy się zagalopuję, szybko chudnę i łatwo nabieram siłę i masę mięśniową. Najlepszą moją naturalną partią są nogi, są bardzo umięśnione bez treningu i kładłem na szkolnej siłowni w ćwiczeniach na nogi po prostu wszystkich.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne: yep, czyli nie jestesmy "dziwni inni" tylko "normalni inni" :)

  •  

    pokaż komentarz

    A może, to nie krzesła mają za małe siedziska...

  •  

    pokaż komentarz

    Może zorganizują przemarsz ulicami miast w ramach protestu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Niech przynoszą ze sobą palety...

  •  

    pokaż komentarz

    Tak to jest jak sie wp#!!%!?a w opòr i patrzy w tv czy telefon godzinami. Ale wiecie co, j!?%ne ulance?...wcale mi was nie żal ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @szatanEK666: Z jednej strony masz racje z drugiej nie. Generalnie ćwiczę sobie z ziomkiem, którym jest bardzo chudy - taka ma budowę ciała, mięśnie i żyły widać prawie jak by nie miał tłuszczu. A odżywia się jak gówno, regularnie wpieprzając fastfoody, a jak go złapie gastro potrafi zrobić sobie swoje ulubione fryteczki o 2 w nocy. I nie tyje, nie przybiera na wadze (a już 33 lata ma i dalej bez zbędnych gramów tłuszczu).

      Z drugiej strony masz mnie. Jak przestałem rosnąć to strasznie szybko przybrałem na wadzę. Jak się wziąłem za siebie to w sumie - z mojej strony to jest męczarnia. Udało mi się z 98 kg zrzucić na 75 i trzymam ta wagę, ale u mnie wymaga to dużej dyscypliny, ćwiczeń i kontrolowania co jem. Tylko po to, aby znowu zaraz się nie zalać tłuszczem.

      I gdzie tu sprawiedliwość? Ziomek co żre jak świnia jeszcze mi mówi, że chciałby kilka kg przytyć. A ja jak na weekend przybaluje i wjedzie jakiś kebs i pizza - zaraz odczuwam to na wadzę.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: on nie żre jak świnia mirkokoksy to potwierdza to że kolo raz oj!??! gigachado porcje to nic nie znaczy bo potem będzie się skurczybyk glodzil i wyjdzie z bilansem na =

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek Czyli razem z ziomkiem łamiecie prawa fizyki? Nieźle.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: znam takiego ziomka ale w odwrotną stronę - ja jestem szczupły, on - wielki pulpet, a jak jemy coś razem to ja wciągam dwie porcje i jeszcze mi mało, on nie potrafi dokończyć jednej. Ale dla mnie ten wielki obiad nieraz jest jedynym posiłkiem w ciągu dnia (na śniadanie czarna kawa bez cukru), on - zjada więcej niż trzy regularne posiłki, pełno słodyczy pomiędzy, ciągle pije colę, w słodyczach i napojach przyjmuje pewnie znacznie więcej kalorii niż w normalnych posiłkach. No i mało się rusza, niewiele spala.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: A kto mówi że życie jest sprawiedliwe kolego? Tylko że nie ma na to recepty, to co proponują to równanie w dół - czyli najgorsza opcja.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: a kolega liczył sobie kalorie tak na próbę? Znałam tyle osób, które łamały prawa fizyki, bo jadły dużo, ale nie tyły, a wystarczyło, że zrobiły sobie porządny rachunek sumienia i trochę poczytały, by okazało się, że jednak tak dużo nie jedzą. To, że danie wydaje się duże, nie oznacza, że jest bardzo kaloryczne. To, że łapiesz jabłko co dwie godziny, nie oznacza, że dużo jesz. To, że kolega zje sobie potwora kebaba, nie oznacza, że jada w ten sposób codziennie lub dopycha się jeszcze w domu. To jest analogia osób, które niby nie jedzą, ale tyją. Ciężko jest oszukiwać w tej kwestii. Zawsze warto zapisywać sobie przyjmowane kalorie tak przez tydzień, dwa, bo na tym etapie najczęściej wychodzi, ile jest prawdy w tym "nic nie jem i tyję" oraz "jem jak potwór i nie tyję".

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: Moze ma wolna przemiane materii? Ja tez waze ok 150kg bo mam wolna przemiane materii. Rzad powinien nas wspierac - fundowac nam czyste prostytutki i takie tam bo jestesmy ludzmi potrzebujacymi. Wincyj socjalu potrzeba!

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: też tak mam :/ Pogrążmy się w bólu [*]

    •  

      pokaż komentarz

      @Bertos: @Fronklon: @KEjAf: @ostatni_lantianin: @Nidor: @tibun:
      Hu.. nie wiem czemu macie do mnie takie sceptyczne podejście. Jestem osobą aktywną fizycznie - po pierwsze ćwiczę, po drugie jestem listonoszem i robię w pracy ponad 12 km dziennie na nogach. Moje problemy z wagą zacząły się jak z pewnym powodów nie ćwiczyłem (około 2 lata) i przybrałem na wadzę prawie do "100". Faktem jest to, że miałem problem z regularnością jedzenia (największy mój błąd).

      Obecnie ćwiczę regularnie + chodzę jako listonosz w pracy i @Nidor: tak liczę sobie kalorie bo przez dłuższy okres byłem pod okiem miłej pani dietetyczki, która nauczyła mnie "jeść".

      Mimo wszystko takie okresy jak "święta" czy 2 tygodniowe wakacje, gdzie nie ćwiczę i pozwalam sobie pojeść - odbijają się od razu mocno ma mojej wadzę. Obecnie ważę około 75kg co jest i tak przy moich 175 cm wagą jedynie optymalną ;).

      I hu.. co mam zrobić. Uważam, że osoba w moim wieku nie powinna mieć aż takich problemów z wagą, ale nie użalam się nad sobą i nie pitole o genach czy chorobach tylko staram się pracować nad sobą. Nie wiem po co tyle hejtu. Każdy w życiu ma jakieś plusy, minusy, problemy, choroby. Nie wszystko jest tak jakbyśmy sobie chcieli i nie wszystko tylko od nas i od chęci zależy.

      pozdro mimo wszystko życze wam wszystkiego dobrego

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: hej cumplu nie pisałem nic do Ciebie ani o tobie tylko o Twoim kumpli o którym pisałeś że wp@!?@@?a do oporu a nie tyje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bertos: Spoko :) ja ogólnie do wszystkich odpisałem, ale mimo że to mój ziomek, z którym przebywam sporo czasu to i tak próbują mi niektórzy tutaj wcisnąć, że on je super zdrowo a ja tylko od czasu do czasu zobaczę jak wpieprza na gastro kilo frytek i robię sobie pozory, że je niezdrowo i dużo. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @szatanEK666: Około 80% społeczeństwa to śmieć genetyczny. Słabe przyczepy mięśniowe, słaba podatność na hipertrofię, łatwe tycie, zakola, drugi podbródek przy nawet nie lekkiej nadwadze.

      Około 10% społeczeństwa to chudzielce, które będą chudzielcami, które zakrzywiają fizykę, są słabe i łamliwe.

      Jeden na kilka tysięcy to mezomorfik, może się zalać, ale potrzeba mu na to czasu, łatwo mu to spalić, silny opływowy i nawet z dużym bodyfatem, nie jest otłuszczony w typowy sposób. (sam taki jestem, najwięcej zatłuściłem się na 132 kg przy 184 cm wzrostu, ludzie pytali się mnie czy biorę sterydy i dawali mi wagę około 110 kg, szczęka i twarz chada wraz z 90 stopniowym kątem pomiędzy brodą a szyją). W swoim życiu nie spotkałem nigdy tak dziwnego "grubasa" jak ja. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wiadomo trzy miesiące treningu hipertroficznego wyjarało tłuszcz, zostawiając mięśnie, czyli cykl zakończony.

      Reszta to mieszanki, slim-fity i inne badziewie.

      Co do chudzielców, wiesz jak łatwo potwierdzić, że zakrzywiaja fizykę? Idź do żuli z wieloletnim doświadczeniem. Jeden i drugi ciągnie to samo, jeden to 60 letni wysuszony dziad, a drugi to mega otyły, 60 letni dziad.

      Medżik.

      Grubasy muszą chudnąć, ale nie ma co na nich zwalać aż tak winę, bo genetyka jest tutaj głównym czynnikiem nawet samego łaknienia. Miliony żyją normalnie, jedzą normalnie i są grubi, bo powinni przyjmować niezwykle małą ilość węglowodanów i cukrów. Dzisiaj być takim to wieczna głodówka i problem, ale jednak geny dobre, kiedyś tylko tacy przeżywali.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: tak było, nie kłamię.

      @Fronklon: Dziwić się, iż mamy problem z otyłością i żywieniem, jak szkodliwy post, który przedstawia masę nieprawdziwych stwierdzeń łapie tyle plusów.

      @haosek Aby Ci rozjaśnić, podlegacie oboje tym samym prawo fizyki (prawo zachowania energii, jedzenie = energia). Jeżeli dostarczasz (jesz) jej więcej niż potrzebujesz (spalasz) to odkłada się w postaci tłuszczu, sytuacja odwrotna powoduje schodzenie z wagi. Nie ma rzeczy pomiędzy ani cudownych skrótów.

      Rozumiem, iż jesteś mi w stanie przedstawić wyliczone zapotrzebowanie swoje oraz swojego kolegi, podzielone na kcal / B / T / W oraz ile pochłania wasza aktywność?

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: witaj w klubie, mi tez wypominali, że jestem chudy a jem różne rzeczy, tylko jak pojade do kogoś to widzę, że jem w ciągu dnia z połowę tego. I np. grając albo coś oglądając nie robie tego z paczką chipsów i innych naczosow. Oto tajemnica wiary, nie żreć tyle a dupa będzie się zgadzała

    •  

      pokaż komentarz

      @KEjAf: dokładnie tak to wygląda. ZObaczysz chudzielca jak wpierdziela jak dzika świnia i się dziwisz, jak on tak może, żre a chudy. A to po prostu był jego jedyny większy posiłek w ciągu dnia. Też tak miałam. Byłam chuda jak patyk, ale potrafiłam zjeść za dwóch. Potrafiłam o 23 iść i ugotować całą paczkę pierogów ruskich i opierdzielić je sama, tylko że robiłam to, bo z głodu nie mogłam zasnąć, bo wcześniej przez cały dzień nie zjadłam żadnego porządnego posiłku. ¯\_(ツ)_/¯ Wystarczyło, że zaczęłam jeść regularnie i nagle udało mi się przytyć, a wydawało mi się niemożliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: polecam Ci książkę "Sprawa wielkiej wagi". Napisana przez panią biolog, cała traktuje o masie różnych kwestii, z powodu których niektórzy utrzymują wagę bez wysiłku, a dla innych to koszmarna orka - o pewnych nie miałam pojęcia, np wirusy odzwierzęce powodujące szybkie przybieranie na masie. Tej wiedzy w większości nie wykorzystamy w praktyce, bo np obecności takich wirusów, czy pewnych hormonów związanych z regulacją sytości/głodu nigdzie nie oznaczymy, ale jakoś łatwiej walczyć ze sobą z taką wiedzą (nie jest to książka która ma dać usprawiedliwienie dla otyłości). No i jest zwyczajnie bardzo ciekawa:)

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: nie chciałem żeby to zabrzmiało jak jakaś ostra krytyka tylko komentarz do tego że niby można dużo jeść i być chudym albo mało jeść i być grubym, bo w mojej obserwacji jednak ci więksi z reguły przyjmują więcej kalorii.

      I nie chcę zarzucić Ci (ani swojemu ziomkowi) lenistwa ani chwalić się swoją siłą woli, nic z tych rzeczy, mnie od gościa o którym pisałem różni nie to że ja skuteczniej walczę z zachciankami tylko to że ich nie mam. A to jest kwestia być może genetyki, wychowania, czynników środowiskowych, na pewno nie wysiłku woli tu i teraz.
      Jak u mnie w domu są cukierki to z reguły leżą aż ktoś przyjdzie i je zje, bo ja na nie nie mam ochoty. U ziomeczka - żaden słodycz nie doczeka następnego dnia ( ͡° ͜ʖ ͡°). To nie dlatego że on nie potrafi się ograniczać tak jak ja - ja po prostu nie mam na to ochoty i wcale się nie ograniczam.

1 2 3 4 5 6 7 ... 14 15 następna