•  

    pokaż komentarz

    u nas w przedszkolu był nurofen przed zajęciami - strzykaweczka jeszcze ciepła w podłokietniku w samochodzie jakiejś mamusi i bombelek siup do przedszkola... albo rzygające dzieciaki z rozwolnieniem z jakimś rota... Przedszkolanki dzwoniły żeby w miarę możliwości zabrać dzieci bo jedno jest chore i matka nie może go zabrać. Po trzech dniach zamknęli przedszkole bo wszystkie dzieci były chore. sanepid, dezynfekcja, karencja.
    Przez jedną korpo - mamuśkę która nie mogła wziąć wolnego bo plan jest do zrobienia. Pamiętamy, dziękujemy.

  •  

    pokaż komentarz

    mój dwu latek średnio chodzi 1 max 2 tygodnie w miesiącu, a resztę choruje, bo idioci przyprowadzają chore dzieci do żłobka.

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboKeleth:
      moja córka w żłobku też tak miała, norma to była, aktualnie rzadko kiedy choruje, uodporniła się widocznie

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboKeleth: wszyscy moi znajomi powtarzają to samo. Dwa tygodnie w żłobku, tydzień w domu. Na przemiennie xD

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboKeleth zgadzam się że rodzice niekoniecznie zachowują się odpowiedzialnie.... serdecznie polecam stosowanie tabletek z dobryczynnymi szczepami bakterii streptococcus salivarius ENT (eye-nose-throat). Odkąd stosuję systematycznie w okresie wrzesień-maj - infekcje dzieciaków mam raz w roku i to łagodne....

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboKeleth: moje dzieci w zeszłym roku tak chorował teraz jest spokój.

    •  

      pokaż komentarz

      @biskup
      @TurboKeleth może powinniście zbadać wasze dzieci albo zmienić im dietę bo mój syn praktycznie nie chorował kiedy inne chore dzieci przychodziły do przedszkola czy teraz do szkoły.

    •  

      pokaż komentarz

      @reddml: wyjątek potwierdzający regułę

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboKeleth: ja dzisiaj odprowadzałem juniora do żłobka, na schodach słyszałem jak dziecko strasznie kaszle. Wchodzę do szatni, mamuśce zrobiło się głupio, jak odpowiadała "dzień dobry" to głowy nawet nie podniosła, oczywiście bombelek powędrował na salę. Z tym, że gorączki na szczęście nie miał.

    •  

      pokaż komentarz

      @Doment: no właśnie. Dzieci chorują i będą chorować, czy w żłobku, czy w przedszkolu czy w szkole. Potem się uodparniają. Pytanie też jak te dzieci były wychowywane od urodzenia w sensie cieplnym. Patrząc na ubiór dzieci na spacerach to większość z nich jest przegrzewana a to pierwszy krok to mniejszej odporności. Wiele błędów można popełnić w pierwszych latach życia przed żłobkiem/przedszkolem, które potem wychodzą.

    •  

      pokaż komentarz

      @dawid131: @Doment:
      Dziecko w żłobku a gdzie rodzice, rodzina w pracy?

      Masskra, tak wiem żłobek lepszy od rodziców ( ͡° ͜ʖ ͡°) za chwilę będzie udawadnisna wyższość
      Masakra

    •  

      pokaż komentarz

      @epiphany ząbek czosnku do pępka najlepszy ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      ja dzisiaj odprowadzałem juniora do żłobka, na schodach słyszałem jak dziecko strasznie kaszle. Wchodzę do szatni, mamuśce zrobiło się głupio, jak odpowiadała "dzień dobry" to głowy nawet nie podniosła, oczywiście bombelek powędrował na salę. Z tym, że gorączki na szczęście nie miał.

      @lukglo86: Kaszel o niczym nie świadczy. Może mieć kaszel i nie zarażać a może nie mieć żadnych objawów i zarażać. Ja sam po chorobie ma kaszel ze dwa tygodnie jeszcze.

      Lubimy brać przykłady z zachodu Europy czy Skandynawii - tam dzieciaki z glutami po brodę chodzą do przedszkola i wychodzą na dwór. I potem rosną zdrowi i odporni na zarazki :) Moje córy przechorowały w żłobku a teraz w zasadzie w przedszkolu nic je już nie rusza. Prędzej mi sprzedadzą jakieś zarazki niż same zachorują.

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboKeleth: mam dokładnie to samo, tyle, że w UK. Pochodzi moja 2 tygodnie, a potem przeziębienie, angina i inne cholerstwa co chwilę. Potem ja to łapię i druga córka. Jedynie żona ma magiczną odporność

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboKeleth: Oczywiście, istnieją przypadki nieodpowiedzialnych i egoistycznych rodziców, którzy przyprowadzają do przedszkola dziecko np z gorączką. Ale widzę, że głównie narzeka się na tych, którzy przyprowadzają dzieci zakatarzone czy kaszlące. Chyba tylko u nas katar traktuje się jak ciężką chorobę. Moje dziecko ma przerost migdałków i w związku z tym często i gęsto chodzi zakatarzone i pokasłujące ALE rzadko kiedy naprawdę choruje. Mam ją trzymać w domu po ma katar przez większość zimy? w UK czy krajach skandynawskich dzieci chodzą całą zimę cienko ubrane i wiszące śpiki na nikim nie robia wrażenia. Więc rozróżniajmy prosze chorobę typu angina czy zapalenie gardła od kataru. Ps. Nie wiem czy wiecie, ale zarażony człowiek zaraża innych ZANIM wystąpią objawy choroby. Dziecko może złapać rota, jelitówkę czy inne świństwo na czyichś urodzinach, placu zabaw czy innej bawilandii i zarazić pół przedszkola ZANIM zacznie żygać.

    •  

      pokaż komentarz

      @nikifor: wiem jak brzmi normalny kaszel u dziecka, uwierz ten nie był pochorobowy. Suchy kaszel, aż było gwizd z płuc słychać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Monique84: dziecko z gorączką do publicznego żłobka/ przedszkola (przynajmniej tam gdzie mój syn chodzi) nie wejdzie. Na wejściu jest sprawdzana temp., no chyba, że dostanie chwilę wcześniej lek na zbicie gorączki. Wtedy jak wyjdzie gorączka w trakcie dnia to jest telefon i dziecko trzeba zabrać.

    •  

      pokaż komentarz

      @nikifor: O właśnie podstawowy błąd rodziców w Polsce - trzymanie dziecka z katarem/kaszlem w domu. A powinno się robić wręcz odwrotnie. Nie mówię o anginach czy zapaleniach płuc, ale na Odyna, katar to serio pierdoła. Sama pracuje z dziećmi, co prawda szkolnymi, ale nie widzę problemu w zakatarzonym dziecku.

    •  

      pokaż komentarz

      O właśnie podstawowy błąd rodziców w Polsce - trzymanie dziecka z katarem/kaszlem w domu. A powinno się robić wręcz odwrotnie.

      @agataen: Ale przedszkole (prywatne!) apeluje by takich dzieci do przedszkola nie puszczać. Poza tym mam wrażenie, że część tego kaszlu jest wynikiem zanieczyszczenia powietrza.

    •  

      pokaż komentarz

      @lukglo86: No i dobrze. Dziecko ewidentnie chore (nie zakatarzone czy kaszlące ale chore), gorączkujące, które źle się czuje powinno być w domu przede wszystkim dlatego, żeby móc wypocząć, wyleżeć się i zrelaksować. Przyprowadzanie gorączkującego dziecka do przedszkola uważam za okrucieństwo. Natomiast nawet, gdybyśmy jakimś cudem wyeliminowali takie przypadki to NIC to nie da. Człowiek zaraża zanim choroba zacznie dawać objawy. Dziwię się, że w ogóle ktokolwiek o zdrowym umyśle może sądzić, że da się w jakikolwiek sposób zapobiec chorobom wieku dziecięcego w przedszkolu do którego uczęszcza kilkadziesiąt dzieci. U nas nikt nie przyprowadza dzieci, które ewidentnie są chore a cyklicznie mamy wszystko: ospę, jelitówki, bostonkę etc. Tego po prostu nie da się uniknąć! Znam ludzi, którzy po 2 pierwszych miesiącach się zniechęcili bo "dziecko ciągle chore" i wypisali z przedszkola. Takie dziecko będzie musiało odchorować swoje tyle, że później. Kiedy ma sobie wykształcić odporność jak nie w przedszkolu?

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboKeleth: moja młoda poszła do przedszkola (Państwowego) w wieku 2 lat i 4 miesięcy, urodziła się dodatkowo jako wcześniak 9 tygodni przed terminem. Do chwili obecnej przez 2,5 roku opuściła dokładnie 3 tygodni, raz 2 tyg z powodu ospy, 3 dni z powodu przeziębienia, 2 dni po szyciu głowy.

      Tylko że:
      - jak mawia nasza lekarka katar to nie choroba, a gorączka u dziecka zaczyna się jeżeli temperatura utrzymuje się powyżej 38,5 przez dłuższy czas - i do tych rad jak najbardziej się stosujemy.
      - została zaszczepiona ma wszystko co się dało czy obowiązkowe czy nie.
      - dziennie kilka godzin spędza zawsze na zewnątrz - deszcz, błoto, mróz nie są jej straszne.

    •  

      pokaż komentarz

      @nikifor: podejrzewam, że to naciski rodziców. W takich sprawach jest bardzo cienka granica, którą faktycznie niektórzy rodzice przekraczają (w przedszkolu, w ktorym miałam rytmikę dziecko przyszło z różyczką, wystraszyłam się nie na żarty bo akurat byłam w ciąży), ale większość rodziców przyprowadza dizeci z kaszlem pochorobowym, chrypką, nieżytem nosa i w tym nie ma nic dziwnego. Ale to jeszcze wszyscy rodzice musieliby być rozsądni, a wszyscy wiemy jak jest

    •  

      pokaż komentarz

      @zomerstm: w jaki sposób ten wyjątek potwierdza regułę? Dowiedz się lepiej co oznacza to powiedzenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Doment: > moja córka w żłobku też tak miała, norma to była, aktualnie rzadko kiedy choruje, uodporniła się widocznie

      Moje chodziły do żłobka (przez dwa lata), ostatnie gdy uczęszczało, to w sezonie jesień-zima, raz w miesiącu chorowało. Teraz chodzi już dwa lata do przedszkola i ani razu nie zachorowała (odpukać, niech tak zostanie). Tak, dzieci nabywają odporność w kontakcie z szerszym środowiskiem. O ile małego szkraba do dwóch lat, jesteś w stanie otoczyć odpowiednią opieką, to gdy pójdzie do żłobka lub przedszkola (z pominięciem żłobka) nic już nie zrobisz. Rozumiem ludzi, którzy nie mogą brać "opieki" na chore dziecko (sam miałem już zamykać firmę), ale bez przesady!!! Jest jeszcze jedna i szalenie istotna rzecz, otóż zazwyczaj ludzie reagują, gdy trzeba leczyć, a nie myślą o profilaktyce!

    •  

      pokaż komentarz

      @lukglo86: Moje dziecko czasem ma kaszel jak gruźlik - alergia na roztocza. Leki pomagają, ale wszystkiego nie wygaszą, niestety. Teraz jest jeszcze czas, że mocno grzeją, Panie przedszkolanki okien nie otwierają, bo zimno, na dwór nie wyjdą, bo pada. I mu się nasila. Co zrobisz - nic nie zrobisz. Może należałoby po prostu zapytać, czy z dzieckiem wszystko okej, a nie zła matka chore dziecko przyprowadza...

    •  

      pokaż komentarz

      związku z tym często i gęsto chodzi zakatarzone i pokasłujące ALE rzadko kiedy naprawdę choruje
      @Monique84:
      Twoje dziecko choruje i zaraża innych. Przerośnięte migdałki często skutkują długotrwałym wysiękiem w przewodzie słuchowym, co może prowadzić do niedosłuchu u dziecka. Nie tłumacz swojej ignorancji przykładami ze Szwecji gdzie takie podejście dla stanu zdrowia dziecka czasem skutkuje przewlekłymi problemami ze słuchem lub/i zatokami (moi znajomi przyjechali z dzieckiem na leczenie do Polski bo w Szwecji każdy lekarz to olewał). Migdałki do przycięcia, idź do laryngologa i dowiedz się ile macz czasu na ten zabieg, gdyż należy go wykonać do określonego wieku, a w szpitalach ciężko dostać się na operacje (długie kolejki).
      Poza tym zapominasz że w Polsce mamy spore problemy z powietrzem, co skutkuje znacznie częstszymi schorzeniami dróg oddechowych u dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @agataen: ja tak chorowalem, ze bylem pare razy w szpitalu. No i np mam szkliwo zj%!?ne od antybiotykow, a czytalem, ze niektore antybiotyki mieszaja tez w mozgu i to tez by sie zgadzalo, bo mam problemy psychiczne. Nie mowiac o wplywie na flore bakteryjna, ktorej sklad tez wplywa na mozg.

    •  

      pokaż komentarz

      @mr_D: Zdolności diagnozowania obcych dzieci na odległość przez ekran monitora godne pozazdroszczenia. Dziękuję za troskę ale moje dziecko od 2 lat pozostaje pod kontrolą bardzo dobrego laryngologa. Całe szczęście (pomimo, że to klinika prywatna) ów lekarz nie kieruje wszystkich dzieci z marszu na zabieg bo jak sam mówi, lepiej jest obkurczyć migdałki farmakologicznie a zabieg jest ostatecznością. Jak do tej pory nie staneliśmy przed taką koniecznością. A uszom tez nic nie dolega bo również są zawsze kontrolowane. Ps: pewnie jesteś zaznajomiony z najnowszymi badaniami: http://www.rynekzdrowia.pl/Badania-i-rozwoj/Badania-usuniecie-migdalkow-moze-byc-przyczyna-wielu-chorob,184851,11.html

    •  

      pokaż komentarz

      @Monique84:

      Twoje dziecko choruje i zaraża innych.
      Tu stwierdzenie na podstawie Twojego opisu o katarze. Jeśli każdego dnia będzie pojawiać się w przedszkolu zakatarzone dziecko, uniemożliwi to wyleczenie się innym, tym bardziej że na katar się nie uodparnia (oczywiście za wyjątkiem alergii).
      Reszta w trybie przypuszczającym, i tak, w dobrej wierze i trosce, gdyż spotkałem już zbyt wielu rodziców ignorujących ten temat. Miło że Ty się do nich nie zaliczasz.
      Nie zgadzam się z tym by to rodzice sobie ustalali co jest dobre dla ogółu w przedszkolu gdyż dla każdego będzie to co innego podyktowane wygodą lub opinią (jak np przyjmowanie nieszczepionych dzieci do przedszkola).

      Uważam że powinna być jednolita polityka w sprawie przyjmowaniu chorych dzieci, i takowa zresztą jest: dzieci powinny być bez kataru i gorączki, a kaszlące dzieci powinny dostarczyć zaświadczenie od lekarza. Oczywiście w kwestii rotawirusów niewiele da się zrobić, ale już w przypadku wszawicy tak.

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboKeleth male dzieci tak maja w grupie... Poprostu. Wymieniaja sie flora bakteryjna i nic na to nie poradzisz

    •  

      pokaż komentarz

      jak dziecko strasznie kaszle

      @lukglo86: pytanie, czy kaszlał "przed" czy "po" chorobie. Kojarzę jak mi kiedyś lekarka mówiła po chorobie dziecka, że się czasem kaszel poinfekcyjny utrzymuje ale już wtedy dziecko niczego nie rozsiewa. I wypisała papier - zgodę na powrót dzieciaka do placówki

    •  

      pokaż komentarz

      @PeaceUN: wiesz, to normalne że się wymieniają, ale jak maDka przyprowadza dziecko z anginą czy biegunką to uważam to za skrajną nieodpowiedzialność

    •  

      pokaż komentarz

      dwu latek średnio chodzi 1 max 2 tygodnie w miesiącu

      @TurboKeleth: Jak dopiero poszło do żłobka, to będzie tak wyglądać pierwsze kilka miesięcy. To normalny proces "wymiany" zarazków w populacji. Jest Twojemu dziecku potrzebny do rozwoju układu odpornościowego. Z czasem będzie chorować coraz mniej.

      bo idioci przyprowadzają chore dzieci do żłobka

      Zgadza się -- chorego dziecka, dla jego dobra, nie powinno się przyprowadzać do przedszkola/żłobka.
      A co powiesz na opiekunku, które jak widzą gila, to od razu odmawiają przyjęcia dziecka? Ja mam problem w tę stronę. Jak tylko zobaczą gluta w nosie, to zamiast wytrzeć, albo pomóc dziecku wydmuchać nos, dzwonią, że dziecko chore. Dzisiaj właśnie byłem u lekarki z młodym w takiej właśnie sprawie. Sama stwierdziła, że ręce opadają, jak się słucha, co przedszkolanki/żłobkowianki sobie wymyślają. I siedzę teraz w domu, nie zarabiam, dziecko tęskni za kolegami, samo się dopomina, że chce do żłobka. Jest zdrowe, mogłby iść, ale babom się uwidziało, że nie.

      Posłuchaj sobie @Monique84 bo dobrze pisze. Katar to nie choroba!

  •  

    pokaż komentarz

    Moja mama jest dyrektorem przedszkola i to co czasami od niej słyszę to jaja. Rodzice przynoszą zaświadczenie od lekarza, że dziecko może chodzić do przedszkola bo jest "zdrowe", a po paru godzinach przebywania takiego dziecka w przedszkolu muszą być wzywani rodzice bo pastylki na zbicie temperatury przestały działać i dziecko ledwo kontaktuje. Jednego dnia dziecko jest odbierane wcześniej z powodu prawdopodobnej grypy żołądkowej a następnego dnia cudowne ozdrowienie i normalnie przychodzi :D.

    Ostatnio były problemy z wszawicą w jednej grupie i takie dzieci też normalnie były przyprowadzane (wszawica/gnidy) :DDDD. A najlepsze jest to, że nie możesz zakazać przyprowadzania takiego dziecka, bo wszawica/gnidy to nie jest już choroba zakaźna więc dziecko może chodzić normalnie do przedszkola/szkoły. I tak zaraża, przenosi to świństwo na inne dzieci, na przedszkolanki, na zabawki i weź się tego pozbądź.

  •  

    pokaż komentarz

    w naszym żłobku jest zasada - jak dziecko ma 37.5 albo ma niepokojące objawy to jest odizolowane a rodzice mają je odebrać natychmiast. I tak powinno być wszędzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @fiszu86: a jak zmusisz do tego odbioru natychmiast? A nurofen trzyma i 8h przeciwgorączkowo, więc lipa. Jak rodzic nieuczciwy, to nic nie zrobisz, bo żadnego bata nie ma na takich ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hand_Solo: nie wiem jak, ale samo wprowadzenie takiej zasady by znacznie obniżyło ilość takich przypadków kombinowania. U nas nie ma takiego problemu, ludzie się pilnują bo chcą żeby inni też przestrzegali tych samych zasad

    •  

      pokaż komentarz

      @fiszu86: taka zasada jest ogólnie przyjęta. Ale nie da się jej egzekwować i bardzo łatwo obejść. O to mi chodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hand_Solo @fiszu86: nie da się zgodnie z prawem przetransportować dziecka z objawami chorobowymi do jakiejś placówki medycznej na koszt rodziców? Takie prywatne placówki medyczne są chyba w każdym mieście, dla nich to dodatkowy pieniądz, dla rodziców dodatkowa motywacja do nieprzyprowadzania chorych dzieci do przedszkoli, dla innych dzieci to większy komfort. Tylko czy można coś takiego legalnie wprowadzić?

    •  

      pokaż komentarz

      nie da się zgodnie z prawem przetransportować dziecka z objawami chorobowymi do jakiejś placówki medycznej na koszt rodziców

      @voot: nie da się. To co proponujesz to wykonywanie zabiegów medycznych bez zgody opiekuna. Do tego jest potrzebna zgoda sądu i występuje się o nią w przypadkach zagrożenia życia a nie kichania.

    •  

      pokaż komentarz

      @voot: a nawet jeżeli to co? Udowadniaj później, że dziecko było chore przed przedszkolem, a nie, że je siekło już po przyjściu. No nie do zrobienia. Jeżeli nie zmieni się mentalność ludzi, nic się w tej kwestii nie zmieni.

    •  

      pokaż komentarz

      @mus_tang: no nie tak całkiem bez zgody, bo opiekun musiałby wyrazić taką zgodę przy zapisaniu dziecka, że jeśli jego dziecko będzie w przedszkolu chore, to będzie przewiezione do placówki medycznej na koszt opiekuna. Tylko czy ten zapis w umowie nie byłby niezgodny z prawem, no i nie wiem czy jednorazowa zgoda wystarczy czy faktycznie trzeba każdorazowo zgodę opiekuna przed każdym przekazaniem dziecka do takiej placówki.

      @Hand_Solo: to kiedy dziecko było chore już by nie miało znaczenia, w umowie byłoby jeśli jest chore to jedzie do placówki, nieważne czy było przed czy zachorowało w przedszkolu. To miałoby na celu właśnie zmienić mentalność ludzi. Jeśli nie rozumieją dlaczego nie powinni przyprowadzać chorych dzieci, to może posłuchają swojego portfela.

      No ale to tylko taka myśl, które mi teraz wpadła do głowy

    •  

      pokaż komentarz

      to kiedy dziecko było chore już by nie miało znaczenia, w umowie byłoby jeśli jest chore to jedzie do placówki, nieważne czy było przed czy zachorowało w przedszkolu. To miałoby na celu właśnie zmienić mentalność ludzi. Jeśli nie rozumieją dlaczego nie powinni przyprowadzać chorych dzieci, to może posłuchają swojego portfela.

      @voot: A co jeżeli dziecko się faktycznie rozchoruje w przedszkolu? Wiesz, wypadek losowy. Masz ponosić koszty leczenia w prywatnej klinice? I od kiedy dziecko jest chore? Od 38st, a może 37,7? A jak z katarem, albo zaropiałymi oczami? A co jeżeli dziecko się słania, bo nie spało?Zostawisz to do oceny przedszkolance albo pielęgniarce? Jest pole do interpretacji duże, nie możesz tego rozwiązać w ten sposób.
      Nie bronię tych ludzi w żadnym wypadku, ale twarde przepisy też nie rozwiążą problemu. Wystarczyłby zdrowy rozsądek.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hand_Solo: tylko z tym zdrowym rozsądkiem jest na prawdę problem u niektórych rodziców ( ͡º ͜ʖ͡º)

      W tym pomyśle trzeba by liczyć na rozsądek przedszkolanek czy pielęgniarek przedszkolnych, aby nie obciążać kosztami rodziców, którzy na to nie zasłużyli. To wymyśliłem na podstawie opowieści kuzynki mieszkającej w NY, mówiła, że gdy jej córka zachorowała w przedszkolu, to po prostu wezwali karetkę i zabrali ją do najbliższego szpitala, skąd ją później odebrała. Jeśli chodzi o koszty, to już była kwestia zgodnie z umową z ubezpieczycielem. I trzeba dodać, to nie było złośliwe wezwanie karetki, tylko akurat w tym przedszkolu mają takie procedury, ma to na celu dobro dzieci.

      Jednak to jest faktycznie zbyt duże obciążenie dla przedszkolanek, najlepiej wybrać sobie przedszkole, w którym po prostu rozwiążą umowę z powodu przyprowadzenia dziecka chorego.

    •  

      pokaż komentarz

      w którym po prostu rozwiążą umowę z powodu przyprowadzenia dziecka chorego.

      @voot: obawiam się, że mogą takiego nie znaleźć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Hand_Solo: no tak, tracą wtedy klienta, ale w mojej okolicy przynajmniej 2 takie są. Oczywiście mówię o przedszkolach prywatnych. W państwowych mają pewnie regulaminy narzucone z góry, ale nie wiem czy ktoś jeszcze posyła dzieci do państwowych przedszkoli, gdy można wybrać prywatne - oczywiście, jeśli pieniądze i brak miejsc w prywatnych nie ograniczają mu wyboru.

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko czy ten zapis w umowie nie byłby niezgodny z prawem, no i nie wiem czy jednorazowa zgoda wystarczy czy faktycznie trzeba każdorazowo zgodę opiekuna przed każdym przekazaniem dziecka do takiej placówki.

      @voot: nie da rady, jeżeli nie jest to stan nagły i zabieg ratujący, żaden lekarz i żadna przychodnia czy SOR nie podejmie się leczenia bez zgody opiekuna prawnego. Zgoda mogłaby musiała być uprzednio wyrażona. ALe jak chcesz egzekwować te opłaty jak ludzie nie płacą manadtów karnych za płacenie których można pójść w pasy bo jest to grzywna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hand_Solo można stosować sankcje w postaci usunięcia z przedszkola.

    •  

      pokaż komentarz

      @materacci: nie można, bo uczęszczanie do przedszkola jest obowiązkowe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Moja Babcia jak byłem w podstawówce i chory to mówiła - ja to jak byłam w pracy to nawet jak miałam 40 stopni goromczki to chodziłam a ty młody jezdeś i zdrowy co tam dla ciebe 38 stopni przecież nic ci się nie stanie. Polska to górny azerbejdżan tylko domy nas nauczyli stawiać w stylu europejskim.