Justyna K. zmarła przewożona do szpitala. Śledztwo zostało wstrzymane

Śledztwo w sprawie 32-letniej Justyny K., pacjentki SOR w Dębicy (woj. podkarpackie), która zmarła przewożona do szpitala, zostało zawieszone. Po śmierci pacjentki w styczniu rodzina oskarżyła personel medyczny o niedopełnienie obowiązków.

- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 37
- Odpowiedz




Komentarze (37)
najlepsze
A tak serio to ok 2005-2007 Naczelna Izba Lekarska dążyła do zmodyfikowania prawa tak aby jakikolwiek lekarz mógł odmówić zeznań lub opinii w sprawie innego lekarza. Coś bardzo podobnego co obowiązuje w sprawie rodziny i najbliższych osób, że można odmówić zeznań które mogłyby ich obciążyć. Na szczęście to ne przeszło, ale w praktyce i tak lekarze nie
@Elmaak:
źródło: Odc13-300x213
PobierzA tętniaki rozwarstwiające są obarczone dużą śmiertelnością
1. Godzina 14- starsza pacjentka ( w wieku około 80-85lat) w badaniu obrazowym ma stwierdzone kompresyjne złamanie trzonu L4 ( czwarty krąg lędźwiowy). W wyniku złamania odłam kostny uciska na rdzeń kręgowy i powoduje deficyty neurologiczne, m.in.
Nie ma ŻADNEJ możliwości zaopatrzenia pękniętego tętniaka w szpitalu powiatowym bez odpowiedniego zaplecza. Potrzebujesz m.in. zestaw odpowiednich narzędzi chirurgicznych, protez, nici, stentgraftów których w szpitalu bez chirurgii naczyniowej po prostu fizycznie brak. Będąc tam na miejscu i nie mając żadnego zaplecza też
Sama tomografia trochę trwa, następnie analiza i wykonanie opis, to trochę trwa. Stwierdzenie że transport wyruszył "dopiero" po siedmiu godzinach jest z tyłka bo
@RobinSchudl: po badaniu czy po opisie? Bo to akurat jest trochę czasu
@severh: angio-TK aorty trwa od momentu przywiezienia pacjenta do pracowni do wyjazdu do 10minut. Opis zwykle do godziny, choć jeśli jest coś grubego to zazwyczaj radiolog dzwoni i przekazuje lekarzowi kierującemu co jest i za ile mniej więcej będzie opis. Oszczędza się w ten sposób czas gdy można zacząć ogarniać celowane leczenie, w tym przypadku wstawianie mankietu na radiologii zabiegowej lub kardiochirurgii.
Na moim ostatnim dyżurze
To nie ludzie to bestie