•  

    Ogłoszenia parafialne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Pod ostatnim wpisem dodałem informację, że planuję poogłaszać się ze sprzedażą jajek na lokalnych grupach Facebookowych i przywozić powiedzmy raz w tygodniu jajka na konkretne osiedle, ale że Mireczki z #warszawa mają oczywiście pierwszeństwo i mogą zamawiać u mnie na PW. Nie spodziewałem się mówiąc szczerze tak dużego zainteresowania, wyszło na to, że zamówiliście tyle jajek, że nie było potrzeby ogłaszania się nawet na FB! Co mnie oczywiście niezmiernie cieszy :-)

    W związku z całkiem sporym zainteresowaniem jajkami trzeba to jakoś zorganizować, i tak:

    - Co jakiś czas (raz w tygodniu, może rzadziej) będę wrzucał informację pod tagiem #warszawa gdzie będę pisał w których dzielnicach w który dzień można mnie spotkać. Wtedy możecie zamawiać u mnie jajka bez żadnych ograniczeń, od 10 sztuk ;) No bo jak i tak będę w okolicy to mogę podrzucić.

    - Z racji tego, że nie każdy sobie życzy oglądać te ogłoszenia pod tagiem #warszawa tworzę nowy tag przeznaczony do obserwowania / czarnolistowania #mirkojaja (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    - Pozostałe warunki bez zmian, czyli: Jedno jajko 1 zł, powyżej 50 sztuk podwożę w konkretne miejsce, mniejsze ilości też wchodzą oczywiście w grę - ale wtedy dostawa dopiero jak jakiś Mirek mieszkający w Waszej okolicy również zamówi jajka i zbierze się łącznie powyżej 50 sztuk. Ewentualnie obserwować tag #mirkojaja i się dołączyć z zamówieniem ;-) Zamówienia oczywiście na PW.

    Informacji na temat sprzedaży jaj nie będzie za to pod moim głównym tagiem #kurkazpodworka , powstał on w zupełnie innym celu i nie chciałbym tego zmieniać.

    Rozkład na ten tydzień:

    **Dzisiaj od 18.30 jestem na #bemowo

    Jutro od 19.30 jestem na #ursus**

    W drugiej części tygodnia planuję odwiedzić jeszcze #odolany .

    Jeżeli ktoś z tych dzielnic ma ochotę na wiejskie jajka to serdecznie zapraszam :-)

    Ale z racji tego, że już wołam ludzi z #kurkazpodworka to łapcie chociaż filmik jak kurki jedzą pszenicę z ręki (ʘ‿ʘ)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: streamable.com

  •  

    Człowiek tak żyje tylko tym co tu i teraz, rozwiązuje bieżące problemy, planuje przyszłość, za siebie nie ogląda bo i po co, a tu nie wiedzieć kiedy minął rok odkąd zajmuję się kurami! (ʘ‿ʘ)

    To był dobry rok. Bez wątpienia mogę stwierdzić, że najlepszy w mojej dotychczasowej "karierze zawodowej".W miejscu gdzie był skład nikomu niepotrzebnych rzeczy, po uprzątnięciu i lekkiej modernizacji powstał kurnik. Za stodołą gdzie od kilku lat rosło wyłącznie zielsko, powstał wybieg dla kur. Zaczynając od 50 kurek i wybiegu około 500m2 które dawały średnio `30-35 jajek dziennie po roku doszedłem do tego, że mam 300 kur, wybieg prawie pół hektara i średnio 185-190 jajek na dzień.

    I to wszystko zrobiłem sam. Niemal od zera. Każda jedna grzęda. Każde gniazdo. Każdy słupek w ogrodzeniu wybiegu, każdy metr założonej siatki... Wszystko własnymi rękoma. Zajebiste uczucie kiedy ogląda się zdjęcia jak wyglądało to miejsce jeszcze rok temu, a jak wygląda w tym momencie. I wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze? Że to wszystko na siebie zarabia. Chociaż rok temu jak zaczynałem to na każdym kroku słyszałem kpiny, wiele osób było przekonanych, że to się nie uda a ja delikatnie mówiąc 'zwariowałem', że to wszystko bez sensu... Ale to działa. I po roku czasu słyszę od tych samych osób "Kurcze, fajnie się ustawiłeś, też bym tak chciał". Takie coś daje mega motywację do dalszego działania (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Nie mogę powiedzieć, żeby zawsze było łatwo i kolorowo. Zdarzają się okresy kiedy pracy jest bardzo dużo i ledwo daję radę. Albo okresy gdy kury gorzej się niosą, albo jajka w sklepach gorzej się sprzedają, przez co pieniędzy jest zauważalnie mniej... Wiadomo, jak to na swoim, problemy będą zawsze. Ale nigdy nie narzekam. To mój wybór, że żyję w taki sposób w jaki żyje i... to jest zajebiste. I nie zamieniłbym tego na nic innego.

    Chciałbym też w tym miejscu podziękować wszystkim Wam za wszystkie miłe słowa, czy to pod wpisami czy na PW. Kiedy trochę ponad rok temu ot tak dodałem wpis chwaląc się ukończonym kurnikiem nie spodziewałem się nawet tak wielkiego zainteresowania - obecnie tag #kurkazpodworka obserwuje `1650 osób a ostatni wpis osiągnął rekordową liczbę 2192 plusy. Zwykły wpis o kurach! Jak wcześniej pisałem nie zawsze jest łatwo i kolorowo ale w cięższych chwilach pomaga świadomość, że gdzieś tam jest ponad półtora tysiąca Mirków ciekawych co tam słychać w moim kurniku ( ͡° ͜ʖ ͡°) Serdeczne dzięki jeszcze raz za to wszystko!!!!!

    Tyle pierdu pierdu, a teraz przechodzimy do tego co tam w kurniku słychać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A no w kurniku lepiej od ostatniego wpisu. Pierwsze stado 50 sztuk skończyło bądź powoli kończy się przepierzać, piórka (prawie)gołym kurczakom ładnie odrosły, dumnie paradują w nowym upierzeniu po wybiegu oraz chętniej znoszą jajka ( ͡º ͜ʖ͡º)Obecnie jest około 185-190 jaj dziennie.
    Część kur zorganizowała sobie dzikie gniazda w... starych oponach ;-) Jakoś tam im było najwygodniej się nieść, co z tego, że w kurniku eleganckie gniazda, że czysto, schludnie... Nie, stara opona leżąca gdzieś tam na wybiegu będzie najlepsza. Cóż było zrobić... Wygrzebałem ze strychu stare opony, wyścieliłem elegancko słomą, postawiłem w kilku miejscach w kurniku... I od teraz kury mają nowe ulubione gniazda ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dziennie w samych oponach znajduję 70-80 jaj! Minus jest taki, że nie są one w żaden sposób "pół automatyczne" i muszę zbierać stamtąd jaja kilka razy dziennie, żeby się nie potłukły, ale co zrobić. Z gustami płci pięknej się nie dyskutuje...

    Z takich bardziej organizacyjnych rzeczy to planuję rozszerzyć sposób dystrybucji jaj. Będzie mnie to kosztowało więcej pracy, ale będzie miało i swoje plusy - własna sieć klientów, uniezależnienie się od sklepów itp. Ale do rzeczy - myślałem o ogłoszeniu się na jakichś grupach facebookowych warszawskich dzielnic/osiedli, że prowadzę taką i taką działalność, można kupić ode mnie jajka i odebrać je osobiście powiedzmy w sobotę od godziny 19 do 20 pod tym i tym blokiem. Myślę, że to ma szansę powodzenia :-) Jeżeli macie jakieś grupy facebookowe swoich dzielnic, osiedli czy coś w Warszawie to dajcie znać jak się nazywają, będzie mi łatwiej szukać :-)

    Ale ale. Zanim ruszę na grupy Facebookowe to daję szansę zakupu jaj w pierwszej kolejności Wam drodzy Mircy ;-) Sporo osób już do mnie o to pisało czy kiedyś będzie taka możliwość, żeby kupować ode mnie jajka gdzieś w Warszawie, czy może bym nie podwiózł itp. Więc oficjalnie ogłaszam: TAK. Od dzisiaj jest taka możliwość. Jeżeli jest ktoś z #warszawa z takich dzielnic jak #ochota #usus #piaseczno #piastow #mokotow #ursynow #wlochy ewentualnie inne lokalizacje gdzie można dojechać sprawnie z +/- Raszyna w miarę sprawnie i bez większych korków to zapraszam na PW :-) Tak dla formalności cena za 1 jajko 1 zł, płatne gotówką (;)), dowóz we wskazane miejsce powyżej 50 sztuk :-) Ale jeżeli chcecie mniej to też możecie się odezwać, może się okazać, że inny Mirek z tej samej okolicy też chce mniejszą ilość i będzie się dało to pogodzić :-)

    Pod ostatnim wpisem kilka osób prosiło mnie o gifa z miziania kury ;) Gifa zrobić się nie udało, ale za to łapcie filmik:
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: streamable.com

  •  

    Ostatnio jedna z Mirabelek podrzuciła mi pomysł na wpis zadając pytanie, jak dokładniej wygląda mój dzień jak zajmuję się 300 kurkami. No to dzisiaj będzie o tym :)

    Na początek muszę zaznaczyć, że nie każdy dzień wygląda identycznie. Najwięcej pracy mam we wtorki i w piątki, kiedy to rozwożę jajka po okolicznych sklepach - najluźniej jest w soboty i w niedzielę. Jednak na potrzeby wpisu opisany będzie 'najcięższy' dzień czyli piątek, żeby móc Wam przybliżyć jak to wszystko +/- wygląda od środka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ale zanim przejdziemy do samego piątku wspomnieć trzeba o czwartku wieczorem. Wtedy to pakuję jajka z poprzednich dni, aby jutro rano mieć co zawieźć do sklepów. Wydawać by się mogło, że to żadna roboa - ale jednak każde jajko trzeba wziąć w rękę, obejrzeć czy nie jest pęknięte, wytrzeć suchą szmatką ewentualne zanieczyszczenia, wsadzić do wytłaczanki. Potem tą wytłaczankę zamknąć, nakleić naklejkę z facebookiem i wstawić do skrzynki. Pełne skrzynki trzeba odnieść do piwniczki, gdzie oczekują na wyjazd do sklepów. Średnio mając do spakowania 500 jaj z tą czynnością schodzi mi się około 2 godzin w czwartek wieczorem.

    6.00 Pobudka. (Czasami wcześniej. Jak są duże upały to nawet 3.30, żeby kury pobiegały po wybiegu przed największą falą gorąca, którą to spędzają w kurniku/pod daszkiem) Zamiast jak każdy normalny człowiek z rana pójść do łazienki czy napić się kawy, wbijam się w gumowce, zakładam rękawiczki i kapelusz i idę otworzyć kurnik. Otwieram główne drzwi na wybieg oraz okno, aby zapewnić odpowiednią wentylację, wywietrzyć kurnik po nocy itd.
    Z rana wszystkie kury jak jeden mąż wyskakują z kurnika. Pięknie wygląda wtedy wybieg, prawie 300 kur rozpierzchniętych na blisko 5000m2 zielonego wybiegu. Jedyna taka okazja w ciągu dnia, żeby coś takiego zobaczyć- później wszystkie chodzą w grupkach, pilnują się swoich kogutów. Rano jest prawdziwe szaleństwo (ʘ‿ʘ)
    W kurniku zostają wtedy jedynie kury które aktualnie znoszą jajko. Kilka, do kilkunastu sztuk. W tym czasie wymieniam im wodę na świeżą, kilka wiader po 25 litrów i do południa z wodą jest spokój.

    Potem mam chwilę dla siebie - zjeść śniadanie, ogarnąć się z rana... jak każdy normalny człowiek ;)

    Po śniadaniu, koło 8.30-9.00 zaczynam przygotowania do wyjazdu. Myję pojemniki na catering, skrzynki na warzywa, ładuję to wszystko na samochód. Na sam koniec na samochodzie lądują spakowane dzień wcześniej jajka.

    Około 10.30 wyjeżdzam z domu. Pierwszy przystanek to firma cateringowa w której odbieram resztki powstałe przy produkcji objadów oraz same niezjedzone przez dzieci objady. Zamiast lądować w śmietniku lądują w pojemnikach które przechwytuję ja :-) Ładuję kilka pojemników (zazwyczaj 2-3) na samochód, zostawiam czyste na wymianę i 20 jajek dla pań z kuchni i jadę dalej.

    Kolejny przystanek to sklep w którym odbieram warzywa i owoce nienadające się do daleszej sprzedaży (a bardzo często będące w lepszym stanie niż te które sam mam w lodówce...;) ). Ładuję kilka klatek (5-6, zależy od dnia) na samochód, zostawiam jajka do sprzedaży i jadę dalej do kolejnych sklepów.

    Po drodze mam jeszcze 2 sklepy w których zostawiam jaja na sprzedaż oraz biorę warzywa/owoce dla kur.

    Tak załadowany wracam do domu około południa.

    Teraz jest czas na drugie śniadanie, kawę itp po czym biorę się za rozładowanie samochodu.

    Na początku próbowałem zebrane warzywa/owoce magazynować i rzucać kurom kilka razy dzienne, ale to się nie sprawdza - trzeba poświęcić na to miejsce, ustawiać w odpowiedniej kolejności, jak warzywa zaczną się psuć to na bierząco wyrzucać itp - gra nie warta świeczki. Od dłuższego już czasu warzywa/owoce prosto z samochodu wynoszę na wybieg dla kur i je im tam po prostu wyrzucam, i ten system sprawdza się póki co bez zarzutu.
    Jedznie z cateringu wyjmuję oczywiście w pierwszej kolejności i zanoszę bezpośrednio do kurnika gdzie przelewam je do pojemników (takie czarne budowlane ;) ) skąd znikają w przeciągu kilku godzin. Kury uwielbiają takie żarcie ponad wszystko

    Rozładowanie samochodu z warzyw, posprzątanie go po wszystkim itp też zajmuje mi około godziny do półtorej.

    W tym samym czasie uzupełniam też mieszankę (pszenica,owies,kukurydza, kreda) w karmnikach oraz wodę.

    Po rozładowaniu samochodu mam 'czas wolny' kiedy to mogę zająć się innymi rzeczami nie związanymi koniecznie z kurami.
    Następnym razem w kurniku pojawiam się dopiero przed wieczorem, żeby pozbierać jajka. Z zebraniem jajek też się schodzi koło 15-20 minut, zwłaszcza, że część kurek upodobała sobie nowe miejsca do noszenia się - nie w gniazdach w kurniku, jak na przyzwoitą kurę przystało, tylko niosą mi się na wybiegu pod takim daszkiem gdzie schowane są nieużywane maszyny rolnicze (kopaczka do kartofli, takie tam) - wejście tam i wybranie jajek też chwilę niestety zajmuje oraz do najprostszych nie należy ;-) Przy okazji po raz trzeci uzupełniam wodę, żeby w nocy/rano miały co pić.

    Następnie około 21.30 idę zamknąć kury na noc: zamknięcie drzwi od kurnika, okna, sprawdzenie całego wybiegu czy aby na pewno żadna kurka nie została (a potrafią się schować w przedziwnych miejscach), ewentualnie złapanie takiej kury i odstawienie do kurnika.

    I tak to się żyje na tej wsi ;)

    Z takich ciekawszych rzeczy które wydarzyły się od ostatniego dużego wpisu, to skończyłem ogradzanie wybiegu: teraz kury mają do dyspozycji blisko pół hektara, obsiane koniczyną, gryką, pszenicą, owsem i co tam jeszcze miałem pod ręką ( ͡º ͜ʖ͡º) Ładnie się wszystko zazieleniło, w zasadzie to niedługo powinienem zacząć to wszystko kosić, bo kury nie przejadają zielonego na takim terenie.

    Nieśność obecnie utrzymuje się na poziomie +/- 0,55 jajka/kura na dzień. Przyczyną dość słabego wyniku jak na tę porę roku jest to, że pierwsze 50 kur które kończy właśnie rok, zaczęło się przepierzać. W tym okresie kury zmieniają piórka na nowe - śmiesznie wyglądają w kurniku takie gołe lub pół gołe kurczaki, które chowają się po kątach lub w gniazdach, żeby tylko na nie nie patrzeć. No to nie patrzę... (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    W ostatnim czasie zacząłem zaopatrywać w jajka nowy sklep. W tym momencie moje jajka są sprzedawane już nie w dwóch, lecz w trzech sklepach. Z racji tego, że ciągle produkuję więcej niż te trzy sklepy są w stanie sprzedać (a możliwości mam jeszcze ciut większe), rozglądam się za kolejnymi stałymi odbiorcami i na tym będę się koncentrował w najbliższym czasie :-)

    Chodzi mi po głowie również delikatna modernizacja kurnika jeżeli chodzi o gniazda - duże, solidne gniazda metalowe które nieraz widzieliście na zdjęciach, będę chciał wymienić na gniazda drewniane z szufladami, które na dłuższą metę okazują się lepszym rozwiązaniem - chociażby ze względu na utrzymanie czystości, nie mówiąc już o komforcie kur :-)

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190714_160808.jpg

  •  

    Zwariowałeś?! Na cholerę Ci taki wielki samochód?!?!?!

    Ja: ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Plusujcie kurczakowóz, nikt nigdy nie plusujcie kurczakowozu! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ps. Właśnie kolejna setka kurek wjeżdża do kurnika, trzymajcie kciuki, żeby wszystko było w porządku. Jak zaczną mi się wszystkie nieść powinienem płynnie przekroczyć średnią krajową ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190604_184150.jpg

  •  

    Tu na razie jest ściernisko...

    Ostatnio mam tyle na głowie, że ledwo się ze wszystkim wyrabiam. Remont domu (ocieplenie, dach, okna takie tam...) który się ciągnął od połowy lutego aż do tuż przed świętami, jednocześnie do ogarnięcia 200 kur + kilka innych drobnych spraw bieżących i nie miałem czasu nawet na czas zasiać pszenicy (widocznej w tle). W końcu się udało, z lekkim poślizgiem ale jednak. Jednocześnie udało się zasiać mieszankę zielonki na terenie planowanym pod nową część wybiegu - koniczyna, gryka, facelia, trochę pszenicy. Już zaczyna wschodzić - więc czas najwyższy na zrobienie ogrodzenia.
    Od ostatniego razu poczyniłem pewne inwestycje w sprzęt - młot 1200W + świder do ziemi na prawdę robią różnicę. Pracę którą grodząc poprzednio ogrodzenie wykonywałem cały dzień, teraz jestem w stanie zrobić w 30 minut. Miazga. W tym tempie jak wszystko dobrze pójdzie to jeszcze w tym tygodniu kurki będą się pasły na całych 3500m2 (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Z takich ważniejszych rzeczy które pozmieniały się w kurniku to udało mi się wybić dwa okna - jedno normalnie otwierane w nowej części kurnika, drugie wysoko pod sufitem mające na celu tylko wpuszczanie do środka światła słonecznego.

    Już teraz mogę powiedzieć, że to był świetny pomysł - wentylacja w kurniku znacznie się poprawiła (cały dzień otwarte na oścież duże okno + drzwi), kury wstają zdecydowanie wcześniej i kiedy o 6.30 wypuszczam je na wybieg wszystkie już od dawna są na nogach - nie dopiero się budzą jak to było jak nie miały okien i cały czas ciemnicę dopóki ich nie otworzyłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dodatkowo coraz więcej młodych kurek zaczyna się nieść. Spora część jajek jest już odpowiedniej jakości do sprzedaży, część jest jeszcze malutkich które zostawiam sobie - bo nie będę brał przecież pieniędzy za jajko 35-40 gram ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Ciężko określić ile obecnie kur mi się niesie - ostatnie kilka dni (gdzieś od tygodnia) to codziennie większa liczba jajek, od 60 przez 70, wczoraj zebrałem już 78 z czego około 65 nadaje się wielkością do sprzedaży. Docelowo z 200 kur powinienem mieć minimum 120 jajek dziennie - w momencie kiedy wszystkie z nich wielkością będą nadawały się do sprzedaży, będę myślał nad dalszym powiększaniem kurnika ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190425_130909.jpg

    •  

      @robertx: piszę do Ciebie jako wypokowego eksperta ds drobiu ( ͡° ͜ʖ ͡°) pomóż i daj radę co robić bo moje kury od soboty nie zniosły ani jednego jajka! Najpierw były heheszki że święta są więc kurom też wolno świętować ale mija już tydzień i żeby tak wszystkie przestały? Przeszukałam możliwe kryjówki bo miałam już kiedyś niespodziankę w postaci 30 jaj gdzieś w szopie, albo w krzakach ale to nowe kury były i niekumate. Nie zauważyłam żeby mogły je zjadać bo by było mokro na gnieździe i zawsze jakieś skorupki by zostały. 2 tygodnie temu dołączyły do nich zielononożki i tak się zestresowały że stare kury przestały nieść? Czy może jakiś szkodnik mi je wybiera? Złodziej? Choroba? A może strajk i mam szykować dodatkową porcję ziarna? No bez jaj (╯︵╰,) btw wymieniałeś kiedyś rasę kur idealną na nasze warunki, weź no przypomnij bo ostatnio powiekszam swoje stadko. Warto brać leghorny? pokaż całość

      +: Dibhala
    •  

      @robertx jestem prostym mirkiem widzę #kurkazpodworka to plusuje

    • więcej komentarzy (52)

  •  

    Poniedziałek w #pracbaza . Najgorzej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #kurkazpodworka

    źródło: praca.jpg

  •  

    I don't know what i'm doing ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Wczoraj i przedwczoraj wjechało do kurnika łącznie 125 kur + 5 kogutów. Łącznie tymi co były z mam teraz 200 kur i 10 kogutów. Trzymajcie kciuki, żeby to nie jebnęło ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #kurkazpodworka

    źródło: 1551972948473_0_IMG_20190307_161446.jpg

  •  

    Będzie długo - ale dawno nic nie pisałem, więc zasłużyliście ;)

    Ale tak po kolei co tam się od ostatniego wpisu w kurniku działo.

    Przetrwaliśmy pierwszy poważny kryzys w biznesie. Dzisiaj już z pełną odpowiedzialnością mogę pisać o tym w czasie przeszłym ;)
    Jakoś przed świętami tak się złożyło, że dostawy z okolicznych warzywniaków były mniejsze niż apetyt moich kurek, i musiały przez kilka dni jechać na samym ziarnie. Wyraźnie im się to nie spodobało, więc z braku laku zagustowały we własnych jajach... Było źle. Nawet tragicznie. Teraz z perspektywy czasu śmiało mogę stwierdzić, że to był najcięższy moment do tej pory - człowiek się stara jak może, poświęca czas i pieniądze a udaje mu się ocalić 10 jajek dziennie mając 80 kur. Dramat. W najgorszym momencie było nawet ledwo po 4-5 jajek, bo reszta była zjadana...

    Miałem do wyboru - wybić stado (co stosuje się praktycznie zawsze gdy ten problem pojawi się na taką skalę), albo spróbować walczyć. Stwierdziłem, że nie ma się co śpieszyć i rosół zawsze zdążę zrobić - trzeba było coś wymyślić, i to wymyślić szybko. Zainwestowałem (łącznie to całkiem sporo) w nowe gniazda - część drewnianych które było widać już na wcześniejszych zdjęciach, część metalowych - oba są z założenia półautomatyczne, znaczy kura znosi jajko i to jajko spod kury ucieka. W jednym typie gniazd - drewnianych, spada do szuflady która jest pod gniazdem, w metalowym - sturluje się do rynienki do której kury nie mają dostępu.
    Jednocześnie do ziarna zacząłem dodawać kredę pastewną w formie takich malutkich kamyczków ułatwiających dodatkowo trawienie kurom w okresie zimowym.
    Taka ciekawostka - jak zapewne zauważyliście, kury nie posiadają... Zębów ;) Rozdrabnianie pokarmów u kury odbywa się bezpośrednio w żołądku za pomocą kamyczków które wygrzebuje sobie z ziemi.
    A że w zimę w ziemi grzebać mało komfortowo, przemycam owe kamyczki razem z ziarnem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Koniec końców cała kuracja przyniosła efekty. Od kilku tygodni liczba jaj regularnie rosła. Jeszcze miesiąc temu 30 jaj dziennie było sukcesem - dzisiaj średnia z ostatnich dwóch tygodni to równe 50 jaj na dzień.
    Jest dobrze (ʘ‿ʘ)

    Jeszcze w temacie żywienia - dogadałem się z pobliską firmą cateringową przygotowującą posiłki dla małych dzieci. Posiłki których nie zjedzą dzieci są zwracane przez żłobki/przedszkola do firmy, i firma musi je zutylizować we własnym zakresie. Tak więc 'utylizatorem' zostały moje kury :-) Jedzenie przygotowywane jest prawie codziennie od godziny 4 rano, a do moich kur trafia o godzinie 11-12 - wszystko świeżutkie. A jak smakuje! :)

    Ale przenosząc się tak do tego co się dzieje obecnie...

    Wiosna incoming ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Od kilku tygodni przygotowuję się do powiększenia stada. A wcale to nie jest takie proste jak by się mogło wydawać - jestem już bogatszy o doświadczenie i kilka rzeczy muszę sobie poustawiać, żeby wszystko było jak najlepiej zorganizowane. To są takie rzeczy jak ustalenie w którym miejscu mam ustawiać warzywa które przywiozłem z warzywniaka a które jeszcze nie trafił do kur. Gdzie i w jaki sposób najwygodniej przechowywać ziarno, żeby się myszy nie dobrały. Gdzie trzymać słomę. W którym miejscu myć naczynia z których jedzą kury, i gdzie wylewać wodę. To są takie pierdółki ale jeżeli ich się dobrze nie 'poustawia, to robią się poważne problemy.
    Pracuję również nad zrobieniem checklisty - żebym mógł sobie za jakiś czas np pojechać na wakacje a kurnik zostawić na głowie jakiemuś znajomemu który dzięki temu nie będzie miał żadnych problemów z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości ;) Zresztą wierzę, że takie uporządkowane działanie nawet w kurniku jest ważne i przynosi efekty.

    Uprzątnąłem także garaż bezpośrednio sąsiadujący z kurnikiem - są one połączone ze sobą, tylko robiąc kurnik tymczasowo przejście zaślepiłem. W najbliższych dniach postaram się wyremontować pozostałe gniazda i wstawić już do nowej części kurnika, oraz sklecić nowe grzędy. Słoma już czeka od dwóch miesięcy - wszystko do ogarnięcia w jeden, może dwa dni i... ruszamy po nowe kury!! ;)

    Kontaktowałem się już z wylęgarnią - kurki które na mnie czekają jutro (piątek) skończą 14 tygodni. Planuję na początek wziąc 100 sztuk - będę je trzymał na początku osobno i przystosowywał powolutku do nowych warunków - istnieje ryzyko, że jak bym wpuścił od razu 100 sztuk młodych kur do starego stada, to mogłyby się nie polubić... A wolałbym tego uniknąć :-)

    Następnym krokiem będzie już powiększenie wybiegu. Siatka leśna którą jest ogrodzony wybieg do tej pory tak sobie zdała egzamin, i chyba będę starał się zrobić coś trwalszego. Myślę nad zrobieniem ogrodzenia z płyty OSB przymocowanej do stempli budowlanych, ale jeszcze mam trochę czasu, żeby temat przemyśleć i się dobrze zastanowić :)

    A, dawno nic nie pisałem to podzielę się z Wami czymś jeszcze.

    Chodzi mi też po głowie zmiana sposobu dystrybucji jaj. Zastanawiam się czy nie warto byłoby spróbować podjechać na jakiś bazar - ale nie taki wiejski typu Piastów czy Piaseczno, tylko bardziej w centrum #warszawa -bazarek na Żoliborzu, Hala Mirowska, może Hala Banacha i zacząć sprzedawać swoje jajka tam. Skoro w miasteczkach pod Warszawą w sklepach ludzie płacą za moje jajka 1.80 i zainteresowanie jest takie, że zapisy na te jajjka już nikogo nie dziwią, to czemu miałbym nie spróbować ominąć pośrednika w postaci sklepu i nie spróbować sprzedawać tych jaj samemu w stolicy ;)
    Wyobraźcie sobie to: podjeżdżam jakimś małym dostawczakiem oklejonym napisami 'kurka z podwórka', wystawiam lodówki w których na czas transportu i handlu trzymane są jajka, może nawet by się zorganizowało jakiś tv 32 cale i odpaliłbym streama na żywo ze swojego kurnika. Na początek nawet nagrania z pen-drive mogłyby zrobić robotę. I cena za jajko: dwa, albo i trzy razy taka jak u konkurencji.
    Jak myślicie? Zażarło by? :)

    #kurkazpodworka

    pokaż spoiler PS. Jeżeli ktoś jeszcze nie wie a chciałby obserwować to prowadzę FB swoich kurek - www.facebook.com/wiejskakurka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190223_090141.jpg

    •  

      @robertx: zrób coś na wzór patostreamow i zamiast że sprzedaży jajek utrzymuj kurnik z donejtów xD

    •  

      @robertx: #jajaroberta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Pośrednik jest wygodny: oddajesz jajka i z głowy. Teraz będzie trzeba gdzieś załatwić formalności związane z postojem i sprzedażą, załadować się z jajami, kwitnąć ileś godzin i użerać się z klientami itd. Zysk większy, ale czasochłonność spora. Hale Mirowska, Banacha to miejsce codziennych zakupów, niekoniecznie drogich.

      Żeby zmaksymalizować zysk z jednego wyjazdu do Wawy, celowałbym w eko-hipsterskie wydarzenia. Są latem np. targi śniadaniowe: http://targsniadaniowy.pl/, gdzie przychodzą ludzie, którzy myślą, że jajka biorą się z Tesco i nigdy w życiu nie analizowali paragonu, więc nie wiedzą czy 5 zł za jajko to mało czy dużo. Gdybyś im jeszcze odpalił strim z kurnika, to o ile nie padną na zawał z zaskoczenia, że jajka są odzwierzęce (niestety weganie odpadają wówczas z targetu), to już w ogóle szał. A że przychodzą z dziećmi, to dałbyś im możliwość "adoptowania" kury i jeszcze zarabiałbyś na takim kurozoo :D
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (87)

  •  

    Od kilku już dni mam usiąść do komputera i popełnić porządny wpis, ale zawsze coś wypadnie... Nawet wczoraj, wiem, że mam mieć w miarę wolny dzień, siadam do komputera... I znajomy podesłał mi info, że facet niecałe 100 km ode mnie ma na sprzedaż po taniości gniazda półautomatyczne... Dwa razy mi takich rzeczy powtarzać nie trzeba. Gniazda w prawdzie do delikatnego remontu, ale za nowe musiałbym zapłacić lekko 10x tyle. Było trochę przygód z transportem, ale finalnie daliśmy radę, a dzisiaj od rana w kurniku wielkie przemeblowanie.

    Mam łącznie 4 sztuki takich modułów jak na zdjęciu - na upartego starczy ich nawet dla 300 kur :) Więc można powiedzieć, że pierwsze inwestycje związane z powiększeniem stadka zostały wykonane ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Półautomatyka tych gniazd polega na tym, że podłoga w gwiazdach jest pod delikatnym kątem - jajko zniesione przez kurę stacza się do rynienki która znajduje się bezpośrednio na tyłach gniazda - i tam kura ani żaden inny szkodnik nie ma szans się do niego dobrać. No, poza mną ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Od rana doprowadzałem pierwszy moduł do użytku, wywalałem stare gniazda, robiłem przemeblowanie... Nie zdążyłem rozrzucić jeszcze świeżej słomy, a nie chcę już kurom więcej dzisiaj przeszkadzać, niech pomieszkają sobie trochę, w końcu to ich kurnik ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Trzymajcie kciuki aby nowe gniazda przypadły kurkom do gustu :)

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190118_165512_HDR.jpg

  •  

    Specjalnie kilka dni wstrzymywałem się z dodaniem tego wpisu po to, żeby móc się tym oficjalnie pochwalić:

    Jestem na zero!!! (ʘ‿ʘ)

    Dokładnie od wczoraj jestem na zero! Podliczając wszystkie koszta które do tej pory poniosłem, począwszy od takich drobnych jak skoble do montażu siatki, zawiasy czy zasuwy do drzwi od kurnika, przez poważniejsze jak koszt stempli budowlanych, siatki czy pracownika który mi pomógł z wybiciem drzwi a na samych kurach i ich wyżywieniu kończąc po niespełna czterech miesiącach od momentu kiedy pojawiło mi się pierwsze jajo, jestem kompletnie na zero. Od dzisiaj więc zarabiam już na czysto. W mało którym biznesie można się pochwalić tak szybkim zwrotem inwestycji. Jest dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ostatnio informowałem Was o tym, że założyłem fb moim kurkom - jak ktoś jeszcze o tym nie słyszał to można je znaleźć pod adresem facebook.com/wiejskakurka . Chciałem Wam bardzo, bardzo serdecznie podziękować za to, że tak tłumnie polubiliście ten profil. To bardzo miłe mieć świadomość, że to co się dzieje w kurniku interesuje Mirków na tyle, że potrafią wyjść nawet poza wykop, żeby być na bieżąco :) Dodatkowo zacząłem wszystkie wytłaczanki oklejać naklejką z linkiem do tego fanpage'a, więc ludzie którzy kupują jajka mają dodatkowo możliwość zobaczenia w jakich warunkach żyją kury, czym są żywione, czy obejrzeć sobie filmiki z piejącymi kogutkami w roli głównej. Nie będę zagłębiał się w szczegóły, bo i tak mi za długi wpis wyszedł - ale z prowadzenia tego FB mam na prawdę fajne profity - dość powiedzieć, że podnoszę cenę jajka o 20% i mam pewność, że ciągle chętnych będę miał przynajmniej 3x tyle niż jajek :) A to wszystko w ogromnej mierze dzięki Wam. Dziękuję ! ! !

    W ostatnim wpisie wspominałem również o tym, że zmienię dietę swoim kurkom - zamiast dostępu do mieszanki non-stop i zlewek z przedszkola raz dziennie, miały otrzymywać dodatkowo więcej warzyw i owoców. Tak też zrobiłem - codziennie dostają więcej warzyw i owoców niż są w stanie przejeść. Już po 2-3 dniach zauważyłem, że nieśność zdecydowanie się podnosi po to, żeby po mniej-więcej tygodniu ustabilizować się na pułapie średnio 43 jaj dziennie - gdzie wcześniej było to średnio 30-31 jaj (średnia z 5 dni ciągiem). Dodatkowo kury zaczęły jeść około 30% mniej mieszanki, a w opinii człowieka który ostatnio zwrócił mi uwagę, że moje jaja mogły by być jeszcze lepsze gdybym karmił je dodatkowo warzywami - ich smak się poprawił i teraz dostają już pełne 10/10 nawet w jego bardzo surowej skali :-) Z której strony by nie patrzeć, na każdym froncie profit. Karmienie świeżymi warzywami i owocami to był strzał w 10-tkę :-)

    Poza tym, do kurnika zawitała zima - od kilku już dni kury więcej czasu spędzają w kurniku niż na zewnątrz, muszę też je wcześniej zamykać, bo po 16-tej już jest ciemno... Dodatkowo w kurniku przez 12 godzin dziennie świeci się światło, żeby tą dobę kurkom dodatkowo wydłużyć.
    W związku ze spadkiem temperatur spadła również nieśność. Przy czym nie mam pewności, czy to tak na 100% w związku ze spadkiem temperatur, ale o tym za chwilę. Obecnie mam około 30 jaj dziennie od kilku dni, więc spadek dość konkretny - zobaczymy jak to będzie dalej, czy kurki się przyzwyczają do takich warunków, czy mniej jajek będzie aż do wiosny. Za 'ogrzewanie' w kurniku robi słoma rozrzucona na jakieś 30 cm po podłożu, i póki co daje radę - po nocy z przymrozkami rzędu 4 stopni w kurniku jest 14-15 stopni na plusie.

    Z takich mniej pozytywnych informacji, to pozbyłem się złapanych kilka tygodni temu kotów. Przy czym 'pozbyłem się' to może nie najlepsze określenie - zawiozłem je do znajomego mieszkającego kilkanaście kilometrów ode mnie, również ma gospodarstwo, i również ma problem z myszami - źle im u niego na pewno nie będzie ;)
    Kotów musiałem się pozbyć z jednego, dość istotnego powodu: nawet mając do dyspozycji świeżutkie mięsko, zakradały się do kurnika i wybierały jaja. Przyłapani wszyscy trzej na gorącym uczynku, więc nie miałem innego wyjścia.
    Pisałem też wcześniej o spadku nieśności w ostatnim czasie - nie mam pewności czy to faktycznie nieśność aż tak spadła, czy znowu jakieś cholerstwo mi nie wybiera jajek. A mam przesłanki myśleć, że faktycznie tak jest - ale to pokażą najbliższe dni.

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20181110_193024.jpg

  •  

    Zgodnie z zapowiedzią w poprzednim wpisie założyłem moim kurkom Facebooka :) Będe wrzucał na niego zupełnie inne materiały niż te które pojawiają się na wykopie, dostosowane bardziej do odbiorcy Facebookowego - będzie mniej tekstu, za to więcej zdjęć z odpowiednimi podpisami. Jeżeli ktoś ma ochotę obserwować również na FB co tam w kurniku słychać serdecznie zapraszam www.facebook.com/wiejskakurka.

    Obecnie dogaduję się z jedną firmą produkującą naklejki i w ciągu najbliższych kilku dni każde opakowanie z jajkami wychodzące z mojego kurnika będzie oklejone odpowiednią naklejką z logiem fb i bezpośrednim linkiem do fanpage'a . Nowoczesność w domu i zagrodzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A w kurniku... Polowanie na lisa trwa w najlepsze. Pomimo dotkliwych strat mi zadanych przez rudego ja mściwy nie jestem - zamiast radzić sobie tradycyjnymi sposobami, staram się złapać dziada żywcem. Zainwestowałem w żywołapkę widoczną na zdjęciu - taka sprytnie skonstruowana klateczka do której wchodzi zwierzak zwabiony przynętą, staje lub dotyka tacki na której znajduje się przynęta powodując zamknięcie drzwiczek którymi wchodził. I tak czeka bida aż po niego przyjdę go wypuścić...
    Klatka stoi niedaleko kurnika w miejscu gdzie lis udusił moją kurkę. Stoi od kilku dni, i już udało mi się złapać... 3 dzikie koty. W sumie nawet fajne te kociaki - wpuściłem je do swoich budynków gospodarczych i mamy umowę - pół miski mleka dziennie za dostęp na wyłączność do myszek które mi się kręciły w tych budynkach. Na razie wydają się zadowolone z umowy. A i pogłaskać można, i pobawić się też... ( ͡° ͜ʖ ͡°) A lis? No po cholerę mi lis w gospodarstwie, co ja go na smyczy na spacer będę wyprowadzał? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Za radą jednego faceta który próbował jajek od moich kurek postanowiłem też nieco wzbogacić dietę moich kurek. Poza nielimitowanym dostępem do mieszanki i jedzeniem z przedszkola raz dziennie, dostawać będą też więcej warzyw i owoców - od wczoraj zajadają już liście z kalafiorów i brokułów, a dziś wieczorem jadę do pobliskiego warzywniaka po rzeczy które nie nadają się już do sprzedaży ludziom, za to dla kurek będą jak znalazł. Jestem ciekaw jak zmiana diety wpłynie na smak / wygląd jaj, oraz czy przełoży się w jakiś sposób na nieśność :-)

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20181103_084824.jpg

    +: j....2, vayana +572 innych
    •  

      No ja już 3 koty mam. Czekam na lisy ( ͡º ͜ʖ͡º) Jaką przynętę dawałeś?

      @robertx: Dobrze sprawdzają się stare porcje mięsa, kupuję je dla psa. Wystarczy że wykroję jeden kawałek takiego mięsa (wielkości mniej-więcej połowy zaciśniętej pięści), lisy wyczuwają to na spore odległości i się na to łapią. Raz chwyciły się na taki granulat dołączony do żywołapki o smaku ryby. Granulat niestety jak namoknie na deszczu też traci sporo zapachu, z mięsem jest więc lepiej. Próbowałem z jajkiem, ale nie wyczuły. Drugi tip to taki, by przynęta była z drugiej strony przy jakiejś osłonie, ja po kilku nieskutecznych próbach złapania lisa owijałem prawie całą żywołapkę w stare prześcieradło zostawiając miejsce tylko na wejście do pułapki i to też znacząco zwiększyło jej skuteczność. pokaż całość

    • więcej komentarzy (59)

  •  

    Od wczoraj wieczora pada deszcz, na zewnątrz dzisiaj raczej już nic nie zrobię przez tę pogodę - wreszcie jest chwila czasu, żeby usiąść do komputera i dać znać Mirkom co tam słychać u kurek. Ale to o tym za chwilkę, najpierw kilka spraw organizacyjnych.

    Kilka osób do mnie pisało na prv czemu tak rzadko daję znać ostatnio co tam słychać w kurniku, odpisywałem wszystkim z osobna ale i tutaj wypada mi się wytłumaczyć. Jak słusznie się domyślacie, mieszkam na wsi ( ͡° ͜ʖ ͡°) A na wsi jak to na wsi - na jesieni jest cała masa pracy do wykonania przed zimą. Trzeba przygotować pola do zimy (talerzowanie, oranie te sprawy), trzeba zadbać o opał na zimę, ostatnio też kupiłem sobie długo wyczekiwaną piłę spalinową i nagle okazało się, że w mojej okolicy jest całe mnóstwo osób które mają jakieś drzewo do wycięcia czy pocięcia, a nie mają piły - tak więc zostałem również przy okazji nadwornym drwalem ;) Siłą rzeczy więc czasu na popełnienie porządnego wpisu nie było. Poza tym w ten właśnie sposób chciałbym prowadzić ten tag - wpisy będą pojawiały się co kilka tygodni, za to przez długi okres czasu (mam nadzieję, że jak najdłużej), a nie, że dodam kilka wpisów pod rząd a potem zniknę (jak to było już z przynajmniej kilkunastoma ciekawie zapowiadającymi się tagami na wykopie). Ale do rzeczy.

    Po ostatnim wpisie zostałem MEGA pozytywnie przez Was zaskoczony. Poza standardowymi komentarzami - które są dla mnie ważne i za które serdecznie dziękuję (wszak to dla Was prowadzę ten tag), otrzymałem również na prv kilka ofert...współpracy. Nie będę tutaj wymieniał konkretnie o co chodzi, ale niektóre BARDZO atrakcyjne i nie bałbym się tutaj użyć słowa, że nawet prestiżowe - aczkolwiek szczegółów zdradzić nie mogę. Przynajmniej póki co. Poza tym mój tag został dostrzeżony przez jednego Mirka który pragnął pozostać anonimowy, a który to Mirek prowadzi hurtownię zaopatrującą gospodarstwa rolne - i ot tak, całkowicie bezinteresownie, w ramach "promowania dobrej twarzy rolnictwa" podarował mi sprzęt i produkty od Arponu i Nutreny wartości kilkuset złotych... No nie powiem, dopóki nie odebrałem paczki (a właściwie paczek) od kuriera, to byłem przekonany, że sobie ktoś ze mnie jaja robi (ʘ‿ʘ)

    W związku z powyższym mały apel:

    UWAGA UWAGA:
    Jeżeli wśród Was drodzy czytelnicy ukrywa się może jakaś szycha z Mercedesa, Toyoty, Dodge'a czy Nissana i zastanawia się, czy byłbym skłonny promować Waszą markę wożąc jajka od moich kurek jednym z Waszych pick-upów to śmiało, nie krępujcie się, piszcie na priv, dogadamy się ( ͡º ͜ʖ͡º)( ͡º ͜ʖ͡º)( ͡º ͜ʖ͡º)

    A tak bardziej poważnie to chciałem podziękować administracji, bo wrzuciła informacje o moim tagu na wykopowego facebooka i podejrzewam, że to stąd taki odzew na poprzedni wpis. Wołam @a__s bo coś czuję, że to ona maczała w tym swoje palce. Tylko chujowe zdjęcie wybrałaś, moje kurki są ładniejsze ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Tyle pierdu pierdu a teraz przechodzimy do najważniejszego, czyli co tam panie słychać u kurek:

    A no u kurek jesień. Dosyć wyraźnie w kurniku dał się odczuć gwałtowny spadek temperatury który miał miejsce jakiś miesiąc temu. Z dnia na dzień temperatury z letnich 30 kilku stopni spadły do ledwie kilkunastu, co przełożyło się na nastrój kur - które to stały się zdecydowanie bardziej senne i osowiałe, i potrzebowały kilku dni na to, żeby dojść do siebie. Nieśność w tym czasie spadła prawie o 50%, z 30 jajek które zbierałem w tamtym czasie codziennie, zaczęło pojawiać się 16-17.
    Ten stan rzeczy trwał około tygodnia, potem stopniowo kury zaczęły powracać do normalności - chętniej wychodzić na dwór pomimo brzydkiej pogody i deszczu, nieśność też wyraźnie podskoczyła. Obecnie dla kur nie ma większej różnicy pogoda, czy świeci słońce czy pada deszcz równie chętnie biegają sobie po wybiegu.

    Od dłuższego już czasu mogę spokojnie uznać, że nieśność początkowego stada - 50 sztuk osiągnęła 100%. Wszystkie się elegancko niosą, jajka są zauważalnie coraz większe, można śmiało powiedzieć, że niosą się niemal jak dorosłe już kury - większość jajek waży w okolicach 60 gram, chociaż zdarzaja się również takie bydlaki jak na jednym zdjęciu poniżej - mam obecnie kilka takich jajek których nie jestem w stanie zmieścić do zwykłej wytłaczanki, bo mi się nie domyka od góry. Jedno takie jajko waży 91 gram ;)

    Drugie, mniejsze stado - 30 kurek również powoli się rozkręca. Pierwsze młode kurki zaczęły się nieść około miesiąc temu, z każdym tygodniem dołączają kolejne. Przy takiej ilości kur nie da się tego już określić tak precyzyjnie jak na początku ale uważam, że obecnie niesie się około 15 młodych kurek.

    Jeszcze do niedawna, licząc również jajka od tych młodszych kur - a więc zauważalnie mniejsze - zbierałem od 33 do 35 jaj dziennie. Od kilku dni jest to powtarzalna liczba 40, a zdarzyło się kilkukrotnie zebrać nawet 50 sztuk jaj z jednego dnia. Myślę, że do końca listopada również 'nowe' stado powinno osiągnąć 100% nieśności. Ciężko prorokować jak to się przełoży na liczbę jaj na dzień, ponieważ z każdym dniem jest coraz chłodniej - a to jak kury zniosą zimę u mnie w kurniku jest dla mnie jedną wielką zagadką.

    Koguty też nie próżnują - a co za tym idzie pojawiły mi się w kurniku dwie kwoki, próbujące wysiadywać młode. Jak by to było na wiosnę, może i bym pozwolił im wysiedzieć i obserwował, jak sobie radzą w takich w miarę naturalnych warunkach - jednak z racji tego, że "winter is comming" i maluszki nie miałyby żadnych szans na przeżycie, zwyczajnie postanowiłem kwoczenie przeczekać. Raz na dzień kwokę biorę w ręce i niosę do karmnika i kubła z wodą, a sam w tym czasie zabieram jaja. Jednej kwoczenie już w ten sposób przeszło, druga jest kwestią czasu.

    A jak już o kogutach mowa - nie ma nic wspanialszego niż otworzenie rano kurnika, wypuszczenie kur i słuchanie jak 3 koguty na przemian informują wszystkich w około, że już jest świt i trzeba wstawać, swoim pianiem. Uwielbiam tę muzykę. A będzie jeszcze lepiej, ponieważ kolejne dwa już powoli powoli próbują piania - póki co brzmi to śmiesznie i komicznie, ale jestem dobrej myśli. Młode są, wyrobią się ;)

    Z pozytywnych informacji w sumie to tyle. Jest jedna negatywna... Liczba kurek z 80 spadła do 79 :( A było to tak:

    Przez kilka dni z rzędu miałem robotę z tyłu, obok wybiegu dla kur. Pomyślałem więc, że nie głupim pomysłem będzie, jeżeli na ten czas wypuszczę kurki na wypas - wybieg wyskubały do zera, więc by sobie zielonego troszkę pojadły którego rośnie w opór za ogrodzeniem. Daleko przecież nie odejdą, a nawet jeżeli to jestem tuż obok.
    Kilka dni było wszystko ok, kurki ładnie sie pilnowały, nie odchodziły zbyt daleko, wracały elegancko do kurnika na wieczór...No sielanka jednym słowem. Ale niestety, było by zbyt pięknie jak by nic się nie przydażyło. Sytuację gdzie kurki były bez żadnej ochrony wyczuł i wykorzystał... Lis. I to wykorzystał bezczelinie - gdyż zrobił to dosłownie tuż obok mnie. Wyskoczył z zarośli (zasiana facelia i gryka na poplon), i momentalnie udusił kurę - wszystko się działo w odległości nie większej niż 15 metrów ode mnie i zanim zdążyłem dobiec było po kurze, a lis uciekł z powrotem w zarośla :( Nauczka na przyszłość, żeby więcej kur na taki wypas nie wypuszczać. Sytuacja miała miejsce tydzień temu, od tego czasu lisa nie widziałem, ale nie mam wątpliwości, że wróci. Będę czekał...
    Póki co lis vs ja 0:1.

    Plany na przyszłość (poza rozliczeniem się z lisem)?

    Planuję dorobić więcej grzęd w kurniku - młode kury już co do jednej nauczyły się spać w powietrzu, na obecnych bylo im ciasno więc zaczęły spać na obrzeżach gniazd, znacznie je przy tym brudząc. Mam zamiar również dorobić samych gniazd, bo na 80 sztuk zaczyna im być tam trochę ciasno, zdarza się sytuacja gdy dwie kury siedzą jednocześnie na jednym gnieździe, więc to już najwyższa pora.

    Z takich bardziej organizacyjnych spraw, to myślę nad założeniem... Facebooka dla moich kurek ;) Poważnie. Początkowo nie myślałem nawet o zakładaniu tagu na wykopie, ale teraz tak z perspektywy czasu patrząc to był całkiem spoko pomysł - i nawet sam czytając poprzednie wpisy widzę, że w sumie to byłby spoko materiał do pochwalenia się np w nowym sklepie gdzie chciałbym wstawić swoje jajka - takie udokumentowanie, że jajka faktycznie pochodzą od zwykłych, wiejskich kur, w jakich warunkach żyją itp. Ale to jeszcze przemyślę i w razie czego to Wy pierwsi zostaniecie poinformowani jak coś takiego powstanie :-)

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20181014_154621.jpg

  •  

    Znacie to uczucie, kiedy wszystko układa się tak dobrze, że aż zaczynacie się bać, że za chwilę się coś spierdoli? No ja też nie ( ͡º ͜ʖ͡º) Ale nie o tym.

    Jak bym nie próbował zacząć tego wpisu, nie mogę się na samym początku nie pochwalić.
    Zarabiam.
    Nieco ponad półtora miesiąca odkąd do kurnika wprowadziły się pierwsze kurki, wychodzę na plus. Czy to licząc dzień do dnia, czy tydzień do tygodnia czy miesiąc do miesiąca - jestem na plus. Pieniądze które otrzymuję ze sprzedaży jajek z której strony by nie patrzeć są większe od kosztów które ponoszę.

    Planując tylko zrobienie kurnika pamiętam, że moim pierwszym wielkim celem który sobie założyłem było to, że do interesu nie będę dokładał. Że kury będą zarabiały same na siebie. Ten moment przespałem, bo nawet nie wiadomo kiedy przeskoczyłem ten magiczny próg i kury zaczęły poza zarabiam na siebie, przynosić także dochód.
    Zajebiste, i bardzo budujące uczucie, kiedy bierzesz się za coś niemal od zera, wkładasz swoją pracę i pieniądze w pomysł który wielu wyśmiewało, a nagle okazuje się, że... To działa ( ͡º ͜ʖ͡º) Polecam każdemu, takie 11/10 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zmieniłem też metodę dystrybucji jajek - dogadałem się z pewnym osiedlowym warzywniakiem. Kupuje ode mnie wszystkie jajka które mam, po dobrej cenie, i sprzedaje z zyskiem. Sytuacja win-win. Ja dostaję dobrą, stałą cenę niezależnie od wielkości jaja. Nie muszę się martwić o klientów i wszystkie związane z tym sprawy, a mogę ten czas spożytkować inaczej. Warzywniak zyskuje przede wszystkim jaja świetnej jakości które sprzeda ze sporą przebitką, zadowolonych klientów którzy wrócą po te jajka + może kupią coś dodatkowo, a klienci zyskują dostęp do wiejskich jaj w centrum małego osiedla.

    Jak by tego wszystkiego było mało, nieśność stada regularnie rośnie, jeszcze w połowie zeszłego tygodnia zbierałem po 20-23 jaja na dzień, a wczoraj było to już 34. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w kolejnych dniach, ale jeżeli będzie oscylować w granicach 30-35 jaj dzień w dzień, to będzie oznaczało, że nieśność stada wynosi 100%. W tym momencie mam pewność, że do tych 100% powoli dobija. Oczywiście mówię tutaj o początkowym stadzie 50 kur (+2 koguty), ciągle 'w rezerwie' siedzi 30 młodych niosek które powinny się zacząć nieść najwcześniej za jakieś 2 tygodnie.

    Kurki dorobiły się też porządnych (No, porządniejszych niż były ;-) ) gniazd. W ostatnim wpisie widzieliście rozstawione klatki, drewniane i plastikowe które służyły za gniazda, niedługo po tym przerobiłem im widoczny na którymś tam zdjęciu poniżej regał, dostawiłem przerobione sklepowe stojaki po wodzie, i niby było ok - ale to nie było jeszcze to. Niby się tam znosiły, ale wyraźnie preferowały znoszenie jaj w miejscu do którego mogą sobie wskoczyć od góry, i są zasłonięte w czasie znoszenia jajka z czterech stron, w tych gniazdach które im zrobiłem widać było, że czegoś im brakuje - a to siadały przodem do ściany, a to pozrzucały słomę z tych gniazd, znalazłem nawet kilkukrotnie jajka które były delikatnie nadbite. Wyraźnie części kur to nie do końca odpowiadało, i były bardziej nerwowe. W końcu zrobiłem im 6 nowych gniazd z klatek jedynek (50x40x30), montując je w dwóch rzędach jeden nad drugim, i to był strzał w dziesiątkę - kurki z nowych gniazd bardzo chętnie korzystają, są spokojniejsze, i nie ma już kolejek do ulubionego gniazda. Jak wcześniej zanim postawiłem gniazda pionowe, kury niosły mi się od rana do godziny nawet 16-17, tak wczoraj ostatnie jajka zebrałem o godzinie 13.30 :-)

    pokaż spoiler PS. Na pewno padnie pytanie 'to ile, ile, ile jesteś do przodu z tych kur?'. No to ja już odpowiem - od 400 do 500 zł miesięcznie przy założeniu, że nieśność się utrzyma :)


    pokaż spoiler PPS. Dostaję od Was bardzo dużo wiadomości prywatnych (z czego się bardzo cieszę!), na wszystkie - podobnie jak i na komentarze pod wpisem, staram się odpisać - jednak sam nie spodziewałem się, że zainteresowanie zwykłymi kurkami może być aż tak duże. Jeżeli ktoś nie dostał odpowiedzi na jakąś wiadomość prywatną, proszę, przypomnijcie się jeszcze raz, bo w skrzynce zrobił mi się taki misz-masz, że ledwo ogarniam ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20180908_155446.jpg

  •  

    Od ostatniego wpisu trochę się wydarzyło w kurniku, postaram się jakoś zgrabnie to wszystko opisać :)

    Tak po pierwsze, to coraz trudniej określić ile kur się niesie. Nie stoję cały dzień w kurniku i nie odhaczam na liście "oho, Zosia już jajko zniosła, a Matylda jeszcze nie". O ile jak się niosły 3 czy 4 kury i bez problemu można było to określić, ba, nawet je zidentyfikować, o tyle przy większej ilości pojawiają się problemy. Przez ostatnie kilka dni mam od 11 do nawet 14 jaj na dzień, więc przyjmując, że jedna kura znosi 0.7 jajka na dzień (tak jak to było do tej pory) mogę założyć, że niesie mi się około 15-20 kur więc nieśność stada dobija powoli do 50%. Jest dobrze.

    Druga rzecz, to w kurniku nastąpiło drobne przemeblowanie - zamieniłem miejscami gniada z grzędami. Niby niewielka zmiana, a jednak bardzo istotna, gdyż od tego momentu wszystkie kury zaczęły sypiać na grzędach, a dodatkowo (a dla mnie przede wszystkim) zaczęły się nieść tam gdzie powinny - czyli w gniazdach.
    Znoszenie jajek dla kury jest czynnością bardzo hmm... Intymną. Kura naturalnie do zniesienia jaja będzie szukała miejsca spokojnego, zacienionego, gdzie będzie dość miękko i nikt nie będzie jej przeszkadzał - jeżeli jej takiego miejsca nie zapewnimy sami bądź będzie ono źle zlokalizowane, to kura sobie sama takie miejsce znajdzie, a my będziemy szukać jaj po całym kurniku / wybiegu.

    Zakupiłem również karmnik dla kur. Wbrew radom Mirków zdecydowałem się na taki zasypywany od góry (widoczny na jednym ze zdjęć). Jego budowa i działanie jest bardzo proste: Do środka wsypujemy paszę, która następnie trafia do 13 małych przegródek wypełniając je. Reszta pozostaje w zamkniętej komorze - kury jedząc paszę z przegródek powodują jej ubytek, który jest automatycznie uzupełniany paszą z zasobnika. Dzięki temu kury mają cały czas dostęp do świeżej paszy. Takie proste, a takie genialne ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Dodatkowo urozmaiciłem dietę swoim kurkom. Poza paszą do której mają nielimitowany dostęp, oraz tym co sobie wydziobią na wybiegu, raz dziennie dostają resztki z obiadu. Ale, że wyprodukować samemu resztek z obiadu dla takiej ilości drobiu nie jest łatwo, to dogadałem się z właścicielką pobliskiego żłobka dla dzieci, i niezjedzone przez dzieci obiady, które do tej pory lądowały w śmietniku trafiają do osobnego wiadreka, a te przejmuję ja. Kury już się nauczyły o której godzinie przychodzi smaczne papu, i codziennie koło 16-tej czekają pod drzwiami wybiegu na świeżą dostawę. Tak się wyrobiły, że 5-6 kg domowego jedzenia znika w przeciągu maksymalnie godziny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zdecydowałem się również na rozbudowę stada. Niecały tydzień temu powiększyło się ono o 30 sztuk kur oraz 3 koguty - więc w tym momencie mam 80 sztuk kur rasy Rosa I oraz 5 kogutów. Młode kurki są naprawdę młode, mają niecałe 16 tygodni. Bardzo ładnie się rozwijają, coraz częściej korzystają z wybiegu, uczą się siadać na grzędach. Widać, że sporo uczą się od starszych koleżanek z kurnika. Początkowo obawiałem się, czy nie będzie zgrzytów pomiędzy starą gwardią a świeżakami, ale nie walczą między sobą o jedzenie czy lepsze miejsce w kurniku. Czemu 30 sztuk a nie np. 50 jak początkowo pisałem? Ponieważ powyżej 80 sztuk kur (kur, koguty się nie liczą - pytalem u siebie w urzędzie) będzie się to kwalifikować już pod specjalną dzialalność rolniczą, i będę podlegał opodatkowaniu około 3.16 zł od kury na rok. Dalsze ewentne powiększanie stada nie prędzej niż na wiosnę - teraz trzeba się skupić na tym, żeby przetrwać zimę. Moje stadko przez całą zimę pochłonie około półtorej tony paszy i już teraz trzeba robić zapasy :)

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20180829_100135.jpg

    •  

      @robertx Zakupiłem również karmnik dla kur. Wbrew radom Mirków zdecydowałem się na taki zasypywany od góry (widoczny na jednym ze zdjęć). Jego budowa i działanie jest bardzo proste: Do środka wsypujemy paszę, która następnie trafia do 13 małych przegródek wypełniając je. Reszta pozostaje w zamkniętej komorze - kury jedząc paszę z przegródek powodują jej ubytek, który jest automatycznie uzupełniany paszą z zasobnika. Dzięki temu kury mają cały czas dostęp do świeżej paszy. Takie proste, a takie genialne ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Uwazaj kury nie myślą mogą jesc aż im żołądek rozerwie!
      pokaż całość

    •  

      @co_ja_tu_robie: Na profesjonalnych fermach kury mają dostęp 24/7 do paszociągu ze świeżą paszą i jakoś nikomu żołądki nie pękają ( ͡° ͜ʖ ͡°) To kura, nie byk :-)

    • więcej komentarzy (164)

  •  

    Kurki są u mnie od 3 tygodni, nieśność stada regularnie rośnie. W tym momencie wynosi 10% (niesie się 5 kur), z czego dwie zaczęły się nieść wczoraj i przed wczoraj.
    Jajka od kur które dopiero co zaczęły się nieść są śmiesznie malutkie: 35-40 gram, za to kury które zaczęły się nieść jako pierwsze znoszą już jaja prawie jak dorosłe ptaki: 60-65 gram. To świetny wynik jak na kury w wieku 22 tygodni. Zaobserwowałem również ciekawą rzecz, odnośnie wpływu żywienia na wielkosć jaj - kury które do jedzenia mają włączoną również śrutę sojową, dają zauważalnie większe jajka. Ta sama kura, jedząca żywność bez dodatku soi znosi jaja 50 gram, a kiedy włączy jej się do jadłospisu soję, po dwóch-trzech dniach wielkosć jaja od tej samej kury to 60-65 g. Wielkość jaj u kur które krócej się niosą, po włączeniu soi do jadłospisu również zauważalnie się poprawia.

    Z takich ciekawostek, zrobiłem kurom na wybiegu piaskownicę. Nic wielkiego, w jednym rogu wybiegu wysypałem około 400 kg piasku, kury owszem, dość chętnie korzystają z możliwości zażycia 'kąpieli', ale zauważyłem, że zdecydowanie bardziej wolą kąpać się w miejscu w którym sobie same wybiorą. Znajdują sobie miejsce, skrupulatnie dobrane wg tylko sobie znanych kryteriów, kopią w nim dołek i kładą się w nim. Nie niepokojone przez nikogo potrafią tak przeleżeć nawet kilka godzin.

    Dodatkowo udało mi się wreszcie skosić im wybieg do końca, i od wczoraj mają już do dyspozycji pełne 500m2. Trochę mi się z tym zeszło, ponieważ w między czasie odmówiła posłuszeństwa moja podkaszarka, i byłem zdany na tradycyjną, ręczną kosę której nigdy wcześniej nie używałem. Poszło mi całkiem nieźle, rozwaliłem tylko pierścień i kosisko (nie pytajcie jak), ale po dokupieniu metalowego osprzętu, szło lepiej niż najdroższym stihlem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Nie chcę zapeszać, ale zainteresowanie wiejskimi jajkami w okolicy przerosły moje oczekiwania - nie zdążyłem nawet nikomu powiedzieć, że jajka będę sprzedawać a już chętnych było więcej niż kury są w stanie wyprodukować (nawet jak wszystkie zaczną się nieść!). Zaczynam się zastanawiać nad dokupieniem jeszcze 50 sztuk, ale z decyzją się wstrzymam dopóki mi to pierwsze stadko nie zacznie się regularnie całe elegancko nieść.

    #kurkazpodworka
    pokaż całość

    źródło: IMG_20180806_062338.jpg

  •  

    Wstaję jak co dzień rano, 5.30 na zegarku. Oczy na zapałki, zakładam spodnie, koszulę, zakładam gumowce i ruszam otworzyć kurnik, żeby kury mogły jak najdłużej skorzystać z wybiegu zanim zacznie się skwar i upał.
    Biorę klucze, wychodzę z domu, zaspany ziewając przechodzę przez podwórko. Otwieram jedną bramę, drugą, drzwi od wybiegu, mijam porozstawiane wiadra z wodą, piaskownicę, zasrany papier toaletowy, podchodzę do kurnika, chwytam za zasuwę, żeby uwolnić gdaczące już po drugiej stronie kurki... WRÓĆ! Jaki kurwa papier toaletowy?!?! ᶘᵒᴥᵒᶅ
    Podchodzę bliżej patrzę... No nie wierzę. Ktoś mi w nocy nasrał pod kurnik! Nie dość, że papier toaletowy, to jeszcze z zawartością, i to wcale nie w jednym kawałki ani nawet nie w jednym miejscu.
    Za płotem stoi ciężarówka. Pod naczepą dość duża, brązowa plama... Chociaż jestem człowiekiem bardzo spokojnym, niektórzy mówią nawet, że wybitnie spokojnym, tak teraz się wkurwiłem. Złapałem co miałem pod ręką, i idę z wizytą do sąsiada.

    Gwoli wyjaśnienia, sąsiaduję z niedużym magazynem, który prowadzą Hindusi. Wbrew powszechnej opinii (przynajmniej w mojej okolicy) to bardzo mili i kulturalni ludzie. Pracowici, zawsze uśmiechnięci, dzień dobry z daleka krzyczą, nigdy żadnych problemów. Ale niestety, jak to w takich magazynach bywa, w nocy przyjeżdżają kierowcy, a ci już bywają różni... Jeden z nich (Polak) przyjechał dzisiaj w nocy, a że był w tym miejscu pierwszy raz, nie chciał ochroniarzowi zawracać gitary takim trywialnym pytaniem "panie, a gdzie tu kibel". Nasz dzielny bohater, co to mu nie straszne brak kibla, prysznica itd, aby nikomu nie przeszkadzać wysrał się u siebie pod naczepą. Ale nie nie, nie można powiedzieć, żeby kierowca tira był niekulturalny, nasrał komuś na posesji i tak zostawił. Co to to nie. W życiu. Postanowił po sobie posprzątać. Wziął papier toaletowy, zebrał co zebrać się udało i wyjebał przez płot. Prosto pod drzwi mojego kurnika...

    Poszedłem do sąsiada, stoję przed bramą z siekierą w ręce, wychodzi do mnie ochroniarz. Po szybkim wyjaśnieniu o co chodzi bez problemu mnie wpuścił, i idziemy razem obudzić naszego dzielnego shitmana. Nasza rozmowa była krótka za to bardzo intensywna i wypełniona inwektywami w jednym kierunku. W czasie rozmowy zbiegło się kilka osób (pomimo bardzo wczesnej pory), które szybko zorientowały się w sytuacji i pomogły naszego dzielnego kierowcę przekonać, żeby jednak przyszedł i swoje gówno posprzątał.

    Nie przedłużając, sprzątnął. Chciał je jeszcze po wszystkim wyrzucić gdzieś u mnie na posesji, albo mi do śmietnika, ale siekiera w jednej ręce i biegający wokoło poszczekujący pies szybko go przekonały, że to nie jest najlepszy pomysł. Szedł z tym gównem trzymanym między dwoma patykami wzdłuż ulicy, potem przez teren tego magazynu, wśród ludzi którzy stali i gapili się na niego z obrzydzeniem... Cały czerwony ze wstydu.

    Na odchodne powiedziałem mu, że jeżeli spróbuje jeszcze raz mi wrzucić coś na posesję zanim odjedzie, to mam jego numery rejestracyjne i nazwę firmy dla której jeździ, i znalezienie go nie będzie żadnym problem. Przeprosił, powiedział, że więcej nie będzie i mu głupio i wstyd. No ja kurwa myślę...

    Dzisiaj pod tagiem #kurkazpodworka zdjęć nie będzie. Chyba byście nie chcieli...

    #bekazpodludzi #bekaztransa #kierowcytirasrajadozwira
    pokaż całość

  •  

    TLDR: Wołam wszystkich plusujących TEN WPIS - wołam jednorazowo, żeby poinformować o założeniu tagu. Więcej nie będę ;)

    Sporo osób pisało w komentarzach czy w wiadomościach prywatnych, żebym założył tag dotyczący moich kur i spraw związanych z nimi - niniejszym to czynię i zachęcam do obserwowania #kurkazpodworka ; postaram się na niego wrzucać co jakiś czas - spokojnie, nie za często - jakieś informacje co tam słychać u moich kur, czy może powiększyło się stado, zdjęcia, ale nie tylko - co jakiś czas będą pojawiały się ciekawostki dotyczące odchowu kurcząt, żywienia i jego wpływu na jajka, i wszystkiego dotyczącego kur co uznam na tyle ciekawe, że warto by się podzielić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    To tak na dobry początek, żeby nie było, że na darmo wołam tylu ludzi - mamy pierwszy sukces.
    Dzisiaj rano w kurniku pojawiło się pierwsze jajko ( ͡º ͜ʖ͡º) Kury rasy Rosa I zaczynają się nieść przeważnie pomiędzy 20 a 24 tygodniem życia - moje kurki właśnie rozpoczynają 20 tydzień życia, a tu już pierwsze jajo! :-) Wiadomo, jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale to całkiem fajny prognostyk na przyszłość, oby tak dalej :-)

    Ogólnie u kur wszystko w porządku, ładnie rosną, zaaklimatyzowały się w nowym miejscu, uczą się spać na grzędach. Upały dają się we znaki więc większość dnia wolą spędzać w chłodnym kurniku niż na wybiegu - na tym przebywają tylko dobrze rano po wschodzie słońca, i wieczorami gdy zrobi się chłodniej. Przekłada się to na zużycie paszy, 50 kur i 2 koguty zjadają mi średnio 6kg mieszanki na dzień - to dość sporo jak na tę rasę która powinna w nawet 40% zaspokajać swoje potrzeby na wybiegu, pochłaniają też około 6 litrów wody. Póki co wodę mają podawaną w wiadrach i wymienianą 3x na dzień, ale w najbliższym czasie będę inwestował w poidła i karmniki :)

    #rolnictwo
    pokaż całość

    źródło: IMG_20180731_072705.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów