•  

    #maxpayne #maxpayne2 #codziennymaxpayne

    Jeszcze dziś idę do pracy ( ͡° ʖ̯ ͡°) postaram się jutro porobić materiałów na cały tydzień. Póki co, lecimy dalej z tematem.

    źródło: 1566620354550.png

    •  

      @Sadek712 na telefonie nie ma polskiej wersji językowej. Jest z tym zabawy trochę. Musisz spolszczenie pobrać do wersji na PC. Zmienić nazwę tych plików na english i podmienić w plikach gry. Teraz nie znajdę tutoriala, ale w google jest wszystko

    •  

      @SnowFox: Ogólnie polski przekład w dwójce jest taki sobie. Z tego, co widzę, to jest to oficjalne spolszczenie Cenegi. Było jeszcze drugie, autorskie, w którym żywcem były skopiowane teksty z recenzji na Gry-Online, gdzie recenzent przetłumaczył cały komiks, ale z tego, co kojarzę, część tekstów była lepsza, część tekstów gorsza. Sam bym zrobił z tego miks albo czasem coś pozmieniał. Inna sprawa, że jeśli powstałby polski dubbing do dwójki, przekład też musiałby być do tego odpowiedni, i wyszłoby to inaczej.

      Ponieważ sam nie potrzebuję spolszczenia i rozumiem oryginał (choć to nie stało się od razu) to właśnie dwójkę z uwagi na filmowy klimat kryminału, czy thrillera w konwencji noir, co trafia w mój własny gust filmowy, uważam za lepszą. Zasadniczo do komiksu z dwójki wracałem jak do Biblii. Po prostu jest coś w tym klimacie osobliwie uspokajającego, choć ciężkiego, i być może nie każdemu to siada. Zawsze miałem na niego ochotę po jakimś ciężkim dniu. Może to z powodu klimatu, tak niezrozumiały dla mnie jest odbiór tej gry wśród ludzi. Sądzę po części, że jest to także wina przekładu, i tego, że nie znacie języka, albo większość wychowała się na dubbingu z jedynki, i oczywiście - klimat.

      Sam Lake w czasie pisania fabuły do MP2 przechodził jakieś studium pisania scenariuszy filmowych i bardzo widać tę filmowość w podejściu do przekazania historii. Bardzo żałuję, że nigdy nie powstała trójka od Remedy, ale wraz z dwójką sprzedali prawa do marki Rockstarowi, którego odtąd dobrą wolą było zaangażowanie studia trzeciego do projektu, jak to było w wypadku dwójki, z tego co wiem. Inna sprawa, że Remedy zrobiło Alan Wake w 2008. Trochę dziwnym mi się wydaje, że nie mieli na boku żadnych innych projektów przez pięć lat. Może Rockstar nie chciał już współpracy z Remedy, a może od początku Ci drudzy zaznaczali, że nie będą chcieli mieć z marką nic więcej wspólnego. A może oba. Inna sprawa jest też taka, że MP2 sprzedało się słabo, co też studziło zapał na kontynuację.
      pokaż całość

      +: Garztam
    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Nikt nie przeżył, ostatni wystrzał był jak wykrzyknik, który podsumował wszystko co doprowadziło mnie aż tutaj. Zdjąłem palec ze spustu. I tak to się skończyło!

    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: 1566448505259.png

    •  

      @Garztam: zwiał do Brazylii, bo tam czeka robota ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @SnowFox: Przebić?
      Może gdyby przebudować lokację. Ale w obecnym stanie, to oznaczałoby chyba ich zabić, bo SWAT, wchodząc do lokacji, praktycznie odciął mu drogę ucieczki, gdy wyszedł obejrzeć się, co się stało z helikopterem.
      Nigdy raczej nie było w niczym motywacją Maxa pozbawianie życia policjantów takich jak on.
      Motywacją do poddania się było to, że Woden pociągał za sznurki, a rzekomo wydawał nawet jakieś polecenia policji na samym końcu.
      Max usłyszał od Wodena, że jak pozbędzie się Horne, to wszelkie oskarżenia znikną. A nie chodziło tylko o Horne, ale wcześniej i o Alexa Bouldera, w którego zabójstwo został wrobiony.
      Poza tym, musiałby cały czas się znowu ukrywać.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Boli to od samego patrzenia (╯︵╰,)
    Wybaczcie, ale miałem problem znaleźć lepszą wersję oglądajcie od 0:55

    Nikt nie przeżył, ostatni wystrzał był jak wykrzyknik, który podsumował wszystko co doprowadziło mnie aż tutaj. Zdjąłem palec ze spustu. I tak to się skończyło!


    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: youtube.com

  •  

    Dziś trochę więcej ʕ•ᴥ•ʔ bierzcie i jedzcie z tego wszyscy to jest bowiem Maksowi Boli
    (Reszta w kom)

    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: 1565682464531.png

  •  

    Szczęście okazało się dziwką, a ja klientem bez portfela...
    #przegryw #maxpayne

  •  

    Nadal czekam na opinie czy ten format może być ʕ•ᴥ•ʔ niestety z powodów osobistych nie zacząłem nawet pisać kolejnego rozdziału, ani robić noc innego na naszym tagu. Nawet teraz wrzuciłem kilka dni z rzędu przerywniki komiksowe, bo nie miałem jak tego przepisać. Mam jednak nadzieję że znajdę w sobie siłę i werwę by to robić. Póki co jednak, macie naćpanego Lupino. Miłego weekendu :)

    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: 1565422697131.png

  •  

    Tam skąd przepisywałem teksty, zabrakło mi dwóch z tych trzech ( ͡º ͜ʖ͡º) bierzcie i pijcie z tego wszyscy.
    Wolicie ten format czy stary?

    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: 1565329626481.png

  •  

    Nie chce mi się dziś przepisywać to macie (ง✿﹏✿)ง
    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: 1565242800750.png

  •  

    Z powodu długotrwałych opadów marznącego deszczu i śniegu, na obszarze trzeci stanów obowiązuje stan alarmowy. Wiele dróg zostało zamkniętych, władze zalecają mieszkańcom, żeby pozostali w domach. Śnieżyca trwa już trzy dni i nic nie zapowiada jej rychłego końca.

    Śnieg sypał nam w oczy od samego początku sprawy valkiri. A według prognozy pogody miało być jeszcze gorzej.

    Ale śnieżyca miała też dobre strony! Zmniejszała szansę na to, że wpakuje mi się pod lufę jakiś niewinny przechodzień...

    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: 1565161525059.1.jpg

  •  

    O kurde, całkiem zapomniałem że mam to cudo! Warto czasem sprawdzić stare graty (ʘ‿ʘ)

    #gry #pcmasterrace #maxpayne

    źródło: IMG_20190806_102701.jpg

  •  

    Rico Muerte nie przyjechał tylko odwiedzić rodzinę. Dowody rzeczowe numer jeden, dwa i trzy: Walizka z forsą, karabin snajperski i koperta z jednym słowem wydrukowanym na kartce luksusowego papieru.

    Burmistrz


    To nie wyglądało na mafijne zlecenie, było zbyt zimne i konkretne!

    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    W poprzednim odcinku Panie i Panowie
    - Pani Omelia! Hrabia Walentajn prosi o spotkanie.
    - Dzięki Lorenc
    - Moja Panie
    - Milord

    No a teraz nowy odcinek, który nadajemy dla państwa. Dzińkując korporacji Ejser.

    - Moja panie
    - Milord
    - Moja Panie, chciałbym przedstawić Pani kwestię ogromnej wagi.
    - Milordzie czyżby?
    - Właśnie moja pani, właśnie tak. Jak zobaczyłem po raz pierwszy panią. Kolor pani fryzurę, lśnił dla mnie podobno do promyka słońca na jesiennych liściach w ciemnym, okrutnym lesie.
    - O Milordzie nie mów Pan w taki sposób.
    - Ależ moja pani ja muszę. Muszę!
    - Milordzie, nie, zabraniam to panu, tak nie musi, to nie miał się wydarzyć.
    - Ależ czemuż kochanie, czemu?
    - Milordzie. To jest okropnem, nie zmuszaj mnie pan to nazywać.
    - Łejtaj ależ proszę. Jam gotów szybciej zginąć niż nie wiedzieć.
    - Tak Milordzie obydwoje musimy umrzeć, ponieważ hańba jest zbyt duża by z nią żyć. Milordzie, ja milordzie jestem pańską od dawna zaginioną siostrą.

    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Policja
    Działania
    Czy
    Śnieżycy
    Jim Bravura
    Wszelkie niezbędne środki
    Valkiria stanowi zagrożenie

    Ustalono, że ofiary znalezione na terenie klubu Ragna Rock, to znani przestępcy, z których wielu miało we krwi znaczne ilości valkirii. Wiarygodne źródła donoszą, że wśród zabitych jest także Max Payne, choć nie odnaleziono jeszcze jego ciała.

    ,,Wiarygodne źródła“. Czyli ktoś uznał, że ma mnie mafia i nie chciał, aby policja nadal węszyła. Dostaliby potem ciało w stanie ledwie umożliwiającym identyfikację i sprawa zostałaby zamknięta.

    Don Punchinello mógł być tym ,,wiarygodnym źródłem“ informacji. Tyle tylko, że miał nieaktualne informacje.


    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    Otóż bratkowie policja jest już w drodze. Na lepsze psy nowego jorku, wkrótce będą tutaj. Wszyscy musimy działać według planu, każde ma konkretne drogom powrotnom. Tu albo tam działać jak uwzględniono. Raz, dwa i w damkach. Eeeeergh.

    #codziennymaxpayne #maxpayne

    źródło: maxpayne.gry-online.pl

  •  

    BLAM!
    BLAM!
    BLAM!
    BLAM!BLAM!
    BLAM!
    BLAM!
    BLAM!

    Gdy już upadł, wolałem się upewnić, że tak zostanie. Valkiria potrafiła zamienić człowieka w kosmiczne zombie.
    - On już chyba nie żyje...
    - Hę?
    I wtedy to się stało.
    - Jednak żywy czy nie, to nie ten co trzeba!
    Pojawiła się niezwykła femme fatale, celując we mnie z pistoletu. Odwzajemniłem się tym samym.
    - Lisa Punchinello...? - Lisa Punchinello była żoną ojca chrzestengo.
    - Mona Sax! Zła bliźniacza siostra Lisy...
    - Odbezpieczyłaś gnata, zła bliźniaczko! Możesz zrobić komuś krzywdę.
    - To Lisa potrzebuje pomocy! Ja jestem profesjonalistką... Rozwaliłabym ciebie bez mrugnięcia okiem!
    - Jasne! A moje referencje znajdziesz wypisane na tym trupie.
    - Jack był w takim stanie, że nie mógł cię wrobić! Oboje szukamy tego samego drania. To Angelo Punchinello zamordował twojego przyjaciela i wciągnął cię w to wszystko.
    - Jesteś tego pewna?
    - Mam swoje źródła!
    - Nie mam pojęcia! Najpierw strzelam, potem pytam. Kto zapłacił za głowę arcydiabła?
    - On jest mój! Ten sadysta zapłaci za bicie swojej żony! Może wspólnie zajmiemy się tą sprawą?
    - Już się bałem, że tego nie zaproponujesz, palce zaczął mi drętwieć.
    - Jaką whisky lubisz?
    - Wszystko jedno, byle bez środków nasennych!
    - Jesteś prawdziwym aniołem, max.
    To był dobry trunek, miał słodkawy smak...
    - To nic osobistego, po prostu nie chcę ryzykować, że dostaniesz szału i zabijesz także Lisę.
    - UUUNCHHH!


    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: proxy.duckduckgo.com

  •  

    (Odgłos wyważanych drzwi)

    KRAKK!

    - Vinnie Gognittii właśnie ciebie szukałem...
    - Payne!
    - Cholerny gliniarz! Od początku czułem, że coś jest z tobą nie tak! Za kogo ty się uważasz, cholerny glino?! Nie możesz tak po prostu tu wchodzić i wymachiwać tym żelastwem! Kim ty w ogóle jesteś?!
    BLAM!
    BLAM!
    YYEEAARGH!
    -AAAAACH! O, BOŻE...! BOŻE! POSTRZELIŁEŚ MNIE! AAAA! JUŻ NIE ŻYJESZ PAYNE! NA CO CZEKACIE PRZYGŁUPY?! ZAŁATWCIE GO! NO, JUŻ!
    - Z przyjemnością szefie.
    Klik!
    Klak!
    Klak!
    Gognitti zwiał, strach doda ci skrzydeł.


    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: steamuserimages-a.akamaihd.net

  •  

    Część pierwsza: Amerykański sen

    Rozdział II
    Na żywo z miejsca zbrodni


    Zardzewiałe drzwi prowadziły do opuszczonej części stacji, zamkniętej od lat czterdziestych. Działo się tutaj coś bardzo niedobrego. Może dlatego Alex wybrał właśnie to miejsce na spotkanie ze mną? A może nie? Wkrótce miałem się dowiedzieć.
    Korytarze skrywał niemal całkowity mrok, błądziłem po omacku kierując się w stronę słabego źródła światła. Potykałem się co chwilę o skrzynie, cegły, butelki po piwie i zalegające śmieci. W powietrzu czuć było wilgoć, a ciasne korytarze przyprawiały niemal o klaustrofobię. Zbawienny blask dawała jedynie stara żarówka, która kiedyś rozświetlała stację gdy jeszcze tętniło na niej życie. Po wielu latach znowu mogła służyć, chociaż przez krótką chwile. Zdziwiło mnie, że mimo tylu lat nieużytku, dalej świeciła pełnym blaskiem.
    Mimo tego że byłem już chyba kilkanaście metrów pod ziemią, okazało się że stacja idzie jeszcze głębiej w ziejącą otchłań. Zszedłem schodami do starego tunelu. Potem znowu w stronę światła wskakując do wody, która sięgała mi do kostek. Zalała mi buty! Nieprzyjemny zapach unosił się powietrzu, a od czasu do czasu słychać było przejeżdżający nade mną pociąg. Szczury słysząc mnie, zaprzestały uczty i schowały się w ciemności. Leżał tu kolejny trup. Jego ciało było już lekko nadgniłe, a obok leżała zniszczona kamera. Nie zamartwiałem sobie nim teraz głowy. Przypomniała mi się jednak pewna historia.
    Gdy byłem młodszy to miejsce miało przez chwilę swoją sławę. Jeden mężczyzna postrzelił swojego kolegę, a winą za wszystko obarczył szczurzych morderców, którzy celowali do nich z broni. Gość był tak pijany, że nie wiedział jak ma na imię, więc postawiono mu zarzuty i zamknięto za zabójstwo kolegi. Od tamtej pory raz na jakiś czas znajdowano ludzi, którzy zostali postrzeleni. Bezdomni jakimś cudem dostawali się do tej opuszczonej stacji i chowali się tam przed zimnem, Wszczęto śledztwo, a gdy nawet policjanci zaczęli widzieć szczurzych morderców, doszli w końcu do źródła problemu. Trujące opary z zepsutej rury kanalizacyjnej doprowadzały do halucynacji i dlatego ludzie widzieli co widzieli. Naprawiono rury, zamknięto wtedy stację na amen. Zespawano drzwi, włazy od ścieków i jedynym wejściem było to, przez które przeszedłem. A te trupy? Najpewniej jakieś prywatne porachunki, połączone z alkoholem oraz halucynacjami dawały mieszankę wybuchową. Skąd mieli broń? Ukradli. Proste odpowiedzi. Sprawa zamknięta, statystyki podbite.
    Idąc tunelem, dotarłem w końcu do kolejnego pomieszczenia. Zbiry tu wcześniej były, świadczyły o tym rozłożone lampy i otwarte skrzynie. Poszedłem schodami na górę i wtedy coś usłyszałem. Ogromny huk w oddali poruszył ściany i niemal zwalił mnie z nóg. ,,Co to do cholery było?“ Ruszyłem dalej, a z kierunku eksplozji wybiegła gromada szczurów, która nie bawiła się w subtelności, nie próbowała mnie ominąć i pobiegła tam, skąd właśnie przyszedłem, skrywając się przed źródłem hałasu. Coś musiało je bardzo wystraszyć. Na górze zobaczyłem dwóch bandziorów, schowałem się natychmiast za skrzynią, by nie mogli mnie zobaczyć. Zacząłem ich słuchać, zauważyłem przez szparę, że grzebią coś przy starych drzwiach.
    Gangsterzy zaczęli w pewnym momencie krzyczeć na siebie. Byli wystraszeni, zniecierpliwieni i wściekli. Mieszanka wybuchowa. Już od dawna wiedziałem kim oni są. To byli ludzie Lupino.

    - Daj mi detonator!
    - O czym ty mówisz?
    - O detonatorze! Miałeś go wziąć!
    - Przecież to ty miałeś go zabrać!

    Gangster wyciągnął broń i strzelił. Musiało być naprawdę źle, skoro ludzie tutaj posuwali się do bratobójczego ognia. Po chwili wybiegł i zniknął zbiegając schodami w dół w kolejnym pomieszczeniu, a ja wyszedłem zza skrzyń. Zespawane drzwi były obładowane środkami wybuchowymi. Po tabliczce nad nimi wnioskowałem, że za tymi drzwiami, można było dostać się na Roscoe Street. Byłem jednak bardziej ciekawy tego gdzie wszedł zbir. Zszedłem za nim w dół, a potem w kolejnym pomieszczeniu zobaczyłem dziurę w ścianie. Wiedziałem już co to była za eksplozja gdy tu szedłem. Panowie zorganizowali napad na bank, a za ścianą znajdował się skarbiec Banku Roscoe. Było tu tak dużo złota, że pomieszczenie aż się świeciło. Kawałek dalej słuchałem ożywionych rozmów.
    - Zginiemy! - Krzyknął jeden oprych z pełnym przejęciem i strachem w głosie - Policja już tu jest.
    - Zginiemy! - zawtórował drugi
    - Mam alergię na syreny policyjne, musimy zwiewać!
    -Zar... - urwał trzeci gdy kolejny zbir uderzył go prosto w twarz. Na moje oko, był to ich szef. Wychyliłem się i zobaczyłem ich, stali niepewnie trzymając się blisko siebie. Naliczyłem pięciu bandziorów.
    - Zamknij się! - krzyknął - Działamy według planu, mamy to po co tu przyszliśmy, bierz detonator i jazda! Wynosimy się stąd. Zanim gliny załapią gdzie jesteśmy, będziemy już daleko stąd. Bierzcie tyle złota ile udźwigniecie. Nie wiem co się stało z resztą naszych idiotów. Może stchórzyli, policzymy się z nimi po akcji. Musi... - Jeden z nich akurat zerknął w moją stronę, gdy rozeznawałem się w sytuacji.
    - Ja pierdolę! Tam jest Payne! - krzyknął.
    W tym momencie skończyła się moja subtelność i powolne gnanie przed siebie do celu. Skończyła się zabawa w zbieranie poszlak, zwiedzania starej zrujnowanej stacji oraz rozprawianie o szczurach mordercach. Teraz był czas na działanie w moim stylu.
    Gdyby ktoś zerknął na to z matematycznego punktu widzenia stwierdziłby, że mam przejebane. Piątka gangsterów uzbrojonych po zęby i jeden tajniak z beretą. Jednak był jeden problem w tych obliczeniach, mianowicie to, że byłem nieobliczalny i matematyka nie mogła definiować sytuacji, w których się znajduje, bo byłoby to zupełnie losowe jak rzucanie rzutkami przez ślepego z parkinsonem.
    Moja matematyka ograniczała się jedynie do dodawania i odejmowania, a więc miałem osiemnaście naboi, a ich było pięciu. Nadal miałem więcej naboi niż ich było w pomieszczeniu, więc wystarczyło tutaj porównanie co jest większe. Gdybym wykorzystał odejmowanie wyszło by mi, że mogę zabić pięciu i jeszcze bym mógł ubić trzynastu.
    Pochłonięty zadaniami matematycznymi nawet nie zauważyłem jak zastrzeliłem typa, który mnie rozpoznał, a następnie drugiego, który się wychylił gdy ten pierwszy krzyknął ,,To Payne!“ Wiecie że ludzki mózg potrzebuje sekundy by zrozumieć co widzi i wykonać reakcję? Obraz, czyli odbite światło musi dotrzeć do oka, potem do mózgu, gdzie jest to przetrawiane, rozumiane i wtedy dopiero może wysłać informacje do ciała co robić. Niestety o sekundę za długo, bo ten kolega, który wyjrzał by mnie zobaczyć padł zanim zdołał zrozumieć, że to co wystrzeliło z głowy jego niedawnego kolegi to mój pocisk, jego krew i kawałki mózgu. Nie zdążył nawet go opłakać, a po chwili sam już leżał na ziemi. Trzeci bandzior zdążył przetrawić co się stało z jego dwójką kolegów, ale strach sparaliżował go wystarczająco długo, żeby dostał dwie kulki prosto w pierś. Niestety dwie, jedna zamiast go powalić tylko sprawiła, że wytrzeźwiał i w akcji desperacji próbował wyciągnąć broń. Niestety. Teraz mogłem zabić jedynie dwunastu innych ludzi i zacząłem rozważać tę sprawę. Że gdyby ich było osiemnastu to ostatniego musiałbym załatwić gołymi pięściami.
    Zadowolony jednak że jest ich tylko dwóch, ruszyłem do środka pomieszczenia i zastrzeliłem czwartego, ot tak po prostu. Nawet nie protestował. Został jedynie ich szef, który patrzył na mnie wyłupiastymi oczami i narobił w spodnie ze strachu. Rzucił broń, padł na kolana i zaczął błagać:
    - Proszę, nie! - zawahałem się, a wtedy zbir wyciągnął drugą broń zza pleców i strzelił.
    Zadziałałem odruchowo i odskoczyłem w bok nie dając się trafić. Zbirowi jednak udało się zrobić dziurę w mojej nowej kurtce, a tego mu nie mogłem wybaczyć. Zastrzeliłem drania. Dopiero teraz usłyszałem alarm, który wył przez cały ten czas. Wszyscy nie żyli.
    Rozejrzałem się po pomieszczeniu, obok szefa leżała walizka, a w środku znalazłem obligacje Aesir Corporation. Wydawało mi się to dziwne. Nic nie miało dla mnie sensu w tej sprawie. To wszystko było zbyt pogmatwane.
    Wszedłem przez drzwi do Roscoe Banku. Pośrodku stały komputery i stanowiska miłych pań obsługujących klientów, które były teraz puste. W rogach pomieszczenia zauważyłem kamery. Świetnie! Na biurku leżał detonator. Podniosłem go, a wtedy zaczął dzwonić telefon. Odebrałem go.
    - Nadajemy na żywo z miejsca zbrodni!
    - Kto mówi?
    - No, właśnie? Kto?
    - Tu komisarz Jim Bravura z Nowojorskiej policji! Macie to natychmiast przerwać! Poddajcie się!
    - Jasne, Jim! Pogadałem z chłopakami - wszystkim jest bardzo przykro... Już więcej tego nie zrobią!
    - Kto mówi, do cholery?
    Udział w napadzie na bank na pewno mi nie pomoże.
    Musiałem wydostać się z tej stacji. Powrót tą samą drogą nie wchodził w grę. Wpadłem, więc na kolejny szalony pomysł tej nocy.


    ***

    Alex Balder pracował przez ostatnie dni zawzięcie nad sprawą valkiri i doszedł do nowych wstrząsających faktów, które na zawsze odmienią losy sprawy. Nie mógł się dzielić z tymi informacjami, jeszcze nie, potrzebował dowodów. Był bardzo blisko zakończenia całej sprawy. Jedyną osobą, z którą podzielił się tym co odkrył był B.B. jego zaufany przyjaciel i jedyny łącznik z Maxem.
    - Jesteś pewny Alex, że chcesz na to iść? To są poważne oskarżenie niepoparte żadnymi dowodami. Masz jedynie poszlaki.
    - Wszystko się z nimi łączy. Spójrz. Odkryłem też gdzie mają laboratorium i produkują ten narkotyk. To wszystko jest połączone. Mafia, Lupino, Alfred Wooden. Cold Steel! To jest miejsce gdzie musimy się udać. Jednak nie możemy ich spłoszyć, dowiedzą się o naszych planach i będzie koniec. Trzy lata naszych prac będą zmarnowane!
    - Uważasz, że mamy szpicla w policji?
    - Może. A może nawet nasi przełożeni są zamieszani w całą sprawę, nie wiem. Wiem jednak jedno. Jeśli chcemy sprawę zakończyć musimy uderzyć wszystkim co mamy i nie pozwolić im na obronę. Proszę przekaż to wszystko Maxowi, musi wiedzieć i niech szuka dowodów i powiązań między nimi. Może nawet znajdzie zdrajcę. Nie pozwolę żeby się nam wymknęli!
    - Sam też zasięgnę języka. Cholera! Jeśli to co mówisz jest prawdą to mamy do czynienia z poważną aferą, polecą głowy, zacznę się baczniej przyglądać ludziom.
    - Nie możemy o tym mówić głośno, póki nie dojdziemy kto jest zdrajcą, jeśli ich ostrzeże, będą mogli zaatakować zanim my to zrobimy.
    Minęło kilka dni, Alex zawzięcie pracował w swoim gabinecie, szukając kolejnych poszlak i dowodów. Był coraz bliżej odkrycia prawy. Czuł to. Nagle czytanie przerwał mu telefon. To był B.B.
    -Alex! Coś się dzieje. Max chce się z tobą spotkać na stacji Roscoe! Natychmiast! To pilne.
    Ruszył na stację metra. Oczy go bolały, był zmęczony, a kąpieli nie brał już od kilku dni, był już tak blisko. Czego mógł chcieć Max? Nie widział się z nim od chwili, kiedy zaczął pracować jako tajniak. Wtedy, gdy...
    Żal mu było Maxa, to co się stało, nie powinno nigdy się wydarzyć. Alex poznał prawdę, Michelle zginęła, bo zobaczyła coś czego nigdy nie powinna. Jego przyjaciel przez tyle lat pracował w podziemiu, żeby dostać to, czego tak naprawdę chce. Zemsty. Jednak ona nie przyniesie mu odkupienia, wiedział to. Nie był jednak w stanie mu pomóc w żaden sposób. Tylko ta sprawa sprawiała, że jakoś funkcjonował. On miał już tylko to.
    W wagonie nie było żywej duszy, a ciszę zagłuszało jedynie powolne posuwanie się po torach wagonu. Kilkanaście minut później był już na stacji Roscoe i jeszcze zanim wysiadł to zobaczył. Dwóch mężczyzn leżało martwych w kałużach krwi. Przebiegł dalej do pomieszczenia ochrony i zobaczył martwego ochroniarza. Coś złego musiało tu wydarzyć! Ruszył schodami na górę oglądając się bacznie i zerkając w każdy kąt. Dalej leżał jeszcze jeden martwy pracownik. Bramki były zamknięte, nie mógł się nawet stąd wydostać,a musiał natychmiast wezwać pomoc.
    Pokój kontrolny był otwarty, a w środku zobaczył pięć ciał pracowników z nocnej zmiany. Telefony zostały zniszczone, a większość panelu kontrolnego nie była w stanie do użytku. Wyszedł z pomieszczenia i ruszył z powrotem na stację. Gdzieś tutaj musiał być telefon, może znajdzie kogoś żeby wezwać pomoc? Gdzie był Max? Najprawdopodobniej te dwa trupy tam to była jego sprawka.
    Nagle usłyszał potężny wybuch gdzieś niedaleko, który aż poruszył ściany korytarza. Szybko ruszył w stronę źródła hałasu, a zza zamkniętej bramy zobaczył dziurę, a drzwi, które zostały wysadzone pod wpływem uderzenia wbiły się w przeciwległa ścianę i upadły po chwili. Zza kurzu i gruzu wyłoniła się pewna postać. Alex wycelował broń w sylwetkę wyłaniającą się z kurz. Gdy wyszła Alex już wiedział kto to.
    - Max?! Jezu! Niemal dostałem przez ciebie zawału, przecież mogłem cię zastrzelić!
    - Alex! Cieszę się cię widzę.
    - Co tu się dzieje do diabła? Więcej trupów niż w miejskiej kostnicy.
    - To napad, przebili się przez ściany tunelu prosto do banku skarbca Roscoe. Dlatego tu jesteśmy? To zagrywka Lupino?
    - To robota Lupino, to byli jego ludzie? Poważnie?
    - Musimy się stąd zabierać. Możesz przejść?
    - Nie, jest zamknięte. Musimy się stąd zabierać. Jeśli to Lupino to... - urwał. Niestety nie mógł zobaczyć swojego zabójcy, a teraz było już za późno, pocisk przebił się przez jego ciało, a on upadł na ziemię. Ostatnim co usłyszał był jedynie krzyk Maxa, a potem nie było już nic.
    Jego martwe oczy mówiły z wyrzutem, że już jest po nim.


    #maxpayne #codziennymaxpayne #zimnydzienwpiekle #tworczoscwlasna #gry
    pokaż całość

    źródło: vignette.wikia.nocookie.net

  •  

    Z Lupino spotkałem się tylko raz, jego prawą ręką w interesach był niejaki Vinnie Gognitti. Gognitti był typem choleryka na krawędzi załamania nerwowego. Wiecznie darł się na ludzi, jakby rozpierała go energia. Miał łeb do tego interesu, ale brakowało mu jaj, żeby grac poważnie! Swoją frustrację wyładowywał na nieletnich ćpunach i dziwkach.
    Wymiana Valkirii nastąpi w twoim hotelu, cytując Jacka: ,,Vinnie, ty się tym zajmiesz“. Koniec cytatu. Rico Muerte będzie się wszystkiemu przyglądał. Jeśli coś pójdzie nie tak, to polecą głowy. Was też to dotyczy, traktujcie więc gościa naprawdę grzecznie i spełnijcie jego żądania, nie nawalcie, bo spotka was Finito! Panowie Finito!
    Handel Valkirią oznaczał wzmocnioną ochronę, pozamykane drzwi i wielu nerwowych zbirów z palcami na spustach. Nie zapowiadało się to ciekawie, ale i tak warto było sprawdzić... Rico Muerte przypomniał filmowego Keysera Sozę. Był jak przerażająca opowieść, która ma trzymać ludzi w napięciu.

    #codziennymaxpayne #maxpayne
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    Policja
    działania
    czy
    śnieżycy
    Jim Bravura
    wszelkie niezbędne środki
    Valkiria stanowi zagrożenie

    Walka z narkotykiem Valkirią zakończyła się dzisiaj tragicznie dla Agenta specjalnego Alexa Baldera z DEA, który został brutalnie zamordowany na stacji metra Roscoe Street.
    Podejrzany o popełnienie tej zbrodni jest Max Payne, którego widziano w pobliżu miejsca zabójstwa w chwilę po strzelaninie. Policja wciąż poszukuje tego recydywisty. UWAGA - jest on uzbrojony i może być bardzo niebezpieczny.
    Prognoza pogody, najgorsza w dziejach miasta śnieżyca nadal szaleje


    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: vignette.wikia.nocookie.net

    •  

      @dan3k: Odpaliłem Maksia i mogę powiedzieć że mimo wszystko nie wygląda aż tak tragicznie jak wszystko masz ustawione na maxa w dobrej rozdzielczości. Gra się bardzo przyjemnie. Miałem też okazję ograć Maksa na telefonie i też nie ma na co narzekać.

    •  

      @Hrabia_Cziperek: Nostalgia odgrywa bardzo dużą rolę, jednak ja miałem dużo gier, którymi się ekscytowałem, a gdy je odpaliłem teraz to już nie były takie dobre. Jednak Max za każdy razem jest ogrywany i ciągle przeżywam tę historię na nowo. Max ma coś w sobie.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Jak mogłeś to zrobić Alexowi ty zdradziecki skurwysynu! (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    (╥﹏╥)

    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: 1564252794378.jpg

  •  

    Nikt nie przeżył, ostatni wystrzał był jak wykrzyknik, który podsumował wszystko co doprowadziło mnie aż tutaj. Zdjąłem palec ze spustu. I tak to się skończyło! Śnieżyca wydawała się słabnąć. Postrzępione chmury odsłoniły gwiazdy.

    - Maksie Payne! Tu komisarz Jim Bravura z Policji, budynek jest otoczony, rzuć broń i połóż się z rękami za głową.

    Odrobinę bliżej nieba

    Głosy policjantów zdawały się odległe i przytłumione.

    Stój!

    Policja!

    Nie ruszaj się!

    Duchy przestały mnie dręczyć. Pode mną Nowy Jork lśnił jak brylant na czarnym aksamicie.

    Jim: Ależ mieliśmy z tobą... Zabierzcie go na komendę!

    Woden też tam był. Stał w tłumie, na uboczu. To wszystko nie skończy się, dopóki on nie wyda poleceń. Ale wyda je, byłem tego pewien. Lepiej, żeby to zrobił. Woden uśmiechnął się z zadowoleniem. To był uśmiech zwycięzcy.

    Było nas dwóch


    #maxpayne #codziennymaxpayne #gry #nostalgia
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Przebudziłem się z koszmaru w koszmarze! Mózg próbował rozsadzić mi głowę.

    - Max Payne! Masz fajne nazwisko.


    A zabójca się uśmiechał...

    - Miło cię poznać! Jestem Frankie ,,Pałka“ Niagara.
    - Niagara? Bo gdy płaczesz, to wylewasz wodospad łez?


    On miał kij bejsbolowy, a ja byłem związany, wkurzanie go było świetnym pomysłem!

    KRAKK!

    KRUNCH!

    KRAKK!

    - Śmiech to zdrowie! Spójrz choćby na mnie... Uwielbiam kreskówki! Przemoc w kreskówkach to fascynująca sprawa. Odpocznijmy chwilę. Muszę się odlać i strzelić piwko w barze, ale nie martw się! Na pewno wrócę. A potem się policzymy.

    - Za przyjemności trzeba płacić draniu!


    Wytoczył się z pomieszczenie, zamykając drzwi na klucz.

    Wszyscy popełniają błędy. Mój nie polegał na wkurzeniu zbira z pałką. I tak by mnie obił! Błędem było to, że zaufałem dziewczynie z bronią. Bezmyślnie uwziąłem się na pierwszego lepszego wrednego typa, jakiego znalazłem, a powinienem zainteresować się kimś wyżej - głową rodziny Punchinello.

    KRAKK!


    Jakoś nie mogłem wściekać się na Monę, chyba miałem słabość do ładnych buzi... Ale gdy ktoś traktuje twoją głowę kijem bejsbolowym to trudno jest nie chować urazy.

    #maxpayne #codziennymaxpayne #gry #nostalgia
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    Dziś będzie muzycznie (。◕‿‿◕。) poświęćcie 3 minutki na posłuchaniu tego soundtracku

    https://youtu.be/Cv0y0On8ZGQ

    Jeszcze tylko porobicie dzisiaj i jutro na tego złodzieja i weekend (ง✿﹏✿)ง

    #maxpayne #codziennymaxpayne

  •  

    Część I; Amerykański Sen

    Rozdział I: Stacja Roscoe Street

    Przyszedłem z zimnego mroku... Na zewnątrz miasto przypominało okrutnego potwora. Powoli wspinałem się po szczeblach mafijnej kariery, starałem się dotrzeć do źródła narkotyku. Alex i B.B byli moim jedynym kontaktem z agencją. Tylko oni w tym zawszonym mieście wiedzieli, co naprawdę tu robiłem.


    - Mówi B.B. Coś ważnego stało się z Jackiem Lupino. Musisz się natychmiast spotkać z Alexem na stacji Roscoe Street.

    Nie rozmawiałem osobiście z Alexem odkąd zacząłem działać jako tajniak.

    Na zewnątrz robiło się coraz zimniej, zimniej niż w sercu diabła. Na ziemię sypał się lód, jakby niebo miało się zawalić. Wszyscy szukali schronienia, oczekując rychłego końca świata. W metrze wcale nie było lepiej. To przeczucie uderzyło mnie, niczym kula wystrzelona z bliska w twarz. Coś tu było nie tak!

    Bereta niespokojnie drżała pod płaszczem, lecz drzwi wagonu się za mną zamknęły i nie było odwrotu, następny przystanek, stacja Roscoe Street i Alex.

    Stacja wydawała się martwa, a gdy wagon odjechał, nastała głucha cisza. Na ziemi walały się kartki ze starych gazet, śmieci i czuć było nieprzyjemny słodkawy zapach. Na odrapanej ścianie zobaczyłem bilboard Aesir Corporation. ,,Odrobinę bliżej nieba“. Brama na górę była zamknięta, a na stacji nie było żywego ducha.

    Coś tu było nie w porządku, zacząłem się rozglądać. Wszedłem do pokoju dla personelu ochrony i od razu to zobaczyłem. Krew na ścianie, a dalej w szatni martwego ochroniarza. Śmierć wisiała nad Roscoe Street. Musiałem natychmiast znaleźć Alexa! Usłyszałem dźwięk otwieranej bramki.

    Na stację weszło dwóch mężczyzn, zatrzymali się przed torem i czekali na kogoś. Coś mi mówiło, że był to poczet powitalny oczekujący na moje przybycie. W rękach mieli broń. Wydawało mi się to dosyć dziwne, nie mogli trzymać jej pod ubraniem? Zamiast tego była na widoku tak, żeby każdy kto był w wagonie widział, że ją mają. Bezsens i głupota. Totalna amatorszczyzna.


    - Pamiętaj, zabij każdego kto opuści metro! Nie wahaj się! Nie chcę powtórki z ostatniej akcji.

    Pertraktacja ze zbirami raczej nie miała sensu, lecz spróbowałem wyjść im naprzeciw. Gdyby ktoś zerknął na to z matematycznego punktu widzenia, zobaczyłby, że dwa jest większe od jednego, jednak dwóch pseudo gangsterów stojących z bronią w ręku na stacji nie wydawało się aż tak dużym zagrożeniem, a na pewno nie takim by liczyć ich jako dwóch, co najwyżej razem dobijali do jednej czwartej, a gdy tak patrzyło się na całą tę sytuację to przewaga była niemal czterokrotna po mojej stronie.

    Tak w ogóle to zawsze byłem kiepski z matematyki.


    - Rzućcie broń! Policja! - Jeden ze zbirów zawahał się, a drugi już wyciągał broń w moją stronę, jednak przerwał w połowie i upadł na ziemię gdy kula z mojej berety przeszła mu przez mózg i zrobiła krwawą dziurę w ścianie za nim. Drugi w panice schował się za filarem i zaczął mnie z niego ostrzeliwać. Ja także skorzystałem z tej osłony.
    - Poddaj się, a nie stanie ci się krzywda! - Krzyknąłem, kule z jego broni przelatywały obok mnie, a nieprzyjemny gwizd powietrza, dźwięczał mi w uszach.
    - Tak jak jemu? - Krzyknął. - Nie ma takiej opcji glino! Tam dalej jest nas więcej i zaraz zrobimy z tobą porządek. Będziesz żałował, że go zabiłeś! - Gdy przestał strzelać, powoli szedłem w jego stronę, jeśli było ich tam więcej, nie mogłem sobie pozwolić na zwłokę i granie na czas. Przeciągająca się strzelanina na pewno nie działała na moją korzyść.

    Zbir wychylił się zza kolumny i strzelił. Chybił. Jednak dał mi idealną okazję bym mógł przedziurawić mu serce. Po chwili padł na ziemię, a krew powoli sączyła się z jego ciała. Tak właśnie, oto ja, zimny zabójca, Max Payne, stosunek wystrzelonych pocisków do zabitych ofiar dzisiejszej nocy wynosił jeden do jednego.

    Przeszukałem ciała, lecz nic nie znalazłem poza bronią i kluczem od bramki. Kolejne na mojej drodze były nadal zamknięte i nie mogłem opuścić stacji. Szedłem powoli korytarzami starając się uważać na kolejnych zbirów, szukając wyjścia, lub telefonu. Po drodze znalazłem jeszcze jedno ciało ochroniarza. Musiałem wezwać pomoc. Jednak nie mogłem stąd ani wyjść, ani zadzwonić.

    Po drodze minąłem pokój kontrolny, jednak nie znałem hasła i nie mogłem wejść do środka, więc coraz bardziej schodziłem w dół w ziejącą ciemność dawno nieużywanej stacji metra. Kilka świateł paliło się tak, żeby można było swobodnie się tu poruszać, lecz większość pomieszczenia spowijał mrok. Stał tutaj jedynie jeden nieaktywny wagon, który i tak by nigdzie nie ruszył, bo przed nim tor był zablokowany drewnianą kładką. Ruszyłem do pokoju personelu. Kolejny trup. Jak narazie zbiry trzy, Max Payne dwa. Dzisiejsza nocna zmiana nie była dla nikogo z nas udana.

    Ruszyłem dalej, aż dotarłem do metalowych drzwi. Za drzwiami stał kolejny facet widocznie znudzony, przyglądał się dziurom w ścianie i tylko od czasu do czasu kopał nogą w ziemi. Drzwi były zamknięte! Postanowiłem po cichu się wycofać i znaleźć inną drogę, lecz pech chciał, że nadepnąłem na jakąś starą piszczącą zabawkę. Skąd się ona tam wzięła do cholery?! Zbir się odwrócił, a nasze spojrzenia się spotkały.


    ***

    To była szybka akcja, nim Todd zdążył zrozumieć co się dzieje, było już po wszystkim. Dziś znowu miał nocną zmianę i akurat pójście za potrzebą, ocaliło mu życie. Nie widział co się stało, ani nie rozumiał źródła strzałów, jednak jego martwy kolega, którego zobaczył za drzwiami uświadomił mu, że wyjście stąd jest niekoniecznie dobrym pomysłem. Nie miał najmniejszych szans w starciu z oprawcami. Siedział cicho i starał się nie wydawać z siebie żadnego dźwięku.

    Siedź cicho i się nie ruszaj. Siedź cicho i milcz, a może przeżyjesz. Powtarzał sobie w myślach. Po chwili strzały ucichły i wsłuchiwał się w odgłos kroków ludzi na zewnątrz.


    - To wszyscy?
    - Tak, chyba tak.
    - Chyba? Według naszego informatora powinno ich być tutaj ośmiu, przeliczyliście ciała?
    - Tak, znaleźliśmy ich siedmiu.
    - Gdzie ósmy?
    - Nie wiem.
    - No to kurwa sprawdź to do jasnej cholery! Żadnych świadków! A wy dwaj idźcie na stację Roscoe Street, macie zabić każdego kto wyjdzie z wagonu! Reszta za mną! Gdy wszystko się zacznie będziemy mieć niewiele czasu. Jak się nie dowiesz co z ósmą osobą to sam będziesz tym brakującym trupem, tak żeby dopełnić formalności! Jasne?

    Słyszał już tylko potem oddalające się kroki. Cholera! Jeśli tutaj zostanie, umrze. Jeśli wyjdzie, też. Nie miał broni, mógł jedynie liczyć na to, że jakimś cudem mężczyźni stracą zainteresowanie ostatnim z nocnej zmiany.

    Minęło kilkanaście minut. Todd słyszał powoli zbliżające się kroki w jego stronę. Cholera - pomyślał. Ktoś sprawdzał i wchodził do pomieszczeń po drodze, widocznie zbir wziął sobie do serca słowa tamtego i sprawdzał dokładnie każdy kąt. Powoli kroki zbliżały się do niego, a drzwi otworzyły się. Mężczyzna się uśmiechnął.


    - Mam cię - Wycelował. Padł strzał, Todd upadł na ziemię, a z dziury po kuli zaczęła wypływać krew, a płuca powoli zaczęły wypełniać się tym metalicznym płynem. Jeszcze żył. - Kurwa! Zawsze mi się myli gdzie człowiek ma serce, przepraszam cię bardzo, nie lubię patrzeć jak ktoś się męczy - a wtedy padł kolejny strzał.

    ***

    W ostatniej chwili zabiłem gangstera, który strzelił do pracownika ochrony z nocnej zmiany, jednak nie ocaliłem go, kupiłem mu jedynie odrobinę piasku w klepsydrze jego życia.


    - Dziękuję - Powiedział mężczyzna z dziurą w klatce piersiowej. Nie wyglądało to dobrze, umierał.
    - Co się tu dzieje?
    - Napadli nas! - Powiedział wolno i z trudem - Wszyscy... nie żyją! Argh! Pomóż mi - gość był w ciężkim stanie, nie mogłem od niego żądać żadnych konkretów.
    - Znasz kod do pokoju kontrolnego?
    - Tak. Znam. Wezwij pomoc... Proszę. Pięć, sześć, trzy... - Mówił plując krwią i z wielkim wysiłkiem. Nie mogłem mu już pomóc. Zasnął.

    W pokoju było aż gęsto od pocisków i trupów. Telefony zostały zniszczone, to samo większość panelu sterującego. Nie można było wezwać pomocy, ani otworzyć bramek! Znalazłem jednak zasilanie od starego nieużywanego wagonu. Panel dawał możliwość podłączenia zasilania. Z braku innych możliwości, postanowiłem wprowadzić w życie pewien szalony plan.


    ***

    - Co tu kurwa się stało? - Dwóch bandziorów stało nad ciałem swojego niedawnego kolegi, którego zostawili na czatach. Ktokolwiek go zabił nie przedarł się jednak do środka. Drzwi były dalej zamknięte mimo tego, że ktoś próbował przestrzelić zamek. Stare drzwi jednak, były dobrze zabezpieczone i taki numer nie przeszedł.


    - Kto to zrobił?!
    - Nie wiem. To raczej nie gliny, inaczej już byłaby tutaj mini armia i próbowali by wyważyć drzwi. Myślisz, że to sprawa ruskich?
    - Jakim cudem mieliby tutaj wpaść? Może to ten ostatni pracownik? Ten brakujący trup?
    - Cholera! Jeśli to on, to zaraz zawiadomi policję. Musimy się spieszyć!
    - W każdym razie wychodzimy inną drogą. Po drodze nikogo nie minęliśmy. Zabarykadujemy drzwi i idziemy. I tak wychodzimy inną drogą.
    - Miało nie być żadnych świadków!
    - Na to już za późno, nie wszystko idzie zgodnie z planem - zamilkł - Słyszysz to?

    Dziwny hałas dobiegał zza bramki na stację, jakby ruszający pociąg, ale tutaj? W tym dawno zamkniętym kawałku metra? Ruszyli do drewnianej kładki gdzie hałas wydawał się coraz głośniejszy.

    - Co jest kurwa?!

    Po chwili przez bramkę przejechał stary nieużywany od lat wagon, rozwalając ją w drobny mak, mężczyźni pewnie byli w wielkim szoku, kiedy przejechał po nich pociąg widmo, lecz za bardzo nie mieli czasu zastanawiać się nad fenomenem tego zjawiska, bo oboje leżeli już gdzieś pod nim zabici siłą uderzenia, a następnie rozerwani na strzępy. Niezbyt istotne fakty dla kogoś kto i tak był już martwy.

    Z pociągu wyskoczył facet. Wyglądał jak ktoś z przyklejoną wiecznie wkurwioną miną, rozejrzał się wokół i ruszył do przodu, przyglądając się trupom pod pociągiem, a następnie temu przy drzwiach.

    -Jest sześć do ośmiu - powiedział, po czym ruszył za kolejne drzwi, jeszcze głębiej wchodząc w to opuszczone i puste miejsce.


    #maxpayne #codziennymaxpayne #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: proxy.duckduckgo.com

    •  

      @kiciek o jakim teaserze mówisz? ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Tak w ogóle to zapomniałem stworzyć dodatkowy tag dla tych publikacji, ale zawsze będę starał się ciebie zawołać do następnych części

    •  

      @Garztam: Jest nieźle ale tak jak wyżej wspominano, czasami zdania są zbyt złożone. Staraj się unikać nadmiernego używania tego samego słowa (moim zdaniem zbir pojawiał się zbyt często, gdy mogłeś go zastępować bandziorem, gangsterem albo kimś innym). Czasami brakuje też "kwiecistości i mroku" języka z gry, więc może wstawiaj więcej metafor, porównań czy odpowiednich epitetów budujących atmosferę, np.

      (...) schodziłem w dół w ziejącą ciemność dawno nieużywanej stacji metra. Kilka świateł paliło się tak, żeby można było swobodnie się tu poruszać, lecz większość pomieszczenia spowijał mrok.
      Powodzenia i pisz więcej ;)
      pokaż całość

      +: Garztam
    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Michelle pracowała na pół etatu w biurze prokuratora okręgowego. Pamiętnik był otwarty na ostatnim wpisie dokonanym jej starannym charakterem pisma.

    Na moje biurko trafiły wczoraj wojskowe akta, valhalla? Zaraz...? Czy to nie ma związku z mitami skandynawskimi? Wikingowie??? Próbowałam powiedzieć o tym Maxowi, ale był zajęty, to pewnie nic ważnego - kurier musiał się pomylić.


    Od tej chwili będę zawsze znajdował czas dla niej!

    Pusta obietnica.

    Było już na nią za późno.

    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: vignette.wikia.nocookie.net

  •  

    Za kulisami znajdowało się przejście do urządzonego przez Lupino sanktuarium. gorące powietrze wewnątrz stanowiło niewidzialny mur. Było aż gęste od zapachu kadzidła i jeszcze czegoś słodkawego, od czego robiło się niedobrze. To było źródło zgnilizny miasta. Lupino skrywał się gdzieś tutaj, jak pająk czekający na ofiarę w sieci. Od oparów w powietrzu kręciło mi się w głowie.

    Punchinello groził Lupino na piśmie. List podarto, widać było na nim krwawe odciski palców.

    Wolałbym nie myśleć, że ktoś z naszych gra nieuczciwie... Weź się w garść, Jacki prowadzimy interes, nie chcę wysyłać trójcy, żeby postawili cię na nogi.


    Trójca to czyściciele mafii. Najwyraźniej Lupino nie przejął się pogróżkami.

    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: images.complex.com

  •  

    Staranny charakter pisma w liście był niepokojąco znajomy.

    Jesteś bohaterem komiksu!


    Prawda rozszczepiła mi czaszkę, a jaskrawozielony płomień spalił kłamstwa! Całe moje życie wydawało się podzielone na obrazki, słowa wisiały w powietrzu jak balony.

    Byłem bohaterem komiksu! To zabawne, ale nie mogłem sobie wyobrazić nic gorszego!

    #codziennymaxpayne #maxpayne #heheszki #humorobrazkowy
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Candy Dawn

    Dziwka, obsługująca zazwyczaj zbirów z rodziny Punchinnello. Mieszkała w hotelu, w którym rozgrywały się akcje ponad trzech rozdziałów gry. Typowa dziwka, której zależało tylko na pieniądzach i zarabiała najlepiej jak potrafiła. Oprócz wiadomych czynności, nagrywała także filmy z ukrytej kamery, a następnie sprzedawała je tym, którzy zapłacili najwięcej.

    Pierwszą wzmiankę o niej znajdujemy w trzecim rozdziale, pierwszej cześci, kiedy znajdujemy jej pamiętnik, a także kamerkę, którą nagrywała filmy: Pamiętnik

    Z tego pamiętnika dowiadujemy się że nagrywała filmy z premedytacją, a także potem sprzedawała je temu kto dał więcej. Oprócz tego, wspomina tutaj o swoim kliencie ,,jednookim Alfredzie“ oraz ,,tajemniczej wiedźmie“. Na tym etapie jednak nie można zidentyfikować kim są te osoby, a wszystko dopiero staje się jasne w piątym rozdziale części trzeciej. Gdy max znajduje tajemniczą taśmę: Kaseta

    Na tym etapie już jest wiadomym kim są Alfred Wooden oraz Nicole Horne i jaki był ich związek z Candy Dawn. Max zabrał tę kasetę jako zabezpieczenie, gdy będzie już po wszystkim.

    Naszą panią lekkich obyczajów poznajemy w barze pod koniec rozdziału czwartego części pierwszej, kiedy to wesoło pucuje berło Rico Muerte Riko twardziel

    Zostaje zabita zaraz po tej scenie przedtem krzycząc: To glina! Trzy kwestie dialogowe to zdecydowanie za mało by poznać lepiej tą postać, a już po tym nie była zbyt chętna do rozmowy, bo była martwa. Max był zawsze dżentelmenem i jest to chyba jedna z dwóch kobiet, które zabił przez całą grę.

    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: Candy.JPG

  •  

    Nicole Horne szantażem wymusiła milczenie członków wewnętrznego kręgu. Do taśmy dołączono napisaną na luksusowym papierze notkę z żądaniem. Przypomniałem sobie o Candy Dawn nagrywającej numerki z klientami i sprzedającej te dzieła. Perwersyjne zabawy nie były pewnie najgorszym grzechem Wodena, ale czułem, że po wszystkim przyda mi się dodatkowe zabezpieczenie.

    #maxpayne #codziennymaxpayne pokaż całość

    źródło: kaseta.JPG

  •  

    Część pierwsza: Amerykański Sen

    Prolog

    Stałem na dachu wieżowca obserwując powoli jak armia policjantów zbierała się na dole i wdzierała do środka. Najprawdopodobniej nikt z nich nawet nie przypuszczał, że za całym zamieszaniem tutaj, odpowiada jeden wściekły gringo w morderczym szale, który zabił dziesiątki osób. Nikt nie mógł mnie powstrzymać, nawet helikopter z mini działem i wyszkoleni najemnicy. Nie miałem zamiaru uciekać, teraz to było bez znaczenia.

    Nikt nie przeżył, ostatni wystrzał był jak wykrzyknik, który podsumował wszystko co doprowadziło mnie aż tutaj. Zdjąłem palec ze spustu. I tak to się skończyło.

    Żeby jednak miało to jakiś sens, muszę się cofnąć o trzy lata. Do tego wieczoru gdy zaczęło się moje cierpienie.


    ***

    Pracowałem wtedy w nowojorskiej policji, Manhattan, posterunek Midtown Północ. Przedsionek piekła!

    - Kiedy zacznie pan dla mnie pracować detektywie Payne?
    - Jako tajniak w jakiejś dziurze? Wybacz, Alex! Michelle i mała są ważniejsze.
    - Widzisz? To moja ostatnia fajka, palenie szkodzi dziecku.
    - Prawdziwy z ciebie harcerz, Max.
    - Do zobaczenia, Alex!
    - Jesteśmy umówieni na pokera w czwartek, tak?
    - Znów wyjdziesz spłukany.

    Żyło mi się dobrze... Zachód słońca w piękny, letni dzień, zapach świeżo skoszonej trawy, głosy bawiących się dzieci. Dom po drugiej stronie rzeki - w Jersey, piękna żona i córeczka. Amerykański sen, który się ziścił.

    - Kochanie, wróciłem!

    Ale sny lubią zamieniać się w koszmary, gdy tylko odwrócisz wzrok. Słońce szybko chowało się za horyzontem, a po niebie rozlewał się złowieszczy mrok. Nie podobało mi się to przedstawienie, ale los dał mi miejsce w pierwszym rzędzie.

    - Michelle skarbie jesteś w domu?

    Odpowiedziała mi głucha cisza. Nie wiedziałem, że ten dzień będzie śnił mi się codziennie jako koszmar przez następne trzy lata. Na ścianie zobaczyłem rysunek, namalowany czarną farbą. Strzykawka z trucizną, magiczny symbol pełen ohydnych znaczeń.

    Uderzyło mnie to jak grom z jasnego nieba, wchodząc do salonu zobaczyłem poprzewracane meble, krew na ścianie, zbite lustro, a do tego obrazu grozy dołączył jeszcze dzwoniący telefon.

    - Słuchaj! Ktoś włamał się do mojego domu, wezwij policję!
    - Czy to pan Payne?
    - Tak, ktoś się tu włamał i wciąż jest w środku, proszę!
    - Świetnie. Niestety nie mogę panu pomóc.
    - Kto mówi?! Halo?! - Tajemniczy kobiecy głos w słuchawce został urwany przez zerwanie połączenia. Ktoś odciął mi telefon! Wbiegłem na górę.

    - Nie! Nie dotykaj mojego dziecka! Nie waż się! NIE!!!
    - Zamknij się!

    Drzwi do sypialni były zabarykadowane, musiałem wejść od pokoju mojej córeczki. Za drzwiami czekał na mnie jeden z włamywaczy. Zdążyłem tylko krzyknąć by rzucił broń, zanim próbował mnie zastrzelić. Dostał trzy pociski, zanim upadł na ziemię, a potem zabiłem drugiego zbira, który wbiegł tuż za nim. W pokoiku czekał mnie mrożący krew w żyłach widok. Moja martwa córka.

    Przez chwilę czułem zamroczenie i czułem jak grunt zsuwa mi się spod nóg. Szybko jednak to zostało przerwane przez wystrzał w drugim pokoju. Nie mogłem teraz rozpaczać, tam była Michelle!

    Wbiegłem do pokoju, zbir strzelał na ślepo po pokoju, wykrzykując ,,ciało upadłych aniołów!" On mógł ją trafić! Nie wiele myśląc wychyliłem się zza ściany i zastrzeliłem go. Normalny człowiek już by się nie podniósł, jednak on dalej we mnie celował i strzelał. Strzeliłem więc jeszcze raz. Prosto w jego głowę. To zabiłoby nawet zombie na dopingu. Dopiero teraz zerknąłem na łózko.

    Moja żona leżała martwa.


    ***

    To było trzy lata temu, w jednej, krótkiej chwili straciłem wszystko. Mordercy byli naćpani nieznanym wcześniej, syntetycznym narkotykiem - valkirią. Po pogrzebie powiedziałem Alexowi, że przechodzę do DEA

    Przez trzy długie lata pracowaliśmy nad sprawą valkirii, aż wreszcie, dwa miesiące temu, jeden z informatorów doniósł, że Jack Lupino - szycha z rodziny mafijnej Punchinello - handluje tym draństwem. Przeniknąłem do struktur najgorszej rodziny mafijnej w Nowym Jorku i rozpracowywałem ją.


    #maxpayne #codziennymaxpayne #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: proxy.duckduckgo.com

  •  

    Pamiętnik należał do dziwki o nazwisku Candy Dawn. Po takiej lekturze zaczerwieniłby się nawet glina z obyczajówki!

    Znowu dzwoniłam do tajemniczej wiedźmy, wysłałam jej nową taśmę z ,,jednookim alfredem“, póki to ona płaci mi za te filmy, staruszek może przychodzić nawet codziennie.

    Kręciła na boku! Robiła filmy z udziałem swoich klientów i sprzedawała je temu, kto dał więcej. W końcu i tak by się doigrała! O ile wcześniej nie wykończyłaby jej dawka valkirii...

    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: Candy.png

  •  

    Zacząłem od hotelu.
    To był przykry widok... Migoczące światła, wyblakłe ściany, kilku tanich bandziorów do wynajęcia i zmęczone spojrzenia prostytutek.
    Ruszyłem przed siebie, zgrywając twardziela! Jak setki razy wcześniej... Interesu pilnowali - szczerząc zęby jak rekiny - Dwaj bezwzględni gangsterzy... Bracia Finito!

    - Proszę państwa! A oto nasz bolesny wrzód na tyłku. Będzie bolało!
    - Bo skonam ze śmiechu! Sami to wymyśliliście? A może jakiś pijaczyna z dołu wam w tym pomógł?!
    Nie odpowiadajcie! To było pytanie retoryczne... Mam coś dla szefa! Jest Lupino?
    - To zależy, kto go szuka, przyjaciel. Czy może policyjny śmieć? Nie odpowiadaj! To było, jak to ładnie ująłeś, pytanie retoryczne.
    Lupino nie przyszedł, ale kazał cię pożegnać

    Lupino nie było w hotelu. Wpadłem za to na braci Finito! Wiedzieli, kim jestem naprawdę. Drzwi zatrzasnęły się za mną... I nagle w pokoju zrobiło się aż ciasno od pocisków.

    Z dedykacją dla: @Zgrywajac_twardziela

    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

  •  

    (Podczas rozbrajania bomby).Gangster 1: Dobra, czerwony, niebieski czy zielony?Gangster 2: W filmach zawsze są tylko niebieski i czerwony.Gangster 1: No to zielony!Gangster 2: Nie! Nie zielony! (Bomba wybucha).

    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: 1563175995820.jpg

  •  

    Wszyscy święci, a sny są zrobione z pochylonych nekromantów. Śpiewają bananowy przegub zbliżając się zbytnio do konstelacji na ogolonej głowie. Deszcz żab się skończył, rozpoczyna się deszcz krwi. Dokończam i znikam! Całe miasto to obraz na sztabie. Tęsknił do smaku (…). Widziałem to w skorodowanych metalowych dachach jej włosów…

    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: 1563081825444.JPG.jpg

  •  

    Punchinello poczuł palącą potrzebę wykończenia mnie, zresztą z wzajemnością. Próbował ugasić mój ogień benzyną.

    #maxpayne #codziennymaxpayne

    źródło: 1562989988450.JPG.jpg

  •  

    -To ja! Otwieraj! Szybko! Wpuść mnie!
    -Nie tak prędko! Podaj hasło.
    -Jaki dżon? No dobra. Dżon łu

    #maxpayne #codziennymaxpayne #pasjonaciubogiegozartu

    źródło: howtogeek.com

  •  

    Policja
    działania
    czy
    śnieżycy
    Jim Bravura
    wszelkie niezbędne środki
    Valkiria stanowi zagrożenie

    ...Na konferencji prasowej burmistrz oznajmił, że valkiria stanowi poważne zagrożenie dla miasta. Wezwał też do podjęcia nadzwyczajnych działań, aby wyeliminować ten problem.

    Najnowsze wiadomości, sprawa valkiri staje się coraz poważniejsza, zamordowano dzisiaj agenta DEA, Alexa Baldera, agent Balder został kilkakrotnie postrzelony z bliskiej odległości.
    Zabójcę zidentyfikowano, jest nim Max Payne.

    Pętla wokół poszukiwanego mordercy zacieśnia się, gdyż coraz większa liczba policjantów przyłącza się do akcji.

    -Zdaje się, że miałem swoje pięć minut sławy!

    #maxpayne #codziennymaxpayne
    pokaż całość

    źródło: cs2.gamemodding.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #maxpayne

0:0,0:0,0:1,0:1,0:1,0:1,0:1,0:1,0:1,0:1,0:1,0:1,0:1,0:1,0:1

Archiwum tagów