•  

    No i zaczyna się kolejna kontrola skarbowa. Teraz już nie będzie bezproblemowo, bo sam nie jestem pewien czy wszystko jest dobrze rozliczone. Z kilkoma sprawami poszliśmy wedle jednej interpretacji, ale są też inne odwrotne. Fajne to prawo, takie nie za proste. Mam dziwne przeczucie, że możemy spaść z rowerka jak trafią się chamy. Zajebiście się prowadzi działalność w tym kraju, zero stresu. Powinienem mieć w szafie więcej szykownych sznurów niż krawatów. To w sumie jest już żartowanie przez łzy, bo standardowo jestem już pozamiatany. Ręce się trzęsą, setki złych scenariuszy przemyka przez głowę. Trzeba to już zamknąć, bo może i pieniądze są, ale szkoda życia na biznes w tym kraju. Skończę czterdziestkę i pewnie zamiast być bogatym i ustawionym zostanę schorowanym gościem po dwóch zawałach i wylewie. Nie ma sensu toczyć tych walk i na widok listonosza dostawać palpitacji serca. Za dużo, zdecydowanie za dużo tego gówna. Dzisiaj nawet nie mogę nigdzie pojechać, bo tak mnie sparaliżowało, że walnąłem trzy piwa. A najbardziej mnie smuci, że jestem kurwa uczciwy, a niczego nie mogę być pewny. A kasa na produkcję się kończy i jak mnie dowalą teraz przed grudniem jakąś "interpretacją", to firma będzie ujebana po całości. Także chuj, żeby nie umrzeć za szybko trzeba ten interes zwijać. Nie daję rady psychicznie. Sprzeda się zakład, maszyny, sporo zostanie i wypierdalam gdziekolwiek na zwykły etat i proste spokojne życie. Jeszcze rok jakoś przetrzymam, bo jest też rodzina i muszę do zera spłacić kredyty, zamknąć całość i z czystą głową uciec stąd.

    Drodzu ludzia, kochaciu hajs bardzie niz ja odchodzu żegnajci oiio.

    #firma #oswiadczenie #truestory

    •  

      @PiccoloColo: Dziecki? O dzieci chodzi? Nie mam na szczęście.

    •  

      @oiio: Co myślisz o zmianie miejsca zamieszkania, zmianie kraju konkretnie? Jest kilka państw stosunkowo blisko położonych od Polski, w których standard życia jest dużo dużo wyższy.

    •  

      @oiio: często macie kontrole?

    •  

      Sprzeda się zakład, maszyny, sporo zostanie i wypierdalam gdziekolwiek na zwykły etat i proste spokojne życie. Jeszcze rok jakoś przetrzymam, bo jest też rodzina i muszę do zera spłacić kredyty, zamknąć całość i z czystą głową uciec stąd.

      @oiio: Kojarzę Twoje wpisy od dawna, także te w poprzednim wydaniu, i myślę, że jesteś już zbyt "zarażony" bakcylem przedsiębiorczości, żeby na stałe wytrzymać na etacie. Parę miesięcy, może rok-dwa, i każdego "wilka" zaczyna z powrotem ciągnąć do lasu.

      Wiem że szkoda zdrowia i nerwów na takie sytuacje. Nie mam kompetencji, by śmieć Ciebie uczyć biznesu, ale jeśli firma jest dochodowa, to czy rozważałeś podzielenie się odpowiedzialnością (czytaj: stresami) zatrudniając kogoś (jakiegoś menedżera), kto wziąłby się na siebie trochę takiego syfu?

    •  

      @PiccoloColo: Kraju może nie zmienię, bo jego uroki mi się podobają i jest to było nie było mój dom. Po prostu zejdę z drogi syfowi który się dzieje. Oszczędności mi wystarczą i zajmę się czymś luźnym i bezproblemowym. Skoczeniem na 8 godzin do durnej roboty, a potem czytał książki i grał w jakieś Tormenty. Bez ciśnienia, bez tej bezsensownej walki ze wszystkim. Muszę od tego wszystkiego odpocząć. Siedzę i piszę swoje wysrywy w internecie, bo mi już witki opadają i nie mam siły na cokolwiek. A czy Polska, czy Kanada, bez różnicy. Spokojnie żyć tu się da jak się nie wychylasz. Na szczęście wówczas nie będę miał problemu z przenosinami w dowolne miejsce, bo nie będę niczym uwiązany. A teraz jestem jak bity pies na krótkiej smyczy. Czas najwyższy ją odgryźć. I nawet jeśli wolność to będzie kilometr dalej to okej, ale wolność i spokój. A potrzebuję go jak powietrza.

    •  

      @ppawel: W poprzednim wydaniu to nie byłem ja, tylko ojciec. On też się przez to wykończył, tylko nie miał żadnej drogi bo miał dzieci i czuł odpowiedzialność za to wszystko. Ja nie mam i dlatego ten kaganiec ściągnę.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Wychwalany: przecież to i tak nic nie zmienia jak US będzie chciało się dowalic

    •  

      @oiio: Ten kraj nie jest akurat obfity w wolność i spokój, a durna robota w takim rozumieniu to powiedzmy 1800-3000zł, wydaję mi się, że w Twoim przypadku nieco więcej. :D

    •  

      @Wychwalany: To jest rzecz, która mnie najbardziej denerwuje. Odpowiedź z urzędu, czy od urzędnika nie jest w żadnym stopniu wiążąca. Zresztą wprost jest się o tym informowanym. Nie ma absolutnie żadnego znaczenia co ci powiedzieli w urzędzie, bo nikt nie ponosi za to odpowiedzialności. To bardziej sugerowanie, a nie jasne stanowisko. W zasadzie można sobie wsadzić w dupę każdą prośbę o interpretację, każdą odpowiedź na zapytanie. Może być dokładnie odwrotnie niż ci powiedziano i nie możesz się na to nawet powołać.

    •  

      @oiio: ps. jak chcesz coś zmienić w swoim życiu to zapraszam w nocy na parking podziemny w galerii handlowej ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Ten kraj nie jest akurat obfity w wolność i spokój, a durna robota w takim rozumieniu to powiedzmy 1800-3000zł, wydaję mi się, że w Twoim przypadku nieco więcej. :D

      @PiccoloColo: Ja sobie pracę znajdę, bo to akurat najmniejszy problem. Jak odpowiednio dużo zostanie po sprzedaży wszystkiego to mogę i za to 2k sobie robić, gdyż pieniądze nie będą głównym motywatorem, a coś warto robić żeby się nie stoczyć. Niemniej jeśli zostanie trochę mniej niż przypuszczam, albo mnie dojadą już teraz, to takie zajęcie w okolicach 7/8k nie będzie problemem. Trochę umiejętności na szczęście posiadam i to paradoksalnie głównie w branży niezwiązanej z tym co robię aktualnie. Grafik, koder, programista, na luzie. A i copywriterem mogę być, klientów miałbym od ręki na 10 lat. Także się nie obawiam takich spraw. Mimo wszystko wolałbym coś prostego fizycznego i fajną ekipę. Mogę i rowy sprzątać, bez różnicy. Pieniądze nie są już dla mnie głównym czynnikiem i mam nadzieję, że nie będą. Zająć się swoim hobby, ale mieć też ten rygor pracy, bo przy moim charakterze, gdybym usiadł na dupie na dłuższy czas to pewnie bym się stoczył. Słuchawki założę, puszczę fajną playlistę i idziemy opróżniać kosze ;) Czemu nie.

    •  

      @PiccoloColo: Nie, mam dość zamkniętych przestrzeni. Nie będę siedział przy maszynie, bo robię to od lat.

    •  

      @oiio: lepiej mirku otwórz coś za granicą, hajs sie zgadza, prawo mniej problemowe..

    •  

      @oiio na przyszłość polecam polisy podatkowe. Jak przyjdzie kontrola z US lub ZUS i dojdzie do sporu podatkowego, to w ramach polisy otrzymujesz reprezentacje prawniczą najlepszej kancelarii podatkowej w Polsce (ISP). Polisa pokrywa też kary z KKSu :-) ja raczej tylko z dużymi firmami pracuje ale lubię Twoje wpisy wiec jak chcesz więcej info to dawaj na priv.

    •  

      @AlNeri: Podziękuję. Jestem psychicznie już po drugiej stronie rzeki. Zresztą i tak ubezpieczenie raczej nie obejmie ewentualnych poprzednich błędów, bo byłoby idiotycznym gdybym mógł teraz się ubezpieczyć na wcześniejsze sprawy, zapłacić jedną składkę i uzyskać pełną pomoc. Tak to nie działa. A przyszłych błędów nie będzie, bo nie będzie działalności, także to również mi w żaden sposób nie pomoże.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

      +: kefaise
    •  

      @Nighthuntero: A wiesz co ci powiem? Jakbym cokolwiek ukradł to w ogóle bym się nie stresował i tylko czekał sobie na konsekwencje jakby mnie za rękę złapali. A tu? Nic kurwa nie wiem. To jest właśnie ta patologia, że nic nie wiem ani ja, ani księgowość. Sądy wydały w przepisach w których operujemy tyle sprzecznych interpretacji, że mogę się w dupę cmoknąć. Teoretycznie mógłbym zawsze wybierać zawsze dla mnie najbardziej niekorzystną opcję, ale wówczas tej firmy już dawno by nie było. Zostałbym najuczciwszym bankrutem świata.

    •  

      Odpowiedź z urzędu, czy od urzędnika nie jest w żadnym stopniu wiążąca. Zresztą wprost jest się o tym informowanym. Nie ma absolutnie żadnego znaczenia co ci powiedzieli w urzędzie, bo nikt nie ponosi za to odpowiedzialności. To bardziej sugerowanie, a nie jasne stanowisko. W zasadzie można sobie wsadzić w dupę każdą prośbę o interpretację, każdą odpowiedź na zapytanie. Może być dokładnie odwrotnie niż ci powiedziano i nie możesz się na to nawet powołać.

      @oiio: siedzę sobie na etacie, czytam wykop i mam wyjebane na ten cały skarbowy syf ale... serio? Tak na prawdę jest w tym kraju? Jak Ci urzędnik zinterpretuje przepis to to jest tylko jego interpretacja i jak przez tę interpretację dobiorą Ci się do dupy to nie możesz się wywołać do tablicy tego kolesie "hej kurwa! Wasz człowiek mi tak kazał zrobić, tak zrobiłem a Wy mi tu takie rzeczy?!"

      Ja sobie pracę znajdę, bo to akurat najmniejszy problem. Trochę umiejętności na szczęście posiadam i to paradoksalnie głównie w branży niezwiązanej z tym co robię aktualnie. Grafik, koder, programista, na luzie. A i copywriterem mogę być, klientów miałbym od ręki na 10 lat. Pieniądze nie są już dla mnie głównym czynnikiem i mam nadzieję, że nie będą.

      No to kurwa nad czym się kolego zastanawiasz? Firma rujnuje Ci zdrowie i psychę to ją pierdol skoro nie ciągniesz tego dla pieniędzy. Chciałbym mieć ten komfort, żeby sobie pierdolnąć swoją robotą i zająć się zawodowo czymś co jest moim hobby, nie wiem, kurwa... Zacząłbym hodować jedwabniki nawet. Zarabiać i utrzymywać się z czegoś co się lubi to jest chyba jedna z najlepszych rzeczy jakie mogą człowieka spotkać.

    •  

      @oiio: Auuurząd skarbowy.. i wszyscy spierdalają, z budowy.

    •  

      @oiio w ogóle się nie dziwię. Jak patrzę na swojego ojca, który zapierdala uczciwie całe życie, a caly czas rzucają mu jakieś kłody pod nogi, to skutecznie wybijam sobie z głowy prowadzenie własnej działalności w tym kraju.

    •  

      @oiio: Jak dużą masz firmę?

      Zastanawiam się, jak bardzo muszę się stresować z moim DG.

    •  

      @oiio: Przypadkiem co roku nie piszesz tego samego? Jeśli dobrze pamiętam to nawet z poprzedniego konta to tostowałeś. Sprzedajesz drzewka, dobrze kojarzę?

    •  

      @oiio: Dobra, kurwa. Wytłumacz proszę skąd ten pesymizm? Dlaczego zakładasz, że będzie źle z góry?

    •  

      @oiio: trzeba było robić u złodzieja za 2k a nie kombinować z biznesami.

    •  

      @oiio: Interpretacja chroni tylko i wyłącznie jak sam o nią wystąpisz i to jeszcze przed samym zdarzeniem którego ona dotyczy (interpretacja po zdarzeniu to tylko ochrona od odsetek i kodeksu karno skarbowego).

      Ps. Do czego się doczepiają? Jak coś to mogę pomóc na pw bo podatki to moja branża.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @oiio: coraz częściej dochodzę do wniosku, że w naszym kraju człowiek przedsiębiorczy ma przejebane. Ile to już takich historii czytałam o firmach w PL. Natomiast patola ma się świetnie i właśnie chleje za socjal. Nie mogę tego przeboleć. Trzymaj się, Mirku, zamknij sprawy i znajdź coś bezstresowego, może jakieś nowe hobby dla oderwania się od problemów też wpadnie. Tylko nie idź w picie, bo jeden problem pracy się skończy, a zacznie się problem uzależnienia.

    •  

      Jak Ci urzędnik zinterpretuje przepis to to jest tylko jego interpretacja i jak przez tę interpretację dobiorą Ci się do dupy to nie możesz się wywołać do tablicy tego kolesie "hej kurwa! Wasz człowiek mi tak kazał zrobić, tak zrobiłem a Wy mi tu takie rzeczy?!"

      @plecak_odrzutowy: Możesz się śmiać, ale dokładnie tak jest. Powiem więcej - możesz dostać interpretację na papierze, podpisaną i z urzędową pieczątką. A jest to tyle samo warte co zużyty papier toaletowy. Nic. W normalnym świecie organizując swoje rozliczenia wokół tego co powiedział mi urząd mógłbym się w sądzie wybronić. W Polsce nie mogę, bo to co powiedzą nie ma znaczenia, żadnej ramy prawnej, nie jest wiążące. To tylko zwykłe gadające głowy, które powiedzą ci "jak im się wydaje" i koniec kropka. Mogą cię nawet wprost okłamać i konsekwencje tej porady poniesiesz tylko ty. Jak mówię - nawet jak ci to podpiszą i podbiją. Tak samo walcząc w sądzie nic z tego nie uzyskasz, a tylko od poglądów prowadzącego zależy czy się przychyli do tej, czy innej interpretacji, albo jeszcze wymyśli swoją trzecią. Jak prawo jest spierdolone to tak sytuacja wyglądać niestety musi. Jedyne co jest klarowne to woda w moim kiblu. Jestem zdesperowany już tymi wszelkimi "interpretacjami".

    •  

      stary, czemu chcesz zamykać firmę? Boisz się konsekwencji to spółka z.o.o. spółka komandytowa, Ty jako zwykły pracownik albo nawet nie skoro chcesz się odciąć, zatrudniasz menadżera i leci dalej. Nie ma sytuacji bez wyjścia, a skoro o pracę/ kasę nie musisz się martwić to daj zarobić innym (pracownicy)

      @JuneJohn: Bo mi się już nie chce. Czuję się jak w jakiejś głupiej grze, w której ktoś gra na kodach i robi mnie każdego dnia w chuja. Straciłem do tego energię i tyle. Zamiast przyjemności idę w stany depresyjne. Kombinowanie jest okej, ale nie da się do cholery robić tego całe życie. Co mi to da, skoro to walka z wiatrakami i za rok prawo znów się zmieni, a ja znów będę musiał obmyślać niecny plan, żeby to funkcjonowało. Powiem niewybrednie i wprost - mam to w dupie, odechciało mi się. Nie mam zamiaru się kopać z koniem którego już wielokrotnie pokonałem. Pieniądze są fajne, ale co mi po nich jak równie dobrze się w końcu powieszę. Pierdolę tę zabawę. Całkiem prawdopodobne jak napisał kolega wyżej, że i tak coś swojego w końcu znów otworzę. Tak, to możliwe. Jednak nie w tym kraju i to pewne. Ja mogę płacić i 2x większe podatki, ale na prostych zasadach i ze spokojną głową. A nie tak, że ja się kurwa listonosza boję, bez jaj do cholery.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @oiio: bo w tym kraju rząd chce ujebać prywaciarza a nie rozwijać gospodarkę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @oiio: masakra. Nic dodać nic ująć. Jutro pocałuje mój fotel w biurze.

    •  

      @oiio: Nie myślałeś o tym by przenieść firmę od Czech? Prostsze zasady, rozliczenia i większa przejrzystość, a i z tego, co wiem jak ci autostradę wybudują to bardzo daleko nie będziesz miał.

      Tak, wiem, że nie obyłoby się przeniesienia części produkcji, co może być problematyczne, ale likwidacja przedsiębiorstwa i szukanie pracy może ci niewiele więcej czasu zająć

      Życzę pomyślnego przebiegu kontroli, chociaż wiem, że mają teraz parcie na wyniki, a nie jesteś chyba na tyle duży by cię nie ruszyli i na tyle mały by cię zostawili.

    •  

      @jas_wedrownik: no wlasnie to samo chcialem napisac, przenieś firmę do Czech i po problemie
      @oiio:

    •  

      Spokojnie żyć tu się da jak się nie wychylasz.

      @oiio: Piękne podsumowanie warunków w Polsce. Równanie do średniej, bo każdy kto ma jakieś ambicje to nienormalny i złodziej.

    •  

      @oiio: a czym się zajmujesz?

    •  

      @Artic: produkcją choinek sztucznych

    •  

      @oiio: nigdy bym nie powiedział ze to dochodowy biznes... sprzedajesz coś między styczniem a wrześniem?

    •  

      @Artic: Tak, bo część musi kupować wcześniej na magazyny. Fakt, że kilka miesięcy jest zdecydowanie luźniejszych i produkcja jest uzależniona od kasy na koncie i możliwości magazynowych, ale dochodowe z pewnością jest. Że tak powiem, nie jest trudno zostać milionerem, bo to dość łatwe, ale miliarderem się nie zostanie.

    •  

      @oiio: Sprzedasz firmę, ok. A co z ludźmi? Jaką masz gwarancję, że nowy właściciel ich nie zwolni? Widziałem twoje wpisy, twierdzisz, że są dla ciebie ważni i zawsze mi się to podobało.
      Jak chcesz mieć pewność, że nie trafią na bruk to idź za radą JuneJohn.
      Zero odpowiedzialności, kasa mniejsza ale firma dalej istnieje i daje pracę.
      Potem będziesz pisał "kupił s**** i podpisał, że ludzi nie zwolni a zwolnił, jak ja im teraz spojrzę w oczy?".

    •  

      @Sabr: Nie będzie żadnego nowego właściciela, bo firma poleci od a do z. Nie mógłbym nawet sprzedać samych budynków, bo bez sprzedaży całej działki nie byłoby dojazdu. A że tam stoi też dom, to cóż ;) Nie mogę sprzedać.

      Co do ludzi? O nich się najmniej martwię, bo w tej branży tutaj znajdą sobie pracę od ręki i to być może nawet za wyższą pensję. Wszak do przejęcia będą niebylejakie osoby, a specjaliści w swoim fachu. W tym miejscu pracy im nie braknie i nową pracę znajdą w 10 minut. Tu jest zagłębie i 99% firm to produkujących w całym kraju, na kilkukilometrowym skrawku. A o pracowników cokolwiek umiejących coraz ciężej, także o nich się w ogóle martwić nie muszę.

    •  

      Jaka branża? Jakie problemy? Odezwij się na priv. Nie ma problemów nie do rozwiązania, zwłaszcza w tym kraju, uwierz.

    •  

      @oiio: jakby Ci się chciało to napisz jak wygląda taka kontrola (ta albo porzednia). Też prowadzę małą firmę produkcyjną, od początku (czyli ponad 5 lat) nie miałem kontroli i jestem ciekaw jak to tak na prawdę wygląda.

    •  

      od początku (czyli ponad 5 lat) nie miałem kontroli i jestem ciekaw jak to tak na prawdę wygląda.

      @e-satan: Jak nie masz żadnych niejednoznacznych sytuacji i wszystko rozliczasz jak trzeba to nie będzie problemu. Stres i tak cię dopadnie, bo to normalne. Nie wiem w jakiej branży działasz, ale jest masę pułapek. W produkcji nieprawidłowości są wykazywane w większości firm. Zazwyczaj niezbyt duże, ale jednak bolące. Najgorzej jak błąd podatkowy jest teoretycznie mały, ale wiąże się z dużym zaległym podatkiem, bo wtedy będziesz już przestępcą, a nie kimś kto się pomylił.

      Ja kontroli miałem już wiele, więc nie muszę czekać na obecną, żeby się wypowiadać. Mówiąc wprost - zrobią wszystko, żeby cokolwiek znaleźć. Jedyne co mogę poradzić, to żebyś pamiętał, że każda kontrola ma swój konkretny zakres. Czyli przykładowo zechcą sprawdzić faktury z konkretnego półrocza - to nie pokazujesz żadnych innych dokumentów. Zechcą sprawdzić więcej, to masz z dwa miesiące, żeby wszystko w papierach sprawdzić jeszcze raz i się na luzie przygotować. Bo jak masz wszystko dobrze, to przypierdolą się nawet do wyblakłej faktury. Przecież bez potrzeby nie przyjeżdżali. A kontrola bez kar to zła kontrola.

      +: e-satan
    •  

      @oiio: wydajesz się być równym gościem. Może masz jakieś rady jak zostać milionerem? Od kilku lat prowadzę własny biznes ale do milionera to mi daleko a wiadomo: pieniądz robi pieniądz... jak nie zarabia się ich dużo to ciężko zrobić coś konkretnego

    •  

      @Artic: Jedyną radę jaką mogę ci dać nie wiedząc co robisz, to z konkurencją nie walczyć, a się zaprzyjaźnić. Bardzo szybko otwierają się możliwości i wskoczenie na wyższy pułap staje się proste. Ktoś zamożny z twojej branży wcale nie jest twoim wrogiem. To pozwala błyskawicznie wejść gdzie trzeba. Później się to może już toczyć różnie, ale dopóki nie wyrośniesz na jakiegoś lidera w swojej branży to będąc planktonem trzymaj się dużych. Jedno słowo może cię przenieść kilka lat do przodu w trzy sekundy. Znajomości i dobre stosunki są najważniejszą podstawą biznesu. Owszem, niektórym udaje się robić to bez tego, ale szanse są równe wygraniu w totka. Ktoś tam zawsze się idealnie wbije, ale większość nie. Zrobienie paru milionów w tym kraju nie jest jakoś wybitnie trudne. W każdej branży dałbym sobie radę, jednak to też wiąże się z rzeczami nieprzyjemnymi. Dlatego mi się już nie chcę. Tak czy siak robienie pieniędzy to nie jest już obecnie coś niewyobrażalnego jak tylko wiesz jak to robić. Podstawą nie jest twoja i twojej firmy produktywność, nie jest jakość produktu, nie jest rzetelność. Niestety podstawą jest informacja, a tą możesz uzyskać kontaktami. Informacja jest podstawą każdego sukcesu, ale zajmując się tylko swoją firmą najprawdopodobniej nigdy jej nie uzyskasz.

    •  

      @oiio: madre słowa ale nie mam pojęcia jak je zastosować w swojej branży. Robię w detalu i hurcie, branża tekstylna. I nie wiem jaka wiedza mogłaby mnie wypchnąć wyżej. Tak samo gdzie ja zdobyć. Nie chce zawracać głowy ale jakby ci się chciało to napisz w wolnej chwili. A może szukasz kogoś ogarniętego i masz jakiś pomysł?

    •  

      @Artic: Przecież jeśli działasz w handlu, to moje rady są skierowane w 100% do ciebie. Zakręć się przy największych w swojej branży, albo chociaż większych, ale blisko będących. Co cię wyniesie? Wszystko może. Dostęp do tańszego/lepszego/innego towaru. Dostęp do nowej klienteli i osób, które mogłyby w ciebie zainwestować. Możliwość załapania się na jakieś duże przetargi, czy outsorcing czegoś. Możliwości jest mnóstwo. Jeden kontakt może sprawić, że nie będziesz miał czasu na detal, ani innych klientów, bo będziesz zapierdalał na jedno zlecenie i z wywalonym jęzorem szukał pilnie pracowników na już. Największy skok miałem jak się trochę wina wypiło z właścicielem kilkukrotnie większej firmy, gdzie wiedział, że może nie uda mu się zrobić zlecenia na eksport i powierzył nam uzupełnienie tego. W ciągu dwóch miesięcy trzeba było powiększyć wszystko x3. Zatrudnienie, produkcję, zaangażowanie. Ale za chwilę byliśmy w innym miejscu. Szczególnie, że dobrze rozmawiając można załatwić inwestycję i to wszystko leci z cudzych pieniędzy. Bo jakby nie było on też był w dupie. Takich skoków było sporo i to jest najważniejsze. A jak szukać informacji? Nie wiem, po prostu szukać, bywać, poznawać. Jak się trafi sam będziesz wiedział ;)

      +: bmbm
    •  

      @JuneJohn: Cały czas w trakcie.

    •  

      @oiio: jak ja ich skurwysynów nie lubię ( ͡° ʖ̯ ͡°)
      Gdzie Twoje choinki można obejrzeć żeby jakąś wybrać i kupić? Kupiłbym Mamie jakąś bo święta tuż tuż.

    •  

      @JuneJohn: Raczej się specjalnie nie obnoszę tutaj jaka to dokładnie firma. Było parę niemiłych akcji, więc trzymam się na uboczu. Niemniej coś fajnego mogę ci wybrać, bo jeśli już się zdarzy wysłać komuś stąd to na tej zasadzie. Zawsze można zwrócić.

    •  

      @oiio: i ciągle w trakcie?

    •  

      @nowik: Yup, stale przedłużana przez poszerzanie o kolejne obszary ;)