Wpis z mikrobloga

@Brzytwa_Ockhama: W przypadku Chicago sprawa jest bardziej skomplikowana, tam była ogromna emigracja z Galicji na początku XX wieku. Najlepiej opisał ją chyba Florian Znaniecki (socjolog) w książce "Chłop polski w Ameryce", to ona w większym stopniu zaważyła na polskim charakterze tego miasta, niż późniejsza emigracja tarnowsko-góralsko-białostocka, z którą Jackowo się kojarzy. Obecnie dzielnica ta jest coraz mniej polska, głównie za sprawą braku nowych emigrantów zarobkowych. Starzy emigranci albo wrócili, albo
  • Odpowiedz
W przypadku Chicago sprawa jest bardziej skomplikowana, tam była ogromna emigracja z Galicji na początku XX wieku. Najlepiej opisał ją chyba Florian Znaniecki (socjolog) w książce "Chłop polski w Ameryce", to ona w większym stopniu zaważyła na polskim charakterze tego miasta, niż późniejsza emigracja tarnowsko-góralsko-białostocka, z którą Jackowo się kojarzy. Obecnie dzielnica ta jest coraz mniej polska, głównie za sprawą braku nowych emigrantów zarobkowych. Starzy emigranci albo wrócili, albo dorobili się i
  • Odpowiedz
@Brzytwa_Ockhama: Mnie ta "tożsamość" kojarzy się bardziej z mentalnym gettem, w które wpadają przybysze i jak z bagna - coraz trudniej jest im w miarę zapadania w nie wyrwać. Właśnie mieszkańcy Jackowa, ta "stara" emigracja to ludzie w przeważającej większości zdolni do funkcjonowania tam i tylko tam. Wyprawa do sąsiedniej dzielnicy jest dla nich jak podróż do innego świata, są zagubieni, bo przeważnie nie znają angielskiego w choćby podstawowym stopniu.
  • Odpowiedz
@Brzytwa_Ockhama: Według mnie w USA czy w Kanadzie trudniej o poczucie wyobcowania wśród imigrantów. Istnieją tam takie wyspy jak dzielnice etniczne, o których piszesz, ale to wszystko sprowadza się do zewnętrzej formy. Polacy w USA mogą sobie być bardzeij polscy niż Polacy w Warszawie, poniewaz tam nie ma ojkofobii. Jeśli mają znajomych z innych grup etnicznych, to raczej nie będą się z nich śmiać z powodu przywiązania do tradycji, wiary
  • Odpowiedz
Moim zdaniem im bardziej na prawo tym lepiej, cenione są: wiara, rodzina, własność. Więc określenie "skrajna prawica" jest pozytywne. Im bardziej na lewo tym więcej "honk honk" i antycywilizacyjnych absurdów.


Również cenię sobie własność, a jestem ateistą. Rodzina jest ważna w aspekcie budowania majątku rodzinnego i pamięci pokoleń, osiągnięć.

Widocznie nie mieszczę się w Twoich ramach. Tradycja może zbyt konserwować i staniemy w miejscu. Rewolucje mogą spowodować iż w biegu się przewrócimy.
  • Odpowiedz
@Brzytwa_Ockhama:

Szkoda że nasi politycy nie mają chociaż 10% Twojej inteligencji i rozumienia wielu spraw kulturowo-spolecznych.
Co do chęci przejścia na chrześcijaństwo i przyjęcia naszych wartości to przypominam uprzejmie ludową mądrość:

"Choćbyś życie swe włożył w wilka wychowanie, szkoda trudu; wilk wilkiem i tak pozostanie".
  • Odpowiedz
@MartinoBlankuleto: bardzo ciekawy wniosek/ ludzie jednak chca sie laczyc / identyfikowac w jakies grupy/ jesli tego nie ma, a laickosc nie niesie za soba zadnych wartosci/ to faktycznie islam znajduje podatny grunt dla ludzi,ktorzy szukaja identyfikacji.

W Syrii, najbardziej radykalni w krzewieniu islamu, byli konwerci z Europy, ktorzy czytac i pisac po arabsku nie potrafili, jedynie jako tak dukali. To europejscy islamisci, czy to muzulmanie z 2/3 pokolenia czy konwerci
  • Odpowiedz
Ci hiper - Polacy bardzo szybko zaczną mówić pongliszem i kupować słodkości na podwieczorek w dunkin donuts. Ich polskość nie stoi w żadnej kontrze do Ameryki, oni czują się podzbiorem amerykańskiego społeczeństwa pod nazwą Polish - Americans.


@MartinoBlankuleto: I takie podzbiory są lepsze w społeczeństwie, niż niemal całkowicie hermetyczne, odizolowane od reszty grupy.



  • Odpowiedz