Aktywne Wpisy


bet730 +166
================
13. Polska - 33.375
================
W tym tygodniu, Polska zgarnia komplet punktów!
Jagiellonia
13. Polska - 33.375
================
W tym tygodniu, Polska zgarnia komplet punktów!
Jagiellonia
źródło: coeff_31.07
Pobierz





Powiedzcie mi jak to jest zazwyczaj z rozstaniami. Chłop ze mną zerwał z różnych względów. Tak w skrócie, to rozjeżdżała się nam wizja wspólnej przyszłości. Odmienne poglądy na podstawowe kwestie życiowe. Do tego nuda w łóżku. Ogólnie rzecz biorąc wypalenie.
Ja na początku czułam się, jakby świat mi się zawalił. Samoocena mocno w dół. Myśli w stylu, że skoro się starałam, a on mnie i tak nie chciał, to nie ma dla mnie nadziei na jakiekolwiek szczęście w tym życiu.
No i minęło trochę czasu od zerwania. Złamane serduszko się zabliźniło. Nie ukrywam, poznawanie nowych ludzi dużo w tym pomogło.
Po jakimś czasie odnowił nam się kontakt z ex. Okazało się, że on próbowałam odnowić w międzyczasie znajomość ze starymi "koleżankami", ale na dłuższą metę nic z tego nie wyniknęło. Pytał, czy myślałam o powrocie. Odpowiedziałam szczerze, że nie. Już przepracowałam nasz związek i nasze zerwanie i z pespektywy czasu, zgadzam się z powodami rozstania. Nie pasowaliśmy do siebie.
Ale tak się zastanawiam, co chłop ma w głowie, że sam zerwał, był tego zajebiście pewny, bo to nie była lekkomyślna decyzja. Związek nam się walił od wielu miesięcy (próby ratowania związku nie przynosiły żadnych efektów, a nawet utwierdzały w przekonaniu, że rozstanie, to jedyna słuszna decyzja). No i chłop myśli, że przez ten czas (około pół roku od rozstania), jakimiś cudem oboje się zmieniliśmy na tyle, że teraz by się udało zbudować zdrowy związek? Moim zdaniem, jest to desperacja mocno. Sam wspominał, że brak mu bliskości, czułości i takiego wysłuchania.
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Wyślij anonimową PW do autora (niebawem) · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Jailer
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
jest to jakas opcja
Jedni po pol roku, drudzy po poltora.