Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Z góry napiszę, że to żaden wpis w stylu przegryw, bo zjawisko uważam za uniwersalne i dotyczące obu płci, ale siłą rzeczy bardziej znane mi są anegdoty dotyczące kobiet. Nie jest to też zarzut, bo gdybym miał z tym problem, to byłbym ogromnym hipokrytą. Jest to głównie pytanie o Wasze obserwacje i doświadczenia. Mianowicie - ile znacie osób, których związek przetrwał studia na odległość jednej z osób albo nie był związany ze zdradą (bo czasem po takim wydarzeniu związek trwa, bo ktoś się z tym pogodził albo jest nieświadomy)? Bo mi wychodzi, że zero.

Mam już nieco ponad 30 lat i do głowy mi wpadła taka myśl, że nie znam żadnego takiego przypadku i czy to "ogólna" tendencja, czy może po prostu przypadki zdrowych związków mój mózg zignorował i nie mogę sobie takich przypomnieć, choć próbowałem. Myśl wpadła nieprzypadkowo, bo koleżanka ze szkoły rozwiodła się z mężem, bo po latach wyszły jakieś historie ze studiów, gdzie oni tworzyli parę od szkoły średniej, on pracował, a ona studiowała.

Kilku moich dobrych znajomych z liceum miało dziewczyny, które przyjaźniły się ze sobą. Później tak się złożyło, że wszystkie wyjechały na studia do Warszawy, a oni albo pracowali albo studiowali gdzieś indziej, albo studiowali zaocznie. Jeden gość przyłapał na zdradzie dziewczynę, a ta tłumacząc się wysypała resztę koleżanek (wszystkie pięć), chyba chcąc pokazać, że nie jest taka zła. Wiadomość oczywiście dotarła do reszty i związki się rozpadły. Dziewczyny regularnie używały sobie na studiach, to nie były pojedyncze przypadki, chwaliły się swoimi doświadczeniami sobie nawzajem... głupota, ale to już inna sprawa.

Na studiach mieszkałem w akademiku i zdarzało się, że np. ktoś odwiedzał swoich znajomych. Do jednej z dziewczyn przyjechał jej chłopak i przy papierosku dowiedziałem się, że jego dziewczyna i jego kolega przyjechali na studia tam gdzie ja, a on studiował medycynę gdzieś indziej. Na Wigilię byłem w prawie pustym akademiku, prawie, bo przypadkiem trafiłem na tą dziewczynę i jej kolegę (nie chłopaka) jak spółkowali w łazience. Później jej chłopak jeszcze niejednokrotnie ją odwiedzał, a poza tym dziewczyna i jej kolega byli w zasadzie nierozłączni.

Inny przypadek - chłopak pojechał do dziewczyny odwiedzić ją bez zapowiedzi i przypadkiem spotkał ją jak spacerowała za rękę ze swoim drugim chłopakiem ze studiów.

W kolejnym przypadku nasz kolega doniósł na koleżankę z roku jej narzeczonemu, który pracował w ich rodzinnym mieście. Na studiach w zasadzie każdy wiedział, że do tej dziewczyny wystarczyło zagadać żeby umówić się na noc. Jej narzeczony dorwał się do jej facebooka i odkrył tam bardzo bogatą kolekcję konwersacji, z czego zdał publicznie relację.

Sam w gruncie rzeczy też miałem podobne doświadczenia. Regularnie spotykałem się (oczywiście nie tylko) z dziewczyną poznaną w akademiku, która miała chłopaka i nawet wyrażałem chęć kontynuacji tego na poważnie, ale oznajmiła mi "zostańmy przyjaciółmi". Później jeszcze się zdarzało, że na noc nie byliśmy przyjaciółmi, aż w końcu definitywnie się skończyło. Później podobnie poznałem inną dziewczynę, dopiero zaczynała studia, zaprosiłem ją na imprezę, co skończyło się tak, jak się czasem kończy. Przy czym było to zupełnie jednorazowe. Później jak sprawdziłem jej profil na fb to miała całkiem aktualne zdjęcia z chłopakiem, a później widziałem też nowe. Dowiedziałem się, że już zanim się z nią spotkałem stała się całkiem popularną w akademiku dziewczyną. W innym przypadku korzystałem z Tindera i spotkałem się z dziewczyną w innym mieście, co miało dość konkretny cel. Ona nawet deklarowała, że nie przeszkadza jej jednorazowe spotkanie. Na miejscu opowiadała mi trochę o swoim złym chłopaku z którym się rozstała, a później o różnych jednorazowych przygodach, co trochę kolidowało z tym, że podobno rozstali się po długim czasie, ale dość niedawno (czyli te przygody musiały mieć miejsce w trakcie). Wyrażała chęć kontynuowania znajomości, ale te historie trochę mnie zniechęciły. Później okazało się, że gdy się z nią umówiłem to nadal była w związku z tym chłopakiem. Po latach jak ją znalazłem gdzieś na portalach to mieli już razem dzieci.

To co piszę stawia w złym świetle kobiety, ale po prostu, takie historie łatwiej dają się zauważyć. Już jakoś tak jest, że kobiety łatwiej wybaczają facetom, więc nie ma dram i wielkich rozstań. Znalazłbym też pewnie trochę historii, gdy to facet zdradzał, ale w bardzo wielu przypadkach mogły być zmyślone, bo mężczyźni lubią opowiadać takie bajki. I żeby komuś nie umknęło - nie piszę, że tak jest w każdym przypadku, tylko że tak było w przypadku związków na odległość na studiach. Osoby, które razem przyjechały na studia, albo tam się poznały, często tworzyły udane związki i później pobierali się.

#logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #niebieskiepaski #rozowepaski



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Nighthuntero
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: faceci jak i kobiety zdradzaja, hormony buzuja na studiach, a chlop daleko jak i w druga strone
nadarza sie okazja to ludzie korzystaja nie myslac o konsekwencjach
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
Anonim (nie OP): Niewierność powinna być społecznie piętnowana. Stary dobry ostracyzm mógłby nieco poprawić sytuację, skoro wychowanie nie wystarcza. Oczywiście powinno to dotyczyć nie tylko osoby zdradzającej, ale i osoby z którą zdradza, o ile ta jest tego świadoma.

Najpierw wszyscy się je*ią na lewo i prawo, a potem jest lament, że nie da się znaleźć normalnej baby, czy chłopa, bo wszyscy są do niczego, kłamią, zdradzają itd.

Zgasić przyzwolenie na to, to
  • Odpowiedz