•  

    Czy ktoś chciałby kupić klucz do CK3 Royal Court na steamie? Dostałem, a mam już expansion pass.
    #ck3 #crusaderkings3

  •  

    Mirki, pomóżcie, bo już nie wyrabiam na laptopie żony...
    Rok temu umar mój PC. Byłem całkiem z niego zadowolony, ciagnął gierki na dobrej rozdzielczości.
    Ile aktualnie by kosztowało złożenie czegoś o podobej wydajności (ewentualnie podzespoły dostosowane do aktualnej technologii):
    Radeon R9 270, 2GB GDDR5 256
    CORE i5-4460 3.20GHz LGA1150
    RAM 8GB (jeszcze DDR3 ( ͡° ͜ʖ ͡°) )

    Dyski twarde mam (ssd i hdd), obudowa, zasilacz itp. to sprawy drugorzędne
    Z góry dzięki za porady!

    #kartygraficzne #pcmasterrace #komputery
    pokaż całość

  •  

    Czy moja gra jest zbudowana? Wozy generują mi jakoś mało kasy z handlu, ok 10 golda z targowiska oddalonego o ok.50 pól. Dodatkowo kiedy jakieś targowisko jest bardzo daleko, wóz staje przy nim i zacina się, nie wraca do mojego miasta. Ktoś się spotkał z czymś takim? #aoe2 #ageofempires

  •  

    Mirki, potrzebuję porady. Chcę sobie złożyć kompa, dyski i skrzynkę już mam, potrzebuję całej reszty.
    Celuję w 16gb ramu, procek amd ryzen5 3600, problem zaczyna się przy karcie graficznej.
    W sumie chciałbym przeznaczyć ok.2500zł, z tego co patrzyłem z powyższymi podzespołami (+zasilacz i płyta główna) zostaje ok. 1000zł na grafikę. Czy jest coś sensownego teraz w tych pieniądzach, czy lepiej czekać (i jeśli tak, to do kiedy i na co polować)?
    #pcmasterrace #komputery
    pokaż całość

  •  

    @grabaz tu na mirko cichutko siedzi, a Diana na insta nie szczędzi słów i komentarzy ( ͡° ͜ʖ ͡°) #masterchef

  •  

    Podrzuci ktoś obrazek pt "zabawy z tata turlanie kloca"? Nie mogę znaleźć w google ;/
    #humorobrazkowy

  •  

    #hoi4 mirki wytłumaczcie mi po jaką cholerę są te collaboration governments? Warto je robić? Da się potem jakoś anektować?

    •  

      @Reiter: no okej, ale mówisz o poziomie kolaboracji. Mi chodzi o osobne państwo , które się tworzy ze statusem "rząd kolaboracyjny" w stylu french germany albo coś

    •  

      mirki wytłumaczcie mi po jaką cholerę są te collaboration governments? Warto je robić? Da się potem jakoś anektować?

      @luvencedus: nie sprecyzowałeś, że chcesz robić marionetkę. Raz zrobiłem Włochy tak, że zrobiłem ten rząd kolaborujący i ich zaatakowałem. Wziąłem sobie trochę prowincji, które w ogóle mi się nie buntowały (przez ten rząd) i ~połowę Włoch zrobiłem swoim państwem podległym. Miałem w zakładkach "współpracujące rządy", ale jeżeli dobrze pamiętam, to nie było żadnych opcji tam. To jednak nadal co innego niż teraz sprecyzowałeś. pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Czy mając ogarnięte ck2 mogę sobie odpuścić tutorial w ck3? Czy różnice są aż tak duże, że nie ogarnę bez wprowadzania?
    #ck3

  •  

    Ostatnio chciałem spróbować swoich sił w modowaniu, a że jestem lokalnym patriotą to zrobiłem sobie państwo-biskupstwo Wrocław, z własnym zestawem idei i misji.
    Jakby ktoś chciał spróbować pograć małym gówienkiem to link do warsztatu steam poniżej. Biskupstwo zaczyna jako wasal Czech, więc earlygame jest dosyć spokojny, ale misje skupiają się na odzyskaniu niepodległości i zabezpieczeniu okolicznych metropolii.
    https://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=2148637754

    #wroclaw #eu4 #europauniversalis
    pokaż całość

    źródło: eu4_23.png

    +: Q.....2, marekrz +11 innych
  •  

    Mirki pytanie, mam aktualnie dysk hdd 1TB z czego zajęte ok 600GB. Kupiłem sobie SSD 256GB i chciałem przenieść tam windowsa, ale soft do migracji systemu pokazuje, że potrzebuje te 600GB wolnego miejsca, czyli ja rozumiem, że przenosi całość - system, pliki, gry, programy itp. Czy jest możliwość przeniesienia tylko systemu, a pozostałe rzeczy zostawić na HDD?
    #komputery #pcmasterrace #technologia #windows #pytanie pokaż całość

  •  

    Ej Mirki, czy mi się tylko wydaje, czy kanał Psi Patrol TV jest jakiś dziwny? Na pierwszy rzut oka niby podróba popularnej bajki dla dzieci, ale miniaturki są jakieś creepy. Treść filmików niby niegroźna, ale nie bez zastrzeżeń. Do tego tytuły w stylu "pij przeterminowane mleko", "wsiadaj do złego samochodu" albo "głęboko w ustach" ( ಠ_ಠ)
    #youtube #elsagate
    pokaż całość

    źródło: psipatrol.PNG

    +: bgrzegorz, KRISSVector +1 inny
  •  

    Mirki, grając w #eu4 wpadlem na pomysł utworzenia czcigodnego miasta #wroclaw jako biskupstwo i jednocześnie czeskiego wasala. Macie może pomysły na historyczne idee dla takiego państwa? Potrzebuję dwóch tradycji, siedem idei oraz jednej ambicji. Zainteresowanym wyślę pliki jak już wszystko utworzę :)

    +: l.......3, O......._ +1 inny
  •  

    To za to zdjęcie elfika się tak dostaje bana? #heheszki #elfik #aferazbozowa

    źródło: 97091734_2999172673492352_3345720626697469952_n.jpg

  •  

    Murki, czy w okolicach Gaju we Wrocku jest jakaś sensowna przechowalnia opon?
    #wroclaw #samochody

  •  

    Mirki jak to jest, dalej traci się dni jeśli przegląd samochodu jest robiony wcześniej niż po roku?
    #samochody #motoryzacja

  •  

    Gdzie można dostać (wysyłkowo albo stacjonarnie) czekoladę Ruby w tabliczkach? Na allegro jest firmy Pelczar, ale nie wiem czy ta jest legitna
    #gotujzwykopem #jedzenie #czekolada

  •  

    Dasz Wiarę? Odc. 36 w którym przychodzi Duch i odnawia oblicze ziemi, tej ziemi (2/2)
    druga część tego wpisu autorstwa @niedoszly_andrzej

    Nurt ewangelikalny/pentekostalny, w przeciwieństwie do wielu swoich poprzedników, nie ogranicza się do “zabierania” wiernych innym chrześcijańskim wyznaniom/religiom czy nawracania nieprzekonanych. Jego potężna popularność zrobiła z niego prawdziwego game changera w chrześcijańskiej religijności. Według badań PEW, liczba ewangelikalnych/pentekostalnych chrześcijan wynosi już około 600 milionów. Ksiądz Kobyliński podaje, że do 2030 roku ma ich być już miliard. Zdaniem biskupa Andrzeja Czai, jeśli liczyć faktycznie aktywnych wyznawców, a nie tylko tych formalnie zadeklarowanych, to ewangelikalizm jest już teraz największą denominacją chrześcijańską (katolików jest oficjalnie około dwa razy więcej, ale dla wielu z nich bycie katolikiem kończy się na zadeklarowaniu katolicyzmu w spisie/badaniu). Warto dodać, że podana przed chwilą liczba uwzględnia tylko osoby należących formalnie do wyznań uważanych za pentekostalne/ewangelikalne. Tymczasem mamy około 200 milionów ludzi, którzy choć konfesyjnie nie są ewangelikalni to... jednak są. Wspominałem już o pentekostalizmie drugiej fali, który przeniknął z w/w cechami religijności do innych kościołów chrześcijańskich. I efektami tego zajmiemy się w tej części.

    Wielu liderów tradycyjnych wyznań (katolickich i protestanckich) wręcz zachęcało do adaptacji pentekostalizmu. Złośliwi powiedzą, że stało się tak, gdyż przestraszyli się masowego odpływu wiernych i widzieli w “nowej” formie religijności szansę na aktywizację swoich wspólnot. Hierarchowie i liderzy robią jednak dobrą minę i twierdzą, że w ich teologii da się znaleźć dobre uzasadnienia dla przynajmniej niektórych praktyk ewangelikalnych/pentekostalnych. Jak widzicie z poprzedniej części, gra jest warta świeczki, bo mówiąc językiem marketingu - jest to top trend. Zwłaszcza w krajach trzeciego świata, czyli w zasadzie jedynych miejscach, gdzie udział chrześcijan w populacji zwiększa się. Pastorzy i liderzy grup pentekostalnych/neo dostrzegli w tym dużą szansę dla promocji swoich praktyk i wielu z nich działa w ramach starszych wyznań - mimo tego, że początkowo ruch ten był bardzo antykatolicki. Inwazja pentekostalnych tendencji na inne wyznania zaczęła się w USA w latach 50. XX wieku od kościołów episkopalnych (anglikanie w USA) i prezbiteriańskich. W latach 60. dotarły one także do kościoła katolickiego. Ruchy charyzmatyczne oficjalnie trzymają się zasad i tradycji swoich macierzystych wyznań, ale w praktykach nie różnią się jednak za wiele (albo i wcale) od swoich kuzynów, którzy działają w denominacjach oficjalnie pentekostalnych. Wywołuje to liczne kontrowersje i polemiki.

    Pius V minusowałby

    W Ameryce Łacińskiej, która jako pierwsza doświadczyła na masową skalę wspomnianego w poprzedniej części boomu, liczbę “charyzmatyków” (czyli osób zaangażowanych w grupy/ruchy kopiujące/czerpiące z pentekostalizmu) PEW szacuje na 80 milionów. Są to w miażdżącej większości katolicy. Ruch Katolików Charyzmatycznych jest, zdaniem wielu badaczy, jedynym nurtem katolicyzmu wciąż zdolnym do mobilizowania milionowych rzesz wyznawców, wśród różnych grup katolickich w Ameryce Łacińskiej. Co więcej, ruch ten ma zapał misyjny i podejmuje rękawicę rzuconą przez protestantów. Czym się charakteryzuje? Ano, jest w zasadzie kalką ewangelikalizmu/pentekostalizmu - nieprzypadkowo pierwsi katoliccy charyzmatycy w USA i Ameryce Łacińskiej nazywali się Pentekostalnymi Katolikami (Pentecostal Catholic). Głosi on konieczność odnowienia wiary poprzez działanie Ducha Świętego, który jakoby pobudza wiernych do przeżywania ekstaz, prorokowania, uzdrawiania etc. Podstawą jest tak zwany chrzest w Duchu Świętym, w którym wierzący otrzymuje dary Ducha, takie jak mówienie językami czy uzdrawianie.

    Od protestanckich kuzynów różni ich mniejszy nacisk na literalne interpretacje Biblii, aczkolwiek takie tendencje również występują. Od mainstreamu katolickiego różni ich z kolei potężny nacisk na powszechność cudów i ekstatyczne doświadczenia. Pytanie czy w ogóle można mówić o mainstreamie w kontekście Ameryki Łacińskiej. Badania socjologiczne pokazują, że ponad połowa wiernych w Brazylii i Gwatemali to właśnie katolicy charyzmatyczni (w obydwu krajach jest to prawie 60%). W Ameryce Łacińskiej żyje ogółem 74 miliony charyzmatyków katolickich, co oznacza, że prawie co piąty katolik jest tam charyzmatykiem. Jeśli odliczyć “kulturowych katolików” proporcje te jeszcze się zwiększą. Może okazać się, że “mainstream” i charyzmatycy zamienią się u Latynosów miejscami. Zwłaszcza, że ci drudzy przyciągają najbardziej aktywnych wyznawców - 80% charyzmatyków katolickich przed zostaniem nimi działało aktywnie w kościele. Watykan szacuje, że około 120 milionów katolików na świecie to właśnie charyzmatycy. Nie jest to jednak zjawisko zredukowane do kościoła katolickiego. W Afryce, oprócz 110 milionów wiernych, którzy należą do pentekostalnych/ewangelikalnych denominacji, jest jeszcze 40 milionów charyzmatyków z innych wyznań. W Azji oprócz 140 milionów “oficjalnych” jest jeszcze 25 milionów charyzmatyków.

    Przyjdź i bądź wolny- zaproszenie na charyzmatyczny event w Afryce

    Czy ruchy charyzmatyczne w ramach innych denominacji, to ich pentekostalizacja, czy na odwrót? Oczywiście wiele zależy od denominacji i miejsca, ale w przypadku latynoskiego kościoła katolickiego, Luis Lugo, dyrektor PEW Forum nie ma wątpliwości co do tego, że “pentekostalizm nie jest już czymś, co leży poza kościołem rzymskokatolickim. Jest mocno wbudowany w różne formy tendencji i ruchów charyzmatycznych”. W bardzo podobnym tonie wypowiada się katolicki specjalista od religijności latynoamerykańskiej- Andrew Chesnut. Budzi to kontrowersje wśród wielu tradycyjnie zorientowanych teologów i grup katolickich. To właśnie wpływom pentekostalizmu, kładącego nacisk na ciągłe działanie demonów chcących zguby wiernych, przypisuje się coś takiego jak “Egzorcyzmy Narodowe”- pierwsze w katolickiej historii odbyły się w 2015 roku w Meksyku (polskie odbyły się w roku 2016). Jak zauważa bp Czaja, nigdy przedtem w prawie 2k letniej historii KK nie egzorcyzmowano całego kraju czy danego narodu. Obawy budzi również powiązana z pentekostalizmem/ewangelikalizmem Ewangelia Dobrobytu głosząca, że Bóg zapewnia swoim umiłowanym wyznawcom sukces materialny i szczęście w życiu doczesnym, co stoi w jawnej sprzeczności z wcześniejszymi naukami katolickimi i wieloma protestanckimi.

    Generalnie problematyczne dla krytycznie nastawionych katolików (i tradycyjnych protestantów) jest mocno akcentowane zorientowanie na rozwiązywanie przez religię problemów doczesnych. Tłumaczy to sukces jaki nurt ten odnosi w krajach Trzeciego Świata, gdzie ludzie często rozpaczliwie poszukują nadziei na poprawę swojego położenia i nie interesują ich bardziej abstrakcyjne elementy religii - bóstwo ma załatwić pracę lub podwyżkę, uchronić przed szwadronami śmierci czy łowcami kości słoniowej, uzdrowić z choroby (bo najbliższy szpital to 100 km drogi przez dżunglę), a tym lepiej sytuowanym dostarczyć ekstatycznego przeżycia, którego tradycyjni protestanci czy katolicy nie są w stanie zaoferować. Zarówno badacze jak i krytycy uważają, że trzecioświatowy pentekostalizm zawiera w sobie wiele schrystianizowanych wierzeń ludowych, często przedchrześcijańskich. Religijność taka jest nastawiona na osobiste doświadczenia i namacalne korzyści. Polski religioznawca, Andrzej Migda twierdzi, że pentekostalizm w krajach Globalnego Południa ma wiele podobieństw do starszego lokalnego szamanizmu - kwestionuje naukowe podejście do świata, przedstawia wizję, w której jest on pełen duchów i mocy, które mogą być szkodliwe jeśli nie odprawi się stosownych rytuałów. Zaskarbienie sobie przychylności bóstwa jest z kolei kluczowe aby mieć powodzenie nie tylko w życiu pozagrobowym, ale i doczesnym.

    Łacinnicy nie gęsi i swoje masowe egzorcyzmy mają

    Jeśli chodzi o katolicyzm to kontrowersje budzi również tak zwana spowiedź furtkowa i związane z nią pojęcie grzechu pokoleniowego. Są one promowane przez niektóre ruchy charyzmatyczne w ramach katolicyzmu. Spowiedź taka polega na “zamykaniu furtek”, przez które grzechy danej jednostki bądź jej przodków (tzw. grzechy pokoleniowe, które również nie bardzo pasują do tradycyjnego nauczania katolickiego) otworzyły demonom drogę do władzy nad człowiekiem. Sprzeciw budzi też dodawanie do rytu sakramentu spowiedzi modlitwy o uwolnienie, przybierającej czasem formę egzorcyzmu. Zdaniem krytyków podważa to ważność rozgrzeszenia, a ponadto narusza zasadę sakramentów jako dobra kościoła, którego nikt nie może samowolnie zmieniać. Szukanie “furtek” może prowadzić do powtarzania tej samej spowiedzi wielokrotnie, co jest również sprzeczne z katolickim poglądem, że grzechy niewyznane na skutek zapomnienia są również odpuszczone. Ogólnie możliwość demonicznej kontroli i wpływu na życie ludzkie jest często rozdmuchiwana do niebotycznych rozmiarów. Ostrzeżenia przed czytaniem tej czy innej książki, bo otwiera ona drogę szatanowi do atakowania wiernegono i są, zdaniem krytyków, importem z ewangelikalizmu. Przykładów tego, co krytycy uważają za “przemycanie” myśli pentekostalnej do innych wyznań jest bardzo dużo, a my nie mamy tu miejsca aby się wszystkimi zająć.

    Tak czy inaczej, zarówno pentekostalizm jak i inspirowane nim charyzmatyczne ruchy rozwijają się bardzo szybko. Entuzjaści twierdzą nawet, że do 2050 roku ewangelikalnych/pentekostalnych chrześcijan będzie tyle, co obecnie muzułmanów. Już dzisiaj odgrywają oni dużą rolę w polityce krajów Ameryki Łacińskiej i niektórych afrykańskich. Jenkins, badający od wielu lat zmiany demograficzne w chrześcijaństwie, uważa za bardzo prawdopodobne, że pentekostalizacja i “trzecioświatyzacja” chrześcijaństwa sprawi, że religia ta (a przynajmniej jej znaczna część) zostanie przemodelowana tak, aby zgadzała się z poglądami i oczekiwaniami ludzi, którzy ją wyznają (wg. prognoz do 2050 roku 80% chrześcijan na świecie będzie żyło w krajach Globalnego Południa). Być może, że przekonanie o tym, że chrześcijaństwo będzie morfować w coś bardziej zbliżonego do filozofii (jak np. duża część buddyzmu na Zachodzie) niż tego, co klasycznie rozumiemy jako religia, nie sprawdzi się. Zamiast tego możemy mieć coraz powszechniejszą wiarę w cuda, złe duchy, grzechy przodków, uzdrowienia, boskie interwencje i literalne czytanie Biblii a coraz mniej teologii a’la scholastycyzm i intelektualnego wysublimowania.

    Polscy katolicy na mszy (obowiązkowo z egzorcyzmem i uzdrowieniami) odprawianej przez Johna Bashoborę, jedną z gwiazd nurty charyzmatycznego.

    PS. Wiele wskazuja na to, że ci, który z taką radością rzucają argumentami o rozwoju chrześcijaństwa w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej, zachwalają właśnie marginalizację tego nurtu swojej religii, który tak ukochali. Cóż, Bóg ma dziwne poczucie humoru.

    Źródła:
    Patrz część pierwsza plus:
    1. Podobny artykuł z Quartza
    2. Latin America Charisma- The Pentecostalization of Christianity in The Region

    #katolicyzm #protestantyzm #religia #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #religia #chrzescijanstwo #ateizm #daszwiare
    pokaż całość

    •  

      @ja_nie_lubie: podobnego zdania jest Migda i ja też się do niego przychylam (aczkolwiek moja opinia jest nic nie warta). Wielu ludzi chce wierzyć w masowe uzdrowienia i Boga załatwiającego pracę (a nie będącego jakimś bardziej abstrakcyjnym Absolutem)- i albo im to dasz albo dostaną to od kogoś innego. KK to widzi i stąd pozwala na "pentekostalizację".

      "Wysublimowane" będzie ustępować "ludowemu", bo na to drugie jest więcej zapotrzebowania. Ryty tradycyjne w ramach katolicyzmu są już dzisiaj w zasadzie ciekawostką dla garstki zapaleńców, pasjonatów "łacińskiej cywilizacji".

      Podobnie jest z bardziej wysublimowanymi/ filozoficznymi interpretacjami religii. Nikogo (poza garstką ludzi) nie interesuje zasadność filoque czy podziału esencje/ energie. Albo uzdrawiacie/ czynicie inne cuda/ dajecie jakieś doznania albo wypad. Stąd np. KK nie ma oporów przed tym, że wschodni katolicy mają w zasadzie prawosławną teologię.

      Przewaga "filozofii" nad "ludowym" była możliwa tylko dlatego, że "właściwą" formę narzucało grono kumatych, mogących liczyć na wsparcie władzy w prześladowaniu heretyków. To się skończyło i teraz jak ktoś chce mieć cudy to może je mieć. Może też oficjalnie wierzyć w Boga jako dziadka na chmurkach czy cokolwiek.

      Najbardziej otwierające oczy w tej kwestii są religie Dalekiego Wschodu, które na Zachodzie reklamuje się jako mega "subtelne" i "w zasadzie bardziej filozofia niż religia". Czemu? Bo tutaj są domeną co najmniej klasy średniej, która ma inne potrzeby i oczekiwania niż masy. W swoich matecznikach religie te są masowe i są w zasadzie dobijaniem deali z siłami wyższymi żeby zapewnić sobie powodzenie w pracy, zdrowie etc. Rozdźwięk jest tak ogromny, że niektórzy ludzie jak tam jadą są wręcz zniesmaczeni kultem posągów, całowaniem relikwii etc.
      pokaż całość

    •  

      @niedoszly_andrzej: Odwrotnie jest, do pewnego stopnia, w świecie islamu; dawniej, w czasach jego swoistej 'decentralizacji' powstało dużo różnych, lokalnych bractw i tradycji sufickich, często bardzo barwnych. Dodatkowo, interpretacje i poglądy religijne mnożyły się z tego prostego powodu, że mało kto poza bliskim wschodem rozumiał Koran pisany po arabsku. Dzisiaj, w czasach 'ofensywy' finansowej konserwatywnych państw półwyspu arabskiego na zasadzie 'pieniądze za naszych imamów' i prób centralizacji kształcenia imamów w uczelniach mocno konserwatywnych, lokalne tradycje stają się coraz bardziej wypierane na rzecz salafickiej czy wahabickiej ortodoksji. Podobnie w miejscach konfliktów wojennych (np. Syria, Libia, Czeczenia, Bośnia) czy państw zdominowanych przez grupy islamistyczne (szczególnie bractwo muzułmańskie), np. w Tunezji czy Egipcie, toczy się mocna rywalizacja (niejednokrotnie uciekająca się do przemocy czy aktów wandalizmu, szczególnie niszczenie grobów lokalnych świętych).

      Oczywiście, można tu dyskutować, na ile teologia wahabicka jest 'wyrafinowana', ale niektóre elementy (np. odrzucenie kultu lokalnych świętych, nieortodoksyjnych wersji modlitw, narzucenie konserwatywnego ubioru, szczególnie zakrywanie kobiecych głów) są zdecydowanie bliskie Koranowi rozumianemu dosłownie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Dasz Wiarę? Odc. 36 w którym przychodzi Duch i odnawia oblicze ziemi, tej ziemi (1/2)
    odcinek autorstwa nieocenionego mireczka @niedoszly_andrzej

    Każdy, kto jakoś tam śledzi dyskusje religijne i okołoreligijne na vikop.ru zauważył pewnie, że jedną z ulubionych czynności internetowych apologetów katolicyzmu jest, w reakcji na argumenty o sekularyzacji krajów szeroko rozumianego Zachodu, rzucanie statystykami pokazującymi dynamiczny rozwój chrześcijaństwa w krajach tzw. Globalnego Południa (Ameryka Łacińska, Afryka i południowa Azja). Często łączy się to z narracją “śmierci Zachodu” co to “wyparł się swojej wiary” więc teraz czeka go powolne zdychanie pod islamskim/lewackim butem (zależy od skrzywienia ideologicznego). O ile ze “śmiercią Zachodu” ciężko dyskutować (bo to w zasadzie wróżbiarstwo), o tyle rzeczonym statystykom i ich implikacjom warto się przyjrzeć, ponieważ pokazują rzeczy bardzo ciekawe i niekoniecznie wygodne dla wizji promowanej przez osoby, które nimi szafują na lewo i prawo. Nie będę tutaj jeszcze zadawał pytań o to czy statystyki religijne faktycznie coś znaczą - to zrobię w innym odcinku. Wyszło mi sporo tekstu dlatego zdecydowałem się podzielić go na dwie części. Pierwsza dotyczy rzeczonego wzrostu liczby chrześcijan, a druga reakcji i (być może) daleko idących konsekwencji dla tej religii.

    Kluczem do zrozumienia tego tekstu jest słówko “pentekostalizm”. Historycznie było to protestanckie wyznanie należące do nurtu ewangelikalnego, którego początki datuje się na 1901 rok i umiejscawia w USA. Pentekostalizm od początku stawiał na ekstatyczne doznania - modlitwa językami, chrzest w Duchu Świętym, spoczynek w Duchu i inne takie. Nawoływał do moralnego rygoryzmu i ascetyzmu. Bardzo ważna była również wierność Biblii (oczywiście w odpowiedniej interpretacji) i przeciwstawienie się zepsuciu świata. To był tzw. pentekostalizm pierwszej fali. Druga zaczęła się w latach 50. XX wieku i wiązała się z przenikaniem form pentekostalnej religijności do innych kościołów chrześcijańskich, w tym do katolickiego, gdzie pojawiła się Odnowa Charyzmatyczna. Trzecia fala, zwana neopentekostalizmem, narodziła się w latach 80. XX wieku i polegała na pojawieniu się organizacji podenominacyjnych na dużą skalę. Odrzucają one różnice międzywyznaniowe, ponieważ ich zdaniem chodzi o przeżywanie działania Ducha Świętego. W wersji pentekostalnej oznacza spektakularne znaki, cuda, uzdrowienia, egzorcyzmy, uwolnienie od nękań diabelskich, omdlenia, ataki histerycznego śmiechu i konwulsje. Ogólnie - ma być ekstatycznie, żywo, boży Duch wypełnia wiernych i robi niesamowite szoł.

    Duch Święty i jest impreza

    Pentekostalizm szybko zyskał na popularności w samych USA, gdzie rozwijał się nie tylko w formie odrębnych kościołów, ale także (a raczej głównie) w ramach już istniejących. Tutaj pojawia nam się pewien problem definicyjny - ciężko bowiem wskazać ostre granice między pentekostalizmem a innymi przejawami nurtu ewangelikalnego (historyczny pentekostalizm był subem ewangelikalizmu). Stąd często używa się tych pojęć zamiennie, gdyż mocno się one przenikają. Ja również będa tak robił i mam nadzieję, że nikt się nie przyczepi. Oczywiście różne grupy mają różne stopnie nasilenia praktyk pentekostalnych, ale da się wskazać pewien rdzeń, który bardzo pobieżnie opisaliśmy powyżej. Pentekostalizm/ewangelikalizm odcisnął się na starszych wyznaniach, jak kościół anglikański, luterański czy katolicki. W przeciągu stu lat nurt ten napędzany “Duchem Świętym” stał się największym odłamem chrześcijaństwa w USA. Z badań PEW wynika, że w 2014 roku 25,4% Amerykanów deklarowało się jako ewangelikalni chrześcijanie, podczas gdy katolików i tradycyjnych protestantów jest odpowiednio 20,8% i 14,7% (spadek z 23,9% i 18,1% w 2007 roku). Ewangelizacyjny zapał nie zatrzymał się jednak na El Paso. Misjonarze zanieśli nowe formy religijności i swoje kościoły także do Ameryki Łacińskiej i odnieśli tam (a raczej wciąż odnoszą) oszałamiający sukces.

    Miażdżąca większość protestantów w Ameryce Łacińskiej to ewangelicy. W wielu krajach nie stosuje się nawet nazwy “protestantes” tylko “evangelicos” z racji tego, że tradycyjnych protestanckich denominacji w zasadzie tam nie ma, albo są silnie poddane wpływom ewangelikalnym. Region jest powszechnie uważany za bastion katolicyzmu - zamieszkuje go około 425 milionów katolików co stanowi 40% światowej populacji wyznawców tego kościoła. To się jednak zmienia, co znakomicie ilustruje demografia największego katolickiego kraju świata - Brazylii. Według PEW w 1970 roku 92% Brazylijczyków było katolikami, a 5% protestantami. W 2010 procent katolików spadł do 65%, a protestantów zwiększył się do 22%. Według badań Instituto Datafohla, w latach 2014-2016 liczba katolików spadła o kolejne dwa miliony. Z danych historycznych wynika, że do lat 60. XX wieku ponad 90% mieszkańców Ameryki Łacińskiej było katolikami. Dzisiaj według badań PEW jest to 69% i cały czas spada. Dodajmy, że zmiany te zachodzą bardzo szybko. 84% obecnych mieszkańców Ameryki Łacińskiej zostało wychowanych w katolicyzmie (ostało się wspomniane 69% - spadek o 15 punktów procentowych w jednej generacji). W przypadku protestantów 9% zostało wychowanych w protestanckiej rodzinie, a protestantyzm wyznaje obecnie 19% mieszkańców regionu. Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy, że wzrosła również liczba osób niereligijnych - z 4 do 8%.

    Who needs Novus Ordo?

    Największy udział katolickich apostatów jest w Kolumbii - 74% obecnych protestantów wychowało się w katolicyzmie. Dalej mamy Paragwaj (68%), Peru (66%), Ekwador (62%), Boliwię (60%), Wenezuelę (56%), Argentynę (55%), Brazylię (54%), Nikaraguę (50%), Dominikanę (48%), Meksyk (44%), Kostarykę (40%), Salwador i Portoryko (38%), Urugwaj (37%), Chile (30%), Honduras (26%), Gwatemalę (23%), a stawkę zamyka Panama (15%). Warto dodać tutaj dwie rzeczy. Niski procent nie oznacza, że protestantów jest mało - często jest to objaw tego, że jest ich dużo i teraz tendencja porzucania katolicyzmu na rzecz protestantyzmu wyhamowuje. W Panamie 25% społeczeństwa to protestanci. W Gwatemali 44%, a w Hondurasie 39%. Ponadto trend ten jest widoczny także wśród Latynosów w USA (47% protestantów w tej grupie wychowano w katolicyzmie). Wśród latynoskich Amerykanów udział katolików sukcesywnie spada - według Gallupa między 2008 a 2014 rokiem nastąpił spadek z 58% na 54%. W tym samym czasie protestanccy latynosi w USA zanotowali drobny wzrost z 27% na 28%.

    Czemu latynoscy katolicy przechodzą na protestantyzm w tak dużych ilościach? Pytani o to przez badaczy PEW udzielali różnych odpowiedzi (można było wskazać na więcej niż jedną przyczynę). Najwięcej, bo aż 81% wskazuje na to, że szukali sposobu aby zbliżyć się do Boga. 69% podaje także, że bardziej podobają im się nabożeństwa w nowym kościele. 60% pragnęło większego skupienia na moralności. 59% mówi, że ich protestancka wspólnota bardziej pomaga swoim członkom. 20% podaje, że pomogło im to rozwiązać osobiste problemy, 14%, że zrobili to z przyczyn finansowych a 9% z uwagi na ślub z osobą niebędącą katolikiem. Zdaniem socjologów potężna popularność ewangelikalizmu/ pentekostalizmu jest efektem wiary w powszechność boskich interwencji w życie wierzących - od załatwienia pracy i podwyżki, przez wypędzenie demonów i uzdrowienia ze śmiertelnej choroby (a nawet wskrzeszenia) do bezpośredniego “dotknięcia Boga” (osiągnięcia stanu ekstazy objawiającego się tzw. mówieniem językami, prorokowania, histerycznego śmiechu etc.). Jest to o wiele bardziej sugestywne i lepiej odpowiada potrzebom mas - zwłaszcza w krajach trzeciego świata, gdzie wiecznie brakuje pieniędzy, wskaźnik przestępczości jest wysoki, a państwo i zapewniane przez nie usługi (będące standardem w rozwiniętych krajach) są na śmiesznym lub żadnym poziomie.

    Pentekostalny megakościół w Nigerii

    Pentekostalizm/ ewangelikalizm święci triumfy nie tylko wśród Latynosów. Wzrost udziału chrześcijaństwa w krajach Azji i Afryki to również w dużej mierze jego sprawka. Według PEW w Afryce Subsaharyjskiej (tzw. Czarna Afryka) w roku 2005 żyło około 410 mln chrześcijan. 17% z nich to katolicy (wzrost z 13% w 1970) 29% to “inni” (wzrost z 15% w 1970 roku). Liczbę zwolenników denominacji pentekostalnych szacuje się na około 110 milionów. W przypadku Azji liczba ta jest jeszcze wyższa - denominacje pentekostalne mają oko 140 milionów zwolenników. Ich największymi skupiskami są Indie, Filipiny i Indonezja, czyli kraje mające historycznie ukonstytuowane wspólnoty chrześcijańskie. Tutaj również grupy ewangelikalne bazują w dużej mierze na przyciąganiu ludzi będących już chrześcijanami (przynajmniej nominalnie). Jeśli chodzi o Chiny, które wykopowi apologeci szczególnie sobie upodobali, to tam sprawy mają się nieco inaczej. Przede wszystkim brak dobrych statystyk, bo państwo to jest bardzo restrykcyjne w stosunku do związków religijnych i wiele działa nielegalnie lub na wpół legalnie. Nieoficjalne dane są bardzo różne od siebie. Grupy misjonarskie podają czasem nawet liczbę 100 milionów, ale instytuty badawcze cieszące się większą renomą mówią o około 50 milionach, przy czym miażdżąca większość to protestanci. Według badań, liczba katolików waha się od 3 do 14 milionów, ale najczęściej podawane są liczby w okolicach 9-10 milionów.

    W drugiej części poruszymy inny, ale nie mniej (a może nawet bardziej) ciekawy temat - reakcję tradycyjnych protestantów i kościoła katolickiego na eksplozję ewangelikalnego protestantyzmu/postprotestantyzmu.

    PS. Tradycyjnie dzięki dla @robson7 za pomoc w uczynieniu tekstu czytalnym.

    Źródła:
    Pew Research: Religion in Latin America
    Pew Research: Pentecostalism in Latin America
    Pew Research: Pentecostalism in Africa
    Pew Research: Pentecostalism in Asia
    Why has Pentecostalism grown so dramatically in Latin America?
    BRAZIL LOSES 9 MILLION CATHOLICS IN 2 YEARS
    Problem pentekostalizacji chrześcijaństwa
    Wikipedia: Christianity in China

    #daszwiare #wiara #religia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Mirki z #gdansk #trojmiasto jak najlepiej dostać się na Śródmieście? Bo chyba samochodem nie ma co się tam wpierdalać. Jest jakaś sensowna opcja park&ride + skm, albo coś w tym stylu?

  •  

    Hej Mirki, jaką trasą najlepiej jechać z Torunia do Wrocławia? A1 i S8 czy S5? A może wiochami?
    #podroze #turystyka #podrozujzwykopem #torun #wroclaw

    +: Robuz
  •  

    Mirki pytanie: mam internet z Vectry, ale na ich routerze praktycznie nic nie mogę zmieniać (np. nie mogę ustawić port forwarding), ale mogę przełączyć ich router w tryb bridge.
    Jestem trochę zielony w tych sprawach - jak podłączę drugi router do ich routera to wifi będzie śmigało? Czy trzeba będzie jeszcze coś konfigurować?

    #internet #technologia #komputery #vectra pokaż całość

  •  

    Dasz Wiarę? Odc. 35 w którym odwiedzamy pakistańskiego Asteriksa
    Odcinek opublikowany dzięki pracowitości @niedoszly_andrzej

    Jest rok 2018 od narodzin Chrystusa. Cały Pakistan został opanowany przez wyznawców religii Proroka… Cały? Nie! Jeden, jedyny Hindukusz, zamieszkany przez nieugiętych Kalaszy wciąż zachowuje swoją starożytną wiarę i odrębność od muzułmańskiej większości zamieszkującej resztę kraju, na czele z miastami takimi jak Karachi czy Islamabad. Ta parafraza wstępu do komiksowych historii o Asteriksie i Obeliksie jest w tym wypadku bardzo zasadna. W przeciwieństwie jednak do Galów, którzy koniec końców ulegli najeźdźcom znad Tybru, Kalasze przetrwali do dzisiaj, choć są cieniem tego, jak sprawy miały się w przeszłości.

    Zaraz, zaraz, ale jacy Kalasze? Już spieszę z odpowiedziami.

    Mianem tym określa się grupę zamieszkującą pakistańską część Hindukuszu. Region ten, to prawdziwy mikrokosmos. Dość powiedzieć, że po afgańskiej stronie granicy, na terenie zbliżonym powierzchnią do New Jersey, żyje około 20 grup etnicznych posługujących się zupełnie innymi językami. Niedostępne góry poprzetykane kotlinami są dla etnologów tym, czym bursztyny dla badaczy starożytnych owadów - najlepszym środkiem konserwującym. Odnotujmy tylko, że od “Indyjskiego Kaukazu” (jak nazywali ten region starożytni Grecy) odbiły się wojska Aleksandra Macedońskiego, Diadochów, muzułmańskich Arabów i Tamerlana. Lokalsi wielokrotnie odparli najazdy i zachowali swoją religię i kulturę. Z tego powodu islamscy sąsiedzi żyjący na nizinach nazywali miejscową ludność “Niewiernymi” (Kafir) a ich ziemie określali jako Kraj Niewiernych (Kafiristan).

    Rekonstrukcja wyglądu Timura, jednego z największych zdobywców w historii Eurazji, który jednak nie był w stanie podbić kafirów

    Niedostępność regionu i opowieści o okrucieństwie jego mieszkańców skutecznie odstraszały. Wspominał o nich Marco Polo, pisząc “są bałwochwalcami i totalnymi dzikusami, żyjącymi z tego co upolują i noszącymi skóry zabitych bestii”. Ten niezbyt poprawny politycznie opis nie był jednak daleki od prawdy - Kafirzy faktycznie nie znali rolnictwa i odziewali się w skóry. Kolejny kontakt między człowiekiem Zachodu a Kafirami miał miejsce dopiero pod koniec XVIII wieku. Niejaki Alexander Gardner dwa razy odwiedził ich ziemię i pozostawił po sobie zapiski, które odziedziczył brytyjski poseł Burnes (też Aleksander), który jednak zginął w trakcie walk w Afganistanie. Zapiski Gardnera zaginęły razem ze śmiercią Burnesa, ten drugi jednak poczynił notatki, które przetrwały. Wspominają one o zwyczajach Kafirów, takich jak chowanie zmarłych w trumnach, pozostawianych następnie na otwartym powietrzu, sprzedawaniu córek za cenę zależną od ich rozmiarów czy ssaniu sobie sutków przez mężczyzn na zgodę, jako symbol zakończenia konfliktu.

    Brytyjczycy, poszerzający wpływy w Azji, zainteresowali się wówczas Krainą Niewiernych, zwłaszcza, że ich główny konkurent, Rosja, podporządkowywała sobie właśnie sąsiednią Azję Środkową. W wyniku tego wysłali porucznika McNeil’a do Kafiristanu z misją rozpoznania terenu. Misja nie przyniosła wiele pożytku, aczkolwiek McNeil odnotował na przykład, że Kafirzy uważają zabijanie muzułmanów za chwalebny czyn i składają ofiary swoim bogom. Prawdziwym odkrywcą Kafirów dla ludzi Zachodu był jednak George Robertson. Początkowo wydawali mu się totalnymi dzikusami niezdolnymi do uczuć wyższych, ale z czasem dał sobie sprawę, że agresja i niechęć przy pierwszych spotkaniach wynikała z chęci ochrony wspólnoty. Gdy już trochę ich poznał okazywali się być jak najbardziej ludzcy, aczkolwiek wciąż czujni i gotowi do walki. Zauważył istnienie podziału na wiele plemion posługujących się odrębnymi językami i mających inne zwyczaje i wierzenia. Odnotował też, że część Kafirów żyje pod panowaniem muzułmańskich władców - na przykład grupa znana jako Kalasze.

    Robertson szukał wojowników, toteż olał Kalaszy i osiedlił się wśród plemienia znanego jako Kam. Miejscowi mężczyźni byli nabuzowani testosteronem do tego stopnia, że nie potrafił on wytłumaczyć im co to znaczy być grubym. Żyli z wojny i najazdów na muzułmańskich sąsiadów. Gdy akurat nie wyprawiali się na wroga, toczyli krwawe spory między sobą. Najważniejszą rzeczą był honor, rozumiany jako gotowość do zabijania i zostania zabitym. Co ciekawe, Kam darzyli Brytyjczyków sympatią i opowiadali np. historię o Giszu, bogu wojny, który miał się osiedlić w Londynie. Robertson wspominał również o tańcach na pogrzebach i potwierdzał zwyczaj pozostawiania trumien na otwartym powietrzu. Konkluzja jego raportu była jednak taka, że nie ma sensu tykać Kafirów. Pozbawieni w ten sposób brytyjskiej protekcji stali się łupem dla afgańskiego szacha, który w 1895 rok ogłosił świętą wojnę przeciwko niewiernym. Korzystając z brytyjskiej broni palnej, zajął afgańską część Kafiristanu i postawił miejscowych przed prostym wyborem - przejście na islam lub śmierć. Według opowieści miejscowych, kamienie, na których dokonywano egzekucji tych, którzy wybrali bramkę numer 2, są do dzisiaj pokryte krwią.

    Jeden z kafirskich idoli

    Aby uczcić wielkie zwycięstwo islamu, afgański Kafiristan przemianowano na Nuristan - kraj światła. Wojowniczy lokalsi zyskali sławę nieustępliwych wojowników islamu. I tak na przykład Nuristan, jako pierwszy region ogłosił świętą wojnę przeciwko komunistom. Współcześnie jest on wylęgarnią talibów, punktem kontaktowym między afgańskimi i pakistańskimi dżihadystami oraz centrum oporu przeciwko świeckim władzom. Koniec afgańskich Kafirów nie był jednak końcem Niewiernych w ogóle. Pogardzani przez Robertsona pakistańscy Kalasze (opisywał ich, jako lud niewolników i sług) przetrwali, choć jest ich już tylko około 4 tysięcy. Nie są jednak zupełnie anonimowi. Zainteresowanie wzbudza nie tylko ich religijna odrębność, ale także bardzo europejski wygląd. Kalasze mają bowiem jasną skórę, proste włosy (zdarzają się blondyni i rudzi) oraz jasne oczy. Gdy w 1839 roku brytyjski wysłannik Macnaghten miał spotkać Kalaszów, usłyszał od Pasztunów: “nadchodzą Twoi krewniacy”.

    Podobieństwa nie kończą się na wyglądzie. W przeciwieństwie do sąsiadów Kalasze witają się uściskiem dłoni i siadają na krzesłach, a nie dywanach. Kobiety noszą kolorową odzież i nie zasłaniają twarzy. Kolejną kwestią jest język. Dialekty Niewiernych (byłych i obecnych) są częścią indoeuropejskiej rodziny językowej. Brytyjczycy zaczęli spekulować, że Kafirzy to potomkowie żołnierzy Aleksandra Wielkiego. To bardzo spodobało się samym zainteresowanym. W pewnym momencie Grecy uznali ich za jedno z zagubionych plemion Hellady i zaczęli wspierać finansowo. Co ciekawe za ciosem poszli Macedończycy, rywalizujący z Grekami o to, do kogo “bardziej” należy dziedzictwo Aleksandra i kto jest jego prawowitym spadkobiercą. Za pieniądze z bałkańskich datków udało się na przykład zbudować szkołę i muzeum. Jakkolwiek w tych opowieściach może tkwić ziarnko prawdy (wszak na terenach współczesnego Afganistanu i Pakistanu faktycznie istniały helleńskie królestwa, a grecka kultura cieszyła się prestiżem jeszcze długo po nich), to wydaje się, że faktycznym źródłem tych podobieństw jest fakt, że grupy Indoeuropejczyków opuszczając matecznik (za jaki uznaje się stepy nadkaspijskie) rozproszyły się na wszystkie strony świata.

    Wiemy o osadnictwie w Europie, na Bliskim Wschodzie, Azji Środkowej, Persji i północy Indii. Z wykopalisk w Zachodnich Chinach dowiadujemy się z kolei o osadnictwie Indoeuropejczyków na obszarach współcześnie będących częścią pustyni Taklamakan. Znalezione tam szkielety mają rude włosy i datuje się je na około 2 tysiące lat przed Chrystusem. Dużo późniejsze dzieła sztuki zdradzają obecność jasnoskórych postaci z jasnymi oczyma i bujnym zarostem. W świetle tych odkryć wydaje się, że jakaś grupa Indoeuropejczyków osiedliła się w okresie wielkich migracji na terenach Hindukuszu i z racji izolacji nie wymieszała się tak mocno z sąsiadami, jak to miało miejsce w przypadku reszty ich krewniaków w Iranie, Tocharystanie czy Indiach. Górskie szczyty i mała atrakcyjność terenów, na których żyli Kafirowie sprawiła, że Kalasze zachowali swoje starożytne wierzenia. Europejscy goście początkowo wrzucili je do worka z napisem “animizm”, ale współcześni badacze są zdania, że powinno się tutaj mówić raczej o archaicznej formie czegoś co dzisiaj określa się mianem hinduizmu. A raczej indoeuropejskiego substratu tego zbioru wierzeń i filozofii.

    Takie tam z Irlandii, znaczy z Kafiristanu

    Wielu badaczy, w tym Witzel, uważa, że wierzenia Kalaszów, to pi razy drzwi religia Ariów sprzed transformacji jakie zaszły, gdy zmieszała się ona z wierzeniami rdzennych mieszkańców subkontynentu (w przypadku Ariów Indyjskich) i płaskowyżu (w przypadku Ariów Irańskich). Poglądy te zdaje się potwierdzać intuicja muzułmańskich sąsiadów, którzy matecznik Kafirów ochrzcili mianem Hindukuszu, co jest tłumaczone na “zabójcę Hindusów” (aczkolwiek tutaj wskazuje się, że nazwa taka może równie dobrze wywodzić się z faktu, że w region ten uciekało wielu niewolników z subkontynentu i następnie ginęło z uwagi na trudne warunki). Kalasze wierzą w wielu bogów, duchy i nadprzyrodzone istoty. W przeszłości, gdy plemion praktykujących tradycyjną religie było więcej, wielu bogów było lokalnymi bóstwami, czczonymi tylko w określonym miejscu. Zazwyczaj jednak wyróżniają stworzyciela - najwyższego Boga (coś co my nazwalibyśmy henoteizmem). Występuje on pod różnymi nazwami: Imra, Mara, Dezau, Dezauhe czy Khodai. Bóg otoczony jest wieloma bogami, półbogami, manifestacjami i awatarami. Badacza uważają, że panteon Kalaszy to jeden z ostatnich żywych przejawów starożytnych wierzeń indoeuropejskich, które w innych regionach świata zostały wchłonięte przez różne odłamy chrześcijaństwa, islamu, buddyzmu czy wierzeń chińskich, bądź zmieszały się znacząco z wierzeniami podbitych ludów (religie mazdaistyczne i hinduizm).

    Wśród ważniejszych bogów panteonu wymienia się Warendra - boga niebios i piorunów. Powszechnie identyfikuje się go z hinduskim Indrą. Jego awatarem/emanacją jest Balumain, który nauczył Kalaszy jak świętować Chaumos (zimowe święta). Balumain ma jakoby pochodzić ze starożytnej ojczyzny wszystkich Kafirów. Kolejnym ważnym bogiem jest Munjem - król Środkowej Ziemi. Poważnym graczem jest także Mahandeo - bóg obfitości i przedstawiciel stworzonego świata w kontaktach z Bogiem (przez duże “B”). Główną boginią jest Jestak, pani domowego ogniska i opiekunka małżeństw. Oprócz bóstw, szczególną czcią otacza się wróżki, które mogą podzielić się z ludźmi nadprzyrodzonymi mocami. Wróżki żyją w najwyższych partiach gór i każdy, kto chce być kapłanem, musi spędzić jakiś czas wśród nich, aby nasiąknąć ich magią. Szwarccharakterem zaś, jest demoniczny Jestan, który pojawia się na ziemi pod postacią bestii podobnej do psa. Walczy on z bogami, którzy od czasu do czasu cisną w niego jakąś kometą.

    To wszystko co napisaliśmy w poprzednim akapicie to bardziej próba niż akuratny opis. Nie jest to zorganizowana i zinstytucjonalizowana religia - wierzenia są bardzo płynne i nie ma koherentnego wykładnika, który stawiałby granice między “herezją” a “ortodoksją”. Religia Kalaszy, to raczej rytuały, festiwale oraz luźne zbiory wierzeń, czarów i nadprzyrodzonych opowieści. Instytucja kapłanów przestała istnieć w pierwszej połowie XX wieku. Dzisiaj prowadzącymi ceremonie i obrzędy są szamani lub starsi danej wspólnoty. Bogowie mają swoje kapliczki, przy których składa się im ofiary z kóz, koni, krów i owiec. Ważną rolę odgrywa rytualna czystość, którą regulują szczegółowe przepisy. I tak na przykład, kobiety w trakcie menstruacji bądź blisko rozwiązania uważane są za nieczyste. Przed ważnymi rytuałami nie wolno również dotykać psujących się rzeczy, przebywać z umierającymi i wchodzić w kontakt z muzułmanami i przybyszami z zewnątrz. Wszystkie te rzeczy są w zasadzie nieuniknione, toteż właściwy rytuał poprzedzają obrzędy oczyszczające. Wierzenia Kalaszy w tym temacie są bardzo podobne do tych opisanych w Wedach i Aweście. W tym kontekście ciekawe jest na przykład wiązanie kruków ze zmarłymi przodkami i karmienie ich tylko za pomocą lewej ręki (kruków, nie przodków).

    Kalasza w strojach etnicznych

    Najhuczniej obchodzonymi świętami są Chilam Joshi (w połowie maja), Uchau (jesień) i Chaumos (zima). To ostatnie święto jest powszechnie uważane za najważniejsze. Trwa ono aż dwa tygodnie, mniej więcej od 7 do 22 grudnia. W jego trakcie celebruje się koniec prac rolnych i zbiorów. Odbywają się tańce, imprezy muzyczne i masowe ofiarowania zwierząt. Wierzy się, że Balumain opuszcza wówczas krainę bogów i dołącza do szeregowych wyznawców. Z racji obecności boga w obchodach święta udziału nie mogą wziąć ludzie, którzy nie odprawili stosownych rytuałów oczyszczenia. W trakcie święta składa się także ofiary przodkom. Służy temu specjalny rytuał, w którym dorośli mężczyźni oddają hołd młodym chłopcom (będących wcieleniami przodków), a ci formują “węża” i przemierzają wioskę. Część mężczyzn śpiewa nabożne pieśni, a druga część obsceniczne i wulgarne. W tym samym czasie kobiety przebierają się za mężczyzn, a mężczyźni za kobiety (Balumain jest jednocześnie uważany za kobietę i mężczyznę). Rytuałów i zwyczajów jest mnóstwo i nie bardzo mamy tu miejsce żeby je wymieniać. Warto jednak wspomnieć, że w trakcie Chaumos odbywa się turniej gry znanej Chikik Gal, w którym udział biorą reprezentacje poszczególnych wiosek. Gra polega na rzucaniu i zrzucaniu piłki na/z ośnieżonych stoków.

    Jak już wspomniałem, Kalaszy współcześnie jest już tylko cztery tysiące. Przez lata byli oni dyskryminowani i na różne sposoby “zachęcani” do przejścia na islam. Zdarzały się nawet zbrojne ataki i zabójstwa (które jednak, warto zaznaczyć, spotykały się z potępieniem pakistańskich rządzących i oficjalnych muzułmańskich organizacji religijnych). Wielu Kalaszy, ze strachu lub chcąc poprawić swój byt, przechodziła na islam. Przy starych wierzeniach została garstka ludzi zamieszkujących najbardziej niedostępne regiony. Polepszająca się infrastruktura otwiera na świat nawet te miejsca. Islam jest generalnie na najlepszej drodze do wyparcia tradycyjnych wierzeń. Pakistan był od początku pomyślany jako muzułmańskie państwo i kolejne rządy promują tę religię, jako element scalający bardzo zróżnicowaną mieszankę etniczną. Organizacje muzułmańskie zapewniają także edukację, wsparcie finansowe i opiekę zdrowotną. To czego ani Tamerlan, ani kolejni muzułmańscy władcy nie osiągnęli siłą, stanie się niedługo rzeczywistością dzięki szkołom, stołówkom i bieżącej wodzie. Szanse na to, że pakistański Asteriks przetrwa próbę czasu są raczej nikłe.

    Jest Chaumos, jest impreza

    PS. Wielkie dzięki dla @robson7 za tłumaczenie tekstu z “polskiego” na polski.

    Źródła:

    Russel Gerard, “Kalasha” w “Heirs to Forgotten Kingdoms: Journeys Into the Disappearing Religions of the Middle East”
    The Kalash People

    #daszwiare #wiara #religia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: zum.de

    +: JLMNSJCTELCTM, T..............a +34 innych
  •  

    Czy da się jakość zmienić rekomendacje jutuba? Kiedyś w proponowanych były świeże filmy i można było odkryć coś nowego. Teraz jako następne odtwarzają się filmiki, które już się widziało, więc jest takie błędne koło ;/

    #youtube

  •  

    Hej Murki z #wroclaw czy ktoś z was oddawał dziecko do żłobka dofinansowanego?
    Jak to jest z wpisowym? Teoretycznie żłobek kasuje tylko czesne i wyżywienie, a w praktyce liczą też sobe wpisowe. Niby można nie płacić, ale słyszałem o dzieciach wypisywanych ze żłobka bo rodzice nie wpłacili wpisowego. Iść na noże ze żłobkiem raczej też słabo
    Da się to jakos obejść? #dzieci #przedszkole pokaż całość

  •  

    15 grudnia br. odbędzie się zjednoczeniowy Sobór Cerkwi Prawosławnej na Ukrainie. Po wyborze nowego Metropolity Kijowskiego, Patriarchat Ekumeniczny wyda tomos o autokefalii
    #prawoslawie #religia #wiara #ukraina
    źródełko pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Wyciekły fragmenty rozmów Cyryla i Bartłomieja link
    Publicyści uważają ten wyciek za legitny, więc chyba już nie ma wątpliwości, że to jest sprawa czysto polityczna a nie dogmatyczna.
    Na pewno zainteresowani będą @Aryo i @orthodox
    #prawoslawie #religia #wiara #ukraina
    pokaż całość

    +: manekin, S........7 +2 innych
    •  

      Nadal nie są członkami Cerkwi, ponieważ partiarcha Bartłomiej ma takie same kompetencje zdjęcia z nich anathemy jak jak, czyli żadne.

      @orthodox: Podobnie wszyscy Polscy katolicy. To też wrogowie Chrystusa? Czy naprawdę uważasz, że Bóg jest zadowolony z tego, że odmawiasz prawa do jego wielbienia dla wszystkich pozostałych chrześcijan, którzy są przez Ciebie uważani za chrześcijan drugiego sortu z powodu różnego rodzaju rozłamów dokonanych przez ludzi? pokaż całość

    •  

      @manekin: "Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest" Ef 4,4
      Dla Boga nie ma Greka, Polaka, Niemca, Włocha czy Rosjanina, są ludzie z Nim i przeciwko Niemu, ochrzczeni i nieochrzczeni, chorzy duchowo i zdrowi. Bóg kocha wszystkich tak samo, zarówno Bogorodzicę i szatana, jednak my nierówno kochamy Boga. Heretycy nie przyjmują Boga jakim On jest, a jak uczą święci Ojcowie, nie ma chrześcijaństwa bez Cerkwi. Cerkiew jest tam gdzie jest prawda, a herezja i schizma to dzieło szatana.

      „Nie chcę, aby heretycy męczyli się i nie cieszę ich złu- Boże uchroń! Lecz szczególnie raduję się ich nawróceniem! Albowiem cóż wiernym może być milsze, od rozproszonych dzieci Bożych, zebranych w jedno. Nie straciłem rozsądku, aby radzić cenić niemiłosierdzie ponad miłość do człowieka. Przeciwnie, radzę z uwagą i gorliwością czynić dobro wszystkim ludziom i wszystkim wiernym być wszystkim dla potrzebujących. Lecz przy tym mówię: niewolno pomagać heretykom w utwierdzeniu ich głupich wierzeń, tutaj trzeba być ostrym i bezwzględnym. Albowiem nie nazywam miłością, lecz nienawiścią do człowieka i odpadnięciem od Bożej miłości to, kiedy ktokolwiek utwierdza heretyków w ich zbłądzeniach na nieuniknioną zagładę tych ludzi.
      Św. Maksym Wyznawca- asceta, mistyk, teolog, obrońca wiary

      „Ja wyznaję, że Cerkiew jest Jedna i katolicy dla mnie nie są Cerkwią, a w konsekwencji i nie są chrześcijanami, gdyż chrześcijaństwa nie ma bez Cerkwii.”
      św. męczennik Hilarion (Troickij)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Bartłomiej jednym prostym ruchem przywraca jedność Cerkwii na Ukrainie ZOBACZ JAK
    Tego, że przywróci zwierzchników niekanonicznych cerkwi do jedności się nie spodziewałem.
    #prawoslawie #religia #wiara #ukrainia @Aryo

    +: Cronox
    •  

      @Aryo: całkowicie popieram autokefalię cerkwi ukraińskiej, tylko precedensem jest tutaj całkowicie pominięcie kanonicznych struktur, które stanowią bardzo dużą część społeczeństwa >25% społeczeństwa (przy około 40% należących do PK)

    •  

      @cys1o @luvencedus @Irae: Bartłomiej nie ma kompetencji na robienie takich rzeczy- nie jest prawosławnym papieżem. Historycznie patriarchowie mieli kompetencje rewizyjne, ale nie odwoławcze, i to tylko na terytorium swoich patriarchatów. Bardzo dokładnie wyjaśnia kompetencje patriarchy Konstantynopola św. Nikodim Hagioryta w "Pidalionie", jest on największym prawosławnym autorytetem w dziedzinie kanonów.

      Metropolię Kijowską oddzielił od Cerkwi Rosyjskiej patriarcha-unita Grzegorz Mamma. Ponieważ nie był on prawosławnym, lecz papskim biskupem, jego decyzje byłby nieważne. Chyba kiedy Rosyjska Cerkiew otrzymała tytuł patriarchatu, to zrzekła się danej metropolii na rzecz Konstantynopola, jednak ten znów po jakimś czasie zwrócił ją Rosji i nie ma żadnego kanonicznego prawa jej zabierać. Mówi się, że Rosja siłą zabrała Ukrainę Konstantynopolu, lecz nawet jeśli, to cała Cerkwie, wszyscy patriarchowie wtedy zaakceptowali taką decyzję, więc de facto i de iure tak się stało. Biskupi, metropolici, patriarchowie nie mają prawa wtrącać się w sprawy Cerkwii, które są poza ich jurysdykcją, a Ukraina należy do Cerkwii Rosyjskiej.

      Wielu ludzi rozpatruje dane wydarzenia ze świeckiej perspektywy i cieszy się uniezależnieniem Ukrainy od Rosji. Z duchowego punktu widzenia to ogromna tragedia, ponieważ „filaretowcy” i „autokefalisci” to schizmatycy, którzy nie mają sakramentów, są martwymi nacjonalistycznymi organizacjami, które nie tylko nie dają zbawienia pastwie, lecz ściągają ją do piekła. Bartłomiej nie ma prawa zdejmować z nich anathemy, której sam nie nakładał, a sam będąc z nimi w łączności ewcharystycznej powinien być osądzony przez Cerkiew jako przestępca.

      Warto przypomnieć, że pseudopatriarcha Filaret miał w latach dziewiędziesiątych wielkie szanse na zostanie patriarchą moskiewskim i do czasu odrzucenia jego kandydatury najgłośniej na Ukrainie nawoływał do jedności z Moskwą. Kiedy go nie wybrano, tak bardzo chciał zostać patriarchą, że sobie własny patriarchat stworzył, ale już poza Cerkwią Chrystusa. Kanoniczna Ukraińska Autonomiczna Cerkiew Patriarchatu Moskiewskiego, żadnej autokefalii nie chce.

      Bartłomiej od dziesięcioleci jest on znany z łamania cerkiewnych kanonów ignorowania ich, interpretowania ich w wygodny dla siebie sposób, oraz otwartego nawoływania do zniesienia większości z nich. Modlę się, coby Cerkiew zerwała wszelką wspólnotę z tym jawnym wilkiem, który nawet się nie kryje z tym, że działa za amerykańskie pieniądze na rzecz zniszczenia prawosławia i zjednoczenia z Watykanem... W starożytności od takich wilków oddzielano się momentalnie, a nie czekało aż zaczną kraść z naszej owczarni.

      „Jak ma nie pójść do piekła ten co widzi, że cerkiewne kanony są deptane a on udaje, że nie widzi i nie słyszy.”
      „Jak raz to jest przyczyną wszelkiego zła: nie wypowiadać oburzenia w obronie małego. Przecież największe ze zgrzeszeń zdarzają się wtedy, kiedy małe nie otrzymało potrzebnej poprawy. Jak ci, którzy nie zwracają uwagi na małe rany ciała, później chorują gorączką lub gangreną, i umierają, tak i w przypadku duszy. Ci, którzy ignorują małe, ci pozwalają na wielkie. Gdyby ci, którzy ośmielili się odejść od bożych postanowień i zmienić chociażby coś małego, z samego początku dostali odwet według czynów, to nie ogarnęłaby Cerkwi dzisiejsza dżuma i dzisiejsza burza. Gdyż ten, kto nawet najmniej zauważalne odrzuca w zdrowej wierze, ten we wszystkim się psuje.”
      „Co jest przyczyną takich rozdarć w Cerkwi? Sądzę, że od niczego innego, jak od tego, że wybór i przeznaczenie hierarchów jest bez rozsądku i jak popadnie. Głowa powinna być silną... a kiedy ona sama po sobie jest słaba i nie może unikać chorobowych wpływów, to i sama staje się jeszcze słabsza i razem ze sobą gubi całe ciało.”
      Św. Jan Złotousty

      „Są trzy rodzaje ateizmu- ateista, heretyk oraz ten co widzi, że wiara jest w niebezpieczeństwie i nie robi nic.”
      Św. Grzegorz Palamas

      „Każdy mówiący ponad to co ustanowiono, choćby był godnym zaufania, choćby pościł, choćby dziewictwo zachowywał, choćby cuda czynił, choćby prorokował, niech będzie dla ciebie jak wilk w owczej skórze, działający na zgubę owiec”.
      Św. Ignacy Bogonosec, uczeń św. ap. ew. Jana
      pokaż całość

      +: S........7
    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Z nudów włączyłem sobie #eu4 z modem Extended Timeline od obecnego roku i puściłem na observe.
    Oto, jak wygląda świat po 50 latach od dzisiaj (październik, rok 2068):

    Europa wygląda całkiem normalnie, z małymi wyjątkami - rozbiór Szwajcarii, który nastąpił już w 2031 (przegłosowany zapewne w referendum #demokracjabezposrednia ) plus Chorwacja postanowiła zająć słoneczne plaże Czarnogóry. No cóż, tak się kończy bycie poza UE ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dodatkowo Obwód Kaliningradzki dołączył do Litwy.
    Gruzja także trochę zmodyfikowała granice. Widać też zajęte tereny Rosji - to wynik wojny turecko-greckiej.

    Basen Morza Śródziemnego to już osobna historia. Hiszpania i Włochy wypracowały kompromis w sprawie kryzysu imigracyjnego - zatrzymały imigrantów w Afryce i jednocześnie przyjęły ich do siebie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wschód zmienił się bardzo. Demokracja w Iraku nie zadziałała, trzeba było więc ochronić te ziemie przed wpływami ISIS. Arabia Saudyjska zajęła cały Półwysep Arabski (seems legit), a Indie wchnęły paru sąsiadów - Bangladesz, Sri Lankę i Malediwy. Chiny chciały obalić króla Bhutanui zastąpić go komunistami, ale stwierdziły, że lepiej będzie po prostu włączyć te tereny do siebie.

    W Ameryce Pd. karnawał. Brazylia zaszalała z sąsiadami, a i w Wenezueli powodzi się trochę lepiej, skoro postanowiła rozszerzyć komunizm poza swoje granice.

    Na Zachodzie bez zmian, oprócz tego, że USA zajmują już trzeci raz prawie całe terytorium Meksyku i pewnie trzeci raz nic konkretnego z tego nie wyniknie.

    W Polsce bez szału - nie porzuciliśmy katolicyzmu, nie wyszliśmy z Unii, mamy za to 17 atomówek ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
    Z rzeczy wartych zaznaczenia, to Wietnam, Laos i Litwa są prawie w całości ateistyczne, a Izrael jest sprzymierzony z Rosją.
    Mniej ciekawe miejsca/wydarzenia pominąłem, jak zobaczycie coś ciekawego na tych skrinach to dajcie znać :)
    Zobaczymy co się stanie dalej, jak będziecie chcieli to wrzucę to się dzieje ze światem w 2118.

    #paradox #geopolityka
    pokaż całość

    źródło: eu4_11.png

  •  

    Dasz Wiarę? Odc. 34 w którym poznajemy wzloty i upadki geniuszy od marketingu religijnego

    @niedoszly_andrzej znowu serwuje wyśmienity tekst, 100% jakości #daszwiare

    “To nie jest prawdziwy (tu wstaw nazwę dowolnej religii czy światopoglądu)” - to zdanie, które słyszy się wyjątkowo często w rozmowie z wyznawcami czy zwolennikami jakiejś religii bądź ideologii. Zazwyczaj pada ono jako odpowiedź na niewygodne zarzuty bądź wobec tych elementów/odłamów, z którymi rozmówca nie identyfikuje się albo podchodzi do nich z dużą dozą krytycyzmu. Nie, to nie będzie tekst krytykujący taką postawę. Zależy nam na tym żeby wiedzieć jak jest, a nie czy to słuszne. Swoją drogą, zmiany ideologii religijnej odbywają się zazwyczaj, jak wprowadzanie nowinek w starożytnym Rzymie - nikt nie przedstawia reformy jako czegoś nowego, a raczej jako “powrót do korzeni”.

    “Prawdziwość” jest często używana w kontekście misjonarskim. Ludzie generalnie nieufnie podchodzą do czegoś nowego. Jest to zrozumiałe - bezpieczne drogi to te sprawdzone. W przypadku religii, często dochodzi do tego element tożsamościowy. Wiadomo, Polska katolicka, Sri Lanka buddyjska, Turcja muzułmańska itd. Przy założeniu, że chcesz kogoś zainteresować nową religią, podejście w stylu “hurr durr odrzuć te kłamstwa i przyjmij Prawdę” raczej się nie sprawdzi. Chyba, że masz za sobą “ramię zbrojne”. O ileż jednak lepiej jest przekonać potencjalnego konwertytę, zamiast zmuszać go do czegoś? Sprawić by uwierzył, że tak naprawdę nie każesz mu wyprzeć się “dziedzictwa”, tylko odkrywasz przed nim jego prawdziwe znaczenie, zagubione lub zafałszowane na przestrzeni lat. Zapewnić, że to, co głosisz, to tylko dopełnienie.

    Podejście takie zostało wyprowadzone na szerokie wody przez pierwszą wielką religię misyjną czyli buddyzm. Dodawanie, adaptacja i reinterpretacja nie-buddyjskich elementów, zaszła w niektórych przypadkach tak daleko, że w zasadzie nie da się dojść do tego, co wzięło się z czego. Druga wielka religia misyjna, czyli chrześcijaństwo, miała bardzo zbliżone podejście. Wiele znaczących figur pierwszych wieków uważało, że chrześcijaństwo jest ostatecznym dopełnieniem objawienia pierwotnego, którego zniekształcone lub przestarzałe formy funkcjonowały jako filozofia, judaizm (tak, wiem) czy pogańskie wierzenia. Prawdziwymi artystami w tej dziedzinie okazali się jednak być manichejczycy. I ich perypetiami misjonarskimi zajmiemy się w tym odcinku.

    Mani prezentuje swoje dzieła Bahramowi

    Nasz gospodarz, @luvencedus, popełnił odcinek o manicheizmie, nie będziemy więc się tutaj powtarzać, a skupimy się na dziejach misyjnych i przykładach akulturacji. Mani był prawdziwym geniuszem i bardzo szybko doszedł do tego, o czym pisaliśmy przed chwilą. Nie przedstawiał się zatem jako twórca nowej religii. Wprost przeciwnie - głosił, iż jest kontynuatorem dzieła Zoroastra, Buddy i Jezusa, ostatnim z linii proroków, sięgającej do pierwszego człowieka Adama. Swoją misję prezentował nie jako próbę wyparcia i zastąpienia “starego”, tylko odnowienie nauczania poprzedników i dopełnienie go. Było to o tyle prostsze, że żaden z wymienionej trójki nie pozostawił po sobie własnych pism, a ich nauczanie początkowo przekazywano ustnie. Nauczony błędami poprzedników, Mani sam spisał swoje nauki, a że był artystą (poza byciem prorokiem, filozofem i lekarzem), to jeszcze je zilustrował.

    Mieszanie różnych tradycji religijnych przychodziło mu tak łatwo, że współcześni uczeni nie są w stanie ocenić czy rdzeniem manicheizmu były wierzenia judeochrześcijańskie, mezopotamskie, czy irańskie. Mani lubował się także w ezoterycznej interpretacji doktryn i nauk, z których budował swe własne - twierdził, że oczyszcza je ze zniekształceń, jakimi narosły przez setki lat, będących efektem zewnętrznych wpływów i ignorancji kolejnych pokoleń adeptów. Od poprzedników brał również rozwiązania praktyczne. Zatem model wspólnoty manichejskiej był mocno oparty na modelu buddyjskiej sanghi. Ciężar utrzymania mnichów spadał na laikat (mnich, palijski “bhikku”, dosłownie oznacza osobę żyjącą z datków). Organizacja instytucjonalnego kościoła była zaś wiernym odbiciem organizacji pierwszych wspólnot chrześcijańskich - 12 apostołów, 72 biskupów, 360 prezbiterów itd.

    Najsłynniejszy (ex)manichejczyk Zachodu- Augustyn z Hippony

    Mani nie ograniczał się tylko do składania istniejących puzzli. Twórczo adaptował pojęcia i symbole znane potencjalnym konwertytom, aby przekazywać im swoje idee. Jego następcy poszli tym tropem i starali się być “wszystkim dla wszystkich”, jak to mawiał Święty Paweł. Przynosiło to pożądane skutki. Manichejscy wędrowni mnisi-misjonarze z powodzeniem szerzyli nauki swojego mistrza w Persji, Azji Środkowej, Mezopotamii i Cesarstwie Rzymskim. W pewnym momencie wspólnoty manichejskie żyły na terenach od Brytanii aż po Chiny. Akulturacja, adaptacja i operowanie na pojęciach znanych słuchaczom (z subtelnym liftingiem i ezoteryczną interpretacją) były manichejską specjalnością. Przynosiło to jednak także mniej pożądane skutki, a doświadczył ich sam Mani.

    Nawrócenie dwóch książąt z rządzącej dynastii Sasanidów nie uszło uwadze tamtejszego kleru zoroastryjskiego. Stojący na jego czele Kartir może i przebolałby istnienie nowej religii, ale bardzo nie podobał mu się fakt prezentowania nauk Maniego jako “prawdziwej” wersji zoroastryzmu. Oznaczało to bowiem, że wersja jego magów prawdziwa nie jest. Dodatkowo, wydaje się, że Mani zabiegał o względy szacha Bahrama i przy jego pomocy chciał szerzyć swoją wiarę. Kartir miał jednak dokładnie taki sam pomysł i okazał się przy tym skuteczniejszy od rywala. Mani został aresztowany i po kilku miesiącach więzienia i tortur zmarł. Podobny los stał się udziałem manichejskich wspólnot na terenach Cesarstwa Rzymskiego. Jego władze były od początku podejrzliwe w stosunku do nowego superstitio, widząc w nim obcą religię. Ogłoszenie chrześcijaństwa religią państwową w IV wieku nie polepszyło tej sytuacji. Zwłaszcza, że niedawno ukształtowana ortodoksja również nie cieszyła się, gdy manichejscy mnisi odmieniali słowo Jezus na sto różnych sposobów.

    Jezus naucza Adama i Ewę. Oczywiście naucza ich manicheizmu, jak na jednego z najważniejszych poprzedników Maniego przystało.

    I tak na przykład, w 291 roku Bahram II skazał na śmierć Sisina, jednego z dwunastu apostołów wraz z jego uczniami. W 296 roku Dioklecjan kazał spalić manichejskich mnichów razem i z ich pismami, a Teodozjusz w 382 roku wydał dekret wprowadzający karę śmierci za sam fakt bycia manichejskim duchownym. Nie zniszczyło to od razu wspólnot manichejskich w Persji i na Zachodzie, ale dość skutecznie ograniczyło możliwości misjonarskie. O ich żywotności świadczy choćby fakt, że nauczanie podobne do Maniego było widoczne w grupach takich jak paulicjanie, tondrakici, bogomiłowie czy katarzy (co ciekawe, okrutne stłamszenie tych ostatnich przez katolickie krucjaty jest często przedstawiane przez Świadków Jehowy jako koronny dowód na to, że KRK niszczył “prawdziwe” chrześcijaństwo, przykłady są nawet na Wykopie). Zwolennicy Maniego zaś, znaleźli schronienie w środkowej Azji, na pograniczu Wielkiego Stepu, Iranu, Indii i Chin.

    Manicheizmem zaopiekowali się tutaj Sogdyjczycy. Można powiedzieć, że byli w tej kwestii specjalistami - to oni byli odpowiedzialni za transmisję buddyzmu (doprawionego wpływami mazdaistycznymi i stepowymi) do Chin, gdzie z kolei mocno zazębił się on z wierzeniami ludowymi i taoizmem. Sogdyjczycy byli wziętymi kupcami i pośredniczyli w handlu dalekosiężnym - z racji tego znali wiele języków i mieli szerokie kontakty. Co więcej, umiejętność pisania była wśród nich daleko bardziej powszechna niż wśród wielu innych ludów. Przetłumaczyli oni teksty manichejskie na sogdyjski, chiński oraz języki tureckie. W VI wieku miejscowa wspólnota manichejska była tak silna, że zerwała kontakty z archegosem (taki “papież” rezydujący w Seleucji). Pod koniec zaś VII wieku manichejski mnich Mihr-Ormazd uzyskał pozwolenie na działalność misjonarską w Chinach.

    Manichejscy mnisi z Gaochang (X wiek)

    Oprócz tłumaczenia słów, Sogdyjczycy przełożyli również idee zawarte w nauczaniu Maniego na bardziej zrozumiałe dla miejscowych wiernych, kształtowanych głównie przez buddyzm i taoizm. Manichejska Sutra Dwóch Zasad i Dwóch Ofiar chwyciła tak mocno, że w pewnym momencie została włączona do kanonu pism taoistycznych. Sukcesy odnoszone przez misjonarzy manichejskich były tak duże, że wywołały poważne obawy wśród kleru buddyjskiego - zwłaszcza, że manichejczycy szybko zaczęli przedstawiać Maniego jako Buddę. I to nie jakiegoś tam buddę, ale samego Buddę Światła (Amitabę) oraz Przewodnika Karawan (tytuł zarezerwowany dla Awalokiteśwary). Ponadto posługiwali się rzekomym listem Maniego do jego ucznia, Sogdyjczyka Ammo, w którym zalecał on medytować i “kumulować” cnotę. Sogdyjskie hymny wręcz ociekają terminologią buddyjską - Mani pozwala wiernym uczestniczyć w paranirwanie, Mani wskazuje jak wyjść z samsary, jak dostać się do Niebiańskich Krain oraz jak osiągnąć oświecenie. Dodatkowo manichejskie teksty były często lekko tylko zmodyfikowanymi tekstami buddyjskimi. I tak na przykład w tekście manichejskim czytamy:

    “Wszyscy członkowie Wielkiego Zgromadzenia, słysząc słowa Sutry zaakceptowali je pełni wiary i radości oraz przystąpili do wprowadzania ich w życie”

    W Diamentowej Sutrze z kolei tekst idzie tak:

    “wszyscy mnisi i mniszki, wierni mężczyźni i kobiety… usłyszawszy słowa Buddy uradowali się i przyjmując je z wiarą, zaczęli wprowadzać je w życie”

    Reakcją kleru buddyjskiego na wpływy manichejskie, było robienie czarnego pijaru “heretykom”. W obieg puszczano historie o tym, jak manichejscy konwertyci odradzają się jako gady i płazy, jakie katusze przechodzą oraz jakim to zwyrodniałym praktykom się oddają. Próbowano także zwiększać świadomość wiernych, którzy średnio orientowali się w tym całym doktrynalnym misz-maszu. Dobrze obrazuje to jeden z tekstów z epoki:

    “Mówiąc o przyjęciu Buddy, powinniśmy się zastanowić o jakim Buddzie mówimy; nie Manim, nie nestoriańskim czy zoroastryjskim, ale Buddzie Siakjamunim…”

    To chyba jednak na niewiele się zdało i w VIII wieku cesarze, motywowani naciskami kleru buddyjskiego, wydali edykt zabraniający nawracania Chińczyków na manicheizm:

    “Doktryna Maniego to przewrotne wierzenia, które oszukańczo przedstawia się jako buddyzm i zwodzi w ten sposób masy. Z tego tytułu zasługuje na to żeby być zabroniona. Jednakże, jej praktykowanie nie będzie karane, gdy ograniczy się do ludów, dla których jest to rdzenna wiara - to jest Zachodnich Barbarzyńców i innych przybyszów.”

    Budda jako głosiciel manicheizmu (obraz z Gaochang, X wiek)

    Upadek państwa szachów spowodowany najazdem Arabów sprawił, że manichejscy misjonarze ze Wschodu wrócili “do domu”. Nastąpiła reintrodukcja manicheizmu, która była możliwa głównie dzięki popularności, jaką zaczął się on cieszyć wśród perskich urzędników arabskiego imperium. Jej propagatorzy zaczęli z czasem twierdzić, że to “prawdziwy islam”, co rzecz jasna skończyło się tym, że zostali okrzyknięci zagrożeniem numer jeden, a fala prześladowań, zabójstw i aresztowań ruszyła na nowo. Jej wyznawcy chronili się oczywiście na znanym nam już pograniczu. Sytuacja ta trwała aż do połowy VIII wieku, gdy Ujgurzy pokonali swoich stepowych rywali i stworzyli chanat na wschodniej części Wielkiego Stepu. Ujgurscy władcy nawrócili się na religię Maniego i wymogli na Chińczykach ponowne otwarcie dostępu do “rynku religijnego”. Chronili ich także przed muzułmanami.

    Powiedzieć, że manicheizm spenetrował wówczas Państwo Środka, to nic nie powiedzieć. Dzięki dobrym układom z Ujgurami, kupcy manichejscy cieszyli się specjalnymi przywilejami w handlu na Jedwabnym Szlaku. Manichejskie klasztory stały się magazynami na dobra kupieckie, udzielały także pożyczek i mówiąc krótko - trzymały walutę w obiegu. Kupcy innych wyznań często przechodzili na manicheizm tak, aby rozbudować sieć kontaktów i ułatwić sobie biznes. Wielu z tych konwertytów było rdzennymi Chińczykami. Wraz z ekspansją na etnicznie chińskie ziemie Cesarstwa, manicheizm zaczął także prezentować się jako taoizm. W napisanym w VIII wieku “Kompedium Nauk Maniego” Mani jest przedstawiony jako inkarnacja Lao Tzu. Mimo to wydaje się, że wspólnoty taoistyczne miały dobre stosunki z manichejskimi.

    Ujgurski wybrany (X wiek)

    Manicheizm zaczął docierać już nie tylko na północ i do środkowej części Chin, ale także na wschód. Szczególnie liczne i wpływowe wspólnoty żyły w Nankinie, Yangzhou, Jingzhou i Shaoxing. Cesarze z dynastii Tang nie mieli innego wyboru niż zezwalać na to. Chińska armia nie była w najlepszym stanie i rządzący ród bazował na ujgurskich sprzymierzeńcach, którzy z kolei albo sami byli wyznawcami manicheizmu, albo mieli bardzo bliskie kontakty z manichejskimi kupcami z Sogdiany. Sielanka trwała aż do okolic 840 roku. Ujgurzy przegrali walkę o dominację nad stepem z konfederacją plemienną Kirgizów. Sytuację skrzętnie wykorzystali Chińczycy, którzy w 843 roku nie dość, że rozbili pozostałe wojska Ujgurów, to jeszcze zgotowali im rzeź, w której zginęło 10k osób.

    Zbiegło się to z falą ksenofobii, narastającą od jakiegoś już czasu. Cesarz Wuzong postanowił oczyścić kraj z obcych wpływów. Jego głównymi ofiarami byli wyznawcy buddyzmu (który wówczas nie był już raczej obcy Chinom), ale oberwało się także nestorianom, wyznawcom mazdaizmu i manichejczykom. Siły cesarskie niszczyły literaturę religjną, konfiskowały dobra materialne, dewastowały świątynie i zabijały kler. Manicheizm nie zniknął jednak z religijnego krajobrazu Chin, a zszedł do podziemia. Był już wówczas dobrze zadomowiony wśród etnicznych Chińczyków i to oni przejęli pałeczkę. Część z nich z czasem przeszła na inne religie, ale przeniosła manichejskie wpływy ze sobą. Prawdopodobnie pod silną inspiracją nauk Maniego był buddyzm Białej Chmury i buddyjskie kulty maitrejyczne.

    Budda Światła w jednej z Czystych Krain- w dolnych rogach znajdują się symbole manicheizmu: krzyż i słońce

    Nie był to jednak koniec samego chińskiego manicheizmu. Wielu mnichów zbiegło razem ze swoimi świeckimi zwolennikami do prowincji Fujian. Od X wieku region ten stał się centrum działalności manichejskiej. Brak swobodnych kontaktów z irańskimi współwyznawcami sprawił, że religia Maniego została na dobre przełożona na kulturę chińską. Zlała się na dobre z taoizmem i chińskim buddyzmem w takim stopniu, że z czasem przestała być rozróżnialna. Wydaje się, że ostatnie grupy świadome swojej odrębności istniały do XVII wieku.

    Dobrym przykładem na ich roztopienie się w świecie chińskiej religijności jest świątynia z Cao’an. Wybudowana została ona w okolicach połowy XII wieku i służyła lokalnej wspólnocie do przełomu XVI i XVII wieku. Odwiedzający ją w mniej więcej w tych czasach poeta Huang Fengxiang podawał, że jest opuszczona i zidentyfikował ją jako świątynię buddyjską. Budynki wybudowane przez manichejczyków zostały później faktycznie zaadoptowane przez miejscowych buddystów, którzy byli przekonani, że miejsce to było wcześniej buddyjskim miejscem kultu. Nie dokonywali więc zbyt wielu przeróbek co pozwoliło przetrwać kilku manichejskim artefaktom do naszych czasów.

    Mani jako Budda Światła

    Jednym z nich jest posąg Maniego jako Buddy Światła. Jest on bardzo podobny do buddyjskich posągów, ale posiada kilka wyróżniających go cech. I tak zamiast krótkich, kręconych włosów i braku zarostu posąg ma proste, długie włosy i brodę. Sądzi się, że posąg miał także wąsy i/lub baki, ale zostały one usunięte w XX wieku przez mnichów. Posąg zamiast spoglądać w dół patrzy wprost na wiernych. Mudra (sposób ułożenia rąk) również jest nietypowy - posąg ma bowiem obydwie ręce pod brzuchem z dłońmi zaplecionymi w koszyczek. Zamiast nianfo, przed świątynią znajduje się kamień, na którym napisano: “Czystość, Światło, Moc i Mądrość” - wyliczanka ta była często używana przez chińskich manichejczyków.

    Pojęcia i styl lokalnego manicheizmu okazały się tak “chińskie”, że badacze zidentyfikowali je jako nie-buddyjskie dopiero w 1940 roku. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że “podziemny” manicheizm przetrwał w Chinach do czasów współczesnych na podobnej zasadzie co japońscy Kakure-kirishitan. Powszechnie przyjmuje się, że poza Chinami manicheizm przestał istnieć do XIV wieku, a ostatnie chińskie grupy dotrwały do początków wieku XVII. Peter Bryder z Uniwersytetu Lund twierdzi jednak, że zna współczesnych manichejczyków oraz, że część chińskich świątyń na Tajwanie to ichnie miejsca kultu. Oprócz tego istnieją inicjatywy mające na celu wskrzeszenie religii Maniego i część z nich rzekomo nie ogranicza się do postowania w internecie i faktycznie działa “w terenie”.

    Kamień z manichejską isnkrypcją

    Źródła:

    1. Manicheism in China- Encyclopaedia Iranica
    2.Manichaeism and its Spread into China

    3. “A Refuge of Heretics: Nestorians and Manichaeans on the Silk Road” w: Foltz, Richard “Religions of the Silk Road”

    4.Manichaean and (Nestorian) Christian Remains in Zayton (Quanzhou, South China)

    #religia #wiara #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #historia
    pokaż całość

    +: 4alz, M........a +19 innych
    •  

      Pałeczkę w tej metodzie przejął później również Mahomet adaptując na rzecz islamu tradycję judaistyczną i chrześcijańską, punktując w Koranie co miało zostać przekazane poprawnie, a co nie.

      @ja_nie_lubie: owszem, w zasadzie ta technika czy sposób podejścia do tego co było "przed" była/ jest bardzo powszechna i korzystali/ korzystają z niej w zasadzie wszyscy. Uważam jednak, że nikt nie wspiął się na takie wyżyny jak manichejczycy. I już tłumaczę czemu tak uważam.

      Mam wrażenie, ze misjonarze innych religii uciekają/uciekali się częsciej do przedstawiania "tamtych" jako "swoich"- to znaczy Gautama, Konfucjusz, Sokrates, Lao Tzu to ewentualnie prorocy i filozofowie- ale już Mahomet czy Jezus nie zostaną przedstawieni jako Buddowie czy Mędrcy (na podobnej zasadzie jak Dalaj Lama stwierdził, że Jezus to bodhisattwa, ale w drugą stronę nie powie o Gautamie lub Maitreji per "Zbawiciel", "Syn Boży" czy "prorok").

      Muzułmańscy misjonarze NIGDY na dużą skalę nie przedstawiali Mahometa jako buddę, wcielenie Lao Tzu czy bliźniaka Ducha Świętego. Manichejscy- i owszem. Nie mieli oporów żeby "swoich" prezentować jako "tamtych". Mani był przedstawiany jako zbawca, Maitreja, prorok, budda, mędrzec etc. Niby subtelna różnica, ale, moim zdaniem, znacząca.

      Niektórzy uważają, że określenie "Ludy Księgi", w oryginale stosowane w odniesieniu do tych dwóch religii, należy rozszerzyć m.in. na Buddyzm, zgodnie z koncepcją, że boskie objawienie pojawiało się w różnych rejonach i epokach, ale dopiero u Mahometa w pełni.

      @ja_nie_lubie: wiem, że są niszowe i ezoteryczne sekty islamskie (w zasadzie niektóre z nich ciężko nazwać islamskimi), które tak robią- ale w mainstreamowym islamie ludy księgi to chrześcijanie, żydzi i sabejczycy (nie istniejący już, no chyba, że wliczać Mandejczyków). No, czasem robi się wyjątek dla wyznawców zoroastryzmu.

      No chyba, że uznamy bahaitów za muzułmanów- ale jakkolwiek mocno wywodzą się z islamu i tradycji abrachamicznej to jednak są klasyfikowani jako odrębna religia.

      Notabene, z tych względów niektórzy (np. ojciec kościoła Jan z Damaszku) nie uznawali islamu za odrębną religię, tylko za chrześcijańską herezję.

      @ja_nie_lubie: to prawda, jest mnóstwo podobieństw między chrześcijaństwem a islamem, zwłaszcza gdy weźniemy wschodnie chrześcijaństwo i zestawimy je bliskowschodnim islamem. Ogólnie ludowy, mistyczny, suficki islam jest naładowany elementami wcześniejszych religii- na Bliskim Wschodzie sufi czerpali garściami z ortodoksyjnego chrześcijaństwa (np. przebóstwienie czy obecny u Alawitów trójjedyny Bóg), neoplatonizmu, gnozy (Doskonały Człowiek u Alewitów) czy pogaństwa (choćby dżiny). Na nieco dalszym Wschodzie powszechna jest wiara w reinkarnacje, boskie inkarnacje etc.

      To jednak nie są poglądy maintreamu i na dążacych do zjednoczenia z Bogiem, żyjących w cenobitycznych wspólnotach, oddających się ciągłej modlitwie (czy to czegoś nie przypomina?) sufich patrzy się podejrzliwie :).

      PS. Sorry za błędy, piszę na szybko.
      pokaż całość

    •  

      @luvencedus: Zauważyłem że push to kindle wreszcie poprawnie ściąga tekst w wykopu.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    @Aryo Widział?
    Chyba pierwsze oficjalne ogłoszenie Patriarchatu o autokefalii dla Ukrainy.
    #religia #wiara #prawoslawie #ukraina

    +: Aryo, Cronox
  •  

    Ej Mirki, bo się wkurzyłem( ͡° ʖ̯ ͡°) kupiłem ostatnio xiaomi redmi 5a w playu (wiadomo xiaomi lepszy). Wsadziłem go w gumke i nakleilem szkło i zacząłem go używać wczoraj. Rano wsadziłem go do kieszeni, gdzie były klucze od mieszkania i w pracy wyciągam telefon z pękniętym ekranem (╯°□°)╯︵ ┻━┻
    Wkurzyłem się ostro, ale jakie są szanse że uznają mi reklamacje?

    #smartfon #xiaomi #android #pytanie #technologia #telefony #play pokaż całość

  •  

    Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, były nuncjusz apostolski w USA abp.Vigano oskarża papieża Franciszka o to, że conajmniej od 2013 r. wiedział i krył seksualne pedofiliskie przestępstwa arcybiskupa Waszyngtonu McCarricka.
    Tym samym Franciszek poszedłby w ślady Jana Pawła II, wieloletniego przyjaciela watykańskich pedofili.
    artykul
    dyskusja na reddicie
    #religia #wiara #katolicyzm #chrzescijanstwo #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

    +: dart22, a.......7 +6 innych
    •  

      @petrodolan: oczywiście kumplowanie się z przestępcą gwałcicielem nie jest przestępstwem, ale jeśli nuncjatura apostolska w USA prosi o uproszczenie procedury suspendowania księży pedofilów, a ty się nie zgadzasz, to coś jest nie tak

    •  

      @luvencedus: Zaciekawiłeś mnie, znalazłem taki urywek z wiki:

      In April 2003, a three-day conference was held, titled "Abuse of Children and Young People by Catholic Priests and Religious", where eight non-Catholic psychiatric experts were invited to speak to near all Vatican dicasteries' representatives. The panel of experts overwhelmingly opposed implementation of policies of "zero-tolerance" such as was proposed by the US Conference of Catholic Bishops. One expert called such policies a "case of overkill" since they do not permit flexibility to allow for differences among individual cases

      z tego ustępu wynika, że zrobiono tak z powodu opinii niezależnych ekspertów psychiatrii, chociaż oczywiście nie zamyka to tematu bo jest pare innych powiązanych spraw
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Jak tam nowe M&T, grywalne? Jakie są zmiany w odniesieniu do poprzedniej wersji? Summon @myzael
    #eu4 #meiouandtaxes

  •  

    Hej Mirki, mam pytanie,-ostatnio strona główna na fb mi szwankuje i wyświetla tylko parę aktualności a dalej jest "brak zawartości do wyświetlenia". Tak jakby raz zobaczony wpis już nie był wyświetlany, nie ma tak, że mogę skrolowac do tyłu w "nieskończoność", a jak odświeże parę razy to w ogóle nic nie wyświetla.
    Jest tak w trybie "najciekawsze" i "najnowsze", ktoś wie jak to naprawić?
    #fb #pytanie #internet
    #facebook
    pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Hej Mirki, pomocy - zastanawiam się nad kupnem telefonu tak za 400-500zł, po szybkim researchu padło na Xiaomi Redmi 5A (wiadomo, xiaomi lepszy ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), ale zastanawiam się nad LG K8. A może są jakieś inne alternatywy - mam sentyment do Samsungów, mają coś sensownego aktualnie?
    Zależy mi żeby smartfon szybko chodził i robił dobre zdjęcia.
    #smartfon #xiaomi #android #pytanie #technologia #telefony pokaż całość

    +: Cronox
  •  

    Religijne Mirki, też macie wrażenie, że po ostatniej zmianie papieża Franciszka w KKK styki katolików się przegrzewają?
    Niby nauczanie jest ex cathedra, ale zrywa z magisterium Kościoła Rzymskiego. Wielu niepostępowych katolików ma z tym problem, bo albo papież jest rzeczywiście nieomylny i może to prowadzić do takich kwiatków, albo cała ta nieomylność nie działa.
    #religia #wiara #katolicyzm #chrzescijanstwo pokaż całość

    +: biliard, D.......t +2 innych
  •  

    Mirki, polećcie jakieś fajnego radio samochodowe z możliwością odtwarzania z usb (ewentualnie z bluetooth) tak żebym nie zbankrutował ( ͡° ͜ʖ ͡°) Peugeot 206 jeśli to ma znaczenie
    #motoryzacja #elektronika #audio #samochody

    +: Cronox
  •  

    Mirki, mam pytanie. Orientujecie się jak zmieniają się ceny lotów Ryanair/Wizzair? Planuję wakacje na marzec 2019 i nie wiem czy kupować bilety teraz czy czekać aż stanieją albo będa jakieś promocje?
    #tanieloty #podroze #podrozujzwykopem #turystyka #taniepodrozowanie

    +: Cronox
  •  

    Mircy, jak działa grupa armii? I czy da się zwiększyć limit dywizji w armii?
    I czy lepiej puszczać plany bitwy czy sterować dywizjami ręcznie?
    #hoi4

    +: Cronox
  •  

    Jakie mody polecacie do HoI4?
    #hoi4

    +: w...................z, Cronox
  •  

    Dasz Wiarę? Odc. 33 w którym czekamy na nadejście Buddy
    @niedoszly_andrzej doznał oświecenia i zaserwował nam kolejny odcinek, 100% jakości #daszwiare

    Każdemu kto przeczytał tytuł rodzi się zapewne pytanie w stylu “Zaraz, zaraz. Jak to czekamy? Przecież Budda odwiedził już ten padół łez?! Na co mamy czekać?”. Partially true, jakby to powiedzieli Anglosasi. Tak się jednak składa, że większość buddyjskich tradycji/szkół/nurtów wyznaje pogląd, że Siddhartha Gautama nie był ani pierwszym, ani ostatnim buddą. Przekonanie to, jak i temat dzisiejszego odcinka, jest związane z wierzeniami, które mówią o istnieniu tak zwanych kalp. Termin ten zaś jest często gęsto używany w buddyjskiej i hinduistycznej kosmologii, a korzeniami sięga (prawdopodobnie) wedyjskich tradycji. W dużym skrócie - oznacza baaaaardzo duży odcinek czasu (interpretacje się różnią).

    Zasadniczo używa się go jako miary czasu między kolejnymi stworzeniami wszechświata. Każda kalpa ma jakoby mieć tysiąc buddów. Wierzenie to zostało, między innymi, oparte na słowach przypisywanych Gautamie w tekstach zebranych w Kanonie Pali. Budda na krótko przed swoją śmiercią miał jakoby powiedzieć swoim zwolennikom, że nie jest on pierwszym, który osiągnął stan oświecenia, że przed nim było wielu buddów i po nim także przyjdą kolejni. Miał także zapowiedzieć, że kolejnym buddą będzie Maitreja. I właśnie Maitreją się dzisiaj zajmiemy, bo teorie religijne z nim związane są bujnie rozwinięte i bardzo ciekawe. Tym ciekawsze, że fragment zapowiadający jego nadejście jest, w opinii wielu badaczy, apokryficzny, ale nie przeszkodziło mu to zrobić zawrotnej kariery (także poza wierzeniami buddyjskimi).

    Wyobrażenie Maitrejji pochodzące z II wieku

    Ale od początku. Przekonanie, że każda kalpa ma tysiąc swoich buddów zazębia się z wiarą w tak zwanych Siedmiu Starożytnych Buddów, będących łącznikiem między przeszłą kalpą - Vyuhakalpą (Chwalebna Kalpa), a obecną - Bhadrakalpą (Pomyślna Kalpa). Budda Vessabhu miał być ostatnim przebudzonym Chwalebnej Kalpy, a nasz znajomy, Gautama, czwartym buddą kalpy aktualnie trwającej. Maitreja z kolei, ma być następnym, piątym buddą naszej ery. Czas pomiędzy życiem kolejnych buddów, to okres przechodni, w trakcie którego, najogólniej rzecz ujmując, morale spada a nauki prowadzące do oświecenia degenerują się.

    Zdaniem tradycji wywodzących się z mahajany, Maitreja przebywa obecnie w Tuszicie, jednej z wielu niebiańskich krain. Jest to o tyle ważne, że kraina ta jest osiągalna dzięki medytacji. Jest on więc dostępny dla buddystów znajdujących się daleko na ścieżce prowadzącej do oświecenia. Według podań o jogaczarze, Maitreja miał duży wpływ na kształtowanie się tej szkoły. Pogląd o obecności buddów w innych krainach wszechświata nie jest ograniczony do Maitreji. Według części interpretacji, Gautama i wszyscy jego poprzednicy również przebywali w Tuszicie (lub innej niebiańskiej krainie) zanim narodzili się jako ludzie (co nie znaczy, że nie byli nimi nigdy wcześniej) i osiągnęli pełne oświecenie.

    Maitreja czilujący w Tuszicie, manuskrypt z Nalandy

    Z racji poglądu mówiącego, że czas pomiędzy ziemskim życiem kolejnych buddów to okres postępującego zepsucia, przyjście Maitreji jest często interpretowane w niemal mesjański sposób. Z tego powodu niektórzy twierdzą, że inspiracją dla wykreowania takiej postaci był zoroastryjski mesjasz, Saoszjant, a sama idea czerpie garściami z wierzeń Ariów. Inni jednak odrzucają tę hipotezę, gdyż idee mesjańskie nie są ograniczone do zoroastryzmu i jeśli już szukać rodowodu Maitreji w wierzeniach aryjskich, to bardziej zasadne byłoby oparcie się na postaci hinduskiego Kalkina, dziesiątego i ostatniego wcielenia boga Wisznu. Kalkin jest często interpretowany jako postać równoległa do irańskiego Mitry.

    Tak czy inaczej rolą Maitreji będzie odnowienie zamierających nauk Gautamy (a co za tym idzie, poprzednich buddów) i oczyszczenie ich z późniejszych im, psujących je wpływów. Nie dziwota zatem, że wielu buddystów wyczekuje jego nadejścia. Motyw Maitreji jak i jego postać są bardzo popularne w sztuce buddyjskiej. Tradycje mówią, że gdy już pojawi się na Ziemi, osiągnięcie pełnego oświecenia zajmie mu tylko 7 dni (najkrótszy możliwy okres) a spełni się to dzięki cnotliwemu życiu w przeszłych wcieleniach. To podanie jest z kolei związane z wiarą (występującą raczej w mahajanie), że buddowie muszą przebyć drogę przez wiele wcieleń, zanim uda im się dojść do celu. W myśl tych poglądów, Gautama również przebył drogę przez wiele wcieleń, zanim dotarł do tego, w którym udało mu się osiągnąć stan buddy. O drodze tej opowiada na przykład zbiór podań znany jako Dżataka.

    Ilustracja pochodząca z Dżataki

    Wokół tego, co będzie robił Maitreja i jak będzie wyglądała jego ziemska działalność wyrosło wiele legend i wierzeń. Zgadzają się one zasadniczo co do tego, że sednem jego działalności będzie odnowienie nauczania poprzedników, które nieubłaganie, powoli degeneruje się od czasu śmierci Gautamy. Jego przyjście przypadnie na czasy, w których buddyzm (albo jego czysta, właściwa forma) zostanie zapomniany przez większość ludzi. Niektóre z podań są mocno odjechane i twierdzą na przykład, że poziom oceanów spadnie do takiego poziomu, że nowy budda będzie je mógł przebyć na piechotę. Albo, że Maitreja będzie tak wielki, że szat buddy wystarczą tylko do zakrycia dwóch jego palców, a ludzie wśród których będzie działał będą dożywali wieku 80 tysięcy lat.

    Wiele nurtów buddyzmu traktuje podania o Maitreji dosłownie - w sensie, że w przyszłości narodzi się jeden taki człowiek, który osiągnie stan oświecenia oraz odnowi nauczanie. Istnieją jednak poglądy, które traktują te podanie jako metaforę. Tak jest na przykład z grupami opartymi na nauczaniu Nichirena. Ich zdaniem, w każdym człowieku tkwi naturalny potencjał do osiągnięcia stanu pełnego oświecenia i przy próbie zrozumienia słów traktujących o Maitreji należy wziąć to pod uwagę. “Maitrejów” będzie zatem co niemiara - a będą nimi wszyscy osobnicy, którzy podążając za nauczaniem buddów osiągną pełne oświecenie i dzięki temu staną się uosobieniem współczucia, gdyż Maitreja, zdaniem ludzi podążających za Nichirenem, oznacza “Współczujący/Pełen Współczucia”. Warto jednak nadmienić, że zdaniem badaczy, Maitreja wywodzi się od maitrī z sanskrytu, co jest tłumaczone jako “bezwarunkowa miłość/ życzliwość”.

    Irański łącznik?

    Jeszcze inni twierdzą, że Maitreja już przyszedł. Ba! Historia zna takich, którzy sami twierdzili, że są wcielonym Maitreją. Pretendentów było wielu i zazwyczaj byli to osobnicy szukający nadprzyrodzonego mandatu dla swoich celów. I tak na przykład chińska cesarzowa Wu Zetian (jedyna kobieta rządząca Chinami w swoim imieniu) ogłosiła w VII wieku, że jest wcieleniem Maitreji, a swoją stolicę, Luoyang, ogłosiła Świętym Miastem. Czasem “maitrejowanie” miało bardzo krwawy przebieg - tak było w przypadku koreańczyka Gung Ye, który założył królestwo Taebong. Ogłosił się on buddą i zaczął domagać się od swoich poddanych boskiego kultu. Prawdopodobnie cierpiał z powodu paranoi dlatego też wszędzie węszył spiski. W końcu zaczął zabijać ludzi ze swojego otoczenia, co ostatecznie doprowadziło do tego, że został obalony i zamordowany przez swoich dowódców. W Chinach doszło także do kilku rebelii, których liderzy ogłaszali się inkarnacją następnego buddy.

    Pretendentów znajdujemy jednak nie tylko w zamierzchłych czasach. Ron Hubbard, założyciel Kościoła Scjentologicznego, podawał się za Maitreję, opierając się na nie podanych nigdzie źródłach sanskryckich, uważając, że pasuje do opisów wyglądu nowego buddy. Obecnie żyjący Ram Bahadur Bomjon, nepalski nauczyciel duchowy i asceta, twierdzi, że jest inkarnacją Maitreji. Jego zwolennicy (wywodzący się także z krajów europejskich i anglosaskich) uważają ponadto, że jest on także wcieleniem Gautamy. Jest to jednak wysoce kontrowersyjna postać, bo na jego zwolenników jak i na niego samego padają podejrzenia o stosowanie przemocy, porwania, wymuszenia i tym podobne. Nepalska Rada Buddyjska wydała komunikat, w którym stwierdziła, że nie jest on buddą.

    Niedoszły (?) budda Jiddu Krishnamurti

    Jako się rzekło, idee związane z nadejściem Maitreji odbiły się echem także poza buddyzmem. Fascynacji przyszłym buddą ulegli teozofiści i zaadoptowali to pojęcie, łącząc je z figurami mesjańskimi z innych religii. Na początku XX wieku wielu teozofistów uznało, że wcieleniem Maitreji, mesjaszem i długo wyczekiwanym “Nauczycielem Świata” jest pochodzący z południa Indii Jiddu Krishnamurti. Długo oczekiwana manifestacja buddy w Jiddu nie ziściła się jednak, a on sam, choć został “duchowym nauczycielem”, z biegiem czasu odrzucił to przekonanie. Inna teozoficzna interpretacja, wyrażona przez Rudolfa Steinera, głosi, że Maitreja objawi się za trzy tysiące lat i będzie ostatecznym wcieleniem Jezusa Pantery (który nie jest tożsamy z Jezusem z Nazaretu, ale podobnie jak buddowie współpracuje z nim w oświecaniu ludzkości). No cóż, pozostaje nam tylko czekać.

    #religia #wiara #ateizm #ciekawostki #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu

    Wielki Buddha (Maitreja) z Leshan
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Mirki, czy możecie mi wyłożyć jak krowie na rowie kompozycję armii w #eu4 #europauniversalis

    +: Cronox

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika luvencedus

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.