•  

    Rodzice którzy chcą mieć dziecko powinni mieć minimum ~2 miliony oszczędności(wymóg powiększany o inflację) na giełdzie, w krypto lub w nieruchomościach by dziecko które nie będzie chciało pracować miało z czego się utrzymać a gdy para nie spełni tego warunku to powinna być przymusowa aborcja.
    #antynatalizm #neet #aborcja

    •  

      @UczesanyPedryl: Coś takiego jest niemożliwe jako stabilny system. Nawet gdyby rozmnażali się wyłącznie ludzie z tej listy to jak tylko zabrakło by mas to by się okazało że nie ma komu zapłacić tymi wszystkimi pieniędzmi za zrobienie jachtu i jego serwis, za obsługę elektrowni i wydobywanie węgla czy rud uranu żeby ta elektrownia miała paliwo, i za obsianie pola i zrobienie jedzenia z plonów. I potomstwo Jeffa Bezosa czy Elona Muska musiało by zasuwać żeby zdobyć podstawowe potrzeby. Jeśli by nie zdechli zbytnio przyzwyczajeni do 'zasobów bez konieczności pracy na nie' i dalej się rozmnażali to sytuacja wracała by do normy.I nie, nie zatrudnili by robotów do tego wszystkiego bo nie mieli by też komu zapłacić aby te wszystkie obecne koncepty doprowadzić do stanu użyteczności.
      Technologiczna osobliwość to coś co może wyzwolić ludzi od pracy. I w skali historii ludzkości może być naprawdę blisko. Dlatego jeśli ktoś popiera #antynatalizm bo 'konieczność pracy' to jest idiotą który poddaje się widząc już metę.
      pokaż całość

    •  

      @Assailant: ale jaka meta, jak ja juz bede na emeryturze jak to sie stanie. Nic mi z tego nie skapnie.

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Pośród snu śmierci, gdy już odrzucimy
    Wrzawę śmiertelnych, budzą w nas wahanie,
    Zmieniając życie nazbyt długie w klęskę.
    Któż by zniósł bicze i szyderstwa czasu,
    Krzywdy ciemiężców i zniewagi pysznych,
    Boleść okrutną wzgardzonej miłości,
    Prawa leniwe, zuchwalstwo urzędów
    I poniżenie, które znosić musi
    Zasługa cicha od niegodnych łotrów,
    Gdyby uwolnić się mógł sam od tego
    Nagim sztyletem? Któż by niósł ów ciężar
    I dźwigał życie swoje udręczone,

    #antynatalizm #przegryw
    pokaż całość

    +: lguodwznkoi_e, Wroona11 +5 innych
  •  

    Do wszystkich #rozowepaski Nie popelniajcie tego bledu co wasze kolezanki, i nie nawiazujcie zadnych dluzszych kontaktow z genetycznymi podludzmi chyba ze w celu ich wykorzystania. Szkoda swiata na takie odpady i po prostu pozwolmy selekcji naturalnej dzialac. Tylko chady powinny miec dostep do seksu i bardzo ze tak jest.

    Lepiej jest byc wyruchana jak szmata i zostawiona po jednej nocy przez chada, niz spedzac chociaz jeden dzien w zwiazku z beciakiem
    Lepiej wychowywac samemu dziecko chada z piekna buzka, niz dac jakiemukolwiek podczlowiekowi sub7 bez gumy
    Lepiej byc cale zycie sama i czekac na tego jedynego, niz umawiac sie i marnowac czas z przecietniakami ktorzy nie wiedza czego chca w zyciu i czego naprawde pragnie kobieta

    #przegryw #blackpill #tinder #zwiazki #pokazmorde #seks #redpill #looksmaxing #antynatalizm #zwiazki #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    #antynatalizm #childfree

    Kolejna piękna sobota w ciszy i bez większych zobowiązań, w południe spacer, wieczorem trening, życie bez żadnych ograniczeń ( ͡º ͜ʖ͡º). Ujadacze z tagu #przegryw jak tak wam źle to przynajmniej pocieszajcie się tym że nie musicie bawić dzieci i jesteście wolni.

  •  

    #zwiazki #redpill #blackpill #przegryw #incel #przemyslenia #antynatalizm #psychologia #filozofia #niebieskiepaski #rozowepaski

    Cześć Mirki kochane! :)
    Wyjdzie pewnie chaotycznie i niestety tl;dr, ale mam nadzieję że wyjdzie ciekawie i zainspiruje wielu do dyskusji...

    Od dawien dawna, próbuję dokonać syntezy po analizach tego co dzieje się wokół nas. Mam na myśli nie tylko moje własne doświadczenia i refleksje, ale także przestrzeń informacyjną w jakiej jesteśmy zanurzeni, historie wielu ludzi których znam mniej lub bardziej, ale też naukę, kulturę, sztukę i splecione z nimi stereotypy czy ideologie.
    Podpiąłem celowo sporą ilość tagów, bo myślę że to co napiszę będzie się z nimi jakoś zazębiać, nawiązywać do pewnych grup zainteresowań czy identyfikacji.

    Wiem że nie wszyscy to zauważają (nie są zmuszeni by zauważać), iż wojna damsko-męska się pogłębia i eskaluje. Wiem również, że wcale nie dotyczy ona jakiś domniemanych "przegrywów" z Wykopu, ale dotyczy nas wszystkich, zarówno mitycznych "samców alfa", "samic alfa", ale też zwyczajnych kobiet oraz mężczyzn, ze wszelkimi swoistymi problemami, codziennymi zmaganiami egzystencjalnymi.
    Jako że mam już 41 lat i wiele doświadczeń, zarówno tych dobrych jak i złych, myślę że mój głos może mieć jakąś wartość. Piszę z perspektywy człowieka a zatem istoty empatycznej, czującej i myślącej, mam też nadzieję że z perspektywy osoby niegłupiej... ;)

    Na początek opowiem Wam o czasach które pamiętam a które wcale nie są tak bardzo odległe w czasie, to zaledwie jakieś 10-15 lat temu. Już wtedy dużo się mówiło o patologii w związkach, zwłaszcza o przemocy mężczyzn wobec kobiet. To był czas, kiedy można było zauważyć kampanie uświadamiające pt. "Bo zupa była za słona".
    Trzeba przyznać to otwarcie, że dla większości ludzi z mojego pokolenia, zarówno kobiet jak i mężczyzn, schedą po czasach PRLu były po prostu traumy wyniesione z domów rodzinnych i to w zatrważającej skali. To byli nieobecni ojcowie, zaborcze, nieradzące sobie z emocjami i z życiem matki, często to było polane sosem katolickiej hipokryzji. Rodzice potrafili stosować nie tylko kary fizyczne, ale niejednokrotnie wszystko jeszcze było obtoczone alkoholizmem, biedą, ogólną beznadzieją.
    Nawet jeśli nie było jakiś patologii czy nasilonych dysfunkcji, lata okupacji, potem komunizmu, zrobiły z polskim społeczeństwem swoje.
    Myślę że u schyłku lat 90tych, kiedy dokonywała się słynna "transformacja" i pęd ku europejskim standardom, ambicjom i pragnieniom, bardzo mocno dawało się zauważać kompleksy u większości ludzi. U dzieci, które tak samo jak ja, są już mniej lub bardziej dorosłymi obecnie. Większość roczników 80-90, to dzieci bite, tresowane, poniżane przez rodziców, przez system, nie znające własnej wartości, doświadczone przez wiele traum wyniesionych z własnych domów rodzinnych.
    I te wszystkie dzieci, niepewne, częstokroć porzucone emocjonalnie, zlęknione, pełne kompleksów i oczywistych zaniedbań, zostały nagle wrzucone na głęboką wodę społeczeństwa konsumpcyjnego, kapitalistycznego, rywalizującego i teoretycznie wolnego.
    To była oczywista radość, móc pójść do sklepu i kupować wreszcie te wszystkie rzeczy, które wcześniej można było oglądać jedynie na półkach Pewexu. To było piękne, by móc założyć własną działalność, robić biznes. To było cudowne, móc w końcu poczuć się jako pełnoprawny europejczyk, zasmakować wreszcie "wolności".

    Według mnie, problem polega na tym, że nie byliśmy nigdy mentalnie i emocjonalnie przygotowani, by w takim tempie przez ten proces przechodzić. U większości ludzi odezwały się kompleksy i zwierzęca, żarłoczna natura. Zachodnie nurty i ideologie były przyjmowane z bezkrytyczną fascynacją. Wielokrotnie dawaliśmy się podporządkowywać tzw. pedagogice wstydu, ponieważ nie potrafiliśmy rozpoznawać wartości w sobie. Odrzucając to co złe, odrzuciliśmy również to co dobre. Innymi słowy, nasza transformacja odbyła się jedynie na gruncie materialnym, natomiast na gruncie intelektualnym czy duchowym, humanistycznym, wpadliśmy w ogromny regres.
    W większości przypadków, nasi rodzice nie byli w stanie nawet nas wspierać, rozumieć. Transformacja postępowała tak szybko a presja była tak duża, że większość ludzi straciła kontakt z własnym człowieczeństwem, wartościami które z niego płyną. Bardzo łatwo było nami sterować "dzięki" kompleksom. Te wyniesione z domów niejednokrotnie narracje, że jesteśmy do niczego, że sobie nie radzimy w nowej rzeczywistości, że może zawiedliśmy, albo z pewnością zawiedziemy, że nie dorastamy do pięt tym ludziom sukcesu, iluzjom lansowanym chociażby w takich serialach jak "Dynastia".
    Łykaliśmy ten ściek, nasze matki to łykały a potem my łykaliśmy np. "Seks w wielkim mieście". Może matki młodych Mireczków tu obecnych, załapały się dopiero na to drugie...
    Zachłysnęliśmy się zachodem swego czasu, 20 lat temu. Może nie było innej możliwości. Jest postęp, jesteśmy już częścią czegoś nowego. Rozwijamy się, uczestniczymy wreszcie w problemach wielkiego świata. To dobrze z jednej strony, ale też źle. Jak ze wszystkim.

    Pamiętam kobiety 15 lat temu. Oczywiście, jak zawsze w historii, bywały takie które były złe i głupie, mało wartościowe, dziwki, materialistki, oszustki, manipulantki. Jednak przeciętne kobiety wtedy, podobnie jak mężczyźni, przechodzili w większości jako dzieci przez podsystem katolickiego wychowania, chrześcijańską ideologię. To sprawiało, że niezależnie od płci, ludzie się szanowali wzajemnie i bardzo byli wyczuleni na "grzech", czyli po prostu potencjalne krzywdy jakie mogliby zadać drugiej osobie. W rozmowach z ludźmi, patrząc na ich postawy, sposób bycia, nawet z tymi którzy oficjalnie odcięli się od kościoła i potrafili to uzasadnić, dało się wyczuwać nadal przywiązanie do pewnych wartości, takich jak poszanowanie dla drugiej osoby, szczerość, otwartość, autentyczność. Wygląd aż tak się nie liczył a blachary, solary w wydaniu kobiet, tudzież skórę, furę i komórę u facetów się piętnowało otwarcie w naszym społeczeństwie. Liczyło się coś więcej, liczył się człowiek! I to było coś, co sukcesywnie pozwalaliśmy w sobie zabijać, poddając się narracjom o zaściankowości, niedostosowaniu do określonych standardów, europejskiego stylu życia, wyzwolenia...

    Najgorsze jest to, że w tym procesie odczłowieczania, dehumanizacji, postanowiły przodować kobiety, nieustannie rozniecane przez "modne" i wpływowe lewicowe ośrodki, czasopisma, media. Nie skończyło się na tym, że większość mężczyzn, zostało uświadomionymi iż należy traktować kobiety jako równoprawne istoty ludzkie. Ta przemiana, pozyskanie świadomości, zrozumienie z męskiej strony społeczeństwa, nie była trudna, ponieważ większość mężczyzn czuła to i rozumiała, odczuwając brak swoich własnych ojców w procesie wychowawczym, brak obecności emocjonalnej, nadużycia wszelkiego rodzaju.
    Problem w tym, że te nadużycia zachodziły przy cichym jak zwykle przyzwoleniu kobiet i matek, które z braku innych możliwości akceptowały i utrzymywały status-quo, głównie ze względu na korzyści materialne i fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

    Był czas równowagi między nami, kobietami i mężczyznami, mniej więcej 15 lat temu. Na tym powinniśmy się wtedy zatrzymać i to rozwijać wspólnie. Jednak z jakiegoś powodu, kobiety postanowiły się zemścić na mężczyznach. I ten akt zemsty według mnie, jest wciąż i to już mainstreamowo niestety wspierany.

    15 lat temu, kobieta która nie była zadowolona z randki, miała jakieś pytania, wątpliwości, złe przeczucia, nie do końca rozumiała słowa czy postawy mężczyzny, dawała mu szansę i umawiała się z nim na drugą randkę. Nie zakładała od razu, że taki facet jest do wyrzucenia, że należy go w związku z tym potraktować milczeniem. W tamtych czasach, kilkanaście lat temu, kobieta szanowała siebie ale szanowała mężczyznę. Rozumiała że nie chodzi o znalezienie ideału ale że ważny jest dialog i praca nad związkiem.
    A wtedy, gdy mężczyzna potrafił się otworzyć, pokazać prawdziwego siebie, opowiedzieć swoją historię, bez generowania fasady "męskości", był postrzegany jako wartościowy, mimo jakiś wad, czy może nawet jakiś niefortunnych zachowań czy wypowiedzi.
    Całkiem atrakcyjne, piękne zwłaszcza że inteligentne i empatyczne kobiety, potrafiły sprawić, że mężczyzna mógł czuć się człowiekiem. A jego wygląd nie miał znaczenia aż tak wielkiego, liczyło się to co czuje, jak rozumuje, jak postrzega świat. To głównie na polu inteligencji i wrażliwości, przeciętny mężczyzna mógł zainteresować wartościową kobietę. Nie musiał mieć brody drwala, super ciuchów i obiecującej kariery w wieku 25 lat. Wystarczyło że traktował kobietę normalnie, że potrafił dostrzegać jej człowieczeństwo i wrażliwość, podobnie jak dostrzegał to wszystko w sobie.
    Nie było problemem to, by podzielić się na pierwszej randce trudnymi przeżyciami, refleksjami na temat świata. Wręcz przeciwnie, to właśnie i głownie to stawało się fundamentem prawdziwej intymności. Odwaga, szczerość, autentyczność.

    Ale im bardziej chcieliśmy dogonić zachód im więcej kompleksów po stronie zarówno mężczyzn jak i kobiet, im więcej narcyzmu, potrzeby by się pokazać, zbudować atrakcyjną fasadę w mediach społecznościowych. Im bardziej te technologie, umożliwiające nam maskowanie tych wszystkich problemów się rozwijały, przenosiliśmy tę trudną, subtelną pracę wewnętrzną, rozumienie własnej emocjonalności i tożsamości, związane z tym traumy na grunt płytki, poprzez zakotwiczenia w przeróżnych aktywnościach, fasadach, zabiegach PRowych. Zgubiliśmy w ten sposób nasze człowieczeństwo i zdolność do prawdziwej miłości.
    Zaczęliśmy się przyzwyczajać, zaprzeczać, urządzać się w tym nowym świecie, pod presją, ogromną presją, bo wszyscy się baliśmy by nie zawieść czyichś oczekiwań. Oczywiście pierwsze skrzypce zawsze grały oczekiwania rodziców, potem równolegle oczekiwania społeczne. Ludzie przestali z sobą rozmawiać, przestali się czuć prawdziwie, otwierać, kochać. Wszystko stało się tak zatomizowane, wyobcowane, że dziś już nikt nie pamięta, jaka to przyjemność móc się otworzyć i poczuć się zrozumianym przez drugiego człowieka.

    Zafiksowaliśmy się na samcach i samicach, chcemy podchodzić do tematu na gruncie dobrych genów, kariery, statusu, stanu posiadania. W świecie materializmu, konsumpcjonizmu i narcyzmu, wszyscy jesteśmy przegrywami i incelami.
    Możesz być kobietą z świetnie wygimnastykowanym tyłkiem, możesz wrzucać codziennie zdjęcia na Insta, możesz płakać, że nie ma dziś prawdziwych facetów... Ale możesz być też wkręconym w ten absurd facetem, któremu się wydaje, że bez kasy i ambicji, takiej plastikowej Julki nie poderwiesz, że nie masz u niej szans.
    Ale czy to jest powód do rozpaczy?

    W pewnym sensie to jest powód do rozpaczy, ponieważ 15 lat temu, kobiety nie szczyciły się tym, że są blacharami. Dziś większość się tym szczyci. Natomiast mężczyźni, widząc jak bardzo kobiety podupadły współcześnie, będą atakowani i wyzywani od inceli, podczas gdy 15 lat temu, spora część z nich, bez problemu znalazłaby siebie w całkiem satysfakcjonującym związku. I to w obustronnym przekonaniu, z poczuciem spełnienia, szacunku i bezpieczeństwa.
    Naprawdę wiele nie było potrzeba, wystarczyło mieć jakieś obycie i inteligencję, wystarczyło wykrzesać z siebie odrobinę empatii. Szukając mądrze, cierpliwie, w sensownym przedziale czasu i z realnym wydatkiem energetycznym, dało się natrafić na "tę jedyną", ze wzajemnością.
    Dziś jest to 100 razy trudniejsze. Problem w tym, że to samo mówią nie tylko mężczyźni ale również kobiety.
    Powinniśmy się zatem zastanowić, gdzie leży prawdziwy problem? A ten problem będzie się pogłębiał statystycznie jeśli
    wspólnie nie zastanowimy się nad nim tu i teraz.

    Niestety dla większości ludzi to jest niewykonalne, albo bardzo trudne, bo nie tylko trzeba prześledzić historię własnego dzieciństwa, nie tylko należy rozumieć historię ludzkości jako taką, ale też trzeba potrafić opisać to w słowach, umieć o tym porozmawiać, kiedy przychodzi taki moment, między jednym a drugim aktem seksualnym, między jedną a drugą wypłatą, wizytą u kosmetyczki czy przewijaniem dziecka.

    Jednak zasadniczy problem polega na tym, że my chcemy odgrywać role samca albo samicy, tak jak zostały nam one narzucone. Rzadziej chcemy poznawać to, co to znaczy że jestem mężczyzną, kobietą, co to dla mnie znaczy? Zamiast tego jesteśmy poddawani terrorowi określonych ról, udajemy, boimy się "zdemaskowania", że coś czujemy, myślimy, że to może nie pasować do narzuconej narracji (nie wiadomo przez co, przez kogo). Nie chcemy uczestniczyć w kształtowaniu rzeczywistości wokół nas, boimy się wyjść na wariatów, boimy się odrzucenia, zmarginalizowania, nawet jeśli to co czujemy i myślimy wydaje się być prawdziwe.
    Boimy się utraty statusu męskiego czy kobiecego. Nie zauważamy tych sprzężeń zwrotnych, tej całej społecznej inercji...
    Kobietom zależy tylko na tym, żeby urodzić dziecko, nawet jeśli to jest zbrodniarz wojenny, psychopata... Dla niej ważne tylko jest to, że on jest "przystosowany" i "dobrze kombinuje". Inni faceci uznają go za "samca alafa".Ale ani ona, ani on, nie przejmują się tym w jakim realnie świecie to dziecko będzie musiało żyć. Z taką zupełną lekkością i beztroską, większość par zakłada, że skoro mieli ochotę na siebie wskoczyć i powstało dziecko, to znaczy że wszystko jest ok. Nie ma po co myśleć. Przecież od myślenia można nabawić się depresji, a chodzi o to, żeby się ruchać, trzepać hajs, pokazywać innym jak bardzo wysoki status się osiągnęło... Ale gdyby zapytać: "Po co?", większość ludzi zadziwi się tak postawionym pytaniem. Większość ludzi żyje współcześnie na poziomie ameby, prymitywnego zwierzaka. To że srają do kibelka wyposażonego w bluetooth, tego faktu nie zmienia.

    Tak, kiedyś było źle, było ubogo, patologicznie, szaro, jednolicie... Ale przy tym zwłaszcza jeśli spojrzymy na polską kulturę, muzykę, media, film, teatr, jazz, ewidentnie widać w tym wysoki poziom humanizmu, szczerości. Nie udało się za komuny nawet zabrać ludziom autentyczności. Może dlatego że czuli że o coś walczą?
    Dziś jedyne co potrafimy to wyzywać się od przegrywów w męskim gronie a kobiety widząc to, tylko się cieszą bo mogą manipulować bezkarnie, wymagać "więcej" a my nie mamy jaj, żeby powiedzieć dość! A kiedy mówimy to wprost, okazuje się że sprawy zaszły już tak daleko, że wszelki sprzeciw, nawet w mainstreamowych mediach, w całym tym społecznym imaginarium, jest obracany przeciwko nam. Ale widocznie potrzebny jest ten czas, by kobiety zrozumiały w końcu, że od samych początków były kochane i jak zawsze były tymi upragnionymi. Bo to normalne. Czemu my nie jesteśmy tymi upragnionymi? Czy tylko dlatego że my mamy miliony plemników a one tylko jedno jajo? Czy jedyne na co nas stać, to tłumaczenie wszystkiego ewolucjonizmem i biologią?
    Ja temu nie zaprzeczam. Ale czy jako ludzie, świadomi tego wszystkiego, powinniśmy naprawdę redukować to do czysto zwierzęcych procesów? Przecież wiemy że nie o to nam chodzi. Prawda?

    Dlaczego zatem hejtujemy się na każdym kroku, kiedy ktoś pragnie wznieść się ponad zwierzęcość? Dlaczego się cenzurujemy, kiedy ktoś mówi o tym, że najważniejsza jest miłość, charakter, wartościowość człowieka? Dlaczego nagle wtedy zbierają się masy ludzi, powtarzające do porzygania, że: "jesteś naiwny, to tak nie działa, musisz być prawdziwym mężczyzną/kobietą"...

    Potrafiliśmy być prawdziwymi, bo potrafiliśmy być takimi jakimi jesteśmy. Jasne, było i jest wiele do zrobienia, ale zapomnieliśmy o tym, zastępując to chorymi fasadami. To dlatego dziś 1/3 małżeństw się rozpada. Pewnie ogólnie rozpada się 2/3 związków a reszta żyje w fałszu. "bo facet to ma być facet" Więc w 90% przypadków pary nie są w stanie wypracować bliskości i intymności. Bo jak zwykle są wtłaczane na wszelkie możliwe sposoby i same się wtłaczają nieświadomie w ramy.
    Nie rozumieją, dlaczego się kłócą. Imperatyw rozmnażania się i bycia "normalnym", "przystosowanym" bierze górę.
    Nie ważne są refleksje, dialog, otwartość, jasne komunikaty... Ważny jest tylko lęk przed odrzuceniem, ostracyzmem. Zasadności i sensowności pewnych ról się nie dyskutuje przecież.
    A zwłaszcza gdyby facet chciał dyskutować, to już dramat! Friendzone na wstępie.
    I najbardziej przykre jest to, że to nie tylko jest wina kobiet, ale samych facetów również. Nie widzimy bowiem, że ugrzęźliśmy w pewnych wzorcach, że współczesny feminizm te wzorce pielęgnuje i wzmacnia.
    Nie widzimy tego, jednocześnie, że większość facetów nie ma jaj, ulega tej narracji, poczucia winy, uniżoności. Ale nie wolno nam facetom mówić o emocjach prawda? Bo to by oznaczało słabość!
    A na tym wzajemnym cenzurowaniu się, wyzywaniu od inceli i przegrywów, zyskują tylko kobiety. One niestety tak w większości zostały wychowane bo, wy sami to utrwalacie w swoich "męskich" postawach.
    Jedyne co należy zrobić, to przerwać ten zaklęty krąg. Bo za to co dzieje się obecnie, wszyscy ponosimy odpowiedzialność. Nie jest to wina konkretnie kobiet, czy mężczyzn. To jest nasza wspólna wina.

    Im bardziej będziecie się jako faceci stawiać w roli adoratorów, bankomatów, sądząc że w ten sposób stajecie się odpowiedzialnymi i "męskimi", tym bardziej kobiety będą was ranić i wykorzystywać. Podświadomie, bo tacy będą ich ojcowie, więc naturalnie będą takich zachowań oczekiwać.
    I to naturalne że zarówno wy je, jak i one was, będą obwiniać za ten stan rzeczy.

    Jeśli nie nauczymy się o tym dyskutować po obu stronach, nie zobaczymy w sobie w pierwszym rzędzie ludzi, których dotyczą te ważne problemy, to ok. Możemy być po prostu zwierzętami i na pierwszej randce po prostu imponować wyciągiem z konta, albo tapetą na twarzy i sztucznymi cyckami.
    Zmierzam do tego, że po obu stronach mamy do wykonania wielką pracę, ponieważ odeszliśmy bardzo daleko od tego, co dawniej było naturalne i zdrowe.
    pokaż całość

  •  

    Logika Niemców: ludzie którzy nie maja dzieci będą płacić jeszcze więcej bykowego.

    To wcale nie tak, ze niektórzy nie chcą robić dzieci, być może z przyczyn finansowych albo są bezpłodni.

    #antynatalizm #niemcy

    źródło: IMG_4573.PNG

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ile znacie osób wśród swoich znajomych, które do wszystkiego doszły same? Dajmy na to własne mieszkanie. Wśród wszystkich osób, które znam tylko jedna doszła do tego własną pracą. Co do reszty to mieszkanie w części lub całości zasponsorowała im rodzina. Oczywiście nie ma w tym nic złego, nawet im zazdroszczę, konkluzja jest taka, że jak kogoś nie stać na to by swoim dzieciom zapewnić dobry start w dorosłe życie to nie powinien tych dzieci mieć

    #antynatalizm #nieruchomosci

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #60c3343a6d4c9c000b10b709
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    Aktualnie przeciętny Amerykanin kupuje 68 nowych ubrań co roku, z czego połowa jest zakładana 3 razy lub mniej. Z drugiej strony opinia publiczna bardzo śmieje się z akcji adoptowania pszczół, niekoszenia fragmentów łąk i wytyka "hipokryzję" osób publicznych propagujących tę akcję a uważających że kobieta ma prawo decydować o swojej ciąży.

    Prawda jest taka że gdyby rodzice wykazali się chociaż minimum wyobraźni i gdyby chociaż odrobinę martwili się o przyszłość swoich dzieci pierwsi by protestowali pod PE rządając bardziej rygorystycznych działań ekologicznych i pierwsi by adoptowali pszczoły, a osoby bezdzietne całowali po stopach że nie dokładają konkurencji ich dzieciom w dostępie do zasobów, przestrzeni itp. A jednak albo wcale o tym nie myślą, albo ćpają copium że świat którego nie dało się naprawić przez tyle lat nagle zostanie uprzątnięty a 10 mld ludzi będzie łatwiej kontrolować niż 7 mld.
    #antynatalizm #ekologia
    pokaż całość

    •  

      @szybki_zuk: niee, właściwe to był tylko przykład, nic konkretnego. Chodzi o samo podejście do czegoś o co rodzice a nie bezdzietni powinni się głównie martwić

      +: Devilus
    •  

      @Faraluch: Świadomość przyrodnicza w Polsce jest niestety tragiczna. Tym bardziej tragiczna, że jest to element wojny światopoglądowej, więc ciężej konserwatywnemu społeczeństwu podążyć za tą zachodnią modą na to, żeby bardziej zwracać na to uwagę. Wręcz płakać się chce jak się patrzy co wyczyniają Lasy Państwowe, albo jak w miastach kosi się co chwilę trawe, nawet gdy ta trawa już zniknęła i została sucha ziemia.

    • więcej komentarzy (3)

  •  
    BlackPillowaPrawda

    +85

    Dlaczego eutanazja powinna być niezbywalnym prawem każdego człowieka i powinna być nabywana od razu po ukończeniu 18 roku życia?

    Myślę że głównym powodem jest to że zostaliśmy sprowadzeni na ten padoł spierdolenia bez naszej decyzji. Mimo naszej woli. Powinniśmy więc mieć prawo do wyjścia z tej gry kiedy tylko będzie się nam chciało
    I nikt nie powinien tego krytykować ani nam w tym przeszkodzić.

    Po drugie. Nie każdy wygrywa na loterii genetycznej. Uważam że jak najbardziej humanitarną rzeczą byłoby umożliwienie zakończenia życia każdemu spierdonowi na żądanie. Przynieślibyśmy ulgę przegrywom kończąc ich chujowa i pozbawioną sensu egzystencję odciążając tym samym system podatkowy i oczyszczając pulę genów. Tym samym zwalniając przestrzeń na Ziemi

    #blackpill #incel #antynatalizm #eutanazja #przegryw
    pokaż całość

    +: lguodwznkoi_e, Sruklilele +83 innych
  •  

    #antynatalizm
    Zadziwiające jest jak wielu natalistów nie myśli w ogóle o minimalizowaniu szkód w razie jakiegoś wypadku - np. kupując ubezpieczenie na życie. Może się przecież wydarzyć taka sytuacja, że np. oboje rodziców zginie, kiedy dziecko jest już o krok przed dorosłością, ale jeszcze na ich utrzymaniu i wtedy taki dzieciak jest w bardzo głębokiej dupie, bo nikt się już nie zainteresuje tym, żeby mu pomóc.

  •  

    Zawsze gdy przypomnę sobie, że nie będę miał dzieci ogarnia mnie radość i takie zadowolenie z siebie, że zacząłem wyznawać antynatalizm. W pewnym sensie jest to jak wygrana na loterii kilkuset tysięcy złotych, do tego X lat więcej wolnego czasu i dużo mniej stresu w życiu.

    #antynatalizm

    •  

      @krytyk1205: jaki sobie świat stworzysz, to Twoja wola. Jakimi ludźmi się otaczasz też jest Twoją sprawą.
      Można wieść życie szczęśliwe będąc samemu, tak jak i z gromadką dzieci.
      Nie trzeba tu antagonizować, napuszczać jednych na drugich, pokazywać, że świat MUSI być zero-jeden!
      Ale jeśli wolisz tak to widzieć, to świadczy tylko o tym, jak wąski nasz horyzont postrzegania lub dałeś się zmanipulować, że tak musi być. pokaż całość

    •  

      @Leniek: No właśnie - antynatalizm nie jest postawą chcenia/niechcenia dzieci, tylko osądem moralnym na temat sprowadzania ich na ten świat. Sytuacja, w której ktoś chce mieć dzieci, ale powstrzymuje się od ich zrobienia ze względu na antynatalizm, jest jak najbardziej możliwa - wtedy zajebistą opcją jest adopcja, która jest sytuacją win/win, o ile nie jesteś zjebany jako rodzic (a to przy adopcji ponoć dobrze sprawdzają). cc @microraptor
      Jakbym był bardziej ustawiony w życiu, to pewnie bym sam pomyślał o adopcji, ale na ten moment, to zbytnie obciążenie ekonomiczne w niepewnych czasach (aczkolwiek sporo ludzi ma na to wyjebane i żyje w stylu YOLO, co prowadzi do wielu tragedii życiowych).
      pokaż całość

      +: Devilus
    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Tego już za wiele! Wystarczy na tym wypoku powiedzieć, że jesteś #antynatalizm albo #childfree i zbiega się od razu tysiąc madek i dawców spermy i zaczną Ciebie namawiać albo krytykować za decyzje życiowe

    Pokażmy ilu nas jest!

    źródło: sosrodzice.pl

  •  

    Ten post dedykuję wszystkim pseudoantynatalistom, którzy uważają, że jak ktoś jest biedny to nie powinien mieć dzieci, ale jak jest bogaty, to już może. Wypunktuję, dlaczego takie myślenie jest błędne:

    1. Pomimo pieniędzy, nie jesteś w stanie zagwarantować, że Twoje dziecko będzie szczęśliwe. Zgadzam się, że ludziom bogatym jest dużo łatwiej w życiu, ale nie jest to gwarancja szczęścia. Twoje dziecko może zostać porwane dla okupu, może rozbić się sportowym samochodem na drzewie i zostać kaleką do końca życia, może wpaść w nałogi. Możliwości jest naprawdę wiele.
    2. Twoje dziecko będzie powodować cierpienie innych. Wszyscy, niezależnie od poziomu zamożności często ranimy inne osoby, czasem nawet nieumyślnie. Zawsze będziemy budzić czyjś gniew, zazdrość, nienawiść, czy strach. Nie da się tego uniknąć.
    3. Nawet jeśli Twoje dziecko będzie szczęśliwe, to w kolejne pokolenie/a mogą już nie żyć w dobrobycie wypracowanym przez potomków. Historia pokazuje, że w przeszłości istniało wiele rodów, które za sprawą różnych czynników traciły cały majątek i popadały w biedę.
    4. No i podsumowując, na koniec klasyczny argument Davida Benatara: "Benatar twierdzi, że najlepsze wyobrażalne życie, w którym nie zaznalibyśmy ani sekundy przykrości, byłoby neutralne w stosunku do niezaistnienia. Ale takie życie nie jest możliwe, więc przyjście na świat, jest krzywdą wyrządzoną nam przez rodziców. Ktoś, kto nie zaistnieje, z pewnością nie zazna ani bólu, ani smutku, nie będzie lękał się śmierci itd."

    #antynatalizm
    pokaż całość

  •  
    BlackPillowaPrawda

    +9

    **Carl Sagan - "Pokora"**
    „Jeden filozof twierdził, że zna cały sekret.
    Obejrzał dwóch niebiańskich nieznajomych od stóp do głów, i utrzymywał przed ich twarzami, że ich osoby,
    ich światy, ich słońca i ich gwiazdy,
    zostały stworzone wyłącznie na użytek człowieka.
    Na to stwierdzenie nasi dwaj podróżnicy upadli
    przeciwko sobie, ogarnięci przypływem niezrozumiałego śmiechu. ”


    To z "Micromegas" Voltaire'a z 1752 roku

    W XVII wieku wciąż była nadzieja, że:
    nawet jeśli Ziemia nie była centrum Wszechświata,
    to może być to jedyny „świat”.
    Ale teleskop Galileusza ujawnił że
    „Księżyc z pewnością nie ma gładkiej i wypolerowanej powierzchni”
    i że inne światy mogą wyglądać
    „tak jak twarz samej Ziemi”.

    Księżyc i planety bez wątpienia pokazały,
    tyle samo roszczeń do bycia światami jak Ziemia - z górami, kraterami, atmosferami, czapami polarnymi, chmurami, a w przypadku Saturna olśniewających, niespotykanych pierścieni składających się z cząsteczek lodu.

    Po tysiącleciach filozoficznej debaty problem był następujący, ostatecznie zdecydowano się na paradoks „wielości światów”.
    Mogą być bardzo różne od naszej planety.
    Ale żaden z nich może nie być tak przyjazny dla życia. Jak Ziemia.

    Ale Ziemia nie była jedyna.
    To był następny punkt z serii "Wielkich Zwodzeń"
    poniżające doświadczenie, demonstracja naszej pozornej nieistotności, rany zadane przez naukę w poszukiwaniu faktów Galileusza, zabrały dumę ludzkości.

    Cóż, niektórzy mieli nadzieję, nawet jeśli Ziemia nie znajduje się w centrum Wszechświata,
    To Słońce jest.

    "Słońce jest naszym Słońcem."
    "W takim razie Ziemia jest w przybliżeniu w centrum Wszechświata!"

    Być może część naszej dumy można było w ten sposób uratować.

    Ale w dziewiętnastym wieku astronomia obserwacyjna pokazała, że Słońce jest tylko jedną samotną gwiazdą w wielkim, grawitacyjnym zespole słońc zwanych Galaktyką Drogi Mlecznej.
    Daleko od bycia w centrum Galaktyki, nasze Słońce z otoczeniem ciemnych i małych planet leży w nierozróżnialnym sektorze niejasnego spiralnego ramienia.
    Jesteśmy trzydzieści tysięcy lat świetlnych od Centrum.

    "W takim razie nasza Droga Mleczna jest jedyną galaktyką!"

    Galaktyka Drogi Mlecznej jest jedną z miliardów, a może setek miliardów galaktyk różniących się pod względem masy, jasności, oraz konfiguracji gwiazd
    Niektóre współczesne fotografie głębokiego nieba pokazują więcej galaktyk poza Drogą Mleczną
    niż gwiazd w Drodze Mlecznej.

    Każda z nich jest wyspiarskim wszechświatem zawierającym może sto miliardów słońc.

    Taki obraz jest głębokim kazaniem o pokorze.

    Długoletni pogląd, podsumowany przez filozofa Immanuela Kanta, że „bez człowieka całe stworzenie byłoby zwykłą pustynią, rzeczą na próżno i bez końca” objawia się dziś jako pobłażanie sobie.

    Wydaje się, że zasada przeciętności ma zastosowanie do wszystkich naszych okoliczności.

    Nie mogliśmy wcześniej wiedzieć, że dowody będą, tak wielokrotnie i dokładnie, niezgodne z twierdzeniem, że
    ludzie są w centrum Wszechświata.

    Ale większość debat została rozstrzygnięta zdecydowanie na korzyść stanowiska, które,
    jakkolwiek bolesne, może być zawarte w jednym zdaniu:

    "Nie dostaliśmy wiodącej roli w kosmicznym dramacie.

    Być może ktoś inny ma.

    Być może nikt inny nie ma.

    W obu przypadkach mamy dobry powód do pokory ”.

    #blackpill #redpill #filozofia #astronomia #astrofizyka #nihilizm #ateizm #rozwazania #przegryw #smierc #spierdolenie #tfnogf #incel #nauka #naukowyblackpill #wszechswiat #religia #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #socjologia #spoleczenstwo #antynatalizm #pozytywnynihilizm
    pokaż całość

    źródło: lossy-page1-1200px-Hubble_Extreme_Deep_Field_(full_resolution).tif.jpg

  •  

    Bazujac na swoim poprzednim wpisie, gdzie ludzie mówili mi, że nie jestem antynatalistką, bo mnie tylko dzieci wkurwiają pod blokiem, i nie powinnam tagować swoich wysrywów jako #antynatalizm , ale jako #childfree , tylko dlatego, że nie mam skrajnych antynatalistycznych poglądów, ale chuj ¯\_(ツ)_/¯

    Fajnie by było nie zwiększać ciągłe populacji i jej wymieniać, a po prostu żyć i nie umierać, ale to sie nazywa utopia.

    Ale ci co robią sobie dzieci kiedy nie mają warunków nawet dla siebie powinni iść do pierdla, a samo posiadanie dziecka powinno być egzekwowane jak robienie prawa jazdy czy pozwolenia na broń, a nie, że se zrobisz 9 kaszojadów i mieszkasz w 2 pokojowym mieszkaniu i wszyscy są ok z tym, kurwa by prowadzić auto musisz miec specjalne pozwolenie, a by powołać nowe świadome siebie istnienie na świat, czy tego chce czy nie to spoko, mieszkaj se w stodole zrób se 11 gówniaków, albo nawet tylko jednego gówniaka dalej mieszkając w tej stodole, i nikt nawet krzywo nie spojrzy, ehh.

    #gorzkiezale #wysryw #nudzimisie
    pokaż całość

  •  

    Co za mentalność robaków. Ja mam gówniaka, więc Ty cierp. Trzymanie ryczącego kaszojada na balkonie to ten sam poziom co palenie na balkonie, żeby mi w mieszkaniu nie śmierdziało, niech cuchnie innym. Albo prowadzenie głośnych rozmów przez telefon tak żeby cały blok słyszał. Jeszcze grilla rozpalcie XD
    Polskie święte krowy, ja mam bombelka więc mi wszystko wolno, a Ty cierp i się dostosuj.
    #bekazpodludzi #patologiazmiasta #antynatalizm
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20210608_144722.jpg

  •  

    Bardzo polecam komentarze pod tym filmem, chyba nigdy nie widziałam, żeby ludzie od prawa do lewa (a widać tę różnicę w światopoglądzie po niektórych komentarzach) tak bardzo zgadzali się ze sobą.

    W skrócie: video mówi o tym, że spada dzietność, a komentujący jednym chórem odpowiadają, że chyba kogoś pojebało, żeby sprowadzać dzieci na ten świat. Aż miło poczytać.

    https://www.youtube.com/watch?v=QyCmtf3i1l4

    Taguję tylko #antynatalizm i #childfree, może nie wybuchnie poza te granice.
    pokaż całość

    źródło: AN.PNG

  •  
    BlackPillowaPrawda

    +133

    Największa iluzja stworzona kiedykolwiek przez zwierzę. Traktat o przekleństwie świadomości swojego istnienia

    Czym jest społeczeństwo? Czemu ludzie lubią gromadzić rzeczy? Czemu tak mocno zależy nam na dzieciach? Czemu tak desperacko próbujemy zostawić coś po sobie. Czemu tak nam zależy na życiu?

    Odpowiedź na te wszystkie pytania jest bardzo prosta - na razie jesteśmy jedynym gatunkiem zwierzęcia z tak rozbudowaną świadomością. A co się wiąże ze świadomością? Strach przed śmiercią. Wiemy, że umrzemy i większość społeczeństwa nie potrafi tego przełknąć, nie myśli o tym, udaje, że wszystko jest w porządku. Nie może pogodzić się z wizją tego, że w ciągu kilku dekad zniknie bezpowrotnie. Na strachu przed śmiercią zbudowano absolutnie wszystko, co dzisiaj znamy. Na strachu przed końcem stoi cała nasza cywilizacja.

    Według Google'a przeciętna długość życia osobnika z gatunku małpy, która ma na tyle wybujałego ego, aby nazwać się "rozumną" wynosi około 84 lata. I rośnie średnio w tempie dwóch lat na dekadę, i przyspiesza.

    84 lata. Co to jest? W perspektywie Wszechświata to jest ułamek czasu porównywalny do mrugnięcia okiem. Od naszego urodzenia do naszej śmierci będzie potrzebne naszej planecie okrążenie naszej dziennej gwiazdy zaledwie 84 razy. Niektórzy szczęśliwcy przeżyją ponad sto takich okrążeń. Ale w perspektywie kosmosu nie zmienia to nic. Nasze życia nie mają żadnego znaczenia, inne zwierzęta nie zawracają sobie tym głowy dlaczego? Bo nie są tak świadome jak my. Przeciętny szympans ma świadomość na poziomie 6-letniego dziecka. Pies na poziomie 2-3-latka.

    Zwierzę podąża swoim instynktem, nie zadaje pytań, rodzi się, żywi, rozmnaża, umiera będąc trybikiem w maszynie. Człowiek nie może się pogodzić, z tym że podobnie jak pies czy pchła nie znaczy nic. Że jest tylko produktem milionów lat brutalnej ewolucji przypadkowego życia na kupce kurzu krążącej wokół gigantycznej i stale rozszerzającej się bomby termojądrowej. Jednej z wielu setek miliardów bomb, które składają się na galaktykę. Jedną z wielu miliardów galaktyk w gigantycznym oceanie ciągle rozszerzającej się zimnej pustki.

    Zgodnie z ogólnie przyjętym konsensusem w świecie astrofizyki nasz Wszechświat jest otwarty, czyli nie wymagał niczego, by powstać. Powstał spontanicznie, sam z siebie, zrodzony z pustki na skutek kilku krótkich fluktuacji na poziomie kwantowym nieskończenie małego punktu osobliwości pierwotnej. Bóg nie musiał sobie tym zawracać głowy. Bo go nie było. Nie była potrzebna żadna "nadświadomość". Nasz Wszechświat po prostu jest produktem przypadkowej niestabilności kwantów.

    A co to oznacza w dalszej perspektywie? Postępującą entropię. Entropia to słowo, które u zdecydowanej większości przedstawicieli naszego gatunku wywołuje panikę. Strach i natychmiastową zmianę tematu. Entropia stale się zwiększa. A Wszechświat cały czas się ochładza. Wodoru do powstawania nowych gwiazd też nie jest nieskończenie wiele. Według obliczeń Stephena Hawkinga i Garego Williama Gibbonsa, za około ćwierć biliona lat (nie mylić z angielskim "billion" - bowiem u nich billion to miliard) Wszechświat ochłodzi się do temperatury Gibbonsa-Hawkinga i od tego momentu stanie się kompletnie niezdatny do życia. Bowiem nasze mózgi i nasze ciała składają się z atomów, te poruszając się oddają energię do otoczenia i ją pobierają. Za około 250 miliardów lat Wszechświat będzie już tak zimny, że życie nie będzie mogło istnieć, ponieważ życie samo z siebie oznacza ruch a do ruchu potrzebna jest energia. Możemy to porównać mniej więcej do agregatu w lodówce. Agregat pobiera ciepło z komory stale utrzymując zimną temperaturę w środku i wydalając ciepło na zewnątrz przez radiatory.

    Za 250 miliardów lat nie będzie gdzie tego ciepła wydalać, bo będzie tak zimno, że nie będzie skąd brać energii. I pomimo że we Wszechświecie wciąż będą świecić gwiazdy i będzie ich wciąż bardzo dużo, umieranie pierwszych masywnych gwiazd rozpocznie się dopiero około 1600-1850 bilionów lat później a ostatnia gwiazda we Wszechświecie, przedstawiciel klasy M czerwony karzeł umrze po około 3000 do 6000 bilionów lat, czyli 3-6 trylionów lat.
    Co z tego, że Wszechświat wciąż będzie bogaty w gwiazdy skoro jego ekspansja ochłodzi go na, tyle że sama jego temperatura nie pozwoli na utrzymanie życia a wszystkie galaktyki oddalą się od siebie poza granicę "horyzontu cząstek" oznacza to, tyle że np. z powierzchni Ziemi (jeśli przeżyje pożarcie przez słońce w fazie czerwonego olbrzyma jakieś 245 miliardów lat wcześniej) za 250 miliardów nie zobaczymy już żadnej galaktyki innej niż Droga Mleczna a właściwie tworu, który powstanie po zderzeniu z Galaktyką andromedy - 247 miliardów lat wcześniej. Wszystkie inne galaktyki opuszczą granice widzialnego Wszechświata.

    Co potem? Po śmierci ostatniej gwiazdy Wszechświat czeka niezmiernie długa epoka ciemności i czarnych dziur. Ale nawet po jakimś czasie i one umrą na skutek efektu Hawkinga, Wszechświat stanie się niczym innym jak wiecznie rozszerzającą się pustką złożoną z zimnych fotonów i neutrin. Materia na skutek zjawiska tunelowego i efektów kwantowych rozpadnie się w ostateczności na promieniowanie cieplne. Oznacza to, tyle że wszystko, co kiedykolwiek istniało i będzie istnieć w ostateczności zniknie w wiecznie rozszerzającej się pustce jako promieniowanie cieple. Od tego momentu we Wszechświecie nie wydarzy się już nic. Nigdy. I tak zostanie na całą wieczność. Czas przestanie płynąć, bo nie będzie ani żadnego obserwatora, który mógłby go odmierzyć ani żadnego zjawiska fizycznego, które nastąpi. Jedynym zjawiskiem fizycznym, jakie wciąż będzie trwać będzie wieczne rozszerzanie się tej pustki, po kres czasu. Co 12 miliardów lat nicość będzie podwajać swoją objętość.

    Przerażające prawda? Pewnie większości z was zaczęło bić mocniej serce i poczuliście niepokój. Nie dziwne. Nikt nie jest w stanie przełknąć gorzkiej prawdy. Ludzie nienawidzą prawdy. Wolą słodkie kłamstwa. Tak właśnie powstała religia. Słodkie kłamstwo powstałe ze względu na naturalny strach przed nicością, mamimy się wizjami Raju, Nieba, reinkarnacji czy wyższych form egzystencji po naszej śmierci, ponieważ nie potrafimy przełknąć brutalnej prawdy, że sen to nic innego jak śmierć, która po prostu się wstydzi i czeka na swoją kolej. Preludium do tego co nieuniknione. Przez większość naszego życia nie śnimy, zatem gdzie trafiamy gdy śpimy? Nigdzie. To jest ten dziwny stan pustki. Przez jakiś czas nie istniejemy, tylko nasz mózg pamięta, aby nas "wskrzesić" każdego ranka. Przy zasypianiu kompletnie wyłączając ośrodek odpowiedzialny za świadomość i poczucie swojego jestestwa. Fundując nam śmierć w wersji demo. Czas mija nam bardzo szybko, kładziemy się spać, zamykamy oczy jest 22 i budzimy się i nagle mamy 6 rano. Niesamowite prawda? Śmierć to to samo, tylko różnica jest taka, że już się nie obudzimy. Ten stan nieistnienia będzie trwał wiecznie.

    Religia powstała po to, aby dać nam pocieszenie i pozwolić nie myśleć o prawdzie która i tak jest nieunikniona.

    A co ze społeczeństwem? Czemu ludzie uwielbiają gromadzić rzeczy. Czemu lubimy się chwalić osiągnięciami? Czemu pragniemy być zapamiętanymi? Właśnie z tego samego powodu. Przez strach przed śmiercią człowiek zaczął nadawać swoim małym i lokalnym osiągnięciom, które nie znaczą nic z perspektywy planety, a co dopiero kosmosu jakąś wartość. Lubimy się chwalić ukończeniem studiów, prawem jazdy, nowym samochodem, mieszkaniem na kredyt itd. Próbujemy nadać rzeczom, które w ogólnym rozrachunku mają taką samą wartość co ser spod napleta czy gówno na chodniku. Na tym powstała cała nasza hierarchia społeczno-ekonomiczna. Na strachu przed śmiercią i rozpaczliwym nadaniem swojej egzystencji jakiegoś większego sensu. Którego nie ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°). Kiedy umrzesz i tak wszystko, co kiedykolwiek osiągnąłeś zostanie z automatu zniweczone w pył. Każda rzecz, którą zostawisz na Ziemi padnie ofiarą postępujących procesów geologicznych na powierzchni planety oraz starzenia się naszej dziennej gwiazdy, która ostatecznie na skutek pęcznienia i przejścia w fazę czerwonego olbrzyma, która potrwa około 2 miliardy pożre całą naszą planetę. Wszyscy, którzy kiedykolwiek cię poznali umrą w ciągu następnego wieku po tobie. Tak więc każdy z nas i nasze osiągnięcia są ostatecznie skazane na przepadnięcie w pustce.

    Możesz zazdrościć ludziom dobrego życia, wysokiego wykształcenia, bogactwa, wyglądu, wakacji w ciepłych krajach itd. Ale w ogólnym rozrachunku wszyscy jesteśmy równi wobec nicości i wszyscy do niej trafimy. Zarówno ty jak i Maciek milioner jadący teraz nowym Mercedesem. I tak wszystko, co osiągniesz zostawisz tutaj na pastwę entropii. A ta nie zważa na nic. Zarówno materia z twojego Daewoo jak z Mercedesa Maćka padnie ofiarą zjawiska tunelowego i rozpadnie się na promieniowanie cieplne, jeśli nie wpadnie po drodze do czarnej dziury przepadając w osobliwości ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Kiedy już przyjdziemy na ten świat musimy zmagać się z ciężarem świadomości. W szczególności ludzie inteligentni. Nie dziwne czemu przez wielu wysoka inteligencja jest uznawana za kalectwo. Im więcej masz w głowie, tym bardziej zdajesz sobie sprawę z bezsensowności tego całego pierdolnika, że wszystkie nasze osiągnięcia to iluzja, złudzenie stworzone przez nas samych, aby choć na chwilę nadać nam i naszej egzystencji jakaś wartość i sens, której i tak nie ma. I wewnątrz nas każdy wie, że tak jest, ale każdy się łudzi, że jest inaczej. Modlimy się, do których bogów nie ma. A szczególnym przypadkiem i dowodem na to, że bogowie nie istnieją niech będzie pandemia koronawirusa. Która dobitnie nam pokazała, że żadna religia nie chce wziąć odpowiedzialności za to, że to ich bóg stworzył to coś.

    Uciekamy się do filozofii próbując nadać głębszy sens naszej egzystencji, bezskutecznie. Wielkie umysły tego świata jak Platon czy Kartezjusz zarywały noce nad myśleniem nad sensem życia. Zasmuciłby ich pewnie fakt że zmarnowali go niepotrzebnie. Bo go nie ma.
    Człowiek ma usilną chęć nadania sobie jakiegoś wyższego jestestwa i stanu. Podczas kiedy cały Wszechświat ma cie kompletnie w dupie.

    Taaa świadomość to wyjątkowa kurwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jeśli miałbym spłentować to jakimś pozytywnym akcentem to może warto powiedzieć żebyście przestali przejmnować się czymkolwiek i parli za społeczeństwem które usilnie próbuje walczyć z kapitanem entropią która i tak po nich przyjdzie. Żyjcie bez stresu, w końcu i tak jesteś tylko nieco bardziej zaawansowanym szympansem który za około 50 okrążeń wokół swojej giwazdy dziennej wróci do stanu pernamentnego niebytu i wszystko co osiągnie i tak przepadnie, więc czym wy się ludzie w ogóle przejmujecie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #blackpill #redpill #filozofia #astronomia #astrofizyka #nihilizm #ateizm #rozwazania #przegryw #smierc #spierdolenie #tfnogf #incel #nauka #naukowyblackpill #wszechswiat #religia #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #socjologia #spoleczenstwo #antynatalizm #pozytywnynihilizm
    pokaż całość

    źródło: HWGGVF6.jpg

    •  

      Welp, cóż, to zwyczajnie nie jest właściwa perspektywa. Instynkt przetrwania, rozmnażania się, cała wynikająca z nich płaszczyzna behawioralno-poznawcza jest o wiele bardziej fundamentalnym, głębszym mechanizmem niż zbudowana na fundamentach abstrahującej samoświadomości perspektywa własnej śmierci. Wyrafinowana struktura socjalno-technologiczna jest co najwyżej zjawiskiem równoległym do wysoko rozwiniętej samoświadomości. Manifestacje mogą być bardzo specyficzne i wydawać się wiązać z wysokopoziomowymi specyfikami, ale są niczym innym jak instancją leżących dużo niżej niż świadome postrzeganie śmierci schematów, np. instynktu wspinania się w drabinie społecznej (którą doskonale postrzegamy np. jako posiadanie drogiego samochodu, wyjazdy do egzotycznych krajów itd).

      @IamHater: dokładnie tak. Zarzucanie strachu przed śmiercią ludziom żyjącym zgodnie z kulturowymi wartościami, jest takim samym mechanizmem obronnym, jak odpowiedź tychże ludzi, na pytanie "dlaczego?", w postaci "żeby coś po mnie pozostało".
      Im bardziej ktoś korzysta i realizuje się w ramach danego ładu, tym mniej go podważa. Obie strony nie wiedzą czemu robią to co robią, niezłą odpowiedzią jest "a skąd miałbym wiedzieć", każda inna jest obarczona (większym) ryzykiem, że naszego ego broni się przed atakiem.
      Jakakolwiek odpowiedź na pytanie czemu coś robimy jest jednak ryzykowna. Kiedyś wielu ludzi powiedziałoby, że bóg ich prowadzi, teraz, że np. są tak uwarunkowani. Skąd jednak to wiemy? Wierzymy po prostu w to co mówimy, opierając się na tym co nam powiedziano i w jaki sposób nauczono kwestionować / szukać dowodów.
      Metoda naukowa, falsyfikowalność hipotez to zajebiste rzeczy, nie próbuję ich zrównywać z teorią płaskiej ziemi, po prostu mechanizm w naszym mózgu jest taki sam, niezależnie, czy wierzymy w jihad, płaską ziemię, czy uważamy się za awangardę technokracji.
      Mi osobiście służy mindfulness. Nie dbam o naturę świadomości. Akceptuję materializm Denetta, nie ma dowodów, że mózg jest kwantowym odbiornikiem czegoś tam, choć może i jest.
      pokaż całość

    •  

      Obie strony nie wiedzą czemu robią to co robią, niezłą odpowiedzią jest "a skąd miałbym wiedzieć",

      @debug: "Wiedzenie czegoś", a już szczególnie w znaczeniu wyabstrahowanej myśli analitycznej, jest dużo, dużo młodszą i mniej rozwiniętą częścią umysłu, niż te wszystkie, które "robią coś". Kwestię "dlaczego coś robimy" można rozpatrywać na wielu różnych poziomach, podobnie jak pracę silnika można widzieć zarówno jako ruch tłoków, jak i jako taniec na poziomie molekularnym. W przypadku umysłu nie wiemy nawet jaki poziom przyjąć, ba, nie wiemy nawet, gdzie i jak zidentyfikować takie poziomy. Jak we mgle, opierając się na introspekcji, na wewnętrznych wrażeniach, próbujemy budować obiektywny model umysłu. Neurosciences potrafią cośtam powiedzieć na temat aktywności mózgu, a jednak są dalekie od przełożenia tejże aktywności na jej produkt, a to przełożenie może być monstrualnych rozmiarów wielopoziomową plątaniną zjawisk, systemów i mechanizmów.

      Nie dbam o naturę świadomości. Akceptuję materializm Denetta, nie ma dowodów, że mózg jest kwantowym odbiornikiem czegoś tam, choć może i jest.

      Ja tam zastanawiam się, czy świadomość/umysł w ogóle jako system jest pojmowalny w ramach konceptów intelektualnych, które mogą powstać w wyniku jego pracy. Tzn. granice percepcji człowieka (nie tylko zmysłowej, również czysto abstrahującej) z pewnością istnieją i mogą leżeć już na poziomie "zrozumienia" jak działa umysł. Tzn. struktura emergencji może być tak niezrozumiale skomplikowana, że pozostanie blackboxem.

      A w ogóle to uważam że wolna wola powinna zostać zniszcz... ( ͡° ͜ʖ ͡°) Że wolna wola jest iluzją, w sensie owe "impression of self" nie podejmuje w istocie żadnych decyzji, leży w umyśle "wyżej" niż jego mechanizmy decyzyjne i chociaż może w jakiś sposób wpływać na to, co dzieje się poniżej, to raczej na zasadzie dodatkowego czynnika, nie żadnego decydenta w fotelu. Takie koncepty jak myślenie szybkie i wolne Kahnemana to tylko przybliżenia.

      Ogólnie to jest jeden z tych tematów, które możnaby bardzo długo ciągnąć, ale ni cholery nie wiadomo dokąd prowadzą i od pewnego miejsca ciężko znajdować konkrety, których można się chwytać, bo z powodu natury problemu (wyrywamy sobie żołądek i połykamy go, tylko czym wtedy go trawić?) wszystko grzęźnie w bagnie niewystarczających aksjomatów.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (88)

  •  

    Co prawda mamy jedną z najniższych dzietności w Europie, ale to mamy najniższy wiek emerytalny w całej UE.

    Czeka nas los Japonii z wieczną stagnacją. Z tym, że bez robotów i bogactwa kraju G7 zakumulowanego przez dekady.

    #emerytura #takaprawda #ekonomia #antynatalizm

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Byle do wazektomii, nie ważne ile to będzie kosztowało pieniędzy i energii nie dopuszczę żeby przeze mnie powołano nowych ludzi, bezmyślność niektórych rozmnażających się ludzi jest przerażająca. Gdybym mógł zadecydować, nigdy nie zdecydowałbym się na życie. Sprzęt Apple i gierki są spoko ale to nie wsytarcza żeby wyrównać cierpienie, ciągłe nieprzerwane codzienne cierpnienie. Człowiek mądry i czujący nigdy nie przyzwałby człowieka na ten kurwidołek.

    #antynatalizm
    pokaż całość

  •  

    #antynatalizm
    Poland stronk ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Komentarze na Wykopie nie są zbyt merytoryczne, ale mimo wszystko Wykop odwala dobrą robotę w promowaniu antynatalizmu w Polsce.

    źródło: Zrzut ekranu 2021-06-6 o 09.48.16.png

  •  

    uga buga
    #antynatalizm

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20210605_222100.jpg

  •  

    "Im wcześniej zrobisz dzieci, tym szybciej będziesz miał je odchowane i będziesz miał spokój" - Najgłupszy argument mający przekonać młodych ludzi do rozmnażania. Niektórzy chyba myślą, że posiadanie dzieci to jakiś smutny obowiązek, który trzeba odbębnić jak najszybciej i mieć z głowy xD

    #childfree #antynatalizm #heheszki

    źródło: 5c7d8f.jpg

  •  

    Kolezanka odzywa sie do mnie po kilku latach i przy okazji wysyla zdjecie swojego dziecka. Jedyne co mam ochote odpisac na to zdjecie to cos w stylu: "przejebane", "bardzo dziekuje za te garsc bezcennych informacji" itp. #antynatalizm

  •  

    Najbardziej rozpie^dala mnie podejście mojej mamy: Trzeba robić dzieci, żeby w domu był gwar i było wesoło. No to se ku^wa błazna zatrudnij, żeby cię rozśmieszał, albo nie wiem, kabaret sobie oglądnij, a nie zawracasz dupę nieistniejącym ludziom, bo ci się nudzi w życiu.
    #childfree #antynatalizm

    •  

      Bo nikt ich nie odwiedza. Dopiero takie doświadczenie uczy czym jest wsparcie rodziny.

      @aecha: No dobra, ale jak sobie zrobisz dziecko to i tak nie masz żadnej gwarancji że będzie się tobą opiekować na starość

    •  

      @tangerine_: oczywiście bo przecież nikt nie robi dziecka by mieć gwarancję opieki. Ja nie chcę być jakimkolwiek obciążeniem dla moich dzieci. Zamierzam finansowo zabezpieczyć i siebie i ich wszystkich. Na miłość dziecka trzeba sobie zasłużyć. Mój dziadek troszczył się o wszystkich każdemu pomagał każdego wspierał. Za to mój ojciec to egoistyczny wariat. Dlatego dziadek do końca był otoczony kochającymi go ludźmi a mój ojciec będzie odchodził w samotności. pokaż całość

      +: Devilus
    • więcej komentarzy (70)

  •  

    nie lubie dzieci na tyle że nic nie czuje kiedy widze małe groby
    #antynatalizm

  •  

    Zauważyliście, że społeczność #blackpill i #incel obumarły? Na yt już w ogóle nikt nie nagrywa poza paroma ułomkami z autyzmem, co chcą się wygadać i ględzą jakieś pierdoły 40 minut. Ja zauważyłem i się nie dziwię. Wszystko już chyba zostało odkryte i powiedziane. Jedyne co się pojawia nowego to nowe wykresiki, które tylko potwierdzają wykresiki, co od lat leżą w naszych folderach. Ileż można gadać o tym samym? Niby paru wprowadziło trochę nowości (np. incelmatics), ale kilkadziesiąt godzin pogawędek i wszystko obgadane. Kiedyś chciałem nawet porobić coś żeby skutecznie przedostać się z przekazem do mainstreamu i normików, ale zauważyłem, że po prostu nie ma już dla kogo. Wychodzi na to, że zostaje nam tylko malkontenctwo i okazjonalne zabawy w chadfishing na #tinder

    to koniec dla inceli

    #blackpill #przegryw #antynatalizm #tfwnogf #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    Jedni boją się choroby, drudzy śmierci (swojej lub bliskich), a ja najbardziej na świecie boję się nadejścia momentu, w którym wyczerpią mi się kołpy (ang. cope). Kompletnie nie wiem co wtedy zrobię i jak będę dalej żyć. Najgorsze, że ten moment zbliża się. Czuję to wyraźnie i nie dziwię się, dlaczego ludzie dalej się rozmnażają. Mienie dzieci to bardzo efektywny cope i oni to czują nawet bez tego typu konkluzji. Mnie to jednak nie czeka. Nie ma po prostu z kim, a i tak czułbym niemały absmak patrząc na dziecko i myśląc, że zrobiłem je tylko po to, żeby cope'ować.

    #blackpill #przegryw #antynatalizm #tfwnogf #zwiazki
    pokaż całość

    +: lguodwznkoi_e, Neko-chan51 +8 innych
  •  

    #antynatalizm

    Tak sobie od jakiegoś czasu tutaj czytam i się zastanawiam. Ja podzielam koncepcję związaną z antynatalizmem ale jakoś nie mam potrzeby tak babrania się w tym wszystkim. Porozmawiałem sam z sobą, doszedłem do pewnych wniosków i koniec, temat zamknięty. Nie zamęczam się tymi czarnymi wizjami, nie bawię się w apostoła czy coś. Nie mam i nie będę miał dzieci, zwiążę się tylko z osobą o takim samym poglądzie na rodzicielstwo i koniec męczenia buły. Zastanawiam się z pewną troską po co tak się udręczać tym tematem skoro już, jak mniemam, podjęliście decyzję. pokaż całość

  •  

    Kasjanow twierdził że celę rozgrzewano dopóty, dopóki więzień nie zaczynał pocić się krwią;dopiero gdy można to już było zobaczyć przez oczko w drzwiach niesiono więźnia na noszach tam, gdzie miał podpisać protokół (…) A w Gruzji przypalano badanym ręce papierosami, w Matechkim więzieniu spychano ich po ciemku do basenu z fekaliami. Jakiż to prosty związek: jeśli trzeba znaleźć winę za wszelką cenę – to konieczne stają się groźby

    To jest jeden wycinek z tego co się działo. Bezkarnie, po prostu grabiona Rosja i zwożeni losowi mieszkańcy do przyznania.

    Nieważne, że to przeszłość ani że już było. Ważne że działo się, może zadziać, dzieje się w tym momencie tylko gdzie indziej. Jak byście nazwali osobę, która świadomie i niczym nie zmuszona wrzuca swoje dziecko do miejsca w którym działy i dzieją się takie rzeczy?

    Nawet jeśli ktoś nie zazna tego rodzaju cierpienia wracamy do początku: czy cała „gra” była tego warta? Czy epizod na Ziemi który nazywamy ludzkością miał jakiekolwiek usprawiedliwienie? Czy to że mi jest dobrze teraz, albo mam bardzo dobry dzień warte było tego co się działo kiedyś? Czasu nie cofnę, nawet nie próbuję. Są lepsze czasy? Jak dla kogo. Procentowo – być może. I moja rezygnacja z rozmnażania i dołożenia cegiełki do tego eksperymentu nic nie cofnie. Ale wiecie kto jest winien całej kontynuacji tego bestialstwa? Matki i ojcowie. Najważniejsze się nie podpisywać pod tym co się dzieje i działo i nie zezwalać na kontynuację. Nie tylko dlatego że nie ma ku przetrwaniu gatunku żadnego powodu ani samo w sobie nie ma ono żadnego celu, ale też dlatego że te same albo jeszcze gorsze rzeczy mogą się powtórzyć. Dużo gorsze rzeczy dzieją się teraz, w tym momencie! A niektórzy świadomie rezygnują ze swojego przywileju niedolewania oliwy do ognia i z radością plują dzieciakami na przeludniony, brudny i oparty na wykorzystywaniu biednych świat tylko i wyłącznie ze swojej egoistycznej potrzeby czy raczej szeregu potrzeb które ma zaspokoić rodzicielstwo. Obrzydliwe
    #antynatalizm
    pokaż całość

  •  

    Z okazji święta i długiego weekendu organizuję busikiem wyjazd do czeskiej kliniki aborcyjnej, mam jeszcze 3 miejsca, zgłoszenia na PW

    #childfree #antynatalizm #bekazkatoli #aborcja

  •  

    Kołatała mi ostatnio myśl na temat wewnętrznej sprzeczności DNA, ale Inmendham dobrze uformował o co mi chodziło.

    Wiele słów używanych jako obelgi i inne wyrazy dezaprobaty ma w swojej etymologii po prostu "nienormalność": wariat - od "variatus" jak wariacja albo wersja, zboczenie, perwersja, dewiacja, degeneracja - spolszczona jako zwyrodnienie, obłąkanie.

    Nataliści historycznie gardzą tymi cechami mimo że jedyne czego można być pewnym w akcie rozrodu jest niestałość, różnorodność (i śmierć). Grają cudzym istnieniem na loterii i winią ich za własnoręcznie podjęte ryzyko. Bezczelność.

    #antynatalizm
    pokaż całość

  •  

    To chyba mój pierwszy wysryw na wykopie ale naszła mnie inwencja twórcza.
    Otóż niedawno wprowadziłam się z niebieskim do mojego mieszkanka które jest na parterze
    wszystko fajnie pięknie tylko przed blokiem jest plac zabaw
    i mam za każdym razem ochotę rzucać w tych ludzi prezerwatywami, za każdym razem jak słyszę płacz dziecioka.
    I tu mam swój dylemat, bo ogólnie #antynatalizm jeżeli chodzi o światopogląd, i doskonale zdaję sobie sprawę, że większość ludzi jest normalnych i to jest naturalna kolej rzeczy żeby się rozmnażać, ale gdyby to zależało od mnie rzuciłabym atomówką w każdego kaszojada.
    Gdyby chociaż te dzieci były ładne, patrzcie na takie szczeniaczki czy kocięta, no aż chce się tulać i troszczyć na sam widok, a ludzie? Nasze młode to jakieś pomarszczone zaskrońce wywinięte tył na przód, z trzema funkcjami: płacz, kupa, rzyganie.
    a rodzinka ciągle powtarza "jeszcze ci się zmieni zdanie" "młoda jesteś" czy "jeszcze przyjdzie na ciebie kolej"
    kurwa nie, nie chce dzieci i tyle, ludzie mogą je wyprowadzać na plac zabaw by darły mordy, a ja mogę na to narzekać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #wysryw #gorzkiezale #antynatalizm #boldupy
    pokaż całość

    •  

      @Anofus69

      ja myślę że mi podobnych jest wielu, a powody są różne. Ale za antynatalistkę chyba mogę się uważać, ale nie za taką która by wysterylizowała wszystkich ludzi na świecie, ale żeby rozmnażać się rozsądnie i odpowiedzialnie, by nie wpaść np w przeludnienie albo ,.. z braku znajomości odpowiedniego słowa użyję tu neologizmu "niedoludnienie".

      imo poglądy o ograniczeniu rozmnażania to denatalizm, nie antynatalizm
      pokaż całość

      +: Olsea
    •  

      @tamagotchi: taka prawda, sama miałam w profilu "dzieci? NIE."
      Jeden sparował się tylko po to, żeby napisać mi, że ma dziecko i po co go matchuje.
      W opisie ani zdjęciach tego nie miał, ale usunął parę zanim zwróciłam mu uwagę na to ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    • więcej komentarzy (70)

  •  

    "W chwili śmierci człowiek, który skutecznie negował wolę życia, zbiera plon: pełne i całkowite zanegowanie typu. Rozbija swą formę i żadna moc we wszechświecie nie może jej na nowo stworzyć: ta swoista forma, z którą wiąże się męka i udręka istnienia, zostaje na zawsze wymazana z księgi życia. Więcej nie może on osiągnąć, więcej nie może się też domagać. Powstrzymywał się od cielesnych rozkoszy, dzięki czemu wyzwolił się od reinkarnacji, przed którą wzdraga się jego wola, tak jak ignorant wzdraga się przed śmiercią. Jego typ osiągnął wybawienie: jest to jego słodką nagrodą."

    "[...] mędrzec wybiera tylko dreszcz unicestwienia, rozważając absolutną nicość, i rezygnuje z rozkoszy; albowiem po nocy przychodzi dzień, po burzy słodki spokój serca, po zachmurzonym niebie czysty nieboskłon, którego blask rzadko, coraz rzadziej przesłania niewielka chmurka (niepokój powodowany przed popęd płciowy), a wreszcie przychodzi absolutna śmierć; wybawienie od życia, wyzwolenie od siebie!"

    "A kto jest pesymistą? Kto musi nim być? Człowiek, który dojrzał do śmierci. Pesymista nie może miłować życia, tak jak optymista nie może się od niego odwrócić. Jeśli nie dostrzega, że sam żyłby dalej w swych dzieciach – dzięki tej okoliczności rozmnażanie traci swój okrutny charakter – to z przerażeniem powstrzyma się, jak Humboldt, przed skazaniem obcej istoty na męki, którym musiałaby ona może przez osiemdziesiąt lat okupywać kilka minut jego rozkoszy, i słusznie uzna płodzenie dzieci za zbrodnię."

    Philipp Mainländer, Die Philosophie der Erlösung

    Wokół Nihilizmu, pod red. G. Sowinskiego, Wydawnictwo A, Kraków, 2002

    ________________________________________

    Mój tag #psychacontent na którym postuję fragmenty z literatury, historii i filozofii dotyczące depresji, śmierci, kobiet, samobójstwa, samotności i pesymizmu.

    #przegryw #filozofia #antynatalizm #samobojstwo
    pokaż całość

  •  

    Ten utwór jest tak genialny, że mógłbym go słuchać godzinami, skłania do przemyśleń.
    #kelthuz #antynatalizm #libertarianizm #akap #anarchokapitalizm #kapitalizm

    źródło: consent.youtube.com

  •  

    Dla rodziców ważniejsza jest ich prywatna potrzeba posiadania "swojego małego kochanego człowieczka" niż 5 minut zastanowienia czy aby na pewno świat nie idzie w złym kierunku. Braki wody, pożywienia, tonięcie w plastiku. To wszystko nas czeka, przykro mi. Tak samo jak takie głupoty jak ograniczenia w posiadaniu, w samochodach, w metrażu. Nie dość że nic ich to nie obchodzi, podejmują najbardziej nieekologiczny ruch jaki da się podjąć (zrobienie dziecka), to większość nawet nie próbuje po rozpłodzie sobie czegoś odmawiać żeby chociaż uciszyć sobie sumienie
    #antynatalizm #bekazpodludzi
    pokaż całość

  •  

    #antynatalizm #rodzice #dzieci #pedofilia #memy
    U nas krócej, ale mem pewnie powstał w USA ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    źródło: 191424276_4023669524381010_4756674689709103672_n.jpeg

  •  

    Ej w sumie to jest super jak ludzie sobie potrafią uargumentować swoje niepowodzenia tak żeby wmówić sobie że to nie z nimi jest coś nie tak tylko ze wszystkim na około.

    Tak np. Jak #przegryw natrafi na #redpill albo #blackpill oraz #antynatalizm to będzie mógł sobie wmówić że on wyznaje FILOZOFIE a nie po prostu zamyka się w bańce i szuka usprawiedliwienia dla swoich wad, braków i złych decyzji. Jak dojdzie do tego "filozofia" na niechęć do usamodzielnienia się i nieporadność życiową to będzie właściwie komplet.

    #przemyslenia #przemysleniazdupy
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #antynatalizm

0:0,0:1,0:0,0:1,0:0,0:1,0:2,0:0,0:3,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0

Archiwum tagów