•  

      @Tarriken77: Z tym "cyk" to utrafil w sedno. Pamietam jak kiedys na odsluchu w pewnym sklepie wybor stanal pomiedzy kolumnami za 8k i za 13k. Mi sie bardziej podobalo brzmienie tych za 8k, ale wtedy sprzedawca zaczal cos slyszec. Cos co wg jego audiofilskiego ucha dyskwalifikowalo te tansze kolumny, bo bylo slyszalne tylko na tych drozszych. Do tej pory nie wiem, co to bylo i niech tak zostanie. Te za 8k do dzis w zupelnosci mi wystarczaja. pokaż całość

  •  

    Kolejny "kwantowy" bzdet na rynku audio. Quantum Symphony od ADD-POWR ma "znacząco polepszać wydajność każdego systemu audio lub kina domowego przez wykorzystanie technologii stabilizacji pola elektromagnetycznego". Podkreślam — KAŻDEGO i to ZNACZĄCO.
    Więc już nie, że jakieś tam lekkie fiu-bździu, ale z miniwieży zrobi Luxmana.

    Działa to na tej samej zasadzie, co znajomy już Qpoint od Nordosta, z tą różnicą, że wygląda jak bulbulator sklejony w piwnicy pierwszego z brzegu Audio Zdzicha. Do skrzyneczki dostajemy antenę, która, jakby to określił pewien redaktor audioportalu — nie przystaje do urządzenia.
    Producent oferuje dwie wersje — Standard i Pro
    Oprócz ceny różnią się ilością zwojów generujących kwantowe pole elektromagne... BLA BLA BLA, no typowy audiobełkot, nawet nienajwyższych lotów.

    Znalazłem recenzję, no tu już była literatura wyższego szczebla. Autor nobla raczej nie weźmie, ale ostatecznie czyta się całkiem nieźle:

    Struny gitarowe przybierają wybrzmienie i teksturę, które sprawiają, że prawdziwe struny brzmią realnie, a nagrane struny jak nagrane (?!?!?!?). (...) jeśli chodzi o tempo i rytm, mając tę jednostkę w systemie, tańczę częściej niż wcześniej. Nic z tych rzeczy nie jest dramatyczne, ale wystarczające, aby pieszy stał się czołowym biegaczem.

    Autorem tych słów jest Dave Clark. Zapamiętajcie to nazwisko, bo gość ma potencjał.

    Koszt?
    1950 nowych polskich za wersję bida, za wersję pro - 3900.
    Nie jest najgorzej jak na kurs tańca zamknięty w puszce.

    #heheszki #audiovoodoo
    #tonskladowy – muzyka, śmieszki, najbardziej odpałowe gadżety audiovoodoo
    pokaż całość

    źródło: ADD-PWR.jpg

  •  

    Bezpiecznik topikowy ma całkiem proste zadanie, w skrócie – ma się przepalić w odpowiednim momencie, żeby uniknąć np. Dalszych uszkodzeń układu znajdującego się za nim, albo… pożaru.
    Nasi krajowi elektrycy-magicy opatentowali niezwykły myk na przepalające się bezpieczniki w sprzęcie elektronicznym – wymieniali je na śrubki czy inne pręty. Problem przepalania znikał. I co z tego, że takie cudo nie spełniało swojej podstawowej funkcji?

    Trochę nie chce mi się wierzyć, że ta wieloletnia tradycja dotarła do branży audio, szczególnie że nie mogę znaleźć żadnych informacji ani o tym „bezpieczniku”, ani o wspomnianej listwie, która miałaby takie cudo mieć. Mam więc nadzieję, że to tylko ponura zarzuta. No, ale może to i lepiej – jeszcze by komuś do głowy wpadło, żeby zamiast bezpiecznika, wstawiać do sprzętu rodowane pręty miedziane. Czego się nie poświęci, dla dobrego brzmienia…

    #heheszki #audiovoodoo
    #tonskladowy – muzyka, śmieszki, najbardziej odpałowe gadżety audiovoodoo
    pokaż całość

    źródło: Bezpiecznik.png

  •  

    Ileż to razy czytałem, że ktoś w ślepym teście dokonuje czegoś, czego nikt jeszcze nie dokonał i oczywiście – nikt nie udokumentował. Tyle, że jak się zamknie oczy, to nie będzie to ślepy test...
    Więc właśnie – dlaczego nie zawsze warto ufać swoim uszom. Przecież ja słyszę, pan słyszy i pani słyszy?
    Przecież nie widziałem, jaki kabel czy inny jonizator był testowany, a wszyscy obecni na odsłuchu jak jeden mąż się zgadzamy, że różnica była!
    Tekst jest szalenie długi, ale i tak mam wrażenie że bardzo skrótowo omówiłem wiele kwestii, dlatego zamiast dopisywać kolejne segmenty, po prostu rozbiję temat na kilka artykułów.
    W tym artykule – kilka zastrzeżeń co do „ślepych testów” organizowanych na różnych pokazach i trochę o jednym teście kabla zasilającego…
    Zapraszam do lektury, a jeśli się podobało – również do wykopania znaleziska

    #audiovoodoo #tonskladowy #tworczoscwlasna #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: Testy-audio.jpg

  •  

    Bez podstawek??? Co za amatorka, przecież ruchy płyt tektonicznych... Szkoda ryja strzępić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #tonskladowy #audioboners #audiovoodoo

    źródło: 1570636003440.jpg

  •  

    Uszami wyobraźni słyszę tę poszerzającą się scenę dźwiękową, tę głębię, tę stereofonię...
    xDD

    #heheszki #bekazpodludzi #audiovoodoo
    #tonskladowy - muzyczka, najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo

    źródło: Kabelky.jpg

  •  

    Dobra, Reduktor Szumu może i czasem się pomyli przy pomiarze, ale i tak ma więcej racji, niż ludzie piszący w wątkach o kablach cyfrowych, rzeczy w stylu: „Nikt nie będzie mi mówił, że zero jest zerem, a jedynka jest jedynką”.
    (-‸ლ)

    #audiovoodoo #heheszki #bekazpodludzi
    #tonskladowy - muzyczka, najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo pokaż całość

    źródło: 1570459556624.jpg

    +: niepanimaju, Deska_o0 +214 innych
    •  

      @VCO1: jitter powiadasz.. no to słuchanie czegokolwiek z płyt CD odpada przecież tym krążkiem kręci silniczek za 5 zł i rozrzuca bity w czasie jak rolnik widłami gnój na polu..i ten biedny DAC skazany na jitter wchodzących bitów, co on ma z tym zrobić.. Audiofilskie strachy są przekomicznie. W zasadzie każdy nośnik fizyczny odpada bo nie daj Boże jakiś bit się dobrze nie wystempluje i cyk aproksymacja i cyk nagranie nie jest wierne oryginałowi i wszystkie starania szlak trafił. Kto by tam ufał w korekcję błędów, kto by tam ufał matematyce, po to przecież mamy uszy żeby samemu ocenic. Kiedyś nas oceniano jako uczniów a teraz mamy pieniądze i uszami oceniamy starania przeklętych inzynierow. Trzeba poszukać nowego nośnika który ma certyfikat na każdy bit i synchroniczne taktowanie żeby audiofili mógł podłączyć swój wyrafinowany, stabilizowany termicznie i sejsmicznie zegar za miliony.. pokaż całość

    •  

      płyta praktycznie do wyrzucenia

      @KaloryfeR: Nie do konca, jeszcze TO moze ja uratowac.

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    JAK NIE SŁYSZYSZ RÓŻNICY, TO POD ZŁYM KĄTEM SKRAWAŁEŚ. MÓWIĘ CI, WIĘCEJ ŚRODKA JEST, BARDZIEJ ANALOGOWE BRZMIENIE, NO NIE ROZUMIEM JAK MOŻNA TEGO NIE SŁYSZEĆ.

    Jak ktoś nie wie o co chodzi
    #heheszki #bekazpodludzi #audiovoodoo #tonskladowy pokaż całość

    źródło: sorry_musialem.png

    •  

      @miud: poszukaj pod tą nazwą którą podałem "kleszcze dystalne". Np 3M robin świetny sprzęt dentystyczny - on musi spełniać najwyższe standardy. A są czasem fajne szpeja, różnego rodzaju kleszcze, szczypce, dłuta, skalpele...

      +: Opiat
    •  

      Ciekawe jak jakiś idiota osiągnie 100% możliwość to co wtedy wymyśli??

      @Opiat: może odsłuch w pokoju z jonizowanym powietrzem, by w powietrzu było jak najmniej jonów dodatnich, bo one powstają w skutek urządzeń elektrycznych? Albo pomieszczenie pełne CO2, by jak najbardziej wydobyć głębię i scenę. Albo od razu odsłuch w próżni, bo jak powszechnie wiadomo powietrze ma negatywny wpływ na przepływ dźwięk w przestrzeni... pokaż całość

      +: Opiat
    • więcej komentarzy (29)

  •  

    Smarowanie płyt zielonym flamastrem to tylko jedna z propozycji na wiejski tuning odtwarzaczy CD, który praktykują użytkownicy forum Audiomaniacy.

    Argumentacja popierająca ten mit mówi, że światło z lasera odtwarzacza CD odbija się od wewnętrznej i zewnętrznej krawędzi płyty i wraca z opóźnieniem do soczewki odtwarzacza, zmieniając w ten sposób liczbę bitów cyfrowych i zniekształcając dźwięk. Powlekanie krawędzi płyty CD kolorowym markerem rzekomo zmniejsza lub eliminuje ilość światła rozproszonego odbijającego brzegi płyty. A że laser jest czerwony – padło na zielony mazak.

    Światło przemieszcza się jednak tak szybko, że odbija się ono z powrotem od krawędzi dysku, gdy laser wciąż odczytuje ten sam bit cyfrowy, a zatem nie może wytworzyć zniekształceń.

    Ale co tam nauka. To trzeba poczuć, Mariusz, mówię Ci! (Pozdro dla mireczka @pestis (✌ ゚ ∀ ゚)☞)
    A więcej takich cudów w drugim odcinku „Z kamerą wśród nietoperzy”.
    No i klasycznie, zapraszam do śledzenia Facebooka

    #audiovoodoo #heheszki #tworczoscwlasna
    #tonskladowy - audiovoodoo, muzyczka, heheszki
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Pytasz o porządny kabel optyczny, mając zapewne na myśli dobrze wykonany kabel z solidnymi wtykami, który po prostu nie rozleci się za szybko.

    Audiofil poleca Ci audiofilski światłowód referencyjny ze złoconymi wtykami, który jest prawdopodobnie droższy od obu urządzeń, które będziesz nim łączył.

    Ot, po prostu kolejny dzień na audiofilskiej grupie.
    Odpowiedzi w komentarzach

    #audiovoodoo #heheszki #bekazpodludzi
    #tonskladowy – muzyka, śmieszki, najbardziej odpałowe gadżety audiovoodoo
    No i w sumie wczoraj zapomniałem – wpadajcie na mojego fejsikapo więcej kontentu.
    pokaż całość

    źródło: wiatło1.png

  •  

    W komentarzach wczoraj został przytoczony kolejny wywód który powstał w ramach spotkania Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego. Wywód ten, to najczystszy obraz dysonansu poznawczego, jaki można zaobserwować. I taki dysonans to nic złego. Problem leży w podejściu do owego dysonansu. Redaktor Wojciech Pacuła, zazwyczaj kulturalny, tym razem odpalił agresora we wstępie artykułu traktującego o ustrojach antywibracyjnych:

    Chciałbym prosić, żeby każdy, kto to czyta poczuł się wolny i powiedział na głos, co o tym myśli. Wolność wypowiedzi to ważna zdobycz demokracji i trzeba z niej korzystać. Zanim jednak bluźniemy i zachichoczemy, prosiłbym o jeszcze jeden wysiłek: proszę się zastanowić, czy wasza wiedza oparta jest na autentycznym, osobistym doświadczeniu; czy rzeczywiście wypróbowaliście państwo wielokrotnie, w kontrolowanych warunkach, produkty wielu różnych firm specjalizujących się w redukcji drgań i właśnie TO jest podstawą waszego osądu? Czy może j..cie państwo wszystko, jak leci, jeśli tylko nie zgadza się z waszym oglądem rzeczywistości?

    Zaczyna się grubo, prawda? No, ale jest odwołanie się do wiedzy – zastanów się, czy wypróbowałeś wielokrotnie, w kontrolowanych warunkach produkty wielu różnych firm?
    I bym zrozumiał taką argumentację, nawet te nerwy są zrozumiałe, gdyby nie fikoł, który dzieje się kilka zdań później:

    sprawa tłumienia drgań i ich wpływu na dźwięk wciąż jest mało zbadana. Przynajmniej formalnie, tj. przez powszechnie akceptowalne pomiary i ich interpretację. Problemem jest to, że wciąż nie do końca wiadomo, co mierzyć (chodzi o powszechny konsensus), jak mierzyć i, przede wszystkim, jak to, co zmierzymy zinterpretować. To wciąż rozsypane puzzle, które czekają na kogoś, kto się tym zajmie i je poskłada.

    Halo, czyli co? To nie działa w dwie strony?

    I to nie jest tak, że tłumienie drgań jest mało zbadane. Zupełnie nie! Ba, przecież branża audio nie ma monopolu na wibracje. Ale nawet tutaj ta kwestia jest doskonale znana. Stosowanie nóżek antywibracyjnych czy innych platform pod gramofonem czy zestawem głośnikowym jest uzasadnione. I jakoś nikt nie ma problemu z tym, żeby RZECZYWISTY WPŁYW takich ustrojów zmierzyć i nawet zinterpretować.
    Tylko że to nie legitymizuje stosowania antywibracji DO WSZYSTKIEGO.
    Dajmy na to taki DAC w audiofilskim systemie. Żadnych lamp, żadnych kondensatorów ceramicznych, nic co by mogło ulec efektowi piezoelektrycznymu, na który wielu zwolenników takich ekstremów się powołuje.
    I mimo to, ileż to razy widziałem taki sprzęt na antywibracyjnych nóżkach, stojących na granitowej płycie, która z kolei leży na antywibracyjnej podstawie, która znajduje się na antywibracyjnym stoliku.
    Efekty oczywiście niemierzalne, ale "słyszalne".

    Niech zgadnę, znika to dziwne uczucie niepokoju z tyłu głowy? ;)

    #heheszki #bekazpodludzi #audiovoodoo
    #tonskladowy – muzyka, śmieszki, najbardziej odpałowe gadżety audiovoodoo
    No i w sumie wczoraj zapomniałem – wpadajcie na mojego fejsika po więcej kontentu.
    pokaż całość

    źródło: 2017-06-20-TST-Nordost-Sort-Kone-3.jpg

    •  

      @Roszp: @jamtojest: czekam na moment gdy ktoś z tych potępionych przyzna "tak jestem za głupi żeby poprawiać sprzęt po inżynierach od których go kupuje ale i tak sprobuje, na tym polega moje hobby" albo " tak przepłaciłem 5-krotnie ale chcę żeby mój sprzęt kojarzył się z prestizem dlatego zawiera złote i mahoniowe detale oraz mnóstwo dodatków; stać mnie a skoro jakość dźwięku się nie pogorszy to dlaczego nie spróbować polepszyć samopoczucie i mieć tzw. respekt wśród kolegów". Podsumowując audio-hobby nie musi być rozsądne, problem powstaje jedynie gdy recenzenci kłamią za pieniądze, jakoby słyszą różnice. Ta teoretyczna różnica jest kluczowa. W glosniku każdy niuans tworzy różnice i nie ma górnej granicy ceny, pozłacany światłowód wpłynie jedynie na stan portfela. Tak dla melomanów, nie dla sprzedajnego środowiska które nakłania innych do niekorzystnego rozporządzania mieniem, jest na to paragraf ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @hu-nows paragraf jest też za nieoznaczanie materiałów sponsorowanych i partnerskich w wyraźny sposób ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Nie ma takiej rzeczy, której osłuchany audiofil nie usłyszy na odpowiednio "rozdzielczym" systemie. Kable to tam pal sześć, zabawa zaczyna się, kiedy audiofile „dla zabawy” porównują to samo wydanie płyty CD, różniące się numerem seryjnym.
    W najnowszym HighFidelity czytamy relację z posiedzenia Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego, gdzie czytamy:

    Trochę dla zabawy, a trochę z ciekawości, odsłuch rozpoczęliśmy więc od porównania tej samej płyty, soundtracku z filmu Blade Runner w reżyserii Ridleya Scotta, w wersji SACD. (…) Po wysłuchaniu pierwszego utworu siedzieliśmy przez chwilę nie wierząc, że stało się to, co się stało – te dwie płyty, przecież prawie takie same, różniące się jedynie momentem, w którym zostały wytłoczone, zabrzmiały znacząco odmiennie. Po chwili, kiedy już porozmawialiśmy, łatwiej to było przyjąć do wiadomości. Nieprzypadkowo bowiem płyty XRCD tłoczone są tylko do 2000 sztuk.

    Zgodzę się, może jednak brak przypadkowości wynika z ich ceny i jest to zwykłe prawo rynku. A może z tego, że dla większości śmiertelników płyta CD to płyta CD i nikt jej między rowki nie zagląda. BO PO TO POWSTAŁ TAKI STANDARD.

    Zresztą sam redaktor naczelny Hajfideliti pisze, że zużycie matrycy nie powinno mieć znaczenia dla cyfrowego dźwięku:

    Już w 1995 roku inżynierowie z tłoczni JVC wiedzieli, że metalowa matryca się zużywa i im dłużej pracuje, tym płyty są wykonane z mniejszą precyzją. Choć nie powinno to mieć znaczenia – ostatecznie zmiany są stosunkowo niewielkie, a odtwarzacze cyfrowe mają systemy korekcji błędów – to zmiany, które słychać.

    To jest taki błąd analogii, autor porównuje zapewne w swojej głowie tłoczenie płyt CD do tłoczenia płyt winylowych, w procesie którego matryce się zużywają. Problem jest taki, że zużycie matryc do winyli wynika z procesu technologicznego, a tłocznie wymieniają matryce zanim nastąpi jakakolwiek degradacja. Pity, reprezentujące dane w zapisie optycznym nijak mają się do rowka płyty winylowej. No i kod korekcji, przecież to nie jest tak, że dany dźwięk jest zapisany jednym zerem czy jedną jedynką. Jedna sekunda nieskompresowanego pliku PCM w jakości CD to 1411200 bitów informacji. Te bity tworzą wyrazy, w których każdy uszkodzony bit można odtworzyć ze stuprocentową dokładnością. A krakusy słuchały przecież SACD z zapisem DSD o wyższym próbkowaniu (już kompletnie abstrahując od metody kwantyzacji w tym zapisie).

    No, ale czym jest nauka wobec doskonałego narządu słuchu grupy sześćdziesięciolatków, którzy słyszą takie rzeczy:

    Różnice polegały przede wszystkim na głębszym dźwięku z płyty o niższym numerze, większej dynamice i lepszym wybudowaniu przestrzeni. Po prostu słychać było więcej informacji. I choć płyta o wyższym numerze – tak się składa, że moja – brzmi fenomenalnie, to porównanie pokazało, że da się jeszcze lepiej.

    To jest pościg za króliczkiem, którego nie da się złapać po prostu dlatego, że nie istnieje. Gdy czytam takie rzeczy, widzę kota który poluje na wiązkę lasera na ścianie.
    Jeśli numer seryjny płyty ma wpływ na jej brzmienie, to co jeszcze ma? Gęstość i skład ośrodka, w którym pracuje laser? Szerokość geograficzna? Bo może nikt nie bierze tego pod uwagę, ale ta sama płyta zabrzmi inaczej w Szczecinie, a inaczej w Tarnowie?

    #heheszki #bekazpodludzi #audiovoodoo
    #tonskladowy – muzyka, śmieszki, najbardziej odpałowe gadżety audiovoodoo
    pokaż całość

    źródło: laser-toy.jpg

  •  

    W swoim ostatnim podcaście wspominałem o cegle Shakti, czyli "stabilizatorze elektromagnetycznym". To kosztujące $230 akcesorium ma być pasywnym elementem absorbującym szerokie spektrum fal elektromagnetycznych — mikrofale, fale radiowe i pole elektromagnetyczne, których audiofile panicznie się boją, biorąc pod uwagę mnogość rozwiązań eliminujących ten problem. Producent zarzeka się, że cegła postawiona na procesorze automotive, mierzalnie zwiększa ilość koni mechanicznych.

    Oczywiście nigdzie nie ma potwierdzenia tej obietnicy, nie wiemy nawet, w jakich warunkach dokonywano "pomiaru". Zastosowana przy sprzęcie audio, cegła Shakti ma zapewniać:

    Czystszą reprodukcję dźwięku z większą płynnością, dynamiką i skupieniem. Ulepszona cisza pomiędzy transjentami pozwala słuchaczowi usłyszeć informacje z otoczenia, niezbędne do dokładnego postrzegania głębokości sceny, szerokości i niezachwianego obrazowania

    Czyli typowe pierdololo.

    Akcesorium jest już na rynku ze dwadzieścia lat, więc zyskało całkiem pokaźną rzeszę wyznawców. Redaktorzy 6Moons piszą tak o efektach, podając nawet numer patentu który "ma to wszystko wyjaśnić". Wyszukiwarka patentów zarejestrowanych w amerykańskim Urzędzie Patentowym nie znajduje jednak żadnego dokumentu o podanym numerze. Jakoś mnie to nie dziwi...

    Na szczęście, redaktorzy wyjaśniają:

    Zasadniczo kamień Shakti to urządzenie rozpraszające lub ROZPUSZCZAJĄCE EMI, wykorzystujące trzy różne obwody. Każdy obwód jest dostrojony do określonego pasma (...) Obwód mikrofalowy rozprasza częstotliwości EM w zakresie od 1,5 GHz do 100 GHz. Shakti wykorzystuje zestaw 20 komór rezonansowych w kształcie piramidy pokrytych farbą na bazie węgla metalicznego. Węgiel jest naturalnie występującą substancją zdolną do rozpraszania niepożądanych częstotliwości mikrofalowych. Każda piramida ma nachylenie do 51,25º, podobnie jak wielka piramida w Gizie, co z pewnością nie jest przypadkiem.

    NO Z PEWNOŚCIO. DZIE JE MOJA CZAPECZKA FOLJOWA?

    Obwód numer dwa zajmuje się częstotliwościami od 500 kHz do 50 MHz. Shakti używa tutaj oscylatora kwarcowego jako rozpraszacza. Dla pasma od 50 Hz do 200 kHz Shakti wykorzystuje trzeci obwód z parą prętów żelaznych i magnesów neodymowych. Pręty służą do wzmacniania pola magnetycznego, a jednocześnie działają jak antena do zbierania pól spoza kamienia. Kiedy kamień ze swoim polem magnetycznym wejdzie w kontakt z polem elektrycznym, na przykład transformatora audio, nastąpi wymiana energii. Pole elektryczne chce pozbyć się „irytującego” strumienia magnetycznego w swoim otoczeniu. Pole elektryczne chce fizycznie odepchnąć magnesy, ale ponieważ są one nieruchome, zużyta energia zamienia się w ciepło. W ten sposób Kamień Shakti eliminuje / minimalizuje ekspozycję na zewnętrzne pole elektromagnetyczne.

    Konstruktorzy tej cegły wymyślili magnet science, zanim powstał 4chan!

    A jak to brzmi? Oddajmy głos niezawodnemu redaktorowi High Fidelity:

    W pierwszej chwili po położeniu Shakti na odtwarzaczu czy wzmacniaczu różnica A/B przy zdejmowaniu jej wydaje się niewielka i równie dobrze można by ją zrzucić na wahnięcie nastroju. Już po kilku minutach zaczynają się jednak "czary". Gitary z samplera "Naim. The Hi-Fi Collection" (HiFi Choice, HFC246-03-06) miały pełniejsze wybrzmienie i były bardziej trójwymiarowe. (...) Dołu wprawdzie nie przybędzie i w kinie nie rezygnujmy z subwoofera, zaś gitara basowa z utworu nr 2 nie zeszła niżej, ale dzięki wydobyciu z tła tego co jest słyszalne ma się wrażenie, że są one mocniejsze, lepiej obrysowane i bardziej mięsiste. Wypłynięcie z magmy dźwięku dotyczy również i środka. Głos Jimmiego Rowlesa z płyty "The Peacoks" z japońskiego wydania (Sony Records [Japan], SRCS 9186, Master Sound) był bardziej obecny i dystynktywny niż bez "cegieł".

    Oczywiście później, redaktor pisze, że różnice są ogromne. No, jak widać — jak się bardzo chce usłyszeć, to nawet "nic" się usłyszy.

    A podkaścik dostępny jest już na Spotify i Google Podcasts pod hasłem "Przegląd Prasy Audio" oraz jako retransmisja na YouTube.

    #heheszki #audiovoodoo #bekazpodludzi
    #tonskladowy – muzyka, śmieszki, najbardziej odpałowe gadżety audiovoodoo
    Zapraszam również na mojego Facebooka
    pokaż całość

    źródło: 71784129_383186149044498_798756633067913216_n.jpg

  •  

    Pamiętacie Sanjayę audiovoodoo? Tego pana od kamyczków w kablach i kosmicznego Obscurum.
    No to się trzymajcie, bo z własnej woli — mimo że powiedziałem, mu, że "tropię absurdy", wysłał mi swoje Obscurum do testu.
    Jest to wersja "lite", której oficjalnie nie ma w sprzedaży. Mając jednak na uwadze to, że wersja standardowa kosztuje $2000, zastanawiam się, czy ten STOLEC nie jest droższy od moich kolumn.
    Zanim zmierzę się z szamanizmem, czeka mnie jeszcze recenzja muzyki z dyskietki, którą Wam obiecałem i jeden odcinek "z kamerą wśród nietoperzy".

    W paczce były jeszcze inne gadżety, ale o tym trochę póżniej ;)
    A ja tymczasem frunę na finałowy koncert Muzyki Młodego Wrocławia, posłuchać sobie muzyczki i przetestować nowy aparat (kupiony za spekulacje giełdowe poczynione z wpłaconych przez Was funduszy, o tutaj: https://www.paypal.com/pools/c/8dUFsxCZeZ )
    Podziękowania dla Piotra, Ziemowita i Arkadiusza :3
    I dla Was wszystkich też <3
    Bezpiecznego weekendu.

    #audiovoodoo #heheszki
    #tonskladowy - audiovoodoo, muzyczka, heheszki
    No i standardowo zapraszam na mojego fejsbuczka, gdzie częściej wrzucam heheszki.
    pokaż całość

    źródło: P1010010.JPG

  •  

    #audiovoodoo a widzieliście audiofilijską kość RAM? XD

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2019-09-15-00-26-59-355_com.alibaba.aliexpresshd.png

  •  

    Nasze grono złotouchych recenzentów dzielnie walczy o kabel pierwszeństwa, ale w moim personalnym rankingu, najlepsze teksty pojawiają się na portalu 6Moons. Tu na przykład pan recenzent testuje DAC. Częścią testu jest porównanie brzmienia tych samych plików cyfrowych odtwarzanych z portu USB (komputer) i z karty pamięci w urządzeniu:

    Ostatecznie wolałem transmisję USB. Czułem, że muzyka jest teksturalnie i tonalnie pełniejsza i cięższa. Utwór, który jako pierwszy złapał mnie na dobre, to utwór Jimmy'ego Rowlesa „The Peacocks” (…). Czytnik kart wydawał się ostrzejszy i w porównaniu z USB nieznacznie „rozebrany”. Przez USB kontrabas Eddiego Gomeza był bardziej porywczy, talerze Eliota Zigmunda miały więcej treści, a przede wszystkim fortepian Billa był bogatszy i mocniejszy w prawym górnym rogu.

    TAK, W PRAWYM GÓRNYM ROGU. Dla ścisłości dodam, że recenzent słuchał oczywiście na kolumnach głośnikowych. Aż strach pomyśleć, co by było na słuchawkach!

    Winowajca jest oczywisty, jak widzimy na zdjęciu – karta pamięci to nie jest Sony „For premium sound”, z którą scena nie byłaby taka nierówna. Zamykam temat, następnym razem proszę się doedukować w kwestii audiofilskich kart pamięci.

    #audiovoodoo #heheszki #bekazpodludzi
    #tonskladowy – muzyka, ciekawostki, audiovoodoo
    pokaż całość

    źródło: 71056819_379692546060525_5683259270489964544_n.png

  •  

    O tym wspaniałym urządzeniu mówiłem już na łamach mojego podcastu. Nordost Qpoint, czyli kosztujący 3190 złotych synchronizator rezonansów wsuwa się pod odtwarzacz CD czy inny element toru audio. Można użyć kilku synchronizatorów, wtedy ich działanie ma się sumować xD
    Qpoint emituje fale elektromagnetyczne. Te same, przed którymi audiofile bronią się rękoma i nogami. Tym razem jednak te fale są dobre! Wiadomo – punkt widzenia zależy od tego, ile kosztuje miejsce ;)

    Częstotliwość fal, ich natężenie oraz rozkład zostały dobrane w wyniku pomiarów, a następnie odsłuchów
    – i to jest w zasadzie wszystko, co wiemy o tym urządzeniu. No, jeszcze to, że urządzenie emituje dwa typy fal (wybierane przełącznikiem), które różnią się, uwaga – BPM :D
    Nie częstotliwością, nie długością, nie natężeniem, UDERZENIAMI NA MINUTĘ. Chociaż może to takie pokraczne określenie na częstotliwość właśnie?

    Qpoint testował niezastąpiony redaktor Pacuła.
    Jak zwykle przy testowaniu takich cudów, Pan redaktor, ostry jak krakowska maczeta, zaczął od wstępu o tym, że są takie rzeczy które się nawet filozofom nie śniło. Było też o pysznych naukowcach, którzy wszystko wiedzą, ale nawet sprawdzić nie chcą, a przecież wystarczy posłuchać.
    Moim zdaniem gorzej, jak się ma ponad pięćdziesiąt lat i w bajki się wierzy.

    Spójrzcie jak bardzo pełen sprzeczności jest test Qpointa. Na początku autor stwierdza, że urządzenie nie ma wpływu na barwę:

    QPoint nie zmienia dźwięku jako takiego, to jest nie dostaniemy z nim więcej basu, góry, dynamiki, przestrzeni – niech każdy wpisze to, czego mu akurat w jego systemie brakuje. On wpływa na to, jak z sobą dźwięki współbrzmią, jak z sobą współgrają.

    A później wprost pisze, że przekaz jest ciemniejszy:

    Doskonale słychać, że przekaz z Nordostem w systemie jest ciemniejszy – ciemniejszy, ale jednocześnie bardziej klarowny. „A cóż to znaczy?” – Zapytacie państwo. A znaczy tyle, że brzmienie robi się głębsze, mniej eksponowany jest atak dźwięku, a mimo to różnicowanie jest lepsze. Mamy więc z jednej strony przyciemnienie, a z drugiej otwarcie.

    Czyli co, więcej środka i góry? Bo ja to w ten sposób odczytuję.

    I dalej, że zmienił się bas i scena. Ten sam bas i ta sama scena, które kilka akapitów wcześniej miały być takie same:

    Nordost poprawia również skupienie basu, scena wydaje się przez to większa i solidniejsza.

    To są tak pojemne stwierdzenia, że każdy może wyobrazić sobie to, co chce poprawić. Będzie tak samo, ale będzie lepiej i sam sobie powiesz, co jest lepsze.

    Testy takich urządzeń mają jeden wspólny mianownik – wszyscy recenzenci zgodnie piszą o uczuciu niepokoju, które znika po – w tym przypadku – wsunięciu takiego rezonatora pod odtwarzacz CD. Pan Wojciech tak to opisuje:

    (…) chodzi przede wszystkim o wyciszenie czegoś, co było wcześniej „pod” dźwiękiem, jakiegoś „niepokoju”, przez który tło było lekko zamazane i zdominowane przez wydarzenia przede mną.

    Należy się więc zastanowić – czy na pewno jest to efekt działania urządzenia?
    Zachęcam do lektury całego tekstu:
    http://www.highfidelity.pl/@main-3554&lang=

    #audiovoodoo #heheszki
    #tonskladowy – muzyka, ciekawostki, audiovoodoo
    Zapraszam też do polubienia mojego fanpage, gdzie wrzucam znacznie więcej treści
    pokaż całość

    źródło: 03.jpg

  •  

    Będzie długo, ale zapewniam że warto:
    tldr:

    pokaż spoiler Polska firma sprzedaje listwy z marketu z wymienionymi bebechami jako audiofilskie, twierdząc przy tym że kierunkowość izolacji czy kierunkowość koszulek termokurczliwych ma kluczowe znaczenie dla brzmienia

    Są producenci, którzy po prostu ubierają gotowe produkty w firmowe opakowanie i sprzedają pod swoją marką. I to jest normalna praktyka rynkowa (o ile dana marka coś znaczy na rynku), ale w żadnej innej branży nie narzuca się tak absurdalnej marży, jak w branży audiofilskiej. Znam przykłady produktów, gdzie przebitka po takim rebrandingu sięga 10 000% (bezpieczniki)
    Tak. Dziesięć tysięcy procent.
    I czym usprawiedliwiona jest taka przebitka? R&D w rodzinnej firmie? „Lata testów” które są próbami na oko i na ucho, a więc mają zerową wartość merytoryczną? Owszem – są firmy, które podchodzą do tematu rzetelnie i pchają branżę do przodu, ale kiedy widzę COŚ TAKIEGO, to wątpię we wszystko.

    To co widzicie na zdjęciu to naprawdę jest listwa marketowa z naklejką producenta, wymienionym przewodem i bebechami. Pisze o tym redaktor Wojciech Pacuła z High Fidelity w swoim zbiorczym teście produktów marki:

    Dostałem jednakże potwierdzenie, że listwa wygląda jak wygląda, znaczy jak najprostsza listwa z marketu, którą pierwotnie jest, bo po przeróbkach (kabel sieciowy Sulek Audio i wymiana elementów w środku na wykonane z tej samej miedzi co kable) „gra” lepiej niż wiele audiofilskich listw w „wypasionych” obudowach.

    Ile trzeba zapłacić, za listwę z audiofilskiego marketu?
    5000 zł

    I teraz rzuca mi się pytanie – a gdzie są wszystkie ustroje antywibracyjne, które – według wielu audiofilów są kluczowym elementem dobrej listwy zasilającej? A gdzie jest ekranowanie EMI/RFI, bez którego przecież nasz sprzęt audio jest narażony na zabójcze promieniowane pogarszające brzmienie?

    Dlaczego ktokolwiek miałby kupić ten produkt, skoro jego wyprodukowanie nie wymaga ani żadnej specjalistycznej wiedzy, ani żadnych materiałów, które nie są ogólnodostępne? Bo ja powodu nie widzę powodu.

    Na dodatek marka komunikuje, że:

    zasadniczą sprawą, która ma wpływ na jakość dźwięku jest kierunkowość, rozumiana jako kierunkowość przewodnika, izolacji, wtyków audio i ich elementów. Nie można tej właściwości zmierzyć inaczej niż empirycznie.

    HOLA, SIGNOR, PRRRR!
    To się ma tyczyć również listwy? Bo kierunkowej listwy to jeszcze nie znałem, chociaż kierunkowe wtyki to też jest hicior. Elementy wtyków? Chodzi o śrubki? One też są kierunkowe w innym znaczeniu niż to, że są nagwintowane?

    I myślicie, że teraz przesadzam z tą śrubką? No to się trzymajcie, bo wjeżdża petarda – kierunkowa koszulka termokurczliwa:

    Kolosalne znaczenie ma nie tylko kierunkowość samego przewodnika, ale i izolacji, a nawet termokurczliwej koszulki na wtykach.

    Wysiadasz? Poczekaj, jest więcej!
    Producent twierdzi, że ważne jest nie tylko to, którą końcówkę podepniesz do wejścia a którą do wyjścia. Firma Sulek zaleca obrócenie wtyków (tu akurat w kablu RCA) NAPISEM DO GÓRY. No tutaj to nawet ja wysiadam.

    I wracając do wcześniejszego cytatu – jasne, że nie można zmierzyć tego „szkiełkiem ni okiem”. Uczycie tego klientów całymi latami i potem biegają po forach i grupkach i powtarzają te dyrdymały. Jeśli czegoś nie da się zmierzyć, to znaczy że albo źle mierzysz, albo że problem leży gdzie indziej. Na przykład w Twojej głowie.

    #audio #audiovoodoo #heheszki #bekazpodludzi
    #tonskladowy – muzyka, ciekawostki i najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo.
    Zapraszam również na mojego facebooka, gdzie wrcucam znacznie więcej treści.
    pokaż całość

    źródło: 04.jpg

    •  

      @Roszp: Ciekawe czy brown też poszerza scenę w wysokich zakresach, jednocześnie pompując średnie doły do granic chaosu.
      Albo jakoś tak.

      +: Roszp
    •  

      A tak serio - znam jednego audiofila, nawet zaprosiłem go kiedyś do radia.

      @ciechan666: Pamiętam tę audycję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      "Kiedy słuchasz na takim sprzęcie Hendrixa, to czujesz demony, które targały jego duszą kiedy nagrywał to w studiu".

      @ciechan666: A w następnej godzinie niedzielnej Listy Ciechana mówiliśmy o samochodach i ten sam argument przytoczyłem względem Fiata Multipli. "Nieważne są liczby, to trzeba poczuć". ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie zrozumiesz, nie wytłumaczysz. pokaż całość

    • więcej komentarzy (89)

  •  

    Dlaczego audiofile mający bzika na punkcie sekcji zasilania i jej wpływu na odsłuch nie zasilają swoich wzmacniaczy po prostu z akumulatorów? Idealny przebieg napięcia, zero tętnień, zero brumu. Wystarczyłoby spiąć w szereg dwa akumulatory samochodowe i mamy sekcję zasilania, która "czystością" bije na głowę wszelkie super kable zasilające, filtry sieciowe i inne duperele.
    #audiovoodoo

  •  

    No hejka kochani, a Wy na jakich płytach archiwizujecie swoje zbiory muzyczne? Bo ja nie wiem, szukałem dobrych płyt do dungeon synthu, ale znalazłem tylko takie do jazzu.

    Marcin pisze, że Verbatimy brzmią, jakby człowiek wciągnął ustami powietrze i je zatrzymał. W jazzie z dużą domieszką dętych blaszanych i drewnianych działa to oczywiście na plus, bo przecież trzeba wziąć solidny wdech, żeby dobrze zadąć. Śpiewanie na pełnym wdechu jest już trudniejsze, dlatego wokale źle brzmią na takich Verbatimach.

    Nie wiem jak to działa, ale widocznie jak płyta zostaje opatrzona logotypem firmy, nabiera własnego charakteru.

    Pamiętajcie kochani: wszystko gra, wszystko ma znaczenie przy odtwarzaniu muzyki.

    #heheszki #bekazpodludzi #audiovoodoo
    #tonskladowy – muzyka, ciekawostki i najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo.
    Zapraszam również na mojego facebooka, gdzie wrcucam znacznie więcej treści.
    pokaż całość

    źródło: Verbatimki.png

  •  

    Cały czas śledzę wątek o polepszaniu brzmienia odtwarzaczy CD na pewnym forum, myślałem że po granitowym dociążeniu odtwarzacza już za dużo hardkoru tam nie uświadczę.
    A tu z dnia na dzień coraz grubiej, akcja rozwija się jak w telenoweli. Do akcji wkroczyły frezarki do płyt. Są to urządzenia, które skrawają krawędź płyty CD pod kątem 30 stopni, jak się okazało – są bardziej popularne, niż można przypuszczać. Jakby tego było mało, niektórzy forumowicze twierdzą, że zaczernienie rantu płyty za pomocą… flamastra, ma poprawić jakość odtwarzania CD.
    Ale! Co tam flamaster, użytkownik forum odkrył, że równie dobry, jeśli nie lepszy efekt soniczny daje zastosowanie czernionego od wewnątrz kartonika. Pomysł podkradziony z docisku do płyt CD dedykowanego do topowego odtwarzacza CD marki CEC.

    Jak to w telenoweli bywa, nie wszyscy są zadowoleni z dźwiękowych efektów skrawania płyt, według jednego użytkownika:

    Płyta z okrojonym brzegiem zabierała część średnicy i dawała w efekcie wycofaną scenę. Poza tym zaburzała temperaturę przekazu.

    Temperaturę polecam jednak regulować za pomocą klimatyzatora, szczególnie w takie upały. Udaru można dostać i głupoty w internecie pisać.

    Opinia ta szybko została wyprostowana, po prostu tokarz, który płytę frezował to audiopartacz. Wyjaśnił to drugi forumowicz:

    Kompletnie się z tym nie zgadzam, widocznie masz pod złym kątem skrojone, nie dawał bym do tokarzowi gdybym tego nie sprawdził, efekt jest jednoznaczne pozytywny, dźwięk jest bardziej nasycony, mniej suchy.
    Do tego toczenia trzeba było dorobić specjalny adapter bo bez tego to kiepsko to widzę.


    Ja tam panowie, kiepsko widzę takie gusła. NO, ALE CO TAKI IGNORANT JAK JA WIE, JEŚLI NIE PCHAŁ KARTONU DO ODTWARZACZA.

    #heheszki #bekazpodludzi #audiovoodoo
    #tonskladowy – muzyka, ciekawostki i najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo.
    Zapraszam również na mojego facebooka, gdzie wrcucam znacznie więcej treści.
    pokaż całość

    źródło: Frezarka.png

  •  

    Po prostu zostawię tutaj opis „urządzenia dostrajającego kable” Harmonix CoreRing

    Kiedy patrzysz na tył swojego systemu, możesz mieć dość dżungli kabli i przewodów. Splątane kable sygnałowe, kable głośnikowe i kable zasilające krzyżują się jeden z drugim. Kable i przewody w tym stanie, niepotrzebnie wpłyną na dźwięk twojego systemu. Jakość dźwięku ulegnie pogorszeniu poprzez przekierowanie dźwięku w kierunku bardziej zabłoconego, ostrzejszego, transmitowany sygnał będzie między sobą interferował i zajdzie szereg innych, niekorzystnych zjawisk.
    Harmonix CoreRing CR-4105 i CR-4107 rozwiązują ten problem prawie idealnie. Pomogą w dobrym zarządzaniu rozmieszczeniem kabli i przewodów, co da im swobodę maksymalnego wykorzystania potencjału systemu poprzez dokładną transmisję sygnału. Core Ring CR-4105 i CR04107 mają prawdziwie muzykalną naturę. Stosowanie CoreRing, zwiększa przyjemność ze słuchania, znacznie poprawia harmonię i artykulację (!!!!!!!!!!!), przejrzystość oraz przestrzeność obrazu stereo i co więcej, lepszą dynamikę ekspresji(xDDD). Czego więcej można chcieć od Core Ring?

    CoreRing CR-4105 i CR-4107 minimalizują również wibracje kabli i przewodów i chronią je przed wytwarzaniem wyładowań elektrostatycznych powstałych przez włókna syntetyczne, takie jak dywany.

    Para kosztuje około 3345 zł, czyli tyle co około 95 płyt cd (10, jeśli kupujesz nowy Tool) lub 418 kilogramów kiszonych ogórków

    #heheszki #audiovoodoo
    #tonskladowy – muzyka, ciekawostki i najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo.
    Zapraszam również na mojego facebooka, gdzie wrcucam znacznie więcej treści.
    pokaż całość

    źródło: Core ring.jpg

  •  

    Instrukcja, jaką można znaleźć u jednego ze sprzedawców kabli na portalu Amazon:

    W celu otrzymania optymalnej wydajności, WYGRZEWAJ KABEL przez 175 godzin. Wygrzewanie nie musi być procesem ciągłym.
    Jeśli kabel nie spodoba Ci się po 175 godzinach, skontaktuj się z nami.


    Ciekawe o ile zmalała ilość zwrotów po wprowadzeniu tej instrukcji? Po prawie 200 godzinach, cokolwiek by się nie działo, po prostu idzie się przyzwyczaić ;)
    To na tym polega to słynne wygrzewanie?

    #audiovoodoo #heheszki
    #tonskladowy – muzyka, ciekawostki, najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo
    pokaż całość

    źródło: 67978062_1283907628437638_569260145142398976_n.jpg

    •  

      @Antorus: "wygrzewanie" to w sumie złe tłumaczenie "burn-in", któremu bardziej pasuje "rozruch".

      Rozruch ma sens TYLKO w przypadku głośników membranowych (zwłaszcza dużych) oraz słuchawek pełnowymiarowych. W głośnikach chodzi o rozruszanie amortyzatorów membran, które są dość sztywne prosto z fabryki, a w słuchawkach o rozruszanie blaszek przetworników, które w przypadku moich JVC HA-RX900 potrzebują pograć ponad 100h, aby nabrać właściwej charakterystyki.
      W przypadku większości słuchawek rozruch powoduje subtelne różnice, ale są takie jak moje JVC, czy Grado, że zmiana brzmienia jest zauważalna. U mnie wynika to z dużych, 50mm przetworników.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    O 11:30 odpalam transmisję live na Facebooku Ton Składowy, gdzie w cyklu Przegląd Prasy Audio przedstawię pierwszy numer magazynu Audio Video z 1984 roku.
    Był to numer w większości poświęcony wynalazkowi sprzed dwóch lat – dyskofonowi CD ( ͡º ͜ʖ͡º)
    A na przystawkę będzie troszkę #audiovoodoo, zapraszam!

    #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: AV1984.jpg

  •  

    Coraz więcej amatorów pcha się do zabawy. Mam nadzieję, że przejdzie ta nowelizacja ustawy i muzyki będzie można słuchać tylko z licencją ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Popełniłem audiofilski poradnik o tym, jak poprawnie słuchać płyt CD, jest to zbiór autentycznych audiofilskich metod polepszania brzmienia płyt CD. Zebrałem tam najciekawsze moim zdaniem metody na to, żeby bity były bardziej bitowe. Jeden z mirków wrzucił to już do wykopaliska, jeśli tekst się Wam spodoba – będę wdzięczny za wykop.

    Zapraszam również na mój fanpage na Facebooku, gdzie regularnie wrzucam audiofilskie akcesoria z orbity.
    #audiovoodoo #heheszki
    Tag go obserwowania - muzyka, ciekawostki, najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo - #tonskladowy
    pokaż całość

    •  

      @Roszp
      No fajnie kolego.
      Zapomniałeś wspomnieć o tygodniowej gotówce oczyszczającej. Dzięki której pozbywa się z organizmu wszystkich niepożądanych zanieczyszczeń, które zakłócają propagację fali w ciele, dalej w uchu zewnętrznym, dalej w uchu wewnętrznym, w układzie kostnym no i w mózgu.
      Ale nic to, bo te wszystkie przygotowania i tak pójdą na marne skoro nie usunąłeś woskowiny z uszu i nie zastąpiłeś jej 2 um warstwą bobrzego sadła zmieszanego z olejem z nasion opuncji figowej w proporcjach 1:50.
      Nie pozdrawiam.
      Ech panie coraz więcej amatorów pcha się do zabawy.
      pokaż całość

  •  

    Kolczyki? Nie, to „jednostka sufitowa” i „mid-high” z zestawu ustrojów akustycznych Zilplex Resonant Devices.

    Producent Zilplexa, nie tłumacząc za bardzo jak owa biżuteria ma działać, zachęca nas szeregiem wspaniałych ogólników. Zestaw akustyczny producenta ma zapewnić:
    - Atmosferę relaksu
    - Zwiększenie szerokości i WYSOKOŚCI (a co!) sceny
    - Zanik ścian (!!!)
    No i oczywiście muzykę „jak w sali koncertowej”. Kompletny zestaw składa się z 7 kolczyków „mid high”, 3 jednostek „basowych” i jednej sufitowej. Jakby było mało niedorzeczności, Zilplex twierdzi, że ten zestaw sprawdzi się w pomieszczeniu KAŻDYCH rozmiarów.
    Zestaw kosztuje jedyne 10 900 zł, czyli tyle co około 310 płyt CD.

    Producenci voodoo akcesoriów akustycznych stawiają na miniaturyzację. Jeśli nawalisz tego w opór, to siłą rzeczy akustyka pomieszczenia się zmieni, ale kurde – mamę oszukasz, tatę audiofila oszukasz, ale fizyki nie oszukasz. Nie bez przyczyny ustroje akustyczne, które DZIAŁAJĄ mają odpowiednią wielkość, grubość, gęstość i co tam jeszcze. I nie bez przyczyny ich działanie da się ZMIERZYĆ. A tu? Jak w lesie. Oczywiście pomiarów nie znajdziemy, bo przecież tylko tak delikatny narząd jak ucho wyłapie zmiany.

    Panowie, bajki to trzeba umieć pisać.

    Zapraszam na mój fanpage na Facebooku, gdzie publikuję zdecydowanie więcej takich wpisów.
    #heheszki #audio #audiovoodoo
    Tag go obserwowania - muzyka, ciekawostki, najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo - #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: combi.jpg

  •  

    Są takie kolumny, które mają po dwa zestawy terminali. Do bi-wiringu lub bi-ampingu. Mało osób decyduje się na tak zagmatwane połączenie (jego sensowność to materiał na dłuższy wpis), dlatego w terminalach głośnikowych takich kolumn stosuje się zworki. Zwykłe blaszki o długości kilku centymetrów. Albo krótki kabelek.
    A to jak wiadomo — rodzi okazję. I niepokój w głowie audiofila. Bo KAŻDY CENTYMETR KABLA JEST WAŻNY i każdy element gra, prawda?

    Tylko jak ważny?

    Rozumiem argumenty, że kable to są takie drogie, ponieważ technologia użyta do ich wyrobu kosztuje, a R&D trwa wieki, bo działanie niektórych rzeczy można sprawdzić tylko „na ucho” (no dobra, tego nie rozumiem xD). Rozumiem, że super czysty przewodnik „klasy audio” może faktycznie nie być najtańszy a izolacja z „wytłaczanego fluorowanego etylenopropylenu” to być może jakaś kosmiczna technologia stosowana przez NASA, która tłumi nawet nieczyste myśli.
    Ale nie rozumiem, gdzie kończy się granica zdolności percepcyjnej, szczególnie jeśli mówimy o kilkudziesięciu centymetrowych złączkach do terminali głośnikowych. Czy naprawdę jakakolwiek żyjąca istota jest w stanie odróżnić 20-50 centymetrowy odcinek kabla do łączenia terminali od blaszki dołączonej przez producenta? I być na tyle pewna tego, że ów kabel jest ZDECYDOWANIE lepszy od owej blaszki, że jest w stanie zapłacić za taką złączkę 45 000 złotych?

    #audio #audiovoodoo
    Tag go obserwowania - muzyka, ciekawostki, najbardziej odpałowe akcesoria audiovoodoo - #tonskladowy
    Zapraszam też na mojego facebooka, gdzie zamieszczam zdecydowanie więcej materiałów.
    pokaż całość

    źródło: Nordost.PNG

  •  

    Wygląda jak gówno, a brzmi jeszcze lepiej — parafrazując klasyka.
    Ta z pozoru bezkształtna, polimerowa masa o znajomym kształcie z obsydianową piramidką na czubku to stworzony przez SETKĘ NAJLEPSZYCH GENIUSZY NA ŚWIECIE tweak, który pomoże Ci wnieść do systemu co tylko zechcesz. Producent naprawdę twierdzi na stronie, że Obscurum (bo tak się to coś nazywa) stworzyła setka najlepszych geniuszy na świecie.
    XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    Wyobrażacie to sobie?
    -Halo, Mensa? Proszę z setką najlepszych, mam audiofilski klocek do zrobienia.
    -Się robi!
    W naszym wspaniałym kraju takie praktyki reklamowe są zabronione, ale jak już kładziesz kupę na wzmacniaczu, to myślę, że Ci to nie przeszkadza.
    Nie jest to dociążenie, bo waży tylko 350 gram, Obscurum trzeba położyć w dowolnym miejscu dowolnego elementu toru audio lub video. Efekt będzie zdumiewający:

    Wewnętrzne detale wyskoczą z kruczoczarnego tła, co może być przerażającym doświadczeniem. Wierzchnia warstwa muzyki jest bardzo czysta i transparentna, jak przy naszych najbardziej analitycznych tweakach, ale nieprawdopodobna warstwowość Obscurum pozwoli Ci usłyszeć nawet najgłębsze detale. Na rynku Hi-Fi jest mnóstwo produktów, które przedzierają się przez wierzchnią warstwę tylko po to, żeby podkreślić wewnętrzne detale, co czyni je głębokimi, ale płaskimi

    Czo xD

    Czasami mam wrażenie, że opisy sprzętu Hi-Fi są pisane na podobnej zasadzie, jak horoskopy.

    Za tę kupę trzeba zapłacić 2000$
    Cena okazyjna jak za zbiorową pracę tak wielu światłych umysłów. Ale o tym aspekcie więcej wieczorem xD

    #heheszki #audiovoodoo
    Tag autorski - #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: 1565588279930.jpg

  •  

    Mówią, że rozmiar nie ma znaczenia, ale jeśli chodzi o ustroje akustyczne – śmiem polemizować. I o ile pojawiły się już, ekhm… poważne wątpliwości… przy cudownych krążkach Szur Mook, to nie trzeba szukać daleko, żeby znaleźć miniaturowe odpowiedniki cudownych uzdatniaczy akustycznych, których wpływ ma być jeszcze bardziej spektakularny.
    Jedna z moich ulubionych marek – Harmonix, posiada w swojej ofercie „piegi”, które nakleja się na ścianę, sufit i podłogę w celu poprawienia akustyki pokoju. Aż dziwne, że nie wspomniano nic o obrazie z projektora i zasięgu telefonii komórkowej. Może dlatego, że osoby, które są w stanie uwierzyć w cudowne właściwości audiofilskiego kropka, z wysokim prawdopodobieństwem będą propagować teorie o szkodliwości 5G?

    Piegi są miniaturowe, mają średnicę 2,5 cm sztuka. Wystarczą już trzy, ale producent zaleca NAPIERDZIELIĆ TEGO W OPÓR. To tylko moja teoria, ale prawdopodobnie dlatego, że zestaw kilkunastu sztuk kosztuje 7700 zł.

    Efekt?
    Piorunujący!

    Eliminują buczący bas, separują i oddzielają przestrzeń akustyczną każdego instrumentu i wokalisty w nagraniu, odtwarzając w ten sposób unikatową jakość oryginalnego wykonania. (…) Efekt będzie taki, jakby Państwo weszli do sali, gdzie wykonano nagranie!

    Osobiście nie chciałbym się znaleźć w studiach, gdzie dokonywano niektórych wintydżowych nagrań. To nie zawsze są ładne i schludne miejsca.
    Dalej czytamy:

    W jednej chwili pokój oferuje większą rozpiętość dynamiki, z głębszą ciszą pomiędzy nutami. Struktura indywidualnych nut staje się czystsza i lepiej zdefiniowana, każda nuta ma ściśle określony początek i koniec. Oferując skomplikowany system magazynowania energii i dynamiki pola dźwiękowego, urządzenia do dostrajania akustyki pomieszczenia usuwają wszelkie słyszalne zniekształcenia jak za pomocą magii.

    Ja myślę, że nie ma co czarować, że to jest JAK magia, to po prostu JEST magia.

    Przy okazji chciałbym przyznać nagrodę za najbardziej absurdalne hasło marketingowe:

    Rozmiar mniejszy niż dziesięciocentówki, ale nadal ten sam nieprawdopodobny efekt
    Czyli co, jak wykleję pokój dziesięciocentówkami, to też będzie spoko? Czy jednak nie, bo zbyt tanio?

    #heheszki #audio #audiovoodoo
    Tag do obserwowania - ciekawostki audio, muzyka, audiovoodoo - #tonskladowy
    Zapraszam również do śledzenia mojejstrony na Facebooku, gdzie wrzucam znacznie więcej treści.
    pokaż całość

    źródło: Harmonix-RFA-7800.png

    •  

      @Ojezu: jest to dobra koncepcja xD
      Trochę materiałów mi zalega jeszcze, zejdę z tego co mam i wrócę do testowania takich śmiesznostek. Na to cacko hajsu trochę szkoda, ale może kiedyś :P

    •  

      @Roszp: zabawne gdy audiofile w poszukiwaniu dźwięku idealnego są gotowi zapłacić za takie protezy o nieudowodnionym działaniu gdy od lat istnieje sprawdzony sposoby na "wejście do sali gdzie wykonano nagranie". No ale co by żona powiedziała gdyby taki jeden z drugim wykleił salon pianką akustyczną, "kropek" to max. na co głucha żona się zgodzi..

      źródło: mata.jpg

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Shun Mook to wspaniała firma, zacząłem przeglądać ich katalog i są tam same perły. Na przykład to hebanowe wahadło. Wiesza się to w pokoju (na zdjęciu z zestawem Spatial Control Kit) i już. Co to robi? Tym razem nie ma nawet słowa o scenie, harmonii czy lekkości basu. Producent pisze po prostu, że "tego trzeba doświadczyć". Aha, no dziena.
    A jak działa?
    W oparciu o starożytną (japońską, a jakże!) technikę wyczuwania subtelnej energii aurą umysłu.
    Personifikacja hebanu, tego jeszcze nie grali.

    #heheszki #audiovoodoo #audio
    tag do obserwowania – #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: wahadło.jpg

  •  

    Jest na YouTube film, gdzie panowie audiofilowie pokazują sprzęt za milion dolarów. Wszystko stoi na antywibracyjnych stolikach, na antywibracyjnych podkładkach, w pokoju o niezbyt wdzięcznym akustycznie kształcie litery L. Pomyślicie więc, że przy tak drogim zestawie ktoś już pomyślał o adaptacji akustycznej? Otóż nie. W pokoju odsłuchowym jest dywan na ścianie i... strojone, drewniane krążki Shun Mook Spatial Control Kit.
    Kosztujący 1200 Euro "Acoustic treatment kit" składa się z kilku tyczek, na których zamontowane jest po dziewięć drewnianych krążków. Krążki po prostu leżą na podkładkach na różnej wysokości i pochłaniają wszystko, co złe — przede wszystkim ten dziwny niepokój posiadacza. Producent twierdzi, że stosując coś takiego ZAMIAST adaptacji akustycznej, można kontrolować scenę i balans tonalny. Panowie ze wspomnianego filmu twierdzą, że zestaw niejako "zamyka" dźwięk pomiędzy magicznymi audiototemami.
    Jak to działa?
    Nie do końca wiadomo. Serio. Cytując:

    Są takie rzeczy, których nie da się wyjaśnić naukowo i przy pomocy pomiarów. Jedną z tych rzeczy jest działanie krążków Shun Mok.

    Czyli nie działa, drewniane krążki z czarnej listy, zamykam temat.
    Na to cudo uwagę zwrócił jeden z fanów na moim Facebooku
    Zdjęcie poglądowe, nie przedstawia systemu o którym piszę.

    #heheszki #audiovoodoo #audio
    tag do obserwowania – #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: Shun Mook.jpg

  •  

    Wczorajszy post o półeczkach wleciał w gorące jak nowy kabel Harmonixa w kolekcję audiofila, jeden z użytkowników w komentarzach popełnił przy tej okazji takie złoto, że zasługuje na osobny post. @sal-vadore (nazywa się prawdopodobnie Mirek, #pdk), stworzył rewelacyjną #pasta Pozwolę sobie przekleić, bo to jest tak dobre że na to zasługuje:
    1. Chcesz komuś zaimponować.
    2. Kupujesz sprzęt audio za 50k.
    3. Dołączasz do zjebogrupy, przepraszam do audiofilskiej grupy na fb.
    4. Wrzucasz zdjęcie swojego zestawu audio za gruby kwit, czujesz jebaćbiede.flac
    5. Myślisz, że będziesz panem i władcą, lidem audiozjebowego peletonu.
    6. Dostajesz zjebe za stolik, który kosztował 1/10 zestawu.
    7. Jesteś wyśmiewany przez znawców którzy mają kino domowe HYKKKER za 199 pln, kupione za punkty z karty Biedronka.
    8. Smutek.mp3
    9. Masz dosyć ale nadal chcesz zabłysnąć na grupie audioonanistów
    10. Kupujesz szafkę audio norweskiej manufaktury ręcznie rzeźbionej przez skandynawskie trolle.
    11. Stan konta -100k
    12. Nowa fota na grupę jawampokaze.M4A
    13. Pierwszy post: "O widzę, że kolega w końcu poszedł po rozum do głowy, w końcu sprzęt może odrobinę odetchnąć."
    14. Drugi post: "Nowy stoliki fakt, ale niestety nadal wychodzi brak znajomości wszystkich aspektów pracy tego wzmacniacza. Żeby mógł on osiągnąć pełnię możliwości ściana za nim powinna być pokryta specjalną farbą firmy MOCARZAUDIOUSA a tu mamy zwykła białą ścianę pomalowaną emulsja. Tak to jest jak się amatorzy pchają do naszej pasji.
    15. Trzeci post: "Fajny sprzęt ale niestety kolega wyżej ma rację. Nowi użytkownicy grupy zasobami portfela próbuje nadrobić brak wiedzy.
    16. Ostatni post: "Skoro popełnił błąd przy tak banalnych aspektach nawet nie chce wiedzieć jak wyglądają kable od tego zestawu pewno najtańsze Japończyki po 1879 USD za metr. Dosłownie czuje jak ten sprzęt jest dławiony brakiem odpowiednich warunków pracy"
    17. Wkurw.cd usuwasz posta.
    18. Chcesz im pokazać,. wchodzisz na MOCARZAUDIOUSA.com. 1l farby 800 zielonych, biorę.
    19. Jeszcze kable. Google.pl: "most expensive audio cables" wybierasz Pear ANJOU Speaker Cables - $7,250 za 12 stóp kabla.
    20. Sprzedajesz samochód żonę i dzieci z psem gratis.
    21. Wszytko przychodzi po 2 miesiącach.
    22. Zamawiasz specjalna firmę bestAudioOnanist z Radomia, do ogarnięcia zestawu jak trzeba (podobno najlepsza firma według znawców z grupy) - przejeżdża ekipa w białych kombinezonach z którzy odwalają swoje audioczary. Przez dwa tygodnie nie możesz korzystać z domu. Mieszkasz i śpisz w swoim w korpo, a myjesz się na zmianę raz na siłowni raz na basenie.
    23. Dzień odbioru. Ekipa oddaje klucze do mieszkania, zostawia ci tylko stos kartek a4 pełnych wykresów i wyników pomiarów oraz fakturę opiewającą na 189k PLN. Nie mówiąc nic i odjeżdżają.
    24. Po wszystkim pokój wyglądają jak Electric Lady Studio, wrzucasz zdjęcia na grupę same zachwyty i wyrazy uznania.
    25. Jesteś spełniony, szczęście.ape
    26. W końcu przyszedł czas na testy sprzętu - Smerfne-hity-mix-2001.

    #heheszki #audiovoodoo #tonskladowy
    pokaż całość

  •  

    Czas życia postu na Facebooku wynosi około 3,5 godziny (średnio), wpis na mirko żyje między 6 a 12 godzin (jeśli dostanie się w gorące), natomiast film na YouTube przeciętnie żyje 20 dni. Dlatego postanowiłem najlepsze wpisy z for audiofilskich uwieczniać na nowej serii filmów na moim kanale.
    A jest co uwieczniać, bo takie audiofile żeby udowodnić, że kable im grają, podają argumenty z czapki wyjęte. Często jawnie pisząc, że nauka jest be. Zresztą, sprawdźcie sami co tam w audiofilskiej trawie piszczy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #audiovoodoo #heheszki #bekazpodludzi no i oczywiście #pokazmorde
    Tag do obserwowania - ciekawostki audio, muzyka, audiovoodoo - #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Ja głupi myślałem, że płytę CD to wystarczy o koszulkę wytrzeć. Otóż nie, nawet do takiej czynności jak czyszczenie płyt CD znajdzie się jakieś audiofilskie akcesorium, które mimo prozaicznej funkcjonalności, w magiczny sposób wpływa na poprawę wszystkich aspektów brzmieniowych. A w ogóle wycieranie o koszulkę jest karygodne bo wprowadza ładunki statyczne.
    To, co widzicie na zdjęciu, a co tak bardzo przypomina mi kamień do curlingu, że nie mogłem się powstrzymać, to Furutech Destat III. Eliminator ładunków statycznych i… odkurzacz do płyt CD. Można stosować również do kabli zasilających, interkonektów i czego tam jeszcze. Jak pisze jeden ze sprzedawców:

    Ładunki statyczne na nośnikach analogowych i optycznych - płytach LP, CD i DVD - mogą prowadzić do rozpraszającego hałasu i zakłóceń dźwięku. Wystarczy, że umieścimy nośnik na urządzeniu lub przytrzymamy nośnik nad nim i naciśniemy przycisk. Wydajny wentylator usunie kurz, a wyważony generator przepływu jonów wyeliminuje zakłócenia statyczne.

    Okej, z tym analogiem się zgodzę, ale optyczne nośniki cyfrowe?
    Dyskusyjne, prawda?

    I co, i tyle?
    Oczywiście, że nie. To cudowne urządzenie nie tylko usuwa kurz i ładunki statyczne, które "rozpraszają" słuchacza. Jego głównym zadaniem jest przecież poprawa brzmienia. I jak to zwykle bywa, znalazłem poważną, audiofilską stronę, która z totalnym namaszczeniem dokonuje testów odsłuchowych odkurzonych płyt. Jak to brzmi? Według redaktora HiFi Philosophy, poprzednia wersja urządzenia sprawia, że:

    Zanika mgiełka wspierana słabszą dynamiką i dostajemy obraz lepiej doświetlony – z dynamicznym światłem i w zdecydowanie czystszym powietrzu. Kiedyś już zdaje się pisałem, że dni z takim wyjątkowo czystym powietrzem zdarza się w roku tylko parę, a wówczas ze wzgórz koło Krakowa bardzo wyraźnie widać Tatry, na co dzień nawet przy dobrej pogodzie zupełnie niewidoczne, albo najwyżej w minimalnym zarysie. Działanie odkurzacza magnetycznego deStat polega zaś między innymi na tym, że Tatry na waszych płytach staną się widoczne bez przerwy

    Autor stwierdza nawet, że poziom szumu tła zależy w tym przypadku od TONACJI utworu. Jeśli ta jest „podwyższona” - to niedobrze.
    I oczywiście cały czas mówimy tu o muzyce granej z nośnika optycznego. To trochę tak, jakby działanie optycznych nośników było magią najczarniejszą. Możesz tysiąc lat tłumaczyć jak to działa, a i tak znajdzie się taki co stwierdzi że są takie rzeczy, które się naukowcom nie śniły i że słyszy odkurzony kompakt. Ach, ten odkurzacz kosztuje 1650 zł.

    #audio #audiovoodoo #heheszki #humorobrazkowy
    Tag do obserwowania - ciekawostki audio, muzyka, audiovoodoo - #tonskladowy
    Zapraszam też na mojego facebooka, gdzie znajdziesz wiele podobnych treści, wraz z komentarzami oburzonych audiofilów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: Furutech.png

  •  

    No i wszystko jasne, mamy do czynienia ze spiskiem dostawców energii, którzy dają nam nieaudiofilskie liczniki prądowe. To pewnie niejednego audiofila pchnęło do nielegalnego poboru...

    #audio #audiovoodoo #heheszki #humorobrazkowy
    Tag do obserwowania - ciekawostki audio, muzyka, audiovoodoo - #tonskladowy pokaż całość

    źródło: Audiofilski licznik.png

  •  

    Dzień dobry,
    Mam do sprzedania profesjonalny kabel audio dla koneserów wysokiej jakości dźwięku. Jego kształt zawdzięczany jest wieloletniej pracy naukowców z CERNu, których praca dała nam rozwiązanie THC (tiny hadron collider). Technologia ta wprawia w ruch wirowy elektrony przenoszące dźwięk, dzięki czemu sygnał pozbawiony jest jakichkolwiek zakłóceń.

    Kabel dostępny w sprzedaży od zaraz, cena to bagatela tylko 5000 złotych.

    #audiovoodoo #heheszki #humorobrazkowy
    pokaż całość

    źródło: 2EC043A1-827A-4CDB-B0F7-78C9ABA1F8CA.jpeg

  •  

    Ło panie, a kto to panu tak... zepsuł? xDD

    #audio #audiovoodoo #heheszki #humorobrazkowy
    Tag do obserwowania - ciekawostki audio, muzyka, audiovoodoo - #tonskladowy

    źródło: lolwut.png

  •  

    Zupełnie niespotykana konstrukcja kabla i wtyków minimalizująca dragania wewnętrzne i elektryczność statyczną przewodników. Metale się elektryzują, co spowalnia transmisję sygnału elektrycznego. Inne topowe firmy kablarskie walczą z tym zjawiskiem np. wprowadzając dodatkowe warstwy przewodów spolaryzowane napięciem 30V itp. Takie zjawisko nie występuje w kablach Entreq, bo materiały użyte w ich kablach sie nie elektryzują.

    Przepraszam, że co?

    (cena tego cuda to 1700 cbln)

    #wtf #audio #audiovoodoo #elektronika
    Tag do obserwowania - ciekawostki audio, muzyka, audiovoodoo - #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: cudownykabel.jpg

  •  

    Czy Was nie zastanawia czasem, czy reklamowanie i sprzedawanie np. kabli audiofilskich nie idzie ostro po bandzie polskiego prawa?
    Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
    Od czasu do czasu przypominam sobie o tej chorobie audiofili – obłędzie właściwie. Ostatnio przypomniałem sobie o tym jak przeglądałem znany portal aukcyjny i trafiłem na użytkownika, który nazywa się tak samo jak jeden ze sprzedawanych przez niego produktów. Nazwa kojarzy mi się z drutowaniem garnków (osoby w temacie będą wiedziały o co chodzi), a i sam marketing nie odbiega zbytnio formą od tego który ma na celu wciskanie emerytom garnków. Czy uważacie takie działania za uczciwe czy nie, bo sam nie wiem co o tym myśleć – niby kupują to dorośli ludzie, ale z drugiej strony przecież od dawna wiadomo jest, że przewody za 1000 zł/m nie "zagrają" lepiej niż te za kilkadziesiąt zł/m.
    Da się coś z tym zrobić czy najlepiej najzwyczajniej pozostaje nam tylko przyglądać się tej głupocie?

    Tu znany w branży muzycznej "demistyfikator" Ethan Winer udowadnia niedowiarkom, że kable/przewody (jak zwał tak zwał) nie grają.
    Polecam obejrzeć całość, ale najważniejsze wrzucam ze znacznikiem czasowym: https://youtu.be/ZyWt3kANA3Q?t=1648
    Większość pewnie nie musi się o tym przekonywać, ale myślę że warto zobaczyć choć fragment.

    @v-tec:
    @mocneAnaboliczne:
    @Rain-When-I-Die:
    @Prawilny_Czykierek:
    @Roszp:
    @Inguz:
    @auCwSlorpoaSh5TGXogPfUDhO8s9EJ99ecW:
    @Dorianek:
    #tonskladowy (mam nadzieję, że to nie jest autorski tag i mogłem go tu użyć)
    #audiovoodoo
    #audio
    #audioboners
    #audiofile
    pokaż całość

    +: Roszp, kulturalnymarksista +15 innych
  •  

    Zrobiło mi to dzień ( ͡° ͜ʖ ͡°) #heheszki #audiovoodoo

    źródło: 2019-07-15 16_34_33-Facebook.png

  •  

    Wielu z Was pisało mi o tym gadżecie - Bazodrut Antenne. Ostrzę na niego zęby już od kilku miesięcy, ale cena 666 zł (za parę!) utrudnia sprawę. I niech mi ktoś teraz powie, że ceny tych gadżetów nie pochodzą z orbity. No czekam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Bazodrut Antenne to zatyczka na dowolnie wybrany, nieużywany port - wejściowy lub WYJŚCIOWY w sprzęcie audio. Podobnie jak zatyczki Cardassa czy dowolnej innej, odklejonej firmy, chroni on nasz cenny sprzęt przed promieniowaniem EMI. Jak? Tego się nie dowiemy, dowiemy się jedynie, że trzeba oszczędzić autorowi wnikliwych pytań mailowych i po prostu zadzwonić. Nie, żeby wyjaśnienie działania tego cuda na stronie internetowej wystarczyło. Ot - uwierz mi na słowo i kup. Nawet, jeśli nie masz problemu z szumem EMI/RFI

    Z wyglądu Antenne przypomina to śmieszne czochradło do głowy, które ma każdy wujek. Wygięcie drucików nie ma znaczenia - funkcjonalność, która pozwala nam na stosowanie tego sprzętu w pobliżu ściany. Albo na ubjanie jajek na jajecznicę, jeśli mamy taką fantazję.

    Autor tak pisze o swoim cudownym sprzęcie:

    Jako zachętę przyrównam działanie jednej Antenne do działania drogich kondycjonerów masy / prądu lub wpięcia w system sieciówki za 20.000 zł, a może i droższej.

    Czyli po co kupować kabel zasilający za 20 000 zł, skoro można wpiąć antenę, która nie odbiera a rozprasza.

    I dalej:

    w gniazdach analogowych antenki należy stosować parami – lewy i prawy kanał powinien zawierać taką samą ich ilość. Zignorowanie tej zasady może spowodować niepożądane zaburzenie sceny. Nie dotyczy gniazd cyfrowych.
    Ale dlaczego nie dotyczy? W końcu złącza cyfrowe są ponoć tak samo ważne, jak analogowe...

    Można to wetknąć wszędzie (niech Was fantazja za daleko nie zapędzi!) ponieważ autor oferuje Antenne z różnymi końcówkami. Nawet z końcówkami głośnikowymi. Nie żeby selektor wyboru wyjść głośnikowych coś dawał, prawda?

    A ja zawsze myślałem, że nieużywane wejścia, a tym bardziej wyjścia są nieaktywne i są tak skonstruowane, żeby nie zbierały zakłóceń. No, ale co taki hejter jak ja może wiedzieć.

    Jako bonus - opinia Tomka, który uwierzył i kupił 10 sztuk, zamieniając swój sprzęt w radioteleskop NASA.

    #audio #audiovoodoo #heheszki #bekazpodludzi i może ktoś z #elektronika wyjaśni mi, jak bardzo jestem w błędzie
    Tag do obserwowania, w którym piszę o ciekawostkach związanych z muzyką, audio oraz audiovoodoo - #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: IMG_5366.jpg

  •  

    Kupiłem słuchawki. Dobra cena bo 4500 wyszło za nie.

    Są niesamowite.

    Noble Audio Kaiser
    #chwalesie #audio #audioboners #audiovoodoo #komputery #muzyka

    źródło: IMG_0317.jpg

  •  

    Mirki, jest Was już ponad 200 obserwujących na tagu #tonskladowy i to jest dla mnie przeogromny sukces. Dziękuję każdemu śmieszkowi z osobna!
    Jako że tropiąc różne absurdy w świecie audio często cytuję recenzje audiofilskiego sprzętu, padł pomysł na moim profilu Facebookowym żeby zorganizować plebiscyt "Złote ucho – złote usta". Na czym to będzie polegało?
    Będziemy wybierać najznakomitszy fragment audiofilskiej recenzji. Taki, który nas bawi, taki który wywołuje największe "WTF". Takie kwiatki jak:

    Gdański przewód jest precyzyjnym i klarownym przewodem, w brzmieniu którego nie ma jednak cienia efekciarstwa (...) Fortepian Możdżera z płyty z muzyką Daniela Blooma do filmu "Tulipany" (Warner Muzic (pisownia oryginalna) Poland 77911-2) stał głębiej na scenie niż np. w The First Ultimate van den Hula, zaś sam muzyk był bardziej zrelaksowany i "wyluzowany"

    W ten sposób podziękujemy tym ciężko pracującym pasjonatom, którzy sami sobie podnoszą poprzeczkę. W tej branży konkurencja jest raczej niewielka, na tę chwilę do głowy przychodzi mi około 8 kandydatów do tej nagrody, więc będziemy rozdawać po jednej nagrodzie rocznie. Ale kto wie, może znajdziemy jakieś nowe objawienie?

    Na pewno do wygranego powędruje list gratulacyjny, ale żadna tam "hehe, beka typie", tylko ładnie i kulturalnie w imieniu społeczności podziękuję za wszelaką rozrywkę, którą dostarcza nam bezkresne i niestety czasem bezrefleksyjne poszukiwanie lepszego brzmienia.
    Poza listem, myślę że do zwycięzcy powędruje statuetka. Statuetka złotego ucha jest niestety za droga na mój budżet, bo musiałaby być wykonana ręcznie. Z tego też powodu zdecyduję się prawdopodobnie na szkło z grawerem laserowym.

    Plebiscyt zorganizuję na stronie mojego bloga, gdzie zamieszczę najlepsze cytaty zebrane przezemnie lub przez Was tutaj i na moim fanpage na Facebooku. Się jakimś pluginem zateguje żeby można było głosować, jak to mawiają najstarsi webmasterzy.

    Ogłaszam na razie tylko tutaj, czeka mnie intensywna reszta tygodnia + kilka dni w przyszłym tygodniu, więc jest to jeszcze śpiew przyszłości. Stawiam, że dopnę wszystko organizacyjnie gdzieś w okolicach kolejnej edycji "Toto wszech czasów", czyli jesienią.
    Dzięki za dźwięki, świry!

    #heheszki #audio #audiovoodoo
    pokaż całość

  •  

    Przed Wami kolejny artefakt audiofilskiego spaczenia – sieciowy switch klasy audiofilskiej. Tak, switch. To takie urządzenie, które widzicie w serwerowniach czy badziej skomplikowanych sieciach domowych. Robi bip bip diodami i przełącza internety, czy coś.
    Audiofilski switch marki OXCO to nic innego, jak zmodyfikowany TP Link TL-SG108 xD (xD nie jest częścią nazwy switcha)
    Audiofile dodali precyzyjny zegar, wymienili kondensatory na „te do audio” i połączyli co trzeba miedzianym kablem o czystości 7N. Ach, i jeszcze 24 karatowe złoto tu i tam.
    I to tyle.
    Cena? 589$ Przed modyfikacjami? 20$
    Mnie urzekło to, jak w recenzji tego sprzętu, redaktor audiobacon.net przeszedł z trybu „co tu się odpaniejawla” do „just another day in the office” w 0,00001 sekundy:

    Kiedy pierwszy raz usłyszałem o audiofilskim switchu ethernet (I o audiofilskich kablach ethernet), zacząłem powoli wywracać oczami. Powoli, ponieważ WSZYSTKO ma znaczenie w Hi–F, ale to nie był DAC, ani serwer, ani nawet USB. Ale, jak wszędzie w cyfrowym audio – tutaj też pracuje zegar. A wiemy, jak ważny jest zegar

    I potem zaczęło się już standardowe lanie audiofilskiej wody. Switch pracował przy przesyłaniu cyfrowych pakietów z internetu. I tak były ochy i achy na „czarne tło” i „nagle wszystko jakby było cichsze”, ale perłą w koronie recenzji tego switcha niech będzie poniższy cytat:

    Z naszych testów wynika, że lepszy switch to różnica między muzyką, która brzmi mglisto, jest rozproszona i lekka a muzyką, która jest bardziej stonowana i jednorodna. Wielu uważa, że przełącznik pomoże tylko przy strumieniowaniu treści z takich usług, jak Spotify, Tidal lub Qobuz lub z NAS. Ale nawet jeśli odtwarzasz muzykę bezpośrednio z dysku twardego z serwera (która nie trafia do sieci, ale przechodzi bezpośrednio z USB na Twój DAC) - Twój switch ma znaczenie. Poza tym liczy się także kabel ethernetowy podłączony do switcha.

    Czary mary, z Spotify premium masz Tidal HiFi. WYSTARCZY JEDEN PROSTY TRICK
    xD

    #heheszki #bekazpodludzi #audio #internet #siecikomputerowe #audiovoodoo
    I oczywiście tag do obserwowania, w którym piszę o ciekawostkach związanych z muzyką, audio oraz audiovoodoo - #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: DSCF3889-768x512.jpg

  •  

    Będąc jeszcze w tematyce kabli Ethernet (vel. kabli "do internetu"), może zasięgnijmy do recenzji audiofilskiego przewodu tego typu. Najwyższej klasy przewody – Cat 8.2 marki Audiomica Laboratory zostały przetestowane przez redakcję Soundrebels. Skrętka jest dostępna w dwóch wersjach, rozstrzał cenowy jest spory – za 2 metrową skrętkę w tańszej wersji przyjdzie chętnym zapłacić 1050 Euro, natomiast opcja droższa to koszt 2300 Euro. Tak, prawie 10 tysi za 2 metry kabla ethernet, dobrze zrozumieliście. Pan Marcin, redaktor SR tak pisze o przewodach:

    Na początek od razu zagram z Państwem w otwarte karty i powiem, iż pojawienie się Anorta pomiędzy NAS-em a routerem, bądź między routerem a streamerami było co najwyżej … ledwo zauważalne. Niby było nieco bardziej rozdzielczo a tło bardziej zaczernione, ale zmiany spokojnie można było uznać za wpływ autosugestii.

    No i w zasadzie na tym można skończyć recenzję, bo i czego się spodziewać od skrętki przesyłającej cyfrowe pakiety? Kolejnych bajek o „ostatnim metrze” skoro w ścianie i tak prawdopodobnie leci kabel cat5e. Czy dowodów anegdotycznych i negacji wszelkich nauk?
    No nie, tym razem, po prostu sprytni redaktorzy wynaleźli audiofilskie klocki które do połączenia między transportem SACD a przetwornikiem C/A wykorzystują kabel ethernet.

    No to jesteśmy w domu, znaczy się nie tyle w domu, ale mamy system, na którym słychać nie tylko ile warstw lakieru zostało położonych na obudowie fortepianu, ale które z nich polerowane były w prawą, a które w lewą stronę.” – jak to podsumował Pan Marcin.

    Szapo ba za poczucie humoru xD

    #muzyka #ciekawostki #ciekawostkimuzyczne #bekazpodludzi #audiovoodoo #heheszki
    Tag do obserwowania/czarnolistowania – #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: 61908621_330510790978701_1138330993896194048_n.jpg

    •  

      @Roszp myślałem aby posypać groszem u "autorytetów" aby zaczęli piac z zachwytu nad kablami muaka i gotowe, no ale trochę mnie pocieszyles że jednak grono takich co to kupują jest malutkie widocznie większość ma jeszcze rozum i godność. Ale więc dla kogo oni piszą te swoje recenzje podstawek pod listwy wyłożony h kamieniami i kabli z kryptonu

    •  

      Ale więc dla kogo oni piszą te swoje recenzje podstawek pod listwy wyłożony h kamieniami i kabli z kryptonu

      @muak47: Dla mnie, dla Ciebie, dla tego pana i tej pani ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i oczywiście dla dystrybutorów i reklamodawców

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Meble są ważne, jasne. Pozwalają Ci przechowywać rzeczy. Ja na razie nie mam mebli, to się ze mnie audiofile śmieją xD
    A Ja się z kolei śmieję z ich testów odsłuchowych stolików antywibracyjnych. Wspominałem o tym kiedyś, to mi nie wierzyliście.
    No to proszę, test z High Fidelity. Tak – odsłuchowy! Tak – stolika!
    Maestro Pacuła, prosz:

    Test polegał na porównaniu brzmienia dwóch odtwarzaczy: Ancient Audio Lektor AIR V-edition z lampowym wyjściem i transportem Philips CD Pro-2 LF oraz Accuphase DP-430 z wyjściem półprzewodnikowym i transportem Accuphase. Odtwarzacze były przenoszone między górnym blatem stolika Finite Elemente i górnym blatem Trio/BBS.

    Domyślam się, że jeśli „słuchając stolika” zaobserwowalibyśmy jakieś zmiany, to byłyby one inne dla obu urządzeń, no bo lampa i tranzystor. Trochę inna tolerancja dla wibracji. Cośtam kiedyś ktoś prukał o mikrofonowaniu. No ale nie. Magia stolika antywibracyjnego jest taka, że nie jest ważne CO tam postawimy, różnica będzie zawsze taka sama.

    Zresztą doskonale świadczy o tym fragment odsłuchowy testu:

    Trio dociąża dźwięk i go „aktywuje”. Postawione na nim urządzenia dostają coś w rodzaju energetycznego „kopa”, dzięki któremu przekaz zyskuje na rozmiarze oraz subiektywnie odbieranej dynamice. Chodzi mi o dynamikę jako coś dużego, masę wprawioną w ruch, a nie suche trzaśnięcie. (…) Kiedy tylko usłyszałem gitarę z płyty Takeshi Inomata The Dialogue, wiedziałem, że mam do czynienia z czymś innym niż zazwyczaj, innym dźwiękiem niż uzyskiwany z innymi stolikami antywibracyjnymi. Tutaj nie ma wyszczuplania, konturowania, jest natomiast dopalanie i nasycanie. Gitara o której mowa była bliżej niż kiedy odtwarzacz stał na stoliku Finite Elemente. Jej dźwięk był w pewien sposób „podkręcony”, jak gdyby nagrywając dźwięk na magnetofonie analogowym podkręcić poziom o jakieś + 3 dB.

    No to ja myślę, że gdyby Edward Van Halen się o tym dowiedział, natychmiast postawiłby swoje EVH na takim stoliku, a nie na full stackach które produkują przecież wibracji od ciula. Dodatkowy boost i wysterowanie Ed przyjąłby o każdej porze, bez pytania. Teraz i ty możesz mieć w domu booster gitarowy w postaci stolika antywibracyjnego. Ciekawe czy na basie fuzz włącza.

    Zdjęcie pochodzi oczywiście ze strony High-Fidelity, tam możecie się zapoznać z całym tekstem. Link w komciu.

    #audio #audiovoodoo #bekazpodludzi #heheszki #muzyka
    I oczywiście tag do obserwowania, w którym piszę o ciekawostkach związanych z muzyką, audio oraz audiovoodoo - #tonskladowy
    pokaż całość

    źródło: 05.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #audiovoodoo

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:1

Archiwum tagów