Wpis z mikrobloga

Udzielam korepetycji dzieciom z drugiej klasy podstawówki.

- Psze pani, a wie pani, że ja mam na imię Pioter? Bo są takie dwie małpy, Pioter i Janusz...

- Wiem, Piotrusiu....

XD
  • 22
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@trudno: hehe ja to bym dzieciom nie pozwolił do internetu bo brat ma dziecko i widzę co ma w głowie taki mały czlowieczek, ale i tak szkoła takiego nie ominie a tam o tym wszystkim się dowie tak czy siak
  • Odpowiedz
@SuperRobert: nie, nie potrzebuje, ale w sytuacji, gdy rodzic nie umie języka obcego, którego uczy się dziecko, dla własnego komfortu psychicznego może korzystać z pomocy osoby, która poćwiczy z dzieckiem wymowę, pisownię i podstawy gramatyki lub nauczy go nieco więcej niż jest w programie
  • Odpowiedz
@SuperRobert: tak naprawdę to wcale zły pomysł nie jest. Nawet abstrahując o konkretnej sytuacji, która została wyżej wyjaśniona.

Pomijam już kwestie tego, że szkoła nie ma za zadanie rozwijać itd, bo to na osobną dyskusję. Ale przede wszystkim szkoła jest standaryzowana - czy pójdziesz do szkoły w Krakowie, czy w Warszawie, czy na jakiejś wiosce gdzie klasa liczy 5 osób program jest ten sam. Może się różnić co najwyżej sposób realizacji,
  • Odpowiedz
@SuperRobert: dziecko przy rodzicach/znajomych częściej udaje niż się uczy, czasami presja obcej osoby działa motywująco - bachor się drze się „ja nie będę tyle pisaaaać”
  • Odpowiedz
@trudno: Czy dziecko już w drugiej klasie podstawówki potrzebuje korepetytora. Co tam jest w programie?


@SuperRobert: Golenie frajerów. Jak się rodzic lepiej czyje płacąc kasę za korki na tym levelu, albo robi to bo inni rodzice to robią, to wstyd nie brać kasy.
  • Odpowiedz