Aktywne Wpisy

Minieri +291
Lewandowski, Barcelona - Osasuna 3:0
Mirror: https://streamin.one/v/a8a67b49
Powtórki: https://streamin.one/v/abe5937d
#golgif #golgifpl #mecz #fcbarcelona #laliga
Mirror: https://streamin.one/v/a8a67b49
Powtórki: https://streamin.one/v/abe5937d
#golgif #golgifpl #mecz #fcbarcelona #laliga
źródło: ezgif-293eb588598cf4
Pobierz

frugASS +8
NO I JAKI FILM JA MAM SE OBEJRZEC NO NIE WIEM





Opiekowałem się ostatnio kolegą syna (5 lvl).
Między innymi byliśmy w "restauracji" - tzn. takiej żarłodajni z jedzeniem na wagę.
Chłopaki dostali m. in. po porcji warzyw.
Uwierzycie, że pięciolatek pierwszy raz w życiu jadł zielony groszek, brokuły i fasolkę szparagową? Przy czym dwóch ostatnich nawet nie potrafił nazwać?
Za to zna na pamięć całe menu z McDonalds i KFC....
@wytrzzeszcz:
On też. I to jest dopiero smutne - ja rozumiem, że są dzieci, które warzyw nie lubią, ale on - jak się okazało - lubi, tylko nigdy wcześniej nawet ich na oczy nie widział.
@pucka25:
Dla mnie takim fenomenem okazała się brukselka.
Przez całe życie byłem przekonany, że nie lubię, aż w końcu - jako dorosły - uświadomiłem sobie, że nawet nie wiem, jak to smakuje.
Spróbowałem - i okazało się, że to dobre jest :)
Jasne, ja też teraz wiem ile jest rodzaji kasz, że obiad z samych warzyw może nasycić, że ryby można piec w piekarniku a nie jest tylko fileta w panierce z oleju...
Dobrze, że mamy też takie fajne czasy, z internetem, programami i zmienionym podejściem do jedzenia:)
@Gorejacy_krzak_agrestu: a to prawda, jest.
Myślę, że wynika to ze spuścizny komunistycznej, kiedy naprawdę nie było nic w sklepach i te same potrawy mączne i ziemniaczane były przerabiane, żeby coś na obiad było.
@RandomowyMirek: uwierzę.
Przykład bierze się z rodziców. Koledzy w pracy nie mogą się nadziwić, że mój syn je warzywa, ba, wpycha surowy szpinak, pije zielone smoothie. Je, bo my jemy.
Moja dziewczyna jej nienawidzi, mówi że jest gorzka jak p--o (dla niej nawet tyskie jest super gorzkie xD). Ja z kolei nie czuje w ogóle gorzkiego w niej
Wychodzi na to, że miałem ogromne szczęscie, że moja prababka jeszcze przed wojną była zawodową kucharką. Gotowała głównie dla mości jaśnie wspaniale oswieconych ąę hrabiów. Oczywiście nie znałem jej, ale nauczyła gotować moją babkę i matkę, a one trochę mnie. I mimo, że umiejętności i wiedza jakoś magicznie nie przechodzą z pokolenia na pokolenie i mógłbym jej co najwyżej z
Komentarz usunięty przez autora
To wystarczy by dziecko czulo sie zobowiazane do zjedzenia. Ja jako dziecko tez nie jadlam warzyw, a w sumie to surowek bo tylko to mama robila. Teraz dalej nie jem surowek i salatek, ale takie warzywa z jadlodalni zjem bo sa poprostu smaczne, wygladaja przepysznie (a nie jak gowno w majonezie) i fajne sosy czesto maja
zaraz się przekręci ale przynajmniej poznał jak smakuje groszek