Wpis z mikrobloga

Dwa dni temu z moja dziewczyna Sylwią byliśmy na zakaźnym. Tydzień wcześniej byłem w Brukseli, a jej nasilił się kaszel, który ciągnie się od stycznia. Zrobili jej jedynie test na grypę (ujemny), bo jak później się okazało nie mieli w ogóle testu na #koronawirus. Powiedzieli nam, abyśmy zostali w domu przez dwa tygodnie. Nikt tego nie pilnuje, nikt tego nie sprawdza, ale zachowujemy się odpowiedzialnie, wiec nie wychodzimy z domu.

W trakcie tych dwóch dni kwarantanny nieco się jej pogorszyło. Napady suchego kaszlu, świszczący oddech, niewielka gorączka. Czasem ten kaszel jest na tyle niepokojący, że nie wiem co robić. Właściwie to jestem pewien, że ma tego wirusa i po prostu jutro mam nadzieje, że wykonają ten test. No i jeśli skierują ja ponownie na domową kwarantannę to przynajmniej z jakimś konkretnym zestawem instrukcji. Jestem dobrej myśli. Jest młoda i dobie z tym poradzi. Przeszła raka piersi to jakiś tam koronawirus jej nie straszny!

Mamy sporo wolnego czasu, wiec pojawiła się w naszych głowach pewna teoria. Niczym niepotwierdzoną. Po prostu taka moja laicka teoria. Sylwia ma dokładnie takie same objawy jak jej córka. Mocny kaszel, właściwie brak gorączki czy kataru. Ewentualnie ból głowy - mocny. Ból głowy był przed kaszlem ale już od jakiegoś czasu. W każdym razie jej córka miała taki sam kaszel, który zaczął się w październiku. Przewlekły kaszel który doprowadził do lekkiego zapalenia płuc. Dostała dwie serie antybiotyków i druga seria pomogła, ale wyszła z tego dopiero w grudniu. Dla Jej córeczki (3 latka) była to bardzo dziwna infekcja, bo ona dotąd nie chorowała. A miała tylko kaszel - bez kataru, bez gorączki. Takich historii i przypadków dziwnych przewlekłych infekcji w naszym mieście tej zimy jest znacznie więcej i wszystkie charakteryzowały się tym ze trwały conajmniej około miesiąca. A wiec jeśli Sylwia jest zarażona, to ten wirus jest już z nami od poprzedniego roku. Jeśli ona go ma to ja już dawno go miałem i zarażonych jest dziesiątki tysięcy, a nie kilkaset. Cześć dzieci już dawno przez to przeszła...

Dlatego nie ma co panikować. Wiem, że to zabrzmi okrutnie, ale trzeba zadać sobie pytanie czy te ofiary #koronawirusa to nie są przypadki osób, których los był już przesądzony ze względu na inne problemy zdrowotne. Oczywiście trzeba zachowywać się odpowiedzialnie i po prostu przez to przejść.
  • 2