Wpis z mikrobloga

Od 9 marca (poniedziałek) mam stan podgorączkowy (tzn. takie wahania 36.6-37.4), kaszel oraz takie ciśnienie w płucach (tak jakby parcie na kaszel). Dzwoniłem zaraz tego dnia na infolinię NFZ, bo miałem kontakt z kimś kto był w Mediolanie/Bergamo, ale osoba ta była tam 13 lutego, ja się z tą osobą widziałem od 16 lutego, osoba ta nie miała żadnych objawów, no i powiedziano, że to już miesiąc i już dawno powinienem mieć gorączkę powyżej 38stC.
No nic. Siedzę w domu.
Potem w środę (11 marca) miałem teleporadę z lekarzem rodzinnym, bo po wspomnieniu o takim kontakcie nie przyjmie normalnie (ok rozumiem), tabletki na kaszel. Siedzieć w domu.
Wydaje się, że z czasem przygasało wszystko. Kaszel był, to uczucie w płucach też, ale stan podgorączkowy ustawał.

W środę (18 marca) wieczorem gorączka 38 i mocny kaszel, ciśnienie w płucach.
W czwartek temp. rano 37.8stC i mocniejszy kaszel, dzwonię na teleporadę, rodzinna mówi, dzwoń pan do SANEPIDu, bo za długo trwa i ta gorączka. W SANEPIDzie dostałem info, że miesiąc czasu od kontaktu z tą osobą to za długo i na bank nie mam, a jak będę się bardzo źle czuł to 112, albo do nich i oni po 112, ale absolutnie nie jechać swoim autem (?!)... Wracam telefonicznie do rodzinnej, to samo. Zaczekajmy na tą noc, jak gorzej będzie dzwonić na 112.
Temperatura cały czwartek ~38 i silniejsze ciśnienie w płucach, ok 20 nawet 38.3. Zacząłem się pakować, żeby jednak autem podjechać na zakaźny do Łańcuta (byłem w stanie, a karetka może być potrzebna w pilniejszym przypadku). Ale poczułem, że zaczyna puszczać. I w ciągu 1-1.5h zeszło do 37.3. Przespałem całą noc bezproblemowo.
Dzisiaj rano 36.8 na płucach lżej, prawie bez kaszlu, ale od 15 temp. w góre, taki średni kaszel. Ale teraz 38...
Od środy wieczór oblewają mnie poty i boli głowa dodatkowo.

Cały czas siedziałem w mieszkaniu, praca zdalna itp.

Pytanie: jest sens podjechać na zakaźny i się sprawdzić? Był ktoś w sytuacji podejrzenia i zdecydował się pojechać jednak w takie miejsce? Wspomnienie o tym kontakcie z osobą będącą we Włoszech, mimo że dawno trochę paraliżuje rodzinnego czuje i umywa ręce. W SANEPIDzie pani inż. mówi, że nie jest lekarzem i w ostateczności karetka. Nie mam żadnych lekarstw oprócz tych na kaszel (THIOCODIN i jakaś FLEGAMINA). JAKAŚ choroba związana z kaszlem postępuje ewidentnie (blisko dwa tygodnie). Bliscy chcą, żebym się przebadał pod kątem COVID-19.
Martwi, że rodzinny stwierdził, że jednak za długo to trwa...

Czytając jaki jest problem z tymi badaniami, że jednak nie wykonują wszystkim, nie wiem czy jest sens jechać na zakaźny. A może panikują dookoła mnie i jeszcze powinienem przeczekać tą gorączkę z dzień/dwa.

#koronawirus
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@hultajson: tak jak mówią poprzednicy jedz i mów jak wygląda sytuacja z temperaturą niech ci zrobią test i będziesz spokojny a nie zastanawiał się kolejne dni co się dzieje
  • Odpowiedz
@mike908 @Wejszlo @xxTymczasoweKontoxx @underworld @DizzyEgg

Byłem...
Trzeba uciekać w las i kopać ziemianki.

Podjechałem pod szpital w Łańcucie, zadzwoniłem z samochodu jeszcze na 112, żeby zapytać czy mam na kogoś czekać albo gdzie się udać. Pani ze 112 przełączyła mnie do kogoś chyba ze szpitala z Łańcuta, gdzie usłyszałem, żeby podejść pod jakiś domofon i przeprowadzić wywiad. Wchodzę widzę domofon przy wejściu do Laboratorium. Dzwonię. Pani mówi, że ona nie
  • Odpowiedz
@hultajson: o kurna to rzeczywiście jesteśmy w czarnej dupie. To że nie chcą Ciebie trzymać w zakaźnym to jak najbardziej rozumiem - tam mają być najcięższe przypadki bo liczba miejsc jest ograniczona, to że siedzą wystraszeni i Cię odsyłają też jeszcze jestem w stanie zrozumieć ale żeby telefonicznie nie móc uzyskać fachowej informacji to już jest bagno. Jeżeli dana osoba nie wie to co za problem żeby powiedziała słuchaj Pan
  • Odpowiedz
@hultajson: bo faktycznie długo minęło od spotkania z osobą zza granicy. Zaraziłeś się czymś w sklepie/aptece.
Teraz masa ludzi choruje i będzie chorować dzięki złamaniu zaleceń kwarantanny (sklepy, apteki, ostatnie wyjścia do barów) absolutnie cię nie oskarżam, tylko mówię, że ilosć zachorowań skoczy zajebiście w górę i będziemy wszyscy mieli problem z otrzymaniem pomocy bo szpitale mają full pacjentów, a połowa personelu medycznego jest na kwarantannach.
  • Odpowiedz
Zero koordynacji. Objechałem 120 km z gorączką i kaszlem... a wystarczyło przy pierwszym czy drugim telefonie powiedzieć, żebym wracał do domu ;/


@hultajson: kolego, gorączka i kaszel to nie powód, żeby jechać do szpitala. Nie żebym Cię krytykował, tylko chodzi o to, że zakaźny przyjmie Cię dopiero, jak będziesz miał jakiekolwiek problemy z oddychaniem.
ps. jak zdrówko dzisiaj? Po dwóch dniach w domu?
  • Odpowiedz
@Ludvigus
Od soboty na szczęście ustąpiła gorączka i teraz mam wahania 36.8-37.2. Kaszel pozostał, na płucach chyba też trochę lżej.

Nie wiem czy czytałeś mój pierwszy post na samej górze?
Nie liczyłem na to, że zostanę tam pod opieką lekarską 24/7, bo zdaję sobie sprawę, że teraz miejsca w takich placówkach są zarezerwowane dla tych w naprawdę poważnym stanie. Ale miałem JAKĄŚ postępującą chorobę płuc (3dni gorączki 38+, kaszel i duszności,
  • Odpowiedz
@Ludvigus
Teraz też to wiem :) po swojej historii, ale też po historii dwóch kumpli, którzy wrócili zza granicy (uk i usa), którzy mieli pozytywny wywiad epidemiologiczny (objawy oraz możliwość przywiezienia tego gówna zza granicy), a mimo to i tak dostali informacje, zeby dzwonić w ostateczności po karetkę, zero testów...

Zdrowia!

@pandemiczna_mirabelka:
Odblokowane PW
  • Odpowiedz