Aktywne Wpisy

marjanoos +226
Nie ma już ratunku dla osób z mentalnością "z-----------a". I bynajmniej nie chodzi o ciężką pracę, a o szybką jazdę.
Przypadek wypadku na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej w Warszawie. Kierująca fordem wymusza pierwszeństwo, wytrąca z drogi toyotę. Ta dachuje i wjeżdża w grupę przechodniów, "wymiatając z planszy" kilkuletnie dziecko.
Odpowiedzialność za wypadek niepodważalnie ponosi osoba wymuszająca pierwszeństwo. Niemniej pojawiają się głosy, że spory procent uczestników ruchu przekracza tam nagminnie dozwoloną prędkość. W końcu dwa
Przypadek wypadku na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej w Warszawie. Kierująca fordem wymusza pierwszeństwo, wytrąca z drogi toyotę. Ta dachuje i wjeżdża w grupę przechodniów, "wymiatając z planszy" kilkuletnie dziecko.
Odpowiedzialność za wypadek niepodważalnie ponosi osoba wymuszająca pierwszeństwo. Niemniej pojawiają się głosy, że spory procent uczestników ruchu przekracza tam nagminnie dozwoloną prędkość. W końcu dwa

32cm +25
Mirki
Czasem chcesz się pożalić, ale nie masz do kogo....
Żona chce kupić samochód. Padło na BMW X3, ja mówię lexusa (RX, UX, NX) ale nie bo brzydki lub stary, lub za duży przebieg, ok, gusta są różne...
Więc pada wybór kryteriów samochodu, rocznik powyżej 2017, automat, benzyna, przebieg poniżej 150k. Ustawiam wyszukiwanie, raz na jakiś czas coś się trafia, ale zawsze jakiś powód aby nie jechać, a to dziecko, a to samochód
Czasem chcesz się pożalić, ale nie masz do kogo....
Żona chce kupić samochód. Padło na BMW X3, ja mówię lexusa (RX, UX, NX) ale nie bo brzydki lub stary, lub za duży przebieg, ok, gusta są różne...
Więc pada wybór kryteriów samochodu, rocznik powyżej 2017, automat, benzyna, przebieg poniżej 150k. Ustawiam wyszukiwanie, raz na jakiś czas coś się trafia, ale zawsze jakiś powód aby nie jechać, a to dziecko, a to samochód





Historia 1 (nadesłana do mnie mailem):
Mam pewną delikatną zdolność. I niemal na pewno nie jest to autosugestia, bo wielokrotnie to testowałem.
Pierwszy raz poczułem to w krematorium w obozie śmierci koło Sztutowa. Po prostu ciężar, ucisk na głowę. Trochę, jakby zalewało mnie coś ciężkiego i gęstego. Działa to ze sporą precyzją, ale o tym za chwilę.
Miałem kilka sytuacji/miejsc, w których coś takiego odczuwałem
Np podczas wieczornego spaceru z psem już pewnie z 10 lat temu zaszliśmy (ja i pies) na stary cmentarz. Ot, lubię takie miejsca. Ale tam w pewnym momencie zacząłem czuć właśnie ten ciężar i kucie na zewnątrz czaszki. Właściwie wystarczyło powiedzieć "ej, nie gryź mnie" i odpuściło. Można było spacerować dalej.
Najciekawsza jednak sytuacja miała miejsce chyba 2014 roku. Byłem opiekunem kolonijnym młodzieży. Było to straszne przeżycie (bycie opiekunem tych dzieciaków). W każdym razie już dłuższą chwilę czaiły się, aby bawić się w wywoływanie duchów. Byłem wtedy jeszcze dość mocno wierzący i wielokrotnie im tego zabraniałem.
Siedzę sobie wieczorkiem, w końcu chwila spokoju i nagle krzyk. Nie to, że jakiś przeraźliwy - po prostu dzieciaki. Wyłażę do nich no i oczywiście bawiły się w "|Charlie, Charlie, can you play". I zadziałało. W skrócie na taborecie kartka, na krzyż yes/no/.yes/no, długopis na środku i zadajemy pytanie. No i krzesełko podskoczyło, długopis się ruszył, to dzieciaki we wrzask. "Dobra, dejcie mię ten długopis, szczyle". Biore w łapę no i nic. Mówię, że spoko. Ale po chwili JEBS. Chłód, ciężar, jakbym kilka kilo trzymał. Zabrałem im resztę artefaktów, zamknąłem się w pokoju i zacząłem grzebać w necie, odmawiając pacierz za pacierzem. Nic mądrego nie wymyśliłem, więc po cichu zgarnąłem graty i zaniosłem do kantorka na przeciwko drzwi wejściowych. Dwa piętra niżej. Zamknąłem na klucz i z głowy. Jednak jakiś czas później miałem zamknąc te drzwi na klucz na noc. No to na luzie idę. Zrobiłem kilka schodków i JEBS. Ciężar i chłód. Dwa kroki w górę - luźno. Dwa w dół - JEBS. WTF? Zawołałem jedną dziewczynkę na chwilę - wyjątkowo dobrze mi się z nią pracowało, a i jakieś bajery typu czytanie z dłoni umiała. "Co tam, szefie?". "A weź zejdź parę kroków w dół". "A po co?". "No weź...". Typ, tup, tup... I staje - "Szefie, to zeszło na dół". "Nie zeszło, tylko to zaniosłem". Ot, historia. Zlazłem troszkę osrany na dół, zamknąłem drzwi na klucz i w kimę. Rano już nic nie czułem, chociaż niektóre dzieciaki twierdziły, że jeszcze do południa czuły coś nie tak.
Inne charakterystyczne miejsce - może ktoś będzie miał okazję sprawdzić na sobie - to cmentarz przy Chałupniczej we Wrocławiu. Mieszkałem zaraz obok, więc często łaziłem obok. Z byłą poszliśmy też kiedyś na spacer na sam cmentarz i wtedy bardzo mocno to odczułem. Niemal z chirurgiczną precyzją - im bliżej kapliczki, tym gorzej. Dość często już w pewnym miejscu przy parkanie to czułem.
Podkreślam, że lubię łazić po cmentarzach, więc nie miałem podstaw do obaw.
Oczywiście nie mam żadnych niepodważalnych dowodów, że to nie jakaś dziwna autosugestia czy coś. Ale coś czuję. A moja ciocia z kolei widzi aury - tak naturalnie. Więc pewne umiejętności najwidoczniej po ludziach pełzają.
Historia 2 :
https://www.wykop.pl/wpis/66068041/#comment-234320933
https://www.wykop.pl/wpis/66068041/#comment-234322329
Historia 3:
https://www.wykop.pl/wpis/66068041/#comment-234232987
Historia 4:
https://www.wykop.pl/wpis/66068041/#comment-234204223
#paranormalne #paranormalnemirkowyznania #duchy
źródło: comment_1655039187vyzJ3WjSM7jps2PbHt7o7a.jpg
Pobierz@dzikikubon @Sofie @Daalecki @cotusiewpisuje @Molibdenowa @Tonawetnielogin @ptt_ @usucknoob123 @wladcawioski @zwyklyczlek @Meserole @endipek @sunrise_ @crisstofer @TheRealMilkz @cma_w_czapce @Ksemidesdelos @Studento4444 @EloBreko @PanPomidorek @mimiron @Mufi @Borsuk673 @czarnanoc @jabadabadupka @raven4444 @Czarny-rycerz_40k @Lisowa @kurkuma @PolishMiJaja @jcbpnd @ktosek00 @elf_pszeniczny @hyatt @jackjackjack @
Komentarz usunięty przez autora
Komentarz usunięty przez autora
Skąd jesteś? Może razem na coś zapolujemy?
Komentarz usunięty przez autora
Komentarz usunięty przez autora
Komentarz usunięty przez autora
Komentarz usunięty przez autora