Wpis z mikrobloga

@Umbrella_Corporation_: za ciągnikiem nie mieliśmy, ale za osobówką jak najbardziej. Jak sobie teraz to przypomnę to parę razy mogliśmy trafić do wieczornych wiadomości xD

Najgorzej jak czasami na drodze śnieg się kończył i kawałek po asflacie darło xD
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 10
@Arczevski:

Najgorzej jak czasami na drodze śnieg się kończył i kawałek po asflacie darło xD


Wtedy potrafiły iść iskry spod płóz ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ja raz spadłem i kolejne sanki przejechały mi po szyi, ślad był długo. Inny ziomek wpadł pod tylni zderzaka jak kierowca zahamował. A jeszcze kiedyś jechałem w pierwszych sankach i dostawałem w twarz szprycę śniegu spod kół i później pół dnia
  • Odpowiedz
@Umbrella_Corporation_: Najlepszy był kulig za koniem. Jeżeli trafiłeś na duże sanie to mogłeś obserwować plebs, który spada z sanek i musi biec XD Oczywiście najczęściej sam byłem tym plebsem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
@Umbrella_Corporation_: Osobówką też w sumie robiliśmy kuligi, wtedy od sanek lepsze było ostatnie miejsce na starym worku od nawozu wypełnionym słomą. Jak zarzuciło na zakręcie to leciałeś boczkiem jak dobrą bawarą. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ahh jak sobie człowiek przypomni te lata, robiliśmy sobie z bardzo stromej górki skocznie narciarską wylewając torowisko wodą i robiliśmy wyżłobienia na prowizoryczne narty. Na końcu wyskok i były turnieje na
  • Odpowiedz
@Umbrella_Corporation_: Nawet enduro i quadem sobie robiliśmy kuligi. Quad był stabilny więc bez problemu ale jak kumpel endurasem wyjeżdżał to zazwyczaj zaliczał glebę razem z nami. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Na lokalnym stawku zrobiliśmy sobie tez boisko do hokeja, kije z tyczek od miotły i jak ktoś miał łyżwy to spoko a reszta na podeszwach cisnęła. Sporo guzów nastukane i wybite zęby były nie raz ale
  • Odpowiedz