Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim

Mam wszystko.

Dom, mieszkanie, żonę, dziecko, pracę, hobby. Patrząc z boku mógłbyś pomyśleć "fajnie ma, pewnie żyje szczęśliwie".

Nie mam nic.

Wewnętrznie posypałem się jakoś rok-dwa temu. Żona jest tylko człowiekiem z którym mieszkam i wychowuję dziecko. Raczej mnie nie zauważa, ma swoją pracę i dziecko. Próbowałem się przed nią otworzyć żeby powiedzieć że ja gdzieś w środku się kurczę, że nie mam sił, że jestem na skraju swojej wytrzymałości. Odbiór był taki że to nie jej wina, że ja jestem dziwny, że nie chce ze mną w ten sposób rozmawiać bo ją to stresuje.

Pracuję w domu na wszystko - mam pracę która daje relatywnie dużo pieniędzy, dodatkowo rozwijam swoje hobby, które przynosi mi też jakieś drobne, z których można opłacić dobre wakacje dwa razy do roku. Pracuję w domu robiąc remonty, wykończenia - ale nikt tego nie widzi. Kilka tygodni remontowałem dom, chociaż kompletnie się na tym nie znam. Pracowałem dzień w dzień od 8 rano do 2-3 w nocy, żona po skończeniu moich prac przyjechała i zapytała "co to za plamy" (jakieś kropki po malowaniu), nic więcej. Skłamałbym - wyrzuty że ona z dzieckiem tyle siedzi i to też nie jest łatwe. W domu odpowiadam za wszystko - od organizacji remontów, auta, kasę, rachunki. Mojej żony nie intersuje skąd mam pieniądze, czasem komunikuje że już nie kasy i nie zastanawia się skąd ja mam ją wyczarować. Ona mówi, kasa się magicznie pojawia.

Próbowałem pogadać na ten temat z moimi rodzicami, ale oni udają albo nie potrafią zobaczyć że coś jest nie tak. "Musisz kilka dni urlopu wziąć i się wyspać", "takie czasy synek". Jestem dla wszystkich o każdej porze, ale dla mnie nie ma dosłownie nikogo nigdy.

Najgorsza jest ta samotność i to że tak naprawdę nikt nie wie kim jestem w środku. Że nie mam nikogo z kim mogę o tym porozmawiać, oprócz jednego kumpla. Strasznie mi z tym źle.

Nigdy tu nie pisałem, ale sama świadomość że ktoś to przeczyta mi pomaga.



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Wyślij anonimową PW do autora (niebawem) · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Jailer
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 42
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: A to nie jest tak, że żona zmieniła się dokładnie w momencie kiedy urodziła dziecko? Czujesz, że przelała uczucia z Ciebie na dziecko? Skoro tak to czas porozmawiać szczerze i na spokojnie z żoną i opowiedzieć o swoich uczuciach i podkreślić jak bardzo ten temat jest ważny dla Ciebie.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
Odpowiedź anonimowego użytkownika:

@Przypadkowy - to nie jest kwestia wyspania się i wyjechania gdzieś. Kiedyś uspokajała mnie przyroda, las, długie spacery. Teraz w każdym miejscu, dosłownie, czuję się jak niepasujący puzzel, czuję że to nie moje miejsce. Nigdzie nie mogę znaleźć spokoju.


· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
·
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 2
Odpowiedź anonimowego użytkownika:

@Maly_Jasio jest dokładnie tak jak piszesz. Ja próbowałem wiele razy z nią rozmawiać, już naprawdę nie wiem co mam zrobić. Strasznie mi spadała samoocena przez to, bo ona ewidentnie ma mnie w dupie. Kładzie się spać z dzieckiem (6 lvl) o godz 21, w weekendy śpi do 10-11. Nie chcę jej zostawiać, ale też nie wiem jak to ma wyglądać.

  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
Odpowiedź anonimowego użytkownika:

Musisz być cholernie nudnym człowiekiem, że nawet nie chce jej się z tobą rozmawiać. Chyba, że jesteś desperatem który założył rodzinę licząc, że pozwoli mu to z własnego s----------a wyjść a wyszło jeszcze gorzej.


· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Jailer
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Znam kilka takich historii (detale się różnią, szczególnie z tym kto zarabia więcej). Ogółem to trochę patowa sytuacja. Zacznij od jakiegoś psychoterapeuty (przetestuj kilku najlepiej), tylko nie oczekuj cudów. Koniec końców coś będziesz musiał zmienić w swoim życiu, terapeuta najwyżej pomoże ci się przygotować i przegadać pewne idee i pomysły.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
Odpowiedź anonimowego użytkownika:

@n_____S chyba tak, dużo o tym czytałem i boje się że tak jest. Nie wiem czy jestem w stanie zkimś na ten temat porozmawiać, zawsze byłem dzieciakiem który sam ogarniał wszystko wokól siebie, nikogo nie niepokoił swoimi problemami. Zawsz uważałem że nie ma żadnej warstwy pośredniej między mną a problemami. Myślę że prędzej bym przeszedł centrum miasta zupełnie nagi niż powiedział obcej osobie co o tym wszystkim myślę.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
Odpowiedź anonimowego użytkownika:

@Urajah - nie zarabiam jak milioner, raczej mam dobrą pracę - koło mitycznego 15k net pewnie, żona z połowę tego. Tu nie chodzi o kasę, ja naprawdę mam gdzieś pieniądze, nigdy nie miałem na nie ciśnienia. Traktuję je jako środek do zrobienia czegoś. Z drugiej strony nie lubię jak ktoś nie widzi, że cały dom, wykończenie i wszystko co z nim związane jest pokrywane przeze mnie - no bo
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
Odpowiedź anonimowego użytkownika:

@Urajah - sorry, że się Ciebie uczepiłem i odpowiadam na raty ale w poprzedniej wiadomości zabrakło jednej z ważniejszych rzeczy.

Chciałbym żeby ona kiedyś po prostu powiedziała "Fajnie że jesteś, że dbasz o mnie i o nasze dziecko, widzę to". Tylko tyle. Nie chcę od niej nic, tylko tyle żeby zauważyła że wszystko co robię jest dla niej i dla dzieciaka. Bo dokładnie tak jest.
  • Odpowiedz
nie lubię jak ktoś nie widzi, że cały dom, wykończenie i wszystko co z nim związane jest pokrywane przeze mnie

nie pamięta o żadnych moich urodzinach


@mirko_anonim: Ktoś Ci zasugerował depresję, ale z tego co piszesz, to problem jest ewidentnie z Twoją żoną. Z Tobą zdecydowanie mniej o ile w ogóle. No bo żadnego docenienia nie ma ani najbliższa osoba nie pamięta o urodzinach? To jest mega słabe z jej
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: na twoim miejscu zastosowałbym terapię szokową - zakręć kurek z pieniędzmi dla żony, stwórz sobie kolejne konto na które będzie przychodzić twoja wypłata. Zero wakacji w tym roku. Badać, obserwować.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
Odpowiedź anonimowego użytkownika:

@Maly_Jasio wiem Miras, ja nie opuszczę swojego dzieciaka choćby nie wiem co. Można mi powtarzać te trywializmy że "lepiej z jednym rodzicem niż dwójką skłóconych", ja tego nie kupuję, chce widzieć swoje dziecko i żyć z nim, bardzo je kocham i ono mnie :)

Ja się zacząłem zastanawiać i tak w sumie wstydzić w środku, że jako prawie dorosły facet (37 lvl) zaczynam kwękać o tym że ktoś nie pamięta
  • Odpowiedz