Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: Święte słowa! Nie należy brać życia, jakie by nie było, na poważnie, bo i tak zdechniemy prędzej czy później. Mnie też wciskali mi kit, żeby być poważnym, obowiązki, praca, szkoła studia... i co z tego mam? Jedna wielka kpina! Urodziliśmy się po to, by realizować swoje marzenia, być szczęśliwym a nie dostosować się do jakiś wyimaginowanych wymogów. Dodam też, że religia też jest kpiną bo w pewnym sensie narzuca
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Dobrze zrobiłeś, że szedłeś swoją drogą. Życie nie polega na maksymalizowaniu przyjemności, tylko na minimalizowaniu bólu. To, że ktoś ma wspomnienia, spłodził potomka i założył "rodzinę" o niczym nie świadczy.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim

Trochę p---------e, do normictwa równie dobrze można zaliczyć obydwie te grupy, hedoniści jak i ci wszyscy "oświeceni", którzy "skupiają się na sobie", nie jedzą glutenu i wybierają siłkę zamiast imprezy. Jedno i drugie podejście jest dzisiaj bardzo powszechne.

Tak naprawdę to cope jest dorabianiem jakiegoś większego sensu do życia, kiedy ono tak naprawdę większego sensu faktycznie nie ma poza przekazaniem swoich genów dalej(chęć nie musi być świadoma), ale jesteśmy już
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Też doszedłem do takiego wniosku kiedyś... tylko jest pewien problem. O ile nie zatraciałeś w jakiś sposób umiejętności zabawy, potrzeby bycia z ludźmi, nie byłeś jakoś upośledzony czy nie urodziłeś się inny (nazwij jak chcesz; autyzm, dziwactwo) to będziesz może i czerpać z tego zatysfkacje. Ale im bardziej ktoś wykręcony, pokrzywiony, zniszczony czy po prostu inny to nie będzie czerpał.
  • Odpowiedz