Wpis z mikrobloga

@TestoDepot: To, że to koleś, który we wcześniejszej dyskusji argumentował, iż nie przyzna się przyszłej partnerce/ żonie do korzystania regularnie i latami z usług prostytutek, tylko powie, że to były "koleżanki". Jeśli myślisz tak samo to mi nawet nie odpisuj.
  • Odpowiedz
@TestoDepot: Myślę, że uczciwym byłoby o tym wspomnieć, zwłaszcza, jeśli byłyby plany na poważną relację. Natomiast on pisał wprost, że będzie kłamał na ten temat, czyli wprowadzał w błąd kobietę, która ma prawo przecież dokonać wyboru w oparciu o rzetelne dane, czy chce wchodzić w związek/ małżeństwo z mężczyzną korzystającym z usług prostytutek.
  • Odpowiedz
@Duszeczek: nie raz i nie dwa się zdarzyło. Ja sam do tego jakoś specjalnie nie dążyłem nigdy, raczej to wychodziło z inicjatywy tych dziewczyn. Mam dużo różnych znajomych z którymi mogę wyjść w wiele miejsc, ale z drugiej strony ja jestem otwartym człowiekiem i wychodzę z założenia, że zawsze lepiej więcej osób znać niż mniej więc nie widziałem powodu żeby odmawiać - tym bardziej, że nie były to żadne tępe
  • Odpowiedz
@mirko_anonim:

To czy im kładę plik bankotów, czy te same banknoty wydaję na kolacje/kluby/wycieczki z nimi, moim zdaniem na jedno wychodzi.


Tu się zgodzę - keks bez zobowiązań to keks bez zobowiązań, nie wiem dlaczego jakąkolwiek różnicę miałoby robić kilka banknotów.
  • Odpowiedz
@TestoDepot: Różnica jest jedna i podstawowa- nie o banknoty czy wycieczki lub cokolwiek innego chodzi, ale o to, że te Wasze koleżanki obsługują za te drobne gratyfikacje dziesiątki takich facetów jak Wy i przyszła partnerka ma prawo wiedzieć, z kim dzieliliście intymność. Dla mnie ta sytuacja jest całkowicie dyskwalifikująca mężczyznę jako potencjalnego partnera i zapewne takich kobiet jak ja jest więcej, niż mniej.
  • Odpowiedz
@Echo225:

Są jeszcze inne argumenty, ale nie chce mi się ich wymieniać


No ciekawy jestem - co poza zdrowiem (co w sumie jest zrozumiałe) miałoby być jakimś sensownym argumentem przeciwko divingowi jako wolny
  • Odpowiedz