Aktywne Wpisy

JoeGlodomor +39
Wśród palaczy i kociarzy najgorsze jest to, że oni sami przestają czuć, że śmierdzą odpowiednio dymem papierosowym albo kotem.
steryd_ +97
Skopiuj link
Skopiuj link
Regulamin
Reklama
Kontakt
O nas
FAQ
Osiągnięcia
Ranking
Mirki i Mirabelki! Co się odjaniepawliło! Strefa 11. Niewiarygodne ale prawdziwe! Przeżyłem już ponad połowę swojego życia (miejmy nadzieję), i chyba spotkałem kogoś bardziej s-----------o od siebie.
29 września roku 2023. Pociąg na trasie Poznań -> Kraków. Wagon pierwszej klasy, ostatni. (Tak, burżuazja).
Jadę sobie kulturalnie. Czytam sobie książkę na czytniku. Co jakiś czas odpisuję na wiadomości na komórce. Mineralna, kanapeczki. Jak już mówiłem, pełna kulturka.
Kilka miejsc przede mną siedzi jakiś Krzysiek. Zadzwonił do kogoś i głośno pieprzy jakieś kocopoły. No cóż. Nie można oczekiwać, żeby wszyscy byli kulturalni. Nawet w pierwszej klasie. Później Krzysiek zagadał loszkę siedzącą na przeciwko. Prosty myk "na książkę". Czyli "o, a co czytasz, mogę zobaczyć?", "jakiej muzyki słuchasz?" (siedziała w słuchawkach, najwidoczniej). W pewnym momencie nawet śmiechnęła, tak więc bajera zaczęła działać. Ale... po pewnym czasie coś ucichło. Krzysiek otworzył więc już chyba drugie piwko. Poczęstował Julkę.
"Jakie piwko?", słyszę, jak dopytujecie. A no. Koliedzy i kolieżanki. Nasz towarzysz podróży rozkoszował się — i nie jest to inwencja twórcza skryby — Desperadosami.
Co jakiś czas tam spoglądałem. Trudno było tego nie robić. Jak Krzysiu poszedł do kibelka, to cały wagon toczył z niego bekę.
W pewnym momencie Krzysiek wziął telefon i — jak mi się wtedy wydawało — zaczął się nagrywać strojąc jakieś miny. Młodzież robi teraz różne dziwne rzeczy, tak więc uznałem, że teraz to "normalne". Co jakiś czas Krzysiek zagadywał do Julki oraz do kogoś, kto siedział obok niej. Ów ktoś nie mówił po polsku. Nie wiem, kto to był, bo nie widziałem. Ale Krzysiek dukając chciał chyba go wypytać, dlaczego przyjechał akurat do Polski. Czy otrzymał odpowiedź, a jeśli tak, to jaką — nie wiem.
Desperados później, Krzysiek się na mnie patrzy. WTF? Odpatrzam się w niego. Krzysiek postanowił sobie urządzić jakiś konkurs, kto dłużej wytrzyma, czy coś. W każdym razie, po chwili zaczął coś do mnie mówić, w tym per "chłopcze", czy coś takiego. Jak uderzeniem w kolano, zareagowałem donioślejszym "słucham?" Coś pomarudził, więc dopytałem "czy możesz powtórzyć?". A Krzysiek wtedy o-----ł coś tak nieprawdopodobnego, że myślałem, że przeniesie się do innego Wszechświata, jak w tym filmie Everything Everywhere All At Once. Krzysiek mówi "mam nadzieję, że mnie nie nagrywasz i tego nie publikujesz". WTF do potęgi n-tej. Wryło mnie to. Jeszcze zapytał, czy go nagrywam. Odparłem jedynie, że "rozumiem, że masz nadzieję, że cię nie nagrywam nie publikuję i fajnie że masz taką nadzieję". Głos mi drżał ze stresu i szoku, bo ledwo ogarniałem chłopa. "To nie odpowiesz mi na pytanie?", kontynuował. "Nie, nie odpowiem ci na pytanie", odpowiedziałem. "A dlaczego mi nie odpowiesz na pytanie?", nie dawał za wygraną. "Bo nie mam ochoty", skwitowałem. "Czyli taki masz kaprys?", na co odrzekłem "dokładnie tak. A teraz życzę ci przyjemnej podróży". Jego pijacki głos był wtedy dość cichy i delikatny, a mój głośny i poirytowany.
Starałem się skupiać na swojej książce, ale trudno było. Z biegiem czasu było lepiej.
Po kolejnym Desperadosie podeszła do mnie owa Julka. Zaskoczyła mnie. Coś zapytała, ale zanim zdążyłem ogarnąć, zapytała znowu "do you speak Polish?", na co ja "... tak ...", a ona "no bo zauważyłam, że czytasz książkę po angielsku". OK. To była akurat prawda, więc potwierdziłem "tak, czytam po angielsku". LOL. WTF? Julka doszła do głównego tematu. Powiedziała, że jej "kolega" chyba ma coś nie po kolei w głowie, na co odparłem, że owszem, nie da się tego ukryć. Powiedziała, że on uważa, że go nagrywam, ale powie mu, że tylko czytam ksiażkę na tym tablecie, żebym nie miał problemów. Bardzo mnie to zaciekawiło. Nie spodziewałem się takiego obrotu sytuacji. "Dziękuję za troskę", odpowiedziałem, po czym poszła. Po pewnym czasie przekazała Krzyśkowi komunikat. W rzeczywistości była tylko normalną pasażerką a nie jego koleżanką.
Z okolic wagonu mogłem usłyszeć różne komentarze pod kierunkiem Krzysztofa. Na przykład "następnym razem jedziemy drugą klasą" albo "co za leszcz", i tym podobne.
Tak później zacząłem zastanawiać. O co tu chodzi? Czy myślał, że jestem tajnym agentem FBI, który dostał zlecenie, żeby go nagrywać i przekazywać raporty jego babci? Nieee. Przecież on jedzie pierwszą klasą. Pije sobie piwka. Rozmawia głośno przez telefon. Klnie. Zagaduje do laseczki. On jest bossem! On jest fajny. Wszystko, co robi musi być tak ciekawe, że losowi ludzie go pewnie nagrywają i później "publikują".
Teraz już chyba wiem, o co chodziło z tym jego pozowaniem z minami do komórki. Zapewne on mnie wtedy nagrywał, jak czytam książkę. "On mnie nagrywa?! Ha! To ja też go nagram!" — zapewne taka myśl przewodnia kierowała jego zachowaniem.
Na zakończenie dodam tylko, że gdyby doszło do konfrontacji fizycznej, to w poniedziałek nie poszedłbym do pracy, jako że nie mam sylwetki Chada a dzieliło nas jakieś 20 kg wagi na korzyść Krzyśka.
Raz na ruski rok człowiek wyjdzie z piwnicy i takie rzeczy...
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Cytując z tekstu:
Trzeba było powiedzieć że "nie będziesz mi stawiał warunków" i dalej co on ma robić (wypie dalac)
@mirko_anonim: przecież to nie sauna, nikt nie wie ( ͡° ͜ʖ ͡°)