Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: Ja nie walczę o nic bo nie mam zdolności do walki, jestem tylko mężczyzną, a mężczyźni to słabsza płeć. Podobnie inni.

A co do opcji zmiany płci jako formalność, to jak najbardziej jestem za i na pewno bym takie cos zrobił i zrobiłoby wielu innych. Właściwie jedynie jakieś turbosimpy by nie skorzystały.

Ale może właśnie dlatego, że to jest luka w tym systemie opresji mężczyzn, to bardzo ciężko to wywalczyć i
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
Anonim (nie OP): @wojtek-m Z miesiączką będzie trudniej, bo może istnieć wymóg posiadania macicy. Kwestie rozwodów, alimentów, 500+, MeToo i domagania się izolacji partnera/ki zależą prawdopodobnie od siły gynocentrycznego vs. transpłciowego lobby w sądach i policji - na razie dominuje to pierwsze (w końcu to białe kobiety były największymi beneficjentkami akcji afirmacyjnej w USA), ale przykład sportów pokazuje, że cis-kobieca supremacja ulega erozji. Imienia nie ma sensu zmieniać.

@blargotron Generalnie
  • Odpowiedz
Do tego lepiej żyć komfortowo z łatką niż dogorywać w mękach za kilku panów w garniturach, dla których jesteś mięsem armatnim.


@mirko_anonim: nikogo to nie będzie interesować, twoją logiką ktoś może uważać się za f16 i wtedy dostanie przydział i hangar na lotnisku wojskowym.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: W sumie jakby przeszkoda byli lekarze to można by kręcić Malysza u każdego co blokuje to i wytworzyć atmosferę, gdzie będą się obawiać gniewu tłumu i zaczną to przyklepywać z automatu.
@programista3k Do wojska nie biorą przymusowo kobiet (za wyjątkiem szczególnych przypadków) i w sumie tyle w temacie. Kobiety też w razie wojny pewnie analogicznie do Ukrainy, będą uprzywilejowane i mogły upuścić granice kraju, więc kolejny win.
  • Odpowiedz