@mirko_anonim myśle ze odczuwasz teraz samotnosc bo nie przerobiles sobie tez jeszcze utraty ważnej dla ciebie osoby. A wtedy poczucie samotności jest spotęgowane jeśli nie ma zaplecza społecznego większego.
@mirko_anonim Jak ja mam bardzo podobnie. Wolę jedną osobę dla której będę naprawdę ważna niż powierzchownych znajomych, z którymi nawet czasem nie idzie nigdzie wyjść, bo każdy ma swoją rodzinę a wraca do domu, gdzie ma otworzyć do kogoś buzię. Pozostaje szukać, może i całe życie.
Anonim (nie OP): Też Cię rozumiem. Sama zawsze wolałam mieć mniej, ale "sprawdzonych" osób. Nie byłam i nie jestem typem osoby, która potrzebuje wielu ludzi wokół siebie. Tak naprawdę, czy w szkole, czy potem na studiach były to garstki osób. Na codzień jest spokojną osobą, nie chodzę do klubów, nie upijam się, nie palę, zawsze się dobrze uczyłam, więc z automatu dla innych osób byłam nieatrakcyjna społecznie. Ale zawsze miałam tego
@MajsterOfWihajster No właśnie to jest p------e ze to jedyne rozwiazanie na samotnosc.Nie ma innej opcji chyba ze akceptacja ale jakoś nie widzę tego zwłaszcza po zerwaniu niedawnym.
Nic nie zrobisz, możesz szukać całe życie...
A wtedy poczucie samotności jest spotęgowane jeśli nie ma zaplecza społecznego większego.
Pozostaje szukać, może i całe życie.
Na codzień jest spokojną osobą, nie chodzę do klubów, nie upijam się, nie palę, zawsze się dobrze uczyłam, więc z automatu dla innych osób byłam nieatrakcyjna społecznie.
Ale zawsze miałam tego
@Hemingwayy: No, chłop przecież wyraźnie pisze, że nie ma tego zaplecza, czy siatki wsparcia.