Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim Jako dziecko święta podkoloryzowałem sobie w głowie i nakręcałem klimat świąt, jako nastolatek już zauważałem patologie w moim domu, jako młody dorosły przychodziłem na wigilijny stół bo matka szantażowała mnie płaczem, dziś jako dorosły w tych dniach popadam w depresje i się upijam.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: a ja powiem inaczej, sam sobie tą magie świąt nakręcam. Odkąd pamiętam święta kojarzyły się także z krzykami i awanturami i sztuczną atmosferą. Jednak jakoś przy średniej szkole postanowiłem, że tym najbliższym (z którymi mieszkam) robie spersonalizowane prezenty, tzn. skupiam się przy zakupach i próbuje domyśleć się co chcą. Gdy zarabiałem mniej (dorywczo, nastoletnie lata) to potrafiłem po prostu chodzić po jakiś chińczykach i robić zestawy za kilka zł.
  • Odpowiedz