Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: żeby było śmiesznie to nie piszesz czy ją kochasz, a to jest chyba kluczowe. Jak nie kochasz, to masz sprawę jasną. Wszystko wyliczasz pod kątem "inwestowania w siebie" i tego, że "trafiła na ideał", a w sumie z tego potoku słów nawet nie widać co z nią ma być nie tak.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: jeśli nie chcesz z nią być to nie czekaj, zostaniesz całe życie z kimś z kim nie chcesz bo lubią ja twoi znajomi i rodzice i dużo hajsu zainwestowałeś? Zawsze się coś inwestuje w związek, kasę, emocje, czas. Ale teraz to są tylko 3 lata, 10 tys.i smutek rodziców i znajomych, a za 10 lat to będzie 10 lat, milion złotych i jeszcze może do tego dojdą dzieci, o
  • Odpowiedz
@mirko_anonim nie masz obowiązku bycia z kimś bo miał kiepska przeszłość. Nie jesteś też czyimś terapeutą psychologiem. Jeśli nie czujesz tego związku, to po prostu zakończ. Grupa się rozpadnie? Skąd wiesz? Jak są dorosłymi dojrzałymi ludźmi to pogadają z Tobą, a Ty im wyjaśnisz. To twoje życie, masz prawo żyć tak jak Tobie pasuje. Inaczej skończysz nieszczęśliwy.
  • Odpowiedz
@pamareum nikt Ci nie każe z nią być. Teraz musisz ocenić czy macie po prostu kryzys w związku czy po prostu nie chcesz już z nią być. Musisz to sam z nią przegadać i trochę przemyśleć albo iść na terapię par i tam to zrobić. Na pewno nie podejmuj decyzji czy nie rób wielkich przemyśleń pod wpływem merichuany bo jeśli masz ostatnio gorszy humor to marichuana może Ci podbijać depresyjny humor
  • Odpowiedz
Co mogę zrobić - pozostać w dobrych stosunkach i zostajemy „w ekipie” z ładnymi uśmiechami (chociaż nie wierzę, że ona miałaby na to psychę). Co pozostaje? Rozstać się i udawać, że się nie znamy? Obawiam się rozłamu w grupie i tego, że ja zostanę „tym złym”. Tragicznie się z taką wizją czuję.


@mirko_anonim: nie no to raczej ona odchodzi z ekipy nie ty, widać tu przywiązanie do niej poprostu
  • Odpowiedz
@mirko_anonim:

Po jednej z takich rozmów zamieszkaliśmy razem, bo chciałem jej również pomóc z utrzymaniem się dorzucając się do większego, niż moja ówczesna kawalerka, mieszkania - tak aby dodatkowy budżet mogła poświęcić na terapię. Pech chciał, że idealnie po wprowadzce ojciec przestał płacić alimenty. Teraz czuję się uwiązany, bo beze mnie mieszkania nie utrzyma, a mama nie jest w stanie jej pomóc.


Samemu taką sytuację wywołałeś i się czujesz tym uwiązany?
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
Anonim (nie OP):
A przy okazji ja czuję, że chciałbym jeszcze pokorzystac z ostatnich przywilejów młodości.

Żeby się nie okazało że po początkowym zachłyśnięciu wolnością i zaliczaniem łatwych panienek zostaniesz z ręką w nocniku, kiedy będziesz chciał coś stałego i dotrze do ciebie że znalezienie dobrej, porządnej, wpatrzonej w ciebie dziewczyny wcale nie jest takie łatwe. Często docenienie tego co się miało jest dopiero po tym kiedy to stracisz.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Fajny związek, zapraszasz ją na wakacje i liczysz jej jako dług :D. Muszę tak zacząć robić :D.

A tak na poważnie, zostaw ją i będziesz sam, IT 27lvl to brzmi mało ciekawie. Ona skończy medycynę, jeżeli lekarskie, przy średniej specjalizacji bedzie zarabiać 2x tyle co ty, twoje zarobki mało się raczej będą podnosić, bo płace w IT stoją, za 10 lat ona będzię w małżeństwie z lekarzem jakimś, pewnie
  • Odpowiedz