Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: w każdym zawodzie są ludzie z powołania i bez, nie musisz iść do psychologa kobiety, facetów jest mniej, ale są. Zawsze warto spróbować zrobić cokolwiek, jeśli się nie uda to przynajmniej próbowałeś. Najważniejsze to wychodzić do ludzi, szukać aktywności. Nie ważne,że ci to nie wychodzi, relacje z ludźmi, to nie twoja wina, tak ci się trafiło, ale próbuj.
  • Odpowiedz
w miejscu, gdzie nikt mnie nie zna może by się moje nastawienie zmieniło


@mirko_anonim: To jest twoje najlepsze rozwiązanie. Zacząć z czystą kartą. Prawdopodobnie dalej będziesz samotnikiem ale przynajmniej z dala od parszywych mord z którymi miałeś do czynienia (w tym rodzinki).
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
Anonim (nie OP): Z tego wyznania wynika, że jesteś bardzo normalną, tylko pokrzywdzoną osobą. Jeżeli faktycznie masz problem z dogadaniem się z ludźmi np. na discordzie, to może tylko tak ci się wydaje, bo masz niską samoocenę?

Z bardziej tolerancyjnych miejsc, to polecam na dziscordzie Holistyczną Agencję Eskapistyczną od kanału Krzysztofa M. Mają. To jest bardzo tolerancyjna społeczność i są na discordzie poruszane różne tematy, warto sprawdzić. Sama mam problem z
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Na Twoim miejscu, skoro i tak nie masz jakiś mocnych więzi z rodziną - po prostu bym wyjechał na drugi koniec polski i spróbował zacząć wszystko od nowa. Znajdziesz pracę, wynajmiesz coś na start- nawet jakiś pokój. Poznasz ludzi w pracy i jest duża szansa że wszystko się ułoży. Najgorzej jeśli nie spróbujesz niczego i będziesz w tym dalej tkwił nie podejmując żadnych kroków żeby coś zmienić.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim O stary współczuję. Ale nie wydaje mi się że wszystko stracone, umiesz opisać swoje emocje tak, że się to zrozumieć. Pytanie tylko czy realnie chcesz budować jakieś relacje społeczne, bo jak tak to sposób się znajdzie.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
Anonim (nie OP): @De_Fault: nie miałem takiego harcore jak OP, ale sytuacja z grubsza bardzo podobna. P----------i rodzice wiecznie dracy p---y niewiadomo o co, gnebienie w szkole, mieszkanie na wsi, do konca liceum bylem totalnym wyrzutkiem. Jedyna nadzieje dla siebie widzialem w wyjezdzie na studia. Teraz 20 lat pozniej powiem tylko tyle, ze uratowalo mnie to przed magikiem. Dalej jestem samotnikiem, chodzilem na terapie, ale zniszczenia zadane w mlodosci
  • Odpowiedz