Wpis z mikrobloga

via mirko.proBOT
  • 40
Anonim (nie OP): Mylisz miłość ze szczenięcym zakochaniem. Jak jesteś z kimś +10 lat, widujecie się non stop, widzieliście się w najgorszych możliwych fizycznych stanach, to po co macie non stop sobie spijać z dziubków i gapić się w siebie jak w malowane wrota? Jeśli związek jest udany to w pewnym momencie orientujesz się, że jednak fajnie jest mieć przy sobie tę 40-letnią siwiejącą Gochę/40-letniego Józia z nadwagą, z którymi znacie
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: jak beciaki wzięły śluby, czyli oddały swoje pół majątku a niekiedy całość to się nie dziwię że baba na nich patrzy jak na frajerów.
C---a też musi być dawno wyschnięta przy takim lamusie
  • Odpowiedz
@mirko_anonim rozwiązanie tego problemu jest dość proste. Zmieniasz partnerki po okresie zauroczenia, czyli jakoś co roku masz nowa łaskę i wtedy każda będzie patrzeć na ciebie maślanymi oczkami, choć trudno mi sobie to wyobrazić, żeby 50 latka tak miała na ciebie patrzeć. Znam takich ludzi co to jak tylko kończy się zauroczenie to zaczynają nowy "związek", można się od tego uzależnić jak najbardziej.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: życie to nie komedia romantyczna , jest często szare, pełne cierni i bólu.
Warto jest mieć kogoś blisko by nie utonąć w tym oceanie wszechobecnej hipokryzji, by nadać temu życiu jakiś większy sens - by nie żyć tylko dla siebie ale dla innych...
  • Odpowiedz