✨️ Obserwuj #mirkoanonim XD od wczoraj nie schodzi mi z twarzy.
Słowem wstępu: nie jestem jakimś wielkim survivalowcem-bushcrafterem, ale coś-tam w lesie umiem zdziałać, ogarniam mapę i kompas, a telefonu w terenie używam dla wygody - zamiast robić wcięcie wstecz, wyjmuję telefon i w 3 sekundy wiem dokładnie gdzie jestem i ile zostało mi do celu. Ale wczoraj w górach spotkałem ojca z trójką dzieci (najstarsze na oko 11 lat, najmłodsze może 6-7), obwieszeni sprzętem jak stereotypowi harcerze. Jakoś przez cały dzień się mijaliśmy na szlaku i ojciec za każdym razem te biedne dzieciaki o coś opierniczał. A to źle idą, a to ktoś wpadł w błoto, wiecznie coś. Tak się złożyło, że spaliśmy w tym samym miejscu (standardowo jest na tym miejscu baza namiotowa). Przyszedłem, wyjąłem i rozstawiłem namiot, napompowałem matę i zabrałem się za rozpalanie ogniska. Noszę przygotowaną na tę okazję rozpałkę z suchego drewna, papieru i wosku. Wystarczy obłożyć gałęziami, podpalić i dzieje się samo. Ale ojciec-survivalowiec mi powiedział z dumą, że on będzie uczył dzieci rozpalać ogień krzesiwem i żebym się wstrzymał z "tymi wynalazkami". Powiedziałem mu, że "gentelmen podróżuje przygotowany", to popatrzył na mnie krzywo. Naprzynosił gałęzi (mokrych), kawałków kory, jakiejś trawy (mokrej) i tak ze 45 minut się babrał z rozpalaniem. Dzieciaki siedzą głodne i znudzone, ojciec zachodzi w głowę, czemu nie idzie (no faktycznie ciekawe...). W końcu poszedłem do lasu, przyciąganąłem kawałek jakiegoś suchego świerka, połamałem, ustawiłem, podpaliłem, w ciągu 10 minut było ognisko. Ojciec rodziny spiorunował mnie wzrokiem ( XD ) i zakazał dzieciom iść do "mojego" ogniska usmażyć kiełbaski XDDD
Jak usmażyłem kiełbasę i zagotowałem wodę na herbatę zapytałem tylko, czy na pewno nie chcą skorzystać. Ojciec kategorycznie odpowiedział, że nie chcą i żebym się nie wtrącał. Finał był taki, że zjedli zimną kiełbasę, przepili zimną wodą i położyli się spać pod jakimiś płachtami biwakowymi. W nocy padał deszcz. W zasadzie to całą noc padało, przestało gdzieś około wschodu słońca. Gdy rano wstałem, rodzinki już nie było.
Wspominane "XD" to twarzy mam z zachowania tego ojca, bo on próbuje dobrze, ale wyjdzie z tego nienawiść dzieci do outdooru i tyle. XD Skąd się tacy ludzie biorą?
@mirko_anonim brzmi jakby ten ojciec miał mocno nadszarpana dumę i wybujale ego. Dzieciaki mogą po czasie położyć na to lachę albo będą miały już w głowie że z ojcem to tylko nad morze xD
@mirko_anonim: mój patrol harcerski zawsze był idealnie spakowany a 5 osobowy namiot rozkladalismy w 2 osoby w mniej niz minute. ognisko w deszczu czy sniegu tez nigdy nie bylo problemem
dlatego zawsze jak ktoś pisze o jakichś 'stereotypowych harcerzach' to działa to na mnie dosłownie jak płachta na byka
@przemd11: ja mam doświadczenia z harcerzami takie, że było ich w górach najpierw słychać, a potem widać - bo zamiast plecaków mieli wieszaki na plecach - kubek na zewnątrz, menażka, kurtka i co tam jeszcze.
@Sasanka9 jako ojciec sześciolatka myślę, że raczej rzucą to w cholerę i kiedy będą stanowić o sobie to nigdzie z ojcem nie pojadą, bo wycieczki z ojcem będą im się kojarzyć z terrorem. Serio,
@mkarweta: ja głuchy jestem. Nigdy nie wiem czy pani/pan śpiewa ładnie. Ale jak w ten weekend drugi raz w życiu szedłem z wszystkimi gratami na plecach i jak zaczął mi dzwonić w pewnym kubek w plecaku to musiałem się zatrzymać. Może nie przyzwyczajony jestem
@mkarweta może tak, a może ojciec doczyta, dokształci się i następnym razem będzie fajniej? Nie zawsze wszystko musi być idealne, żeby nioslo radość. A może w drugą stronę - dojdzie do wniosku, że takie atrakcje nie dla nich i następnym razem wybiorą się do wesołego miasteczka :) Najważniejsze, że tata szuka sposobu, żeby spędzić czas z dziećmi i budować wspomnienia.
@mirko_anonim: mi się wydaje, że po prostu nie dają dzieciakom być dziećmi. Idę o zakład, że ten sam ojciec z analogicznego powodu nie będzie rozumiał, że dziecięce kubki smakowe mają inne preferencje i będzie się frustrował, jak młodym nie będzie smakować golonka z musztardą i będą woleli nuggetsy z keczupem albo happy meale.
XD od wczoraj nie schodzi mi z twarzy.
Słowem wstępu: nie jestem jakimś wielkim survivalowcem-bushcrafterem, ale coś-tam w lesie umiem zdziałać, ogarniam mapę i kompas, a telefonu w terenie używam dla wygody - zamiast robić wcięcie wstecz, wyjmuję telefon i w 3 sekundy wiem dokładnie gdzie jestem i ile zostało mi do celu. Ale wczoraj w górach spotkałem ojca z trójką dzieci (najstarsze na oko 11 lat, najmłodsze może 6-7), obwieszeni sprzętem jak stereotypowi harcerze. Jakoś przez cały dzień się mijaliśmy na szlaku i ojciec za każdym razem te biedne dzieciaki o coś opierniczał. A to źle idą, a to ktoś wpadł w błoto, wiecznie coś. Tak się złożyło, że spaliśmy w tym samym miejscu (standardowo jest na tym miejscu baza namiotowa). Przyszedłem, wyjąłem i rozstawiłem namiot, napompowałem matę i zabrałem się za rozpalanie ogniska. Noszę przygotowaną na tę okazję rozpałkę z suchego drewna, papieru i wosku. Wystarczy obłożyć gałęziami, podpalić i dzieje się samo. Ale ojciec-survivalowiec mi powiedział z dumą, że on będzie uczył dzieci rozpalać ogień krzesiwem i żebym się wstrzymał z "tymi wynalazkami". Powiedziałem mu, że "gentelmen podróżuje przygotowany", to popatrzył na mnie krzywo. Naprzynosił gałęzi (mokrych), kawałków kory, jakiejś trawy (mokrej) i tak ze 45 minut się babrał z rozpalaniem. Dzieciaki siedzą głodne i znudzone, ojciec zachodzi w głowę, czemu nie idzie (no faktycznie ciekawe...). W końcu poszedłem do lasu, przyciąganąłem kawałek jakiegoś suchego świerka, połamałem, ustawiłem, podpaliłem, w ciągu 10 minut było ognisko. Ojciec rodziny spiorunował mnie wzrokiem ( XD ) i zakazał dzieciom iść do "mojego" ogniska usmażyć kiełbaski XDDD
Jak usmażyłem kiełbasę i zagotowałem wodę na herbatę zapytałem tylko, czy na pewno nie chcą skorzystać. Ojciec kategorycznie odpowiedział, że nie chcą i żebym się nie wtrącał. Finał był taki, że zjedli zimną kiełbasę, przepili zimną wodą i położyli się spać pod jakimiś płachtami biwakowymi. W nocy padał deszcz. W zasadzie to całą noc padało, przestało gdzieś około wschodu słońca. Gdy rano wstałem, rodzinki już nie było.
Wspominane "XD" to twarzy mam z zachowania tego ojca, bo on próbuje dobrze, ale wyjdzie z tego nienawiść dzieci do outdooru i tyle. XD Skąd się tacy ludzie biorą?
#bushcraft #survival #prepersi #coolstory #gory #bieszczady #beskidniski
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
dlatego zawsze jak ktoś pisze o jakichś 'stereotypowych harcerzach' to działa to na mnie dosłownie jak płachta na byka
@Sasanka9 jako ojciec sześciolatka myślę, że raczej rzucą to w cholerę i kiedy będą stanowić o sobie to nigdzie z ojcem nie pojadą, bo wycieczki z ojcem będą im się kojarzyć z terrorem. Serio,
Ale jak w ten weekend drugi raz w życiu szedłem z wszystkimi gratami na plecach i jak zaczął mi dzwonić w pewnym kubek w plecaku to musiałem się zatrzymać.
Może nie przyzwyczajony jestem
A może w drugą stronę - dojdzie do wniosku, że takie atrakcje nie dla nich i następnym razem wybiorą się do wesołego miasteczka :) Najważniejsze, że tata szuka sposobu, żeby spędzić czas z dziećmi i budować wspomnienia.
@mirko_anonim: mi się wydaje, że po prostu nie dają dzieciakom być dziećmi. Idę o zakład, że ten sam ojciec z analogicznego powodu nie będzie rozumiał, że dziecięce kubki smakowe mają inne preferencje i będzie się frustrował, jak młodym nie będzie smakować golonka z musztardą i będą woleli nuggetsy z keczupem albo happy meale.