@mirko_anonim wiem, o czym piszesz. Silnie przeżywam wyobrażone dyskusje, scenariusze, które istnieją w moich myślach w całkowitym oderwaniu od świata obiektywnego. Wyobraźnia zastępuje potrzebę relacji, bliskości. Potrafię mówić do siebie godzinami słowa, których nigdy nie wypowiem, bo nie będę miał do kogo. Uciekam w świat wyobrażony, by zapełnić potworną nicość, jaką jest mój żywot. Oby już niedługo.
@mirko_anonim masz PTSD. Zauważyłem do u siebie że zawsze jak gdzieś wchodzę to jestem gotowy do walki. Siadam tyłem do ściany i obczajam pomieszczenie. Mam w głowie pełno odzywek jak ktoś mnie zaczepił. Zacząłem zgłębiać temat i jest to PTSD z młodości gdy człowiek wychowywał się w patologii. U mnie od podstawówki po liceum była walka. Zarówno na osiedlu jak i w szkole. Lata 90 nie rozpieszczały. Czasem sobie myślę że
@Fury_Warrior: Przez co przegrywasz? Morda czy temperament? Ruchałeś? Samo to, że walczyłeś, było jak najbardziej dobrym zachowaniem. Powiedz jeszcze, czy po walce zyskiwałeś szacunek i akceptację w grupie, czy może tamci dawali Ci spokój, ale zaraz przyczepiał się ktoś inny. Jak żywo przypominasz mi znajomego low-tier normika ze szkoły średniej. On walczył, a i tak nic to nie dawało. Choć ma matkę nauczycielkę i ojca prywaciarza, skończył w kołchozie za
@kamil150794: walczylem, wychowalem sie na osiedlu gdzie byli starsi chlopacy. Byli p-----i naszczescie wiec tych slabszych wzialem na solo i zyskalem szacunek reszty pozniej ze nie jestem do gnebienia. Wiadomo ze byli starsi i gnebili ale to na zasadzie zartow a nie psychicznego znecania sie. Byli slabi nad ktorymi sie trzeba bylo znecac psychicznie zeby Ciebie nie gnoili. Taka byla hierarchia w tej jungli. Starszym sie nie podskakiwalo ale trzymalo
@mirko_anonim: nie dziwię ci się. Przegrywom świat nic nie oferuje. Tylko negatywne emocje.