Aktywne Wpisy

Minieri +430
xDDD
Hoxha, Polska - Albania 0:1
Mirror: https://streamin.link/v/0fb9676a
#golgif #mecz #reprezentacja #ms2026
Hoxha, Polska - Albania 0:1
Mirror: https://streamin.link/v/0fb9676a
#golgif #mecz #reprezentacja #ms2026
źródło: ezgif-3aa4dbb2fd27eb48
Pobierz

MrSzakal +90





Cześć, sam często przeglądam wpisy dotyczące związków i chciałbym aby ktoś spojrzał na mój były z innej perspektywy i może doświadczenia.
Dla kontekstu, ja 26 lvl, ona 25 lvl.
Historia zaczyna się w czerwcu tego roku, standardowo poznaliśmy się przez najpopularniejszą aplikację randkową. Wiadomości wymienialiśmy dosyć rzadko, jedną na dzień. Po dwóch tygodniach wymieniliśmy się innymi komunikatorami, i intensywność wymiany była duża, praktycznie do zakończenia związku pisaliśmy codziennie. Niestety, przez miesiąc czasu nie mogła znaleźć dla mnie czasu na spotkanie, jednak potrafiłem to zrozumieć ponieważ wiedziałem że pracuje po 12h zmiany i tłumaczyła tym że przez okres wakacyjny ma większą intensywność zmian. Na pierwszą randkę umówiliśmy się z dwu tygodniowym zapasem(z mojej inicjatywy), ponieważ tak się złożyło, że akurat w międzyczasie jeszcze wyjechała na wakacje. Ogólnie byłem w stanie zaakceptować to że przez pracę i dzielącą nas odległość, nie możemy spotykać się codziennie, jednak z perspektywy czasu myślę że to już był pierwszy znak iż jestem tylko opcją zapasową.
Pierwsze spotkanie oceniam dobrze, znaleźliśmy własny język, widać było że jesteśmy osobami na jakie kreowaliśmy się przez internet.
Drugie spotkanie zostało zainicjowane ponownie przeze mnie, był akurat taki event w moim mieście że mogliśmy w miarę spokojnie, spędzić czas sami. Również odbieram go pozytywnie, potwierdziliśmy sobie że szukamy szczerego związku, oznajmiła mi również że jest osobą religijną i praktykującą, nie było to dla mnie problemem, ponieważ sam uważam się za osobę która po prostu straciła wiarę, jednak ona była to w stanie zaakceptować. Zapowiadała się iż następne spotkanie będzie z jej inicjatywy... i tak minął jeden tydzień, drugi, ja pojechałem na weekend za granicę, i jak wróciłem to wiedziałem że chce postawić sprawę jasno i zapytać o związek.
Podczas trzeciego spotkania powiedzieliśmy sobie że podobnie widzimy naszą przyszłość, czyli: chcemy rodziny, dzieci, wspólnego zamieszkania w małym mieście, i wyszła jedna różnica, (jak później się okaże, była w tym wszystkim kluczowa) czyli podejście do tatuaży, które myślałem że z czasem przegadamy i coś wymyślimy. Ja jestem zdania że tatuaże są wspólnym mianownikiem patologii, co nie oznacza że każdy kto je ma taki jest, ale już gdy spojrzymy na dowolną osobę patologiczną, to szybko okaże się że taką "ozdobę" posiada. Ona na tamten czas nie posiadała tatuażu, tylko planowała go zrobić. Spotkanie zakończyło się tym, że zapytałem o naszą relację, a ona powiedziała, że również pragnie związku ze mną(zwracałem uwagę na to czy szybko odpowie i tak było). Jednak później podczas wymiany wiadomości przez messengera, okazało się że według niej, po dwóch miesiącach pisania i spotkań, że za wcześnie o to zapytałem i jak już to ona planowała to poruszyć na czwartym spotkaniu, ale zapewniała mnie że jest zadowolona z tego co wyszło.
Czwarte i piąte spotkanie również z mojej inicjatywy, całe dwa dni spędzone razem, uważam je za bardzo udane. Na obu jej mówiłem że bardzo mi się podoba, że w końcu znalazłem taką dziewczynę jaką chciałem, niestety z jej strony nie było podobnej odpowiedzi, a właściwie to ja do tej pory nie wiedziałem czy naprawdę się jej podobam. Dopiero podczas szóstego spotkania, które było tak 50/50 z mojej i jej inicjatywy, powiedziała mi że jej się bardzo, bardzo podobam, że koleżanki to jej będą zazdrościć, ale nie chciała mi tego mówić, ponieważ musiała zweryfikować że nie jestem narcyzem(moim zdaniem i tak trochę dziwnie).
Nasze ostatnie spotkanie, w końcu zostało zaplanowane w pełni przez nią. Po tym co mi ostatnio powiedziała bardzo się cieszyłem i chciałem przegadać kilka szczegółów związkowych, głównie dowiedzieć czy religia pozwoli jej zamieszkać razem przed ślubem i nic więcej, bo na to wszystko wiadomo że za wcześnie, jednak ona ciągnęła dalej. Ogólnie dużo gadaliśmy, ale przedstawię tylko esencję która nas poróżniła. Ona wyobrażała sobie, że jak już to zamieszkamy w jej domu, i nie było by z tym żadnego problemu, tylko że ona chciała abyśmy mieszkali razem z jej rodzicami. Ja nauczony doświadczeniem moich rodziców, przez który moje dzieciństwo żyliśmy w domu z dziadkami, wiem jak wygląda dzielenie przestrzeni między pokoleniowo i nigdy się na coś takiego nie zgodzę. Druga sprawa że chciałem wyjaśnić to podejście do tatuaży, usłyszałem tylko że chce zrobić wspólny tatuaż z siostrą, bo dużo razem przeżyli, że nazywam jej siostrę patologią bo ma tatuaże(a nic takiego nie powiedziałem, tylko tak jak to napisałem wyżej), ja odpowiedziałem że nie wyobrażam sobie aby moje dzieci wzięły przykład z mamy i zrobiłyby sobie tatuaż. Wyszedł jeszcze jeden mankament, podczas naszego randkowania mówiłem że wcześniej miałem jedną dziewczynę, jednak było to jedyne kłamstwo jakie powiedziałem, ponieważ trochę się wstydziłem że w takim wieku, wcześniej nikogo nie miałem, a za przegrywa się nie uważam, zawsze jakieś zainteresowanie było tylko priorytet dawałem studiom i pracy. Przyznałem się jej do tego, z własnej woli, żeby później nie było zdziwienia, bo już zaczęła gadać coś o poznaniu rodziców. Okazało się że popełniłem wielką zbrodnię bo ona szuka "szczerego związku". Jak się rozstawaliśmy to już wiedziałem co się szykuje dlatego...
...gdy na następny dzień napisała mi żebyśmy się na chwilę spotkali, nawet w tym samym dniu, wiedziałem co się szykuje i zaproponowałem że łatwiej będzie się zdzwonić. Usłyszałem standardową gadkę, że nie czuje tej "chemii", że nie jestem czuły(a przypominam że przez 5 spotkań to ja właściwie nie wiedziałem że jej się podobam i byłem testowany) i że ją okłamałem, ale podejrzewam że jeszcze do tego wszystkiego doszły te tatuaże. Od siebie powiedziałem tylko że czułem się jako jedyny kierowca tej relacji, a ona była tylko pasażerem i czułość jaką od niej dostawałem, była tylko przez komunikator(tak, wspieraliśmy się nawzajem, bo miałem obronę pracy dyplomowej, a ona też taki jeden trudny okres).
Zastanawiałem się czy może napisać coś o uratowaniu jeszcze tego, jednak po kilku dniach namysłu podjąłem decyzję że lepiej to tak zostawić, bo wydaje mi się że od początku nie było takiego zainteresowania, jakie powinno być w dobrym związku.
Ogólnie siedzi to trochę na mnie, ponieważ uważam te dwa miesiące związku za najlepszy czas mojego życia. I też chciałbym poznać Waszą opinię, ponieważ nie mam dużego doświadczenia, czy ja coś zrobiłem źle? Nie żałuję razem spędzonego czasu i piszę tego posta żeby wyciągnąć jakieś wnioski i zamknąć ten rozdział raz na zawsze.
Dzięki za pomoc.
#zwiazki
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: digitallord
1) Niegodzenie się na mieszkanie z jej rodzicami - props
2) Wyolbrzymianie posiadania tatuaży i wrzucanie wszystkich do jednego wora - bez sensu.
1. Od początku spotykaliście się praktycznie tylko z twojej inicjatywy, jedyne spotkanie z jej zakończyło się zderzeniem, być może planowanym
2. Związek osoby wierzącej i praktykującej z osobą niewierzącą raczej nie wypali
3. To w połączeniu z mieszkaniem u jej rodziców to już kronika zapowiedzianej katastrofy
4. Twojego podejścia do tatuaży nie rozumiem i nie podzielam ale jeśli jasno i uczciwie przedstawiłeś swoje zdanie
Nie czytałem posta xd
Regularne palenie zioła, szczególnie długoletnie impaktuje na codzienne życie.
Robienie sobie tatuaży, jeśli to nie jest jakieś ekstremalne - nie impaktuje.
2. Za zdrowe podejście do tatuaży - gratuluję. Tatuaże to symbol ludzi z marginesu i bez zaplecza kulturowego.
3. Za niegodzenie się mieszkania z jej starymi - gratuluję.
4. Jesteś niepewny siebie - nie można pytać się drugiej strony, czy jej się podobasz,
@betonowa_klata: jaki trigger patuski xd tatuaże na kobiecie robi ją męską i traci SWOJA KOBIECOŚĆ I PIĘKNO. To jest uznawane przez większość facetów z jakimś kręgosłupem i oczami/gustem. Tylko sam tatuaż to tylko część problemu - wpływ kobiecego hive mindu, od którego się nie odłączyła jest tutaj bardzo duży - nie posłucha taka swojego partnera, tylko koleżaneczek i tikoka/instagrama. To jeśli w takiej -
@mirko_anonim: dopełnił się obraz i przyczyny twojej desperacji która od początku traci
Komentarz usunięty przez moderatora
Komentarz usunięty przez moderatora