Aktywne Wpisy

naganiaczherculesa +424
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...

johnshepard2000 +49
Ciąg dalszy spowiedzi gotki. Twierdzi, że jest prześladowana i nękana. Jej bad boy by powiedział, że taka jest cena funkcjonowania w Internecie XD Ciężko współczuć.
#kiszak
#kiszak






Hej wszystkim,
Piszę tutaj, ponieważ okazało się, że na moje koleżanki nie mam co liczyć i tylko mieszają mi w głowie, a chciałabym poznać opinię kogoś "X zewnątrz". Uwaga, będzie długo ;)
Mam zagwozdkę związaną z moim niebieskim i naszą sytuacją. Mój facet wziął kredyt w BK2%. Nie jesteśmy małżeństwem, nie mogliśmy więc wziąć go razem. Ja niestety zarabiałam wtedy najniższą krajową, konczyłam studia, umowę dostałam w listopadzie, gdzie rynek był już mocno przebrany a mnie po prostu nie było samej stać na te ceny. Wspólnie planujemy przyszłość, jestesmy razem 4 lata, otwarcie rozmawiamy o ślubie, dzieciach, ale nie dostałam jeszcze pierścionka i nasze plany kończą się na razie bardziej na rozmowach niż działaniu. Ogólnie jest nam razem dobrze.
Nie wiem jednak jak podejść do tematu mieszkania i naszej dalszej przyszłości. Niebieski spłaca teraz kredyt sam, umówiliśmy się, że później on będzie płacił kredyt a ja czynsz + opłaty. Nawet po ślubie mieszkanie będzie jego, chce też je spłacać z tego powodu sam i wspomniał nawet, że on może wszystko opłacać. Nie zgodzilam się, bo nie chcę na kimś pasożytować. Mimo wszystko mówi, że mieszkanie jest "nasze". No ale nie jest, wiadomo ;) Chciałam nawet zaproponować, żeby wziąć rozdzielność majątkową po ślubie, bo wtedy nie ma "wspólnych" pieniędzy, nie byłoby też wątpliwości z czyich pieniędzy był spłacany ten kredyt.
Ale zgrzyt pojawia mi się w tym, że chcemy mieć dziecko. Jesteśmy w takim wieku, że chciałabym je mieć maks. za 2 lata, bo ze wzgledow zdrowotnych nie mam wiecej czasu. Osobą, która będzie musiała wtedy zostać w domu będę na pewno ja, dodatkowo będę miała większość obowiązków na głowie, bo praca niebieskiego wiąże się z częstymi wyjazdami i nieobecnościami (pracuje w kilkudniowych/kilkutygodniowych delegacjach). Dla mnie taka przerwa zawodowo to kaplica, nie mamy też babci, która pomoże w opiece.
Moja sytuacja mieszkaniowa wygląda tak, że mam uzbierane jakieś pieniądze na wklad wlasny, ale starczy to na zakup mieszkania raczej w mojej rodzinnej mieścicie niż w stolicy, może ewentualnie pod i znaczną część wypłaty musiałabym przeznaczyć na raty, chyba że wynajmę. I teraz nie bardzo wiem co robić. Kochamy się z niebieskim, chcemy być razem, ale już raz w życiu zostałam zdradzona i chciałabym po prostu mieć zabezpieczenie na przyszłość.
Dodatkowo sytuacja wygląda tak, że wszystko wskazuje na to, że niebieski będzie rozwijał karierę i firmę, zarabiał kilka razy więcej ode mnie a ja będę siedzieć w domu z dzieckiem zastanawiając się jak samej ogarnąć dom, dziecko i jeszcze martwić się o swój kąt, bo przecież nie będę formalnie u siebie i nie będę miała do tego mieszkania żadnych praw. I naprawdę, najmniej w tym wszystkim chodzi mi o to mieszkanie i pieniądze. Bardziej o poczucie bezpieczeństwa.
Niebieski na razie mówi, że nie mam się o co martwic, to i tak będzie nasze, będę miała swój dom. Ale dla mnie to na ten moment kiepska perspektywa, zwlaszcza biorąc pod uwagę dzieci. Chciałabym wkrótce usiąść z nim i poważnie, po raz ostatni ten temat omówić, ale sama zaczęłam się zastanawiać czy ja po prostu nie przesadzam? Ale boję się po prostu, że sama wszystkiego nie ogarnę. Jak oceniacie moją sytuację i perspektywy?
#zwiazki #pytanie
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: digitallord
A tak w ogóle to jakiej opinii oczekujesz? Przecież to jest temat do dyskusji z nim, a nie z losowymi ludźmi, czy przyjaciółmi/przyjaciółkami - to chyba najgorsze co można robić w takiej sytuacji - zamiast
@SonidoStark: ok, ale wtedy chłop rezygnuje z tej kariery i firmy, o której ona pisze i dzielą obowiązki przy dziecku równo po połowie, ok?
1. Czy ufasz swojemu chłopakowi? Jeśli boisz się że Cię zostawi bez środków do życia z dzieckiem to po prostu nie rób dzieci z nim albo zmień partnera na takiego któremu zaufasz.
2. Co jest złego w tym że on ma mieszkanie które spłaca? Jeśli chciałabyś mieć udziały
@mirko_anonim: no raczej. One zrobią wszystko, żeby w tej niedoli trwać 'misery loves company'
Coś mi się wydaje, że ostatnio odpisywałem na bardzo podobny temat ( ͡°
@SonidoStark: Taki układ jest oczywiście spoko, ale wtedy wspólnota majątkowa i wtedy to co on zarobi dzięki temu, że może się poświęcić pracy, a nie wychowaniu dziecka, jest też jej, bo ona nie może poświęcić się pracy, bo poświęciła się wychowaniu ICH dziecka. Ok?
Ja doszłam do wniosku, że nie ma sensu być na siłę feministką i trzeba zaakceptować, że związek chcący mieć wspólną rodzinę to "my", a pragnienie niezależności, rozdzielność majątkowa często powoduje jakiś rodzaj rywalizacji kosztem dobra dzieci - i nie mam tu na myśli, że będziecie mieć zgrzyty, ale pewne wybory będą nieoptymalne z punktu widzenia finansów dwójki/psychicznych potrzeb dziecka bo będziesz skupiona na "budowaniu swojego".
Rozglądając się po
Komentarz usunięty przez moderatora
Nie czujesz się bezpiecznie bo nie umiesz twardo powiedzieć "chcemy mieć razem dziecko, więc mieszkanie też będzie wspólne" ¯_(ツ)_/¯
Z tego możesz wybrać dwa.
Wybieraj mądrze.