Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Hej wszystkim,
Piszę tutaj, ponieważ okazało się, że na moje koleżanki nie mam co liczyć i tylko mieszają mi w głowie, a chciałabym poznać opinię kogoś "X zewnątrz". Uwaga, będzie długo ;)

Mam zagwozdkę związaną z moim niebieskim i naszą sytuacją. Mój facet wziął kredyt w BK2%. Nie jesteśmy małżeństwem, nie mogliśmy więc wziąć go razem. Ja niestety zarabiałam wtedy najniższą krajową, konczyłam studia, umowę dostałam w listopadzie, gdzie rynek był już mocno przebrany a mnie po prostu nie było samej stać na te ceny. Wspólnie planujemy przyszłość, jestesmy razem 4 lata, otwarcie rozmawiamy o ślubie, dzieciach, ale nie dostałam jeszcze pierścionka i nasze plany kończą się na razie bardziej na rozmowach niż działaniu. Ogólnie jest nam razem dobrze.

Nie wiem jednak jak podejść do tematu mieszkania i naszej dalszej przyszłości. Niebieski spłaca teraz kredyt sam, umówiliśmy się, że później on będzie płacił kredyt a ja czynsz + opłaty. Nawet po ślubie mieszkanie będzie jego, chce też je spłacać z tego powodu sam i wspomniał nawet, że on może wszystko opłacać. Nie zgodzilam się, bo nie chcę na kimś pasożytować. Mimo wszystko mówi, że mieszkanie jest "nasze". No ale nie jest, wiadomo ;) Chciałam nawet zaproponować, żeby wziąć rozdzielność majątkową po ślubie, bo wtedy nie ma "wspólnych" pieniędzy, nie byłoby też wątpliwości z czyich pieniędzy był spłacany ten kredyt.

Ale zgrzyt pojawia mi się w tym, że chcemy mieć dziecko. Jesteśmy w takim wieku, że chciałabym je mieć maks. za 2 lata, bo ze wzgledow zdrowotnych nie mam wiecej czasu. Osobą, która będzie musiała wtedy zostać w domu będę na pewno ja, dodatkowo będę miała większość obowiązków na głowie, bo praca niebieskiego wiąże się z częstymi wyjazdami i nieobecnościami (pracuje w kilkudniowych/kilkutygodniowych delegacjach). Dla mnie taka przerwa zawodowo to kaplica, nie mamy też babci, która pomoże w opiece.

Moja sytuacja mieszkaniowa wygląda tak, że mam uzbierane jakieś pieniądze na wklad wlasny, ale starczy to na zakup mieszkania raczej w mojej rodzinnej mieścicie niż w stolicy, może ewentualnie pod i znaczną część wypłaty musiałabym przeznaczyć na raty, chyba że wynajmę. I teraz nie bardzo wiem co robić. Kochamy się z niebieskim, chcemy być razem, ale już raz w życiu zostałam zdradzona i chciałabym po prostu mieć zabezpieczenie na przyszłość.

Dodatkowo sytuacja wygląda tak, że wszystko wskazuje na to, że niebieski będzie rozwijał karierę i firmę, zarabiał kilka razy więcej ode mnie a ja będę siedzieć w domu z dzieckiem zastanawiając się jak samej ogarnąć dom, dziecko i jeszcze martwić się o swój kąt, bo przecież nie będę formalnie u siebie i nie będę miała do tego mieszkania żadnych praw. I naprawdę, najmniej w tym wszystkim chodzi mi o to mieszkanie i pieniądze. Bardziej o poczucie bezpieczeństwa.

Niebieski na razie mówi, że nie mam się o co martwic, to i tak będzie nasze, będę miała swój dom. Ale dla mnie to na ten moment kiepska perspektywa, zwlaszcza biorąc pod uwagę dzieci. Chciałabym wkrótce usiąść z nim i poważnie, po raz ostatni ten temat omówić, ale sama zaczęłam się zastanawiać czy ja po prostu nie przesadzam? Ale boję się po prostu, że sama wszystkiego nie ogarnę. Jak oceniacie moją sytuację i perspektywy?
#zwiazki #pytanie

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: digitallord

  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: Powiedz mu to co tutaj napisałaś, nie powinno go to zranić, a przynajmniej będziesz miała pewność co do sytuacji - a to jest ważniejsze niż życie w niepewności, bo ta niepewność zniszczy waszą przyszłość.

A tak w ogóle to jakiej opinii oczekujesz? Przecież to jest temat do dyskusji z nim, a nie z losowymi ludźmi, czy przyjaciółmi/przyjaciółkami - to chyba najgorsze co można robić w takiej sytuacji - zamiast
  • Odpowiedz
każdym j-----m z tego "zabezpieczania" się kobiet, tj. jechania na garbie męża i oczekiwania, że ten przepisze na nie połowę swojego majątku, bo tak. Chciałyście równouprawnienia to sobie zarób na swoje mieszkanie, a nie oczekuj, że będzie swoje własne na ciebie mąż przepisywał.


@SonidoStark: ok, ale wtedy chłop rezygnuje z tej kariery i firmy, o której ona pisze i dzielą obowiązki przy dziecku równo po połowie, ok?
  • Odpowiedz
@mirko_anonim wg mnie w Twojej sytuacji musisz wpierw pogadać z chłopakiem dokładnie tak jak tu piszesz. A w międzyczasie zastanów się nad kilkoma sprawami:
1. Czy ufasz swojemu chłopakowi? Jeśli boisz się że Cię zostawi bez środków do życia z dzieckiem to po prostu nie rób dzieci z nim albo zmień partnera na takiego któremu zaufasz.

2. Co jest złego w tym że on ma mieszkanie które spłaca? Jeśli chciałabyś mieć udziały
  • Odpowiedz
na moje koleżanki nie mam co liczyć i tylko mieszają mi w głowie


@mirko_anonim: no raczej. One zrobią wszystko, żeby w tej niedoli trwać 'misery loves company'

Coś mi się wydaje, że ostatnio odpisywałem na bardzo podobny temat ( ͡°
  • Odpowiedz
On utrzymuje, a ona wychowuje.


@SonidoStark: Taki układ jest oczywiście spoko, ale wtedy wspólnota majątkowa i wtedy to co on zarobi dzięki temu, że może się poświęcić pracy, a nie wychowaniu dziecka, jest też jej, bo ona nie może poświęcić się pracy, bo poświęciła się wychowaniu ICH dziecka. Ok?
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 6
elastyczny-myśliciel-53: Byłam/jestem w podobnej sytuacji.
Ja doszłam do wniosku, że nie ma sensu być na siłę feministką i trzeba zaakceptować, że związek chcący mieć wspólną rodzinę to "my", a pragnienie niezależności, rozdzielność majątkowa często powoduje jakiś rodzaj rywalizacji kosztem dobra dzieci - i nie mam tu na myśli, że będziecie mieć zgrzyty, ale pewne wybory będą nieoptymalne z punktu widzenia finansów dwójki/psychicznych potrzeb dziecka bo będziesz skupiona na "budowaniu swojego".

Rozglądając się po
  • Odpowiedz
@nowy_w_internetach Jeśli nie otrzymuje macierzyńskiego i nie wraca do pracy po macierzyńskim to ok. Jak jej poświęcenie wychowaniu ma wyglądać tak, że przesiedzi na macierzyńskim 100%, później na rodzicielskim 70%, a później wróci do pracy to nie ok.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Na razie zbieraj hajs na jakiejś lokacie, i nie pchaj się w kupowanie mieszkania byleby coś kupić. Tym bardziej że masz gdzie mieszkać. Ewentualnie rozważ inwestowanie pewnych środków w siebie, aby w wieku 30+ nie mieć najniższej czy średniej krajowej, a coś więcej.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim sama się wciskasz w taką sytuację "to jego mieszkanie", upieranie się, że chcesz pokrywać całość czynszu i rachunków, proponowanie rozdzielności. W końcu Niebieskiego też przekonasz, że nie ma "nasze" tylko jest "jego" mieszkanie i "Twoje" dziecko.
Nie czujesz się bezpiecznie bo nie umiesz twardo powiedzieć "chcemy mieć razem dziecko, więc mieszkanie też będzie wspólne" ¯_(ツ)_/¯
  • Odpowiedz
Przypominam podstawy dla różowych, jest trójkąt o trzech wierzchołkach, żona - matka - kariera.
Z tego możesz wybrać dwa.
Wybieraj mądrze.
  • Odpowiedz