✨️ Obserwuj #mirkoanonim Mirki, powiedzcie proszę, co myślicie o takiej sytuacji.
Moja rodzina została zaproszona na święta do rodziny mojego szwagra. Jego siostra przyleciała z synem który się kumpluje z moim siostrzeńcem (obaj mają po 3 lata), przez co moja siostra pojechała tam nawet na wigilię. Moi rodzice i ja zostaliśmy tam zaproszeni na następny dzień świąt. Problem jest w tym, że ja nie znam tych ludzi, bombelki mnie nie bardzo interesują, a cała impreza jest daleko ode mnie. Nie mam samochodu, a dojazd zająłby mi co najmniej półtorej godziny w jedną stronę komunikacją publiczną, a nawet gdybym się zabrał od pewnego miejsca z rodzicami, to niewiele mniej. Co więcej, na miejscu nie mógłbym się ewakuować w dowolnym momencie, tylko musiałbym czekać znowu albo na rodziców, albo na jakiś pociąg/autobus i znowu jechać masę czasu do domu.
Słowem, zajebiście nie chcę mi się tam jechać. Ale z drugiej strony ojciec jasno wyraża swoje niezadowolenie, że przecież i tak nie będę nic robił w domu, a pojadę i poznam rodzinę szwagra. A siostra dodaje, że inaczej się nie zobaczymy na święta. Tak, wolę nic nie robić w domu niż jechać kupę czasu do obcych ludzi, gdzie głównym tematem będą pewnie dzieciaki, a ja będę na bank czuł się niekomfortowo. A siostra sama wolała przecież jechać tam na wigilię zamiast spędzić ją w domu rodzinnym.
Jeszcze mega w-----a mnie ta presja psychologiczna wywierana przez ojca i siostrę. Niby nic na siłę, ale jak nie pojadę to i tak będę czuł się źle przez to ich niezadowolenie. Zupełnie jak w dzieciństwie.
Mirki, powiedzcie proszę, co myślicie o takiej sytuacji.
Moja rodzina została zaproszona na święta do rodziny mojego szwagra. Jego siostra przyleciała z synem który się kumpluje z moim siostrzeńcem (obaj mają po 3 lata), przez co moja siostra pojechała tam nawet na wigilię. Moi rodzice i ja zostaliśmy tam zaproszeni na następny dzień świąt.
Problem jest w tym, że ja nie znam tych ludzi, bombelki mnie nie bardzo interesują, a cała impreza jest daleko ode mnie. Nie mam samochodu, a dojazd zająłby mi co najmniej półtorej godziny w jedną stronę komunikacją publiczną, a nawet gdybym się zabrał od pewnego miejsca z rodzicami, to niewiele mniej. Co więcej, na miejscu nie mógłbym się ewakuować w dowolnym momencie, tylko musiałbym czekać znowu albo na rodziców, albo na jakiś pociąg/autobus i znowu jechać masę czasu do domu.
Słowem, zajebiście nie chcę mi się tam jechać. Ale z drugiej strony ojciec jasno wyraża swoje niezadowolenie, że przecież i tak nie będę nic robił w domu, a pojadę i poznam rodzinę szwagra. A siostra dodaje, że inaczej się nie zobaczymy na święta. Tak, wolę nic nie robić w domu niż jechać kupę czasu do obcych ludzi, gdzie głównym tematem będą pewnie dzieciaki, a ja będę na bank czuł się niekomfortowo. A siostra sama wolała przecież jechać tam na wigilię zamiast spędzić ją w domu rodzinnym.
Jeszcze mega w-----a mnie ta presja psychologiczna wywierana przez ojca i siostrę. Niby nic na siłę, ale jak nie pojadę to i tak będę czuł się źle przez to ich niezadowolenie. Zupełnie jak w dzieciństwie.
Co myślicie?
#rodzina #swieta
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: RamtamtamSi
Co robić?
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: heracinsky