@mirko_anonim: raczej nie bo wyjątkowo angielski mi się zawsze kojarzył z takim dosyć luźnym przedmiotem gdzie każdy robił ile umiał bez większych wymagań w porównaniu do innych przedmiotów
Na angielskim przy wypowiedzi ustnej anglistka ciągle mi się wcinała
@mirko_anonim: Są co najmniej dwie szkoły jak uczyć języków; jedna - pozwalają ci mówić ile chcesz nawet z błedami dla ćwiczenia płynności. Druga - podczas twojej wypowiedzi wszystkie błędy językowe są wyłapywane i korygowane na bierząco, żeby nie umknęły. Rozumiem, że sposób prowadzenia lekcji przez nauczyciela wydaje ci się nielogiczny, ale ty też się uniosłeś honorem - jak widać po
@mirko_anonim: Co się dziwisz, laska przez całe życie zakuwała regułki, a teraz wyszło, że jest mniej warta od pracownika Lidla. To sobie chociaż się odegra na ludziach, którzy na 99% będą mieli lepsze życie od niej. ;)
@mirko_anonim jako nauczyciel mogę powiedzieć, że nie wszyscy są sfrustrowani w tym zawodzie. Ja sam czuję, że trafiłem tutaj z prawdziwego „powołania” i szczerze, nie zamieniłbym tej pracy na żadną inną. Jedynym minusem są dla mnie zarobki.
Frustracja często dotyka tych, którzy zostali nauczycielami z przypadku – bo nie udało im się spełnić zawodowych marzeń i wylądowali w szkole. Niestety, wyżywają się później na uczniach i współpracownikach. Co więcej, ci sfrustrowani
@mirko_anonim: Są co najmniej dwie szkoły jak uczyć języków; jedna - pozwalają ci mówić ile chcesz nawet z błedami dla ćwiczenia płynności. Druga - podczas twojej wypowiedzi wszystkie błędy językowe są wyłapywane i korygowane na bierząco, żeby nie umknęły.
Rozumiem, że sposób prowadzenia lekcji przez nauczyciela wydaje ci się nielogiczny, ale ty też się uniosłeś honorem - jak widać po
Frustracja często dotyka tych, którzy zostali nauczycielami z przypadku – bo nie udało im się spełnić zawodowych marzeń i wylądowali w szkole. Niestety, wyżywają się później na uczniach i współpracownikach. Co więcej, ci sfrustrowani