Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Jestem w związku od ponad roku i generalnie nasza relacja układa się dobrze. Ostatnio jednak zacząłem odnosić wrażenie, że pełnię rolę organizatora wspólnego czasu. Prowadzę własną działalność gospodarczą i pracuję po 9–10 godzin dziennie, natomiast moja partnerka jest pielęgniarką i część etatu pracuje na nocnych zmianach. Z tego względu jej rytm dnia wygląda inaczej – po powrocie z pracy czeka na ciszę nocną, aby móc się wyspać.

Zauważyłem, że moja partnerka spędza większość wolnego czasu, czekając na mój powrót i oczekując, że zaplanuję nasze wspólne aktywności. Często słyszę pytania typu: „Co robimy dzisiaj?”, „Jakie mamy plany na sobotę?”, „Co planujemy na Walentynki?”. Osobiście preferuję aktywny tryb życia – długie spacery z psem, basen, siłownię, a także kurs tańca, na który chodziliśmy razem. Do niedawna nasze weekendy wyglądały tak, że zabierałem psa i jechaliśmy na wycieczki do lasu, a także chodziliśmy na basen – ja pływałem, a ona odpoczywała w jacuzzi.

Kilka tygodni temu moja partnerka oznajmiła, że spacery jej nie odpowiadają, taniec również nie sprawia jej przyjemności, a na basenie wolałaby, żebym spędzał z nią czas w jacuzzi, zamiast pływać. Na siłownię chodzę tylko wtedy, gdy ona ma drugą zmianę, więc to pozostaje moją indywidualną aktywnością. W efekcie coraz częściej spędzamy czas na Starym Mieście, chodząc na drinki i obiady w restauracjach, a rozmowy często sprowadzają się do tego, że to ja mam zaplanować kolejne wspólne wyjścia. W tym roku byliśmy już na gokartach, w escape roomach, na koncertach, stand-upach oraz w kinie na niemal wszystkich dostępnych seansach. W nadchodzący weekend ponownie wybieramy się na koncert.

Dodatkowo moja partnerka jest miłośniczką podróży zagranicznych i coraz częściej naciska, abym zorganizował kolejną wycieczkę. Cała sytuacja zaczyna mi jednak doskwierać, zwłaszcza pod względem finansowym – mimo że dzielimy się kosztami, to finalnie większość wydatków ponoszę ja. Niedawno poruszyłem ten temat i wyraziłem swoje obawy, zaznaczając, że nie podoba mi się rola „animatora wolnego czasu”, ponieważ uważam, że w związku odpowiedzialność za wspólne plany powinna być bardziej równomiernie rozłożona. Wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, jednak dzisiaj ponownie pojawiły się pytania o weekendowe plany i wspólne spędzanie czasu.

#p0lki #zwiazki #anonim

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny

🥲 Aktualnie wspiera nas średnio 1 osoba w miesiącu, co nie pozwala na pokrycie kosztów utrzymania serwisu. Wspomóż projekt

  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim podejdź do tematu praktycznie. Usiądźcie razem i wypiszcie listy aktywności co możecie robić razem : w zwykły dzień gdy jest mniej czasu (np. Film w domu, spacer po ciasto czy jedzenie na wynos i spowrotem), albo na aktywności bardziej angażujące jak wyjście na drinki na miasto itp. Powiedz by dziewczyna zanim zapyta Cię co robimy wpierw spojrzała na te listy i chociaż zawęziła do aktywności w domu czy blisko domu,
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: ja aktualnie piszę z pielęgniarką i mam obawy co do jej 3-zmianowego trybu pracy w kontekście związku. Raz że przez to będziemy mniej czasu razem spędzać, a dwa że taki tryb życia powoduje że taka osoba żyje trochę w innej rzeczywistości. Wiem, bo sam kiedyś pracowałem na 3 zmiany i czułem się jakbym był z boku tego świata - niby wszyscy mają tę samą godzinę na zegarku ale jest
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
organizacyjny-innowator-92: Pielęgniarki tak mają, to jest zboczenie zawodowe, tak jak reszta grup pracowniczych, każda z nich przynosi brudy z pracy do domu i to one kształtują kim są, jakiekolwiek zmiany doprowadza do problemów w pracy, a potem w domu. Jak się przyglądniesz dokładnie to cały medyczny personel nigdy nie prowadził normalnego zbilansowanego życia poza pracą i nigdy nie będzie, ta praca ingeruje w podstawową psychikę w zbyt dużym stopniu i nie
  • Odpowiedz