Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: ja bym chyba adoptował - nie chciałbym obciążać potencjalną bezpłodnością moich dzieci. Ewentualnie, być może, bardzo teoretycznie, wziąłbym materiał od brata.
Ogólnie trudne sprawy.
  • Odpowiedz
teraz wychodzi na to ze przy in vitro trzeba byloby uzyc plemnikow dawcy


@mirko_anonim: invitro to, oprócz ogromnej kasy (wyobraź to sobie, że te pieniądze wydałbyś na dziecko, na wyposażenie pokoju, zabawki, wózki, foteliki, ew. leczenie, terapie), także ogromne obciążenie dla zdrowia różowej.
Żeby mieć z czym pracować różową trzeba nawalić hormonami, żeby wypruła jak najwięcej jajeczek, które będą później zapładniane.
Efektem ubocznym jest tycie, w szybkim tempie, czasem do bardzo intrygujących rozmiarów.
Potem
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Ciężka sprawa, ale życie to nie je bajka ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dawca nasienia jest badany pod kątem chorób genetycznych, więc z tym źle nie będzie. Do tego do nasienia jest przyporzadkowany pełny opis cech fenotypowych dawcy. Można więc wybrać sobie porządane cechy. Zapłodnienie pozaustrojowe jest refundowane, ale trzeba się przygotować na wydatki związane z badaniami i zakupem leków do stymulacji hormonalnej.
Z liczbą zabiegów
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: ja bym spróbowała na waszym miejscu w klinice. Azoospermia coś kiedyś czytałam, że jest możliwe pobranie plemników z jąder, więc może jeszcze nie wszystko stracone. Na pewno konsultacja ze specjalistami byłaby wskazana.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
zasłużony-uczony-40: 5 miesiąc ciąży here, z invitro. Jako różowa mogę wypowiedzieć się ze swojej perspektywy: było dużo znośniej, niż się czyta i słucha. Udało się za pierwszym razem. 5 lat starań za nami, bardzo żałuję że wcześniej nikt nie chciał się zgodzić na zabieg (ze względu na wiek - tak, jak zaczęłam biegać po klinikach miałam lvl 23, więc nikt nie zarzuci mi zachcianki na starość). Stymulacja nie wyrządziła mi szkody,
  • Odpowiedz