Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: kwestia wychowania i współpracy na każdym etapie życia. Jak wcześniej bym przychodził po 20zł na kino żeby zabrać dziewczynę na randkę i dostał tą kasę zamiast mieć pikachuface to pewnie z przyjemnością bym się odwdzięczył w przyszłości przekopaniem ogródka. Jak dzieciństwo to smutny obowiązek, to też bym olał 'starych'.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: od wyprowadzki niejednokrotnie pomagam rodzicom z domem - czy to koszenie trawy, czy pomoc przy wnoszeniu peletu do środka, czy nawet inwestycyjnie i finansowo, gdy trzeba coś do domu dołożyć. Tutaj wchodzą dwie kwestie:

1. Szacunek i wychowanie.
2. Ja ten dom po prostu kiedyś odziedzicze.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Kocham moich rodziców, całe moje dzieciństwo pilnowali żebym się nie zabił i nauczyli mnie wszystkiego. Jak potrzebują pomocy to zawsze znajdę chwilę żeby do nich wpaść. Jestem też świadomy że jak ich kiedyś zabraknie to będę skłonny oddać wszystko co posiadam za chociażby jeden telefon z kolejną prośbą o pomoc.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim normalnie ogarniam staruszkom chatę plus kawał pola do koszenia, jedynie drewka owocowe puściłem samopas bo tydzień ma ograniczoną liczbę dni. Po za tym jeszcze z świeżym pieczywem jeżdżę 2-3 razy w tygodniu.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
szybki-widz-4: Generalnie przy opiece dla osób starszych i zchorowanych jest taka zasada, że nie powinno się ich wyręczać w rzeczach które są w stanie wykonać samodzielnie bo im się odbiera po kroku ich samodzielność/zaradność.

Czy twoi rodzice mają np. problemy zdrowotne przez które nie mogą wykonywać takich prac? Np. jak ktoś ma problemy z błędnikiem i jest 60+ albo 70+ to trudno oczekiwać, że wejdzie na drzewo i będzie podcinał gałęzie?

Jak jakiś
  • Odpowiedz