1) Danie główne, czyli majówkowy wypad nad jeziorko. Trochę się obawiałem tej trasy, bo rok zaczął mi się opornie i dopiero co nieśmiało zacząłem wchodzić na setki, a tu nie dość, że połowa dystansu więcej, to jeszcze tylko dzień na regenerację (a umówmy się, że grill+browary to nie są idealne warunki w tym celu :). Droga do tam wypadła całkiem pozytywnie - trasa bez fajerwerków, ale nawet przyjemna, nogi i pogoda dopisywały, było ok. Powrót za to nieźle mnie wymęczył. Zaczęło się od porannych problemów żołądkowych, przez co zamiast solidnego śniadanio-obiadu zjadłem tylko kilka ciasteczek. Trasę poprowadziłem przez wołowskie lasy, które bardzo miło wspominam ze względu na szerokie drogi p-poż i szutry premium, tymczasem przyszło mi pchać rower przez piach, żwir i kamienie, a ścieżki to z dolnej półki w biedrze. Na koniec nieprzyjemnie blisko pogrzmiało i zlało mnie obficie jakąś godzinę od domu. Zbunkrowałem się na jakimś opuszczonym przystanku i tylko kląłem pod nosem, że zachciało mi się wlec przez lasy. Asfaltem pewnie bym zdążył przed burzą...
2) BSC200 vs iGS520: plusy: - autokalibracja wielkości kół w zewnętrznym czujniku - gdy licznik wykryje rozbieżność względem gps, wyskakuje propozycja z nowym ustawieniem - strzałka do najbliższego punktu po zjechaniu z trasy, choć bardzo brakuje mi tu jeszcze odległości - szybkie wgrywanie tras (setka leci jakieś 2-3 sekundy, w iGS - z 10x dłużej) - odległość do mety - w iGS to była funkcja-widmo, pokazywała mi się znienacka raz w roku i za diabła nie mogłem umyślnie powtórzyć tego wyczynu. Nawet support nie wierzył, że coś takiego jest :) A informacja przydatna przy zjeździe ze szlaku, bo czasem spontanicznie dokładam trochę kilo i wtedy ciężko określić, ile jeszcze zostało. - po pierwszej setce aku spadł do 93%, po drugiej do 87% - zapowiada się nieźle, choć kumpel doniósł, że mu wyłączył się nagle w okolicach 20% - fajny dodatkowy ekran w menu z informacjami o stanie baterii i godzinie wschodu i zachodu słońca - brak ograniczenia długości nazwy trasy - w iGS trasy z nazwą powyżej 14. znaków teoretycznie były obsługiwane poprawnie (można je było wgrać, licznik je widział), ale po ich otwarciu nawigacja nic nie wyświetlała. Niby drobiazg, ale liczenie literek było upierdliwe.
minusy: - górna ćwiartka ekranu nawigacji zasłonięta czarną planszą ze strzałką kierunku i odległością do skrętu. Na cholerę, ja się pytam? W iGS ta informacja była nałożona na linię śladu, więc nie przeszkadzała aż tak bardzo, ale tutaj tylko utrudnia korzystanie z podglądu na dalszą trasę. Dodatkowo pierwszą jazdę ustawiłem z tym samym odcinkiem jako start i koniec i licznik wyświetlał tam stały komunikat "koniec trasy"... - bardzo wolne zgrywanie przejechanej trasy do aplikacji - na setkę czekałem chyba ponad minutę, mam wrażenie, że iGS w tę stronę działał szybciej (choć też dość długo) - iGS chyba czytelniej pokazywał ścieżkę, tzn. strzałka, linia i powiększenie były takie w sam raz. W BSC się mnię to mniej podoba (przebajerowana strzałka, za gruba linia, średnio dobrany zoom), ae może to tylko pierwsze wrażenie i kwestia przyzwyczajenia.
3) Continental AT Ride - przesiadłem się ze Schwalbe Land Cruiser Plus i muszę powiedzieć, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony różnicą! Na asfalcie bez żadnych niedogodności, a trochę się obawiałem, że terenowy bieżnik może wpłynąć na prędkość, są tylko głośniejsze (szczególnie od okolic 30 kmph). Za to teren - po prostu miodzio! Wydaje mi się, że przez klocki drobniejsze kamyczki i nierówności nie trafiają na oponę, przez co jedzie się wyraźnie gładziej. Schwalbe miały ciągły bieżnik na środku, który wyłapywał wszystkie detale nawierzchni, w Contach - szczególnie na żwirze i trawiastych ścieżkach - czuć było, że rower toczy się gładziej. Szkoda, że ogumienie wymieniłem już po majówkowym wypadzie, chyba odtworzę sobie ten odpuszczony fragment w nowych kapciach :)
4) W amortyzowanym mostku wymieniłem sprężynę na miększą (2 z 4) i tak już chyba zostawię. Wprawdzie stukot odbijania siłą rzeczy nasilił się (nie miałem jeszcze natchnienia na zabawy z gumką, if you know what I mean ;), ale wygoda jazdy odczuwalnie się poprawiła. Do wypraw turystycznych jak najbardziej polecam :)
5) W końcu szarpnąłem się na skarpety z merino, jednak tu się mocno rozczarowałem. Przy okazji innych zakupów wrzuciłem do koszyka Comodo Light Hiker, które miały bardzo dużo pozytywnych opinii. Zależało mi oczywiście na komforcie termicznym podczas zimowych wypadów, tymczasem już przy 8-12° czułem lekki chłodek. Jakościowo są bardzo ok, palce i podbicie mają z grubszego, przyjemnego materiału, ale... No nie działają, jak się spodziewałem.
Męska zawiść to straszna rzecz, ale to pomijam. Ten "szczypior" to najbardziej estetyczna sylwetka i wątpię, aby "byle który k--s" miał z 12% bodyfat. No ale to polska szkoła fitnesu: nie ważne, że gruby jak świniak, ważne żeby była siła xD #silownia
1) Danie główne, czyli majówkowy wypad nad jeziorko. Trochę się obawiałem tej trasy, bo rok zaczął mi się opornie i dopiero co nieśmiało zacząłem wchodzić na setki, a tu nie dość, że połowa dystansu więcej, to jeszcze tylko dzień na regenerację (a umówmy się, że grill+browary to nie są idealne warunki w tym celu :). Droga do tam wypadła całkiem pozytywnie - trasa bez fajerwerków, ale nawet przyjemna, nogi i pogoda dopisywały, było ok. Powrót za to nieźle mnie wymęczył. Zaczęło się od porannych problemów żołądkowych, przez co zamiast solidnego śniadanio-obiadu zjadłem tylko kilka ciasteczek. Trasę poprowadziłem przez wołowskie lasy, które bardzo miło wspominam ze względu na szerokie drogi p-poż i szutry premium, tymczasem przyszło mi pchać rower przez piach, żwir i kamienie, a ścieżki to z dolnej półki w biedrze. Na koniec nieprzyjemnie blisko pogrzmiało i zlało mnie obficie jakąś godzinę od domu. Zbunkrowałem się na jakimś opuszczonym przystanku i tylko kląłem pod nosem, że zachciało mi się wlec przez lasy. Asfaltem pewnie bym zdążył przed burzą...
2) BSC200 vs iGS520:
plusy:
- autokalibracja wielkości kół w zewnętrznym czujniku - gdy licznik wykryje rozbieżność względem gps, wyskakuje propozycja z nowym ustawieniem
- strzałka do najbliższego punktu po zjechaniu z trasy, choć bardzo brakuje mi tu jeszcze odległości
- szybkie wgrywanie tras (setka leci jakieś 2-3 sekundy, w iGS - z 10x dłużej)
- odległość do mety - w iGS to była funkcja-widmo, pokazywała mi się znienacka raz w roku i za diabła nie mogłem umyślnie powtórzyć tego wyczynu. Nawet support nie wierzył, że coś takiego jest :) A informacja przydatna przy zjeździe ze szlaku, bo czasem spontanicznie dokładam trochę kilo i wtedy ciężko określić, ile jeszcze zostało.
- po pierwszej setce aku spadł do 93%, po drugiej do 87% - zapowiada się nieźle, choć kumpel doniósł, że mu wyłączył się nagle w okolicach 20%
- fajny dodatkowy ekran w menu z informacjami o stanie baterii i godzinie wschodu i zachodu słońca
- brak ograniczenia długości nazwy trasy - w iGS trasy z nazwą powyżej 14. znaków teoretycznie były obsługiwane poprawnie (można je było wgrać, licznik je widział), ale po ich otwarciu nawigacja nic nie wyświetlała. Niby drobiazg, ale liczenie literek było upierdliwe.
minusy:
- górna ćwiartka ekranu nawigacji zasłonięta czarną planszą ze strzałką kierunku i odległością do skrętu. Na cholerę, ja się pytam? W iGS ta informacja była nałożona na linię śladu, więc nie przeszkadzała aż tak bardzo, ale tutaj tylko utrudnia korzystanie z podglądu na dalszą trasę. Dodatkowo pierwszą jazdę ustawiłem z tym samym odcinkiem jako start i koniec i licznik wyświetlał tam stały komunikat "koniec trasy"...
- bardzo wolne zgrywanie przejechanej trasy do aplikacji - na setkę czekałem chyba ponad minutę, mam wrażenie, że iGS w tę stronę działał szybciej (choć też dość długo)
- iGS chyba czytelniej pokazywał ścieżkę, tzn. strzałka, linia i powiększenie były takie w sam raz. W BSC się mnię to mniej podoba (przebajerowana strzałka, za gruba linia, średnio dobrany zoom), ae może to tylko pierwsze wrażenie i kwestia przyzwyczajenia.
3) Continental AT Ride - przesiadłem się ze Schwalbe Land Cruiser Plus i muszę powiedzieć, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony różnicą! Na asfalcie bez żadnych niedogodności, a trochę się obawiałem, że terenowy bieżnik może wpłynąć na prędkość, są tylko głośniejsze (szczególnie od okolic 30 kmph). Za to teren - po prostu miodzio! Wydaje mi się, że przez klocki drobniejsze kamyczki i nierówności nie trafiają na oponę, przez co jedzie się wyraźnie gładziej. Schwalbe miały ciągły bieżnik na środku, który wyłapywał wszystkie detale nawierzchni, w Contach - szczególnie na żwirze i trawiastych ścieżkach - czuć było, że rower toczy się gładziej. Szkoda, że ogumienie wymieniłem już po majówkowym wypadzie, chyba odtworzę sobie ten odpuszczony fragment w nowych kapciach :)
4) W amortyzowanym mostku wymieniłem sprężynę na miększą (2 z 4) i tak już chyba zostawię. Wprawdzie stukot odbijania siłą rzeczy nasilił się (nie miałem jeszcze natchnienia na zabawy z gumką, if you know what I mean ;), ale wygoda jazdy odczuwalnie się poprawiła. Do wypraw turystycznych jak najbardziej polecam :)
5) W końcu szarpnąłem się na skarpety z merino, jednak tu się mocno rozczarowałem. Przy okazji innych zakupów wrzuciłem do koszyka Comodo Light Hiker, które miały bardzo dużo pozytywnych opinii. Zależało mi oczywiście na komforcie termicznym podczas zimowych wypadów, tymczasem już przy 8-12° czułem lekki chłodek. Jakościowo są bardzo ok, palce i podbicie mają z grubszego, przyjemnego materiału, ale... No nie działają, jak się spodziewałem.
#rowerowyrownik #rower #gravel #rowerowywroclaw #ruszwroclaw #100km
Skrypt | Statystyki
źródło: mapka
Pobierz