Aktywne Wpisy

Lolenson1888 +230
Jeden z najbardziej irytujących gatunków człowieka xD Zapytasz takiego:
- Jaka jest twoja ulubiona czekolada?
- Żadna. Zagotuj wodę w czajniku, dodaj dwie łyżki kakao, bakalie, orzechy i masz
- Jaki jest twój ulubiony piłkarz?
- Żaden. Zamiast patrzeć jak inni grają lepiej iść samemu pokopać piłkę
- Mam Rafaello, poczęstujesz się?
- Jaka jest twoja ulubiona czekolada?
- Żadna. Zagotuj wodę w czajniku, dodaj dwie łyżki kakao, bakalie, orzechy i masz
- Jaki jest twój ulubiony piłkarz?
- Żaden. Zamiast patrzeć jak inni grają lepiej iść samemu pokopać piłkę
- Mam Rafaello, poczęstujesz się?
źródło: FD5DCB43-BE11-4459-B948-40F5AF80F50F
Pobierz
Boss86 +177
Jedno z moich marzeń spełnione, zawsze chciałem mieć tego bydlaka ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Renault Espace 2.0 T + LPG ( ͡° ͜ʖ ͡°) #motoryzacja
Renault Espace 2.0 T + LPG ( ͡° ͜ʖ ͡°) #motoryzacja
źródło: espace
Pobierz




Chciałbym poprosić o poradę bo wiem, że macie moc
Jestem blisko 30. Nigdy nie miałem jakichś większych problemów materialnych, ale też nie byłem specjalnie wspierany materialnie przez rodziców, co motywowało mnie zawsze do posiadania swoich pieniędzy. W wieku 15 lat zacząłem prace sezonowe, a zarobione pieniądze przeznaczałem na takie rzeczy jak ubrania, jakieś potrzebne rzeczy typu: jedzenie poza domem, plecak do szkoły, telefon, wycieczki ze znajomymi po szkole, później prawo jazdy, jakieś kursy doszkalające w zawodzie itp. W wieku 19 lat uzbierałem na samochód. Zaczęło mi się powodzić materialnie o wiele lepiej niż znajomym, których nawet rodzice wspierali w dużym stopniu. Co prawda pracowałem nawet po 15 godzin dziennie przez prawie 5 miesięcy, co z perspektywy czasu było trochę bez sensu, bo zajeżdżanie się w tym wieku nie jest zbyt mądre. Miałem dobre oceny i mogłem sobie pozwolić na spore wagarowanie.
Byłem wychowywany i traktowany przez rodziców od najmłodszych lat jak dorosły, a przez tatę traktowany jako pracownik. Mam na myśli, że zwracał się i traktował mnie jak szef swojego Areczka, ale bez zbytniego zainteresowania jak się uczę, jakie mam relacje ze znajomymi. "Jest okej? No to super, problem z głowy nie musimy się tobą jakoś interesować bo sobie radzisz". Na wywiadówki nie chodzili, ale z drugiej strony jak było coś nie tak, no to zaczynały się manipulacje i p-----c psychiczna, która w sumie trwa do dzisiaj. Z takich przykładów to np, jak miałem 14 lat to zapuściłem włosy i strasznie się kłóciłem z tatą na ten temat, aż zacząłem uciekać z domu na przejażdżki rowerowe. Za którymś razem tak się wkurzył, że wsiadł w auto i zaczął mnie szukać. Jak mnie znalazł, to siłą mnie sprowadził do domu i obciął na łyso. Byłem też zmuszany w wieku 8-14lat do trenowania dyscypliny, ktorej nie lubiłem i stresowała mnie mocno bo jeździłem ciągle na zawody. Mimo, że praktycznie ciągle wygrywałem, to zdarzały się sytuacje jak z kimś przegrałem i miałem drugie miejsce. Słyszałem wtedy w domu teksty: "z tym cieniasem ty przegrales? Jak mogłeś?" Trenowałem też inne sporty jak piłka nożna, siatkowa i brałem udział w zawodach na rowerach, więc ruch zawsze był w moich życiu.
Spięcia między mną a ojcem narastały o najmniejsze pierdoły (np. parę ciuchów na krześle zamiast w szafie to wyrzucił w zimę przez okno z drugiego piętra w czasie jak bylem w szkole. Po prostu rano nie posprzatałem idealnie pokoju tak jakby chciał. Akcji było o wiele więcej. Przestałem sobie psychicznie z tym radzić, a pomocy nigdzie nie mogłem znaleźć, ponieważ wiedziałem, że nikt moich rodziców nie zagnie. Początkowo w wieku 16 lat znalazłem ukojenie w papierosach i jeździe na rowerach. Po chwili doszło do tego, że najmniejsze spięcie w domu i musiałem wyjść zapalić. P-------y przestały pomagać, znalazła się trawka. Z poczatku również pomagała, ale w końcu doszło do hurtowych ilości przez długi czas co finalnie zmieniło mnie w zombie. Paliłem 10 lat nałogowo. Szukałem jakiegoś rozwiązania jak to rzucić no i znalazłem psychodeliki. Parę konkretnych sesji psylocybinowych, kwasowych i udało mi się rzucić wszystkie u----i, razem z papierosami i już dwa lata jest okej.
Jest jeden dosyć spory minus. Te sesję otworzyły mi oczy na zbyt wiele spraw, za bardzo zrozumiałem jak wszystko działa, jak postepują ludzie, znajomi, ich zachowania, ich intencje, czym się kierują. Postanowiłem przetestować znajomych. Wielu z nich również paliło MJ, więc zacząłem się z nimi spotykać bez używek, ale oni jednak dalej kontynuowali, więc wypisałem się z tych znajomych. Zrozumialem też, że dla wielu byłem gościem, z którego można było coś wyciągnąć. Postawi p--o, zorganizuje ognisko, wypad rowerowy. To nigdy nie działało w drugą stronę. Nikt się jakoś nigdy nie starał i nic nie organizował. Z innymi zaś straciłem kontakt bo pozakładali rodziny i ciężko mi się odnaleźć w towarzystwie, które ciągle narzeka, a to na pracę, a to na dzieci, a to na państwo, na pogodę, na wszystko.
Usunąłem się w cień. Od ponad dwóch lat spędzam czas samotnie na swoim. Nie mogę się przekonać do ludzi. Nurtuje mnie jeszcze to, że jak bylem w tych różnych grupach to życie tętniło, byłem rozchwytywany, aż nagle jak zacząłem testować znajomych, np. robiąc przerwe w kontaktowaniu się jako pierwszy to nagle cisza. Ludzie jakby zapomnieli o mnie. U niektórych na pewno też załączyła się zazdrość bo dosyć dobrze zarabiam, ale staram się z tym nie obnosić.
W każdym razie, pytanie brzmi, jak wrócić do normalności, znaleźć jakieś nowe grono normalnych znajomych, mając w sobie taką niecheć do zawierania głębszej znajomości przez to, że wiem jak większości dotychczasowych znajomych egoistycznie funkcjonuje mając w głowie najczęściej tylko materializm.
#przegryw
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Nighthuntero
🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt
@mirko_anonim: no to super sobie tag #przegryw wybrałęś na takie pytanie
moim zdaniem gdzieś tam głęboko wiesz dobrze co trzeba zrobić ale jednocześnie mózg po długim zasiedzeniu się w samotności broni się przed tym