Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Chciałem podzielić się taką refleksją. Dzisiaj jechałem z rodziną autostradą A2 i A1 i mimo, że mam prawo jazdy od ponad 20 lat, to dalej nie mogę uwierzyć ile agresji i krzty wyobraźni jest wśród ludzi na drogach. Jest lepiej niż 10-15 lat temu, ale dalej siadanie na zderzaku jest normą.

Jadąc przepisowo 140 (według wskazań GPS, na liczniku miałem 145) kilka razy miałem sytuację siadania na zderzaku, dosłownie 1-2 metry ode mnie. Mruganie światłami też było stosowane.

Jeszcze żebym faktycznie blokował komuś pas, ale przede mną jechały inne auta i wszyscy wyprzedzaliśmy te na prawym pasie. Staram się zachować bezpieczną odległość, co nie znaczy że mam problem z wyprzedzaniem. Czy ci ludzie myślą, że rozpłynę się? Czy może oczekują, że wskoczę w drobną lukę między autami i wyhamuje do 120, bo musi być 2 sekundy przede mną?

Tyle ostatnio przykładów tragicznych wypadków, a do ludzi nic nie trafia. I tak w czasie jazdy sobie myślałem - jakby można było to rozwiązać? I wpadłem na 2 pomysły. Chciałem zapytać co o tym sądzicie i czy są lepsze rozwiązania?

1. Producenci aut sprzedawanych w UE musieliby wyposażać samochody w dodatkowe oprogramowanie, gdzie jak radar wykryje, że kierowca jadący powyżej 90 km/h za bardzo zbliży się do poprzedzającego auta, to jego samochód zaczyna odtwarzać z głośników dźwięk ostrzegawczy, którego nie da się wyłączyć inaczej niż zwiększeniem odstępu. Musiałby być irytujący. Na czas trwania tego ostrzeżenia wszystkie źródła muzyki byłyby wyciszone, żeby nie dało się tego zagłuszyć. System też byłby niemożliwy do wyłączenia (teraz da się wyłączyć radar i ostrzeżenia - to by dalej zostało, jak ktoś chce wyłączyć radar - spoko, ale dźwiękowe ostrzeżenie zostanie). Dlaczego tylko dźwięk? Bo radary czasami się mylą i gdyby wymusić przyhamowanie samochodu, ale wynikałoby to z błędnego pomiaru, to wtedy mogłoby to być groźne. Jak będzie sam dźwięk i nawet zdąży się pomyłka - to tylko dźwięk - O ILE BĘDZIE DOPRACOWANE i błąd będzie raz na kilkadziesiąt tysięcy podróży, a nie raz na dziesięć. No i poniżej 90 km/h unikamy sytuacji alarmów w czasie jazdy w korkach.

2. Kosztowne, ale chyba skuteczne - masowo dorabiać kolejne odcinkowe pomięty prędkości, nawet krótkie - 2-3 km, ale na odcinkach bez zjazdów i stacji, żeby faktycznie wymusić jazdę przepisowo. Jak jechałem na A1 przez 2 odcinkowe pomiary, każdy powyżej 10 km, to to były najspokojniejsze i najbardziej kulturalne przejazdy jakie widziałem na autostradzie. Nikt nikogo nie poganiał, nikt nie jechał szybciej jak 140. Dało się. Tylko pytanie czy państwo będzie chciało zrobić tego więcej. Jak ludzie zaczną jeździć przepisowo to przecież spadną wpływy do budżetu, a chyba nie o to chodzi.

Ostatnią kwestią jaką chcialem poruszyć to odbierania prawa jazdy. Dlaczego w ogóle dopuszczalne jest, żeby rekordziści mieli zakaz kierowania pojazdów wydany 15 raz, nawet z ważnym poprzednim zakazem? Zakaz powinien być jeden. A jak ktoś wsiądzie za kółko to albo bardzo wysoką grzywna, albo bezwzględne więzienie, nawet na 6 miesięcy.

#polskiedrogi #samochody #polska #polscykierowcy #stopcham

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Nighthuntero

💌 Nasza rozgłośnia baitowa potrzebuje Twojej pomocy! Wspomóż projekt

Która opcja lepiej by się sprawdziła i poprawiła bezpieczeństwo

  • System dźwiękowy 10.0% (7)
  • Więcej odcinkowych pomiarów 48.6% (34)
  • Obydwie opcje 1 i 2 22.9% (16)
  • Żadne z powyższych/mam inny pomysł 18.6% (13)

Oddanych głosów: 70

  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: jedyna opcja to wyeliminowanie człowieka z podejmowania decyzji, czyli w pełni autonomiczne auta. Spadek wypadków o 99% na drogach A i S.
A tak bardziej realnie to więcej odcinków pomiarowych, ew. blokada prędkości do ograniczenia na danej drodze (ew. +10km/h), albo blokada na 150km/h.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @Przypadkowy

Tylko problem jest taki, że to nie zmniejsza zagrożenia… Ja chcę czuć się bezpiecznie na ulicach cały czas, a nie po fakcie jak ktoś dostanie mandat (o ile w ogóle).

Jak masz radary i odcinkowe pomiary to kierowca wie, że kara jest nieuchronna jak przekroczy prędkość. Jak ktoś siedzi na zderzaku, to nie ma pojęcia i raczej nie wierzy w to, że ktoś nagrywa go i
  • Odpowiedz
Tylko problem jest taki, że to nie zmniejsza zagrożenia… Ja chcę czuć się bezpiecznie na ulicach cały czas, a nie po fakcie jak ktoś dostanie mandat (o ile w ogóle).


@mirko_anonim: zmniejsza, zmniejsza. Ty zaczniesz, ja zacznę i inni zaczną i powolutku powstanie kultura zgłaszania na policję kozaków w beemkach. Po jakimś czasie ustawi to ich do pionu, jak będą wiedzieli, co im grozi za taką jazdę.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, bezpieczna odległość między pojazdami na drogach szybkiego ruchu (autostradach i drogach ekspresowych) wynosi połowę aktualnej prędkości. Kierowca jadący 100 km/h musi jechać co najmniej 50 m za poprzedzającym samochodem, 120 km/h - 60 m, 140 km/h - 70 m. Podobne rozwiązania obowiązują w wielu europejskich państwach, w tym m.in. w Niemczech.
https://www.gov.pl/web/gddkia/trzymaj-dystans-nie-jedz-na-zderzaku

Wystarczy przestrzegać prawa.

Najlepszy byłby odcinkowy pomiar prędkości, ale to nie
  • Odpowiedz
Musiałby być irytujący.


@mirko_anonim: ty myślisz że jakieś pikanie jest bardziej irytujące dla gościa który wali 180-200km/h i mu jakiś zawalidroga blokuje pas przez 30 sekund ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
zawzięty-analityk-20: @WyrobyDrobiowe: wiarygodnym zgłoszeniem powinni się zająć, no ale mogą uznać, że czegoś brakuje i wezwą. Szczególnie, gdy mają ich za dużo. Podobnie z Mapą Zagrożeń, ale jest anonimowo, więc najwyżej mogą odrzucić, zaznaczałem dzikie wysypiska, początkowo jakoś działało, później przestało, w tym roku czasem jeszcze zgłosiłem ale odrzucili 100%. Pewnie statystyki muszą się zgadzać, brak sprawcy raczej je psuje. Więc tak, ogólnie zgłaszanie czegokolwiek to strata czasu, sami
  • Odpowiedz
Jeszcze żebym faktycznie blokował komuś pas, ale przede mną jechały inne auta i wszyscy wyprzedzaliśmy te na prawym pasie. Staram się zachować bezpieczną odległość, co nie znaczy że mam problem z wyprzedzaniem. Czy ci ludzie myślą, że rozpłynę się? Czy może oczekują, że wskoczę w drobną lukę między autami i wyhamuje do 120, bo musi być 2 sekundy przede mną?


@mirko_anonim: Ja raz na autostradzie, gdy wyprzedziłem rząd tirów, zrobiłem to
  • Odpowiedz