Wpis z mikrobloga

@SmugglerFan: nie, kiedyś było więcej mechanizmów, które ułatwiały takiemu dzieciakowi życie. Ryzyko potencjalnego rozwoju było małe, więc jeden stres Ci odpada. Wokół Cb zwykle byli inni krewniacy, którzy przejmowali częściowo opiekę nad takim niezadbanym chłopcem. Wtedy dziadek, starszy kuzyn, czy podstarzała ciotka stawał się punktem oparcia. No i najważniejsze, życie przyśpieszyło, różnice w portfelu i wykształceniu są już bardziej rozjechane niż 30 lat czy 50 lat temu. Teraz taki trudny
  • Odpowiedz
@SmugglerFan: z postu wynika, że zaniedbano sferę emocjonalną i społeczną. Skąd mogli wiedzieć, że nie grozi się małemu człowiekowi Domem Dziecka? Albo, że dzieci mają swoich przyjaciół i wyjeżdżają na kolonie. Może wystarczą do tego podstawowe umiejętności poznawcze i doza refleksji. Jestem przekonany, że mogli wiedzieć, że tak nie wygląda "normalne wychowanie", ale nie spodziewali, że 20 lat później będzie się o tym głośno mówiło i oceniało.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
wytworny-lider-49: @SmugglerFan: po prostu próba oceny wychowania X lat temu przez pryzmat obecnych standardów z rodzinka.pl czy charaktery.eu jest z góry skazana na potwierdzenie “hipotezy potwornych rodziców”.

Opie, tak po prostu wyglądało kiedyś standardowe wychowanie, połowa dzieciaków miała jeszcze do tego lanie za najmniejsze przewiny realne lub wyimaginowane, a sporo z nich wciąganie z rowu do domu pijanego ojca albo matki. Większość ludzi się nie nadawała na modelowych rodziców, wychowali
  • Odpowiedz