Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: XD

Ogólnie nigdy nie spotkałem się z tym żeby ktoś posiadający psa wziął go sobie ot tak, bez pytania na imprezę. A jako psiarz, mi jest wygodniej po prostu zostawić psa w domu. Wątpię również, że opisana przez OPa historia w ogóle miała miejsce, a jest napisana jedynie pod żebroplusy od antypsiarzy. A może to był diabeł tasmański z looney tunes a nie pies?
  • Odpowiedz
@Ucho1899: i ta tuja xD żeby tuja uschła to by ją musiał pies podlewać długotrwałe, a OP musiałby jej ani nie nawadniać ani nie nawozić.

Gdyby kury jajek nie niosły to też by była wina psa z imprezy.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim ale roszczeniowa gnida. Typowy psiarz z tego tagu. Pozwól psu niszczyć meble, rośliny, budynki bo piesek się musi wybiegać, a ty narzekając, że ci się takie coś nie podoba jesteś zwyrodnialcem.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Załóżmy że to co napisałeś jest prawdą - w co wątpię bo wymienione aktywności to pies robi jak się nudzi a nie w nowym miejscu na imprezie zwłaszcza xD - to niezła pierdoła z Ciebie skoro pozwoliłeś na te wszystkie rzeczy, bo sledzileś to skoro wiesz nawet ile razy pies sikał XD Pewnie jakbyś miał żonę to kochanek mógł by przychodzić podczas Twojej obecności, a Ty byś mu wysłał
  • Odpowiedz
Załóżmy że to co napisałeś jest prawdą - w co wątpię


@Camaxtle: Myślę że możemy się spodziewać że następnym razem łeb podobnego pokroju co OP sam sobie nakopie dziur w ogródku, ususzy tuje i u----e portki błotem żeby nadać historyjce autentyczności.
  • Odpowiedz
@Ucho1899: Ostatnio byłem na urodzinach w mieszkaniu kumpla, gdzie nagle okazało się, że za 5 minut przyjdzie jakaś karyna z psieckiem (w sukience xD). Jedna osoba miała alergię na psy i cały wieczór siedziała przy otwartym oknie, a to i tak nic nie dało, bo objawy były silne. I wszyscy patrzyli z takim niezrozumieniem tak jakby to był jej wybór że ma alergię.
Psiarstwo to okropna choroba, w dodatku w
  • Odpowiedz
@LeVr: Chłopak siostry mojej narzeczonej również ma alergię na sierść. Jak my ich odwiedzamy (częściej) to nie bierzemy psa, jak oni nas odwiedzają (rzadziej) to bierze sobie alertec i jest ok. Wszystko da się ogarnąć.

nagle okazało się, że za 5 minut przyjdzie jakaś karyna z psieckiem


Współczuję znajomych którzy nie posiedli podstawowej umiejętności komunikacji i asertywności. Mi się jeszcze taka sytuacja nie
  • Odpowiedz