Wpis z mikrobloga

via mirko.proBOT
  • 4
cierpliwy-mireczek-53:

Żeby było zabawniej wspominała o "terapii" ale ja nie czuję potrzeby chodzenia i spowiadania się obcej osobie z takich tematów bo uważam, że wszystko ze mną w pożądku.


Jesli jakkolwiek zależy ci na ratowaniu tego związku, to idź. Tobie może się wydawać, że wszystko jest w porządku, ale może nie dostrzegasz czegoś, co zauważa żona.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
organizacyjny-sprzymierzeniec-61: Moja zona tez nie chce isc na terapie wiec probuje aktualnie "sam cos zdzialac" a na terapie wybiore sie sam jak mi sie nie uda we wlasnym zakresie. Poki co jest lepiej ale troche mnie to dobilo, bo mi rzucila pierscionkiem pol roku po slubie koscielnym bo nie jestem taki jak sobie wyobrazala, ze sie zmienie przez 8 lat znajomosci i po slubie XD no wiedzialy galy co braly. Jak
  • Odpowiedz
Ktoś mądrze napisał tutaj na portalu


Przed ślubem wersja demo i aniołka


A po ślubie... cynizm wyrachowanie


@
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
niezawodny-opiekun-14:

a z opisu sytuacji wynika, że niewiele zrobili, by ten związek dla obojga był budujący, więc czas najwyższy nadrobić zaległości.


@Kitty88: ale Ty naprawdę myślisz, że ludzie z taką sztywnością poznawczą i ograniczonym wglądem są w stanie zrobić taki progres i to przy założeniu, że będą mieli dostęp do najlepszej terapii (która kosztuje 250zl/h, a przydałoby się tutaj i dwa razy w tygodniu) plus czy w ogóle znajda czas
  • Odpowiedz